Gambit cypryjski "ruskich szachistów" a zbawcze uwalenie EURO przez Niemcy

Obrazek użytkownika Obserwator
Świat

Gambit cypryjski "ruskich szachistów" a zbawcze uwalenie EURO przez Niemcy.

   Trochę to może wyglądać skomplikowanie, ale w dzisiejszych czasach proste ścieżki są zbyt czytelne dla zainteresowanych i pułapki należy zastawiać znacznie subtelniej.

Cóż może łączyć dramatyczną decyzję byłego oligarchy o pozbawieniu się życia z powodu jego ogólnego bezsensu, z twardymi działaniami Niemiec, chcących ratować strefę Euro? Gdzie Rzym, gdzie Krym? A gdzie w tym wszystkim "trojka" i co może mieć do tego Putin?

Ano, po kolei, spróbujmy rozsupłać ten "węzeł cypryjski". Wprzódy uprzytomnijmy sobie pewne fakty i dopiero przez ich pryzmat spróbujmy przyjrzeć się sprawie.

1. Od początku lat 70-tych toczy się w świecie finansów bezpardonowa wojna o zerwanie jakichkolwiek związków pomiędzy walutą a obiektywną wartością - zarówno dla "władców dolara" (niby szeroko pojęty prywatny FED, choć tak naprawdę jest to tylko front-up dla prawdziwych „władców dolara”) jak i dla funta (również prywatny Bank Anglii i również tylko front-up dla prawdziwych „władców pieniądza”), wczesnoniemiecka koncepcja strefy EURO była realnym zagrożeniem zerwania się Europy z krótkiej smyczy kontrolowanego pieniądza międzynarodowego, a przede wszystkim groziła uwolnieniem się Niemiec z matni wewnętrznego długu. W dodatku powstanie strefy uniemożliwiło już trwale "atak na walutę" konkretnego kraju, a sama strefa jako taka była na to zbyt duża.

Reasumując, "władcy dolara" i funta grają na osłabienie strefy EURO wobec ich walut, aby to ich waluty mogły pełnić rolę punktu odniesienia przy ocenie wartości (krótko mówiąc: aby dolar dominował na świecie jako uniwersalny miernik wartości).

W książce prof. Song Hongbinga „Wojna o pieniądz” przy okazji omawiania mechanizmów sterowania przez „władców pieniądza” strukturami władzy, w tym USA, umiarkowanie ciepło przybliżona jest postać Zbiga Brzezińskiego, który – jak się z tej książki możemy domyślać – nie tyle był Cartera doradcą ile prowadzącym.

 

2. Należy rozróżnić dwie epoki Unii Europejskiej – epoka pierwsza, nazwijmy ją „schumanowską”, to epoka wspólnoty państw, dla której to wspólnoty utworzenie własnej platformy rozliczeniowej pozwalającej na wzajemne wartościowanie walut lokalnych, było warunkiem koniecznym do zerwania z dominacją dolara jako uniwersalnego miernika wartości, a co za tym idzie – na uniezależnienie się od manipulacji dolarem.

Epoka druga, nazwijmy ją „kohlowską”, jest epoką tworzenia struktury biurokratycznej o charakterze nadrzędnego, niezależnego państwa, której realnym celem jest zdominowanie gospodarcze i w konsekwencji faktyczne przejęcie kontroli również politycznej nad państwami Wspólnoty Europejskiej. Stosowany jest tu mechanizm opracowany jeszcze przez Bismarcka z okresu jednoczenia Niemiec („Zollferein”), kiedy metodą stopniowej akceptacji wspólnych rozwiązań gospodarczych, począwszy od unii celnej, doprowadzono do unifikacji rozwiązań politycznych.

 

3. MFW jest zdominowany przez osoby gruntownie zakorzenione w FED - tak naprawdę to po prostu MFW realizuje politykę FED (a poprawnie: „władców dolara”), której celem jest przejmowanie realnych wartości w różnych krajach w drodze (de facto) konwersji bilansu zadłużeniowego: wystarczy wspomnieć losy krajów które dały się namówić na pomoc MFW.

