EURO w puszczy

Obrazek użytkownika grzechg
Kraj

To musiało się tak skończyć, choć wcale nie musiało. Najważniejsze, a zatem i najbardziej obiektywne media w kraju dostały rozkaz, by o EURO i o kadrze Smudy mówić, pisać i opowiadać, jak o nadchodzącej Wiktorii Wiedeńskiej, pierwszym polskim locie na księżyc, albo po prostu o odkryciu Polski przez cywilizację zachodnią, która do tej pory – z obawy przed włóczniami, kanibalizmem i rasizmem – bała się stopami swych plemion przekroczyć granice słowiańskiej puszczy. W klimat tej narracji włączył się nawet niemiecki dziennikarz, który jedyną przejezdną drogę do stolicy Słowian zaproponował nazwać imieniem zwycięzcy spod Wiednia. Najważniejsze plemię Słowian, czyli plemingi jeszcze przed meczami Polaków radowało się, co niemiara, jak zwalcujemy Greków i Czechów, a Rosjanom – ze względu na przyjazne stosunki wodzów – zaserwujemy jedynie takie piłkarskie pieszczoty, żeby zamknąć gęby wrogim oszczepom. Choćby nawet trener Smuda zwany Franzem, wystawił w składzie na EURO trzech Polaków, czterech Niemców, bizona, konia, słonia i Marylę Rodowicz, to media miały podtrzymywać nastrój zbliżającej się greckiej masakry. Kiedy drużyna Słowian ciągnęła tygodniami po murawie zdechłe bizony, fragmenty konstrukcji stalowych i przyczepy gruzu skalnego na budowę autostrady A-2, niektóre plemingi wstydliwie pytały, czy to aby nie przegięcie i czy chłopcy będą jeszcze mieli siłę kopać piłkę. Takie obrazoburcze głowy ucinano w zarodku, a niewiernych wskazywano palcem i zamykano w wieży. Gwiazda najważniejszej stacji, słynna kobieta z totemem na głowie, dusiła zjadliwym językiem wszelki sprzeciw, a Franz niczym królewski paw chodził po dworze i gadał do dziennikarzy w obcym języku, co wśród wielu plemingów budziło respekt. Tak właśnie nazywał się zakon UEFA, który organizował EURO i objął we władanie stadiony: RESPECT.

Po pierwszym starciu z Grekami, plemingi nadal radośnie smażyły na swoich tarasach i w przydomowych zaroślach słowiańskie kiełbasy i zajadały je rano, w południe i pod wieczór. Na dłoniach mieli zagraniczne zegarki, germańskie buty z dzikim zwierzęciem z Afryki, włosy w brylantynie, krótkie galoty do kolan, a opalone damy siedziały na pniach drzew i rozprawiały o galeriach handlowych. Tylko na krótko atak kiboli na rosyjskich zakonników zakłócił atmosferę pachnącej kiełbasy, a remis Rosjan i Polaków tak ucieszył wodzów Putina i Tuska, że złożyli sobie wzajemne, telefoniczne gratulacje i życzenia wyjścia z grupy.

