Komentarze użytkownika

Kiedy Tytuł Treść Głosy Do zawartości Komentarz do
Obrazek użytkownika Jakub
14 lat temu Nikt nie przeprasza! A kto do cholery przeprosi za Naliboki 8 maja 1943 roku gdzie z rąk żydowskich mordowano mężczyzn,kobiety i dzieci? A kto przeprosi za Koniuchy 29 stycznia 1944 roku? Czy nas Polaków przeproszą za te zbrodnie potomkowie zbrodniarzy? Wstyd Sadurskiego
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Jakub
14 lat temu Myśliwy Dziękuję serdecznie za podpowiedź,jeden zawsze lepsze niż nic. Wiem,że to "półkowniki",od lat chcę je obejrzeć i jak do tej pory bezskutecznie.Jeszcze raz dziękuję. Wolność! ty najpierwsza z własności człowieka, Bez której inne nikną i szczęście ucieka... Adam Jerzy Czartoryski Rusza seria "Pod prąd. Kino niewygodne". Na początek "Eugenika" Grzegorza Brauna
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Jakub
14 lat temu Pytanie do niepoprawnych. Gdzie można nabyć lub zobaczyć następujące filmy: 1."Dwa kolory"-Jerzego Zalewskiego 2."Podwójne dno"-Dariusza Małeckiego 3."1980 SOLIDARNOŚĆ 1990-10 lat później"-Piotra Zarębskiego Z góry dziękuję za informacje. Ad.1 "Dwa kolory" (gotowe dwie pierwsze części większej całości) zyskały miano filmu kontrowersyjnego, którego nikt nie chce rozpowszechniać. Opowiada on historię pierwszej "Solidarności", stanu wojennego i konspiracji, "okrągłego stołu" oraz pierwszego okresu tzw. transformacji ustrojowej. Głównymi narratorami są m.in. Andrzej Gwiazda, Ryszard Bugaj, Jan Olszewski, Antoni Macierewicz, bracia Kaczyńscy, Lech Dymarski. "Dwa kolory" to kopalnia ciekawych i nieznanych prawd kompromitujących wiele osób dzisiejszej sceny politycznej i polskich mediów. Film nie został wyemitowany w żadnej stacji telewizyjnej. Ad.2 Film opowiada o historii nielegalnej organizacji robotniczej - Wolnych Związków Zawodowych (WZZ), powstałej w 1978 r. w Gdańsku. Do WZZ-tów należeli przyszli organizatorzy i uczestnicy strajku w sierpniu 1980 roku. W filmie występują m.in. Anna Walentynowicz, Krzysztof Wyszkowski, Joanna i Andrzej Gwiazdowie, Lech Kaczyński. Opowiadają oni o nadziejach związanych z działalnością opozycyjną, zwłaszcza w trakcie Sierpnia '80, oraz o rozczarowaniach, jakie pojawiły się w pierwszych miesiącach po strajku, związanych szczególnie z osobą Lecha Wałęsy i jego otoczeniem. Film zamówiony przez TVP 2 w 1995 r. otrzymał bardzo dobre oceny na kolaudacji, jednak mimo wielokrotnych prób umieszczenia go w ramówce nie został nigdy wyemitowany. Ad.3 Film ujawnia walkę o wpływy i polityczne manipulacje dokonywane w NSZZ "Solidarność" w okresie od powstania związku zawodowego, przez stan wojenny po tzw. Okrągły Stół. Szczególnie koncentruje się na okresie z przełomu lat 80. i 90. i "drugim" Zjeździe NSZZ "Solidarność". W filmie występują m.in. Andrzej Gwiazda, Marian Jurczyk, Jan Rulewski, Andrzej Słowik. Mimo pozytywnych ocen na kolaudacji, film do dziś nie został wyemitowany w publicznej telewizji i w żadnej z prywatnych stacji. Rusza seria "Pod prąd. Kino niewygodne". Na początek "Eugenika" Grzegorza Brauna
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Jakub
14 lat temu odp. i tu jest powód Wydaje mi się, że Pan nie zauważył istotnej sprawy,otóż ciała sprowadzane do kraju były w kwietniu 2010 roku i wtedy miał zastosowanie rzeczony artykuł 209 KPK i wtedy już prokuratura złamała prawo dopuszczając do pochówku bez wykonania sekcji zwłok.To jest oczywiste. Sekcja oraz ekshumacja zwłok – nieścisłości w dokumentacji - część IV
Obrazek użytkownika kruszyna@o2.pl
Obrazek użytkownika Jakub
