Sprawiedliwi czy Bohaterzy wśród gojim (Narodów Świata)?

Obrazek użytkownika wawel24
Kraj

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o tytule „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” byłem zachwycony. Samą ideą oraz nazwą. Poetyckim brzmieniem zwrotu: „wśród narodów świata”. Do tego to motto, które jest wygrawerowane na medalu przyznawanym uhonorowanym osobom: „jeśli człowiek niszczy jedno życie, to jest tak, jak gdyby zniszczył cały świat. A jeśli człowiek ratuje jedno życie, to jest tak, jak gdyby uratował cały świat”.

Jednak człowiek dojrzewa, zmienia się. „Kiedy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, myślałem jak dziecko, rozumowałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce”. Dojrzałość rodzi uważność. Uważność skłania do wnikania, szperania, sprawdzania. Uważność oddala od gorących plaż naiwności i ekscytacji. Zajrzałem więc – z grubsza jedynie - za kulisy tego po części zacnego przedsięwzięcia, a po części – nazwijmy to na razie tak – dziwnego przedsięwzięcia. Na początek trzeba dodać, iż niepodważalną jest sprawą, że samo odszukanie i nagrodzenie herosów nieludzkiego czasu wojny jest godne pochwały. Jednak po tym koniecznym stwierdzeniu zaczynają się już schody. Sytuacji nie poprawia fakt, iż mało kto wnika głębiej i... schodzi po tych schodach. Do mrocznej piwnicy.

 

Sprawiedliwy wśród Narodów Świata (transkrypcja z hebrajskiego: Chasid Umot ha-Olam, חסיד אומות העולם) – to nazwa najwyższego izraelskiego odznaczenia cywilnego nadawanego nie-Żydom, przyznawanego przez Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Jad Waszem w Jerozolimie. Instytut składa się z Nowego Muzeum Historycznego wraz z Salą Imion, gdzie przechowywane są dane o ofiarach Holokaustu, Izby Pamięci, Ogrodu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, dwóch galerii sztuki, synagogi, archiwum i biblioteki, Doliny Zabitych Wspólnot i Międzynarodowej Szkoły Nauczania o Holokauście. Poza tym na terenie Jad Waszem znajduje się kilkanaście mniejszych i większych pomników poświęconych m.in. zamordowanym w czasie Holokaustu dzieciom, żydowskim partyzantom i żołnierzom.

Ummot haolam (אומות האולם, narody świata) to talmudyczny odpowiednik biblijnego gojim (גויים). Obydwa pojęcia są używane zamiennie i znaczą: poganie, narody, obcy. Kontekstem w którym owe „narody” występują w literaturze hebrajskiej bywają często takie zwroty: narody jako wymioty ziemi (Kpł.18,28), narody jako dostarczyciele niewolników (Kpł. 25,44) itp. W jakim sensie występuje ten talmudyczny związek frazeologiczny w tytule znanego wszystkim wyróżnienia? Do tego powrócę pod koniec tekstu. Teraz rzućmy okiem na określenie „sprawiedliwi”. Instytut Yad Vashem nazywa się Instytutem Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu, więc można by domniemywać, że polscy (i pochodzący z innych nacji) sprawiedliwi „zawierają się” w terminie „Męczennicy i Bohaterzy”. Po pierwsze w samym instytucie i kręgu jego badaczy termin „Holocaust” (pisany z dużej litery) dotyczy TYLKO Żydów (a i to nie... wszystkich, ale o tym w dalszej części). Po drugie obydwie nazwy są już zajęte i nie ma tam miejsca na gojim, na „sprawiedliwych”, gdyż „bohaterowie Holocaustu” to żydowscy partyzanci i żołnierze, zaś „męczennicy Holocaustu” to cała reszta Żydów, którzy stracili życie podczas II Wojny. Tym, którzy heroicznie, składając na szali człowieczeństwa los swój i całej swojej rodziny – ratowali Żydów pozostał tytuł „sprawiedliwi”. I ogród. Ogród Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Drzewek już się w nim nie sadzi. Ponoć z braku miejsca, choć bardziej prawdopodobne wydaje się, że z powodu... kosztowności nawadniania tej pustynnej ziemi. Choć mówią, że życie ludzkie jest bezcenne... Co jest więc zamiast drzewek? Tablice z wypisanymi nazwiskami niedużym drukiem i na niepokojąco niskiej wysokości nad brukiem. Wiele nazwisk jest na wysokości głowy psa. Miejmy nadzieję, że obowiązuje tam zakaz wprowadzania psów, bo...

