POpolsza wykluczonych. Nie pieprzcie o jadłodajniach

Obrazek użytkownika wilre
Idee

.Mieszkam w niedużym 70 tyś mieście w którym zostaja już tylko starzy ludzie bo jedyne oferty pracy są za 1200 zł (na umowie śmieciowej oczywiście) albo na staż do fabryki za 800 zł.Miasto po godzinie 17-tej praktycznie pustoszeje,lokali pełno do wynajęcia.Funkcjonuja dobrze tylko supermarkety, lombardy i sklepy z używaną odzieżą.Kto ma siłe to emigruje na plantacje pomidorów w Holandii albo na zmywak do Birmingham.Emigranci przyjeżdżają raz w roku na Boże Narodzenie.Dlatego śmiać mi sie chce z tych uroczystych gali,nagród z okazji 25 lecia.Jeśli do tego dodac te smutne statystyki (pomijane w antypolskich mediach) o tym że co 3 dziecko w naszym Kraju jest głodne,sześć tysiecy samobójstw rocznie z przyczyn ekonomicznych i kilkuletni okres oczekiwania na operacje w szpitalu itd. .... To co tu świętować panie Szechter,Szczynukowicz,Miecugow,Durczok,Lis i Tusk ?

FERDAS3.06.2014    SEE
________________________________________________________
 

„Z DNA” – ZANIM BŁYSNĄ KASTETY

flickr.com/Pedro Ribeiro Simões

Piotr Jastrzębski

Uwaga! Tekst ten przeznaczony jest dla czytelników myślących, stabilnych emocjonalnie i o wyjątkowo mocnych nerwach.

Głód jest bezwzględny. Organizm ludzki najpierw trawi własną tkankę tłuszczową, potem skrupuły, aż wreszcie rzuca się, by pożreć innych. My już ogryzamy resztki skrupułów. A sumienie? Sumienie nas nie gryzie. Przynajmniej nie tak jak wszy.

Jak nisko trzeba upaść, żeby pożądać tego, co dla większości jest codzienną zmorą? Czymś przeklinanym, częściej niż przez nas robale. Jak można zazdrościć życia od pierwszego do pierwszego? Można. U nas pierwszy nie występuje. Ja nawet nie wiem, co to jest. Znam to jedynie ze słyszenia. Jak większość tutaj, żyję od farta do farta.

Co to jest fart? To renta sąsiadki, na którą co miesiąc czeka cała klatka, licząc że uda się pożyczyć pięć, dziesięć, piętnaście lub dwadzieścia złotych. Większe kwoty w grę nie wchodzą, bo z góry wiadomo, że pożyczki te są bezzwrotne.

Fart – to skuteczna kradzież, drobne oszustwo. Misterna intryga, perfekcyjnie zaplanowana, żeby przewalić kogoś na... kilkanaście, góra kilkadziesiąt złotych.

Fart – to przejście przez miasto tak, by nie natknąć się na żadnego z wierzycieli. Fart – to również nasze dochody, których jedyną zaletą jest to, że są nieopodatkowane.

Fart – to jednak przede wszystkim ulga, chwila wytchnienia. Ułamek sekundy, który pozwala zapomnieć o nędzy. Nędzy – najtrwalszym stanie społecznym, jaki znam.

Nędzy – której nie można stracić, bo nikt jej nie pożąda. To ślepy tunel bez światełka nadziei. Ściek bez wyjścia, w którym zaczyna brakować powietrza, gdzie w każdą stronę jest pod górę. Kloaka systemu. Nędzą gardzimy nawet my – nędzarze.

Śpicie spokojnie. Przywykliście, że nędza siedzi cicho i jest pokorna. Do czasu. Szambo to nie ma odpływu. A pojemność jest ograniczona. Pewnego dnia może więc wybić, a fala gówna z siłą tsunami przeleje się przez waszą małą stabilizację.

My nędzarze nie mamy nic do stracenia. Nas nie można zastraszyć, bo nie boimy się śmierci. My już raz umarliśmy. Nie można nas zaszantażować, skompromitować, ani w żaden innym dostępny Wam sposób ujarzmić. Można jedynie próbować przekupić.