Wreszcie nadszedł dzień największego boju eliminacji – mecz z małymi, drobnymi Czechami. Co tam Czesi! Radośni wysłannicy kobiety z totemem od samego rana biegali po wszystkich włościach i łapali plemingów w sieci, by ich odpytać o wynik meczu. 3:1, 2;1, 3:0, 4:0, 2:0 – mówili schwytani, czyli zwycięstwo. Żony plemingów od południa kupowały w wielkich galeriach kiełbasę i piwo, a co zamożniejsi zabijali na ucztę całe bawoły. Wódz razem z namiestnikiem zasiedli na trybunach stadionu. W chwilach uniesienia namiestnik machał do kamer wielkim szalem zwiastując zwycięstwo zespołu Smudy. Te jednak nie nadchodziło, a posługujący się niezrozumiałym dla nikogo językiem Czesi, ustalali w ten sposób, w niewiedzy Polaków, kolejne podania, przez ci zupełnie ogłupieli na boisku. W drugiej połowie tak byli skołowani czeskim narzeczem, że przestali się poruszać. Marni Czesi widząc stojących Polaków wnieśli piłkę do bramki i wygrali cały mecz. Ale to nie była porażka, to nie była klęska. Plemingi rzuciły się do szklanych ekranów, by dowiedzieć się, co robić dalej, jak żyć z takim brzemieniem przegranej i co mówić dzikim współplemieńcom. I usłyszeli po 19 –tej, że Polska wygrała całe EURO, a Polacy potrafią przegrywać pięknie i godnie. Uradowali się niezmiernie, co sam dziś w południe widziałem w wielkiej galerii. Wielkie stada plemingów ze swoimi dziećmi bez szyi (najczęściej), uśmiechnięte, szturmowały stoiska z mięsiwem wszelakim, a najnowsze piekielne maszyny do pieczenia wieprzów cieszyły się wielkim zainteresowaniem odzianych w najnowsze stroje z Germanii i Albionu mężczyzn. Po popołudniu w wielkomiejskich zaroślach unosił się wszechobecny zapach grillowej kiełbasy, radośnie obwieszczając chorym ze zgryzoty trędowatym, że nic nie odbierze im radości życia. Co ważniejsi wodzowie, na znak solidarności z wodzem Tuskiem obili sobie sami mordy i biczowali się nawzajem radośnie śpiewając, że nic się nie stało. Dzieci z chorągiewkami biegały po ogrodach, a zapach gorącej, soczystej kiełbasy niósł się po całej puszczy słowiańskiej.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

 Politycy komentują mecz. "To jest kubeł zimnej wody dla nas wszystkich"
dzisiaj, 10:42
Niestety, to już koniec gry polskiej reprezentacji w piłce nożnej na Euro 2012. Wczoraj przegrali oni mecz o wszystko z Czechami, a z grupy A do ćwierćfinału przeszły Grecja i Czechy. - To tylko sport, ale trochę boli. Oczekiwania względem tej drużyny zostały jednak przez niektórych nadmiernie rozdmuchane. Mam nadzieję, że teraz nie będą oni największymi jej krytykami – powiedziała dla Onetu Beata Szydło (PiS). - Rozgromieni przez Rosjan Czesi na końcu wyeliminowali ich z pomocą Polaków – dodał Andrzej Duda (PiS). - To jest kubeł zimnej wody dla nas wszystkich, ale to może być początek tych kubłów – być może taką samą wydmuszką jak ta reprezentacja mogą być obecne rządy. - Czuję zbliżający się kataklizm – dodał Andrzej Rozenek (Ruch Palikota) w "7 Dniu Tygodnia".
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/politycy-komentuja-mecz-to-jest-kubel-zimnej-wody-,1,5163063,wiadomosc.html

************************************************

 Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

  Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
----------------------------------
Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków

#266571

I on przeczuwa nadchodzący kataklizm?
B. ciekawe.

Remek.
"Pieniądz jest nerwem wojny"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Remek

#266610

Świetnie napisana opowieść. 10 punktów! Szkoda tylko, że jej bohaterowie to nie jakieś tam odległe w mrokach dziejów nierozumne plemię ale my, my - Polacy zamieszkujący w Polsce, Anno dDomini 2012... I to jest gorzka konstatacja

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#266622

"Plemingi rzuciły się do szklanych ekranów, by dowiedzieć się, co robić dalej, jak żyć z takim brzemieniem przegranej i co mówić dzikim współplemieńcom. I usłyszeli po 19 –tej, że Polska wygrała całe EURO, a Polacy potrafią przegrywać pięknie i godnie. Uradowali się niezmiernie, co sam dziś w południe widziałem w wielkiej galerii. Wielkie stada plemingów ze swoimi dziećmi bez szyi (najczęściej), uśmiechnięte, szturmowały stoiska z mięsiwem wszelakim, a najnowsze piekielne maszyny do pieczenia wieprzów cieszyły się wielkim zainteresowaniem odzianych w najnowsze stroje z Germanii i Albionu mężczyzn."

Przypomnial mi sie satyryczny obrazek przedstawiajacy bardzo otyla Amerykanke (ubrana we flage) z podpisem: "Wiem, ze Osama nie zyje, bo TV tak mowi". Takie to mamy skutki "demokracji" i globalizacji.

Lotna
"Question everything. Trust no one."

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#266642