|
|
13 lat temu |
Laczac piekne z pozytecznym |
Moje rodzinne miasto bylo miastem przemyslowym, z kilkoma duzymi zakladami pracy i z kilkoma bardzo brzydkimi, starymi dzielnicami, gdzie bylejakie, szare i brudne, klockowate domy klocily sie z nieciekawymi, jeszcze starszymi, kamienicami, z tu i owdzie luszczacym sie tynkiem.
Nieopodal naszej szkoly byl duzy, ogrodzony teren z wielka brama wjazdowa i mala furtka, gdzie "nasza pani" brala nas czasami na spacer w ramach lekcji przyrody, a takze czasem po prostu po to, zeby zrobic klasie przyjemnosc, kiedy byla "wolna" lekcja, co zdarzalo sie niekiedy pod koniec roku szkolnego. Wszyscy bardzo lubilismy to miejsce i kiedy pani pytala (chyba tylko po to, zeby uslyszec nasza radosc po zaproponowaniu wszystkich opcji), dokad chcemy isc - na boisko, do parku czy wlasnie tam - na dzialki - z gory wiadomo bylo, jakiego dokonamy wyboru.
Dosc spore ogrodki dzialkowe, przedzielone kilkoma szerokimi i wieloma waskimi, zwirowymi alejkami, byly od dawna zagospodarowane. Niektorzy wlasciciele mieli tylko altanki na narzedzia, ale sporo osob mieszkalo tam przez caly rok, w niskich domach, czesto drewnianych, do ktorych prowadzily wykamieniowane sciezki. Przed domkami nie bylo trawnikow, bo kazdy, najmniejszy skrawek ziemi, byl wykorzystany pod uprawe warzyw, krzewow owocowych i ozdobnych i oczywiscie roznobarwnych kwiatow. Ogrodki te byly nieoczekiwana oaza zieleni w srodku miasta. Po przekroczeniu bramy wchodzilo sie w inny, bajkowy swiat, o swoistym mikroklimacie i nastroju. Powietrze bylo tam bardziej wilgotne i bardziej wonne niz za brama i nawet w najgoretszy dzien mozna bylo tam znalezc przyjemny chlod i cien. Bylo tez tam o wiele bardziej cicho i spokojnie niz na pobliskich ulicach. Brzeczaly pszczoly, cwierkaly ptaki, niekiedy trzepotaly kremowymi skrzydelkami bielinki kapustniki, a mysmy dziarsko wedrowali cieszac sie niezaprzeczalna uroda ogrodkow, zachlystujac obfitoscia i roznorodnoscia soczystej zieleni, a jednoczesnie odkrywajac nazwy i formy dotad nam nieznanych roslin uprawnych i kwiatow. Kazda dzialeczka byla inna od poprzedniej i kazdy z tych malenkich ogrodkow byl swoistym dzielem sztuki. Czesto cala wycieczka zatrzymywala sie po to, aby ponad niskim ogrodzeniem, siegajacym nam pod brody, przyjrzec sie jakiemus ogrodkowi czy tez specyficznym okazom roslin w nim uprawianych i dowiedziec sie czegos nowego na ich temat.
Uroda ogrodkow zachwycala jednak najbardziej, kiedy kwitly drzewa owocowe. Dzialki przemienialy sie wowczas w jeden wielki sad, z koronami drzew obsypanymi mnostwem kwiatow - wysoko ponad naszymi siedmioletnimi glowami i dywanem bialych i rozowych malenkich platkow, po ktorym stapalismy, odkrywajac piekno i prawa przyrody...
Magiczne, niezapomniane miejsce.
STOP PRZYMUSOWI SZCZEPIEŃ |
|
Bierz ich! |
|
|
|
13 lat temu |
Re: dajmy sie zagazowac |
"to może od razu dajmy się zagazować, albo pozwólmy aby nasze głowy jakiś idiota wsadził do ciekłego azotu!"
