Pieniądze, gdzie są ukradzione miliardy ! Jeśli niewiadomo o co chodzi, to w tle jest afera. Cz.2

Obrazek użytkownika Apoloniusz
Kraj

 

      Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić jedno: reprywatyzacja kamienic oraz Amber Gold, to nie były przypadkowe „skoki na kasę”, wymyślone przy piwie u cioci na imieninach, to były akcje przygotowywane przez fachowców na długo przed tym, zanim zostały wdrożone w życie. Akcje wymagające skoordynowania w czasie wielu zabiegów, jak choćby stworzenie całej sieci „słupów” na różnych poziomach działania, skorygowania współpracy ze słupami aby odbierać od nich urobek, zapewnienie przychylności albo braku zainteresowania poszczególnych decydentów w takim zakresie aby autorzy mieli pewność, iż ani lokalne służby wymiaru sprawiedliwości, ani centralne nie podejmą właściwych działań „gdy maszyneria pójdzie w ruch” – jak śpiewał Jarema Stępowski.

     Pewność taką dawało przyzwolenie najwyższych władz państwowych, czego dowodem są zeznania wielu świadków, a m.in. stwierdzenie syna pana premiera, który stwierdził, że jego ojciec wiedział o aferze Amber Gold, wiedział, że to „lipa”. Autorzy afer poświęcili wiele czasu, pieniędzy i energii aby zapewnić sobie  ogromne zyski oraz brak odpowiedzialności.

 Nie jest sztuką ukraść i pójść siedzieć. To potrafi byle prawnik (jak widać !), ale zachachmęcić prawie miliard zetów i cieszyć się nimi, o to już nie każdy potrafi. Owo poczucie bezkarności (nietykalności ?) wynikało z samego założenia afery i gdyby czcigodna Komisja sięgnęła do przypadków choćby afery FOZ-u, a jeszcze wcześniej milionów dolarów z PEWEX-u, znalazłaby tam schematy działania powielone obecnie.

      W tej pierwszej (aferze FOZ) jak pamiętamy toczyła się sprawa w sądzie, toczyła, aż w pewnym momencie pani sędzina prowadząca sprawę dostała „propozycję nie do odrzucenia” i została ministrem sprawiedliwości. Następcy, sędziemu który podjął sądzenie zabrakło czasu na zapoznanie się z górami akt i… sprawa się przedawniła. Koniec, kropka. Milionów ( czy miliarda) nie odzyskano. I o to w tym wszystkim chodzi. Było i nie ma, jak w ruskim cyrku: ciribi, ciriba !

     Mimo wszystko, iż pan Amber Gold jest chyba bardziej fotogeniczny i elokwentny niż cała ekipa umoczonych adwokatów i urzędników od kamienic we Warszawie, to afera kamieniczna jest potężniejsza niż „ Złotego Słupa” z Gdańska, który biegał po Trójmieście z teczką złotych sztabek - gdyż szacowana jest na „pi razy drzwi” miliard złotych, natomiast warszawscy specjaliści przytulili z dużym zaokrągleniem w dół – około 2 miliardów. Kto nie wierzy niech policzy: pani Bufetowa doliczyła się 160 kamienic (ciekawe czy swoją przy ulicy Noakowskiego także ujęła w bilansie). Jeśli przyjmiemy, że każda z kamienic miała 2.000m2 wartych 6.500zł/m2 to tak mniej więcej wychodzi.

     Warto zadać sobie pytanie, czy łatwo schować miliard, dwa, czy choćby pięćset milionów? Pytanie bardzo istotne w tych obu przypadkach. Gdyż jak widać gołym okiem pieniędzy nie ma. Gdzieś je wcięło (zgodnie ze schematem). Ci co siedzą w pierdlu coś tam pewnie mieli, jakieś kieszonkowe parę milionów, ale to wszystko się nie bilansuje, choćby nie wiem jak podliczać wszelkie nietrafione biznesy pana Amber Golda i kamratów to występują pokaźne braki. Co prawda Komisja pilnie wypytuje stawiających się, o złote sztaby, ale tylko tak dla zasady, no bo wiadomo: telewizja, dziennikarze … więc temat należy wyżymać. Co innego w tej kwestii w Komisji od kamieniczników, tu na temat pieniędzy cicho – sza, nikt nawet nie myśli o owych milionach, a szkoda, bo to jest nader ciekawy wątek, zwłaszcza dla Komisji. Co prawda Komisja od kamienic zastrzega się, że „my to tylko chcemy zwrócić kamienice biednym mieszkańcom”, i słuszna jej (Komisji) racja skoro przypomina swymi działaniami sąd administracyjny i to szczególny gdyż zwraca tylko te kamienice, które jeszcze w istocie były zasiedlone przez lokatorów, natomiast co Komisja zamierza zrobić z kamienicami kilka razy odsprzedanymi, to nikt nie wie, z samą komisją na czele. Jeśli już oparliśmy się na Komisji od kamienic, to taka mała ciekawostka (moim zdaniem), na którą warto zwrócić uwagę, a mianowicie, że nagle ni z gruszki ni z pietruszki zademonstrowano - co prawda projekt, ale jednak – ustawę dotyczącą rekompensat za utracone mienie. Jak diabełek z kapelusza: bęc, jest ustawa, antidotum na wszelkie przekręty.

