Komentarze do użytkownika

Kiedy Tytuł Treść Głosy Do zawartości Komentarz do
Obrazek użytkownika proxenia
13 lat temu @ tł - dzięki za zaufanie Polecam mój patent, który opisałam odpowiadając Obibokowi. Tylko do Świąt BN daleko... I ślepy by dostrzegł
Obrazek użytkownika roland
Obrazek użytkownika maras
13 lat temu nie jest to zupełnie moja nie jest to zupełnie moja bajka, napisałem że nie oceniam nikogo za zaszłości,bo ich nie mam, nie widzę sensu zagłębiania się w stare wpisy i komentarze... oceniam to co mogę czyli to co jest adresowane bezpośrednio do mnie, być może dzisiaj trochę inaczej by brzmiał mój komentarz, ale generalnie Pan Zbigniew stara się (takie jest moje wrażenie, a że czasem nie wyczodzi..., nikt nie jest doskonały), co do przytoczonych przez Pana cytatów, są dla mnie nie do przyjęcia, bez względu na to kto by je wyraził i kogo by dotyczyły, pozdrawiam Free Your Mind - umysł zniewolony
Obrazek użytkownika roland
Obrazek użytkownika stronnik
13 lat temu Teorie spiskowe są trochę... jakby bajką co to w każdej jest trochę prawdy i trochę fantazji czy zmyślenia. Nie należy ich do końca i bez zastrzeżeń akceptować ale i nie należy o nich całkowicie zapominać. W końcu tworzą te teorie ludzie. A skoro tworzą je ludzie to chcą poprzez to coś osiągnąć. Nie wiemy tylko co chcą osiągnąć lub jaką metodą do tego dążą. Dlatego osobiście staram się być za pan brat z każdą głośniejszą teorią i badać ją na przykład na okoliczność kto ją rozgłasza i komu może ona przynieść korzyśc i jaką? Czego dotyczy w warstwie jawnej a czego dotyczy pośrednio? Co z niej wynika bezpośrednio a co w sposób ukryty. Czasem może się okazać że to tylko strata czasu a czasem może być wręcz odwrotnie. I nigdy nie wiadomo co takie badanie przyniesie. Są jednak rzeczy które, mając dostateczną wiedzę humanistyczną i techniczną można ocenić z dużym prawdopodobieństwem i uniknąć niepotrzebnego "bicia piany". I tu kłania się dociekanie źródeł. Problem w tym że dla wielu ludzi dociekanie źródeł oraz badanie faktów stanowi pierwszą i od razu niemożliwą do pokonania barierę. Stąd często dyskusje na ten temat wyglądają jak ta która toczyła się tu pomiędzy autorem tekstu a niektórymi komentatorami. Jedni wątpią i badają, inni od razu wierzą bez zastrzeżeń. Każdy lubi w coś wierzyć a najchętniej w to o czym jest już przekonany. Uwierzyć że jest inaczej niż myślimy jest znacznie trudniej. Wtedy ścieranie się różnic poglądowych nie na wiele się zdaje bo wiedzie do nikąd. Dla jednych bajka dla drugich... Nie powinno się nigdy zapominać że historia zna przykłady gdzie wymyślona fabuła zaczynała samodzielne życie ku przerażeniu autora. Proszę, to nie jest teoria spiskowa, to fakty
Obrazek użytkownika roland
Obrazek użytkownika ciociababcia
13 lat temu Dedykacja - p.e.1984, 27 lipca, 2012 - 20:26 Bitwa pod Kłuszynem miała miejsce 4 lipca 1610 roku podczas wojny polsko-rosyjskiej 1609-1618. Bitwa stoczona została między wojskami polskimi pod dowództwem hetmana polnego koronnego Stanisława Żółkiewskiego (6556 kawalerii - w tym 5556 husarii, 200 piechoty), a armią rosyjską pod dowództwem kniazia Dymitra Szujskiego (ok. 35 000 wojsk rosyjsko-szwedzkich) oraz szwedzkich posiłków dowodzonych przez Jakuba Pontussona De la Gardie. The Battle of Klushino (Kłuszyn) was fought on July 4, 1610, between forces of the Polish-Lithuanian Commonwealth and Russia during Russia's Time of Troubles. In the battle the outnumbered Polish force secured a decisive victory over the Russians, due to the tactical competence of hetman Stanisław Żółkiewski and the military prowess of the elite Polish 'winged' hussars. [from: Wikipedia] http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=cRZ-PKm890w A później, już niedługo - w paździeniku...   Rocznica Hołdu Ruskiego     Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart Jak "Ruskie" "zdradzili" Powstanie Warszawskie
Obrazek użytkownika roland
Obrazek użytkownika ciociababcia
13 lat temu poeta, 27 lipca, 2012 - 20:10 Dziękuję. Jednak chemtrailsy to nie jest całe zło tego świata, chociaż bardzo uciążliwe. Interesuję się "teoriami spiskowymi", a jednym z celów tej wiedzy jest przeciwdziałanie. Może jestem naiwna, ale podzielę się tą wiedzą chętnie. Nie jestem sama w tym działaniu. Zapraszam: SZLACHETNE ZDROWIE, NIKT SIĘ NIE DOWIE, JAKO SMAKUJESZ... http://www.wis.org.pl/forum/viewtopic.php?f=119&t=303 ... taka mieszanka informacji i zapobiegania. Pozdrawiam. **************************   Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart Proszę, to nie jest teoria spiskowa, to fakty
Obrazek użytkownika roland
Obrazek użytkownika Dan Carter
13 lat temu Przechlastales na "Niepoprawnych" kawalek zuzytego papieru toaletowego z podogonia bolszewikaluki i probujesz zakrzyczec paroma nazwiskami te prowokacje, zobaczymy jak dlugo bedziesz tu istnial. Jak "Ruskie" "zdradzili" Powstanie Warszawskie
Obrazek użytkownika roland
Obrazek użytkownika Anonymous
13 lat temu @Anna Tytuł Twojego komentarza skojarzył mi się z jednym z napisów w przedwojennej, niemej ekranizacji "Pana Tadeusza". "Cmentarzyk, to lubię" ;-))). Jak widać twórcy filmu zapoznali się nie tylko ze "scenariuszem". :-))) Pro domo sua
Obrazek użytkownika roland
Obrazek użytkownika Anna.