W przypadku EURO jako waluty MFW gra na doprowadzenie do utraty jego wiarygodności;

 

4. W skład "trojki" wchodzi EBC (czyli de facto Niemcy), przedstawiciele Komisji Europejskiej (czyli de facto Niemcy) oraz MFW (czyli śmiertelni wrogowie EURO). Zdawałoby się więc, że interesy członków "trojki" są sprzeczne wzajemnie, ale tak właśnie naiwnym ma się zdawać;

 

5. Putin nie życzy sobie, aby oligarchowie którzy odmówili mu hołdu, mogli dysponować realną siłą. A w realiach Rosji siła to realna władza, a droga do niej wymaga potężnych zasobów finansowych. Wniosek? Należy pozbawić oligarchów zaplecza finansowego, przy czym powstaje problem jak to uczynić poza granicami matuszki Rosji;

6. Zezwolenie Rosji na zjednoczenie Niemiec wynikało bezpośrednio z przeprowadzonej przez jej służby specjalne dogłębnej analizy sytuacji wewnętrznej i zewnętrznej, a szczególnie ze znajomości specyfiki sposobu funkcjonowania obydwu państw niemieckich. Łatwość z jaką administracja faszystowskich Niemiec przepoczwarzyła się w okupowanej przez ZSRS części w administrację komunistyczną, była niewątpliwie ciekawą i pouczającą lekcją dla obydwu sowieckich służb specjalnych.

Uwzględniając życiorys anioła stróża naszego trampkarzyny (złośliwi twierdzą, że TW "Erica"), ze szczególnym uwzględnieniem koneksji rodzinnych „po mieczu” i bujnej, studenckiej młodości, oraz fakt, że to kanclerz Kohl wciągnął ją do polityki (a sprawa tajemniczego finansowania jego partii dziwnym trafem nie miała dalszego ciągu, pomimo tego, że o ile mnie pamięć nie myli, były jakieś ruchy parlamentarne wokół niej - na pewno bez związku z tym jest informacja o porażającym stopniu infiltracji kół rządowych, parlamentarnych i administracji nie tylko wyższych szczebli przez STASI - ostatnio wypłynęła sprawa agenta z podstawionym życiorysem posadzonego za komuny Niemca z Polski, gładko wpasowanego w struktury partyjne w Hamburgu) – koncepcja niezauważonej przez nikogo podmiany kierowcy w niemieckim czołgu nie wydaje się już taka szalona;

 

7. Śp. Prezydent Lech Kaczyński miał w 2009 ciekawą koncepcję finansowania przez NBP w bankach komercyjnych niskooprocentowanych kredytów dla małych i średnich przedsiębiorstw pod zastaw weksli własnych zabezpieczanych na hipotekach nieruchomości. Tak naprawdę sprowadzało się to do upłynnienia kapitału zamrożonego w nieruchomościach emisją pieniądza de facto prywatnego (na zlecenie). Propozycja ta była przedmiotem obrad prezydenckiej rady ekonomicznej, w skład której wchodzili ludzie z różnych kierunków politycznych, od Bugaja do leseferowców.

Śp. Prezes NBP Andrzej Skrzypek skierował sprawę do pionu analiz swojej instytucji, gdzie trafiła w ręce p. X (nazwisko i stanowisko znam, ale w tym miejscu nie jest akurat ono do niczego potrzebne), który przerobił koncepcję na jej karykaturę i weszła w życie chyba w lutym 2010 – o sprawie cisza zapadła, chyba nikt o tym nawet nie słyszał.

Problem polega na tym, że dla „władców dolara” takie koncepcje są śmiertelnie niebezpieczne. A wszystko co jest dobre dla nich, jest traktowane przez administrację jako dobre dla USA. Niestety, odwrotnie też to działa.

 

8. Zbig Brzeziński na okoliczność wyrażania poglądów nt. przyczyn katastrofy smoleńskiej, dostał objawów porównywalnych z tymi, które do tej pory mogły być obserwowane w chwilach wyjątkowego pobudzenia u naszego najwybitniejszego entomologa wśród parlamentarzystów. Najwyraźniej był zdecydowany dać znać wszystkim zainteresowanym jakie jest stanowisko „władców pieniądza” w przedmiotowej sprawie, co brzmiało pewnym dysonansem jeżeli się zważy, że jako specjalista ds. Rosji u Cartera powinien doskonale wiedzieć, że argumentacja z rozsądku, gdy w grę wchodzi szeroko pojęta konieczność ukarania „buntowszczika”, jest co najmniej nie na miejscu.

