Kogo zniszczyć, komu łatkę przypiąć, czyli ks. Sowa i prof. Strzembosz w jednym chórze

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Kraj

Tak naprawdę, to dziś tzw. politycy – czytaj: ludzie przegrani, chcący się odegrać – już zbyt są nudni, żeby o nich pisać. Co innego, gdyby można było się „przypiąć” do ich programu, poglądów, pod warunkiem, że je mają, ale gdzież tam. Obecnie jeden z bardziej wygadanych i agresywnych speakerów PO, Marcin Kierwiński tę cnotę zazwyczaj prezentuje, że w czasie dysput przed kamerami, przeczuwając lub wiedząc, że brak mu argumentów zaczyna mówić równocześnie ze swym adwersarzem, czyli tworzy duet i bądź tu mądry, co mówił jeden a co drugi? Sposób trochę knajacki, ale niczego sobie. Podobno PO uchwaliła, że nie będzie posyłać swoich do TVP. Słusznie, skoro przestała ona być tubę tejże partii., A poza tym, może będzie mniej nudno. Tylko ja bym zalecał rozwagę, bo można na tej abstynencji wyślizgać się z mediów. Te komercyjne nie będą trzymać w szafie trupa.

Nasze życie publiczne jednak przyciąga uwagę, dlatego trzeba o czymś dyskutować, bywa że na piśmie. Sięgam do różnych publikatorów, m. in. często, może nawet zbyt często, do

Niezależnej.pl

Ostatnio znowu pojawił się kiedyś modny serial p. t. taśmy. I co tam piszą?

„Wraca afera podsłuchowa. Ujawniono NOWE TAŚMY. Tak ks. Sowa i Jerzy Mazgaj chcieli niszczyć „Gazetę Polską”

405

Dodano: 09.06.2017 [11:36]

Nieznane dotąd taśmy z restauracji „Sowa&Przyjaciele” wyszły na jaw. Na nagraniach słychać, jak ks. Kazimierz Sowa w trakcie rozmowy z Jerzym Mazgajem radzi, co zrobić z „Gazetą Polską”. - „Jurek, nie polemizować… zniszczyć, naprawdę, tu uważam, że nie ma się wiesz.. żadnych” - radzi ks. Sowa.

Nieznane dotychczas nagrania pochodzą z rozmów, które odbyły się w lutym 2014 r. w restauracji Sowa&Przyjaciele w Warszawie, pomiędzy Pawłem Grasiem, ks. Kazimierzem Sową, ówczesnym szefem BOR, Marianem Janickim oraz biznesmenem Jerzym Mazgajem.

W pewnym fragmencie rozmów ks. Kazimierz Sowa radzi Jerzemu Mazgajowi, właścicielowi delikatesów Alma, co należy zrobić z „Gazetą Polską”:

Ks. Sowa: Kopyta jadłeś w Baku?

Mazgaj: Byłem, ale w Baku to byłem, teraz napisała, że byłem w towarzystwie przyjaciół polsko-radzieckich, cały czas mi to pisze k**** ten, no, Gazeta Polska, dzisiaj też podali, że prawda jest to, co powiedział Jarosław Kaczyński, że biznesmeni mają korzenie w PRL-u, taki… Maske (?) (…) był TPPR, a ja rzeczywiście założyłem koło TPPR-u… (…) jak to powiedzieć, gadać z tymi ch*****?

Ks. Sowa: Zniszczyć, Jurek

Mazgaj: I byłem w Baku dwa razy

Ks. Sowa: Jurek, nie polemizować… zniszczyć, naprawdę, tu uważam, że nie ma się wiesz.. żadnych…”

Trochę to niejasne, rwane, ale wiadomo, po kielichu? Rozmowa, jak rozmowa. Ale przecież od niektórych ludzi nie można zbyt wiele wymagać. Od ks. Sowy miałby prawo wymagać jego ordynariusz, bo, jak mnie uczono, księży luzaków i wagabundów w prawie kanonicznym nie ma. Bywali fugitivi ab officio, ale tacy zamiast emeriti bywali pod koniec życia demeriti, a może nawet wcześniej. Ja go przed wieloma laty słyszałem, jak na jakiejś konferencji w Częstochowie wypowiadał się o mediach katolickich i nawet powiedziałem mu wtedy coś niepochlebnego. Myślę, że dziś byłoby tego więcej, ale to sprawa jego biskupa i, moim zdaniem, ks. Sowa w żadnym przypadku nie reprezentuje ani Kościoła ani duchowieństwa, co trzeba sobie jasno powiedzieć. Można tu tylko dodać, że ci którym on żyruje autorytetem, niestety, nie własnym, ale właśnie Kościoła, nawet na niego nie spojrzą, jeśli mu Kościół tę możliwość odbierze. Jak dotąd tak się nie stało. Przykładów na uwiąd kariery takich harcowników jest bez liku i nie trzeba sięgać do historii. Szkoda mi go, bo w końcu coś nas łączy.

