|
|
15 lat temu |
Re :,,4000 = 100% 4000 : 100 X 51'' |
Mimo prostego przykładu i kilu prostych liczby miałem duże kłopoty nie tyle z matematyką jaka tu zastała użyta, ta jest prosta, co z iterpretacją mającą spinać te wszystkie liczby jedną dużą logiczną klamrą.
Obserwuję całkowicie, dla mnie do tej pory niestandardowe, orginalne podejście do problemu. Moje zastrzeżenie dotyczyło by raczej zbyt skrutomyślowego, opisu tych liczb.
Zadałem sobie dużo trudu aby wyjść z moich własnych szeroko wydeptanych ulubionych ścieżek analitycznych i wczuć się w sposób rozumowania Pawłą, bo był dla mnie tak samo nie zrozumiały i - na pierwszy rzut oka - pozbawiony logiki, co oryginalny i niespotykany, ale i zbyt pobieżny, ba - nie weź tego osobiście, obarczony pewną dozą niedbałości i niedostataecznego szacunku dla odbircy. Może byłeś zbyt optymistyczny w założeniu że wszyscy z miejscza zrozumieją co masz na myśli.
W moim przyadku tak się nie stało, i choć tego nie wypada pisać to długo trwało zanim zaczacząłem pojmować, o co w tym podejściu Pawła chodzi. Jestem częściowo przekonany, że powodem niezrozumienia jest właśnie ta zaskakująca oryginalności i niestandardowość podejście, z którym nie tylko ja jak widać do tej pory jeszcze się nie spotkałem.
Wydaje mi się, że rozgryzłem co masz na myśli, ale o tym dalej. Najpierw o "niesekwencji" w technice stulu Twojej komunikacji. Chodzi mi o pierwsze wersy Twojej kryptycznej odpowiedzi:
"4000 = 100%
4000 : 100 X 51 % = 2040 plus minus 2 - 3 % głosów na Komorowskiego!"
Nie do końca informujesz co masz an myśli i może stać się źródłem wielkich nieporozumień. Na początku zakładasz ostrą 51% poprzeczkę którą BK osiągnie, którą jednak zaraz po tym założeniu relatywizujesz niesłychanie skrutowym sformuowaniem "plus minus 2 - 3 % głosów".
Bez wcześniejszego wytłumaczenia kontesktu sktuty myślowe wywołują - zaje się nie tylko u mnie - wrażenie niekosekwencji i nielogiczności.
Dla moich nawyków już w tym momencie powstała duża niechęć i wrażenie złamanie pewnego standardu, logiki postępowania. Moje myśli: "Heeee? co on tu piiisze! Jak autor interpretuje te liczby które tu podaje w dość krytptyczny sposób? Otworzyłeś, wg mnie Paweł już w tym momencie drzwi szeroko na oścież na pole dla rużnych spekulacji - nie koniecznie zgodnych z tym co miałeś na mysli. To błąd komunikacyjny, jeden z rodzaju, które sam za często mi się zdarza popełnić - nie będę wchodził w dalsze szczegóły, wystarczy że wspomnę o niestandardowośici Twoiego podejścia do tematu,przynajmniej jeśli o mnie chodzi. Z oryginalnymi rozwiązaniami to tak już dziwna rzecz - wymgają wyjścia z myślenia stereotypowego i dlatego ciężej je zrozumieć. Może dlatego mówi się że "geniusz to najbardziej samotna osobą na świecie"?
Twe podejście odbieram jako bazujące na radykalnie odmiennych nawykach niż te, które ja znam i dlatego wydaje się być niezrozumiałe, czy nie do końca logiczne, tak na na poziomie analizy sematnycznej sematnycznej jak i metodolegii. Po dużym wysiłku wyjścia poza moje ulubione nawyki recepcyjne, wielokrotnym przezstudiowanu liczb i teksu przy założeniu, że to co piszez musi mieć mi chwilowo niedostępny sens i logikę wydaje mi się że chyba wiem co miałeś na myśli, a jeśli tak to opisałeś to, jak dla mnie, zbyt skrutowo i niejedonznacznie - stąd te nieporozumienia i argumentacja ad persoanam zamiast ad rem.
Ponieważ każdy z nas może pochodzić odległego zakątka świata, kręgu kulturowego, ... prosił bym Ciebie abyś z korzyścią dla nas wszystkich następnym razem staranniej uszanował odbiorcę i uchronił przed rzucaniem liczb "z kapelusza" czy z skądeś tam, co to na pewno Tobie jest doskonale znane, ale nie odbiorcy.
Opis Twój ze względu na zawarte w nim chyba tylko Tobie znane skróty myślowe na pierwszy a nawet drugi i trzeci rzut oka może uchodzić za szeroką i nielogiczną spekulację.
Ostatecznie aby rozgryść co masz na myśli musiałem sięgnąć głębiej wychodząc z założenia, że to co piszez na pewno ma chwilowo niedostępny sens i logikę.
Po wtopieniu w ten niestatndardowy tok, sposób i rodzaj rozumowania, co za długo trwało i kosztowało wiele wysiłku, a nie sądzę, żebym cierpiał na jakiś większy niedowład intelektualny - choć tu to nigdy nie wiadomo ... :-) - nawet mimo myląco porstej matematyki znalazłem źródła nieporozumień jakie tu mieliśmy okazję monitorować, gdzie indziej niż w osobistych możliwościach intelektalnych stron sporu. Głównie właśnie w niestandardowej metodologii, która w bardzo specyficzny i dla mnie nie typowy sposób definiuje grupy wyborców, a w której na dodatek niewstarczająco opisałeś, co masz na myśli.