A ponieważ rosyjska armia dała w Gruzji plamę od strony technicznej, organizacyjnej, logistycznej i w zasadzie każdej innej, trzeba było skorzystać z nadarzającej się sposobności pt. „zdecydowany opór przywódców zbuntowanych państw postsowieckich, niepomnych dobrodziejstw matuszki Rosiji” i fiasko operacji przypisać ich kreciej i wrażej robocie. Jakby się ruskie czołgi nie psuły na potęgę, a żołnierze cokolwiek potrafili poza piciem i ćpaniem, to żadne protesty by nic nie pomogły, szczególnie że „władcom dolara” zależy na sile Rosji w celu skompensowania rosnącego znaczenia Chin – które w dodatku w żadnym razie nie chcą skorzystać z dobrodziejstw ich pomysłów nt. pieniądza dłużnego.

Tak więc z jednej strony jest żądna pokazowej zemsty Rosja (a przynajmniej jej część zbliżona do tzw. kręgów wojskowych, bo fakty faktami, ale raz puszczona legenda żyje własnym życiem, szczególnie że w generalicji raczej nie ma chętnych do wzięcia na własny kark odpowiedzialności za efekty operacji w Gruzji). Z drugiej strony mamy niebezpieczne pomysły otoczenia Śp. Prezydenta, mogące nasunąć komuś koncepcję, że bez sensu jest zadłużanie się rządów w prywatnych bankach po to tylko, żeby te łaskawie zechciały wyemitować trochę gotówki na pokrycie rosnących potrzeb związanych z gwałtownym rozwojem realnej gospodarki i pożyczając ją na solidny procent mogły w każdej chwili ściągnąć pieniądze z rynku po prostu wypowiadając kredyty, skoro każdy właściciel realnego majątku może sam sobie wygenerować gotówkę przy pomocy znanej instytucji weksla własnego i pod jego zastaw odebrać ją sobie z banku emisyjnego za niewielką opłatą bez żadnych pośredników. Na takie bezeceństwa nie ma zgody, a skoro potencjalny partner w trzymaniu Chin w kleszczach odczuwa potrzebę przykładnego zademonstrowania swoim wasalom, czym grożą niestosowne pomysły, to przecież wystarczy zasugerować, że nie zamierza się przeszkadzać, do czego zresztą Obama pięknie wykorzystał 70 rocznicę wybuchu II Wojny Światowej. Co prawda spora część aparatu średniego szczebla administracji amerykańskiej i ich służb specjalnych odczuwa jeszcze jakieś ludzkie odruchy, ale od czego jest osłona medialna, no i wojna z terrorystami.

Z kolei Niemcy bardzo chcą odzyskać „należne im znaczenie” zarówno w Europie jak i na świecie, a jeżeli subtelnym sterowaniem odpowiednio obsadzonego aparatu władzy zmienimy paradygmaty konstytucyjne z demokratycznych na wyglądające na demokratyczne, przecież nikomu się żadna krzywda nie stanie, najwyżej od czasu do czasu spędzi się ludzi do urn, skoro i tak wiadomo jak zagłosują.

Metoda „na EURO” jest – co zresztą widać po przykładzie południa Europy – bardzo zręcznym manewrem przejmowania najważniejszej rzeczy czyli realnej własności (no bo po co komu przejmowanie władzy nad stadem gołodupców, skoro wiadomo że i tak nic mądrego nie będą już w stanie zrobić), a ponieważ już powoli czas EURO dobiega końca, po wycofaniu się Niemiec z utrzymywania stałego kursu EURO do ciągle będącej w oficjalnym obiegu „dojczmarki” i wprowadzeniu na rynku wewnętrznym rozliczeń w tychże, EURO zejdzie do dna w tempie budzącym żywą zazdrość dowódców okrętów podwodnych i konstruktorów wind kopalnianych, co rzuci całą EUROpę na łopatki i pozwoli wreszcie reprezentantom Herrenvolku cieszyć się niemal darmowymi wczasami nad Morzem Egejskim, Śródziemnym, no i na Kanarach, zapewniając im jednocześnie mnogie rzesze tanich pracowników najemnych. Oczywiście z tych dobrodziejstw będą mogli korzystać również ich realni twórcy, z czym nie powinno być żadnego większego problemu, jako że od Finlandii przez Szwajcarię po Helladę znajomość języka Puszkina w wersji poleninowskiej w Biurach Obsługi Klienta staje się standardem. Zresztą często w związku z językiem rodowym właścicieli firm.

