|
12 lat temu |
Obiecałem, więc piszę. |
Wydaje się, że już pisałem już o tym jak wychodząc z mieszkania w grudniu 1981 roku na strajk do GSR przeciwko wprowadzonemu stanowi wojennemu oraz o uwolnienie więźniów politycznych zabrałem cała torbę turystyczną weków (takie słoiki z gumową uszczelką i szklaną pokrywką ze sprężynami) ze swojskimi wędzonkami, które zrobiła moja siostra do spółki ze mną z kupionego u rolnika świnki.
Z wielkim trudem je dotargałem do stoczni idąc z domu aż do bramy nr 2 przy pomniku, a później przejeżdżając wózkiem akumulatorowym dzięki uprzejmości kolegów z komitetu strajkowego Stoczni Gdańskiej im. Lenina na mój wydział w GSR.
Na wydziale wraz ze strajkującymi postanowiliśmy, że te wędzonki będą naszą żelazną rezerwą gdy stocznia zostanie całkowicie odcięta od miasta, skąd nadal można było dowieźć żywność, którą dostarczali też i mieszkańcy Gdańska i okolic.
Wędzonki schowaliśmy w skrzynce p.poż. na zewnątrz hali i szatni, z której usunęliśmy wąż strażacki.
W dniach 14 i 15 grudnia mieliśmy wybór pomiędzy kaszanką lub pasztetową z chlebem i czarną niesłodzoną kawą zbożową.
Wędzonka kusiła lecz nikt nawet nie śmiał zaproponować by ruszyć tą naszą żelazną rezerwę.
Zakup chleb większej ilości dla strajkujących stoczniowców GSR w gdańskich piekarniach i jego przewóz został zorganizowany przez komitet strajkowy GSR.
Samochody z chlebem szczęśliwie przemknęły pod nosem ZOMO i LWP obok czołgów do stoczni.
Tak jak i mieszkańcy i rzemieślnicy dostarczali wytwarzaną przez siebie żywność pod bramę Nr 2 Stoczni Gdańskiej im. Lenina.
Stoczniowcy GSR mieli gorzej, bo nie był możliwy bezpośredni kontakt z mieszkańcami Gdańska z powodu lokalizacji całej stoczni na wyspie Ostrów i za Socznią Gdańską.
Też przywiozłem z miasta pod sortami mundurowymi odebranymi celowo ze Spółdzielni Robotniczej "Jedność" w dniu 14.12.1981 roku na gdańskim Przymorzu około 200 bochenków chleba.
Musze pochylić się i uszanować pamięć mojego Kolegi śp. Romana Dettloff, który zorganizował ugotowanie zupy krupnik na kurczakach znalezionych po włamaniu się do chłodni stoczniowej stołówki przy historycznej zaspawanej w sierpniu 1980 roku bramie między stoczniami.
Zostało wówczas wydanych około 3.500 porcji tej zupy, co wskazywałoby,że udział w strajku brało około 3.000 stoczniowców.
Za ten czyn śp. Roman Dettloff (niczym za przemyt żywności do getta podczas okupacji) był oskarżony i skazany w procesie przeciwko pojmanym członkom komitetu strajkowego GSR.
W dniu 16 grudnia 1981 roku komuniści wysłali na nas swoich siepaczy z ZOMO i LWP, którzy w brutalny sposób dokonali pacyfikacji Naszej Stoczni, bijąc pojmanych stoczniowców GSR pomimo tego, że nie stawiali im czynnego oporu.
Przy tej brutalnej pacyfikacji aktywie asystowali żołnierze z czynnej i zawodowej służby LWP uzbrojeni w lekką broń z ostrą amunicją - wyposażeni w czołgi oraz pojazdy opancerzone.
Po wyrzuceniu strajkujących stoczniowców nastąpiła okupacja stoczni gdańskich w tym i Naszej GSR.
Jeszcze przed Nowym 1982 Rokiem przeskoczyłem płot stoczniowy.
Wszedłem na teren stoczni po to by zabrać dokumentację związkową i prywatną, pieczątkę komisji wydziałowej, które bezpiecznie przetrwały w moim schowku i posiadam je do dziś w swoich archiwalnych zbiorach.
