Handel w niedzielę

Obrazek użytkownika gps65
Kraj

Polska należy do cywilizacji łacińskiej. Ale inne cywilizacje przez całą naszą historię na nas napierały i wywierały swój wpływ. Zakaz handlu w niedzielę, który się ciągle próbuje u nas przeforsować, to są wpływy cywilizacji żydowskiej na naszą cywilizację. Szczególnie aktywną partią w tej kwestii jest Prawo i Sprawiedliwość.

Nie mam nic przeciwko żydowskim tradycjom i uważam, że w Polsce żydzi powinni mieć pełną swobodę praktykowania swojej religii. Ale skandalem jest narzucanie Polakom siłą, przy użyciu państwa i prawa, żydowskich zwyczajów, żydowskiej moralności i ogólnie cywilizacji żydowskiej.

Trzecie przykazanie w chrześcijaństwie jest nakazem, a nie zakazem - nakazuje ono dzień święty święcić, czyli oddawać w święta należną cześć Bogu przede wszystkim poprzez udział we mszy świętej. To jest stała i niezmienna norma moralna. Pośrednio wynika z niej, że w święta należy odpoczywać, czyli powstrzymywać się od prac niekoniecznych, które przeszkadzają w należnym oddawaniu czci Bogu.

W Starym Przymierzu świętem była sobota a najważniejszym elementem było odpoczywanie na pamiątkę Boga, który odpoczywał siódmego dnia po stworzeniu świata. Dlatego żydzi mają bardzo precyzyjnie określone to, co wolno, a czego nie wolno robić w szabat.

Nowe Przymierze przeniosło świętowanie z siódmego dnia tygodnia na pierwszy, czyli na niedzielę, i najważniejszym elementem świętowania uczyniło czczenie Boga poprzez udział we mszy świętej na pamiątkę zmartwychwstania Chrystusa, a odpoczynek stał się sprawą drugorzędną i stało się zbędne szczegółowe regulowanie tego, jakie prace wolno wykonywać, a jakie nie. Kościół katolicki uznanie tego, co jest pracą niekonieczną i co przeszkadza w oddawaniu czci Bogu oddaje indywidualnemu poczuciu wiernych - mamy to ocenić we własnym sumieniu i możemy kierować się subiektywnymi odczuciami.

A więc to, jakie prace wolno wykonywać w święta jest w naszej cywilizacji sprawą względną, zależną od obyczajów, tradycji, kultury i od subiektywnego, indywidualnego poczucia wiernych, czyli kwestią relatywną.

Od tysiąca lat nasza kultura i obyczaje w zgodzie z katolicką moralnością akceptowały handel w niedziele i święta, bo w te dni urządzamy tradycyjnie jarmarki, giełdy i festyny. W indywidualnym odczuciu wielu wiernych handlowanie w niedziele nie przeszkadza w należnym oddawaniu czci Bogu - oni handlując nie grzeszą (obiektywnie, a nie tylko we własnym mniemaniu). Dlatego chodzą w niedziele do hipermarketów bez jakiegokolwiek poczucia winy - i nasz Kościół to akceptuje i ich nie potępia. To samo dotyczy pracowników hipermarketów - jeśli pójdą na mszę świętą (mogą iść nawet w sobotę wieczorem), jeśli w święto oddadzą należną cześć Bogu i znajdą inny dzień na odpoczynek, to mogą śmiało pracować w niedziele nie popełniając grzechu.

Ale oczywiście mogą być katolicy, którym sumienie mówi, że w niedziele należy powstrzymać się od handlu, a mogą być nawet tacy, którzy uważają, że w niedziele należy powstrzymywać się od wszelkiej pracy - nie sprzątać, nie gotować, nie naprawiać zepsutych sprzętów etc., bo to wszystko przeszkadza im w odpowiednim oddaniu czci Bogu. Jeśli tak im mówi sumienie to tak powinni postępować. Dzisiaj nie ma żadnych przeszkód by tak mogli robić - nie ma obowiązku handlu, nie ma obowiązku sprzątania, nie ma obowiązku zatrudniania się służbach czy zakładach, które muszą w niedzielę pracować, takich jak policja, służba zdrowia, energetyka etc. Nie ma żadnej potrzeby by państwo cokolwiek więcej w tych sprawach regulowało - państwo nie ma moralnego prawa zastępowania ludzkich sumień. To jest ważna zasada naszej cywilizacji.