 

A co z tym ma wspólnego samobójcza śmierć wspomnianego na wstępie oligarchy?

Ano sporo, wystarczy sobie uświadomić, że „de facto” Putin przy pomocy Niemiec dał nieposłusznym po łapach uderzeniem w ich cypryjskie skarbczyki. A to dla każdego może być cenną informacją o długości rąk Kremla. Nic więc dziwnego, że taka wiadomość może stać się przyczyną rozważań o sensie życia i jego dalszym przebiegu, zważywszy że Trocki w Meksyku też już tylko sobie chciał dociągnąć do śmierci.

No i dociągnął…

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Głównie dlatego, że prawie nic nie rozumiem. Przejścia przyczynowo-skutkowe zwłaszcza pod koniec są niejasne i aluzyjne - prosiłbym rozjaśnić.

Sam pomysł wygenerowania własnych pieniędzy jest naprawdę super - ale ten wątek nie został dalej wystarczająco powiązany z resztą.

W kwestii waluty: Rosja jest prawdopodobnie jednym z tych krajów, które mogą oprzeć rubla na jakiejś stałej wartości, tzn. na złocie, gazie lub nafcie. Warunek jest tylko taki, że kraje kupujące złoto, gaz czy naftę, musiałyby ja kupowac za ruble, a nie za dolary. Putin od dawna marzy o takim rozwiązaniu, ale jednak niewiele jest krajów, które chciałyby te jego ruble, może poza wschodnią Ukrainą.
Zdaje się że były pomysły, aby euro oprzeć na rosyjskim gazie i nafcie, ale nie jestem pewien.

alchymista
===
Obywatel, który wybiera królów i obala tyranów
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#359725

Rzecz w tym, że zupełnie niesłusznie uważa się, iż Niemcy realizują swoją politykę - Niemcy realizują de facto politykę radzieckich służb specjalnych poprzez Komisję Europejską oraz EBC, zdominowane przez duchowych spadkobierców Gramsciego (a w każdym razie za takich się uważających, bo w rzeczywistości bandę naiwnych ale dobrze umocowanych agentów wpływu, wyhodowanego pieczołowicie "pokolenia 68" - po polsku mówiąc stado pożytecznych idiotów, do odstrzału po wykonaniu zadania).

Problemem realnym jest to, że wytyczony jeszcze w latach czterdziestych kierunek wpływu, przygotowywany był dla zupełnie innych warunków geopolitycznych - osłabienie a obecnie niszczenie resztek cywilizacji łacińskiej wcale nie otworzyło Rosji drogi do przejęcia Europy ich marzeń, ale spowodowało silny wzrost islamu - w efekcie zarówno Europa jak i Rosja mają ten sam problem, ale mechanizmy sterowania zmianą w tej skali mają taką bezwładność, że nie sposób ich metodami ewolucyjnymi powstrzymać, a o żadnej rewolucji po stronie wykastrowanych intelektualnie i moralnie Europejczyków nie ma mowy.A że natura nie znosi próżni, zapotrzebowanie na nieuniknioną erupcję społecznego niezadowolenia zaspokoi rewolucja agresywnego islamu. W ten sposób rozmaici durnie prowadzący osobistą wojnę z Panem Bogiem będą mieli okazję wykazać się odwagą w obronie "laickich wartości", choć - jak znam życie - pierwsi będą chcieli wywiesić sztandar Proroka.

Niestety nie wiedzą, że takich jak oni muzułmanie traktują gorzej psów.