Masz zupelna racje, ale jesli byloby to niewykonalne (brak odpowiednich komor gazowych pod reka albo cieklego azotu), to przynajmniej dajmy sie natychmiast zaszczepic, najlepiej prewencyjnie :-)
STOP PRZYMUSOWI SZCZEPIEŃ |
|
Terlikowski do... azotu?! |
|
|
|
13 lat temu |
Kontrola nad zasobami zywnosci umozliwia kontrole nad ludzmi |
Jednym ze skutkow smug chemicznych jest zmiana pH gleby a takze duza zawartosc aluminium w glebie, ale Monsanto ma i na to rade, bo juz wyprodukowalo rosliny dobrze rosnace w ziemi o wysokiej zawartosci aluminium.
Reka reke myje.
STOP PRZYMUSOWI SZCZEPIEŃ |
|
Psiknij sobie roundupem |
|
|
|
13 lat temu |
Stocznia zniknie bez sladu |
Moze o to wlasnie chodzi? Przyszle pokolenia beda myslaly, ze Gdansk to tylko morze i plaza.
Budynki niszczeja i strasza swoim wygladem, ale z pewnoscia moznaby je przystosowac do innych celow, np. mieszkaniowych.
Jak nakazuje stara, komunistyczna zasada, co zaciaga "zgnilizna przeszlosci", trzeba zburzyc. Robiono to przez wiele lat z wielkim wigorem i zacietoscia w PRL-u, w wielu miatach, gdzie pomimo chronicznego kryzysu mieszkaniowego i wieloletnich kolejek po wlasne "M", stare, porzadne kamienice stojace w swietnej formie od ponad 100 lat, burzono, aby np. pobudowac ulice, natomiast ich mieszkancow przymusowo przesiedlano do ciasnych, niskich i glosnych mieszkan w blokowiskach, ktorych zywotnosc byla przewidywana najwyzej na 100 lat (a wiec zostalo jeszcze kilka dekad zanim sie zaczna masowo kruszyc). Jak widac PRL nadal zyje i nadal raczy nas jej cierpkimi owocami, ktore tylko, nieco zmodyfikowane, nazywaja sie "demokracja" a nie "socjalizmem".
STOP PRZYMUSOWI SZCZEPIEŃ |
|
Burzą historyczne budynki Stoczni Gdańskiej - władze nie reagują! |
|
|
|
13 lat temu |
Do Autora |
Dzieki za krotka notke historyczna i gratuluje :-)
Na poczatku roku odwiedzilam Trojmiasto po bardzo dlugim czasie... Trup Stoczni Gdanskiej rozklada sie, bezwstydnie wystawiony na widok publiczny, jako dobitne swiadectwo naszej "demokracji". Wrzeszcz byl jakis smutny i pusty, nawet w godzinie szczytu, ale za to przy Jaskowej Dolinie powstalo ogromniaste centrum handlowe - to pewnie teraz tam trzeba robic wszystkie zakupy... Port Gdynski byl w trakcie sprzedazy, nie wiem, moze tez juz jest nie-polski... Gdynia sie bardzo rozbudowala i jeszcze bardziej wypiekniala, ale Swietojanska, ktora byla wielkim deptakiem i centrum handlowo-uslugowym, na ktorej w polaczeniu ze Starowiejska i 10-Lutego mozna bylo kupic niemalze wszystko, zieje pustkami, bo tam juz prawie tylko same banki... Wyglada na to, ze miasta stracily swoj charakter: Gdansk ze Stocznia i rzesza studentow, z Politechniki, Akademii Medycznej i Uniwersytetu, Gdynia z Portem z Terminalem Kontenerowym, Dworcem Morskim z obsluga pasazerska, Marynarka Wojenna, Szkola Morska i Zakladami Rybnymi... Tak wlasnie pamietalam Trojmiasto: miasta tetniace zyciem do poznych godzin nocnych, pelne ruchu i gwaru, mnostwo turystow, mlodziezy, marynarzy z calego swiata, nie mowiac o czasami bardzo malowniczych i "wytwornych" prostytutkach i nieodlacznie im towarzyszacych cinkciarzach. Kazde miasto majace inny charakter i klimat, a jednak tworzace spojna, doskonale sie uzupelniajaca calosc polaczona niebiesko-zolta nitka kolejki elektrycznej i oczywiscie - Morzem. Teraz to wszystko wyglada jakos ...eunuchowato - mdlo, nudno i pusto... Moze tylko Sopot dalej pelni w sezonie swoja role "kurortu": deptak, Grand Hotel, molo, plaza i korty tenisowe...