Gdy chyłkiem zajrzałem przez okno na stołówkę i szatnię wydziału zobaczyłem ZOMOwców tam siedzących przy stołach, na których stały puste słoiki po wędzonkach, na podłodze leżała moja torba turystyczna, w której przytargałem na strajk pieszo kilkanaście kilometrów.
Za to jak sprawdziłem, to wąż strażacki był na swoim dawnym miejscu.
W taki oto sposób zostałem żywicielem tych bandyckich kanalii z ZOMO, gdy tymczasem te wędzonki bardzo by się przydały w domu, bo święta jak i Nowy Rok były w mojej rodzinie świętami bardzo ubogimi.
Nowy 1982 Rok moja rodzina zaczęła bez kartek żywnościowych, bo to ja pobierałem wszystkie kartki żywnościowe w GSR.
Szczególny brak kartek odczuliśmy z powodu braku kartek na mleko w proszku dla naszego 8 miesięcznego syna, tego, który mając zaledwie 18 miesięcy musiał spacerować po więziennej sali widzeń w AŚ w Gdańsku.
Z powodu braku mleka w proszku podjąłem ryzyko jego zdobycia i udałem się na plebanię przy kościele Św. Brygidy, gdzie spotkałem się nie z prałatem lecz jego gosposią, która powiedział wówczas do mnie coś i zachowała tak haniebnie, że w moich oczach wprost się zdemaskowała jako agentka SB, co było przyczynkiem do późniejszego poróżniłem się z prałatem Henrykiem Jankowski.
Okazało się, że miąłem rację uparcie trwając w tej swojej ocenie przez dziesięciolecia.
Pogodziłem się z prałatem w przeddzień jego śmierci w dniu 25 czerwca 2010 roku, który przyznał dla mnie rację po ponad 28 latach ostracyzmu i ekskomuniki w styczniu 1982 roku.
Posiadam 10 minutowy film z tamtej naszej rozmowy, który nie był dotychczas upubliczniony no i został nagrany na plebanii przy kościele Św. Brygidy podczas naszej rozmowy w cztery oczy bez świadków.
Pisząc powyższe wywiązałem się z naddatkiem z danego słowa we wcześniejszym moim komentarzu.
Ot nic wielkiego, takie sobie osobiste wspominki, o których dotychczas nie opowiadałem, bo i komu miałbym, TW Bolkom, od których dawno temu się odizolowałem by nie legendować tych zaprzańców Kiszczaka, którzy bardzo dobrze opanowali organizowanie wszelakich akademii solidarnościowych wespół z komunistami i TW Bolkami.
To co mamy dziś stało się za przyczyną właśnie tych akademików, którzy spoczęli na laurach dając się omotać komunistycznej hydrze, która ich czujność uśpiła, a później im skórę zdarła.
Teraz krzyczą tak jak my, ci, co ich ostrzegali już w roku 1988 kiedy zaczęli paktować z komunistami za pośrednictwem komunistycznej agentury prącej za wszelką cenę do umowy i zdrady narodowej przy OS.
Chociaż tak po prawdzie to nie OS lecz tajne rozmowy w tym w Magdalence były tym, co doprowadziło Nas Polaków tu i teraz.
Obibok na własny koszt
PS
Polacy, Związkowcy w tej liczbie i polscy Stoczniowcy winni pamiętać swojego Kolegę Stoczniowca śp. Romanie Dettloff, który nie zawahał się ani chwili by podjąć niebezpieczną decyzję w imię Naszej stoczniowej wspólnoty w Gdańskiej Stoczni Remontowej im. Józefa Piłsudskiego w Gdańsku.
PAMIĘTAM!
Onwk. |
|
Wątek OT: „Zamiast liści mieli wisieć komuniści” - a wisimy MY! |
|
|
12 lat temu |
STANOWISKO Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ "Solidarność" |
STANOWISKO
Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ "Solidarność"
ws. Pomnika Poległych Stoczniowców w Grudniu 1970 w Gdańsku
NSZZ ,, Solidarność” zdecydowanie protestuje przeciwko projektowi faktycznego oddania Pomnika Poległych Stoczniowców i Placu Solidarności w Gdańsku grupie prywatnych osób, niejednokrotnie związanych z obecną władzą pod hasłem Stowarzyszenia Społeczny Komitet Budowy i Tradycji Pomnika Poległych Stoczniowców 1970. Jest to chyba jedyny w świecie przypadek, gdy Komitet Budowy Pomnika reaktywuje się ponad 30 lat od jego zbudowanie.