Ilustracja. Obecnie zamiast drzewek wiesza się nisko na murku tablice z wypisanymi małym literami nazwiskami "sprawiedliwych".

Nie żyjmy mitami. Nieraz zdarza się, że informacje w sieci o wyróżnieniach (medalach i dyplomach oraz honorowym obywatelstwie Izraela) łączone są z fotografiami robiącej wrażenie ogromnej kopuły oklejonej od wewnątrz zdjęciami setek osób. Powstaje wrażenie (marzenie), iż wśród tych wyróżnionych na niebiańskiej kopule (nasuwającej skojarzenie z Panteonem lub wizją raju Dantego) znajdują się także „sprawiedliwi”. Nie, nie ma ich tam. Nie ma i nie może być – z wielu powodów. Do sensu użycia terminu „sprawiedliwi” jeszcze wrócę.

 

Na medalu widnieje zdanie, tak intensywnie lansowane w sieci jako przykład wysoce humanistycznej mądrości Talmudu: „„Kto ratuje jedno życie – ratuje cały świat”. I oto teraz zaczynają się schody... Obowiązująca wersja Talmudu (Talmud Babiloński) zawiera taki fragment: „ktokolwiek niszczy jedną duszę Izraela, to jest tak, jak gdyby zniszczył cały świat. A ktokolwiek ratuje jedną duszę Izraela, to jest tak, jak gdyby uratował cały świat” (Talmud Babiloński, Sanhedryn, 37a). W takim brzmieniu „mądrość” owa traci cały nimb wyjątkowości i nabiera kolorytu szowinistycznego... Niektórzy próbują bronić przegranej sprawy i zakłamywać prawdę tekstualną mówiąc, że wcześniejszy Talmud (Talmud Jerozolimski, IV w.n.e.) nie zawiera słowa „Izraela”. Po pierwsze: nie zawiera, lecz nie jest obowiązujący („kanoniczny”) dla judaizmu ortodoksyjnego. A po drugie i najważniejsze obydwa Talmudy, i ten z VI i ten z IV w.n.e. opierają się na o wiele wcześniejszej tradycji ustnej spisanej jako Miszna (I/II w.n.e.), a tam już mamy – niestety – szowinistyczną wersję „jedną duszę Izraela”. Tradycja Miszny to przekaz ustny nauk faryzejskich z lat 536 w.p.n.e.-70 w.n.e.  Jak widać „mądrość” ta obejmuje czas życia Jezusa. Właśnie z tego typu mądrościami walczył Jezus...

Ilustracja. Talmud Babiloński, Sanh.37 a

Cały pozornie szczytnie humanistyczny cytat z Talmudu jest więc sfalsyfikowany (asekuracyjnie). Tekst, kontekst oraz komentarze (np. Maimonidesa) mówią jednoznacznie, iż w owej tradycji ustnej z której pochodzi wybijane na medalu motto chodzi tylko i wyłącznie o ratowanie Żydów. To motto (udające "skrzydlate słowa") ogłasza wyjątkowość życia i śmierci Żydów (vide głośna enuncjacje B.Engelking). Dokładniejsze wczytanie się w Misznę ponadto wyjaśnia, że ów szczytny i poetycki zwrot „ratuje cały świat” ma poetyckość i wzniosłość sfabrykowaną, gdyż w oryginale jest mowa nie o świecie, lecz o... ciągu pokoleń, ciągu potomstwa uratowanego Izraelity. Jest b.przyziemna, banalna i dosadna porada rabinów dla niezbyt rozgarniętego Izraelity: ratuj zawsze życie innych Żydów, bo gdy zginie jakiś Żyd, to nie spłodzi całego ciągu pokoleń Izrealitów, więc (domyślnie) potęga narodu izraelskiego będzie mnejsza. Ot, i cały „niebosiężny” „humanizm” tych podkolorywowanych i fałszywie cytowanych przez wszystkie „wikipedie” świata – dwóch zdań. Nie tak dawno napotkałem autentyczną relację z rozmowy z obywatelem Izraela w której ktoś pyta się go, czy ty naprawdę popierasz mordowanie dzieci, kobiet i starców palestyńskich? Otrzymał ten ktoś taką odpowiedź: „Oczywiście! Przecież te kobiety urodziłyby całe pokolenia kolejnych Palestyńczyków.” Mamy tu ten sam „horyzont”, co w wyżej rozpatrywanym cytacie z Talmudu. Taki to światopogląd: jedne pokolenia są do ratowania, inne do unicestwiania. I wsio. A poezję dodają do tego zwinni pijarowcy...

