Głupoty kolejny atak na szkołę

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Kraj

            Kolejny raz, bo po raz pierwszy w latach pięćdziesiątych, kiedy zamiast porządku jędrzejewiczowskiego (siedem klas szkoły powszechnej, 4 lata gimnazjum, 2 lata liceum, mała matura po gimnazjum i wstęp do pewnych zawodów + szkolnictwo zawodowe) wprowadzono jedenastolatkę. Byłem sam ofiarą tej reformy, ale moja matura (1951) była, jak by nie było, jeszcze po szkole średniej 4+2. Mimo to odczuliśmy likwidację kierunków specjalistycznych w liceum i konieczność zdawania matury ogólnokształcącej. Niech pan Broniarz nie zabiera głosu w tych sprawach, bo z nauczycielstwem ma on tyle wspólnego, że nosi znaczek ZNP. Jego ostatnie wystąpienie rzekomo w interesie oświaty polskiej i nauczycieli to był cyrk z powiatowego miasteczka. Widocznie z wrażenia, że przewodniczył  tak epokowemu wydarzeniu oślepł, bo nie widział emblematów KODu wokół siebie, co pokazywały kamery telewizyjne. To, że on, nie mając pod dostatkiem nauczycieli, którzy zechcieliby się tam wygłupiać, wynajął KOD nie jest niczym dziwnym, bo on stanowi z nimi jedną gildię. Ale to, że on, który w ZNP zaczął działać w najwydajniejszym czasie PRL, bo w 1981 r., bez mrużenia oka oglądał idiotyczne transparenty głoszące, że rząd wraca w oświacie do czasów PRL świadczy tylko o tym jakie głąby  biorą się dziś za „urządzanie” oświaty. W PRL, mimo wszystkich chybionych reform oświaty, mimo nawisu ideologicznego w duchu sowieckim, poziom oświaty był o niebo wyższy i musiały się mocno natrudzić ostatnie przed obecną, ministerski oświaty, żeby sprowadzić tę dla narodu tak ważną dziedzinę do takich nizin, z jakich dziś ją trzeba dźwigać. Nie wiem dlaczego, ale być może celowo, pokazano w TV ględzenie jakiegoś zakapturzonego troglodyty, który swoją drogą wypowiedział to, czego organizatorzy tej całej maskarady powiedzieć nie śmieją, a co im leży na wątrobie, to  mianowicie, że  w oświacie pojawiają się treści patriotyczne, katolickie, narodowe. Widocznie nie zapomniał szkolenia  w ORMO, chociaż nawet tam  patriotyzmu nie wycinano, niezależnie od tego, jak go pojmowano.

            Tak więc, pomijając postulaty nagłaśniane w czasie manifestacji, samo jej pojawienie się mówi o tym, jak bardzo wrogie polskiej, narodowej racji stanu musi być pospólstwo, które takie przedstawienia urządza, koczuje w jakichś szałasach i daje tak głupie wywiady, jak pewna niewiasta z pewnością zadowolona, że choć w taki sposób znalazła się na wizji. 

            Ale jest i ta druga strona medalu. W grę wchodzi poziom wykształcenia, który nasze społeczeństwo spycha na krawędź intelektualnej przepaści. Każdy, kto choć trochę interesuje się szkołą od lat wie, jakim bublem były gimnazja. Tylko ktoś nie mający już żadnego praktycznego kontaktu z nauczaniem mógł taki bubel wymyślić. I wiemy kto to był. Nie będę tutaj dawał przykładów ignorancji nie tylko gimnazjalistów, ale także gotowych już magistrów. Znane jest przysłowie: „czego  Jaś się nie nauczy…” A Jasia nie uczono, Jasiowi kazano przynosić  na lekcje kalkulatory, Jasiowi pokazano, jak może w Internecie znaleźć wypracowanie i dostać czerwony pasek na świadectwie,  Jasia po prostu wykoślawiono, wmówiono mu, że nie musi niczego pamiętać, bo w każdym przypadku może to gdzieś znaleźć. Jasiowi zaszpuntowano pamięć i oduczono go myśleć. Bo już inni za niego wymyślili. Ludzi, którzy na takie dno zepchnęli oświatę polską powinno się postawić przed sądem, bo nikt Polsce nie wyrządził większych szkód aniżeli oni. A dziś pan Broniarz i spółka sklecona z KODu, organizacji jawnie wrogiej temu krajowi i nie wiadomo dlaczego tak bezkarnie i długo tolerowanej przez prawo, i innych awanturników, dla których  dobro i ład tego kraju są solą w oku, chcą wymusić dalszy uwiąd edukacji narodowej, bo chyba obawiają się, że wreszcie zabraknie durniów, którzy zechcą z nimi biwakować w szałasach, wyłudzać datki i obnaszać kretyńskie hasła.   

