Komentarze użytkownika

Kiedy Tytuł Treść Głosy Do zawartości Komentarz do
Obrazek użytkownika Andrzej Tatkowski
11 lat temu profesjonalizm Na poziomie statystycznym można w zbiorze danych dopatrywać się ładu, można go dostrzegać, i można go wprowadzać, jak to się stało w lepszych czasach z nałożeniem na gwiaździste niebo figur zodiakalnych, bo Astronomia, podobnie jak Historia, jest sztuką (ma swoją Muzę). "Dane" deklarowane ankieterom obsługującym exit pool nie mają właściwości ciał niebieskich, są nieweryfikowalne empirycznie i efemeryczne, ale w rękach kreatywnego artysty mogą się stać tworzywem kompozycji przecudnej urody - a nikt nie zaprzeczy, że w dobie kultury ikonicznej obrazki są najważniejsze, można rzec, że tylko one" istnieją". W polityce i w robocie dziennikarskiej można jakoś wyżyć, a nawet robić karierę, przy pomocy obrazków własnej roboty lub prefabrykowanych zestawów; przy czym jednym potrzebna jest talia do tarota, innym wystarczą trzy karty, ale niezbędne są ręce prestidigitatora - też artysty, ale jarmarcznego -  nie służącego Muzie, jeno gawiedzi,  i nie potrzebującego laurów, lecz miłego grosza. Mecenat zastępczy państwa dla bardziej czy mniej apollińskich przedsięwzięć astronomów i historyków może być pożyteczny; objęcie nim błaznów i szarlatanów prowadzi do samounicestwienia. *** Nowy, wspaniały świat - zwłaszcza jego sztuczną wersję elektroniczną - zaludniają profesjonaliści, patrzący z uzasadnioną pogardą na  amatorów, którzy lubią sobie popatrzeć na firmament, ale nie mają pojęcia gdzie szukać Małej Niedźwiedzicy, a  Orion kojarzy im się w najlepszym razie  z panem posłem Jędryskiem. Amatorzy to marzyciele i każdy ma własne marzenia, ale gdyby ich porządnie przepytać, badaczom ukazał by się pewnie na poziomie statystycznym taki ład , jaki uwielbiają internauci : dychotomiczny. "Prawda jest taka" - można byłoby napisać w raporcie z tych badań - "że w istocie jedni marzą o harmonii sfer, a inni o harmonii pieniędzy, i tylko nieliczni, usytuowani na samym czubeczku obrazującej ów podział krzywej dzwonowej Gaussa, potrafią te marzenia zsyntetyzować". Byłaby to prawda statystyczna, dla profesjonalistów. Doktor Jabłoński nie jest amatorem (nie jest też, jak się wydaje, marzycielem,  choć zdarzają się tacy i wśród profesjonalistów); jest politologiem, szukającym prawd statystycznych, więc profesjonalnie nieczułym na przedwyborcze rozterki jednostki nie dające się sparametryzować. Warto to dostrzec i podkreślić, bo naukowy obiektywizm i brak osobistych rozterek to ciągle jeszcze dobra rzadkie - nawet wśród politologów *** Sądzę, że dla niektórych wyborców Janusza Korwina Mikke istotne, może nawet decydujące znaczenie mogła mieć muszka, z którą mu niewątpliwie  do twarzy. Cieszę się, że w polskiej reprezentacji na brukselskie igrzyska znalazł się rodak bardzo wyraziście różniący się aparycją od p. Marka Siwca czy p. Joanny Senyszyn. Jestem kontent, że polskie państwo będzie kompromitował na poziomie europejskim Janusz Korwin-Mikke z Józefowa a nie Janusz Palikot z Biłgoraja. Mam też, oczywiście, zmartwienia - ale inne. Znacznie większe.   Pięknie pozdrawiam - AT     2 Problem z Korwinem (krótki wstęp do tematu)
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Andrzej Tatkowski
11 lat temu :) Dziękuję. AT -1 o naprawie "Niepoprawnych"
Obrazek użytkownika Jinks
Obrazek użytkownika Andrzej Tatkowski
