POMNIK ZDRAJCÓW NARODU POLSKIEGO

Obrazek użytkownika zimny
Historia

Historia kolaboracji komunistów z okupantami

...a tą drogą, drogą zdrady narodowej, drogą kłamstwa historycznego, dalej podążają obrońcy tego pomnika, broniąc tym samym systemu wartości, jakim się kierowali i kierują po dziś dzień, od 17 września 1939. Im nigdy nie chodziło o Polskę i dzisiaj też, nie o Nią im chodzi...
Pamiętajmy też, że "kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość, a kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość.../G. Orwell 1982/...

W Częstochowie na Skwerze Solidarności, jest płyta poświęcona tym , którzy jak napis głosi, "Zginęli w walce o wolność i niepodległość ojczyzny z rąk oprawców hitlerowskich członkowie PPR towarzysze: "...
Kim byli na naprawdę?... Pierwszego września 1939 Armia Polska stanęła w obronie swojego kraju., odwołując się do tradycji obrony praw i wolności narodu. Niestety musiała ulec, atakowana z dwóch stron. 17 września Polskę zaatakowały siły Sowieckie. Na wieść o tym, komuniści Częstochowscy, na dzień dzisiejszy znamy ich pięciu, Stanisław Pałczyński, Wincenty Sobótka, Jan Siewierski, Edward Kołacz i Stanisław Krakowiecki, zgłosili się do niemieckich władz okupacyjnych jako sojusznicy Hitlera, realizując wytyczne Moskwy wynikające z Paktu Ribbentrop-Mołotow. Jaka była ich rola do 22 czerwca 1941, możemy się na razie tylko domyślać, znając późniejsze przykłady współpracy "towarzyszy" PPR-u z Gestapo. Po wybuchu wojny sowiecko niemieckiej, wcześniejsi sojusznicy Niemiec hitlerowskich, musieli się ukrywać, teraz jako wrogowie Rzeszy. Realizowali dalej wytyczne Moskwy, zakładając w końcu lutego TKO PPR, przekształconą następnie w Komitet Miejski w Częstochowie. Szybko ich rozpracowano i w nocy z 27/28 kwietnia 1942 roku w Częstochowie, Pałczyński, Sobótka, Siewierski i Kołacz, zostali aresztowani w ramach akcji Gestapo (niemieckiej tajnej policji politycznej) pod kryptonimem „K- Aktion” (Komunismus - Aktion). Jej celem było sparaliżowanie działalności PPR jeszcze w fazie organizacyjnej.
Stanisława Krakowieckiego, działacza PPR w częstochowskim węźle kolejowym, byłego kandydata na posła do Sejmu w 1928 roku, agenta sowieckiego, aresztowano, w ramach „K-Aktion” w czerwcu 1942 r. Następnie wszystkich "sojuszników" Niemcy wywieźli do Oświęcimia i zgładzili.
W 1952 roku, w 10 rocznicę powstania PPR, kiedy w katowniach bezpieki torturowano naszych bohaterów, nasze elity, kiedy skrytobójczo mordowano Niezłomnych Żołnierzy na korytarzach więzień komunistycznych, strzałem katyńskim w tył głowy, pracownicy Zjednoczenia Budownictwa Miejskiego Katowickiego Zjednoczenia Wodno-Inżynieryjnego, PPRK nr 8, MPRB, „Kolmetu”, Częstochowskich Zakładów Przemysłu Lniarskiego „Warta”i Liceum Technik Plastycznych, wykonali pomnik- płytę, dla tych, którzy tworzyli grunt dla tych zbrodniczych działań od 17 września 1939 roku. Pozostali, którzy są na płycie wymienieni, to członkowie PPR i tzw. Gwardii Ludowej, którzy nie mieli nic wspólnego z polskimi interesami. Kierownictwo tych struktur, ściśle połączone z siatkami sowieckiego wywiadu, realizowało bieżące polecenia, otrzymywane droga radiową z centrali w Moskwie a wymierzone przeciwko Polsce i Polakom. Dwie kobiety których nazwiska znajdują się tam, zostały za tą działalność po przesłuchaniach i "wyrokiem Sądu, w imieniu Rzeczypospolitej", skazane na śmierć i rozstrzelane przez żołnierzy NSZ. Cały dorobek, tej komunistycznej siatki szpiegowskiej, walki z Niemcami, to w 90% mistyfikacja. Prawda o nich, to zdrada i denuncjacja polskich elit i rozpracowywanie we współpracy z Gestapo, polskiego podziemia niepodległościowego na rozkaz Moskwy. Jeśliby ocaleli, w nowej „Polsce” nadano by im stopnie oficerskie i wcielono do WP, MO i UB, zasiedliby w sądach i prokuraturach, skazywaliby naszych bohaterów na śmierć i wykonywali na nich wyroki . Wśród nich był różny element, często przestępczy, bo komuniści werbowali również w swoje szeregi bandy rabunkowe. Bandyci, przedwojenni recydywiści, skazani za morderstwa, volksdeutsche, zostawali po 1944 roku funkcjonariuszami aparatu bezpieczeństwa. Pozbawieni barier i skrupułów moralnych, pozbawieni barier etycznych, nadawali się do bezwzględnego ścigania i likwidowania, wrogów "nowej władzy”. Takim ludziom stawiano później pomniki. Te w Komendach Milicji, "ku czci" tych co zginęli w walce z Żołnierzami Niezłomnymi Powstania Antykomunistycznego, usunięto po 1989 roku. Nazywano je dumnie "Polegli w walce o utrwalanie władzy ludowej". Cała rzesza płyt i pomników jeszcze pozostała i jest broniona i ochraniana przez byłą i obecną komunę. Tak też działo się z płytą "ku czci" w Częstochowie.
