|
|
2 lata temu |
Proponuję wrzucić w google'a i nie robić za idiotę. |
Pzdr ;) |
|
Kompromaty TVN? Onet „ujawnia” przeszłość dziennikarza |
|
|
|
2 lata temu |
A jeśli kaczor? |
;) |
1 |
Mamy w Polsce ponad 90 podatków itp. - tylko Konfederacja to naprawi! Odpowiedź na główne zarzuty wobec Konfederacji |
|
|
|
2 lata temu |
I co to ma za znaczenie? |
Mam pomijać fakty???? |
1 |
Warszawa’44 – przystanek Stalina |
|
|
|
2 lata temu |
Gratuluję doboru autorytetów. Pan Baczyk nie figuruje w spisie |
polskich ludzi nauki co oznacza, że jeśli nawet ukończył jakieś studia, to doktorem nie jest. Wiele osób pisało różne rzeczy, zwłaszcza o powstaniu, np. Zychowicz, ale to nie oznacza, że trzeba wszystkie ich pomysły przyjmować za własne.Opowieści o "potężnej" Luftwaffe w 1944 r. to właśnie taka opowieść. Niemcy od 1942 roku nie byli już w stanie zapobiec bombardowaniu dowolnego miasta, zwłaszcza Berlina. Za cenę porównywalną z wysiłkiem (jeśli chodzi o zaangażowanie materiałowe) z frontem wschodnim niszczono miesięcznie ok. 200 bombowców alianckich. By wygrać - musieliby ich niszczyć 8-10 razy więcej. Poza tym przypominam, że ze względu na bombardowania rumuńskie zagłębie naftowe przestało być zapleczem surowcowym armii i floty niemieckiej, a benzyna potrzebna do napędu czołgów i samolotów była robiona z węgla. I zwyczajnie była na wagę złota. Na terenie dzisiejszej Polski zakłady takie usytuowane były w dzisiejszym Kędzierzynie-Koźlu (Blachownia), do którego bombardowania Amerykanie użyli więcej bombowców, niż do ataku na Tokio (tam w płomieniach zginęło więcej ludzi, niż w Hiroszimie i Nagasaki... razem!), Zdzieszowicach, Wałbrzychu (z dziwnych powodów nie bombardowany ani nawet nie ostrzelany do końca wojny - czyżby dlatego, że tuż obok znajdował się Książ?) i Police. Od lipca 1944 roku zakłady były systematycznie bombardowane i niszczone. Luftwaffe była coraz bardziej uziemiona (np. dotyczyło to ok. 1000 bombowców ciężkich).Opowieści o przewadze Luftwaffe nad Warszawą to stara komusza bajeczka. Co prawda przyznawali oni, że flota powietrzna sowiecka panowała nad wschodnim frontem, ale w Warszawie był wyjątek. ;)I jeszcze jedno. Ta "wielka" bitwa pancerna doprowadziła do zniszczenia raptem 80 czołgów, czyli mniej, ile wynosiły dzienne sowieckie straty czołgów na froncie wschodnim przeciętnie przez całą wojnę.Pozdrawiam. |
2 |
Warszawa’44 – przystanek Stalina |
|
|
|
2 lata temu |
Dokładnie takich argumentów używano jeszcze za Stalina. Jeśli |
ktoś tu powinien odświeżyć wiedzę, to raczej nie ja. Bo faktycznie mamy dostęp do wiedzy. Ale już nie tylko tej z Kremla.Ps. A dla kolegi pytam - jakim cudem Niemcy mogli bezkarnie bombardować Warszawę często za pomocą jednego mocno już przestarzałego Junkersa Ju 87, i to bez osłony myśliwców? Wszak Stalin w rejonie Warszawy miał kilka razy więcej samolotów niż Hitler. |
5 |
Warszawa’44 – przystanek Stalina |
|
|
|
2 lata temu |
W odróżnieniu od nich my już wiemy, czym naprawdę była komuna |
A zatem ich opinia o Powstaniu była po prostu naiwna. |
6 |
A ich jęki cichutkie..., o powinności, wierności, przyzwoitości, zdradzie,... |
|
|
|
2 lata temu |
w raportach kierowanych ze stolicy oraz z terenu do władz |
Polskiego Państwa Podziemnego przebijał taki ton, że młodzież chwyci za broń, pójdzie walczyć!, nawet wbrew woli, rozkazom dowództwa. Taki był nastrój oddolny.
Ocena sytuacji, nastrojów, determinacji z Warszawy i z Londynu już z tytułu samej odległości musiała się różnić.
I nie mam zamiaru się wymądrzać, ani licytować z iloma byłymi Powstańcami, Żołnierzami Polskiego Państwa Podziemnego z różnych miejsc oraz funkcji na te tematy miałem okazję rozmawiać.
