Jak Janusz Lewandowski zdrajcą został – przypomnienie

Obrazek użytkownika Satyr
Świat

Zastanawiałem się, jak to się stało, że do dzisiaj Janusz Lewandowski działa na szkodę Polaków, bezkarnie opluwa polski rząd, stawia PiS-owi zarzuty, które od A do Z są wyssane z palca. Jak to się stało, że taka kreatura znalazła się na liście zdrajców Rzeczpospolitej? Odpowiedź jest prosta: głosujący na tę kreaturę Polacy albo utracili pamięć, albo też jest im obojętne, co się z Polską stanie i kto i jak będzie nią rządził. Zatem, by „odświeżyć” pamięć, powracam do tekstu, który 3 lata temu opublikowałem na old.niepoprawni.pl. i po dopisaniu jednego akapitu – tutaj go prezentuję.

 

Janusz Antoni Lewandowski – pseudonim „Megapaser”

 

   Urodził się 13 czerwca 1951 w Lublinie. O ile wierzyć danej pochodzącej z kartoteki ludności Polski przy Centralnym Biurze Adresów MSW – jego prawdziwe imię i nazwisko brzmi – Aaron Langman. Tytuł magistra ekonomii uzyskał w roku 1974 na Uniwersytecie Gdańskim, a 10 lat później doktoryzował się na tym samym uniwersytecie. W latach 1974-1983 był tamże nauczycielem akademickim. Później pracował w Polskich Liniach Oceanicznych i był także wykładowcą na amerykańskim Uniwersytecie Harvarda.

   W latach 1980–1989 doradzał związkowi „Solidarność” w sprawach ekonomicznych. Reprezentując środowisko gdańskich liberałów w roku 1988 współtworzył Kongres Liberalno-Demokratyczny. W rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego, a także później w rządzie Hanny Suchockiej pełnił funkcję ministra przekształceń własnościowych, a uściślając – ministra „zniekształceń” własnościowych.

   Założył Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową w Gdańsku i pełnił funkcję przewodniczącego rady fundatorów tego instytutu. Wtedy to w roku 1988 wraz z Janem Szomburgiem przedstawił projekt szybkiej prywatyzacji gospodarki, którą w skrócie można by nazwać prywatyzacją przy pomocy bonów prywatyzacyjnych, jakie dostaliby Polacy. Według założeń Lewandowskiego, bardzo szybki rozwój gospodarczy Polsce mogło zapewnić oddanie państwowej własności w ręce prywatne, a Polacy powinni na tym tylko skorzystać. Niestety,… idea prywatyzacji przy udziale społeczeństwa stała się farsą, albowiem gdy Lewandowski w roku 1990 został ministrem, szybko o tym „zapomniał”. Dopiero w kwietniu 1993 roku, po fali społecznych protestów, chcąc udobruchać społeczeństwo, parlament przyjął przedstawiony przez rząd Hanny Suchockiej Program Powszechnej Prywatyzacji. Chodziło o ustawę o Narodowych Funduszach Inwestycyjnych.

   Dwa lata później Polacy mogli odebrać świadectwa udziałowe NFI. Koncepcja wymyślona przez Lewandowskiego okazała się żałosna. Była karykaturą idei powszechnej prywatyzacji. Powstało aż 15 NFI, do których skierowano ponad 500 przedsiębiorstw. Ale tylko nieliczne z nich dawałyby potencjalnym przyszłym właścicielom nadzieję na zarobek. Ponadto jedno świadectwo udziałowe, które mógł otrzymać każdy dorosły Polak, było warte zaledwie 20 nowych złotych. W efekcie firmy wniesione przez państwo do NFI nie stały się własnością Polaków, którzy wiedząc, iż 20 zł to żadna własność, zbywali swoje udziały różnym podmiotom, w znacznej części zagranicznym. Setki milionów zarobiły na tym tylko firmy zarządzające Funduszami i podmioty skupujące udziały, ponieważ dochodziło do sprzedaży najbardziej atrakcyjnych firm, następnie wyprowadzania z nich majątku, a w efekcie wiele zakładów szybko zbankrutowało. Ludzie do niedawna pracujący w tych firmach ustawiali się w kolejce po zasiłek dla bezrobotnych. Taki stan rzeczy Polacy mogli zawdzięczać ministrowi Lewandowskiemu, który nie zadbał o przygotowanie ustawy chroniącej interesy firm i pracowników. Nikt mnie nie przekona, że J. Lewandowski – doktor w dziedzinie ekonomii był tak durny, iż nie wiedział, co wówczas czynił. Gołym okiem było widać jego wrogie działanie wobec Narodu Polskiego. Wiele bym dał za informację, kto był jego… mocodawcą, kto nim sterował w pogrążaniu Polaków w otchłań niebytu i jakie osiągnął osobiste profity za wbijanie gwoździ w trumnę polskiej gospodarki. 