 

Ilustracja. Najstarsze źródło:  Mishnah Sanhedrin 4:9

 

Pierwsze pomysły wspomnienia o sprawiedliwych nie-Żydach zrodziły się w 1953 r. w Knesecie. Medal i dyplom zostały powołane dekretem Knesetu w 1963.  Nie sposób tu nie widzieć związku chronologicznego z obradującym właśnie Soborem Watykańskim II (1962-1965) na którym od początku intensywnie pracowano (lobbowano) za... amnestią teologiczno-dogmatyczną względem judaizmu i islamu, by zakończyć to dziurawienie nawy Kościoła deklaracją Nostra aetate. W takiej atmosferze można już było bić medale z antychrześcijańskim, szowinistycznym, korzennie faryzejskim mottem z Talmudu Babilońskiego. Jednak historia z mottem, chwilowo wykastrowanym to nie sedno antychrystianizmu kryjącego się w otoczce całej instytucji „Sprawiedliwi wśród Narodów Świata”. Prawdziwe ciemności dopiero nas czekają... 

Mało kto zadaje sobie trud zapoznania się z warunkami przyznania tytułu. A są to b.ciekawe i bulwersujące rzeczy. W polskiej Wiki mamy taką oto wybiórczą, wyselekcjonowaną informację: „Ważne kryteria:

Uratowany musi być Żydem, a osoba, która ocaliła mu życie, nie może być narodowości żydowskiej.
Z uratowaniem życia nie może się wiązać zysk materialny dla wybawcy (zwrot kosztów, na przykład za jedzenie lub mieszkanie, jest akceptowalny).
Pospieszenie na ratunek musiało wiązać się z jakimś ryzykiem dla życia lub wolności wybawcy.”
„Ważne” to znaczy „nie wszystkie”. Spójrzmy więc do angielskiej Wiki:

Those criteria are:

Only a Jewish party can put a nomination forward;
Helping a family member or Jew convert to Christianity is not a criterion for recognition;
Assistance has to be repeated and/or substantial; and
Assistance has to be given without any financial gain expected in return (although covering normal expenses such as rent or food is acceptable).      

Drugie kryterium głosi: pomoc członkowi rodziny lub Żydowi, który przeszedł na chrześcijaństwo nie podlega rozpatrywaniu. Tutaj komentarza nie trzeba: uratowanie Żyda, który wcześniej przyjął chrześcijaństwo nie jest więc uratowaniem człowieka. Nie zasługuje na wyróżnienie. Żyd wierzący w Chrystusa jest jak goj. A jak wygląda zagadnienie ewentualnej pomocy gojowi najlepiej objaśni nam zacytowanie Izraela Szahaka: „co na ten temat ma do powiedzenia Talmud, a mianowicie, że gojowi, który wpadł do studni, nie powinno się pomagać wydostać, lecz również nie powinno się go spychać do studni, żeby zginął; innymi słowy: goja nie należy ratować, ale też i nie należy go z premedytacją zabijać”. Wniosek z tego, że cała ta nagroda ma ostrze skierowane przeciw chrześcijaństwu. W innych źródłach podających kryteria nagrody napisane jest, że uratowanie Żyda, które wynikało z przyczyn (pobudek) związanych z wiarą (evangelicals) nie może być zgłoszone do nagrody. 

