Europejskie Eldorado (3) – Geneza Unii Europejskiej

Obrazek użytkownika Satyr
Idee

Aby w dalszych rozdziałach mówić o członkostwie Polski w Unii Europejskiej i wynikających z tego skutkach, trzeba powrócić do czasów, kiedy to tworzono podwaliny pod obecny eurokołchoz. Robert Schuman – współtwórca wspólnej Europy widział ją chrześcijańską, nie zaś ateistyczną. Widział przyjazną dla narodów ją tworzących, bez wyzysku i dyskryminacji krajów mniejszych i tych mniej zamożnych. Ale każdy nawet najlepszy wzór można sprowadzić do kiczu czy jego parodii, który może się "odbijać czkawką", a w konsekwencji skończyć się utratą suwerenności i zniknięcia kraju z mapy Europy. 

Powoanie Unii Europejskiej miało stać się kolejnym etapem integracji państw zachodnioeuropejskich, która – w swoim początkowym i wyłącznie gospodarczym wymiarze – została zainicjowana w 1951 roku. Wtedy to zadecydowano o powołaniu Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali (EWWiS), oddającej sektor węglowy i stalowy pod wspólną kontrolę pierwszych państw członkowskich: Francji i Republiki Federalnej Niemiec oraz Belgii, Holandii, Luxemburga i Włoch. Utworzenie EWWiS miało – według oficjalnej wykładni wspólnoty – zapewnić pokojową kooperację między niedawnymi wrogami z II wojny światowej. Jednak dla inicjujących powołanie wspólnoty Francuzów równie ważne z ekonomicznego punktu widzenia  było zapewnienie ciągłości dostaw koksu z Zagłębia Ruhry po zlikwidowanych alianckich strefach okupacyjnych w RFN. Wymierną korzyścią dla Francuzów był również dostęp do niemieckiego węgla po takich cenach, jakie płacili odbiorcy niemieccy. Wcześniej płacili ceny o połowę wyższe. 

         

Wspólnota była też korzystna dla Niemców, którzy stając się jej równorzędnym członkiem, wychodzili z powojennej izolacji. Jednak to decyzja z lat pięćdziesiątych powołująca ponadnarodową instytucję dla gospodarowania strategicznymi złożami węgla i rud metali jednocześnie wytyczyła kierunek ewolucji Wspólnot Europejskich. Utworzono wówczas Wysoką Władzę, poprzedniczkę obecnej Komisji Europejskiej, która decyzyjnie miała stać ponad narodowymi państwami członkowskimi.

         

Jednak u jej podstaw leżał o wiele głębszy, paneuropejski cel, który dość dobrze charakteryzuje memorandum, jakie wystosował faktyczny twórca wspólnoty – Jean Monnet francuski polityk i ekonomista do ówczesnego francuskiego ministra spraw zagranicznych – Roberta Schumana, cyt.: „Przez złączenie podstawowej produkcji (węgla i stali) i utworzenie Wysokiej Władzy, której decyzje będą wiążące dla Francji, Niemiec i krajów, które do nich dołączą, ta propozycja położy pierwsze konkretne fundamenty Federacji Europejskiej, która jest niezbędna do utrzymania pokoju”.

         

Nieco wcześniej, bo w maju 1949 roku powstała Rada Europy, która stała się pierwszą międzyrządową organizacją na Starym Kontynencie po II wojnie światowej. Formuła współpracy czy też integracji, jaką zaproponowała Rada Europy, okazała się jednak zbyt ograniczona.

         

Powołana na okres 50 lat EWWiS, która przestała faktycznie istnieć 23 lipca 2002 roku, razem z utworzonymi w 1957 roku Europejską Wspólnotą Gospodarczą i Europejską Wspólnotą Energii Atomowej (EUROATOM) ustanowiła Wspólnoty Europejskie – trzy nierozerwalne podmioty prawa międzynarodowego, które od roku 1967 dysponują wspólnymi organami w postaci komisji, parlamentu i sądu.

 

Równolegle z realizacją integracji gospodarczej, myślano już o współpracy politycznej i militarnej. Ambitne plany ustanowienia Europejskiej Wspólnoty Obronnej z 1952 roku rozbiły się wówczas ze względu na obawy poszczególnych państw przed utratą suwerenności. Upadł także pomysł Traktatu o Europejskiej Wspólnocie Politycznej. Projekt ten miał być zrealizowany ponad 40 lat później dzięki powołaniu Unii Europejskiej, która ustanawiała współpracę w obszarze polityki zagranicznej i bezpieczeństwa.