            Nie ma nic bardziej haniebnego, jak szerzenie ciemnoty i głupoty we własnym narodzie. To był program okupantów. Czyżbyśmy stale jeszcze mieli pośród nas ludzi, którzy nie otrząsnęli się z zaszczepionej im przez tamtych zniewolonej mentalności?  

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:20)

Komentarze

W 1951 to ja się urodziłem !  Byłem ostatnim rocznikiem, który kończył szkołę 7-mio klasową. Osiem klas było błędem. Do ósmej klasy przychodziły rozkwitające dziewoje i pryszczaci młodzieńcy. Całe to towarzystwo rozdeptywało po korytarzach maluchy z pierwszej klasy. Pewnie dlatego rodzice pozytywnie podeszli do wprowadzenia gimnazjum. Nie wiedzieli, że prowadzi to do jeszcze gorszych rezultatów. Gimnazjaliści razem z podstawówką, pod jednym dachem.

ZNP. W 1981 ojciec w pewnym momencie powiedział : uważajcie! ZNP przed wojną był najbardziej czerwonym związkiem. Racja. Solidarność na uczelni miała z nimi wielkie problemy.  

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

#1521890

Co daje ten podział na podstawówkę i gimnazjum?. Przecież te same "rozkwitające dziewoje i pryszczaci młodzieńcy" nadal "rozdeptują po korytarzach maluch z pierwszej klasy". Na tych samych korytarzach i w tych samych budynkach. Argumentacja żadna... Co do "koloru"ZNP, pełna zgoda.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-4
#1521984

wysłał poprzez dziennik elektroniczny wezwanie do wszystkich nauczycieli do udziału w poniedziałkowym proteście. Jako, że to prywatnie sympatyczny człowiek, wezwanie to po prostu zignorowałem. Zresztą jako członek "S" uznałem ten list za pomyłkę. Ale kolega odpisał mu, przypominając, że ZNP protestował przy poprzedniej reformie przeciwko tworzeniu gimnazjów.

Miałem okazję uczyć w technikum ostatnie roczniki po 8-letniej podstawówce. Pamiętam, jakim szokiem dla mnie było spotkanie z pierwszymi absolwentami gimnazjum. Gwałtownie spadł poziom wiedzy uczniów. A i tak, pierwsze roczniki po gimnazjum jeszcze co nieco wiedziały w porównaniu z późniejszymi. Kiedyś uczniów spytałem o ich naukę w gimnazjum. Powiedzieli, że w pierwszej klasie wyrównywali poziom po podstawówce, w drugiej co nieco się uczyli (z tym, że był to ponownie omawiany materiał podstawówki, tyle, że w poszerzonym zakresie - nazywali to "nauką okrężną"), a w trzeciej przygotowywali się już do egzaminu gimnazjalnego. Mnie jako elektryka szokowało, że ludzie po gimnazjum wychodzili bez znajomości trygonometrii (sinusoida jest niezbędna do nauki prądu przemiennego), choć ja jej podstawy poznałem w krótszej podstawówce. Co gorsza, w szkole średniej trygonometrię mieli dopiero w 2 klasie, co zmuszało mnie do uczenia jej na rok przed matematykami!

Obecna reforma pozwoli na uniknięcie perturbacji związanych z dodatkową zmianą szkoły. Ale, żeby była pełna, musi wiązać się ze zmianą programów nauczania. I to nie na prostsze, ale na bardziej wymagające. Powinna liczyć się rzetelna wiedza, a nie kombinowanie, zwane kreatywnością. Nie jestem przeciw nowym technologiom. Uczeń nie zawsze musi znać na pamięć wszystkie wzory. Ale musi wiedzieć co najmniej gdzie je znaleźć i jak z nich skorzystać. Musi umieć je przekształcić i dobrać do problemu. 

Tu oczywiście wychodzi moje skrzywienie ścisłowca. Ale i przedmioty humanistyczne są technikowi niezbędnie potrzebne. Czytając prace egzaminacyjne uczniów, nieraz zauważałem, że największy problem pojawiał się, gdy musieli opisać rezultaty swojej pracy. Nawet, jeśli mieli wiadomości fachowe, to nie umieli sklecić kilku zdań od siebie. 

