Czy naprawdę zostały nam tylko dwa tygodnie, czyli bunt rozłamowy

Obrazek użytkownika Obserwator
Kraj

Szanowni, wszystko wskazuje na to, że już zaczyna nam się rozsypywać Państwo. Od środka. Ot tak, całkiem po prostu.

Zaczęło się od sędziów i prawników, którzy stwierdzili, że będą posługiwać się "wyrokami" Trybunału Konstytucyjnego, nawet jeżeli nie zostaną one opublikowane. No ale wiadomo, to jedna sitwa, "ręka rękę myje", "kruk krukowi łba nie urwie".

Dziś natomiast już Rady dwóch dużych miast (Warszawa i Łódź) wypowiedziały faktycznie posłuszeństwo rządowi, stwierdzając w drodze uchwał, że też będą posługiwać się "wyrokami" TK pomimo braku ich publikacji.

 Rzecznik Warszawy stwierdził, że zaczyna się dualizm prawny, a jak na razie rząd zbaraniał, bo taki rozwój wypadków chyba nie mieścił się w głowach tych mocno zapracowanych projektowaniem zmian ludzi.

Jeżeli wojewodowie nie wydadzą PILNIE decyzji o wycofaniu z obiegu prawnego tych uchwał ze względu na ich wadę prawną (przedmiot uchwał wykracza poza ustawowe kompetencje samorządów), to już jutro kolejne miasta zaczną przyłączać się do tego buntu.

Wystarczy spojrzeć w kalendarz, żeby zrozumieć co się święci: w przyszłym tygodniu jest sesja Sejmu (środa, czwartek i piątek), kiedy bunt będzie już hulał po kraju. We środę będzie pohukiwanie z trybuny, we czwartek i piątek próba opanowania sytuacji, po czym zaczyna się "długi weekend" i Sejm ponownie się zbierze dopiero 11 maja. A już 7 maja będzie demonstracja pod patronatem PO, z LICZNYMI reprezentacjami zbuntowanych miast, pod hasłem "możecie nam skoczyć", gdyż jakakolwiek reakcja będzie traktowana jako nadużycie władzy, zaś brak reakcji spowoduje utratę realnego wypływu na bieg wydarzeń.

Obawiam się, że rządząca władza może nie mieć pomysłu na taką sekwencję zdarzeń, więc warto chyba się zastanowić, co można z tym zrobić, szczególnie zważywszy możliwe reakcje tzw. "opinii światowej" (wychodzi bokiem niedocenianie oczerniania Polski w zagranicznych mediach i brak anglojęzycznego programu satelitarnego TVP).

1. Otóż przede wszystkim należy NIEZWŁOCZNIE zakończyć bunt sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Nie da się ukryć, że dzisiejsze stwierdzenie Rzeplińskiego o ważności "wyroków" Trybunału pomimo braku publikacji, jest jawnym złamaniem prawa i odmową bycia rzetelnym sędzią. Oznacza to, ni mniej, ni więcej tylko tyle, że Rzepliński odmawia świadczenia tego, do czego się zobowiązał, a w związku z tym należy zareagować w drodze przewidzianej przez Kodeks Cywilny (konkretnie w dziale "Zobowiązania").

A jak? Ano, bardzo prosto:

Otóż w Konstytucji, tej co to ma być dla nich rzekomo punktem odniesienia do oceny ustaw, jest kilka słów o warunkach (a nie tylko przywilejach) sprawowania urzędu sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Konkretnie mówi o tym art. 195 Konstytucji:

"...Art. 195.
1. Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji.
2. Sędziom Trybunału Konstytucyjnego zapewnia się warunki pracy i wynagrodzenie odpowiadające godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków.
3. Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w okresie zajmowania stanowiska nie mogą należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów
...".
 
Nie od rzeczy będzie przypomnieć p. Rzeplińskiemu oraz jego kolegom i koleżankom z pracy, że wynika z tego wprost, iż Suweren (czyli Naród) zawarł w Konstytucji NIE TYLKO NIEZBĘDNE GWARANCJE, ALE I WYMOGI do tego, by ten akurat urząd piastować.