P.S. Kiedy czytalam o Starszej Pani, ze wszystkich mozliwych miejsc w Polsce, wyobrazalam sobie Was siedzace na laweczce na skwerku w Gdyni w okolicach Swietojanskiej :-)
STOP PRZYMUSOWI SZCZEPIEŃ |
|
Polski rząd wspiera niemieckie stocznie |
|
|
|
13 lat temu |
RE: "I co szanowni Czytelnicy na to?" |
Trudna jest to lektura, czytam ja z ciezkim sercem...
Dziwilo mnie i dreczylo, jak to mozliwe, ze ciagle tylu zdrajcow mamy w Polsce, ze az tylu Polakom, na przestrzeni tak wielu lat, zupelnie obojetne sa losy i dobro Ojczyzny i Narodu polskiego. Jakaz kanalia trzeba byc, aby bezczescic wlasny dom i jak wielkim glupcem, aby podcinac galaz, na ktorej sie siedzi?
A tu sie okazuje, ze to nie Polacy i nawet nie pojedyncze osobniki, ale cale, zorganizowane i konsekwentne, armie obrzezancow, poprzebieranych i przechrzczonych, ktorzy dla kilku srebrnikow nie cofna sie przed zadnym haniebnym czynem.
Nic dziwnego, ze Polska taka chora, rak syjonizmu toczy ja od dlugiego czasu... Pasozyt, zwolna zabijajacy organizm, na ktorym pasozytuje..
Dziekuje Ci za pouczajace artykuly.
Pozdrawiam
"Question everything. Trust no one." |
1 |
Co Polska „zawdzięcza” Żydom??? cz.4. |
|
|
|
13 lat temu |
Dziwne |
" "Minister kultury oświadczył w piątek, że spodziewał się upadłości wydawnictwa i ma przygotowane 600 tys. zł na wykupienie praw do znaku towarowego Wydawnictwa Ossolineum."
Ma 600 tys. to czemu zamiast wykupu praw do znaku towarowego nie dolozy nastepnych 1,200 tys, aby wydawnictwo zachowac?
Question everything. Trust no one." |
-1 |
Wczoraj PIW, dziś Ossolineum - jak PO zwalcza kulturę. |
|
|
|
13 lat temu |
Mowiac o "targecie" |
"Target" jest nazwa sieci sklepow w USA, oferujacych szeroka game produktow, wyprodukowanych w Azji, ktore jednak sa nieco lepszej jakosci, niz produkty oferowane przez najtanszy WalMart. Nazwa wywodzi sie stad, ze odbiorca - konsumentem ma byc jak najszersza grupa osob. A wiec nie najbiedniejsi, ktorzy kupuja w WalMart, co praktycznie jest rownoznaczne z wyrzucaniem pieniedzy w bloto, ale wciaz rosnaca grupa konsumentow, ktorych stac na produkty troche drozsze i nieco lepszej jakosci, lecz nie stac na zakupy w wielkich domach towarowych, gdzie za dobra jakosc i interesujace wzornictwo trzeba nalezycie zaplacic.