Praktycznie cel jest jasny – zawłaszczyć kolejny obszar przestrzeni publicznej dla jednej grupy i dokonać jedynie właściwej i wygodnej interpretacji historii.
NSZZ ,, Solidarność” nigdy na to nie wyrazi zgody.
Władza komunistyczna stawiała wokół Pomnika barierki i kordony ZOMO, kazała się odwracać plecami, gdy hołd poległym składał błogosławiony Ojciec Święty Jan Paweł II.
Dziś próbuje się pod płaszczykiem demokracji zawłaszczyć to miejsce i odebrać je społeczeństwu. To działanie haniebne.
NSZZ ,, Solidarność” nigdy nie zamierzała tego miejsca traktować jako własność. Wręcz przeciwnie – zawsze była to przestrzeń wolności i pamięci. Wspólnie z różnymi instytucjami dbaliśmy o jego wygląd i charakter .
Dlatego nie zgodzimy się, aby Pomnik i Plac prywatyzowano,
aby tworzono pod hasłami dbałości o tradycję ,,Komitet Ochrony Pomnika„ .
Nie zgodzimy się na zamykanie przed Niezależnym Samorządnym Związkiem Zawodowym ,, Solidarność” jego dziedzictwa i narodzin.
Kielce 23.11.2012
Konkurencyjny pomnik Poległych Stoczniowców?
Komitet celebrytów potrzebny od zaraz...
ECS obwieściło o walnym zebraniu Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Poległych Stoczniowców 1970. Zebranie gremium, tworzonego przez kilkoro znanych warszawskich i trójmiejskich twórców oraz grupę bliżej nieznanych osób, odbyło się w sobotę. Komitet podjął starania o zarejestrowane się jako stowarzyszenie. Pomnik istnieje od 1980 r. Stanął staraniem „Solidarności” oraz innych ludzi dobrej woli z Kraju i zagranicy.
Na podszywanie się pod dzieło ludzi z 1980 roku krytycznie patrzy stoczniowa „Solidarność”.
- Takie działanie to zawłaszczanie pracy innych i próba zawłaszczenia historii. Stoczniowa Solidarność nie bierze w tym udziału. Jakie prawo do posługiwania się historyczną nazwą dawnego komitetu ma to grono przypadkowych osób – mówi Roman Gałęzewski, przewodniczący KM NSZZ „S” SG.
Czyżby chodziło o przejęcie od miasta Placu Solidarności i samego Pomnika? A w ślad za tym decydowania kto i kiedy ma składać pod monumentem kwiaty? Oczywiście za zaproszeniami wystawionymi przez ECS i „komitet”.
Z historycznym komitetem tworzonym z przedstawicieli zakładów w 1980 r. ten nowy twór nie ma nic wspólnego. Odmówili udziału w tym tworze nawet m.in. Tadeusz Fiszbach, stoczniowiec Alojzy Szablewski, architekt Szczepan Baum i konstruktor Pomnika Bogdan Pietruszka. Są za to osoby mało lub zupełnie nieznane, wraz z takimi „znakomitościami” i celebrytami, jak Jerzy Borowczak, ks. Krzysztof Niedałtowski, Krzysztof Penderecki, aktorzy Daniel Olbrychski i Halina Winiarska oraz małżonkowie Andrzej Wajda i Krystyna Zachwatowicz. W nowym komitecie znalazły się jedynie trzy osoby, mieszkające od lat wRFN, z dawnego komitetu.
Gdańska „Solidarność” oraz osoby zaangażowane w budowę Pomnika w 1980 roku nie kryją zaskoczenia i niesmaku zaistniałą sytuacją i zawłaszczaniem dorobku tych, którzy nieraz płacąc cenę ryzyka wyrzucenia z pracy, zdrowia upominali się o Pomnik od lat 70. i doprowadzili do jego wybudowania w rekordowo szybkim, bo nieco ponad trzymiesięcznym terminie.