14 lat temu Lustracja-fundamentalna sprawa dla przyszłości Polski. Na początek zacytuję fragment najnowszego opracowania, ksiązki dr Filipa Musiała "RAJ GRABARZY NARODU" ....W tym czasie czynna sieć agenturalna, czyli liczba aktywnych konfidentów była dość znaczna. Bowiem u schyłku 1988 r. SB miała "na kontakcie" 98 tyś. tajnych współpracowników(sic!TW).Do tej liczby należy dodać pozostałe kategorie osobowych źródeł informacji pionów SB działających w kraju(kontakty operacyjne(sic!KO),konsultantów),tzw. wywiadu MSW oraz służb wojskowych. Mówimy zatem o liczbie znacznie przekraczającej 100 tyś. osób, które w chwili wydarzeń 1989 r. tajnie wspierały komunistyczny aparat represji. Liczba ta nie jest wciąż ostateczna, bowiem musimy również uwzględnić wszystkie te osoby, które w 1989 r. nie utrzymywały już kontaktów z SB czy służbami wojskowymi, jednak wcześniej-z różnych względów, w różnych okolicznościach i w różnym zakresie- były uwikłane w tajne kontakty z komunistycznym aparatem represji. Ostrożnie szacując, mówimy zapewne o kilkuset tysiącach osób- m.in. reprezentantach ówczesnej opozycji, środowisk naukowych, twórczych, artystycznych, dziennikarskich itp….. Dr Musiał nie uwzględnił jeszcze w swoich badaniach reprezentantów środowiska katolickiego, jednak liczbę tą, możemy znaleźć w badaniach dr Sławomira Cenckiewicza „OCZAMI BEZPIEKI” wyd. czwarte 2008 rok. Cytuję …..Przykładowo według danych z 1976 r. na 25174 polskich duchownych (biskupów, księży diecezjalnych i zakonnych, braci zakonnych, seminarzystów) z SB współpracowało 2309,czyli 9,17% ogółu duchowieństwa…… Konkludując w roku 1989 liczba ta zapewne nie była znacząco różna. Jak widać z powyższego beneficjenci okrągłego stołu wywodzą się z różnych środowisk, jako spadkobiercy PRL zakorzenieni są i czerpią korzyści w wielu miejscach przestrzeni publicznej i jakiekolwiek upominanie się o lustrację grozi ich interesom, które przez 22 lata prowadzą bez udziału zmanipulowanego narodu. -1 Lustrować to my ale nie nas
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Jakub
14 lat temu Pochówek niezgodnie z prawem Przede wszystkim należy zacząć od tego,że "polska?" prokuratura wydała zgodę na pochówek bez przeprowadzenia sekcji zwłok w Polsce czym złamała 209 art KPK, który mówi: Art. 209. § 1. Jeżeli zachodzi podejrzenie przestępnego spowodowania śmierci, przeprowadza się oględziny i otwarcie zwłok. § 2. Oględzin zwłok dokonuje prokurator, a w postępowaniu sądowym sąd, z udziałem biegłego lekarza, w miarę możności z zakresu medycyny sądowej. W wypadkach nie cierpiących zwłoki oględzin dokonuje Policja z obowiązkiem niezwłocznego powiadomienia prokuratora. § 3. Oględzin zwłok dokonuje się na miejscu ich znalezienia. Do czasu przybycia biegłego oraz prokuratora lub sądu przemieszczać lub poruszać zwłoki można tylko w razie konieczności. § 4. Otwarcia zwłok dokonuje biegły w obecności prokuratora albo sądu. W postępowaniu przed sądem przepisy art. 396 § 1 i 4 stosuje się odpowiednio. § 5. Do obecności przy oględzinach i otwarciu zwłok można, w razie potrzeby, oprócz biegłego, wezwać lekarza, który ostatnio udzielił pomocy zmarłemu. Z oględzin i otwarcia zwłok biegły sporządza opinię z zachowaniem wymagań art. 200 § 2. Art. 210. W celu dokonania oględzin lub otwarcia zwłok prokurator albo sąd może zarządzić wyjęcie zwłok z grobu. Art. 211. W celu sprawdzenia okoliczności mających istotne znaczenie dla sprawy można przeprowadzić, w drodze eksperymentu procesowego, doświadczenie lub odtworzenie przebiegu stanowiących przedmiot rozpoznania zdarzeń lub ich fragmentów. Art. 212. W toku oględzin lub eksperymentu procesowego można dokonywać również przesłuchań lub innych czynności dowodowych. Jak można wnioskować z powyższego, nie zastosowano się do postanowień KPK gdyż polscy lekarze i prokuratura nie uczestniczyli w czynnościach na terenie Federacji Rosyjskiej, pytanie na czyje polecenie to zrobiono? Sekcja oraz ekshumacja zwłok – nieścisłości w dokumentacji - część IV