     Co prawda przyzwyczailiśmy się już, że : „ nic się nie stało Polacy, nic się nie stało”, ale jest to przyzwyczajenie nabyte „za demokracji”, gdyż za komuny było zupełnie inaczej.

 Przypomnijcie sobie Państwo atmosferę jaka zapanowała po tak zwanym „napadzie stulecia” czyli napadzie na bank „Pod orłami” na ulicy Sienkiewicza w Warszawie, w latach sześćdziesiątych minionego wieku. Co prawda pieniędzy nie odzyskano, ale przez pół roku na dworcach, w urzędach, przystankach tramwajowych, w szaletach publicznych jednym słowem wszędzie, były rozlepione listy gończe za bandytami. Wówczas rąbnęli oni milion trzysta tysięcy, czyli mniej więcej półtora tysiąca miesięcznych płac i cały kraj postawiono na nogi : gazety, radio, telewizja trąbiły o tym na około. Dzisiaj ukradziono około 800.000 średnich pensji i nic. Cisza. Znak czasu.

     Otóż, tak ogromnych kwot nie da się wpłacić do PKO, ani zakopać w butelce w ogródku. Te pieniądze prawdopodobnie zostały „uprane” i leżą sobie na rachunkach w jakichś egotycznych krajach sprawiając radość swoim nowym właścicielom i powoli topniejąc.

Nie mam żadnego przełożenia na Komisje, gdyż jestem nikim, czyli zwykłym człowiekiem siedzącym przy komputerze skąd czerpię całą swoją wiedzę, natomiast gdybym mógł sugerować czcigodnym Państwu „Komisarzom” drogę do sukcesu, to wskazałbym na konieczność podjęcia działań celem odzyskania pieniędzy, a sposób jest.

Otóż, należy poszukać firmy lub firm, które specjalizują się w śledzeniu pieniędzy podczas „prania”, mają sposoby na obejście tajemnicy bankowej bądź to przez koneksje, bądź to przez urodzenie, a co za tym idzie potrafią odszukać kasę. W naszym kraju raczej wątpię, aby dało się zdobyć aż takich specjalistów, ale w zaprzyjaźnionych Stanach Zjednoczonych lub w przyjaznym, niewielkim kraju „o nieograniczonych możliwościach” w tej branży, leżącym nad Morzem Śródziemnym to i owszem. Za odpowiedni procent od odzyskanej kwoty być może coś jeszcze wpadnie do skarbonki naszego państwa.

     Spróbować warto, to nic nie kosztuje. Wszak jeśli nie próbować odzyskać pieniędzy, to po co utworzono owe Komisje?

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:14)

Komentarze

...leżący nad Morzem Śródziemnym - za takie i tym podobne usługi liczy sobie od 40 do 60% wartości "sprawy". Nie wiem tylko, czy "na wstępie" czy też na końcu postępowania zakończonego sukcesem. Jednak z "tym krajem" obowiązuje "najwyższy stopień ostrożności".

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1550477

jak się nie spróbuje, to nigdy się nie dowiemy, bo chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie liczy na znaczny odzysk.

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Apoloniusz

#1550479

To bardzo dobry pomysł! I nie tyle chodzi nawet  o odzyskanie większych pieniędzy, na co nie ma raczej większych szans, ile o rozpoznanie szlaków, po których krążył "złoty pieniądz". Na początek trzeba zapłacić, a później zebrane doświadczenia mogłyby posłużyć do skutecznego zwalczania procederu wyprowadzania i prania ogromnych pieniędzy. Nie jest to oczywiście możliwe bez służb specjalnych działających w polskim interesie. Możliwości bowiem jako Polacy mamy ogromne, jesteśmy rozrzuceni po całym świecie.  Trzeba tylko umiejętnie te ogromne możliwości wykorzystać. 