Wróćmy teraz do określenia „sprawiedliwi”. Dlaczego ludzie, którzy ryzykowali wszystkim, swoim życiem i losem osób najbliższych, kochanych, czyli swojej rodziny – dlaczego ci herosi nie dostali tytułu „bohaterzy” („bohaterscy”)? Nie dosięgnęli jeszcze szczytu skali poświęcenia i bohaterstwa? To jaki jest ten szczyt? Co trzeba zrobić, by kapituła z Jerozolimy pieczętująca się faryzejskimi sentencjami (wstydliwie cenzurowanymi) uznała kogoś z narodów (czyli filologicznie rzecz ujmując kogoś „z gojów”) zasługującego na miano bohatera? Czy jest taki czyn? Refleksja, obserwacja i wewnętrzna logika tej kultury mówią, że nie ma takiej rzeczy. Po prostu. Taki to ekscentryzm kulturowy: bohaterem i męczennikiem może być tylko „swój”, tylko członek jednego jedynego narodu na ziemi. Narody mogą „wydać”, zrodzić tylko co najwyżej „sprawiedliwych”. „Sprawiedliwy” nie jest przypadkowo w nazwie nagrody Yad Vashem. „Sprawiedliwy”, czyli taki który zachował się normalnie, słusznie. Przedstawiciele narodów powinni postępować tak wszyscy (wciąż słyszy się krzyki: za mało nas uratowaliście!). Powinni w naturalny sposób oddawać życie swoje i osób bliskich za uratowanie niedoszłych „bohaterów i męczenników Holocaustu” żydowskiego. A rodziny tych, którzy zginęli niosąc pomoc usłyszą od Grossa, że nawet jeśli pomogli i uratowali, to pierwej... zgwałcili i okradli... „Sprawiedliwy” ma jeszcze jedno tu jawiące się znaczenie: „sprawiedliwy sąd i wyrok”. Sprawiedliwy wyrok jerozolimskiej kapituły decydującej czy dany Żyd przez przyjęcie chrześcijaństwa pozostawał jeszcze... Żydem a osoba go ratująca czy zrobiła coś niezwykłego, czy całkiem obojętnego, bo ratowała nie tych, co trzeba. Taki to sąd. Produkujący „sprawiedliwych” i „niesprawiedliwych”, niesprawiedliwie ratujących chrześcijan.

Może tu komuś przyjść do głowy taka myśl, że... bohaterem w oczach Żyda, bohaterem dla Żyda może być tylko inny Żyd. Każdy, który zginął w Holocauście. Ci nie-Żydzi (non-Jews, napis dzisiaj b.popularny w muzuem Auschwitz i in. obozach), którzy zachowali się bohatersko wobec Żydów mogą dostąpić tylko rangi „sprawiedliwych”. Ten etnocentryzm ma dyscyplinę równą wojskowej.  Bohater innej nacji możliwe, że jest widziany niechętnie. Dziwne perypetie i skandaliczne manipulacje i machinacje przy likwidowaniu pamięci o bohaterskim rotmistrzu Pileckim z obrębu muzuem Auschwitz oraz jego stałych ekspozycji – też na to wskazują. Podobną wymowę mają reakcje diaspory amerykańskiej na możliwość realizacji amerykańskiego, wysokobudżetowego filmu o Pileckim. Mówi o tym Dr Adam Cyra, autor biografii „Ochotnik do Auschwitz”. Filmowcy z Hollywood chcieli ubarwiać filmowy życiorys rotmistrza tak przedziwnymi wątkami i zwykłymi bredniami (na przykład według tego scenariusza Pilecki miał kontakty z Gestapo, przychodził do willi gestapowców i sobie z nim rozmawiał), że wyglądało, iż chyba tworzą warunki zaporowe po to, by rodzina Pileckiego na nie się nie zgodziła i by w rezultacie... film nie powstał: „ jeśli chodzi o rozpowszechnianie biografii Pileckiego, możliwe, że odgrywała tu rolę jeszcze inna delikatna kwestia. Na okładce książki Garlińkiego, o której wcześniej wspominałem, przetłumaczonej na angielski i francuski, jest informacja, że Pilecki był pochodzenia żydowskiego. To nieprawda, nie był. Akurat tak się złożyło, że nie miał żadnych korzeni żydowskich, ale gdyby je miał, to możliwe, że filmowcy z Hollywoodu zainteresowaliby się nim bardziej. Sam Garliński mówił, że gdy jeździł do Stanów i tamtejsi Żydzi widzieli na jego ramieniu numer więzienny, to mówili, że musi być Żydem. Gdy zaprzeczał i dodawał, że jest Polakiem, dziwili się, bo, ich zdaniem, Polaków w Auschwitz w ogóle nie było. Takie jest wyobrażenie na Zachodzie. A przecież to był obóz założony dla polskiej inteligencji. Po Żydach Polaków zginęło tu najwięcej”. Informacje o tym, że w obozach oprócz Żydów byli jacyś tam „nie-Żydzi” i powstawanie filmów o herosach z innych nacji nie leży w interesie Żydów, co zrobić. Taka optyka.

