|
|
13 lat temu |
"tak, ale..." |
"ale to nie oznacza, ze osoba opisujaca tę sytuację, była równie precyzyjna.
Myslę, że chciała po prostu przez to powiedzieć, że nikt nie odebrał telefonu, co można rozumieć dwojako - nie odebrał, choć telefon dzwonił lub nie odebrał, bo telefon był wyłączony i włączała się tylko poczta głosowa."
jestem na tę materię (i inne radiowo-telekomunikacyjne) od początku wyczulony...
- i moja "pamięć absolutna" - sufluje mi jedną z wypowiedzi p. Joanny Deptuły, gdy jeszcze chciała o tym rozmawiać, mniej więcej w ten deseń:
* telefon pozostawiła bodajże na stole, że zapomniała go, gdyż zapomniała go zabrać ze stołu *
IMHO takiego opisu nie byłoby, gdyby nieodebranie tej rozmowy wynikało z powodu: rozładowanej baterii. Głowy sobie za to nie dam uciąć, ale mam wrażenie, że tak to się w jakimś wywiadzie przewinęło i może to jeszcze gdzieś można wyszperać, nie wiem...
"Pani Deptuła powiedziała coś takiego, że słyszała głos męża, a w tle te trzaski i coś jakny odgłos wiatru, a potem poprawiła się, że właściwie to bardziej głos jej męża był jakby w tle.
Nie wiem czy ta jej poprawka coś istotnego może wnieśc do rozważań natury tych dźwięków."
Właśnie, i za każdym razem, gdy to czytam - mam nieodparte wrażenie, że to działo się przy umiarkowanym natężeniu dźwięków tła, a nie przy ogłuszającym (chyba?) huku rozrywanej konstrukcji kadłuba.
podkreślę jeszcze raz:
głos a nie: _krzyk_ (a zgadzamy się przecież co do tego, iż starała się jak najwierniej oddać to, co słyszała)
Tu jest to, o czym już wspominałem:
http://img269.imageshack.us/flvplayer.swf?f=P58033633
http://img96.imageshack.us/img96/5041/examplebr.png (przebieg sygnału - pierwsza sekunda, w dużym powiększeniu)
Tak wyglądają możliwości rejestracji mikrofonu komórki przy hałasie o dużym natężeniu. Zdaję się tu na kobiecą intuicję... :) |
|
Kto przeżył tzw. "katastrofę" w Smoleńsku |
|
|
|
13 lat temu |
jest różnica |
jest subtelna różnica, której widzę nie dostrzegasz - między przeświadczeniem, że:
- warunki mogą utrudnić bądź nawet uniemożliwić lądowanie ("idzie nie tak" - i trzeba będzie lądować w innym miejscu, być może nawet wrócić na Okęcie)
a
- bardzo możliwe, że za chwilę zginę...
rozumiem, że wg Ciebie na minutę przed zdarzeniem - takie właśnie przekonanie miał/mógł mieć śp. L.Deptuła...
OK.
"Nie ma takiej opcji aby nikt nie przeżył i aby nikt nie próbował zadzwonić,a kto snuje sobie swoje teorie niech sobie snuje."
to ma być polemika? ;)
skoro nie ma takiej opcji, by ktoś nie przeżył - to dlaczego zakładasz, że nie mógł wtedy, choćby i z nadludzkim wysiłkiem - zadzwonić?
P.S.
Wygrałeś toster bezprzewodowy - inauguratorze (już tam wiesz, za co ;) |
|
Kto przeżył tzw. "katastrofę" w Smoleńsku |
|
|
|
13 lat temu |
tego się właśnie spodziewałem... ;) |
a co to ja - JASNOWIDZ jestem? :) - nie wiem co się łamało
tak, tak - z pewnością był to ogłuszający huk łamanej konstrukcji kadłuba na tle którego słychać było półgłosem: "Asia, Asia..."
(bo gdyby to było wykrzyczane, to p.Deptuła nie omieszkałaby tego zaznaczyć, skoro tak dokładnie starała się odwzorować pozostałe dźwięki)
Doprawdy, "w tak pięknych okolicznościach przyrody" - nie mamy o czym dalej rozmawiać, Nurni... ;)
Pozdrawiam |
|
Kto przeżył tzw. "katastrofę" w Smoleńsku |
|
|
|
13 lat temu |
Re: |
"Swoją hipotezę opierasz na błędnym założeniu."
Doprawdy? Nie jest aby dokładnie na odwrót? Cytuję:
"Niestety, Joanna Deptuła ___nie odebrała___, więc mąż nagrał się na poczcie głosowej."
"Połączenie z pocztą głosową może trwać kilkadziesiąt sekund - to prawda.Ale może też trwać 3 do 5 sekund - wszystko zależy od sposobu wybierania numeru"
Proszę - śp. L.Deptuła użył wymuszonej poczty głosowej? Użył takiej metody dla zaawansowanych, bo?
Wszystkie podnoszone przez Was do tej pory aspekty poruszają się w jednocyfrowym prawdopodobieństwie albo i mniej... A niekiedy je trzeba przez siebie jeszcze mnożyć...
"i tego czy telefon na który dzwoniono był włączony lub wyłączony"
to już wiemy, że był włączony: "Niestety, Joanna Deptuła nie odebrała" - nie wybierajmy tylko tego, co nam pasuje...
"a także konfiguracji skrzynki (długość komunikatu)."
Długość sygnału dzwonienia jest może nawet ważnejsza - standardowo jest to30s?
"Dynamika mikrofonu ma drugorzędne znaczenie - telefon i tak rejestruje bardzo wąski zakres i wbrew pozorom jest stosunkowo odporny na dźwięki o wysokiej dynamice."