- Zgłaszają się do nas osoby oraz środowiska skupiające ludzi zasłużonych dla wolnej Polski, które poświeciły swoje zdrowie i wolność w latach PRL dla działalności na rzecz niepodległości, zaniepokojone tym, że powstaje społeczny komitet budowy pomnika. Gdyby do tego doszło byłoby to swoiste kuriozum, czyli powołanie do życia komitetu budowy pomnika, który został zbudowany i oddany społeczeństwu 16 grudnia 1980 roku. Byłoby to może li tylko ironią dnia dzisiejszego, gdyby nie to, że znacząca rolę w powołaniu komitetu w 2012 roku ogrywa ECS. Społeczny komitet w 1980 roku powstał w wyniku jednego z głównych postulatów strajku w Stoczni Gdańskiej. Dzięki ofiarności doszło do niemal cudu, gdy grupie znakomitych ludzi udało się zrealizować przez trzy miesiące coś, co wydawało się niemożliwe. Ten pomnik wpisał się w krajobraz Gdańska. Jest charakterystyczny jak Żuraw nad Motławą. Pomnik stal się własnością nas wszystkich, jako symbol zwycięstwa dobra nad złem. Nie wolno nikomu zawłaszczać tego miejsca, przypisywać sobie prawa, bo jedyni, którzy to prawo maja, to ci, którzy w 1980 roku o ten pomnik się upomnieli i odważyli się sprzeciwić totalitarnej władzy, czyli pracownicy zakładów pracy Wybrzeża i reszta polskiego społeczeństwa, która poprzez pracę i ofiary przyczyniła się do zrealizowania idei, upamiętnienia ofiary tych, którzy zostali zamordowani, gdy upomnieli się o godność. Nie pozwolimy nikomu pisać historii na nowo – mówi Krzysztof Dośla, szef gdańskiej „Solidarności”.
W 1980 roku też nie obyło się bez kontrowersji. Część, szczególnie warszawskich środowisk, nalegała, by był to pomnik „pojednania”. Dyskutowano też o jego usytuowaniu. Andrzej Gwiazda, wiceszef MKS i działacz WZZ w 1980 roku podczas dyskusji o nazwie pomnika stwierdził z wyrzutem i gorzką ironią, że następnym razem władza miejsce strzelania do protestujących powinna uzgodnić z architektem miejskim.
Konieczne jest zatem porozumienie między „S”, a ECS. W najbliższym posiedzeniu Rady Europejskiego Centrum Solidarności wyznaczonym na 23 listopada nie wezmą udziału przedstawiciele związku, którego nazwę nosi ECS. W tym czasie 22 i 23 listopada będą w Kielcach na 26 KZD NSZZ „S”. Termin zjazdu był znany władzom miasta od kilku miesięcy.
ASG
http://www.solidarnosc.gda.pl/aktualnosci/konkurencyjny-pomnik-polegych-stoczniowcw/
Obibok na własny koszt |
|
Ludzie „Solidarności” przeciw „komitetowi celebrytów” |
|
|
12 lat temu |
Och ta Austria! Och ten Wiedeń! |
Wszystkie drogi do III RP wiodły tym szlakiem, prawda?
Obibok na własny koszt |
-1 |
Gablotka, czy słup ogłoszeniowy? |
|
|
12 lat temu |
4 grudnia br. w Centrum Edukacji Publicznej IPN im. Janusza Kurt |
4 grudnia 2012 roku
w Centrum Edukacji Publicznej IPN im. Janusza Kurtyki
w Warszawie przy ul. Marszałkowskiej 21
o godz. 9 rozpocznie się sesja naukowa pt.:
„Komuniści w przedwojennej Warszawie”.
Każdemu, kto chciałby poszerzyć swoją wiedzę o polskich zdrajcach stanu, serdecznie tę konferencję polecamy.
Obibok na własny koszt |
|
Ekspozytura Kremla |
|
|
12 lat temu |
POLECAM KOMENTARZE POD TYM FELIETONEM |
[quote]Ktoś mądry powiedział "Władza samo ogranicza się" inaczej mamy totalitaryzm a w wydaniu socjalistyczno kapitalistycznym czyste niewolnictwo. Socjalizm chce nas przytulić tak bardzo, że aż nam flaki wyjdą.