Co do EURO - no cóż, narzędzie dominacji jak każde inne, póki była to wspólna platforma odniesienia (ECU), to wszystko grało, ale trzeba było być wyjątkowym naiwniakiem, żeby uwierzyć Kohlowi że to dla dobra Europy (tak a propos wprowadzenia przez niego na salony polityki europejskiej Naszej Złotej Pani Anieli).

Sprawa Cypru, a przede wszystkim informacje kto na tym całym cyrku najwięcej stracił, jasno wskazuje że za tym wszystkim stoi Kreml poprzez swoją rozbudowaną agenturę (przede wszystkim wpływu, czyli wzmiankowanych pożytecznych idiotów").

A Zbig Brzeziński? No cóż, tylko potwierdził domysły, że prawdopodobnie za plecami Putina (choć raczej za jego życzliwą wiedzą) i przy milczącej akceptacji administracji USA, soldateska postsowiecka w porozumieniu z naszym WSI zaaranżowała serię wydarzeń które doprowadziły do katastrofy smoleńskiej - to czy to był zamach czy sekwencja sterowanych zbiegów okoliczności, ma już wtórne znaczenie w stosunku do tego, że maleje prawdopodobieństwo iż był to zupełnie przypadkowy zbieg okoliczności albo nieszczęśliwy wypadek. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

Obserwator

#359732

kiedy obserwator spotka się z alchimistą i uzgodnią to co jest do nie uzgodnienia.

wes

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

<p>wes</p>

#359742

:-)

Dziwne, ale we wszystkich rozważaniach o Smoleńsku, które nie mają związku z komisją Antoniego Macierewicza, wszystko sprowadza się do tego, że straszliwi bankierzy rządzą wszystkim. Innymi słowy: FED dokonało zamachu na Lecha Kaczyńskiego rękami braci Moskali przy aplauzie Niemiaszków.

Tyle że na to nie ma żadnych dowodów. Nie ma na to nawet poszlak!

Nie ma również dowodów na to jakoby GRU dokonało tego zamachu. Istnieje natomiast relacja o katastrofie smoleńskiej, nadana przez tzw. "inną Rosję" (patrz: http://niepoprawni.pl/blog/4949/nieznana-rosyjska-relacja-o-katastrofie-...).

Jeśli przyjąć za dobrą monetę spekulacje o tym, jakoby za Miedwiediewem stała GRU, to nie ma żadnych podstaw, aby sądzić, że GRU zależało na pozbyciu się Lecha Kaczyńskiego. Wręcz przeciwnie, powinni go byli raczej chronić, bo był przeciwnikiem Putina. To tak gwoli logiki spekulacji. ;-)

alchymista
===
Obywatel, który wybiera królów i obala tyranów
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2
#359777

Chyba jednak nieporozumienie:

1. Nie sądzę, żebym gdzieś zawarł sugestię, że "FED dokonało zamachu na Lecha Kaczyńskiego rękami braci Moskali przy aplauzie Niemiaszków" - gdyby istniały tak bliskie relacje pomiędzy "władcami dolara" a Rosją, to Rosja nie miałaby problemów z obrotem swoim złotem na światowych rynkach - choć z drugiej strony czymś trzeba Fort Knox zapełnić przed zwrotem różnym krajom żądanych przez nich rezerw, a pozostała światowa produkcja nie jest wystarczająco duża.

Natomiast losy różnych królów, prezydentów, premierów czy całych krajów które były na dobrej drodze do urwania się z krótkiej smyczy banksterom, dobitnie świadczą o tym, że niektóre pomysły nie są mile widziane w pewnych kręgach. A że administracja USA w swojej warstwie rdzeniowej, istotnej decyzyjnie, tam, gdzie są filtrowane i przetwarzane informacje będące podstawą do podejmowania decyzji, jest silnie powiązana z "władcami dolara", to chyba nie jest żadną tajemnicą?

Czymż innym, w świetle późniejszych następstw, jak nie "zielonym światłem" dla NIemiec i Rosji do ustawiania sobie Europy po swojemu, jest wystąpienie Obamy na Westerplatte. Tyle że komuś umknęło, iż relacje pomiędzy Rosją a Niemcami w warstwie realnie decyzyjnej, mają już zupełnie inny charakter.