Grzegorz GPS Świderski

PS. Dalej kopiuję ciekawe informacje dotyczące pracy w niedzielę:

JARMARK , niem. doroczny targ - w średniowieczu jedna z podstawowych form wolnego handlu, głównie hurtowego. Jarmark organizowano corocznie w stałych terminach, najczęściej przy okazji święta kościelnego. Przywileje świeckie i kościelne gwarantowały kupcom bezpieczeństwo osobiste i nienaruszalność mienia (pokój jarmarczny, pokój królewski, pax Dei), a miejscowe władze miały obowiązek ograniczyć na czas jarmarku cechowy monopol sprzedaży i nadzorować prawidłowość dokonywanych transakcji (miary, wagi, ceny). (...)

Szczęść Boże!

1. Jakie jest zdanie Kościoła na temat kupowania i sprzedawania na giełdach w niedziele. Mój kolega niedawno kupił aparat na giełdzie fotograficznej w Warszawie. Kiedy skrytykowałem jego czyn on dowodził, że nigdzie nie kupiłby tak tanio tak dobrego aparatu (na giełdzie jest duży wybór). Ponadto wytknął niedzielny handel dewocjonaliami i gazetami katolickimi w kościołach. 
(...)
Odpowiedź:
(...)
Nie jest grzechem, gdy ktoś w niedziele musi iść do pracy, ponieważ pracuje np. w systemie zmianowym. Nie wyobrażam sobie niedzieli bez jeżdżących pociągów, pracujących służb miejskich albo nawet otwartego sklepiku z książkami przy naszej parafii. Wszak właśnie wtedy jest szansa na zajrzenie do niego przy okazji niedzielnej Mszy św.
(...)
A warszawska giełda fotograficzna jest słynna na całą Polskę. Bardzo dobrze, że Pana kolega kupił tam aparat. Sprzęt jest tam dobry i wyjątkowo tani. Warto tam zaglądać i robić zakupy. Jak przyjemnie jest potem pójść z bliskimi na Msze św., a po obiedzie wypróbować, jak działa aparat i zrobić trochę zdjęć bliskim na spacerze.

Marek Kosacz OP

 

Ocena wpisu: 
3
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.9 (głosów:14)

Komentarze

Handel w niedziele to jest zbrodnia na polskich rodzinach. Pracują tam głownie kobiety, czyjeś matki i zony. Nie moga tego dnia (święta) spędzać z rodziną. Znam ten ból, gdyż wiele lat pracowałam również w niedziele, choć w innym charakterze. Dla innych rodzin snujących sie z dziećmi po supermarketach to również jest niekorzystne - to bardzo jałowa forma spędzania wolnego czasu.

Sklepy w Niemczech i w Anglii są w niedzielę zamkniete i jakoś to nikomu nie szkodzi.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1506874

Oczywiście mylisz się Omilko. Sklepy w Wielkiej Brytanii są w niedzielę otwarte. Hipermarkety i sklepy sieciowe są otwarte od 10 do 16. W dużych miastach jedna z sieci pracuje 24 godziny na dobę, także w niedzielę. Małe sklepy pracują w całkiem dowolnych godzinach. Sklepy wielkopowierzchniowe są także otwarte w Boże Narodzenie ( tzw. Boxing Day), Poniedziałek Wielkanocny, a niektóre w Nowy Rok.
Jeśli wolno stanowić prawo, które może człowieka zmusić do odstąpienia od pracy w imię jakiejś idei, to czy wolno ustanowić prawo, które w imię innej idei- do pracy człowieka zmusi?
Czy gdzieś istnieje jeszcze granica, której umilacze życia nie przekroczyli, by wszystkim wkoło na siłę zrobić dobrze?
A tak na koniec, to skoro tak bardzo nie chciałaś pracować w niedzielę, to może trzeba było...zmienić pracę? Ja tak zrobiłem. Teraz we wszystkie święta mam wolne.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-5

              

#1506882

Nie wiem czy sie mylę, córka spędziła.  2 letnie miesiące w Bornemouth i nie mogłą robić zakupów w niedzielę. Być może jakies sklepy sa otwarte, ale na pewno nie wszystkie.