Podjęte w 90 tych latach próby usunięcia jej z krajobrazu miasta spotkały się z agresywnym sprzeciwem komunistów. Przytaczano stary motyw twierdząc, że pod płytą spoczywają ciała ich "towarzyszy". Sprawę wyciszono, tym łatwiej, że w Częstochowie środowiska lewicowo-komunistyczne dominują i narzucają miastu swój punkt widzenia, przy poparciu, niestety, dużej części społeczeństwa. W rzeczywistości chodzi o to, że znaczenie tego pomnika, pomnika zdrajców Narodu Polskiego, pomnika czczonego przez kontynuatorów PPR-u, w osobach dzisiejszej lewicy postkomunistycznej, przez ten pomnik dociera do świadomości młodych pokoleń. Dociera w sposób negatywny i pozytywny. Ale to nie jest nasza tradycja, to nie jest nasza historia. To jest historia zbrodniarzy komunistycznych, często pochodzenia żydowskiego, których zadaniem od 17 września 1939 roku była podmiana polskich elit, na które Stalin wydał wyrok śmierci i z całą determinacją, nie licząc się z opinią świata, realizował.
Druga sprawa to ta, że od kiedy Putin zasiadł i panuje na Kremlu, a zwłaszcza od 10 kwietnia 2010 r, odbywa się perfidne i obłudne sprawdzanie naszego "wytrzymania" psychicznego na manipulacje polityczne - ile Polacy mogą jeszcze wytrzymać, jaką presję jeszcze należy i można na nich wywierać? A wszystko to dzieje się w ramach globalnej polityki odbudowy imperialnej potęgi Rosji, a także Niemiec. Jej naciski, w osobie ambasadorów, potrafią do dziś jeszcze, o zgrozo, powstrzymywać suwerenne uchwały Rady Miast, w sprawie likwidacji tzw. Pomników "zwycięstwa i wdzięczności" i wymuszać stawianie nowych. Tak też może jest i było w tym przypadku.
Ale i prawda o tych ludziach, długo zakazana, przechowywana w ubeckich archiwach, teraz powraca trwale do polskiej świadomości. Powinna jednak znaleźć swoje ujście i także objawiać się w widomych znakach społecznych, jak likwidacja mauzoleów zdrady i kłamstwa. Zwłaszcza kłamstwa, jakim mimo uzyskania pozornej niepodległości, cały czas od 1989 karmi się społeczeństwo . Jeśli prawdą jest, że pomniki przemawiają, i mają swój język, swoją mowę, to ten ma mówić, ma wykrzyczeć póki co: "Tu leżą Ci co wzgardzili Polską oddając ją najpierw Niemcom hitlerowskim a później Rosji sowieckiej".
Niechże zniknie ten pomnik z tego miejsca, zmazując tym hańbę jaką okryli , "Miasto Czarnej Madonny, żelaza i stali", Częstochowę, zdrajcy z KPP. Tym bardziej /za w Polityce pl./, że ostatnio sędzia Ewa Grabowska w Sądzie w Warszawie, w uzasadnieniu umorzenia sprawy pomalowania farbą dwóch stołecznych monumentów sławiących Armię Czerwoną /.../ przyznała , że mimo iż dowody wskazują na fakt zdewastowania tych obiektów przez dwóch 21-latków, którzy 17 września 2011 roku oblali je czerwoną farbą i umieścili na nich napisy: „czerwona zaraza”, aby przypisać im popełnienie czynów z art. 261 KK należy ustalić czy oba obiekty są pomnikami. Sędzia w uzasadnieniu, przypomniała, że wzbudzają one wiele kontrowersji i według wielu historyków oraz mieszkańców Warszawy są „zakłamanym świadectwem w historii dziejów Polski, kiedy to armia sowiecka nie udzieliła pomocy Powstaniu Warszawskiemu” (wszystkie cytaty za tvp.info). Analiza sprawy nakazała sędzi Grabowskiej uznać, że „w rozumieniu art. 261 KK” obiekty "nie spełniają definicji pomnika, bowiem ochronie prawnej podlega obiekt wzniesiony dla upamiętnienia zdarzenia bądź uczczenia osoby, której ta cześć jest należna". Sprawa zakończyła się umorzeniem „z uwagi na brak znamion czynu zabronionego”, co zdumiało prokuratorów. My więc, na to konto, ponieważ nas to nie zdumiało, nie zamierzamy przenosić pomnika w inne, gorsze miejsce, ani nie zamierzamy go profanować. My zamierzamy raz na zawsze, ten pomnik niesławy i zdrady narodowej komunistów, którym ta cześć jest nienależna, zlikwidować. A jeśli ktoś ma jakieś dylematy, to powiem tak... ...w ocenach czasów przeszłych, zwłaszcza od 1939 roku, do czasów nam współczesnych, jedynym kryterium oceny jest stosunek do niepodległości i stosunek do zdrady. Prosowiecki komunizm jest tradycją zdrady narodowej. My zaś, czy mamy niepodległość, czy nie, bezkompromisowo, w imię prawdy historycznej, budujemy tożsamość narodową w oparciu o tradycję niepodległościową. Czy mamy niepodległość czy nie, ustalamy pojęcia wokół których budujemy moralność publiczną... na czas ciemny. /testament, Janusza Kurtyki, który przemyca w swoich pismach, a którym mamy się kierować/ ...a tą drogą, drogą zdrady narodowej, drogą kłamstwa historycznego, dalej podążają obrońcy tego pomnika, broniąc tym samym systemu wartości, jakim się kierowali i kierują po dziś dzień, od 17 września 1939. Im nigdy nie chodziło o Polskę i dzisiaj też, nie o Nią im chodzi... Pamiętajmy też, że "kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość, a kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość.../G. Orwell 1982/...