A co do nowej reformy oświaty, to mam tylko jedną, za to poważną, wątpliwość. Otóż w 2019 roku do szkół średnich trafią jednocześnie absolwenci ostatnich klas wygasającego gimnazjum i 8-klasy nowej podstawówki. Co więcej, pierwsi rozpoczną naukę w 3-letnim liceum (4-letnim technikum), a ci drudzy w 4-letnim liceum (5-letnim technikum). Razem uczyć się nie mogą. Uczę w technikum z tradycjami, które mimo niżu demograficznego ma nadwyżkę kandydatów. I uczymy w 9 zawodach. Miasto na pewno nie otworzy 18 klas pierwszych. Co więcej, nawet jakby otwarło, nie mamy tak dużej bazy materialnej i kadrowej. Po prostu braknie pomieszczeń, sprzętu i nauczycieli. I zapewne będziemy musieli wywiesić ogłoszenie: "W tym roku nie przyjmujemy absolwentów podstawówki/gimnazjum". Dla niektórych dzieciaków to koniec szans na naukę w wybranym zawodzie. W dużym mieście, jak moje, może znajdą jeszcze inne technikum, które otworzy klasę dla nich. Ale co mają zrobić ci z małych miejscowości? I tu naprawdę ministerstwo powinno dobrze się zastanowić nad jakimś rozwiązaniem. Bo po prostu szkoda dzieci...

(Wypowiedź byłej Minister Edukacji, p. Szumilas)

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1521911

Szczęka mi opadła, gdy usłyszałem (a się nie przesłyszałem!), ten fragment o ciężkiej szkole opartej na wiedzy i faktach !

Ja, po szkole siedmioklasowej, w drugiej klasie technikum, miałem przerobione liczby zespolone, bo bez nich, liczenie trygonometrią prądów trójfazowych, jest bardzo pracochłonne. Biegle liczyliśmy na suwakach logarytmicznych.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

#1521953

Sam ich też uczę młodych elektryków, choć są wyrzucone z podstawy programowej. A w programie nauczania matematyki ani widu, ani słychu...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1521967

Dziś miałem okazję z nim porozmawiać. Okazało się, że zobaczywszy na manifestacji KOD-ziarzy i działaczy PO, po prostu się z wiecu ulotnił.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1522160

Serdeczne podziekowanie ks.Profesorze za wszystkie bez wyjatku dotychczasowe wspaniale spokojne m a d r e komentarze z ogramna przyjemnoscia czytam pisane po ,,polskiemu ''przeplatane humorem czy celnymi kpinami felietony - z daleka widac lepiej ciagle zachodze w glowe jak to jest,ze pomimo tego,ze wiele miesiecy temu nowy Prezydent I nowy Rzad rozpoczeli mozolne naprawianie tej Polskiej stajni augiasza wylewa sie zewszad
tyle plugawstwa tyle nienawisci klamstwa do glosu sa dopuszczani WROGOWIE POLSKI I POLAKOW
ktorzy oszukiwali,oklamywali I okradali polska biede a teraz zamiast siedziec cicho dalej podgryzaja wszystko I wszystkich kontynujac swoja krecia robote gdzie sa uczciwi pracownicy wymiaru sprawiedliwosci ,ktorzy znalezli by setki paragrafow na te haniebne zaprzanskie towarzystwo na co czekaja czy chca znowu jak 2007 ze zdziwieniem dac sobie odebrac
zdobyta dzieki glosom uczciwych polakow wladze czego sie boja jest to zagadka ktorej nie moge rozwiazac Serdecznie pozdrawiam I zycze duzo zdrowia I jak najwiecej wspanialych komentarzy C.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

yrazec

#1521913

Serdeczne podziekowanie ks.Profesorze za wszystkie bez wyjatku dotychczasowe wspaniale spokojne m a d r e komentarze z ogramna przyjemnoscia czytam pisane po ,,polskiemu ''przeplatane humorem czy celnymi kpinami felietony - z daleka widac lepiej ciagle zachodze w glowe jak to jest,ze pomimo tego,ze wiele miesiecy temu nowy Prezydent I nowy Rzad rozpoczeli mozolne naprawianie tej Polskiej stajni augiasza wylewa sie zewszad
tyle plugawstwa tyle nienawisci klamstwa do glosu sa dopuszczani WROGOWIE POLSKI I POLAKOW
ktorzy oszukiwali,oklamywali I okradali polska biede a teraz zamiast siedziec cicho dalej podgryzaja wszystko I wszystkich kontynujac swoja krecia robote gdzie sa uczciwi pracownicy wymiaru sprawiedliwosci ,ktorzy znalezli by setki paragrafow na te haniebne zaprzanskie towarzystwo na co czekaja czy chca znowu jak 2007 ze zdziwieniem dac sobie odebrac
zdobyta dzieki glosom uczciwych polakow wladze czego sie boja jest to zagadka ktorej nie moge rozwiazac Serdecznie pozdrawiam I zycze duzo zdrowia I jak najwiecej wspanialych komentarzy C.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