11 lat temu :) Bóg zapłać za dobre słowo. Jestem nieco zażenowany i nie bardzo wiem jak odpowiedzieć; spróbuję więc sprawę zagadać, udając, że ją wyjaśniam. Jak wynika z mojego tekstu, nie zaczynam, lecz kończę; zdaniem niektórych moich Czytelników trwa o wiele za długo. Podzielam ich pogląd;  cóż z tego, kiedy nawet z poglądów własnych rzadko udaje mi się wyciągać wnioski praktyczne (o realizacji wolę nie wspominać),  bo jestem człowiekiem zbyt uczuciowym, wrażliwym i delikatnym - no po prostu mimoza - a przy tym potwornie leniwym i tak już zniedołężniałym, że nie zdołałbym udźwignąć nie tylko kija do bejsbola, ale nawet szpicruty. Miłowanie bliźnich nie sprawia mi trudności, bo  większości z nich nie znam osobiście, a skromna reszta -  właściwie resztka - nie oczekuje ode mnie czynnego manifestowania uczuć, kontentując się deklaracjami, co  wydaje się rozwiązaniem komfortowym, a na przykład  w przypadku miłości ojcowskiej wręcz superkomfortowym dla obu stron. Moje życie uczuciowe nie byłoby może komfortowe, ale bliższe standardów spokojnej starości, gdyby nie ingerowali w nie tacy współużytkownicy tego portalu  jak widoczni poniżej, którzy na ciężkie próby wystawiają moją ewangeliczną dobroć, starając się - jeden ze wszystkich sił, drugi na różne sposoby, stosownie do kompetencji - zakłócić moje myśli, zepsuć humor, a może nawet - o bezczelności !  - skłonić mnie do jakiegoś działania ( "w obronie koniecznej" ?). Mówi się trudno. Nigdzie nie było powiedziane, że starość będę miał spokojną, a moja miłość będzie odwzajemniana przez bliźnich najbardziej jej potrzebujących, których miłować jest najtrudniej. Napisane zostało natomiast, że niniejszy serwis (w zapisanych gdzie indziej, zbożnych celach) tworzą "zaprzyjaźnieni blogerzy i komentatorzy",  więc ktoś, kto przez parę lat brał w tym czynny udział, może zadawać sobie od czasu do czasu pytanie, jak długo jeszcze to tworzenie (albo zaprzyjaźnianie) ma trwać - i zastanawiać się nad wyborem postawy wobec takich, co ani rusz zaprzyjaźnić się nie chcą, owszem -  zajmują wobec niego stanowisko wysoce nieprzyjazne, ilekroć jest okazja, a także wtedy, kiedy jej nie ma. Pani propozycja wydaje mi się bardzo racjonalna; dziękuję za nią, bo przypomniała mi sentencję jednego ze słynnych monologów Leona Wyrwicza : "Jedyny sposób na pluskwy - polubić !" Nie wiem czy potrafię, ale może spróbuję. Perskiego proszku nigdzie teraz nie sprzedają; nikt nie wie, co to takiego. Lączę ukłony - AT                 4 o naprawie "Niepoprawnych"
Obrazek użytkownika Verita
Obrazek użytkownika Andrzej Tatkowski
11 lat temu 3 gr Dziękuję za  ważny i potrzebny tekst, który powinien spotkać się z szerokim odzewem nie tylko na tym portalu. Mam nadzieję że tak się stanie i - w oczekiwaniu na głosy i odgłosy innych "użytkowników" - pozwalam sobie zwrócić uwagę na kilka kwestii, które na nią szczególnie zasługują. Kwestia drobna, natury porządkowej, dotyczy kompetencji komentatorów i recenzentów, zamieszczających w Internecie anonimowo lub pod kryptonimem swoje opinie o tym, co postanowili, albo polecono im, zaopiniować (łatwo przecież zauwazyć, że nie zawsze są to opinie spontaniczne i "prywatne"). Otóż wymiana tych czy innych opinii (której służyć mają społecznościowe portale) jest łatwiejsza i bardziej pożyteczna, jeśli obok zasady otwartego dostępu i zasady całkowitej swobody wypowiedzi reguluje ją zasada równości