Bardzo dowcipna rada, zmienić pracę. Moja praca mogła być wykonywana tylko w niedzielę.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1506894

Mieszkam w Anglii 10 lat, więc mam pewne pojęcie. Polecam sprawdzenie na stronach Morrisons, ASDA, Tesco, Sainsburys, Aldi, Lidl, Spar itd. Można też "wygooglować" dowolne centra handlowe, outlety itp.
W każdą niedzielę sklepy są oblegane przez klientów. Nikt tutaj sobie nawet nie wyobraża zakazu pracy czy handlu w niedzielę.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-6

              

#1506901

Anglia, i ogólnie kraje anglosaskie, należą do tej samej cywilizacji co my, czyli cywilizacji łacińskiej. A Niemcy są odmienni, bo ich różne części należały do różnych cywilizacji. Niemcy są opanowane przez ideologię Prus, czyli cywilizację bizantyjską. Po nowoczesnemu nazywa się to socjaldemokracją. A Polska silnie odeszła od tradycyjnych wolnościowych wartości i ściera się u nas bizantynizm, turańszczyzna i cywilizacja żydowska, czyli socjaldemokratyzm. Dlatego by się odrodzić cywilizacyjnie powinniśmy raczej brać przykład z krajów anglosaskich, niż z Niemiec. Ale oczywiście jeszcze lepiej brać przykład z dawnej Rzeczpospolitej. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-6

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1506913

> Handel w niedziele to jest zbrodnia na polskich rodzinach.
 
Dokładnie tak samo jak handel w poniedziałki, wtorki, środy, czwartki, piątki i soboty. Handlują głownie kobiety, czyjeś matki i żony. Nie mogą tych dni spędzać z rodziną. Sposób w jaki państwo ogranicza, kontroluje i opodatkowuje pracę w każdym dniu, to zbrodnia. Niemniej w Polsce tradycyjnie pracuje się w tygodniu, a handluje w niedziele i święta.
Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-5

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1506915

Nie wiem, czy posiada Pan rodzinę i czy ma Pan pojęcie o wychowaniu dzieci; choć w to wątpię. Jednak praca w poniedziałek, to nie to samo co w niedzielę, gdy dzieci  nie chodzą do szkoły, i to jedyny dzień który moga spędzić wspólnie, razem zjeść obiad. Przy okazji moga tez wspólnie uczestniczyć we mszy, co jest równie ważne dla wspólnoty tej rodziny. Niewierzący moga wybrac się do kina, razem z mamą.

Widzę, że libertarianie nie mają żadnego szacunku dla  życia rodzinnego, a liczy się dla nich wyłącznie włąsna wolność, z  pominięciem wolności pracowników.

Nie wiem o jakiej tradycji Pan pisze, bo w czasie PRL-u w moim 200-tys. mieście w niedzielę otwarte były wyłącznie Delikatesy i to tylko do południa.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1506929

Przepraszam, a czym jest "wolność pracowników"? Chyba tym, że mają wolny wybór? A co z pracą w nocy? Jak ludzie mają powiększać rodziny, gdy jedno z dwojga pracuje nocami, zamiast wspierać wzrost demograficzny? Polecam piosenkę zespołu Lady Punk "Vademecum skauta".
Tak na marginesie kolega z żoną mają synka. On pracuje 5 dni w tygodniu, a jego żona w weekendy.
Nie wiem jak można sobie uzurpować prawo do tego, by decydować za kogoś, co jest dla tego kogoś dobre.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-6

              

#1506930

Pana znajomi tak naprawde nie maja wyboru; tylko przymus ekonomiczny.

Akurat wiem ile dobre życie rodzinne daje dziecioim, tego nie zastapią żadne pieniądze. Potem zdziwienie; taka dobra rodzina a syn/córka... Oni się wychowywali w domach zimnych jak lodówki, takich jak Pan poleca: bez obecności rodziców.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1506932