   Jako minister „zniekształceń” własnościowych –  był symbolem złodziejskiej prywatyzacji, sprzedaży państwowych firm pociotkom i kolesiom, tym samym przyczynił się także do rosnącego lawinowo bezrobocia i utraty przez Polaków majątku wypracowanego przez pokolenia. Wówczas Polacy popierali w większości prywatyzację, albowiem kojarzyła się z czymś pozytywnym. Miały to być zmiany, które powinny wyjść na dobre nie tylko przedsiębiorstwom, ale także pracownikom i państwu. Nastawienie załóg i związków zawodowych może było pozytywne dlatego, że w momencie prywatyzacji pracownicy otrzymywali bezpłatnie do podziału pakiet 15 proc. akcji firm, w których byli zatrudnieni. Jak się później okazało, była to tylko „zwiędła marchewka” dla związków zawodowych i załóg, by wyzbyć się za bezcen majątku narodowego. A „kij” działacze związkowi i załogi przedsiębiorstw mieli wkrótce odczuć na własnych plecach.

Jednak to społeczne zaufanie skończyło się szybko. Pozytywnych przykładów prywatyzacji było coraz mniej, a mnogość przestępstw, jakie popełniano przy przekształceniach własnościowych otwierało szeroko oczy społeczeństwu – ukazując „przekręty”. Jeśli brakowało jasnych i przejrzystych reguł wyceny i sprzedaży państwowego majątku, to droga do zaboru mienia państwowego była bardzo prosta. Firmy za „psie grosze” przejmowali zarówno cwaniacy z kraju, jak i z zagranicy. Ci z Polski, to na ogół była dawna partyjna i esbecka nomenklatura, a więc działacze partyjni, byli dyrektorzy państwowych zakładów, tajni współpracownicy SB i służb wojskowych oraz komunistycznych prominentów z „wyższej półki”.

   Nowoczesne Zakłady Papiernicze w Kwidzynie, warte 600 milionów dolarów były sztandarowym przykładem sprzedaży za bezcen pod przykrywką prywatyzacji. Sprzedano je amerykańskiemu przedsiębiorcy za… 120 milionów dolarów, a więc za 20 procent ich wartości! Ale to nie jedyne straty, jakie poniosło polskie społeczeństwo z tego powodu. Trzeba tu bowiem wskazać na fakt, iż nowy właściciel zwolnił około 20 procent załogi, co skutkowało obciążeniem budżetu państwa zasiłkami dla rzeszy kilkuset bezrobotnych. Jeśli do tego dodamy podwyższenie cen zbytu produkowanego papieru w firmie zarządzanej przez nowego właściciela i wyprowadzanie zysków za ocean oraz tzw. wakacje podatkowe, to mamy skalę spustoszenia, jakie są skutkiem działania Lewandowskiego.

