Naukowcy o nowej podstawie programowej...

Obrazek użytkownika maciej1965
Kraj

Trwa nagonka na PiS-owską reformę szkolnictwa.   Tym razem dołączyli do niej naukowcy z Uniwersytetu  Warszawskiego (za Interia.pl). Trudno mi jest odnosić się do wszystkich zarzutów. Nie czuję się specjalistą z np. filologii polskiej czy biologii. Zapewne tu powinni się wypowiedzieć profesjonaliści. Ale uderzyła mnie pewna konkretna informacja dotycząca matematyki. Otóż: "Podobne uwagi dotyczą (...) i matematyki - tu wiedza autorów ma być na poziomie lat siedemdziesiątych. W matematyce pedagodzy wytykają powrót do wykonywania czterech działań na piśmie, co w dobie kalkulatorów i komputerów jest anachronizmem".

I tu zaczynam widzieć, że cała krytyka pachnie nagonką. Na temat matematyki mogę co nieco akurat powiedzieć. Uczę w technikum przedmiotów zawodowych. Niejednokrotnie byłem świadkiem sytuacji, w których uczeń wyciągał kalkulator, żeby podzielić jakąś liczbę przez 10 albo pomnożyć przez 2! W dobie komputerów i kalkulatorów oduczyli się liczyć na papierze i w głowie. To oznacza praktycznie, że oduczyli się myśleć. Dopiero czytając zarzuty pedagogów z UW połapałem się, skąd wziął się matematyczny analfabetyzm moich podopiecznych. Po prostu zgodnie z podstawą programową od lat nikt nic od nich nie wymagał. Wszystko miała za nich załatwić bezduszna maszyna. A jak maszyna się zepsuje, to zostają bezradni jak przedszkolaki wobec rachunku całkowego. Co więcej, z próby nauczenia dzieci myślenia pedagodzy z UW czynią Ministerstwu Edukacji zarzut!

Nie, żebym sam nie korzystał z kalkulatora, choć obecnie częściej sięgam po arkusz kalkulacyjny. Komputer jest moim codziennym narzędziem pracy. Ale zdaję sobie sprawę, że komputer to tylko szybki idiota i, że wykona jedynie polecenia zadane mu przez człowieka - użytkownika czy też programistę. Wiem, że współcześnie wykorzystywane algorytmy obliczeniowe powstały niejednokrotnie w XVI wieku, a ich autorom brakowało wówczas jedynie odpowiedniego sprzętu i tym samym byli skazani na kartkę papieru i żmudne ręczne obliczenia. Obecnie co prawda sprzęt jest, ale trudniej o ludzi myślących, którzy nie tylko będą w stanie uzyskać wynik obliczenia, ale też wiedzieć skąd się on wziął i potrafić go poprawnie zinterpretować. A, żeby to umieć, trzeba nieraz sięgnąć po pogardzaną przez pedagogów z UW kartkę papieru.

W przeciwnym razie, zgodnie z pewnym kawałem, matura z matematyki w 2025 roku może polegać na pokolorowaniu drwala...

Za Kwejk.pl

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:17)

Komentarze

od pracowników ("sensu largo") Uniwersytetu zależy, czym ta instytucja będzie w przyszłości. Nie czuję się kompetentny, ale tu na NP publikuje Józef Wieczorek. Szczerze polecam, w sprawach związanych ze środowiskiem naukowym (a także "naukawym").

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1527643

Sam pracowałem przez klika lat na pewnej uczelni technicznej i wiem, że nie zawsze jak słyszy się, iż naukowcy coś odkryli, to jest to jedyna prawda objawiona. Wiem, jak środowiska te są różnorodne, jak bardzo różne pomysły i idee kotłują się i wzajemnie zwalczają. Wiem też, że zdarzają się tu sitwy i koterie potrafiące wzajemnie się podgryzać. Spotkałem się z przypadkiem, gdy doktorantowi zarzucono plagiat (niesłusznie, bronili go nawet recenzenci pracy doktorskiej), bo jeden z profesorów nie lubił jego promotora. 

Tak więc opinie, szczególnie związane z reformami zahaczającymi o politykę, mogą być wypadkową poglądów autora. W swoim wpisie nie odnoszę się też bezpośrednio do opinii pedagogów z UW. Nie mam aparatu badawczego, żeby je ocenić na poziomie teoretycznym. Ale widzę skutki obecnych podstaw programowych na poziomie praktycznym - czyli brak samodzielnego myślenia przez uczniów i nieograniczone zaufanie do techniki. I stąd też wzięły się moje przemyślenia. 