Nie wiem ile znam osób i czy wogóle znam jakieś osoby, dla których praca NIE BYŁABY przymusem ekonomicznym. Pracując w ten sposób, dziecko jest zawsze z jednym z rodziców, zamiast z obcymi ludźmi. Zawsze mogliby też zamieszkać w altance i ten przymus byłby łagodniejszy.
Aby zrobić ludziom lepiej najlepiej będzie zakazać pracy obojgu rodzicom. Niech pracuje jedno. W końcu ponoć można jeść mirabelki i szczaw, a wakacje spędzać na ich zbieraniu z nasypu kolejowego.
Tak na marginesie, to nie wszyscy pracujący w niedzielę mają dzieci. A gdy dzieci dorastają, to też nie spędzają całej niedzieli z rodzicami.
Nadal nie rozumiem jak można odgórnie uszczęśliwiać ludzi na siłę.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-4

              

#1506937

Pan chce  uszczęśliwić ludzi na siłę - niedzielna pracą, nie ja. O wychowaniu dzieci na szczesliwych ludzi nie ma Pan żadnego pojęcia. A dlaczego Pan uważa, że nalezy unieszczęsliwić więcej rodzin jeśli niektórym jest trudno?

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1506939

Otóż ja nie chcę ani nikogo uszczęśliwiać, tak samo jak nie chcę unieszczęśliwiać. Każdy sam powinien decydować czy chce pracować w niedzielę, czy też nie chce. Tak samo każdy może zrezygnować z niedzielnych zakupów. Wolność polega między innymi na swobodzie wyboru i tego wyboru dokonuje każdy z nas, we własnym zakresie. Jeśli taki zakaz miałby być wprowadzony w życie, to czemu ma nie obejmować strażaków, policjantów czy lekarzy? Czy ich dzieci mają być gorsze? Biorąc pod uwagę specyfikę tych zawodów tym bardziej powinni mieć wolną niedzielę! Wolna niedziela dla wszystkich!
Absurd? Nie, to tylko konsekwencja pewnej idei. W końcu wszyscy powinniśmy być równi wobec Boga i Prawa, z prawem do wolnej niedzieli włącznie, jeśli banda nierobów z Wiejskiej takie prawo uchwali.
Czuwaj!

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-4

              

#1506945

Nie wiem ile znam osób i czy wogóle znam jakieś osoby, dla których praca NIE BYŁABY przymusem ekonomicznym. Pracując w ten sposób, dziecko jest zawsze z jednym z rodziców, zamiast z obcymi ludźmi. Zawsze mogliby też zamieszkać w altance i ten przymus byłby łagodniejszy.
Aby zrobić ludziom lepiej najlepiej będzie zakazać pracy obojgu rodzicom. Niech pracuje jedno. W końcu ponoć można jeść mirabelki i szczaw, a wakacje spędzać na ich zbieraniu z nasypu kolejowego.
Tak na marginesie, to nie wszyscy pracujący w niedzielę mają dzieci. A gdy dzieci dorastają, to też nie spędzają całej niedzieli z rodzicami.
Nadal nie rozumiem jak można odgórnie uszczęśliwiać ludzi na siłę.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-4

              

#1506938

Wyraźnie w notce napisałem o jaką tradycję mi chodzi. O naszą polską. PRL to zaprzeczenie wszelkich polskich tradycji. Nie wiem, czy Pani posiada dzieci i potrafi je wychować, ale w to wątpię. Wychowanie w duchu PRL-u to antywychowanie. Widzę, że dzieci PRL-u nie mają żadnego szacunku dla naszych tradycji - liczy się tylko i wyłącznie wasza wygoda, z pominięciem wolności rodaków. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-4

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1506941

Wasza wolność libertarianów, jest brakiem szacunku dla wolności innych ludzi. Niech Pan sie nie powołuje na tradycje, bo  rodzinne  Polaków są zupełnie inne. Mam dorosła córkę, ale Pan z pewnościa nie ma dzieci, bo pana poglądy sa poglądami stuprocentowego egoisty.

Pisałam o córce kilka postów wcześniej, widocznie nie chciało się Panu nawet tego przeczytać. A tak Pana bolki lekceważenie innych.

