Wracając zaś do starczych snów redaktora Seweryna Blumsztajna o szpadzie, a właściwie nie tyle o szpadzie, co kastecie i nożu, jako bardziej przydatnych w ulicznych debatach o niepodległości, niepodobna nie zauważyć, że jego rewolucyjna teoria musiała zrodzić się z inspiracji tak zwanymi „ustawkami”, jakie co pewien czas urządzają sobie kibice antagonistycznych klubów. Umawiają się na bójki w ustalonych z góry miejscach i na ustalonych z góry warunkach, po czym się biją i albo rozstają w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, albo zostają rozdzieleni przez policję.