Nic więc dziwnego że na koncepcję, jakoby "FED dokonało zamachu na Lecha Kaczyńskiego rękami braci Moskali przy aplauzie Niemiaszków" nie ma dowodów ani poszlak, bo istnieje różnica pomiędzy aktywnym działaniem (wymaganym w takim wypadku) a bierną akceptacją maskowaną pustymi deklaracjami - to pierwsze można udowodnić...

 

2. GRU walczyło najpierw o przetrwanie (ostatecznie Putin to KGB), a po wykazaniu się niezbędnością - o autonomię w Europie Centralnej. I po Smoleńsku ją dostało. Pewnie przypadek.

 

3. Za Miedwiediewem stoi część aparatu a nie GRU, cały ostatni akapit nie ma nic wspólnego z moim tekstem - GRU nie walczy z Putinem, GRU walczy o niezależność od struktur, a taką walkę można w Rosji prowadzić wyłącznie po oddaniu hołdu carowi i w dodatku z hakiem na cara w ręku. Krasnokutski, ten gościnnie przebywający na wieży w Smoleńsku, był dowódcą jednostki lotniczej w Twerze kiedy 10 lat wcześniej Ił-76 z tej jednostki w podobnych warunkach pogodowych rozbił się w niemal identyczny sposób właśnie na podejściu do Siewiernego. Po tym wypadku został podobno wydany biuletyn dla lotniska, zakazujący operacji ze wschodu w warunkach wychodzącej z jaru mgły. Krasnokutski musiał znać ten biuletyn, skoro to był "jego" Ił-76 i "jego" wypadek.

A wszystkie domysły prowadzą na Kreml...

Czy taki hak jest wystarczająco mocny? Sądząc z dalszego rozwoju wypadków chyba tak, Obwód Kaliningradzki był początkowo, lata temu, przez Putina traktowany wyjątkowo po macoszemu, a tu, proszę, trzecie rosyjskie miasto na World Cup FIFA 2018 i miliardy dolarów na infrastrukturę. W Polsce Komorowski i nadciągający Schetyna oraz wizja wspólnych rządów z Palikociarnią zamiast niepewnego PSL, dają gwarancję swobodnego działania, a i pribałtyka też stopniowo zaakceptuje swój los.

I cóż więcej trzeba...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

Obserwator

#359790

Czymż innym, w świetle późniejszych następstw, jak nie "zielonym światłem" dla NIemiec i Rosji do ustawiania sobie Europy po swojemu, jest wystąpienie Obamy na Westerplatte.

Chyba o czymś nie wiem. Kiedy Obama był na Westerplatte?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#359796

Masz rację, zbyt duży skrót myślowy, no ale to w pośpiechu pisania odpowiedzi. Chodziło mi o kontekst, że Obama we wrześniu 2009 (dokładnie 17 września) podjął decyzję o zaprzestaniu budowy tarczy antyrakietowej, zaś 1 września raczył był nie przybyć na Westerplatte - to jako całość dającą Niemcom i Rosji wolną rękę w Europie określiłem jako jego "wystąpienie na Westerplatte", a nie w sensie osobistej bytności. Dzięki za uwagę

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

Obserwator

#359799

"[Obama] zaś 1 września raczył był nie przybyć na Westerplatte - to jako całość dającą Niemcom i Rosji wolną rękę w Europie określiłem jako jego "wystąpienie na Westerplatte", a nie w sensie osobistej bytności."

Żaden prezydent USA "nie raczył był przybyć" na Westerplatte podczas obchodów rocznicy wybuchu II WŚ. Pozwolę sobie przypomnieć,że dla USA II WŚ nie wybuchła 1 września 1939 roku.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2
#359800

Nie koncentruj się na duperelach - a co do Westerplatte 2009, to daję link choćby do tekstu Passenta (do którego mi bardzo odlegle) nt. wymowy tej nieobecności: passent.blog.polityka.pl/2009/08/28/westerplatte-prezent-obamy-dla-putina/ 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

Obserwator

#359805

Jeśli wdajesz się w interpretacje, to radziłbym interpretować w sposób uczciwy intelektualnie. Nawet jeśli idzie o duperele.