Moja babcia napisałą ksiązkę  o naszej rodzinie, o jej chłopskich korzeniach "Na przestrzeni wieku" wydana przez LSW. Dotyczyła lat 1850 - 1950. Zapewniam Pana, że nikt nie chodził w niedzielę do sklepu. Zajmowano się zupełnie czymś innym.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1506942

To poproszę o informacje o tym w jakie dni we wsi Pani babci i okolicy urządzano tradycyjnie jarmarki, giełdy, targi, festyny etc... Proszę o informację czy było to zakazane w święta i kto takie zakazy ustanawiał: władze kościelne, czy zaborcy? Proszę o stosowne cytaty z książki Pani babci potwierdzające te informacje. Ja w notce dałem cytat potwierdzający to, że w naszej kulturze jarmarki były tradycyjnie urządzane w święta i w sposób szczególny patronował temu nasz Kościół.

I proszę o wytłumaczenie tezy jakoby poglądy mówiące, że w Polsce tradycyjnie handluje się w święta były egoistyczne. Co ma jedno z drugim wspólnego?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-5

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1506954

Troche to trwało, przejrzałam ksiązkę ponownie, bo jakoś  nie pamietałam niczego, co mogło odpowiedzieć na pańskie pytania. I nie znalazłam. Niedziele były przeznaczone na wyjście do kościoła, odwiedziny, spotkania w karczmie, dla młodych tańce.

Zakupy robiło sie w pobliskim mieście (głownie mowa o materiałach do szycia, czy narzędziach) i nie jeździło się na te zakupy w niedzielę.

O egoizmie napisałąm w innym kontekście: dla włąsnej wygody i może pieniędzy (właścicieli) zapomina Pan, a może nawet nigdy nie pomyślał jak bardzo potrzebny jest rodzinie wspólnie spędzony dzień.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1506966

A zatem w niedzielę i święta były tylko spotkania w karczmie i tańce (ktoś je urządzał, ktoś trunki wydawał, a potem sprzątał, to była jego praca, ale akcetowalna moralnie, nieprawdaż?). Czy ktoś wtedy potępiał tych pracowników karczm i organizatorów tanców? Czy ktoś im zakzywał pracy? Czy to był kościół czy zaborca? Czy ten kto zakazywał tłumaczył czego konkretnie zakazuje?

A kiedy odbywały się jarmarki, giełdy, targi, festyny? Kiedy Pani babcia sprzedawała owoce swojej pracy? W jakie dni? Być może było dla niej to tak oczywiste, że odbywa się to w święta, że o tym nie napisała. A w Pani wsi jak to było? Kiedy odbywały się jarmarki, zabawy, giełdy, bale, targi, festyny, potańcówki? W jakie dni?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-5

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1506984

W poprzednim komentarzu zapomniałem podziękować za to, że mimo Pani ataków osobistych na mnie i niegrzecznego insynuowania mi tego, czego nie napisałem, nie twierdzę, nie pochwalam, oraz wysoce niestosownych uwag co do moich dzieci i rodziny, to jednak potrafiła Pani wspiąć się ponad presję prymitywnego środowiska portalu, na którym piszemy i odpowiedzieć merytorycznie. To się chwali i bardzo za to dziękuję. I bardzo proszę o kontynuowanie tego merytorycznego stylu.

A jeśli ja Panią w czymś uraziłem to bardzo przepraszam, ale próbowałem postawić przed Panią lustro. Niegrzeczność za niegrzeczność - lepiej można to odczuć, gdy się samemu tego doświadcza. W ramach załagodzenia Pani złych emocji przesyłam filmik, który zmontowała moja córka: https://www.youtube.com/watch?v=HmG6L5BIYfY

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-4

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1506985

Pan ma obraz innej wsi, innych ludzi, niż Ci o których pisała moja babcia. Pisała głownie o rolnikach i wsi na ziemi chełmińsko-dobrzyńskiej. Czasem zahaczała o życie pracowników folwarcznych czy rzemieślinikow. To były nieduże wsie, a ludzie pracowali cięzko, i niewiele im zostawalo pieniędzy na festyny czy inne rzeczy. Dlatego liczyły sie rozrywki rodzinne, a nawet zabawy odbywały się w znajomych domach.

O handlu nie napisała nic prawie; oprocz dziejów rodziny pisała o epidemii cholery, ospy, o strajku szkolnym w Nawrze, ale to juz zupełnie inna historia.

Dziekuję za filmik córki.

Na tym portalu odnajduję wielu ludzi o pogladach zblizonych do moich.

Nie zabierałabym może głosu w tym temacie; ale moja pasja to dzieci "zranione", rodziny adopcyjne, zastepcze, zaburzenia więzi i ich wpływ na rozwój osobowości.