Mam udostępnić nagrania z dużego koncertu, byłem blisko sceny (oczywiście granicy bólu hałas nie przekraczał). Nie da się praktycznie rozpoznać, jaki był grany kawałek - o głosach osób śpiewających obok - nie wspominając, bo ich na tym prostokątnym przebiegu po prostu nie słychać.
"Pani Deptuła wyraźnie mówiła, że trudno było zrozumieć zarejestrowane nagranie."
Ale bez trudu zrozumiała: Asia, Asia,
To mnie przekonuje, że nagranie było dokonane przy umiarkowanym natężeniu tła.
"Bez specjalistycznej analizy nagrania możemy sobie dywagować do woli."
Zgoda.
"Fakt relacji o tym nagraniu i jego późniejsze losy - mówi wszystko."
Właśnie. Jednodniowa konsternacja mediów, a potem bezpardonowy atak.
"Ale nic straconego - to nagranie jeszcze wypłynie. W jego totalną anihilację nie wierzę."
Oby.
Pozdrawiam |
|
Kto przeżył tzw. "katastrofę" w Smoleńsku |
|
|
|
13 lat temu |
... |
.
a mało to w zagajniku rzeczy, które mogą się łamać?
Toż to studyjny mikrofon nie jest i nawet przeładowanie zamka broni może być odbierane jako właśnie: trzask (btw: jaka jest aktualna wykładnia - były te (cztery?) strzały czy to tylko był "trzask palącego się drzewa" copyright by S.Wiśniewski?)
Masz swoją "Prawdę" i jej się trzymaj, a mi d... nie zawracaj, skoro "wszystko (lepiej) wiesz"
Bez urazy, oczywiście :) |
|
Kto przeżył tzw. "katastrofę" w Smoleńsku |
|
|
|
13 lat temu |
P.S. |
Jest dokładnie na odwrót:
"Świst powietrza, łamanie się czegoś, krzyki ludzi. Wszystko wskazuje na to że stało się to..."
...na ziemi, gdzie nie było ogłuszającego hałasu rozpadającego się kadłuba - i każdy kto choć trochę zna się na akustyce oraz na mizerii dynamiki mikrofonu w komórce - Ci to powie... |
|
Kto przeżył tzw. "katastrofę" w Smoleńsku |
|
|
|
13 lat temu |
rozumiem |
nie wychodzisz ze swej roli cerbera
zupełnie niepotrzebnie, bo: więcej grzechów nie pamiętam, chyba nawet ich nie mam - a za wszystkie serdecznie żałuję.
od zawsze unikałem czegoś takiego jak "moje stanowisko" - jest tylko ogólnie dostępna wiedza i przesłanki
jest też wiedza ogólnie niedostępna - i weź pod uwagę, że tak się może złożyć, że jakiś maluczki może wejść w jej posiadanie, a nie będą jej mieli tytani...
proponuję EOT |
|
Kto przeżył tzw. "katastrofę" w Smoleńsku |
|
|
|
13 lat temu |
niestety, nurni... |
.
rozpad samolotu w powietrzu, powiadasz...
to rzuć może wartością, jaki hałas - tj. ile dBA mierzone na pokładzie - towarzyszy takiemu zdarzeniu
albo: duży hałas czy mały hałas
zdajesz sobie w ogóle sprawę jaką "dynamikę" ma taki maciupki mikrofon w telefonie?
dlatego: "Świst powietrza, łamanie się czegoś, krzyki ludzi. Wszystko wskazuje na to że stało się to w momencie rozpadu samolotu w powietrzu."
- to niestety bajki (cóż że wynikające z twojej niewiedzy)
- ani z technicznych możliwości GSM to nie wynika (kilkusekundowe połączenie może jeszcze, psim swędem, ale nie kilkudziesięciosekundowe, przy kilku, (kilkunastu?) handoverach)
- ani z możliwości mikrofoniku w słuchawce
(nawet samo "wstrzelenie się" z tymi 2-3 sekundami akurat w moment katastrofy - nie później, nie wcześniej, tylko akurat wtedy - jest obarczone dość małym prawdopodobieństwem)
ale, jak zawsze w takich razach powtarzam: swoją "Prawdę" masz i ją pielęgnuj.
Tyle od osoby "technicznej" |
|
Kto przeżył tzw. "katastrofę" w Smoleńsku |
|
|
|
13 lat temu |
po pierwsze - staraj się pisać bardziej przejrzyście |
a po drugie:
a nie wykluczasz chociaż, że możesz nie mieć racji?
pamiętasz może, jak fachowcy oceniali, że przy takich warunkach (niski lot, z niską prędkością) - ktoś, co najmniej kilka osób powinno przeżyć, z dość dużym prawdopodobieństwem...
pewnie nie zdajesz sobie sprawy, bo niby skąd - jak mało prawdopodobne z technicznego punktu widzenia jest utrzymanie jednominutowej rozmowy w GSMie na odcinku 5 kilometrów przy prędkości pod 300km/h
To Ci odpowiem - z pewnością dużo mniej prawdopodobne niż to pierwsze prawdpopodobieństwo...
|
|
Kto przeżył tzw. "katastrofę" w Smoleńsku |
|
|
|
13 lat temu |
właśnie |
jest nawykiem by dzwonić po wylądowaniu
- a nie w trakcie obarczonego dodatkowym ryzykiem lądowania
jeśli już - to telefon byłby po odejściu na drugi krąg:
"Słuchaj, podchodziliśmy w Smoleńsku, ale się nie udało i w takim razie lecimy do..."
ale też zupełnie nie przemawia do mnie ta wizja: "narwanych panikarzy" w sile wieku, z komórką w ręku, nerwowo próbujących złapać sieć by zadzwonić |
|
Kto przeżył tzw. "katastrofę" w Smoleńsku |
|