To niebo sztuczne. Niebo ludzkie, buchalteryjne. Niebo dla Żydów. Zamykające się przed niektórymi swoimi z tego powodu, że pokłonili się Chrystusowi. Ziemskie „niebo” antychrześcijańskie... Syjonistycznej religii przedsionek chwały. Niebo wyrzekające się nawet Żydów, swoich dzieci, odmawiające im miana ofiar - zgodnie z logiką szowinizmu. Do Sali Imion nie może być przyjęty żaden Żyd ofiara hitlerowców, który przyjął chrześcijaństwo. Podobną nienawiść w stosunku do apostatów, do odstępców od własnej wiary prezentuje Koran. Niezwykle wymowne jest to, że uratowanie Żyda, który przyjął – hipotetycznie – islam, buddyzm, hinduizm jest uważane za czyn godny nagrody. Jedynie chrześcijaństwo skazuje Żyda w oczach Żydów na potępienie a ew. osoby go ratujące od zagłady obdarza kompletnym désintéressement. Taka jest specyfika osobliwego światopoglądu syjonizmu izraelskiego. Ogólnoludzkie pojęcie „anthropos”, „homo” tu nie obowiązuje. Tu istnieją tylko „swoi” i „nie-swoi”. Albo tak jak jest to napisane na blokach w Auschwitz: Żydzi i nie-Żydzi. Z małą poprawką: Żydzi chrześcijanie raczej nie są uważani za Żydów... Zgodnie z Talmudem: „Imię ich ma szczeznąć”. To niebo nie jest dla nas. Nigdy nie będzie. Tu rządzą osobliwe kryteria.

„Starsi bracia w wierze"? Skądże znowu. Gdzie są dwa nieba, to i są dwie wiary. Kiedyś było żywe w Polsce takie powiedzenie: „Pchać się jak Żyd do nieba”. Nie pchajmy się jak Żydzi do nieba. Czyżbym sugerował – z powodu sprytnie skrytego w nagrodzie Yad Vashem ostrza antychrześcijańskiego – nie przyjmowanie tych wyróżnień? Nie. O tych niezwykłych Polakach trzeba mówić. A czy przyjąć owe zaplątane w faryzejskie sentencje artefakty - niech każdy sam decyduje. Uroczystości organizowane przed Yad Vashem są pożyteczne, ale zbądźmy nadziei, że ich częstotliwość oraz nawał telewizyjnych relacji o nich (w ostatnich miesiącach minimum jedna relacja tygodniowo, jakby nie dało się skumulować wszystkich odznaczeń w ciągu roku na 2-3 imprezy rocznie, tylko trzeba co kilka dni poprzez media atakować oglądających podświadomym komunikatem o nieporównywalności żydowskiego życia, które przecież jak to mówi papieski przyjaciel, rabin z Argentyny, Abraham Skórka, jest o tyle bardziej cenne od życia każdego innego człowieka, że można powiedzieć, iż śmierć każdego Żyda jest jak policzek wymierzony Panu Bogu) – cokolwiek zmieni w stosunku Izraelczyków do nas, albo że interesuje to kogokolwiek na świecie oprócz... nas samych. Nasza telewizja powoli zmienia się w telewizję izraelską. Na wszystkich programach o każdej porze każdego dnia jest jeden temat: ratowanie Żydów. Jest to zagłaskiwanie kota na śmierć. I to polskiego kota, bo izraelski ma to... w dużym "poważaniu". Jakby Polaków trzeba było uświadamiać o tym. A angielskojęzycznej telewizji nawet w planach nie ma. Nie mówiąc o potężnym portalu społecznościowym. Zresztą porównanie polskiej TV do izraelskiej też jest mylne. Programów o ratowaniu Żydów nie ma w TV Izraela ani żadnej innej. Są tylko w naszej TV. Ryzykując przesyt polskiego słuchacza. Odzewu na tę ofensywę informowania o "sprawiedliwych" nie należy się spodziewać. Bohaterstwo zawstydza przeciętnych. Taki często bywa los bohaterów, zwłaszcza gdy z jakiegoś dziwnego Zamku mrocznej religii ogłaszany jest wynik Procesu niby-beatyfikacyjnego zmieniającego heroizm na zwykłość, na sprawiedliwość i słuszność. Procesu prawie że kafkowskiego, czyniącego w sposób magiczny heroizm innych -  obowiązkiem. Obowiązkiem tylko w jedną stronę... Procesem zamiast wdzięcznością.