niekompetencji, stanowiąca iż każdy jest autorytetem wyłącznie dla siebie. Opinia Coryllusa o twórczości ś.p. Marka Nowakowskiego jest błędna, ale błądzić wolno każdemu - cóż dopiero znanemu z megalomanii pisarzowi średniej miary, gdy formułuje ocenę dorobku pisarza znakomitego. Błędem większego, niebezpiecznego już kalibru byłoby przypisywanie takiej ocenie walorów których nie posiada, a stratą czasu pokazywanie skali niekompetencji jej Autora - do której, powtarzam, ma prawo każdy. Rzecz w tym, że prawo to jest nadużywane i plaga niekompetentnych autorytetów  (to nie oksymoron, niestety), dotykająca  wszystkich dziedzin życia, wywiera niszczący wpływ na zalążki społecznego dialogu w blogosferze - poza którą dialog już dość dawno przestał być możliwy. Rozrost populacji kieszonkowych urbanów i miniaturowych ławrowów przy jednoczesnym wzroście pogłowia barbarzyńców i degeneratów obecnych w blogosferze niszczy szanse wymiany myśli i uczuć, która mogłaby być (nie tylko dla uczestników) pożyteczna i bezpieczna; moderatorzy okazują się bezradni wobec agresji kłamstwa i bezczelnego chamstwa, a czasem zwykłej głupoty, nie znającej granic ani na polu logiki formalnej, ani na obszarze norm obyczajowych. Nie warto dyskutować z głupkiem (jako rzecze W.Cejrowski), ale można próbować sprawić, że odrobinę zmądrzeje; nie warto kłócić się z chamem, ale można próbować go ciut ucywilizować; nie warto wchodzić w spór z kłamcą, ale można próbować ustalić, czy łże świadomie; koniecznym warunkiem powodzenia każdego z takich przedsięwzięć jest życzliwość, a dziś to niestety towar deficytowy. Nie rozumiem, dlaczego Waldemar  Łysiak uznał za stosowne opublikować paszkwil na pontyfikat Karola Wojtyły akurat przy okazji Jego kanonizacji. Moim zdaniem św. Jan Paweł II był świetnym papieżem, i przykro mi, że nie mogę tego samego  napisać o wspomnianym felietonie znanego pisarza w czasopiśmie "Do Rzeczy". Nie rozumiem, dlaczego "Józio z Londynu" zamieścił na "Niepoprawnych" pean broniący dobrego imienia niemieckich żołdaków akurat przy okazji 70. rocznicy bitwy o Monte Cassino. Moim zdaniem nie byłoby tej bitwy i trzech upamiętniających jej skutki  cmentarzy, gdyby niemieccy Kultutraegerzy nie przybyli w Apeniny mundurach Wehrmachtu, ale na przykład z pielgrzymką do opactwa św. Benedykta, i przykro mi, że brytyjscy historycy oceniają tę bitwę podobnie jak historycy niemieccy, pod kątem sprawności organizacyjnej najeżdźców i okupantów, która mniej mnie interesuje niż ich motywy i profity, wówczas i dziś. Pora żebym przerwał. Przepraszam za dygresje, jeszcze raz dziękuję i przesyłam pozdrowienia - AT             .           2 Oazy fałszywej wolności
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Andrzej Tatkowski
11 lat temu errata Polski pierwodruk dzieła Feliksa Konecznego "O WIELOŚCI CYWILIZACYJ" ukazał się nakładem Gebethnera i Wolffa w Krakowie w roku 1935; reprint  (ze wstępem Jana Skoczyńskiego) wydali krakowscy Jezuici (Wydawnictwo WAM) w roku 1996  (sygnatura ISBN 83-7097-239-X); najnowsze wydanie, z roku 2002, to produkt Wydawnictwa p.Macieja Dybowskiego "ANTYK", które od lat udostępnia polskiemu czytelnikowi dorobek tego uczonego. Pozdrawiam - AT 1 Bestialstwo rewolucji cz.1
Obrazek użytkownika jazgdyni
Obrazek użytkownika Andrzej Tatkowski
11 lat temu Przykro mi. To nie jest temat na felieton. AT   0 Bigos w muszli, czyli kiełbasa po europejsku.