Przy okazji podam też pewien ciekawy przykład stawiania na kalkulator w szkolnictwie. W zadaniu egzaminacyjnym na kwalifikację E23 w zawodzie Technik Energetyk, kazano dobrać baterię kondensatorów do kompensacji mocy biernej. Pominę szczegóły techniczne, bo to nie miejsce na wykład z energetyki, ale w zadaniu podano wszystkie dane kompensowanych rozdzielni, wyciąg z katalogu kondensatorów, normy i wzory potrzebne do dobrania wspomnianej baterii. Podano też wzory tabel w które uczniowie bezpośrednio mieli wpisywać wyniki obliczeń. W treści zadania kazano wyniki wpisywać z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku. Teoretycznie, zadanie dla ucznia klasy 4-5 podstawówki (z moich czasów). W czym haczyk? Ano, w tym, że zadanie było z obsługi kalkulatora i zaokrąglania. Żeby uzyskać pozytywną ocenę, trzeba było w pola tabeli wpisywać wyniki obliczeń z podaną dokładnością, a następnie do kolejnego wzoru podstawić wyniki wzięte z tej tabeli z uwzględnieniem zaokrąglenia. Minimalny błąd powodował kaskadowo błędne wyniki kolejnych obliczeń. Klucz nie przewidywał nawet minimalnej pomyłki na tym drugim miejscu po przecinku! W kluczu padało pytanie, czy w polu konkretnym tabeli znajduje się konkretna liczba. Zero własnej interpretacji sprawdzającego. Ja policzyłam zadanie pod Excelem i uzyskałem wyniki daleko różniące się od klucza. Dlaczego? Bo Excel wyświetla w tabeli wyniki zaokrąglone, ale do dalszych obliczeń bierze wyniki dokładne. Najśmieszniejsze jest to, że w wyniku tak dokładnie wykonywanych obliczeń, uzyskano widełki (szerokie) z których trzeba było dobrać rzeczywisty kondensator z podanego katalogu. Taka dokładność obliczeń była absolutnie zbędna! Jak wspomniałem, uczniom podano wszelkie potrzebne informacje (zero własnej wiedzy fachowej), a wymagania dotyczyły wyłącznie poprawnego zaokrąglania wyników z kalkulatora. Zapewniam, że inne zadania z tego zawodu są na podobnym poziomie. A jak bateria w kalkulatorze padnie, to gwarantuję, że 90% zdających obleje taki egzamin.

Co gorsza, zauważyłem, że uczniowie wynik z kalkulatora traktują jako świętość. A liczyć na nim też często nie potrafią i nie wiem jak, ale uzyskują czasami sufitowe wyniki. Co więcej, nie potrafią się zorientować, że coś jest nie tak i np. wynik funkcji sinus wynosi 2. Tak wyszło z kalkulatora, to widać tak jest :-()

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1527650

Jestem elektroenergetykiem który przeszedł do elektroniki. Do obliczeń stosowałem kartkę i ołówek oraz suwak logarytmiczny. Suwak wymaga(ł) ogromnej samokontroli, pilnowania przedziału wartości w którym mieści się wynik obliczeń.

Kalkulator jaki otrzymałem będąc pracownikiem uczelni (HP35), musiał bym spłacać trzy lata. Odwrotna notacja polska.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

#1527651

Należę do pokolenia, które jeszcze uczyło się liczyć na suwaku. Ale na studiach miałem juz kalkulator :-)

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1527652

Niestety wyglada, ze uczelnie polskie zdominowane sa juz nawet nie przez miernoty ale przez kretynow. A wiec reforma programu nauczania jak i selekcja na kadry powinna objac nie tylko szkolnictwo podstawowe i srednie ale rowniez wyzsze.

Nie wiem czy na nasze szczescie czy nie ale zachodnie uczelnie weszly na ta droge wczesniej tyle, ze kraje te od dawna staly na znacznie wyzszym poziomie technologicznym niz Polska wiec ze szczytu do dolka maja znacznie dluzsza droge. O ile za Gierka odstawalismy coraz mniej od technicznej gory to dzis technologicznie Polska niemal nie istnieje. W 1980 roku Polska uzyskiwala 2.5 razy wiecej patentow niz Korea Poludniowa. Dzis Korea Poludniowa uzyskuje ponad 40 razy wiecej patentow i niz Polska.

Ale w Azji nie ma politykli gender, wszystkie badania pokazuja ze srednie IQ chlopcow od 14-15go roku zycia perzekrcza IQ dziewczynek i rosnie a w paru procenyach najbardziej inteligentnych nie ma ani jednej kobiety. W Azji kara chlosty jest czyms normalnym i wszyscy ucza sie liczyc uzywajac palcow, liczydla i kartki papieru zanim zaczna uzywac kalkulatory i komputery. W konsekwencji cztery azjatyckie narody uzyskuja rocznie wiecej patentow niz reszta Swiata.

 

pozdrawiam,

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Vik

#1527654

Uczyłem matematyki. I żaden qtas nie powie, że dogłębne nauczenie czterech podstawowych działań nie jest konieczne!

Uczę teraz wnuczkę - klasa 5-ta. Ułamki. Nie uczą pojęcia ułamka, a już uczą potęgowania. Szybkie metody działań na ułamkach, różne triki i uproszczenia sam uczę. Durnota programowa jest obłędna!

Ale za to uczą się z przyrody, co to jest mapa hipsometryczna.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1527656

PO-mafia zawsze miała kłopoty z liczeniem - bo najczęściej liczyła na ...obcą pomoc...

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1527677

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1527699

młodzi potrafili prawidłowo odczytać poniższy wykres:

Zwracam uwagę na słupek z POparciem dla PO :-)

I jak tu wierzyć komputerom?...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1527723

a nie merytoryczny! Argumenty utytułowanych autorytetów są mocno naciągane i często wyssane z palca! Niezależnie jak niedoskonała jest podstawa programowa, polskie szkolnictwo, na każdym poziomie, wymaga dogłębnej zmiany! W przeciwnym wypadku kształcić będziemy niedouczonych, użytecznych półidiotów. Mam jedno życzenie: by szkoły znów uczyły a licea ogólnie kształciły i niezależnie od podstaw, programów uczyły samodzielnie myśleć i rozwiązywać problemy!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

mika54

#1527717

Nie wiem, ile w tym jest prawdy, bo słyszałem to jedynie od znajomej, ale ponoć jeszcze za rządów PO, przy wprowadzaniu nowych podstaw programowych z przedmiotów zawodowych, podpisała się pod nimi dopiero 3 komisja. Poprzednie nie chciały firmować swoim nazwiskiem reform pani Szumilas.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1527722