13 lat temu To lubię! Czyli już się rozumiemy. Chyba :) ______________________________________________ Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart Pro domo sua
Obrazek użytkownika roland
Obrazek użytkownika Anonymous
13 lat temu @Anna Jak musisz, to jedz! ;-) Pro domo sua
Obrazek użytkownika roland
Obrazek użytkownika Anonymous
13 lat temu Pozwolisz mukuzani, że odniosę się do Twojego komentarza W pierwszej części swojego komentarza byłaś mukuzani uprzejma odnieść się do zachowań młodzieży, która nie wymaga szczególnej troski, albowiem ona mając pozytywne wzorce w domu rodzinnym wie, jak odróżnić dobro od zła, a kłamstwo od prawdy. Także wie, jak kultywować kulturę przodków, Jest zdolna szanować wartości, które nakreślają jej pozytywne kierunki rozwoju, a w perspektywie zadbania o naszą Ojczyznę. Należy tylko chwalić, że mamy także i taką młodzież. Zatem nie do nich i nie do ich rodziców adresowałem treść swojego artykułu w dwóch częściach. Ale mamy także i inną młodzież, która wymaga określonego podejścia dorosłych. I właśnie do nich skierowałem przesłanie zawarte w treści mojego artykułu. Droga mukuzani, dalej napisałaś, cyt. „(…) Musimy umieć słuchać młodych ludzi, nawet jeżeli od tego głowa czasem zaboli. Młodzi mają prawo wyrazić swoje zdanie, mają prawo z nami się nie zgadzać, mają prawo do buntu”. Otóż pisząc w swoim artykule słowa: „Starsi mówili, a młodzi słuchali. Słuchali i byli na ogół posłuszni” – kierowałem się przede wszystkim tym, iż w zamierzchłych czasach rodzice byli dla dzieci autorytetem. Dzieci odnosiły się do nich z szacunkiem i respektem. A dzisiaj? Dzisiaj dorastające dziecko potrafi zwracać się do matki czy ojca pogardliwie przez per „ty”, jakże często w trybie rozkazującym (słyszałem na własne uszy 16-latka: „Ty, matka!!! Długo będę czekał?! W końcu przyniesiesz mi to żarcie, czy nie?!!!). I o zgrozo! – matka wypełniła rozkaz swojego pierworodnego bez szemrania. Tenże młodzian potraktował swoją rodzicielkę jak służącą i… dającą niemałe kieszonkowe (na alkohol, narkotyki, itp.), kosztem własnych wyrzeczeń, bądź kosztem obniżenia standardu życia rodzinnego. Ale taka matka czy ojciec pozwolili sobie na to, aby nie byli traktowani przez swoje dzieci z należytym szacunkiem i czcią. I właśnie do nich adresowałem swoje przesłanie. Aby się w końcu obudzili i „poszli po rozum do głowy”. W zupełności masz rację, że z dzisiejszą młodzieżą trzeba rozmawiać. A przecież dialog polega na tym, że rodzic mówi – dziecko słucha. Dziecko mówi – rodzic słucha, co nie oznacza, że ma natychmiast i bezwarunkowo zgadzać się ze wszystkim, co usłyszy od swojego dziecka. Od tego jest rodzicem, aby wytłumaczyć jemu, że jest w błędzie i że takie błędy będą miały określone negatywne konsekwencje. Wszak dorastające dziecko nie jest jeszcze w stanie (z racji małego doświadczenia życiowego) skonstruować związku przyczynowo-skutkowego i właściwie ocenić skutki swoich - jakże często spontanicznie podejmowanych działań. I jeśli jest to dialog „na argumenty” z obydwu stron, wart jest rozwijania i kontynuacji, albowiem w dalszej perspektywie – jestem przekonany – przyniesie pozytywne efekty. Jestem natomiast wrogiem apodyktyczności rodziców wobec swych dzieci, z koronnym ich argumentem „nie, bo nie”! W zakończeniu swojego komentarza mukuzani – świetnie uzupełniłaś końcową część mojego artykułu. Mam tu na myśli sposoby kształtowania młodych umysłów w duchu patriotyzmu, – chociażby poprzez wizytę w Muzeum Powstania Warszawskiego. Dziękuję za to uzupełnienie. Pozdrawiam, Satyr Czy w obronie Polski możemy liczyć na młodzież? cz.1/2.
Obrazek użytkownika roland

Strony