Obrazek użytkownika PP
Obrazek użytkownika Andrzej Tatkowski
11 lat temu wizerunek Ten - bardzo starannie dopracowany - wizerunek człowieka przyszłości, głoszącego miłość i tolerancję, rozpowszechnia się błyskawicznie i wypiera inny Wizerunek, którego jest perfidną karykaturą. Dziwne że żaden z krytyków tego nie zauważył - albo nie odważył się napisać. Pozdrawiam pięknie, choć ze smutkiem - AT 0 Bigos w muszli, czyli kiełbasa po europejsku.
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Andrzej Tatkowski
11 lat temu de gustibus non est disputandum Dziękuję za miły przejaw zainteresowania i za życzenie, którego spełnić jednak nie mogę, bo nie ma niczego stałego na świecie - także na "NP", którego "użytkownikiem" bynajmniej być nie przestałem  nadając mojej obecności nieco zmieniony, nienarzucający się charakter, ponieważ, jak wyjaśniałem w swoim czasie, wolę czytać, niż pisać - a zwłaszcza odpisywać (co bywało szczególnie męczące). Obawiam się, że błędnie interpretuje Pan motywy wspomnianej zmiany, nie znając motywów uprawianego przeze mnie "blogowania", dlatego (i tylko dlatego) wyjaśniam, że choć nie jestem pozbawiony większości ludzkich słabości, potrzeby mam nieduże i nie ma wśród nich ani żądzy wladzy, ani potrzeby popularności czy dominacji; ot - piszę sobie swoje felietoniki z nadzieją, że je ktoś przeczyta i uśmiechnie się, albo zamyśli. Tyle. Nie potrzebuję klakierów, nie szukam przyjaciół - a  "wrogów wybieram sobie sam"  z tej półki, która jakimś diabelskim cudem ciągle jeszcze jest (czy wydaje się) najwyższa, można zaś tam znaleźć bez trudu i przemądrzałego dyslektyka, jeśli się ma akurat taką potrzebę, bo wybór jest naprawdę duży. Myślę że nie warto marnować czasu na łapanie pcheł kiedy słychać groźne pomruki niedźwiedzia, ale to zapewne rzecz gustu, a de gustibus podobno nadal non est disputandum. Pozdrawiam Pana odświętnie  - AT         0 kwerulanci wsiech stran
Obrazek użytkownika synteticus
Obrazek użytkownika Andrzej Tatkowski
11 lat temu analogia ? Dziękuję za rozważny głos, i z pewną nieśmiałością zwracam uwagę, że niektóre tezy tego bardzo interesującego wpisu  - np. "Ukraińcy to nie nasi bracia", "Majdan  przeprowadzili banderowcy" - są równie efektowne i jeszcze bardziej niestosowne, bo wątłe merytorycznie. Mam nadzieję, że okażą się nieefektywne - i z tą nadzieją będę sobie nadal porównywał "Majdan" raczej do "Sierpnia", nikomu tej "analogii"nie narzucając, bo dziś każdy robi ze swoją wolnością co chce - jak widać nie tylko na  "NP". Pozdrawiam pięknie - AT 0 Banderowcy dzielą Polaków. Ukraińcy to nie nasi bracia
Obrazek użytkownika PP
Obrazek użytkownika Andrzej Tatkowski
11 lat temu DJ Przed prawie 40 laty używano niekiedy (z porozumiewawczym uśmiechem) określenia : "disc-jockey". :) AT 0 wojna
Obrazek użytkownika Jinks

Strony