 

  

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1550485

Amerykanie mają i odpowiednie służby i odpowiednie procedury, więc może nadszedł czas aby któryś z naszych ministrów podjął temat.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Apoloniusz

#1550488

"W naszym kraju raczej wątpię, aby dało się zdobyć aż takich specjalistów, ale w zaprzyjaźnionych Stanach Zjednoczonych lub w przyjaznym, niewielkim kraju „o nieograniczonych możliwościach” w tej branży, leżącym nad Morzem Śródziemnym to i owszem. Za odpowiedni procent od odzyskanej kwoty być może coś jeszcze wpadnie do skarbonki naszego państwa.".

Mówi Pan , że Polacy są zbyt głupi i należy sprawę powierzyć żydom ?...
A to ciekawe...
Ma Pan wyjątkowo złą opinię o Polakach...
Może Pan tę opinię uzasadnić ?.
"Ciekawa" jest również pańska opinia na temat przyjaznych stosunków Polski i USA, szczególnie w kontekście wyjątkowo "uporczywego" utrzymywania wiz dla obywateli polskich.

PS. Dlaczego unika Pan słowa "Izrael", pisząc... "lub w przyjaznym, niewielkim kraju „o nieograniczonych możliwościach” w tej branży, leżącym nad Morzem Śródziemnym to i owszem " ???.
Prosiłbym merytorycznie...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1550518

Nie napisałem, że Polacy są zbyt głupi aby odzyskać wypraną kasę (proszę przeczytać jeszcze raz tekst), poza wszystkim pominąwszy w istocie bandycki charakter afer, jestem pełen podziwu dla nas Polaków, albowiem:

Czy jest gdzieś w Europie (w dalekim świecie) drugi taki kraj, gdzie kranie się ogromne pieniądze, tak duże, iż są zauważalną częścią budżetu państwa ? Śmiem wątpić. Bo proszę sobie wyobrazić, że owe 800.000 średnich pensji, które wcięło przełożyłoby się na jednomiesięczną pensję wszystkich (w zasadzie) pracujących w Warszawie. Cała Warszawa nie otrzymałaby wypłaty ! I co? Czy możemy sobie protesty pod kancelarią premiera, ilu ludzi kopałoby w barierki leżąc na jezdni ? Toż huk od kopania poniósłby się przez wszystkie agencje informacyjne na świecie. Ale bylibyśmy popularni! Taka jest skala, ale moje wpisy maja pewną puentę (o czym w następnym wpisie).

Odpowiadając na Pańskie pytanie, dlaczego to obcy mają szukać zachachmęconej kasy, śmiem twierdzić, że powodów jest przynajmniej kilka, nasz rząd się nie kwapi, to raz. Żaden z banków nie otworzy swojej bazy danych "obcym", to dwa, a poza tym jest bardzo prozaiczny powód, o którym także napiszę w następnym wpisie i wówczas mam nadzieję, iż Pan przekonam.

I dwa słowa na  temat "przyjaznych stosunków Polski i USA". Otóż odkąd sięgam pamięcią zawsze mieliśmy ukochanych przyjaciół, najpierw Kochany Związek Radziecki z Kochaną NRD, później w ich miejsce wepchnęli się Przyjaciele Niemieccy, natomiast teraz jesteśmy szkoleni w miłości do USA. Tak już to się toczy, raz jedni raz przeciwni są nam reklamowani na przyjaciół. A odnośnie wiz dla Polaków, czy gdyby je przyznano, to by znaczyło, że mamy jeszcze lepsiejszych przyjaciół niż mamy ? Nie ma miłości między krajami, jest tylko i wyłącznie interes, a jeśli tak to należy to wykorzystać. I w tym kontekście przywołana przeze mnie owa metafora.

A nie mówiłem ? Więc pozdrawiam serdecznie i daję "plusika"

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Apoloniusz

#1550521

Za plusika, w "epoce totalnego pałowania" niezmiernie dziękuję, ale na pytanie, dlaczego preferuje Pan akurat żydów w "poszukiwaniu polskiej kasy" ?. Na to już mi Pan nie odpowiedział :).

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1550536

... że się Pan dowie w następnym wpisie, w 3-ciej części.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Apoloniusz

#1550544

W takim razie bardzo przepraszam i czekam niecierpliwie :).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1550546