Nie walczymy honorowo. Honor i godność już dawno przepadły w lombardzie. Jesteśmy perfidni, podli i bezwzględni. Bez skrupułów okradamy nawet siebie nawzajem. Swoich kumpli, sąsiadów, a nawet tych których nazywamy przyjaciółmi. Nie będziemy mieli więc najmniejszych oporów, by sięgnąć do waszych kieszeni. Nawet jeśli sądzicie, że nie są warte naszej uwagi.

I nie pieprzcie, proszę, o rozwiązaniach systemowych i zajmujących się nami organizacjach. Których członkowie, z zapałem obrońców praw zwierząt, spotykają się w wygodnych lokalach, stołecznych kawiarniach dyskutując nad hasłami na kolejną pikietę w naszej ponoć obronie. Kawiarniach, do których my nie mamy wstępu, a wymyślane tam hasła są równie puste jak stojąca przede mną butelka. Doskonała, żeby przerobić na tulipana. Wiecie co to jest?

Nie pieprzcie również o darmowych jadłodajniach. One funkcjonują jedynie w kilku największych miastach.

Nas kłują w oczy niewidzialne tabliczki z napisem: NUR FUR... czyli nie dla nas. Na drzwiach knajp, sklepów, galerii, klatek schodowych itp., itd. To co dla nas jest wejściem, dla was jest wyjściem. Tabliczki te, któregoś dnia mogą zawisnąć od wewnątrz. A ulica jest nasza. NUR FUR... – Nie dla was!

Wykluczenie społeczno-materialne jest wielokrotnie gorsze niż wykluczenie rasowe.
Dlaczego? Dlaczego wolałbym być wykluczony z powodu pochodzenia, niż posiadania? Są dwa powody. Pierwszy: przy wykluczeniu rasowym, obok lokalu niedostępnego dla mnie, funkcjonuje lokal specjalnie dla mnie. Obok ławki – nie dla mnie, specjalna tylko dla mnie.

Drugi powód jest taki, że cały świat upominałby się, bym mógł usiąść w jednej knajpie, przy jednym stoliku z przedstawicielem wyższego gatunku. Miał równorzędną pracę, a gdyby mi coś nie pasowało robiłbym raban, że dyskryminacja. A tak, muszę napierdalać się sam. Nie licząc oczywiście, krajowych obrońców moich praw. Niepotrafiących obronić nawet starego drzewka przed wycinką.

Skąd te kasandryczne wizje? Dlaczego tak miałoby się stać, akurat teraz jeśli przez tyle lat było w miarę spokojnie? Odpowiedź jest prosta. Uszczelniliście ten kocioł. Nie ma zaworu bezpieczeństwa. Kiedyś chodziliśmy na „beja”, robiliśmy tzw. „dziesiony”. To nas karmiło i uspokajało nastroje. Wy zaś, jako społeczeństwo w swojej masie, niespecjalnie dotkliwie odczuwaliście, że ktoś dostał w łeb i stracił portfel. Już się tego raczej nie robi. Czemu? Bo w skrojonym portfelu możemy znaleźć jedynie kartę kredytową. Bezużyteczny plastik. Nawet skrojona komórka jest trefna i nie można jej pogonić w lombardzie.

Jedyny wartościowy przedmiot jaki mi pozostał to... kastet. Obrączka na cztery palce, inkrustowana zębami, z wysokokaratowym ulicznym szlifem. Bezcenny symbol małżeństwa z nędzą. Małżeństwa po grób. Nędza jest bowiem czułą i wierną kochanką.

Ślepa głupota w tym wypadku może okazać się chorobą śmiertelną. Głupota jest jednak w znakomitej większości chorobą uleczalną. Warunkiem skutecznej terapii jest to, że chory musi uświadomić sobie jej istnienie.

*  *  *

.

DODATEK.

