|
|
13 lat temu |
Trotyl na kadłubie |
http://bartymeus.wordpress.com/2012/11/01/trotyl-na-kadlubie/#comments
TROTYL NA KADŁUBIE
Od prawie dwóch lat toczy się w Polsce spór polityczny o wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej. Spór o kształt Polski, który z czasem przekształcił się w wojnę, zaczął się o wiele wcześniej. Pierwszych oznak tej wojny, doświadczyłem na własnej skórze mając zaledwie 17 lat. Był rok 1995. Byłem animatorem małej grupki młodzieżowej w ramach Wspólnoty Krwi Chrystusa, działającej przy mojej rodzinnej parafii. Wybory prezydenckie. Kontrkandydaci: Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski. Pasjonowałem się sondażami, debatami i później wynikami. Dzień przed ciszą wyborczą mieliśmy grupę rozważania Słowa Bożego. Na spotkanie „wparowała” pani Zosia. Miała wtedy ok. 60 lat i także należała do Wspólnoty Krwi Chrystusa. Oczywiście nie do grupy młodzieżowej… Kiedy my w najlepsze rozważaliśmy Pismo Święte ona rozpoczęła przemowę na temat wyższości kandydata Wałęsy nad kandydatem Kwaśniewskim. Na argumentach racjonalnych się nie skończyło. Podała argument z autorytetu – Ojciec Święty spotkał się z Wałęsą oraz Radio Maryja go popiera. Poza tym był też argument kulturowy: nie zmienia się konia na moście… Jak wyżej napisałem, miałem wtedy 17 lat, było to więc 18 lat temu. Powiecie, że byłem za młody, aby cokolwiek zrozumieć. Rzeczywiście. Ciekawe jest jednak to, że emocjonalne zdenerwowanie było wtedy we mnie dokładnie takie samo, jak dzisiaj, gdy dostaję maile i sms-y na temat wyższości PiS-u nad PO. Zastanawiam się nad pochodzeniem tych emocji. Że one są, jest faktem. I skąd, pierwszy raz przyznam się publicznie, moja sympatia do PO? Dlaczego dzisiaj, widząc przekręty rządów Platformy, nie wywiązywanie się z obietnic i nieudolność Premiera RP, nadal z większą sympatią patrzę na Donalda Tuska niż na Jarosława Kaczyńskiego? I wreszcie dlaczego wolę milczącego Kardynała Nycza od krzyczącego Jana Pospieszalskiego, którego skądinąd bardzo lubię…? (czytaj: http://niezalezna.pl/34391-kardynal-nycz-o-odpowiedzialnosci-za-slowo)
Zastanawiam się nad tym, to znaczy, szukam odpowiedzi i nie wiem, czy te które dzisiaj znajduję nie ulegną zmianie, gdy znajdę inne.
Chyba przede wszystkim w Kościele ojca Rydzyka, w polityce pana Kaczyńskiego, publicystyce panów Pospieszalskiego i Terlikowskiego najbardziej przeszkadza mi „trotyl na kadłubie”. Co to oznacza? Otóż jak ich słyszę i jak ich widzę dostrzegam nie tylko cel, do którego dążą, zbożny i piękny swoją drogą, lecz widzę także metodę. I ta metoda „za Chiny ludowe” nie pasuje mi do metodologii zawartej w Ewangelii. Czuję tam, bez konieczności użycia specjalistycznej aparatury – TROTYL (czytaj – materiał wybuchowy). Oczywiście usłyszę zapewne cytaty z Pisma Świętego „przyszedłem ogień rzucić na ziemię” itd. Moim zdaniem dotyczyło to głoszenia Ewangelii, Dobrej Nowiny o zbawieniu dostępnym dla wszystkich. My dzisiaj porzuciliśmy Ewangelię Jezusa dla tzw. wartości chrześcijańskich, tradycji narodowych i praw człowieka. Nie wkładamy w głoszenie Ewangelii nawet 1/10 tych sił i energii, które tracimy na kłótnie polityczne i narodowościowe. I właśnie dlatego zbrzydł mi patriotyzm, zbrzydła mi Polska. Dlatego wolę mówić, że moja Ojczyzna jest w niebie. Nie dlatego, że nie cenię i nie kocham tego kraju, miejsca moich urodzin i wychowania, miejsca moich przodków. Czuję „trotyl na kadłubie” i unikam ludzi, miejsc i sytuacji, którzy nim śmierdzą.
Jeżeli chcecie gdziekolwiek i pod cokolwiek podkładać chociażby najmniejszą dawkę trotylu nie liczcie na współpracę ze mną. Nie zrobię tego nawet w słusznej sprawie. Nawet w obronie Ewangelii…
A tu komentarz Piotra B. (3-ci w kolejności na stronie):
Salve Frater!