Niech ktoś mi wyjaśni dlaczego mam się bać terrorysty czy pedofila bardziej niż Policjanta/władzy, który wie o mnie wszystko i może zrobić wszystko jeśli tylko będzie chciał przecież tak na prawd nie ma różnicy. Władza/Policja jest gorsza od terrorysty, ponieważ ewentualne nadużycia są robione w imieniu prawa i używając zasobów całego państwa.
A więc ja bym się zastanowił nad rzucaniem tekstów w stylu "ja nie mam nic do ukrycia" zawsze znajdzie się paragraf na każdego tym bardziej w naszym komunistycznym jeszcze ustawodawstwie...[/quote]
(...)
[quote]Dyskutowaliśmy sobie kiedyś 'na zakładzie' o możliwości delegalizacji szyfrowania. Wymyśliliśmy, że łaskawie władza pozostawi możliwość transmisji szyfrowanych, ale trzeba będzie wystąpić o prawo to tego. Bank dostanie, urząd dostanie itd. Kowalski nie dostanie. Aby transmisja doszła do skutku przynajmniej jedna strona będzie musiała mieć pozwolenie na szyfrowanie. No i oczywiście format danych będzie musiał być czytelny dla automatycznych klasyfikatorów treści. To pewnie tylko kwestia czasu... A swoją drogą ciekawe jakie prawo wymyślą na techniki steganograficzne i co zrobią jak ludziska zaczną wymieniać się plikami typu szum_biały.wav ...[/quote]
(...)
[quote]Jeden z moich starych przyjaciół (czarny kapelusz) rzekł.
"Gdy ten ostatni bastion wolności upadnie (mowa o sieci TOR), wezmę broń i dokonam pierwszego kroku, stanę po jednej słusznej stronie WOLNOŚCI, a gdy upadnę to będę pewien iż coś zrobiłem."
"Pamiętaj mój przyjacielu, WOLNOŚĆ to ja, ty, oni... i czynami które dokonujemy by każdy był równy sobie i innym..."
"Kiedy będzie już naprawdę źle, to nie ludzie słowa lecz ludzie czynu będą projektantami naszej przyszłości, naszej wolności"
"Najbardziej boję się dnia w którym słowo innego człowieka będzie decydować o istnieniu drugiego w którym logika stała się przekleństwem ludzi chcących dążącym do "kontroli innego życia""
"Jest nas wielu lecz sami toczymy bój o wolność, każdego dnia, każdej minuty w każdym pokoleniu"
"Kocham naukę jest to hobby - pasja, sens życia. Uczę się nie dla siebie lecz dla innych by przybliżyć o jeden mały krok marzenia innym..."
Był, jest i będzie moim przyjacielem. Człowiek który pokazał czym jest ten świat, życie oraz cel.
Nieważne czy jesteś chemikiem, matematykiem, kulturystą, kioskarzem - WOLNOŚĆ JEST TO COŚ CZEGO NIKT NIE MOŻE OPISAĆ A KAŻDYM Z NAS POSIADA, LECZ NIEŚWIADOMIE TRACIMY TEN PRZYWILEJ NA RZECZ MGŁY ŚWIATA CODZIENNEGO W KTÓRYM JEDNOSTKI CHCĄ KONTROLOWAĆ JEDNOSTKAMI.[/quote]
Kaganiec "wolności" coraz ciaśniejszy, prawda?
Obibok na własny koszt |
|
Każdy kto korzysta z INTERNETU winien to wiedzieć od dawna. |
|
|
12 lat temu |
Czyli z ziemią i ojcowizną Naszą nigdy nie miała nic wspólnego. |
Prawda?
Jemioła, to taki ukorzeniony parch nadrzewny, powiadasz? ;-))
Pozdrawiam,
Obibok na własny koszt |
|
Rosjanie sprofanowali ciała Polaków? Nie, Polacy... Rosjan |
|
|
12 lat temu |
Re: Aż trudno w to uwierzyć. Mam chęć krzyknąć: "To się NIE dzie |
To tak jak na pewnym pogrzebie, na który udało się dwóch kolegów śp. Stasia.
Jeden mówi do drugiego: - Franek zobacz jak ładnie Staś wygląda w tej swojej trumnie.
Drugi: - Zenek, ale nie chciałbyś się na pewno zamienić ze Stasiem miejscami, prawda?