   W owym czasie z wielu stron kraju napływało wiele sygnałów, że „ktoś” kupił państwową firmę, po czym stała się ona natychmiast tzw. wydmuszką. Maszyny i wszelkie urządzenia technologiczne oraz  „portfel zamówień” na wyroby czy usługi trafiały do zupełnie innej spółki, ale powiązanej z właścicielami, a spółka-matka była pogrążana w coraz wyższe długi. Powodowało to, iż spółka-matka szybko została postawiona w stan upadłości, a ludzie wysłani na „zieloną trawkę” ze swoimi nic niewartymi udziałami. Nie tylko nie dane im było zostać współwłaścicielami firm, w których pracowali przed ich upadłością, ale w dodatku tysiącami szli na bezrobocie. Pseudo-inwestorzy nie realizowali absolutnie żadnych zobowiązań inwestycyjnych i socjalnych, do których obligowała ich umowa nabycia państwowych polskich zakładów pracy. Proceder ten był uprawiany na szeroką skalę za przyzwoleniem (nie)polskiego rządu, w tym Janusza Lewandowskiego, a więc trudno było ukarać owych „inwestorów” za taki tok postępowania.

   Korupcja przy przejmowaniu państwowych zakładów pracy była na porządku dziennym. Wielu potencjalnych inwestorów gotowych wejść do Polski z pieniędzmi szybko się wycofało. Powodem była właśnie korupcja. Okazywało się bowiem, że gdy chcieli kupić jakieś polskie przedsiębiorstwo, – nie wystarczyło oferty kupna wzbogacić o korzystny dla Polaków pakiet socjalny i inwestycyjny. Trzeba było także… „posmarować”. Komu i ile? Nie trzeba mieć umysłu Sherlocka Holmes’a, aby odpowiedzieć na to pytanie. Z całą pewnością nie byli to decydenci niższego szczebla, spoza sfery rządu Jana Krzysztofa Bieleckiego i Janusza Lewandowskiego. Ów minister „zniekształceń” własnościowych nigdy nie odpowiedział, dlaczego sprzedawał przedsiębiorstwa z pominięciem procesu zwanego licytacją, a czynił to w bardzo niejasny i nietransparentny sposób. Było oczywiste, że wyprzedaż polskich firm tzw. inwestorom strategicznym, często poniżej wartości, oznaczała niejednokrotnie wrogie ich przejęcie tylko po to, by je zlikwidować, bo były konkurencyjne dla zachodnich przedsiębiorstw. Doprowadzano je do bankructwa i zamykano, a pracownicy szli na bezrobocie.

   Andrzej Lepper – szef Samoobrony, zmarły tragicznie 5 sierpnia 2011 roku w dziwnych i niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach – w roku 1993 powiedział, cyt.: „Nie widzę powodu, by tartaku, młyna, warsztatu, czy ziemi nie miał odzyskać jej poprzedni właściciel, a uzyskać spekulant tylko dlatego, że taka była wola reżimu komunistycznego, a obecnie pana ministra Lewandowskiego”. Otóż Janusza Lewandowskiego obciąża także brak przeprowadzenia reprywatyzacji. Okazało się, że na początku lat 90. były ku temu warunki, aby przyjąć ustawę reprywatyzacyjną, która naprawiłaby krzywdy, jakich od komunistów doznali dawni właściciele majątków ziemskich, zakładów przemysłowych czy domów handlowych. W pierwszej kolejności zakłady, które miały być sprywatyzowane, powinny trafić częściowo lub w całości do osób, które miały wobec nich roszczenia reprywatyzacyjne. Niestety, tego nie zrobiono, bo rząd i minister woleli sprzedawać takie przedsiębiorstwa zagranicznym koncernom. Janusz Lewandowski lubi się chwalić, że dopiero prywatyzacja była rzeczywistym końcem komunizmu, bo zmieniła stosunki własnościowe w gospodarce, dając przewagę własności prywatnej. Powtarza wszem i wobec, że państwo musi chronić „święte prawo własności”. Dlaczego jednak tego prawa odmawiał dawnym właścicielom i ich spadkobiercom? Dla tych ludzi stał się po prostu „największym paserem III RP”, który sprzedawał zagrabiony majątek.