Opinia przypadku geriatrycznego na temat wymowy czegoś tam zupełnie mnie nie interesuje, abstrahując już od tego, że też jest nieuczciwa intelektualnie ;-).

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2
#359809

Cóż - jak dla mnie to jest dość przekonujące.

Szczególnie ostatni akapit brzmi szczególnie znajomo. Niemal od samego początku, tuż po Smoleńsku, myślę o całej tej tragedii jako o rozgrywce na znacznie szerszym, niż się to pozornie wydaje, planie.
Ale żeby to było za cypryjskie oszczędności ? No, jest nad czym myśleć...

Jedna rzecz co prawda nie do końca do mnie przemawia. W administracji Obamy ktoś byłby na tyle stuknięty żeby wziąć udział w takim scenariuszu ?
Co jak co, ale USA to USA, a nie jakaś Francja gdzie "ustawiony" bankier może dymać kogo chce i gdzie chce, albo inny artysta może zwierzać się ze swoich fascynacji młodym mięskiem i nic komu do tego.
W USA jeśli przeciwnik polityczny poczuje krew, to przeczołga przed komisją senacką kogo zechce, włącznie z prezydentem i odbędzie się to dodatkowo w świetle jupiterów i przy gromkim aplauzie.
Czy zatem Zbig wysypał się z wiedzy o realnej aferze czy relacjonuje swój mokry sen ?

Przecież tego kalibru afera nie ma prawa się powieść. Jeśli w samej Rosji są przynajmniej dwaj gracze mający przeciwne interesy, to tak samo jest wszędzie. O ile w Rosji można rzecz zrozumieć, na swój sposób jest to logiczne i uzasadnione, o tyle sugestia udziału w tym stron trzecich, wydaje się być karkołomna.
To co w Rosji jest możliwe, wszędzie indziej, nawet w Europie, może być najwyżej scenariuszem nadającym się na kolejnego Bonda.

Cypr - Rosja w osobie Putina potrafi drzeć mordę na cały świat, gdy tylko wyczuje źle położony akcent na ocenie bohaterskiego marszu armii czerwonej po światowy pokój w IIWŚ. Za byle co wycelowuje wirtualnie swoje rakiety to tu, to tam, a wystawiającym usłużnie nawazelinowany anus "politykom", przysparza noc za bezsenną nocą.
No i tutaj mamy trafienie na setki dużych banieczek i co - cisza ?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#359768

Cypryjskie oszczędności i Smoleńsk z punktu widzenia Polski nie mają się do siebie nijak. Natomiast w wystarczająco szerokim planie rozmaite zdarzenia mają związki z innymi.

Nie sądzę, żeby Zbig się wysypał, to raczej była istotna informacja adresowana do odpowiednich słuchaczy - jednym słowem że co by tam SLD nie otrzymało po znajomości od amerykańskich służb specjalnych, to administracja Obamy pójdzie w zaparte. Może dlatego od kwartału Miller już nie myśli o polityce w kategoriach wygranych wyborów, lecz emerytury?

Co do USA i przeciwników politycznych - tak, przeciwnicy polityczni to i owszem, ale tutaj kwestia rozgrywa się na tym poziomie, na którym "przeciwników politycznych" się tworzy (poprzez marketing medialny), tam tego typu sporów nie ma.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

Obserwator

#359791

Jaki sens ma punkt 7 i jego rzekome reperkusje opisane w punkcie 8?
Prezydent miał koncepcję, Skrzypek komuś zlecił przygotowanie, ten ktoś zamienił koncepcję w karykaturę.
OK.
Niebezpieczny projekt został zatem zneutralizowany jeszcze w lutym i nikt się nim potem zbytnio nie przejmował.
Mimo to snujesz rozważania o niebezpiecznych pomysłach otoczenia Prezydenta i ich potencjalnym wpływie na zachowanie Administracji USA. Jakież to niby było niebezpieczeństwo, skoro tak łatwo można było ideę zdusić w zarodku? Dlaczego mam wierzyć, że te projekty miały dla Prezydenta i jego otoczenia jakieś szczególne znaczenie, skoro nikt się nie przejął tym iż zostały, jak to piszesz, zamienione w karykaturę?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2
#359808