Obibok na własny koszt |
|
Oświadczenie żony gen. B. Kwiatkowskiego |
|
|
12 lat temu |
Bogdanie Klich, czy chcesz bym Naród wyznaczył ci ładne miejsce? |
Według mnie miejsce pod płotem, będzie akurat, prawda?
[quote]Wdowa po śp. generale Kwiatkowskim: „Minister Klich gratulował mojemu mężowi miejsca na cmentarzu”
„Nasz Dziennik” opublikował wstrząsającą rozmowę z Krystyną Kwiatkowską, żoną śp. generała Bronisława Kwiatkowskiego, Dowódcy Operacyjnego Sił Zbrojnych, który zginął w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku.
- Czekam, aż odpowiedzą ci, którzy zapewniali nas, że miejsce katastrofy będzie dokładnie sprawdzone i przekopane, oraz ci, którzy kłamali, że sekcje naszych bliskich są wykonywane z największą starannością i w obecności polskich prokuratorów - deklaruje wdowa po gen. Bronisławie Kwiatkowskim.
- Chciałabym zapytać pana premiera, czy budowa orlików była dla niego istotniejsza niż bezpieczeństwo 96 najważniejszych osób w państwie. Minister Bogdan Klich na odprawie 12 kwietnia nie zastał ani jednego generała, siedmiu zginęło na Siewernym. Jest niepojęte, jak można było do czegoś takiego doprowadzić i przejść nad tym do porządku dziennego - dodaje.
Najbardziej poruszające są jednak te słowa wdowy po generale Kwiatkowskim:
- Pierwszy raz minister Klich odezwał się do mnie w rocznicę katastrofy. "Byłem ostatnio na cmentarzu na Salwatorze. Nigdy wcześniej tam nie byłem, ale była piękna pogoda, więc poszedłem tam na spacer. I muszę pani powiedzieć, że Kwiatkowski ma bardzo ładne miejsce" - zagadnął. Wyobraża sobie pani usłyszeć coś takiego? Mój mąż 41 lat służył Ojczyźnie, a minister obrony gratuluje mu ładnego miejsca na cmentarzu! - mówi w rozmowie z dziennikarką „ND” Krystyna Kwiatkowska.[/quote]
Źródło: Nasz Dziennik
Obibok na własny koszt |
1 |
Oświadczenie żony gen. B. Kwiatkowskiego |
|
|
12 lat temu |
Jak widać na fotografii dużo to Nas aż tak nie było 16.12.1980 r |
www.ecs.gda.pl/newss/news/3125#
Obibok na własny koszt |
|
Ludzie „Solidarności” przeciw „komitetowi celebrytów” |
|
|
12 lat temu |
Przeczytaj tekst o restytucji działalności Komitetu |
Przeczytaj tekst o restytucji działalności Komitetu, autorstwa Katarzyny Korczak.
[quote]Trzydzieści dwa lata temu – po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku – władze stanu wojennego zawiesiły działalność Stowarzyszenia: Społeczny Komitet Budowy Pomnika Poległych Stoczniowców 1970. Komitetowi udało się doprowadzić do wzniesienia i odsłonięcia monumentu na Placu Solidarności w Gdańsku. Uroczyste odsłonięcie Pomnika nastąpiło 16 grudnia 1980 . W marcu 2012 roku, podczas spotkania w trakcie odbywającego się gdańskiego AREOPAG, pięcioro założycieli Komitetu: Jolenta Wiśniewska, Henryk Knapiński, Zbigniew Lis, Wiesław Szyślak i Zygmunt Manderla zadecydowało o wznowieniu pracy stowarzyszenia.
Stowarzyszenie będzie koncentrowało się na pielęgnowaniu tradycji Pomnika i Sierpnia 1980, działać będzie przy Europejskim Centrum Solidarności.
24 sierpnia 1980 roku Międzyzakładowy Komitet Strajkowy podjął decyzję o wybudowaniu Pomnika
Konsekwencją decyzji MKS było utworzenie Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Poległych Stoczniowców 1970, wybudowanie Pomnika oraz jego uroczyste odsłonięcie. Po 32 latach postanowiono wznowić działalność Komitetu. W związku z tym zaplanowano zwołanie Walnego Zebrania Komitetu.