   Kolejnym, typowym przykładem przestępczej prywatyzacji prowadzonej przez Janusza Lewandowskiego była sprawa sprzedaży dwóch krakowskich spółek: Krakchemia oraz Techma. Jak się później okazało, jednym z kupujących był kolega ministra z Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Ponadto odrzucono lepszą, bo o prawie 2,5 mln zł droższą ofertę. Wiele wątpliwości budzi do dzisiaj dokumentacja prywatyzacji, a jeden z ważnych dokumentów był – o zgrozo – antydatowany! Dodać jeszcze trzeba, iż kupujący przejmował cały zysk prywatyzowanych firm, czyli faktycznie zostały one sprywatyzowane za swoje własne pieniądze.

   Dla jaśniejszego zobrazowania tego procederu niech Czytelnicy wyobrażą sobie taką oto sytuację: kupujemy od państwa jakąś firmę X za 5 milionów złotych. Mamy wiedzę, iż w jej kasie leży 5 mln złotych, które przejmiemy od razu po podpisaniu umowy. Ile w takim razie to przedsiębiorstwo nas kosztowało? Nic, czyli zero złotych. Tak było mniej więcej w tym przypadku. Sprawa nabrała rozgłosu. Prokuratura nie mogła już dalej „chować głowy w piasek” i udawać, że nic się nie stało, tak jak czyniła to z wieloma podejrzanymi prywatyzacjami. Nad sporządzeniem aktu oskarżenia zeszło jej aż… 5 lat po tej prywatyzacji i złożyła go do Sądu Rejonowego w Krakowie dopiero w roku 1997 uznając, iż  Janusz Lewandowski miał działać na szkodę interesu publicznego i prywatnego, przekraczając uprawnienia i nie dopełniając obowiązków przy prywatyzacji na początku lat 90. dwóch krakowskich spółek Skarbu Państwa. W marcu 2005 sąd pierwszej instancji uniewinnił go od popełnienia tych zarzutów. W styczniu 2006 wyrok ten został uchylony, a sprawę skierowano do ponownego rozpoznania.

   Ale jeszcze większym skandalem było to, że prawomocny wyrok zapadł dopiero w roku 2009. Lewandowski został uniewinniony, jednak kuriozalne jest uzasadnienie tego orzeczenia, które wygłosił sędzia Tomasz Kudla z Sądu Okręgowego w Krakowie, odrzucając apelację prokuratury od wyroku uniewinniającego, jaki zapadł przed sądem rejonowym. Ów sędzia uznał co prawda, że przy tej prywatyzacji doszło do nieprawidłowości, ale nie do złamania prawa. Powoływał się na to, że w ówczesnych latach brakowało w ministerstwie fachowych kadr do prowadzenia prywatyzacji, a wiele przepisów się zmieniało i było niejasnych.

   Należy zatem postawić pytanie: – czy ministra nie obowiązywała zasada, że nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania? Niejeden Polak zapewne taką nieznajomością tłumaczył się przed sądem, ale nie przypuszczam, by sąd mu odpuścił. Kuriozalnie brzmiało też tłumaczenie sędziego, że: „ta sprawa miała być wielką aferą pokazującą, że w ówczesnym ministerstwie przekształceń własnościowych istniała grupa trzymająca władzę, pozwalająca kolesiom uwłaszczać się na majątku państwowym”. Dodał ponadto, że miał to być sąd nad pewną formacją polityczną, która podjęła się przekształceń własnościowych w naszym kraju.

   Szkoda, że ów sędzia nie ograniczył się – tak jak powinien – tylko do oceny materiału dowodowego, zamiast wygłaszać polityczno-publicystyczną tyradę, której nie powstydziłyby się media mainstreamowe, broniące zawzięcie przed wszelkimi oskarżeniami byłego ministra. Epilog tej sprawy jest taki, że prokuratura nie złożyła wniosku do Sądu Najwyższego o kasację wyroku, choć był on już podobno gotowy. Ale przecież nie można było dopuścić do tego, aby kandydat na komisarza unijnego był jeszcze uwikłany w jakieś procesy, więc – jak to bywa w zwyczaju platformersów – sprawę „zamieciono pod dywan”.