Pozdrawiam

 

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1507007

Rozumiem, że to były wsie samowystarczalne. Żaden rolnik nie sprzedawał swoich płodów rolnych, tak? Nie było żadnego handlu? Nie było jarmarków  czy targów? Może były zakazane? Jeśli w Pani rodzienie nic nie wiadomo o handlowaniu i nie wiadomo w jakie dni handlowano, to skąd czerpie Pani wiedzę o tradycjach handlowania w Polsce twierdząc wbrew informacji z encyklopedii, że jarmarki, targi czy giełdy w Polsce nie odbywały się w święta?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-4

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1507043

 

 

W zaborze pruskim w XIX istniały sklepy, natomiast jarmarki nawet w powieściach odbywały się co jakis czas,  lub okazjonalnie, niekoniecznie w niedzielę. Znalazłam przykłąd Łowicza, który miał prawo do sześciu jarmarków.

Natomiast po przejrzeniu internetu stwierdziłam, że handel  w niedzielę prowadzili Żydzi.

 

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1507060

A zatem informacje z encyklopedii, że: "Jarmark organizowano corocznie w stałych terminach, najczęściej przy okazji święta kościelnego." to nieprawda, tak? Skąd wiadomo, że to nieprawda? Jaki historyk to zbadał i wykrył, że jarmarki organizowano jednak głównie w dni powszednie, a nie świąta kościelne? 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-4

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1507114

Nie napisałam, że to "nieprawda"; użyłam słowa "okazjonalnie", czyli jarmarki odbywały się co jakiś czas np.  w Łowiczu 6 razy do roku, z tym, że bywały to dłuższe jarmarki.

Dosyc obszernie opisano targi i jarmarki w Biłgoraju na stronie miejskiej. Z opracowania wynika, że targi odbywały się w stałe dni tygodnia, lecz nie w niedziele; natomiast tylko 3 jarmarki: na św. Erazma, św. Walentego i św. Michała Archanioła.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1507120

Jeśli jarmarki organizowano w świeta kościelne pod patronatem i ochroną Kościoła katolickiego, to oznacza, że handel w niedzielę jest moralny i zgodny z naszymi tradycjami. Jeśli podważa Pani to twierdzenie, to proszę wskazać jakieś cytaty uzasadniające, że Kościół potępiał jarmarki i kazał się z handlu w niedzielę spowiadać. U własnej babci Pani nie znalazła, to na jakiej podstawie Pani podważa moje twierdzenie? A co z tą odpowiedź księdza, którą zacytowałem? Czy ten ksiądz to jakiś heretyk, że akceptuje handel na giełdzie fotograficznej w Warszawie?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-4

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1507278

http://weblog.infopraca.pl/2008/09/kobieta-w-hipermarkecie-badania-warun...

Nie jestem teologiem, tak że trudno mi się wypowiadać za księdza w sprawach handlu niedzielnego i świątecznego i potepiać lub nie.  Katolika obowiązuje jednak przykazanie "Pamiętaj, abyś dzień święty święcił". Moim zdaniem nie mieści się w tym przykazaniu ani praca (cięzka) kasjerki w supermarkecie, ani rodzina biegająca po sklepie.

Nie wiem na ile sie Pan w tym orientuje, ale kasjerka w hipermarkecie przerzuca w ciągu swojej dniówki kilka ton towarów. Proszę rozejrzeć sie w pobliskim Lidlu, Biedronce itp., jak często zmieniają się tam pracownice. To jest praca ponad sily i bardzo marnie płatna.

Może Pan przeczytać choćby ten artykuł:

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1507279

Ale co to ma do rzeczy? Na jarmarkach też przenoszono ciężkie towary i stragany. A mimo to Kościół je organizował i im patronował. Czy Pani twierdzi, że handel w niedzielę jest grzechem? Z czym Pani w ogóle dyskutuje? Mogłaby Pani jakoś jasno i wyraźnie napisać swoją tezę, która polemizuje z moją notką? Ja stawiam dwie proste tezy: handel w święta nie jest grzechem i handel w święta jest polską tradycją. Czy Pani przeczy tym tezom? Ja moje tezy uzasadniłem i wyjaśniłem dlaczego tak jest. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-3

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1507293

Odpowiadam Panu:

Handel w niedziele nie jest polską tradycją, skoro jarmarki odbywały się okazjonalnie. Jesli Pan twierdzi inaczej, to proszę mi to udowodnić jakąś literaturą, na podstawie której Pan twierdzi, że handel odbywał się wszędzie, co niedzielę, i to w czasach powiedzmy ostatnich dwustu lat. Gdy podawałam przykład jarmarku na św. Walentego, to przecież nie jest to święto kościelne, z okazji którego przysługuje wolne.