Przygotowano projekt statutu, który będzie uwzględniał istniejące realia. Walne Zebranie Komitetu rozpocznie się w sobotę, 10 listopada 2012 r., o godzinie 12 w Sali BHP. Wcześniej – o godzinie 11 przy ulicy Grobla I, pomiędzy ulicami Szeroka i Św. Ducha, naprzeciw Kaplicy Królewskiej, odbędzie się wernisaż plenerowej wystawy „Historia Jednego Pomnika” poświęconej budowie Pomnika Poległych Stoczniowców 1970 w Gdańsku, przygotowanej przez Europejskie Centrum Solidarności. Przed rozpoczęciem obrad wyświetlony zostanie film na temat przygotowywanej wystawy stałej w ECS.
Do grona osób, które zainicjowały wznowienie działalności Komitetu, dołączyły między innymi: Krystyna Zachwatowicz-Wajdowa, Halina Winiarska, Andrzej Wajda, Krzysztof Penderecki, Jerzy Kiszkis, Grzegorz Boros, ks. Krzysztof Niedałtowski. Na Walne Zebranie zaproszono między innymi: Lecha Wałęsę, Danutę Wałęsową, Donalda Tuska, Bogdana Borusewicza, władze miejskie i wojewódzkie, Tadeusza Fiszbacha, przedstawicieli Komitetu Budowy Pomnika 1956 w Poznaniu i Komitetu Budowy Pomnika przy Kopalni Wujek w Katowicach.
- Za datę założenia Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Poległych Stoczniowców 1970 można uznać dzień 24 sierpnia 1980 roku – powiedział Zygmunt Manderla. - Międzyzakładowy Komitet Strajkowy podjął bowiem wówczas decyzję o wybudowaniu Pomnika dla Stoczniowców, którzy polegli w grudniu 1970 roku. Pomnik powstał wedle idei Bogdana Pietruszki. Równocześnie rozpoczęto organizować Społeczny Komitet Budowy Pomnika Poległych Stoczniowców 1970.
Siedziba Komitetu mieściła się w pokoju – nieistniejącego już, bo zburzonego, Biura Konstrukcyjno-Projektowego Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Na wybudowanie Pomnika władze Solidarności dały 100 dni czasu.
- Zdążyliśmy. 4 grudnia wmurowaliśmy kamień węgielny, odsłonięcie nastąpiło16 grudnia 1980 r. – kontynuuje Manderla.
Coraz więcej ludzi z wielu zakładów pracy włączało się do działania
Zygmunt Manderla był zatrudniony w Pracowni Siłowni Okrętowych w Biurze Konstrukcyjno-Projektowym Stoczni Gdańskiej im. Lenina, kierowanej przez zacnego, wspierającego wydatnie działania Komitetu, Leona Kołbę, który w dniu 9 listopada ukończy 90 lat. Pan Kołba kilkanaście dni temu uhonorowany został przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Po odbiór odznaczenia pojechał do Warszawy wraz z córką.
- Tak samo było w mojej Pracowni Projektowej Architektury Okrętu, kierowanej przez Wiesława Medyńskiego, jak i na pozostałych wydziałach, wielu ludzi z całej Polski przyjeżdżało do Stoczni, wysyłano ich do nas, do Komitetu, oni nas wspierali – dodaje Wiesław Szyślak. – Połowę czasu poświęcaliśmy na pracę zawodową, resztę – na przygotowywanie budowy Pomnika i kierownictwo to nie tylko tolerowało, ale wspierało. Budowa
Pomnika była działaniem spontanicznym, coraz więcej ludzi z wielu zakładów pracy włączało się do działania. Gdyby to wszystko działo się dziś – przez te trzy miesiące byśmy byli prawdopodobnie na wstępnym etapie wymiany pism, stwierdza Szyślak.
- Myśmy szli, jak „taran”, byliśmy zdeterminowani i mieliśmy tylko jeden cel: musimy w 100 dni zbudować Pomnik i zorganizować 16 grudnia 1980 roku jego uroczyste odsłonięcie, pojawiające się przeszkody nie miały żadnego znaczenia - dodaje Manderla.