Zaczynam zatem od cytaty: “Nie staram się przekonać mojego przeciwnika, że jest w błędzie, ale zjednoczyć się z nim w poszukiwaniu prawdy” (Fr Jean Baptiste Lacordaire OP). Byłem członkiem PO. Kandydowałem (chwała Bogu nieskutecznie) do Sejmu. Byłem członkiem Zarządu Regionu i Regionalnego Sądu Koleżeńskiego (teoretycznie – buahahaha – byłem władny wywalić Schetynę z partii na zbity ryj). Potem przejrzałem. Zobaczyłem wielki szwindel, wielki szaber, pomiatanie ludźmi, intrygę, syf i gnój, a wszystko to w jedwabnych rękawiczkach najlepszego gatunku. Boję się, że ten jedwab mami wielu przenikliwie widzących świat. Że czegoś do tego jedwabiu dodają, bowiem rzuca się na oczy duszy i rozumu. Że szkło kontaktowe jest zatrute cieczą, którą jedwabiem mamieni biorą za Visine. Zgadzam się, łatwiej jest lubić światowca Tuska, od siermięgi Kaczyńskiego. Ale to ten drugi (może niechcący, może to efekt uboczny, nie wiem) jest bliżej śladów prawdy. Obu nie lubię. Obaj są skażeni okrągłostołową “Targowicą II” (w to też nie wierzyłem, póki nie skonstatowałem, że skoro KORowiec Michnik chleje koniak z UBkiem Urbanem, to coś tu nie gra, że o wolności i zaszczytach Jaruzela i Kiszczaka nie wspomnę…). Obaj mają jeden cel – wykluczyć drugiego. Ale są jeszcze pistolety typu Ziobro, Bielan, Kamiński, mężowie zaufania jak Ujazdowski, Jurek, Gwiazda, Morawiecki… Tym czterem ostatnim wierzę. Zgadzam się, że stylistyka “pi-aru” typu Terlikowski i Pospieszalski jest abominacyjna, ale inna nie zaskutkuje. Inna jest obojętna. A tu trzeba krzyczeć: trotyl na kadłubie! Bo jest trotyl na kadłubie. Amerykanie przeprowadzili badania pasa bezpieczeństwa, jaki przekazał im jeden z posmoleńskich wdowców (pas dostał wraz z częściami garderoby żony, wot ruskije riebiata niemnożka zaszutili) i bezdyskusyjnie stwierdzono obecność środków wybuchowych.
Nie mamy armii. Nie mamy flotylli. Nie mamy lotnictwa. To co mamy, to karykatura. Mamy pakty i sojusze. Liżemy tyłki Brukseli, Berlinowi i Moskwie. A gdy przyjdzie do najgorszego znowu nikt nie będzie chciał umierać za Gdańsk. Sprzedano nas przy okrągłym stole. Ja to pamiętam, miałem wtedy dwadzieścia kilka lat. Pamiętam też, jak Wałęsa podejmował decyzje które wszyscy składali na karb jego niewątpliwej głupoty, a były one tymczasem częścią agenturalnej akcji sowieckiego wywiadu.
Mam nadal przyjaciół w PO. Tam też są porządni ludzie, ale przecież Oskar Schindler to był esesman, więc jaka to zasługa…? Miłujcie nieprzyjacioły… Panie daj siłę do wypełnienia tego nakazu, jest mi coraz trudniej. Jestem synem i wnukiem oficerów Wojska Polskiego Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, ale mój ojciec po wojnie miał do wyboru LWP albo kulkę. Wybrał życie, wtedy zapisano go do PPR. Różne są życiorysy i nikogo nie będę oceniał, łatwo skrzywdzić niewinnych. Jedno wiem. Od kiedy zamieniłem PO na OP prawda stała się moją pasją dnia codziennego. I nie odpuszczę. Czuję trotyl na kadłubie. Kocham Polskę, moją Ojczyznę, Matkę. Będę uczył moje dzieci i wnuki Roty, tego, że Bóg, Honor, Ojczyzna, wierszyka Kto ty jesteś? i tego wszystkiego, co sprawia, że fani Juli (znasz Julę? Nie? No właśnie, lubię Cię) mówią: patriota to idiota. Otóż nie. Jestem wybitnie inteligentny i jestem patriotą. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący i wszyscy Święci Pańscy!
Dobrze, że jesteś. Uważaj na Siebie!
Twój – czess
P.S. Pamiętasz “Prawdy Rodła”?
5 Prawd Polaków:
1. Jesteśmy Polakami
2. Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci
3. Polak Polakowi bratem
4. Co dzień Polak narodowi służy
5. Polska Matką naszą, nie wolno mówić o Matce źle
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart |
|
List otwarty przeciw nagonce na Cezarego Gmyza i "Rzeczpospolitą". |
|