Ilustracja. Kadr z filmu Wellesa "Proces" wg Kafki


 

Ilustracja. Rysunek do "Procesu" Franza Kafki opublikowanego przez znanego działacza syjonistycznego, Maxa Broda (vide: https://www.salon24.pl/u/wawel/733824,franz-kafka-i-hospicjum-kultury-eu...). Czy tak wygląda poczekalnia do sławy zostania "sprawiedliwym"?

ŹRÓDŁA:

http://www.emishnah.com/PDFs/Sanhedrin%204.pdf

http://www.israelidecorations.net/CivilianDecorations/Righteous_among_th...

https://www.biblestudytools.com/dictionary/the-nations/

https://www.tvp.info/35779624/polski-historyk-zdradza-dlaczego-hollywood...

The Righteous Among The Nations | www.yadvashem.org

Sprawiedliwy wśród Narodów Świata – Wikipedia, wolna encyklopedia

Yad Vashem - Wikipedia

Зал Имен - Музей истории Катастрофы (Шоа) - Яд Вашем

ArtScroll.com - Talmud Yerushalmi - Schottenstein English Edition

Jerusalem Talmud Sanhedrin 2b

Babylonian Talmud: Sanhedrin 37

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:10)

Komentarze

faktycznych relacjach polsko - żydowskich to nadziwić się nie mogę. I żyłbym "taki głupi" nadal gdyby nie reakcja państwa Izrael na ustawę o IPN-ie.

A takich ludzi: prostych, nieuków, oszukiwanych przez poprawność polityczną (niepotrzebne skreślić) było w Polsce miliony. Nauczono nas, że cały świat nas podziwia i kocha za ratowania Żydów, że jesteśmy narodem samych bohaterów, że musimy być pokorni i skromni (broń Boże podnosić patriotyzm), że nawet inne niż oficjalne myślenie może być antysemityzmem...

... a tu bęc!

Odwaga staniała! Król jest nagi i w dodatku wcale nie miły, i nie ładny.

Dziękuję za otwarcie nam oczu.

A swoją drogą zastanawiam się jak po przeczytaniu Twojego artykułu czują się osoby mające tabliczki w tamtym ogrodzie, albo jeśli zostali zamordowani przez Niemców, jak się czują rodziny zamordowanych, dlatego, że przechowywali Żydów.

 Oby nie okazało się, że z dnia na dzień historia się powtórzy, gdyż jak wiadomo, lubi się powtarzać ... i co wówczas?

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Apoloniusz

#1557891

I przecieram je w zdumieniu.

Propozycja:
Może by tak dać szansę pozostałym gojim (Narodom Świata) do poprzecierania sobie trochę oczu?
Mam na mysli równoległą publikacje tego po angielsku tutaj na Niepoprawnych.
Założę się, że chętnych do linkowania znajdzie się całkiem sporo.

Taka tylko sugestia - może ktoś ma lepszą?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1559029