yrazec

#1521914

Zagadka  z  PIS-em  jest  taka , że  od   PO  ideowo  niewiele  go różni.Dlatego  chętnie przyjmował  zbuntowanych   albo zwykłych uciekinierów  peowców ( np.  Gilowska).

Aktualnie   pisowcy zapowiadają   reformy  morawieckie , które z  daleka  zalatuja smrodem a la  Sachs/Balcerowicz czyli krojone  pod  zamówienie  NWO.

Chciałbym  bardzo się  mylić  lecz  dotychczasowa zupelna  bezkarność  polszewii   nie rokuje  pomyślnie.

qui vivra  verra!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2

cover

#1521952

Dziękuję ks. Prof. Zygmuncie za ten wpis bowiem grupa zawodowa nauczycieli w Polsce należy do jednej z najbardziej pokrzywdzonych grup zawodowych. Jestem nauczycielem z zawodu i tylko rok przepracowałem w swoim powołaniu, dawałem z siebie jako młody historyk, pasjonata w zamojskim rolniczaku dużo, a jednak już po pierwszym roku wykonywania zawodu (1999 - 2000), poprosił mnie do siebie dyrektor Świderek i oświadczył dobrodusznie, że niestety: redukcja etatów. Naturalnie kopara mi opadła!!!! I tak jest naokrągło w tym zawodzie. Co chwilę zmieniają zatrudnienie, programy, formę i orgnizację pracy, no po prostu koszmar polski. Sam osobiście składałem potem papiery to tu i tam, nikt nawet nie raczył oddzwonić, a ja nigty nie dałem i nie zamierzam dawać taże w przyszłości jakiekolwiek łapówki! To niewiarygodne, jak traktuje się młodego, wykształconego człowieka w naszej ojczyźnie oraz jak z buta właściwie traktuje się nauczycieli.

Szanowny ks Prof. Zygmuncie Zieliński z KUL chcę także podkreślić, że moralną pieczę nad naszym narodem sprawuje w obecnym i poprzednim stuleciu niemal wyłącznie kościół katolicki, niech zatem ks. Prof Zygmunt spojrzy na ostatnie tylko dziesięciolecia mrocznej III RP, jak wspomniałem ja jestem historykiem i nie zamierzam kłamać o tym co widzę..... . Serdecznie dziękuję za aktywną obecność na forum i pozdrawiam.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1521959

Szanowny ks. Profesorze Zieliński oraz Szanowni Komentatorzy!

Majstrowanie przy polskim szkolnictwie dlatego jest niebezpieczne, ponieważ majstrują przy nim osoby niekompetentne, które nie potrafią konstruować związków przyczynowo-skutkowych. Nie mówię, że obecnie wprowadzana reforma szkolnictwa powieli błędne poprzednie reformy. Ale trzeba pamiętać, że każda reforma szkolnictwa niesie za sobą niebezpieczeństwo negatywnych skutków, które będą zauważalne dopiero po latach. Jestem zdania, że obecnie zaproponowane rozwiązanie, tj.:

- wiek szkolny zaczyna się od 7. roku życia,
- 8-klasowa szkoła podstawowa,
- 4-klasowe liceum ogólnokształcące,
- 5 klasowe technikum,
- 3-letnia zasadnicza szkoła zawodowa...

... będzie w stanie sprostać współczesnym wymogom stawianym przyszłej załodze zakładów przemysłowych oraz przyszłej kadrze naukowo-technicznej. Ale muszą być jeszcze spełnione "warunki kompatybilności" programu nauczania z każdym szczeblem szkół oraz na liniach: 
a) szkoły zawodowe i technika - zakłady przemysłowe,
b) technika i licea ogólnokształcące - akademie, politechniki i uniwersytety.