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Jakub
14 lat temu Dyskusja z lemingiem LEMING POLSKI Z grubsza ociosany leming polski wychynął na świat Boży w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych. Komuna bowiem, niczym śnieżna zima, która jednakową warstwą puchu pokrywa wszelkie niedostatki otoczenia, zglajchszaltowała nasze społeczeństwo na dość jednolitą masę. Owszem, można było odmienne kształty jakoś pod tym śniegiem rozróżnić, ale wszystko było jednakowo obłe, niewyraźne i niedopowiedziane. Pierwszym wyraźnym sygnałem pojawienia się gatunku było tak zwane audiotele. Może nie wszyscy pamiętają, więc pokrótce przedstawię. To był taki regularny konkurs w telewizorze, kilka razy w tygodniu bodajże – pytanie i trzy możliwości odpowiedzi. Przykładowo - Czy Bolesław Chrobry był królem: 1. Polski; 2. Mozambiku; 3. Korei Południowej ? Po wydedukowaniu właściwej odpowiedzi należało wysłać do telewizora esemesa z numerem wybranej opcji. Wśród biorących udział w tej umysłowej rozrywce rozlosowywano potem różne nagrody. Można było stać się posiadaczem pralkowirówki, snopowiązałki lub sokowyżymaczki i tym podobnych akcesoriów, które w tamtym czasie stanowiły łakomy kąsek, gdyż podnosiły status społeczny posiadacza. Coś podobnie jak dzisiaj plazma na ścianie. Pewnego razu oglądałem program, w którym redaktor gęsto tłumaczył się przed telewidzami z fatalnej jakości telewizorni. Między rutynowymi złorzeczeniami na filmy, obywatele pomstowali również na niski poziom konkursów audiotele. Że to idiotycznie łatwe, obraza naszej inteligencji i w ogóle to żenada takie proste pytania zadawać narodowi polskiemu. I wtedy redaktor prowadzący z telewizora zbił te pretensje jednym miażdżącym argumentem. Mianowicie wyciągnął zza pazuchy jakiś papier i przeczytał dane statystyczne. Z tych zaś niezbicie wynikało, że na pytania o stopniu trudności identycznym z tym moim przykładem Bolesława Chrobrego, jakieś trzydzieści kilka procent odpowiedzi było błędnych. Muszę tu wyznać, że mnie wtedy zagięło jak po zgniłym korniszonie, jakby to ujął Leopold Tyrmand. To był dla mnie prawdziwy wstrząs i zachowując wszelkie proporcje, odkrycie na miarę ciemnej materii w kosmosie. Potem gdy przyszedł Tymiński, gdy potępiono antykomunizm jaskiniowy, a wyniesiono honor naczelnego esbeka, to ja już byłem trochę zaimpregnowany. Dochodziło do mnie powoli, że w naszym społeczeństwie kryją się całe pokłady elektoratu, z którym można przy pomocy telewizora zrobić wszystko. Dosłownie wszystko. Leming polski rozwijał się i obrastał w piórka wraz z III RP i w obecnym stadium rozwoju niewiele jest w nim zewnętrznego podobieństwa do tamtego siermiężnego stworzonka z początków transformacji. Współczesny okaz tego gatunku raz w miesiącu zajada sobie suszi i uczęszcza do spa, pryska się masumi, a w domu ma plazmę. Niebo a ziemia, można powiedzieć, ale ta zewnętrzność to jest przypadłość, która nie zmienia istoty leminga. Pierwszą wyróżniającą go cechą jest - cóż za paradoks ! - że w społeczeństwie informacyjnym, w którym ponoć wszyscy żyjemy, stworzonko to nie żywi się informacją, lecz komentarzem. Jeśli to jest komentarz osobnika dostatecznie często widywanego w telewizorze i umiejącego wypowiedzieć trzy złożone zdania z rzędu bez zagubienia wątku, to leming go łyka bez popitki. Mogą być sobie fakty nie do podważenia, argumenty nie do zbicia i dowody bijące po oczach, nic to! Wobec gładkiego słowotoku gościa z jakimś tytułem i znanego z telewizora, nie ma siły, nasz delikwent jest ugotowany. Jeśli na domiar wszystkiego gość powie, że PKB nam spada wolniej niż Francuzom, a za pięć lat wstąpimy do euro - cokolwiek by to miało znaczyć - to choćby w chałupie leminga wszy po ścianach chodziły, zachwyci się taką perspektywą do nieprzytomności. Następnym