Wzajemne świadczenie do którego w tym wypadku zobowiązują się strony (a więc Sejm, jako reprezentant Narodu, czyli suwerena, oraz kandydat na sędziego), polega przede wszystkim na:
 
1. zobowiązanie się Sejmu do chronienia niezawisłości sędziowskiej kandydata - sędziemu przysługuje prawo domagania się od Rzeczpospolitej (od całego aparatu Państwa) obrony jego osoby przed wszelkimi naciskami etc., zaś Rzeczpospolita zobowiązuje się sędziemu to zapewnić (art. 195 pkt 1 Konstytucji), jest to bardzo istotny obowiązek Rzeczpospolitej i ogromny przywilej sędziowski;
 
2. zobowiązanie się kandydata do świadczenia niezawisłości sędziowskiej (art. 195 pkt. 3 Konstytucji) - Rzeczpospolitej przysługuje prawo domagania się od sędziego bezwzględnego powstrzymania się od wszelkich działań, które mogłyby jego niezawisłość poddać w jakąkolwiek wątpliwość, jest to bardzo istotny obowiązek sędziego i ważny przywilej Rzeczpospolitej.   
 
Od strony formalnej uchwała Sejmu o akceptacji kandydatury jest zatwierdzeniem zawartej ustnie umowy warunkowej (to zatwierdzenie jest warunkiem jej ważności). Propozycja takiej umowy jest składana przez grupę posłów kandydatowi poprzez zaproponowanie kandydowania i przyjmowana przez kandydata poprzez akceptację swojej kandydatury. Fakt jej warunkowego zawarcia pomiędzy kandydatem a Sejmem potwierdzany jest poprzez zgłoszenie kandydatury Marszałkowi Sejmu w przewidzianym trybie, zaś warunkiem jest - jak już było wspomniane - akceptacja kandydatury przez Sejm w drodze stosownej Uchwały Sejmu.
 
Tak więc fakt zgłoszenia Marszałkowi Sejmu wniosku o przyjęcie uchwały o zatwierdzenie kandydatury jest równoznaczny z zawarciem warunkowej umowy pomiędzy kandydatem a Sejmem, zaś Uchwała jest tylko wypełnieniem warunku.
 
Jak już się zgodziło na pracę za dwie dychy miesięcznie, to trzeba przestrzegać tej umowy i swoich zobowiązań - oczywiście domagając się spełnienia świadczeń i przez drugą stronę.

"Pacta sunt servanda", drodzy Państwo, jak się podjęło zobowiązanie to trzeba go dotrzymywać, inaczej druga strona (czyli Naród) może ustami swoich przedstawicieli od umowy odstąpić, żądając zresztą przy okazji odszkodowania na zasadach ogólnych (niby to sędziowie, ale przypomnę dla porządku Kodeks Cywilny:

"...Art. 492 1 . Jeżeli strona obowiązana do spełnienia świadczenia oświadczy, że świadczenia tego nie spełni, druga strona może odstąpić od umowy bez wyznaczenia terminu dodatkowego, także przed nadejściem oznaczonego terminu spełnienia świadczenia.
Art. 493.
§ 1. Jeżeli jedno ze świadczeń wzajemnych stało się niemożliwe wskutek okoliczności, za które ponosi odpowiedzialność strona zobowiązana, druga strona może, według swego wyboru, albo żądać naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania, albo od umowy odstąpić.
§ 2. W razie częściowej niemożliwości świadczenia jednej ze stron druga strona może od umowy odstąpić, jeżeli wykonanie częściowe nie miałoby dla niej znaczenia ze względu na właściwości zobowiązania albo ze względu na zamierzony przez tę stronę cel umowy, wiadomy stronie, której świadczenie stało się częściowo niemożliwe
...").
 
Należy podkreślić, że nie chodzi o WYPOWIEDZENIE umowy (bo wypowiedzenie kończy umowę dopiero z chwilą wręczenia wypowiedzenia), lecz o ODSTĄPIENIE od umowy. Odstąpienie od umowy powoduje, że umowa jest traktowana jak nigdy nie zawarta, tak jak gdyby NIGDY JEJ NIE BYŁO !!!

Jeżeli więc sędzia Trybunału Konstytucyjnego łamie publicznie i ostentacyjnie swoim postępowaniem przyjęte zobowiązanie do świadczenia, oświadcza tym samym, że świadczenia nie spełni, a w takim razie odstępujemy od umowy i ... WON Z ROBOTY !!!