No to jeszcze:

– ” … 65,7 lat – tyle przeciętnie żyją mężczyźni mieszkający na warszawskiej Pradze Północ, kobiety z tej dzielnicy dożywają średnio 76,8 roku życia – wskazują wyniki badań opublikowane w raporcie „Stan zdrowia mieszkańców Warszawy w latach 1999-2008″. W przypadku mężczyzn, to o 6 lat mniej, niż wynosi średnia dla Polski i 7 lat poniżej średniej Albanii. Dla porównania najbardziej długowieczni z warszawiaków – mieszkańcy Wilanowa, żyją przeciętnie 82,2 lata (mężczyźni) i 87,5 lat (kobiety). To o dwa lata więcej niż żyjący najdłużej Europejczycy – mieszkańcy Księstwa Liechtenstein i zdecydowanie więcej, niż wynosi średnia dla UE… ”

Więcej – http://wiadomosci.wp.pl/kat,0,wid,13424756,martykul.html?ticaid=1c5cc&_ticrsn=3

Praga Północ to dzielnica zamieszkiwana przez biednych, zaś Wilanów – przez zamożnych. Te dwie dzielnice to ilustracja naszego rozwarstwienia ekonomicznego, które jest tak głębokie i szerokie, że nawet na żywność zepchniętym w wykluczenie społeczne nie wystarcza. Proszę pamiętać, że prowincja Polski ma się gorzej od Pragi Północ z pewnością, bo bezrobocie na prowincji wyższe, a zarobki niższe.

Nie da się powiedzieć, że zamożni nie jadają śmieci. Oni ich jedynie mniej jadają. Śmieci to produkty zbożowe ( bardzo dobre dla zwierząt, któych przewód pokarmowy jest do nich przystosowany w odróżnieniu od przewodu pokarmowego człowieka, który do nich przystosowany nie jest) i cukry proste, czyli w sumie węglowodany. Nie da się też powiedzieć, że zamożni nie piją alkoholu…

Instytut Pracy i Spraw Socjalnych, przybudówka MPiPS, przyjmuje za możliwe do realizacji wyżywić się racjonalnie (by nie chorować!!! i jak sądzę – nie umierać przedcześnie) dla minimum socjalnego za kwotę 241,80 zł dla osoby dorosłej, emerytowi za 233,68 zł, dzieciom od kwoty zł 195,76 do kwoty zł 251,34 miesięcznie – http://www.ipiss.com.pl/www_ms_2010_sr.pdf . Stanowczo za mało, ale proszę obejrzeć (pod linkiem) całą tabelę i zauważyć że nie ma w niej spłaty rat pożyczek i kredytów, a że pomieścić je pośród wydatków trzeba, to możliwe że i powyższe kwoty na żywność to marzenie ściętej głowy, tym bardziej że każda pozycja wydatków jaka tam jest, jest mocno zaniżona w stosunku do elementarnych potrzeb.

Jest jeszcze gorzej. Ten sam Instytut daje obraz jaki widzi za do przyjęcia dla naszego minimum egzystencji - http://www.ipiss.com.pl/www_me_2010_sr.pdf .  Za dostateczne uznaje się w Instytucie wydawać na żywność kwotę 194,16 zł dla dorosłej osoby, emerytowi – 166,71 zł, dzieciom zaś od 169,65 zł do 231,20 zł na miesiąc. Inne potrzeby są potraktowane analogicznie.

Więc skąd zaskoczenie naszych rządzących, że Praga Północ żyje o 15 lat krócej od Wilanowa, bo nie rozumiem?

W Kanadzie sprawy mają się inaczej. Tam pielęgniarka zarabia tyle co inżynier, a poseł (dowiadywałam się parę lat temu, ale nie słyszałam od wtedy by się coś drastycznie zmieniło)  ca 5,5 razy najniższe wynagrodzenie.

*  *  * 

Polecam, do kompletu:

- Wynagrodzenia, głupcze – http://www.stachurska.eu/?p=3176

- Koncepcja Lalonde’a – http://www.pzh.gov.pl/przeglad_epimed/57-3/573_14.pdf .

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:15)

Komentarze

mieszkaniec  Wilanowa  leczy się  w prywatnych lecznicach a mieszkaniec Pragi Płn. w najlepszym wypadku  korzysta z  publicznej słuzby zdrowia

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

hobo

#1462266

Maz racje my nie żyjemy, bo gdybyśmy żyli, to byśmy nie dopuścili do takiego upadku moralności honoru, i niszczenia Polski przez obce buty, które depczą Polskie ziemie.

Pozdrawiam, bardzo przykre, ale za to jak prawdziwe twe opisanie rzeczywistości, jakiej w Polsce jest.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1462291