Dlatego, że:

1. Samolot 101 wrócił z remontu w grudniu 2009, a remont jednak trochę trwał. Decyzje o "wolnej ręce" w Europie zostały zakomunikowane we wrześniu 2009 i mało prawdopodobne jest, że ktoś wstał rano lewą nogą i ot tak sobie postanowił wystrzelić po południu z takim pomysłem;

2. Koncepcja była "w obróbce" coś rok, nawet w karykaturalnej postaci (głównie chodzi o sposób i okres rozliczania NBP z bankami komercyjnymi) mogła w miarę skutecznie działać;

3. Pomiędzy końcem lutego a 10 kwietnia jest trochę mało czasu, a - co tu dużo ukrywać - nie była to raczej ani jedyna, ani najpilniejsza sprawa;

4. Od 10 kwietnia projekt jest rzeczywiście zneutralizowany - oprócz wąskiego grona żyjących osób zaproszonych przez Prezydenta Kaczyńskiego do Rady, które w ogóle nie mają żadnej realnej siły działania, po prostu nikt o tym nie wie.

5. Jakież to niebezpieczeństwo? A dlaczego w takim razie taka medialna cisza okrywa Islandię i ich metodę wyjścia z pułapki banksterów? Cały system niewoli pieniądza dłużnego opiera się na zaufaniu i przyzwyczajeniach, a tak naprawdę na lenistwie umysłowym ludzi w niego uwikłanych. Wystarczy że ludzie dostrzegą inne sposoby utrzymywania relacji wymiennych i cała bańka mydlana pryśnie. To nie pojedyncze działania czy bunty są zagrożeniem dla systemu, ale pomysły czy idee na których tle widać absurdalność tego co jest.

A czy może być większy absurd jak drogie kupowanie od pośrednika dostępu do emitowanego gratis, "z powietrza", środka płatniczego? Dla gospodarki płynność jest krwioobiegiem, jeżeli mamy niedokrwistość organizmu (anemię), to trzeba walczyć z jej przyczynami. A przyczyną nieskuteczności obecnej nademisji pieniądza przez FED czy EBC jest sposób dystrybucji - te środki po prostu nie docierają do gospodarki realnej, tam gdzie ich brakuje, tylko poprzez banki komercyjne na giełdę (czyli na grę hazardową). To tak, jakby anemię zwalczać piciem litrami krwi - coś tam do organizmu dotrze, ale reszta idzie na przestrzał bez pożytku. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

Obserwator

#359811

Jeśli koncepcja była tak ważna dla Lecha to dlaczego milczy o niej Jarosław?
Nie wierzę, że gdyby to było aż tak dla niego ważne, nie podzieliłby się Prezydent tymi ideami ze swoim bratem bliźniakiem.
Dalej, że po śmierci Prezydenta, ten bliźniak zlałby cały, tak ważny dla swojego brata temat. Nawet będąc w opozycji, mógłby zgłaszać projekty ustaw, poruszać temat w swoich wystąpieniach i wywiadach prasowych.

Poza tym wybacz, ale ja nie kupuję wersji, w której jakiś projekt bardzo ważny dla szefa, tu Prezydenta, jego zaufany podwładny, tu Skrzypek, powierza komuś tam, ten ktoś cały projekt wypacza, a ani podwładny, ani szef tego nawet nie zauważają i przechodzą nad tym do porządku.
Wynika z tego, co najwyżej, że ten projekt wcale dla nich nie był ważny.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2
#359813

Ale ja nigdzie nie twierdziłem, że koncepcja była dla Lecha ważna, ot po prostu jedna z koncepcji, akurat poszła do realizacji i już. Nawet nie sądzę, żeby Jarosław o niej wiedział czy przywiązywał do niej wagę.

Istotne jest to, czy wagę do niej mogli przywiązywać ludzie z kręgów zbliżonych do "władców dolara" (a do takich na pewno należy Zbig), zaś jego reakcja na koncepcje zamachu jest zastanawiająca - co mogło być jej przyczyną.

I tyle...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

Obserwator

#359815