Tak więc program nauczania powinien ujmować te dziedziny, które przygotują ucznia do wykonywania zawodu w przemyśle i sektorze usług. Niech tu przykładem będzie, że obecnie absolwent technikum podejmując pracę zawodową dopiero jako zatrudniony stażysta - zapoznaje się z tzw. high-tech

Jako nauczyciel akademicki (TBM, mechatronika) z ponad 20-letnim stażem wiem, że obecnie program nauczania w szkołach średnich nie jest "kompatybilny" z programem kształcenia na wyższych uczelniach. 

Niech tu będzie przykładem fakt, że obecnie maturzyści nie mają w programie nauczania rachunku różniczkowego i całkowego, działań na liczbach zespolonych czy rachunku macierzowego. A na pierwszym roku studiów politechnicznych i na niektórych kierunkach uniwersyteckich ta wiedza i umiejętność posługiwania się w obszarze tych działań jest niezbędna. Negatywnym tego efektem jest to, że nauczyciele akademiccy znacznie spowalniają realizowanie swoich zadań programowych, niejednokrotnie wykładając to, co student pierwszego roku powinien już dawno wiedzieć i umieć. 

Poruszony przez ks. Profesora temat jest na tyle obszerny, że został on tu tylko zasygnalizowany i po części uzupełniony przez Komentatorów. Ponieważ zasługuje on na obszerniejsze opracowanie (publikacja na NP w co najmniej trzech częściach), - myślę że za jakiś czas powrócę do tego tematu. Jak czas pozwoli - podejmę się jego opracowania w kilku aspektach.

 

Pozdrawiam Autora, Komentatorów i Czytelników,

Satyr

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz co uważasz, ale uważaj co piszesz". 

© Satyr

 

#1521978

Co rozumiesz przez TBM ? (nienawidzę trzyliterowych skrótowców- akronimów).

Za moich czasów w technikum miałem trzy razy po miesiącu praktyk w zakładzie przemysłowym. Przykładowo musiałem zaliczyć wszystkie wydziały w elektrowni. Zaliczyć, czyli napisać coś w rodzaju rozprawki i zdać zaliczenie.

Temat powinien być kontynuowany.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

#1521986

TBM, to: Technologia Budowy Maszyn, w której wyszczególnić można: projektowanie konstrukcji maszyn i oprzyrządowania technologicznego, technologia wykonania detali (obróbka skrawaniem, obróbka plastyczna, obróbka cieplna i cieplno-chemiczna, odlewnictwo, spawalnictwo), technologia montażu podzespołów, zespołów i gotowego wyrobu.

 

Satyr

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz co uważasz, ale uważaj co piszesz". 

© Satyr

 

#1521991

No popatrz ! Nie wiedziałem, że mam zaliczoną TBM ! W latach siedemdziesiątych, po prostu była to technologia. Czyli jestem taki inżynieryjny pan Jourdain ! Powiem więcej : na drugim kierunku powiedziano, że niestety, są różnice w programie. Tak więc najpierw nauczyłem się w technikum wszelkiej obróbki (za wyjątkiem chemicznej), potem dwukrotnie na poziomie politechnicznym. Chemicznego trawienia płytek drukowanych musiałem nauczyć się sam. No i fototechniki.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

#1522171

wynikają z mizerii finansowej tego pierwszego. Np. w sesji zimowej technicy energetycy pisali egzamin polegający na przeliczeniu dostarczonych danych i wypełnieniu protokołu badania izolacji kabli elektrycznych. Wszystkie dane i wzory mieli podane w treści zadania. Teoretycznie nie do oblania. Krótko po tym egzaminie rozmawiałem z kolegą, który pracuje jako technik w energetyce. Mało nie pękł ze śmiechu. Oni, gdy muszą wykonać podobne pomiary, podjeżdżają specjalnym samochodem z aparaturą, podłączają kilka przewodów i po kilkunastu minutach drukarka drukuje gotowy protokół. Nikt tego już nie robi tak, jak na egzaminie podsumowującym cały dział elektryczny w zawodzie technik energetyk.

Ale my w szkole nie mamy nawet urządzeń, które pozwoliły by wykonać pomiary tą archaiczną metodą. Uczymy wyłącznie teoretycznie. Na zajęcia praktyczne i na takiż egzamin nie ma pieniędzy. Nic dziwnego, że praktyki zawodu absolwenci nauczą się i tak w zakładzie przemysłowym. Skoro zrezygnowano z egzaminu typowo praktycznego, to wniosek, że braki w wyposażeniu mają wszystkie szkoły z tym zawodem.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1521987

...zgrany duet Broniarz, Kijowski itp... idzie ku lepszemu w oświacie jakby powiedział Jasiu.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Wolność, godność, honor - tego nic nie zastąpi.

 

#1522338