   Po porażce wyborczej KL-D w roku 1993, Janusz Lewandowski przez prawie 4 lata pracował jako ekspert między innymi poza granicami Polski. Komu i co doradzał? – Dostępne źródła tego nie podają. Kiedy KL-D, którego Janusz Lewandowski był członkiem – połączyło się z Unią Demokratyczną w jedną partię pod nazwą Unii Wolności – został jej członkiem. To z listy tej partii wszedł do Sejmu III kadencji w 1997. W 2001 przeszedł do Platformy Obywatelskiej, uzyskując mandat posła IV kadencji w okręgu gdańskim. Zasiadł także we władzach krajowych Platformy Obywatelskiej.

   W okresie od kwietnia 2003 do kwietnia 2004 był obserwatorem przy Parlamencie Europejskim. W wyborach do Parlamentu Europejskiego 13 czerwca 2004 został wybrany z listy Platformy Obywatelskiej w okręgu gdańskim, w którym przez 2,5 roku był przewodniczącym komisji budżetowej, następnie objął funkcję jej wiceprzewodniczącego. Natomiast w wyborach europejskich w roku 2009 ubiegając się o reelekcję, ponownie wygrał w swoim okręgu.

   W 2009 został nominowany przez rząd RP na polskiego komisarza europejskiego ds. programowania finansowego i budżetu w II Komisji Europejskiej pod przewodnictwem José Barroso. Był szykowany jest na unijnego komisarza, albowiem w Brukseli przeszłość Janusza Lewandowskiego nikomu nie będzie przeszkadzać.

   I tak dnia 11 stycznia 2010 w Parlamencie Europejskim Janusz Lewandowski został przesłuchany jako kandydat do KE. Trzy miesiące później Parlament Europejski zatwierdził skład Komisji Europejskiej, a Lewandowski został komisarzem europejskim ds. programowania finansowego i budżetu w KE. W konsekwencji tej nominacji Janusz Lewandowski utracił mandat europosła.

   Jak podkreślił Janusz Lewandowski: "(...) w corocznej ocenie europejskich ministrów finansów według "Financial Times", ministrowie ze Szwecji, Niemiec i Polski plasują się w pierwszej trójce. – Niestety, nie wszyscy w Polsce o tym wiedzą. Debaty parlamentarne dotyczące spraw europejskich są opłakane co do poziomu, zupełnie niewspółmierne do wizerunku Rostowskiego" – ocenił Lewandowski.

   W rozmowie z TOK FM, odniósł się do debaty o pakcie fiskalnym. – „To była pyskówka, która nawet nie zasługuje na miano debaty, tym bardziej debaty parlamentarnej. Słyszeliśmy choćby bzdurne okrzyki o utracie suwerenności” – powiedział komisarz.

   Tryb zastosowany podczas głosowania nad ustawą dotyczącą paktu fiskalnego jest niezgodny z konstytucją, dlatego głosowanie nad ustawą jest nieważne – ocenił Jarosław Kaczyński. – Nie boję się konsekwencji. Ci, który boją się Unii dostają pod każdym względem po głowie. Strach przed Unią to najbardziej niemądra polityka, jaką można stosować – dodał prezes PiS.

   Komisarz UE ds. budżetu Janusz Lewandowski zaproponował nowy-stary pomysł polegający na wprowadzeniu unijnych podatków od usług transportowych, transakcji finansowych, paliw i handlu emisjami  CO2 . – "Szukamy sposobu na spokój finansowy w Unii Europejskiej na lata 2014-2020" – powiedział „Rzeczpospolitej” Janusz Lewandowski. Kiedy we wrześniu 2010 przedstawił kompletną analizę wprowadzenia kolejnych źródeł wpływów do budżetu UE, pomysł ten został bardzo negatywnie odebrany zarówno przez państwa członkowskie, jak i organizacje pracodawców, jak również przez przewoźników lotniczych.