         

Decyzja o powołaniu dwóch kolejnych organizacji – Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG) oraz Europejskiej Wspólnoty Energii Atomowej (EUROATOM) – została podjęta w marcu 1957 roku w gronie tych samych sześciu państw. EWG zakładała powstanie unii celnej i wspólnego rynku dla towarów, usług, pracowników i kapitału. EUROATOM wprowadzała wspólną kontrolę nad przemysłem nuklearnym w państwach członkowskich. W przeciwieństwie do EWWiS, dwie wyżej wymienione wspólnoty powstały na czas nieokreślony i zapewne nie było to przeoczenie fundatorów.

         

Od roku 1958 mieliśmy więc do czynienia z trzema równoległymi i ponadnarodowymi Wspólnotami Europejskimi, grupującymi te same państwa członkowskie. Wspólnoty tworzą własny porządek prawny, który jest nadrzędny w stosunku do prawodawstwa państw członkowskich. To właśnie do Wspólnot Europejskich – ponadnarodowej struktury współpracy gospodarczej – przystępowały kolejno: Dania, Wielka Brytania, Irlandia, Grecja, Hiszpania i Portugalia. Polska podpisała układ stowarzyszeniowy  w roku 1991 ze Wspólnotami Europejskimi, a nie z Unią Europejską czy jedną Wspólnotą Europejską.

         

Od samego początku Wspólnoty Europejskie charakteryzowały się przeorientowaniem istniejącej integracji w integrację ponadnarodowych struktur w kolejnych obszarach decyzyjnych, rezerwowane jak dotychczas tylko dla państw narodowych. W latach 70-tych ubiegłego wieku powstały fundamenty współpracy walutowej, której uwieńczeniem było wprowadzenie na początku 2002 roku wspólnej waluty o nazwie euro (€) w 12 spośród 15 państw członkowskich UE. W tym samym czasie także rozwinięto samodzielne instytucje budżetowe. W kolejnej dekadzie zdecydowano o harmonizacji zachodnioeuropejskich rynków i utworzeniu jednolitego rynku wewnętrznego w obrębie państw członkowskich. Kolejnym krokiem było zwiększenie uprawnień instytucji wspólnotowych i faktyczna eliminacja prawa weta, które wcześniej przynależało państwom członkowskim w obszarach regulowanych przez Wspólnoty Europejskie. Ponadnarodową kontrolę rozszerzono na kolejne dziedziny życia, takie jak: polityka społeczna, ochrona środowiska i badania naukowe.

         

Swoistym przełomem w zacieśnianiu współpracy państw zachodnich było podpisanie w lutym 1992 roku w holenderskiej miejscowości Maastricht – Traktatu o Unii Europejskiej. Jednakże nie został on ciepło przyjęty przez mieszkańców zachodniej Europy. Odrzucono go bowiem w ogólnonarodowym referendum w Danii, a we Francji przeszedł minimalną ilością głosów. Traktat z Maastricht wprowadził obecny podział Unii Europejskiej na trzy filary. Pierwszy z nich − oparty jest na dotychczasowych trzech wspólnotach, które nie przestały istnieć − obejmuje politykę gospodarczą, politykę społeczną i kulturę. Filar ten wprowadził również pojęcie „obywatelstwa europejskiego”, w wyraźnym kontraście do obywatelstwa państwa narodowego. Decyzje w tym filarze podejmuje się większością głosów. Drugi filar UE, to wspólna polityka zagraniczna i bezpieczeństwa. Ustanawia on między innymi Wysokiego Przedstawiciela UE w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa oraz powołuje Europejskie Siły Szybkiego Reagowania. Kolejnym etapem − omawianym przez Konwent UE „do bólu” i z uporem maniaka − jest „uwspólnotowienie” polityki zagranicznej, czyli faktycznie dążenie do przekazania kompetencji dyplomatycznych państw członkowskich do Brukseli. Trzeci filar, i jak dotychczas ostatni, − dotyczy wymiaru sprawiedliwości i spraw wewnętrznych. Tu powołano się między innymi na wspólne organy policyjne i sądownicze, a obecnie trwają prace nad instytucją unijnego prokuratora.   