wyróżnikiem, który zresztą wynika z poprzedniego, jest kompletna dezynwoltura wobec meritum jakiegokolwiek problemu czy kwestii. Sedno sprawy nigdy nie jest przedmiotem rozważań leminga, gdyż jego opinia jest formułowana właśnie przez te zestawy gładkomówiące, które ma do dyspozycji w telewizorze. Już poza wszystkim trzeba przyznać, że mieć takie usposobienie, to jest faktycznie wygoda. Niezbadany jest do końca mechanizm myślowy leminga, ale z dużym prawdopodobieństwem można przyrównać go do zaprogramowanego robota. Gdy dotrze do niego sygnał od ulubionego autorytetu lub celebryty, natychmiast wszystkie trybiki mu się zatrybiają, dźwignie się dźwigają, zapadki zapadają i łeb szczelnie mu się zamyka w tym temacie. Niedawno byłem świadkiem charakterystycznego przypadku w kontekście Richarda Dawkinsa. Mój znajomy leming wchłonął na temat tego autora komentarz jakiegoś swojego ulubieńca z telewizora. I chociaż osobiście Dawkinsa nigdy nie wertował ani jego adwersarzy nie czytał, to zanotował sobie w notesiku te parę zdań i tak uzbrojony odbija wszelkie argumenty. Rzecz jasna, że leming medialny żyje wyłącznie w stadzie, tylko ze stadem się liczy i jeśli się zmienia, to wraz ze stadem. Zasada nieodstawania ani odrobinę ponad szereg i przed szereg, jest naczelna w życiu codziennym leminga. Świat na zewnątrz jawi się wrogi, na zewnątrz jest zatrzęsienie osób kwestionujących prawdy objawione, bluźniących głośno autorytetom i uznanym poglądom. Odnoszenie się w każdym aspekcie do poglądów stada przynosi efekty komiczne. Nie mogę się powstrzymać od przykładu sprzed kilku dni. Gdy TK w wydanym dopiero co wyroku uznał przywileje emerytalne esbeków za niesłusznie nabyte, jeden z salonowych komentatorów argumentował, że to bez sensu, skoro inni ludzie i tak nic nie zyskają ?! Oczywiste jest, że leming przybiera różne formy i istnieje hierarchia w stadzie, która jednak nie rzutuje na istotę leminga jako taką. Są formy bardziej cywilizowane w sensie potocznym, ot choćby wykształciuch, wskazany niegdyś przez Ludwika Dorna. Istnieją formy szczątkowe i prymitywne, jak leming drogowy w swoim czasie intensywnie eksploatowany przez Leppera. W tym miejscu nie można nie wspomnieć o lemingu blogowym, formie bardzo ciekawej - ale tylko wspomnieć, bo przecież gniazda nie będę kalał. Ogólnie rzecz biorąc, leming, jaki jest, każdy widzi. I tym kurtuazyjnym odniesieniem do twórczości księdza encyklopedysty, w pewnym stopniu protoplasty dzisiejszego leminga, zakończę pobieżny opis tego przedziwnego stworzonka z epoki massmediów. Znalazłem na forum portalu historycznego. Skąd się biorą "teorie spiskowe" na temat Smoleńska?
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Jakub
15 lat temu Moje poparcie Bezwzględnie popieram. List otwarty do Rodzin załogi i gen. Błasika
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Jakub
15 lat temu Jak zające i niedźwiedzie to bajeczka Bajeczki Babci Pimpusiowej Raz ordynarny niedźwiedź kucnąwszy na łące W dość niewybredny sposób podtarł się zającem. Zając się potem żonie chwalił po obiedzie: - Wiesz stara, nawiązałem współpracę z niedźwiedziem! Moje typy Putuś Buruś (Tusk po kaszubsku to Burek)Gafuś (Bronek Gafa Komorowski). PRZYGODY DONCIA I BRONCIA: Konkurs!
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Jakub
15 lat temu Hinduski hit. Jeszcze w 2008 roku wydawało się ,że cena 2,5 zł za 100 km jest realna,życie pokazało jednak co innego. http://www.autoinfo.pl/wiadomosci/tata-air-car-w-indiach-chca-jezdzic-na-powietrze http://www.tvn24.pl/12692,1538987,wiadomosc.html http://manager.money.pl/styl/auta_luksusowe/artykul/tata;wyprodukuje;auto;na;powietrze,107,0,331115.html http://moto.pl/MotoPL/1,88571,8700554,2_5_zl_za_100_km.html Benzyna 70% do góry!
Obrazek użytkownika Anonymous

Strony