   W 2014 ponownie z listy PO został wybrany do Parlamentu Europejskiego. W związku z tym 1 lipca 2014 odszedł ze stanowiska w KE. W styczniu 2015 został powołany przez premier Ewę Kopacz na przewodniczącego Rady Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów. Ale po „przerżniętych” przez PO wyborach do parlamentu zakończył urzędowanie w listopadzie tego samego roku. W 2016 został członkiem zespołu doradców ekonomicznych PO. Czyli… ma doradzać, jak obrócić resztę majątku narodowego w masę upadłościową, by potem go sprzedać obcym za psi pieniądz.

   Kończąc już rys tej postaci, nie wyobrażam sobie, aby ów człowiek nadal szkodził mojej Ojczyźnie. A mechanizm odsunięcia go od polityki jest prosty: przy urnie wyborczej nie zagłosować więcej na niego. I to jest apel do lemingów, którym – mam nadzieję – powyżej wskazałem, co „zawdzięczają” temu ministrowi „zniekształceń” własnościowych.

Treść tego artykułu można także odsłuchać z nagrania dokonanego w studio Niepoprawnego Radia.pl. Czyta MarkD.

https://www.youtube.com/watch?v=gOmNs7r6Buc 

 

_________________________
Opracowując ten materiał posiłkowałem się:

1)    Życiorys. januszlewandowski.pl,
2)    wprost.pl, 12.03.2009,
3)    Nasz Dziennik, 21.07.2009, Nr 169 (3490),
4)    Samoobrona. Dlaczego? Przed czym?, Warszawa 1993,
5)    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Janusz-Lewandowski-Jacek-Rostowski-to-jeden-z-najlepszych-ministrow-w-Europie,wid,15355065,wiadomosc.html ,
6)    http://www.bibula.com/?p=47926,
7)    http://www.bibula.com/?p=25555.
8)    http://wpolityce.pl/polityka/288668-po-w-oparach-absurdu-swietuje-przyjecie-rezolucji-r-thun-szkoda-ze-mamy-rzad-ktory-chce-wyprowadzac-polske-z-ue?strona=4

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.8 (głosów:26)

Komentarze

 

Ja nie zapomnę tego skunksa jak przed wyborami 2011 stał dumny i blady koło Tuska i tokował - myśmy załatwiliśmy Polsce 130 mln od UE, takiej sumy jeszcze nikt do tej pory od UE nie wydębił....

Jakoś tak to leciało. PO oczywiście wygrała ale kasa momentalnie ulotniła się jak kamfora. Chyba została na papierze albo... ośmiorniczki ją zeżarły, hehehe.

A tak na marginesie - co za świnia spałowała ten ważny tekst? Czyżby sam Lewandowski wpadł na portal i...?

Pozdrawiam. 

 

Podoba mi się!
16
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#1511389

Dnia 24 marca 2013 napisałem (tutaj: http://niepoprawni.pl/blog/jeszcze-nie-przypisane/z-cyklu-od-mazowieckiego-do-tuska-8-janusz-lewandowski), cytuję:

„Brałem udział w tych nieco durnych klipach, ale to była kampania wyborcza” – powiedział platformers – Janusz Lewandowski.

Powyższy cytat pochodzi z odpowiedzi Janusza Lewandowskiego w lubelskim liceum, kiedy to młodzież zapytała go o te 300 miliardów złotych z Unii Europejskiej, które obiecywał nam załatwić w wyborczej reklamówce swej partii.
A ja znam odpowiedź na pytanie: – Co lub kto było bardziej durne? – klipy, czy ów platformers z tytułem doktora ekonomii?"

 

Jeśli chodzi o "pałkownika", który "spałował" mój artykuł w drodze rewanżu, to jest nim Joe Chal - funk służb sowieckich, który nie tak dawno (około 2 miesięcy temu) napisał na naszym serwisie, że płk Ryszard Kukliński był zdrajcą narodu polskiego.
Ponieważ jego komentarz jest częściowo ukryty (z dwójką w kółeczku), stąd zacytuję, co wówczas Joe Chal w nim napisał:

"Od 1968 do marca 1973 bylem oddelegowanym na podstawie porozumien genewskich i rozkazem MON-u do Vietnamu. Moim szefem bym pplk Kuklinski a moim podwladnym sierzant Chrost obaj sukinsyny z CIA. Kiedy przyjezdzalem na urlop do Polski to przesluchiwano mnie przez pierwsze dwa tygodnie a drugie dwa jak klebek nerwow spedzalem z rodzina a tych drani nikt nigdy nie przesluchiwal. Nigdy nie zdradzilem mojej ojczyzny pomimo takiego traktowania przez wladze. Zwolnilwm sie z wojska po 11 i pol rokui sluzby. Te dranie nie dali mi dosluzyc 12 lat abym nie dostal emerytury. Dzis jestem oficjalnie - rezerwista sluzby czynnej. Nie nazwalbym zadnego szpiega bohaterem, bo to nieprzystoi. Jestem w trakcie pisania ksiazki, ktora odslania kulisy tego "bohatera".

Źródło: http://niepoprawni.pl/komentarze-uzytkownika/6091

 

Pozdrawiam i dziękuję Ci za obecność i komentarz na moim blogu,

Satyr
 

 
 

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz co uważasz, ale uważaj co piszesz". 

© Satyr

 

#1511391

Pewnie coś pokręciłam z pieniądzorami ale utkwiła mi w pamięci liczba 130. To pewnie było 130 mln euro, wtedy  +/- równowatość 350 mld zł...

...Pewnie znów coś pokręciłam, hahaha ale to nie zmienia faktu, że J.L. to wyjątkowa kanalia.

Co do pałeczki - no... nie byłabym taka pewna. 

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#1511392

Pamięć pejsatego Lewandowskiego jest krótka, bo nie pamięta złodziejskiej prywatyzacji, jego i jego pejsatych towarzyszy z UW, UD, gdzie okradli Polskę i ją niszczyli.

By ludzie POzaPOminali te bandyckie POstępy, zmienili nazwę partii na PO, licząc że ludzie zaPOmną.

13 kwietnia 2016 pejsaty Lewandowski i jego towarzysze POnownie stworzyli nową targowicę i wystąpili przeciw Polsce.

Donosząc i domagając się obcej interwencji, by obalić legalnie wybrany przez Polaków rząd Rzeczypospolitej.

Na POhybel zdrajcom i sprzedawczykom po wsze czasy i na wieczną niesławę i zapomnienie.

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1511394

Pierwszy złodziej III RP - Langman wygrywa w tej rywalizacji z innymi mega-geszefciarzami - Balcerowiczem, Bieleckim, Marcinkiewiczem, Piskorskim itd....za krakowskie spólki od lat powinien reprezentować PO nie w PE ale w swoim rodzimym ZK...

Podoba mi się!
12
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1511395

Oszust, kłamca i złodziej. Wykiwał miliony Polaków tą swoją złodziejską prywatyzacją. Ci którzy na niego głosują mają zbyt krótką pamięć, albo są takimi samymi oszustami...

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

#1511399

Witam, pisalem juz o tym wczesniej, zreszta nie tylko ja. Mianowicie powinnismy poprzez referendum jak najszybciej opuscic EU. Rzad w obecnej sytuacji moze tego dokonac. Drugim aspektem jest "podwazenie " Traktatu Lizbonskiego, to rowniez powinno byc mozliwe, mysle tu o stronie prawnej. Tego gudlaja o ktorym piszesz powyzej pod sad,  tzn., gdy za jakis czas bedziemy mieli normalne sady... trzeba jeszcze troszke poczekac... Co sie odwlecze, to nie uciecze...Pod sad, odpowiedni wyrok i zabor mienia z jednoczesnym pozbawieniem obywatelstwa naszego kraju i kropka !

pozdrawiam

Ps. I dokladnie tak jak piszesz Satyrze, na tego gudlaja nikt juz nie powinien glosowac. Jezeli Polacy chca nadal tej DEMOSRACJI, to przynajmniej ludzie pokroju tego parcha powinni byc wyeliminowani z przestrzeni spolecznej i to na zawsze. Mam nadzieje, ze PiS sprosta obecnym wyzwaniom i utoruje droge do normalnosci. W kazdym razie Narod nasz powinien teraz  niezaleznie od orientacji politycznej wspolnymi silami wesprzec starania PiS-u i doprowadzic do wyjscia z tego historycznego labiryntu.