Dla mnie Twoje podejście jest czymś tak nietypowym, nie znanym, nie standardowym, że bez dodatkowego opisu także wydawało mi się po prostu błędne, i to już w pierwszej powierzchownej warstwie sematycznej.
Czas dla nas wszystkich jest równie skąpy, wdawanie się szerokie analizy typu, jak i co - nie obraź się - "poeta miał na myśli" jest bardzo trudne i czasochłonne, i taka była ostatecnie jak widać reakcja na nieznane nielogiczne wylgądające na błędne Twoje rozwiązanie sprawy.
Ad rem:
Pierwsze 2 wersy odebrałem z niechęcią, bo zacząłeś ni z gruszki ni z pietruszki od :
"4000 = 100%
4000 : 100 X 51 % = 2040 plus minus 2 - 3 % głosów na Komorowskiego!"
Dlaczego tak kryptycznie? Na temat tego co miałeś na myśli musiałem już od samego początku spekulować. Po kilkanastokrotynm przeczytaniu całości pojmuje, że musiło Tobie chodzić o następujący scenariusz:
Na początek zakładasz populację wyborczą 4000 oddanych głosów głosów - czy może większą, w której tylko 4000 przyszło o urny i oddało głos.
Dzielisz głosujących na trzy grupy: przeważająca głosuje na B.K., ale nie jest dokładnie wiadome, czy przekroczy ona na dobre 50% czy nie, bo istnieje jeszcze druga grupa wyborców, którzy są tak nie zdecydowani, lub analiza zakłada taką dokładność pomiaru, że pozostaje 4% do 6% wahających się między B.K. a resztą. To wyraziłeś kryptycznie pisząc właśnie o "51% plus minus 2 do 3 procent".
Czyli na B.K. oddaje większość swoje głosy (51%) - tak by się wydawało - ale tak naprawdę to nie nie jest takie pewne czy ona zostanie osiągnięta, bo jest jeszcze +/- 2% do 3%, i wynik może się wahać od 51-2=49% względnie 51-3=48% do odpowiednio 53% względnie 54%.
"51% +/- 2do3 procent"
Taki zapis, choć nie jest niczym szczególnym, w kontekście stawiania prognozy utrudnia zrozumienie całości i jest clou budujące wg mnie całe jądro niezrozumienia między Tobą Paweł a Kontrrewolucjonistą.
Ja jestm przyzwyczajony, że gdy widzę 51% plus minus coś tam to te "51%" jest główną informacją, a nie to "coś tam", co może być nic nie zanczącym jakąś tam dokłoanością szacunku i normalnie nie ma zbytniego wpływu na interetację, a już na pewno nie decydujący.
Tutaj ta druga grupa, te 2%,3% ma znaczenie centralne, decydujące, na interpretację! Ten tak sformuowany zapis błednie esponuje graficznie te 51% jako "pewne 51%".
Przypomina mi to z psychologii zajwisko znane pod nazwą "dubble-bind" gdzie zawartość werbalna wymawinego zdania jest sprzeczna do emocjonalnej, tyle że tu przekaz graficzny, wzrokowy, formy stoi w sprzczności do znaczenia semantycznego, głownego docelowego sensu który chciałeś przekazać.
Ta sprzeczność fromy z terścią i brak wyeksponowania w opisie roli tej niezdecydowanej grupy plącze i utrudnia tak efektywnie poprawne zrozumienie całości, że wydaje się ona być nielogiczna. Dopiero po rozdzieleniu elektoratu na te trzy grupy i nadanie tym 4% do 6% decydującej roli nagle cała reszta nabiera sensu i staje się "nawet" logiczna, choć w całkiem inny nie oczekiwany sposób.
A więc na BK głosuje
od 49% (lub 48%) do 52% (lub 53%)
Na JK
od 49-2=47% lub 49-3=46% do odpowiednio 51% lub 52%.
Decydująca grupka "plus minus 2 - 3 % głosów"
daje od 4% do 6% i którą nazwę "marginesem niepewności".
i teraz cała reszta jest prosta jak budowa młotka:
Jeśli 49% podzieli się na
44% dla JK i 5% dla JKM,MJ,KM to przy wspomianym
4% do 6% marginesie niepewności JK może otrzymać:
44% (+/-2)% = (42 do 46)% względnie
44% (+/-3)% = (41 do 47)% głosów, co jest oczywiście gorsze niż w przyadku gdyby miał 49% "plus minus 2 - 3 % głosów" czyli od 47% respektive 46% do 51% respektive 52% i jeszcz gorsze w proównaiu z od 48 (lub49) do 53 (lub 54) dla B. Komorowskiego.
Uffff - przyanaję, to jest bardzo oryginalny, mi do tej pory nie znany i zaskakujący, mocno niestandardowy sposób podejścia. Czy poprawny - to pozostawiam do przedyskutowania.
Ostateczną ocenę tej meody w jakikolwiek inny, niż w kategoriach moich pierwszych reakcji, ostateczny sposób co do jej poprwaności czy niepoprawność - starałem się na razie nie dokonywać póki nie będę potwierdzenia że właśnie to i dokładnie to miałeśj na myśli? Dopiero po tym można sobie pospekulować nad poprawnością.
Pozdrawiam ze słowami "Co złego to nie ja - to mój brak bliźniak"
np1
zrozumieć ten niestandardowy ale dlatego bardo ciekawy model anlizowania. |
|
"4". Rzecz o dziwnych sympatykach Marka Jurka |
|