 

Warto w tym miejscu podkreślić, że mieszkańcy poszczególnych krajów zachodnioeuropejskich do tej pory przystępowali do Wspólnot Europejskich, albowiem Unia Europejska jeszcze nie istniała. Co więcej, pierwsi członkowie mieli znacznie większe przywileje i pewien zakres derogacji prawnych (uchylenia w całości lub częściowo mocy obowiązującej przepisu prawnego) w stosunku do kolejnych dołączających państw. Przykładem może być pozostawienie Brytyjczykom decyzji o ewentualnym przystąpieniu do strefy zunifikowanej waluty − euro, którego to wyboru nie mają już Polacy czy Czesi − zmuszeni niebawem zrezygnować z narodowych walut.         

 

Ciekawostką jest, iż w rzeczywistości do Unii na drodze referendum narodowego przystąpiły zaledwie trzy z czterech kandydujących krajów. Trzeba pamiętać, że mieszkańcy takich państw jak Wielka Brytania, Irlandia i Hiszpania przystępowały w latach 70-tych i 80-tych do trzech Wspólnot Europejskich, ponadnarodowych co prawda, ale ograniczonych w swoich kompetencjach do wspólnoty gospodarczej. W latach 90-tych stali się oni niejako automatycznie obywatelami Unii Europejskiej. Z kolei świadomie, ale bez większego entuzjazmu przystąpiły − już do Unii Europejskiej − Austria, Szwecja i Finlandia. Poza Unią pozostali Norwegowie, którzy odrzucili wejście do Wspólnot Europejskich a następnie do UE w narodowych referendach w roku 1972 i 1994. W listopadzie 1994 roku tylko 51,8 % Szwedów i 57 % Finów w referendum poparło akcesję. Wynik referendów w tych krajach mógłby wyglądać zupełnie inaczej, gdyby nie zdecydowano się na tzw. kaskadowe głosowania. I tak pierwsi do urn poszli Austriacy, gdzie kampania informacyjna miała najbardziej propagandowy charakter, następnie Finowie, Szwedzi i Norwegowie.

 

    

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.8 (głosów:11)

Komentarze

Gdyby plebiscyt na dalsze uczestnictwo  w UE Zjednoczonego Królestwa został rozpisany dzisiaj, to w granicach siedemdziesięciu procent respondentów opowiedziałoby sie za wystąpieniem z UE. Znakomite rezultaty Farage'a i jego partii, niechybnie skłonią Cameron'a w niedalekiej przyszłości do rozpisania takiego referendum.

Dwudziestopięcioprocentowe poparcie dla pani Le Pen i jej Frontu Narodowego we Francji podczas ostatnich eurowyborów, mocno rokuje zwycięstwo tej konserwatystki w wybarach parlamentarnych w tym kraju.

Po ewentualnej wygranej, Le Pen także rozpisze referendum.

Wbrew temu, co serwują nam nasze media, we Francji ostatnio panuje trend mocno narodowy, a wielotysięczne manifestacje przeciwko aborcji i w obronie rodziny, potępiajace tzw. "małzeństwa" homoseksualne, potwierdzają to.

Być może, że po upadku eurokołchozu zaprogramowanego przez Niemcy, dojdzie do odrodzenia się idei powstania unii państw na wzór tej z wizji Roberta Shumana, opartej na wartościach chrześcijańskich, a nie na jakichś wyimaginowanych w chorych umysłach historiach, że chłopczyk to dziewczynka itd.

 

Bardzo dobry artykuł!

 

Pozdrawiam!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1427659

... nadal traktują UE, jako "dobrą ciocię miliarderkę".
Nie będę teraz dywagował, jaki rozwój gospodarczy
mogłaby mieć Rzeczpospolita, - oczywiście przy roztropnie
myślących w rządzie i parlamencie - gdybyśmy nie byli w UE.

 

Zasygnalizuję, że nadal jesteśmy w UE płatnikami netto,
a środki, które ponoć "płyną strumieniami" z eurokołchozu
są w RP wykorzystywane na poziomie 35 procent.
A co z 65% ??? Ktoś się nieźle "pożywia" pieniędzmi
z naszej unijnej składki. 

 

Jeśli zatem dołożylibyśmy chociaż drugie tyle z przeznaczeniem
na inwestycje w Polsce, co obecnie otrzymujemy z łaski
i po "wielkich bólach" z UE, to możesz sobie wyobrazić,
ile inwestycji i przedsięwzięć mogłoby być podjętych na rzecz
lokalnej społeczności w Polsce.

 

Pozdrawiam, 

    

 

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr

 

#1427667