Cięzka praca w niedzielę, bez uzasadnienia jest grzechem i to powie Panu każdy ksiądz - ja przynajmniej słyszałam o tym w czasie kazań niedzielnych. Zysk pracodawcy nie jest wystarczającym powodem dla wyniszczającej pracy. Sądzę, że ten grzech obciążą pracodawcę, nie starającą się przeżyć pracownicę.

Wśród znajomych mam bardzo różnych ludzi i pod zwględem wieku i pod względem statusu materialnego czy społecznego. Wiem jak ciężko pracuja kasjerki w hipermarketach. Pamiętam jedną, która nie mogła uczyc się zaocznie, bo w niedzielne noce robilą spisy inwentaryzacyjne, oraz  inną, która poroniła targając ciężkie wózki w Biedronce. Niewolnicom z hipermarketów również  należy im się wolny dzieńświąteczny  i to spędzony wspólnie z rodziną, .

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1507299

Ja mam krótki kometarz do kwestii:

niedzielna praca w g... się obraca.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-1
#1506879

... a więc jedyny suweren który ma prawo decydować o tym jakie zasady moralne wspiera,  w jakie nie ingeruje a co zwlacza jako społecznie niekorzystne.

Wypisywanie głodnych kawałków o indywidualnej moralności w którą nikt nie ma prawa się wtrącać, jest dosyć śmieszne, zważywszy że te zasady moralne regulują także Kodeksy.

Podważanie przyzwoitości / moralności - jako ogólnych norm obowiązujących w danej społeczności, często kończy się np. żądaniem  przez zboczeńców wpisania do prawa, a więc i do zasad moralnych ich partnerskich związków lub innych niechcianych i szkodliwych społecznie rozwiązań np. narkotyki.

Państwo ( czyli MY) z mocy prawa musi zadbać i premiować to, co jest społecznie najkorzystniejsze. Zasady moralne / przyzwoitość to nie są pojęcia względne - nie podlegają negocjacji.

 

Jasne?

 

 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-1

Ula

 

#1506881

Kodyfikowanie moralności to też tradycja cywilizacji żydowskiej a nie naszej. U nich nie ma rozróżnienia na prawo publiczne i prawo moralne - u nich jest tylko Prawo. U nas jest inaczej. U nas moralność jest ponad prawem publicznym i są to całkowicie różne normy. Moralność służy do oceny prawa publicznego, a prawo publiczne służy do rozwiązywania konfliktów. Jest jeszcze prawo prywatne. Ale ponieważ nasza tradycyjna cywilizacja u nas upada, to na ustrój coraz silniej wpływa tradycja żydowska - demokracja ma w tym silny udział. Rządzące partie polityczne mało dbają o nasze tradycje.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-6

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1506911

Dobrymi intencjami jest piekło wybrukowane. Dziś setki studentek pracuje w weekendy w marketach, barach etc. Dzięki temu nie muszą się sprzedawać w burdelu lub na ulicy. W końcu z czegoś wiele z nich musi się utrzymać. Ten zakaz bardzo mocno w to środowisko uderzy, ale takich drobnostek zwykły życio umilacz nie chce dostrzec. W końcu najprostszą drogą by samemu nie pracować w niedzielę...to zakazać tego wszystkim.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-6

              

#1506886

Pani nie zauważyła, zapewne z braku perspektywy, że padła Pani ofiarą taktyki salami, jaką stosuje system konsumpcjonistyczny. Tak Pani się do tej klatki przyzwyczaiła, że o wolnośći nie chce się myśleć.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1506904

A tak jeszcze na marginesie, to warto by było przypomnieć, za jakie przestępstwo Senhedryn nawoływał do zamordowania Jezusa Chrystusa. Czyż nie?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-7

              

#1506889