Przebijała jedna opinia, że tego zrywu oddolnego nie dało się i nie dałoby się już zahamować.
Albowiem taki był nastrój, presja, wręcz MUS zaatakowania Niemców za pięć lat okupacji, zbrodni, wyrządzonej krzywdy.
Niemców, których liczne wycieńczone, kolumny obszarpańców, głównie na chłopskich furmankach. ciągnęły przez naszą stolicę.
I nie tylko ten, taki widok też budował Polaków i skłaniał, że wreszcie trzeba przeciw Niemcom, zbrodniarzom otwarcie wystąpić z bronią w ręku.
Zaś w sztabach, centrach PPP, co było oczywiste zderzały się różne o[pinie i opcje!
Ale nikt i nic nie były w stanie już powstrzymać, zatrzymać godziny W.
Nie uzurpuję też sobie ani wiedzy wojskowej, tym bardziej tej o walkach w mieście!
I nie neguję opinii choćby gen. Maczka, innych też ( przyjmuję je do wiadomości, szanuję!), a jedynie nie zgadzam się z uprawianą i szerzoną intelektualną pokrętnością, ahistorycznością, miałkością pseudoargumentów tych tzw speców od historii alternatywnej, których zdaniem już we wrześniu 39r. nie powinniśmy się bronić,..
lecz... co?
Układać się?
Poddać się!?
I?
Przeczekać wojnę w oflagach, stalagach, KL-agrach, na Pawiak'ach, Montelupich, robotach przymusowych..., gettach!, aby w ten sposób, w tamtych warunkach zachować naszą tkankę społeczną!
Po prostu od lat nie zgadzam się z tymi kanapowymi "specami", suis generis "ptaszkami w klatce"- mądralami od postpolityki.
pzdr
p.s.
1.moja rodzina też zapłaciła wysoką cenę, podobnież kilka osób, które poznałem w trakcie pracy zawodowej, ale ci co przeżyli tak to kwitowali; to był MUS, tamte czasy wymagały takiej decyzji, a nie zimnej kalkulacji.
Z drugiej zaś strony poznałem i takich z roczników naszych rodziców, wujków, którzy przedekowali się przez całą okupację, a potem miękko przeszli przez prl.
2. Nasza Mama, już wtedy matka trojga dzieci, po wkroczeniu Sowieta na Grodzieńszczyznę, dalej od 1944-do 49, była łączniczką i sanitariuszką w zgrupowaniu dowodzonym przez por. "Olecha" Anatola Radziwonika ( rówieśnik mamy-r. 1916).
A przecież miała świadomość ryzyka.( jeden brat za Ostrą Bramę dostał 10 lat łagru - koło podbiegunowe, najmłodszy wpadł w 45. w Jeleniej Górze jako członek grupy zbrojnej.)
3. Rzeczywiści powstańcy?, czy mam rozmawiać z tą Panią( zachowuję pełen szacunek!, pomimo jej, niestety wątpliwych wypowiedzi), z którą Trzaskowski tak się obnosi, gdy innych wyrzucano z kamienic?
|
7 |
A ich jęki cichutkie..., o powinności, wierności, przyzwoitości, zdradzie,... |
|
|
|
2 lata temu |
Nie każda krytyka wiąże się z czynem zabronionym. Polska to |
wolny kraj. |
1 |
„Brunatna Polska”. Kilka słów o stowarzyszeniu rodziny Pankowskich |
|
|
|
2 lata temu |
Dotykasz materii, która w Polsce ciągle jest źle uregulowana |
Pankowscy robią, co robią, zupełnie bezkarnie. Owszem, ktoś, na kogo donieśli i okazało się to pomówieniem, mógłby teoretycznie próbować, ale...Ale przecież donosi się o podejrzeniu przestępstwa, więc można to robić bezkarnie. Można, a nawet trzeba, wskazywać, co to jest, ale przypisać znamiona ustawy karnej? Ja nie potrafię, |
2 |
„Brunatna Polska”. Kilka słów o stowarzyszeniu rodziny Pankowskich |
|
|
|
2 lata temu |
@ Krzywousty |
Do niedawna powojenne rządy były ustalane w Moskwie. 8-lat obecnego rządu i nic nie zrobiono???. Odsłoń zasłony w oknach, a zobaczysz tłumy uśmiechniętych polskich rodzin, a nie jak kiedyś szare przemykające szare zmęczone twarze. Tu potrzeba latami odbudowywać zniszczoną sowiecką i niemiecką propagandą świadomość Polaków, bo szybko i natychmiast, skończyłoby się, jak w przypadku rządu premiera Olszewskiego. Polska rośnie, a wpojona propagandą dekadami świadomość syndromu niewolnika została prawie scedowana. |
4 |
Musztarda po obiedzie? |
|