W imieniu Żołnierzy II Konspiracji - Walka z Reżimem 1939-1989
i Środowisk Niepodległościowych Miasta Częstochowy
Jerzy Andrzej Zimny
17.07.2013 r.
/na podstawie materiałów z prywatnego archiwum Mec. J. Pietrzykowskiego, ocalonego z budynku Gestapo w Częstochowie w 1945 roku/

ŚLĄSKA GAZETA nr 29 19/25 lipca 2013 r. str. 14

/już po opublikowaniu tego tekstu, analizując akta gestapo z Częstochowy /oryginały, które posiadam odkryłem, że na postawie działań komórki wywiadowczej działającej na terenie częstochowskiego węzła kolejowego, został aresztowany 20.III.1941 brat mojego dziadka, Kmdt. Obw. Łódź - Powiat , Mjr ZWZ Wacław Roman Zimny ps. "Stróżyc", "Swarożyc", "Roman". Po ciężkim śledztwie został rozstrzelany w egzekucji publicznej 7 lipca 1942 w Zgierzu.
Komórką konfidetów  prawdopodobnie mógł dowodzić St. Krakowiecki do 22 czerwca 1941 albo jeszcze dłużej nawet/.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

malo tego jeszcze je dostawia pacholek moskalski zdrajca polakow ktory po zamachu stanu toz po zamachu smolenskim zostal przez postPRLowskie sluzby wywindowany na miano prezydenta.
Dziwne jest w tym sopoleczenstwie polskim tak maly proscent Polakow, ktorzy maja odwage mowic NIE jak im sie pluje w twarz.
Pomniki, nazwy ulic,czy szkol wciaz sa te same jak za PRLu
choc juz dawno potepiono te komusze nazwiska czy dziela sztuki.
To za PRELu probowano wysadzic w powietrze Felusia czy Lenina
i co dalej ano nic,nawet czerwona farba nie zamarza nazwy ulicy.Ni ma komitetu ktory by podjol walke z likwidacja antypolskich pomnikow czy nazw, wrecz przeciwnie wyglada na to ze czas idzie w druga strone.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#372123

kamienie rozsypią się w proch i pył, kiedy wygonimy bolszewika z ośrodków władzy.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Pobudka!

#372128

Nie chce im się głosować.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

kazikh

#372166

A co ty zrobiłeś w tej sprawie???

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Pobudka!

#372172