- Trzeba podkreślić świetne działanie Wojciecha Mokwińskiego – kontynuuje Manderla. – To on zaprojektował urządzenie terenu wokół Pomnika, kręgi rozchodzące się wokół symbolizowały rodzącą się nową Polskę, powstające fale odnowy.
- Tam była pętla tramwajowa, gdzie Pomnik stoi – przypomina Szyślak. – Jak budowano te kręgi i wykładano brukiem obecny Plac Solidarności, potrzebna była kostka brukowa, zorganizowano akcję pozyskiwania budulca. Ulica Jana z Kolna była wyłożona taką kostką i przez kilka dni podjeżdżały buldożery, myśmy wychodzili – załogi kolejnych pracowni, po 20 – 30 osób, w ciągu godzin pracy, oczywiście, ładowaliśmy kostkę na samochody i stamtąd transportowaną ją na plac budowy. Ita kostka do dziś na Placu Solidarności leży.
Kompletujemy dokumenty o Pomniku, upamiętniamy osoby, które go tworzyły
- Pracowaliśmy aż do 13 grudnia 1981 roku i zostaliśmy zawieszeni – przypomina Zygmunt Manderla. – Dokumentacja Pomnika – rysunki, korespondencja – znajdowała się w moim biurze, segregatory, ułożone jeden przy drugim, zajmowały na półkach prawie 2 metry długości. Dokumentacja architektoniczna znajdowała się w biurze projektowym u Wiesława Szyślaka. – W nocy przyszło ZOMO, wygonili nas ze Stoczni na plac, zabrali większość dokumentacji Pomnika, nad ranem rozpuścili nas do domów.
- Część dokumentacji Pomnika udało mi się uratować, niektóre oddałem do Urzędu Miasta w Gdańsku, parę rysunków znajduje się w moich zbiorach – dodaje Wiesław Szyślak.
- Jedna informacja była taka, żeby pójść do Komendy Wojewódzkiej Policji, bo tam mogą być archiwalia po ZOMO i Milicji, więc może i nasze, dotyczące Pomnika, o ile ich nie spalono – kontynuuje Manderla. – Wiele naszych materiałów jest w IPN. Będziemy rozproszone dokumenty o Pomniku należące do Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Poległych Stoczniowców 1970 kompletować.
Dzięki informacji, jaką uzyskaliśmy w Wydziale Nadzoru nad Stowarzyszeniami w Urzędzie Miasta w Gdańsku, okazało się, że Społeczny Komitet Budowy Pomnika Poległych Stoczniowców 1970 formalnie istnieje, ale nie zostały dopełnione różne formalne zapisy w Krajowym Rejestrze Sądowym. Celem Walnego Zebrania jest właśnie uporządkowanie naszej sytuacji prawnej.
Na przestrzeni minionych trzydziestu dwóch lat członkowie Komitetu kontaktowali się między sobą nieformalnie, na spotkaniach towarzyskich. W tym czasie zmarli: Henryk Lenarciak, przewodniczący Komitetu, Władysław Knap, odeszła Elżbieta Szczodrowska, artystka rzeźbiarka, która – wraz z Robertem Peplińskim, artystą rzeźbiarzem – wykonała rzeźbiarski wystój Pomnika.
Stowarzyszenie – pod nieco zmienioną nazwą – będzie kontynuować działalność.
- W statucie starego Komitetu było zorganizowanie komitetu ochrony Pomnika – mówi Manderla. – I ta ochrona Pomnika będzie naszym głównym celem działania, bo Pomnik stoi. Zamierzamy dokumentować historię Pomnika przez upamiętnianie osób, które go tworzyły. My mamy materiały pochowane po kątach i będziemy je powoli popularyzowali. Cele statutowe ECS i nasze są zbieżne całkowicie, będziemy się nawzajem wspierać.
Na Walnym Zebraniu chcemy przyjąć nazwę: Społeczny Komitet Budowy i Tradycji Pomnika Poległych Stoczniowców 1970.
Tekst, w porozumieniu z Zygmuntem Manderlą, przygotowała Katarzyna Korczak, członek Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Poległych Stoczniowców 1970[/quote]
Za gnido jad press:
http://www.ecs.gda.pl/newss/news/3125
Obibok na własny koszt |
|
Ludzie „Solidarności” przeciw „komitetowi celebrytów” |
|