Czy Chiny są istotnie celem USA, czy może zostaną sojusznikiem?

Obrazek użytkownika Apoloniusz
Świat

Jeśli na to co dzieje się aktualnie na świecie spojrzymy z perspektywy „muchy w smole” czy „śliwki w kompocie” i zdamy sobie sprawę, iż nasz udział w UE jest nieodwołalny i ostateczny po wieki wieków, wówczas pozbywszy się uprzedzeń dojdziemy do oczywistego wniosku iż twór zapoczątkowany w 1952 roku przez Niemcy i 5 innych państw „Planem Szumana” po 20 latach hibernacji od lat siedemdziesiątych jął się przepoczwarzać w coraz szybszym tempie pochłaniając Europę -  pojedynczo lub grupkami państw - do granicy na Bugu. Do zamknięcia „projektu” pozostał nadgryziony obszar byłego Sojuza, czyli póki co imperium kroczącego w miejscu w lunatycznym transie.

Aby imperialna UE mogła pochłonąć imperialną Rosję (lub odwrotnie) tworząc potężnego hegemona gospodarczo- militarnego na obszarze od Władywostoku do Lizbony, koniecznym jest jednoczesne spełnienie dwóch warunków: po pierwsze posiadanie wspólnej granicy obu tworów i po drugie spokój na granicach i wewnątrz Rosji. Stąd takie zgodne współdziałanie ze strony Niemiec, Francji i Rosji w doprowadzeniu do pokoju na Ukrainie. Chociaż trudno mówić o pokoju skoro obie zainteresowane pokojem strony czyli Ukraina i Rosja zupełnie inaczej widzą ów stan: Rosja wyobraża sobie doprowadzenie do federacji Ukrainy, natomiast Ukraińcy – w przeciwieństwie do władz – chcieliby powrotu podbitych obwodów do reszty państwa. Dogadywaczom: Niemcom i Francji niuanse są obojętne, chcieliby jakiegokolwiek porozumienia choćby jutro.

Od początku konfliktu, wybierane i nominowane władze państwowe mimo, że są ukraińskie to narodowości  żydowskiej, co ma w istocie dobre i złe strony, gdyż każde rozwiązanie konfliktu jest możliwe, nawet to niemożliwe.

W zasadzie spieszy się wszystkim czterem uczestnikom gry, lecz z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, iż najbardziej (wbrew pozorom) spieszy się Rosja. Od tego jak „załatwi” stan bezkonfliktowy na swej zachodniej granicy zależą jej (Rosji) dalsze losy, stąd w II-gim wariancie aktualnie również maglowanym - energiczne wysiłki do stworzenia z Białorusi kraju związkowego w Federacji Rosyjskiej, co gdyby się udało, spowodowałoby bezpośrednie graniczenie z Eurokołchozem i wówczas spełniłyby się oba warunki.

Jak w tej roszadzie rozłożone są interesy naszego kraju? Otóż można przyjąć hipotezę, iż w interesie obecnych władz w Polsce, nie leży połączenie się obu imperialistów, z kilku powodów: po pierwsze utworzenie olbrzymiego obszarowo, gospodarczo, a przy okazji niezależnego militarnie ( broń jądrowa) mocarstwa jest sprzeczne z interesem Stanów Zjednoczonych, po drugie … no właśnie, dlaczego utworzenie (w istocie) światowego hegemona z Eurokołchozu i Rosji nie jest w interesie Polski?  

A jeśli Polska nie ma interesu być jednym z krajów wewnątrz najsilniejszego kołchozu na świecie, to jaki jest interes Polski?  Czy mamy siły i środki, aby przeciwstawić się połączeniu obu sił w jedna potęgę, gdyż warto sobie zdać sprawę, że bez udziału naszego terytorium w tym przedsięwzięciu, do porodu nie dojdzie. Mam na myśli nasze terytorium nieskażone promieniotwórczo, gdyż cała współpraca „po użyciu” byłaby niemożliwa – co jest niewątpliwą pociechą.

I drugie pytanie w kontekście dążenia do utworzenia super państwa od Władywostoku do Lizbony: czy na pewno to my potrzebowaliśmy UE „do szczęścia” czy przeciwnie, i tak i tak by nas wchłonęło i jak ową muchę w smole nie odpuści?

Twoja ocena: Brak Średnia: 2.6 (3 głosy)