Jak to przeprocedować? Ano bardzo prosto - Sejm uchwałą powołał kandydata? Tak, Sejm. Co więc robi Sejm, gdy okazuje się, że sędzia naruszył określone w Konstytucji zakazy? Ano w takim samym trybie jak przy zgłaszaniu kandydata, do laski marszałkowskiej składany jest wniosek o podjęcie przez Sejm uchwały o odstąpieniu od umowy z danym sędzią w trybie art. 492 1 lub 493 KC. Przyjęcie tej uchwały powoduje z mocy KC, że umowa jest traktowana jak nie zawarta, a ponieważ tą umową jest wniosek do Marszałka Sejmu o powołaniu kandydata, to wniosek ten jest traktowany jak niebyły, a więc podjęta na jego skutek uchwała o zatwierdzeniu kandydatury na sędziego jest traktowana tak, jakby NIGDY NIE ZOSTAŁA PODJĘTA !!!

Tak więc odstąpienie od umowy jest równoznaczne z nie zgłoszeniem kandydatury, a więc uchwała o jej zatwierdzeniu jest bezprzedmiotowa i wymaga wycofania poprzez stosowną uchwałę (dokładnie analogicznie jak zostało to zrobione z tymi pięcioma niepoprawnie zgłoszonymi Marszałkowi kandydatami do TK).
 
Odnoszę wrażenie, że wybór na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego nie odbywał się w drodze przymusu bezpośredniego, zaś kandydat musiał zaakceptować swoją kandydaturę, a w związku z tym PRZYJĄŁ NA SIEBIE ZOBOWIĄZANIE, że w wypadku przyjęcia na to stanowisko nie będzie w okresie jego zajmowania prowadził działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. I pilnowanie tego jest jego psim (a w zasadzie sędziowskim) obowiązkiem !!! 

Obowiązkiem, a nie łaską. To sędzia ma OBOWIĄZEK zamknąć się w wieży z kości słoniowej i unikać jakichkolwiek sytuacji, które mogą być pretekstem do postawienia zarzutu uchybienia niezależności i niezawisłości !!!. A w wypadku pojawienia się wątpliwości, natychmiast to wytłumaczyć, zaś przy konkretnych zarzutach zawiesić piastowanie urzędu i postawić się do dyspozycji zlecającego, czyli Parlamentu. Proste?

A jeżeli uchwałą nigdy nie została podjęta, to znaczy że akt ślubowania przyjęty przez Prezydenta jest nieważny (równie dobrze można przyjąć ślubowanie od kataryniarza na Rynku Nowego Miasta), zaś na tym stanowisku sędziego Trybunału Konstytucyjnego od momentu owego przyjęcia ślubowania był wakat !!!

Oczywiście sądami właściwymi do rozstrzygnięcia zasadności odstąpienia od umowy są sądy powszechne, ale nie zmienia to faktu, ŻE ZŁOŻENIE NA RĘCE DRUGIEJ STRONY OŚWIADCZENIA O ODSTĄPIENIU OD UMOWY MA NATYCHMIASTOWY SKUTEK Z MOCĄ WSTECZNĄ - UMOWĘ TRAKTUJE SIĘ JAK NIE ZAWARTĄ (!!!). A w sprawie ewentualnych roszczeń z tytułu odszkodowania za odstąpienie niech orzeka normalny sąd cywilny, warszawski, dwa lata jak z bicza strzelił jeżeli wliczyć apelację.

Naturalnie powstają potężne komplikacje: wszystkie orzeczenia i uchwały Trybunału Konstytucyjnego muszą być przejrzane pod kątem tego, czy ów niby-sędzia nie był członkiem składu orzekającego, jak tam z quorum, czy w takiej sytuacji poszczególne orzeczenia są w ogóle w świetle Konstytucji ważne (chodzi o skład orzekający i wyniki głosowania) - ale, do cholery, chyba warto...
 
Co ważne - nie można tego trybu zaskarżyć NIGDZIE, za wyjątkiem normalnego sądu powszechnego, właściwego miejscowo ze względu na siedzibę Parlamentu. Natomiast możliwość zaskarżenia do sądu powszechnego WYŁĄCZA możliwość skargi do ETC w trybie zażalenia na pozbawienie prawa do sądu.
 
 
Tak więc Sejm może - jak się spręży - pozbawić Trybunał Konstytucyjny tej części składu, która kiedykolwiek, w jakikolwiek udowadnialny procesowo sposób, naruszyła którykolwiek z zakazów zawartych w art. 195 ust 3 Konstytucji. No i oczywiście uzupełnić skład do konstytucyjnej liczby 15 sędziów.
 
Co ostatecznie zakończy spór z Trybunałem...
 
A jako argument tonizujący emocje tych niby-sędziów, należy przypomnieć im rozwiązania zawarte w art. 494 KC § 1: "...Strona, która odstępuje od umowy wzajemnej, obowiązana jest zwrócić drugiej stronie wszystko, co otrzymała od niej na mocy umowy, a druga strona obowiązana jest to przyjąć. Strona, która odstępuje od umowy, może żądać nie tylko zwrotu tego, co świadczyła, lecz również na zasadach ogólnych naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania...".
 