Mowiac natomiast o "bledach" prawicy ("Na czym polega błąd prawicy. Mam tu na myśli tę prawicę, którą widać i która chce by ją zauważono. Myślę, że na kokieterii i na złym określeniu targetu."), coraz czesciej odnosze wrazenie, ze bledy, o ktorych mowisz, bledami nie sa. Sa natomiast srodkiem do celu, jakim jest zdyskredytowanie zarowno prawicy - jej idealow i zalozen, jak rowniez osob ja rzekomo reprezentujacych, w oczach jak najszerszego ogolu publicznosci. Tym samym, spoleczenstwo ma wybor pomiedzy wspanialamy haslami lewicy, wypowiadanymi przez calkiem "normalnie" sie prezentujacych jej czlonkow i poplecznikow - a roznego rodzaju prawicowymi dziwakami, ktorych popieraja tylko najwieksze "oszolomy" i o ktorych wiadomo, ze nie jest w stanie sie z nimi zidentyfikowac ani zaden myslacy, wyksztalcony i idacy z duchem czasu czlowiek, ani nawet przecietny szary obywatel. Dziwak taki, moze byc albo nieslychnie powazny i superkonserwatywny, albo sprawiac wrazenie niegroznego szalenca, co jest bez znaczenia, bo w kazdym przypadku jest to ktos, z takich czy innych powodow, obcy sercu Kowalkiego. Jest to stwarzanie "wyboru" bez mozliwosci wyboru, bo tego typu prawica albo nie jest w stanie zorganizowac silnej partii politycznej, ktora by miala znaczenie w Sejmie, albo wygrac wyborow, albo utworzyc liczacej sie koalicji, itp, itd, sposobow jest mnostwo. Jak natomiast operuje tego typu prawica jako opozycja w Sejmie, mielismy ostatnio jaskrawe przyklady, ktore zostawiam bez komentarza.
Prawica, "ktora widac i ktora chce by ja zauwazono" jest tylko namiastka prawicy, majaca za zadanie dac spoleczenstwu pozory wyboru i pozory debaty politycznej, a w rzeczywistosci zostawic je "na lodzie". Niektorzy, zdesperowani, ida po zakupy do WalMart-u, inni, nie mogac sobie pozwolic na lepsza jakosc, w ogole rezygnuja z zakupow, wiekszosc kupuje w Targecie - albo glosuje na PO.
"Projektowanie wizerunku politycznego prawicy" ? Jak najbardziej. Jest to teatr cieni i marionetek udajacych troske o Polske i dobro Narodu i tworzacych plonne nadzieje na zmiany na lepsza przyszlosc pod ich rzekomym przewodnictwem - co efektywnie skupia uwage spoleczenstwa, skutecznie tym samym zapobiegajac wylonieniu sie prawicy i opozycji z prawdziwego zdarzenia. |
|
Winnetou kopie czajnik |
|
|
|
13 lat temu |
Dobrze wiedziec |
ze nadal jeszcze istnieja rzady, ktore nie chca puscic z torbami panstwa, ktoremu sluza. Na ogol nazywani sa "rezimem" i podnosi sie wrzask o wyzwolenie narodu spod ich ucisku; ciekawe co wymysla na zarzadzajacych Finlandia?
"Question everything. Trust no one." |
|
Finlandia grozi wyjściem ze strefy euro |
|
|
|
13 lat temu |
jwp - dziekuje |
"Dzielisz ludzi na wyższych i niższych. A to już najkrótsza droga do..., dobrze wiesz. Ten portal, jak każdy inny ma właścicieli, redakcję i adminów. Jednak bez blogerów i komentatorów, a nawet trolli nie przetrwałby nawet sekundy."
"To nie youtubki, to często wartościowe, a czasem zwykle, jak codzienność Polski emocje, nawet na poziomie wiejskiej stodoły. Komuś wadzi taki spichlerz ? To źle być inaczej Wrażliwym, Pięknym i Dobrym niż ogólne założenia i jedyna słuszna linia Naszej Kochanej Partii ?"
"Skalniaki może i ładne, ale bez reszty ogrodu, to tylko martwa natura.
Satyra nie jest spuszczonym ze smyczy młodym szczeniaczkiem, winna być wytrawnym psem myśliwskim.
Zatem ważmy słowa, gdyż nie wiemy kiedy do nas kamieniem powrócą.
Nie trwajmy też w zachwycie nad swoją wyższością, jak fircyki młodopolskie."
Nic dodac, nic ujac. Duza guba dziesiatka.
"I may disagree with what you have to say, but I shall defend, to the death, your right to say it." |
|
Grzyb!, mamy problem? |
|