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0

chris

#1511406

Największy szkodnik, zdrajca i złodziej - mało ludzi o tym wie, gdyż do tej pory był to szkodnik ukryty, jak kornik czy tasiemiec. 

I co, chodzi sobie bezkarnie po polskiej ziemi.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

ość

-----------------------------------

gdy prawda ponad wszystko, życie bywa piękne

wtedy żyć się nie boisz i śmierci nie zlękniesz

#1511445

Co do "Krakchemu" to sporo do powiedzenia miałby ksiądz bez koloratki, biznesmen Sowa, członek Rady Nadzorczej Krakchemu, to jedna klika "biznesmenów", a Lewandowski powinien stanąć przed wymiarem sprawiedliwości.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

To ya.

#1511450

... postać "biznesmena" Sowy - specjalisty od... udupienia Krakchem-u? Byłoby to świetne uzupełnienie zdań na temat łobuzów spod szyldu tego platformerskiego Lewandowskiego.

Pozdrawiam,

Satyr

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz co uważasz, ale uważaj co piszesz". 

© Satyr

 

#1511452

To dość stara sprawa, z 2014 r. "Medialnie" ... Hmmmm...  Wiele tajemnic poliszynela bywa głośniej obwieszczanych  ale ta chryja widać wymagała pewnej "dyskrecji" - czytaj partyjna omerta PO...

Tak na cito -  wygooglałam Ci te podstawowe informacje:

http://wgospodarce.pl/informacje/10805-ksiadz-sowa-i-general-janicki-w-j...

http://wpolityce.pl/polityka/186156-coz-za-duet-alez-sie-oni-musza-znac-...

http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/1037-nowa-fucha-ksiedza-sowy

 

Myślę, że - o ile mnie pamięć nie zawodzi to w kompie mam  coś jeszcze w temacie  o dealach krakchemowych "teologicznego"  Sekretarza Rady Nadzorczej  Sowy (w firmie zdaje się po linii tzw.familijnej)  ale to już jutro poszukam. 

Albo odszczekam pod stołem, hehehe. 

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#1511468

Pan Sowa (ksiądz wiele lat temu) jest typowym ludkiem, który wyznaje, że nie Dekalog ważny, a... stwierdzenie: - "tam jestem, gdy są dla mnie pieniądze".

Bierze mnie obrzydzenie, gdy taka kreatura usiłuje "zakopać" Polskę i wpływać na opinię publiczną, że Kościół Katolicki chce zawładnąć Polską i uczynić zeń "katolickie talibowo", któremu on jest przeciwny. Ale nie zdaje sobie sprawy z tego, że chrześcijańska i katolicka Polska istnieje 1050 lat. On tak długo żył nie będzie, a czeluście belzebuba czekają... 

 

Pozdrawiam i dziękuję za linki. 
3-maj się ciepło,

Satyr

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz co uważasz, ale uważaj co piszesz". 

© Satyr

 

#1511472

Cześć Janku!

 

Podałeśtu, że tak powiem, wiedzę encyklopedyczną o tym indywiduum. Ja ciągle pracuję nad tym Januszem, szczególnie w sprawie tajemniczego zniknięcia około 170 statków PLO (same statki, miejsce pracy 5 tysięcy marynarzy, to wartość co najmniej 2 mld złotych).

Mam źródła i wtedy podzielę się informacją.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1511482

Witaj Januszu!

Kto wie o tym, to wie. A kto nie wie, to nie wie. Z calą pewnością ten "megapaser" ma wiedzę na ten temat. Przecież te jednostki pływające nie są igłami w stogu siana. A co do "siana", to zapewne występowało ono pod inną postacią.

Oczekuję z niecierpliwością na Twój materiał odsłaniający kulisy zniknięcia tych statków z PLO.

Pozdrawiam i dziękuję Ci za obecność na moim blogu,

Satyr

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz co uważasz, ale uważaj co piszesz". 

© Satyr

 

#1511498