Ponieważ taki niby-sędzia nic nie świadczył, to niczego mu zwracać nie trzeba, ale za to Parlament może żądać zwrotu tego, co Naród niby-sędziemu świadczył. Uwzględniając wynagrodzenie (20 tys. miesięcznie x okres od ślubowania w miesiącach), koszty obsługi biurowej, czyli budżet bez wynagrodzeń sędziowskich podzielony na liczbę sędziów za ten okres, ulgi ustawowe etc., jak również to, że Parlament może dochodzić w trybie art. 415 KC, czyli na zasadach ogólnych, naprawienia szkód - ot, choćby kosztów przejrzenia wszystkich uchwał Trybunału pod kątem ich ważności ze względu na osobę niby-sędziego, no to może uzbierać się sumka.

No i oczywiście odszkodowanie za skutki działań pod wpływem nieważnych orzeczeń.

2. Analogicznie postąpić z sędziami, którzy tak jawnie opowiedzieli się za buntem sędziów TK: w drodze uchwały sejmowej odstąpić od umowy z tymi sędziami. A właściwy sąd rejonowy będzie mógł najwyżej orzec, czy odstąpienie było prawidłowe - jak nie, no to takiej osobie należy się odszkodowanie. I tyle. Ale jak tak, no to Rzeczpospolitej należy się odszkodowanie, stronom spraw należy się odszkodowanie (nie od Skarbu Państwa, tylko od osoby która udawała sędziego) etc.

3. Natychmiast po uspokojeniu sytuacji z TK i uzupełnieniem składu do wymaganego Konstytucją oraz prześwietlenia pod tym kątem składu NSA znowelizować Ustawę o podziale administracyjnym kraju, po czym z racji zmiany województw ogłosić wybory samorządowe na poziomie wojewódzkim

4. Sprawdzić poprawność wyników wyborów lokalnych pod kątem prawidłowości przebiegu, liczenia głosów i wyników przez nowy skład NSA. W wypadku orzeczenia o nieważności poszczególnych wyborów, przeprowadzić je ponownie.

Jak się nie chciało na początku grudnia brać powyższego pod uwagę, to trzeba się w kwietniu borykać z buntem. Poczekamy jeszcze miesiąc i będzie totalny chaos...

Jak na razie należałoby rozważyć wezwanie przez Prezydenta skierowane do wszystkich sądów o powstrzymanie się od orzekania co najmniej w niektórych sporach cywilnych do czasu rozwiązania tego galimatiasu: inaczej będą sędziowie "rządowi" i "opozycyjni" (uznający "wyroki" TK), czyli dwie logiki, dwa systemy, masa komplikacji: po co nam to.

Chyba że strony sporu sobie zażyczą, żeby sądził ich sędzia "rządowy" albo "opozycyjny", bo wyroku innego sędziego nie uznają.

Tylko co się będzie działo, jeżeli same strony sporu mają na ten temat inne poglądy? Sądzić w oparciu o prawo szwajcarskie? A może "europejskie" (cokolwiek to nie miałoby znaczyć)?

Należy tego wszystkiego bezwzględnie uniknąć...

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:16)

Komentarze

tego co dzia lo się ok. 10 lat temu kiedy chciano wprowadzić jakiś porządek w sądownictwie i prokuraturze.Prezydent L.Kaczyński i Z.Ziobro nie dali wówczas rady.Zresztą zabrakło czasu z powodu zakończenia rządów PiS-u. Teraz dzieje się to na wielką skale.Bunt przed utratą ciepłych posadek w znacznej części uzyskanych dzięki skostniałemu prawu i ochronie status quo.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

staryk

#1511780

Niestety PiS zdaje sie zapominać,że samorządysą nadal w rekach PO-sitwy po sfałszowanych wyborach w 2014 roku. Na co czejkać? Przyspieszone wybory samorządowe to konieczność nie mozliwość...

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1511790

Sedziemu Trybunalu Konstytucyjnego (i kazdemu innemu sedziemu) przysluguje immunitet - wiec nie podlega on przytoczonym tu artykulom KC. Koniec i kropka - takie mamy w Rzeczpospolitej (chcialoby sie powiedziec PRL...) prawo.