Na Onet.pl jest jednak lepsza gratka. Wolę przytoczyć in extenso:

„Dziś panu prezydentowi Dudzie jest przykro, że jako Adrian stoi pod drzwiami prezesa. Czuje, że jego pozycja jest słaba. Widzi, jak jego własne otoczenie przeżywa jego upokorzenie. Ale jest w potrzasku. I może się tylko miotać – ocenia w rozmowie z "Tygodnikiem Powszechnym" prof. Adam Strzembosz. Były pierwszy prezes SN komentuje w ten sposób zamieszanie wokół ułaskawienia Mariusza Kamińskiego”.

Jakże nisko upadł pan Adam Strzembosz, którego jak pamiętam, ongiś patrioci polscy w USA widzieli na fotelu prezydenta RP. W tej chwili dołączył do chóru wściekle ujadających na prezydenta Dudę, w którym to chórze śpiewają tacy artyści, jak Żakowski, Niesiołowski, nie licząc tych, którzy nie mogą przerwać pieni żałobnych po utracie żłobu. Najzabawniejsze jest to, że prezydent Duda, to drugi po 1989 r. prezydent, którego nie musimy się wstydzić. Dalej, p. Strzembosz biada, jak to sędziowie są zestresowani, można się domyślać, że na pewno nie z racji przygniatającej ich pracy, ale raczej z obawy, że wreszcie zaczną ich sprawdzać, co, komu i kiedy robili. Oczywiście pan S. biada nad ich przeciążeniem ofiarną pracą. Ciekawe, że ogół społeczeństwa wie coś wręcz przeciwnego i to wcale nie z poduszczenia pana Ziobry, ale ze smutnych doświadczeń z Temidą.

Dziwna rzecz, że sprawiedliwy pan Strzembosz, po staremu wypłakujący się na łamach „katolickiego” Tygodnika Powszechnego i tak „obiektywnie” oceniający pana Dudę, nigdy nie wypowiadał się na temat wybryków poprzedników wymienionego, które odbierane były jako „wypadki przy pracy”, o których się taktownie milczy, a w świecie Polskę stawiały w rzędzie państw któregoś tam świata.

Że też przychodzi nam detronizować coraz to którąś z mniemanych wielkości tego świata. O większości nie musiałem zmieniać zdania, o panu Strzemboszu muszę, bo inne zgoła miałem o nim wyobrażenie. Nigdy go nie kojarzyłem ze zgrają złodziei, z potworkiem moralnym i umysłową zapaścią, jaką jest „totalna opozycja”. A tu taka pomyłka~Co się z nim stało, czyżby aż tak daleko posunął swą solidarność z „Kastą”? A gdzie dobro Polski, czy dopiero po zaspokojeniu egoistycznych aspiracji, tych którzy sami siebie czynią elitą Narodu, którym zresztą, kierowani nieokiełznaną pychą, pogardzają?

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:13)

Komentarze

Padają jeden po drugim PO_mniki elyty, wszystkie papierowe, i zakłamane do szpiku kości. A padając jedną prawidłowość pokazują - oni wszyscy na serio uważali się za nadludzi mających tylko brawa i zero odpowiedzialności. Dlatego nie potrzebna była im prawda i przyzwoitość...

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1542014

to przytoczę opinię zasłyszaną od mojego ŚP. Kuzyna!. Polskiego  prawnika, który osiągnął wyżyny pełnionych prezesur, dzięki ogromnej wiedzy, pracowitości i wielkiej inteligencji!. Także dzięki temu, że nigdy nie legitymizował istniejącego w sądownictwie, posłuszeństwa władzy!. Zawsze z tym walczył!. Był nawet represjonowany!. Mój Kuzyn przyjaźnił się całe dekady, ze Strzemboszem Tomaszem, historykiem, szerokim łukiem omijając prawnika!. Kiedyś zapytałem go, czemu nic nie mówi o Adamie?. Odpowiedział wprost!. Rodzina zacna, ten człowiek, kanalia!. I to był cały jego komentarz na temat Adama!. Kochał swojego przyjaciela jak brata i jego śmierć, odebrał jako dramatyczny cios!. Sam odszedł, kilka lat później!. Nie piszę więcej, by nie demaskować mojego kochanego krewniaka. Ponieważ był człowiekiem kryształowym, pozwoliłem sobie przytoczyć jego opinię, o Strzemboszu politykierze!. O Sowie pisać nie będę, jego osoba pozostawia absmak!. A przecież, człowiek gówna nie je!....

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Żeby nawet zabetonować prawdę, to zawsze wstrętna, bezczelna, nachalna wylezie bokiem z jakiejś szpary. Nie wiadomo, gdzie i kiedy.

/Tadeusz Konwicki/

#1542040