Aby nie wdawac sie w zbytnie awantury trzeba:

- poczekac do grudnia do wygaszenia mandatu Rzeplinskiego;

- mozna a nawet trzeba scigac (z mocy prawa) urzednikow ( w tym samorzadowych) nie respektujacych obowiazujacego prawa ( wiec takze tych, ktorzy "respektuja" niepublikowane orzeczenia TK). Przykladowe ukaranie kilku urzednikow dobrze wplynie na reszte - choc tak naporawde to orzeczenia (wyroki) TK w bardzo malym stopniu dotycza zycia przecietnego obywatela.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1511797

O ile ktoś jest sędzią, to owszem, tyle że immunitet (art. 181 Konstutycji) dotyczy spraw karnych. Natomiast jeżeli chodzi o odmowę świadczenia i oświadczenie przez Sejm w drodze uchwały o nieważności uchwały wskazującej kandydata w związku z odstąpieniem od umowy, no to po prostu dana osoba nigdy sędzią TK nie była, zaś przyjęcie przez Prezydenta ślubowania nastąpiło w wyniku błędu materialnego, dlatego też osoba sprawująca urząd Prezydenta powinna niezwłocznie zawiadomić zainteresowanego w drodze oświadczenia o działaniu pod wpływem błędu, co oczywiście czyni akt ślubowania niebyłym.

A już tam sędziowie niech się skarżą po sądach pracy czy administracyjnych, w grę wchodzi już wyłącznie odpowiedzialność odszkodowawcza z tytułu bezpodstawnego odstąpienia od umowy (ciekawym jak Rzepliński udowodni w sądzie swoją bezstronność...).

Pozdrawiam niepoprawnie

/-/ Obserwator 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Obserwator

#1511827

Słyszałem wypowiedź , że dany przepis prawny zaczyna obowiązywać po ogłoszeniu go zgodnie z procedurą w odpowiednim dzienniku rządowym (Dz. U.) . Stosowanie prawa nieopublikowanego w oficjalny,  przewidziany odpowiednimi przepisami sposób jest bezprawiem i stosujący je urzędnik państwowy/sędzia  podlega karze. Jakiej nie wiem , być może nawet (oby tak było) z usunięciem ze stanowiska włącznie.  To by pasowało do „przejechania się” po sędziach, prawnikach, radnych zasr…j „Stolicy”  i innych , którzy by spróbowali zastosować ostatnie orzeczenia/opinie TK w praktyce. Zastrzegam , że nie jestem prawnikiem , więc jeśli mówię głupstwa . proszę o sprostowanie.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1511798

I zobaczymy ilu będzie jeszcze chętnych, jak wielu wyleci na zbity pysk, i gdzie dostaną tak płatną POsadę.

To jest wymysł radnych z PO, z Warszawy i Łodzi, to czekamy na pierwszych chętnych.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1511801

Zamęciarzy karać i na ulicę. Pół roku z rzempolińskim wytrzymamy.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Kolejorz

#1511803

"Od kilkunastu dni opozycja straszy Polaków kolejną rzekomą tragedią – powstaniem dualizmu prawnego. Miałby on powstać w efekcie sporu o Trybunał Konstytucyjny, kiedy z jednej strony niepublikowane orzeczenia TK będą honorowane przez zbuntowane sądy i jednostki samorządu terytorialnego, a nieprzestrzegane przez administrację rządową.

Tego rodzaju bzdury można byłoby zostawić bez komentarza. Ale kiedy do ich opowiadania, obok łatwowiernych dziennikarzy, włączają się osoby z tytułami naukowymi i piastujące poważne funkcje państwowe, chcąc manipulować społeczeństwem, należy to wyjaśnić.

Po pierwsze, system prawa jest jeden. Określa go art. 87 konstytucji, który tworzy katalog źródeł prawa. Są to: konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia oraz – lokalnie - akty prawa miejscowego. Nie ma tu orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, i prawnikom z tytułami wypadałoby to wiedzieć. (...)"

http://wpolityce.pl/polityka/290378-o-rzekomym-dualizmie-systemu-prawa-n...

Rzeplinskie manipulacje i szantaze, wykorzystywanie wlasnej wiedzy do oglupiania obywateli poprzez wykorzystywanie ich niewiedzy w sprawach prawnych (i nie tylko - Adasku Szejnfeld na ten przyklad), wciskanie zwyklego kitu - czyli oszusci i oszustwo w celu destabilizacji panstwa eskaluje. To moze komus sie wydawac tylko politycznym cwaniactwem  ale wg mnie to jest przestepstwo przeciw panstwu.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#1511897