Cyprian Kamil Norwid – Konfederatka i historiozofia

Obrazek użytkownika wojcicki
Historia

Zarzuca mi Dama, że nie jestem stworzony do konfederatki, jakby to dziś ludzi do czapek szukało się!

22 stycznia minęła minęła kolejna rocznica wybuchu Powstania Styczniowego. Rocznica ta, jak każda przypominająca najważniejsze wydarzenia z dziejów narodu, skłania do zadumy, do snucia różnorakich refleksji. W pismach współczesnych powstaniu wybitnych Polaków napotykamy rozmaitość sądów wyrażających ich stosunek do zbrojnej walki narodowo-wyzwoleńczej.

Cyprian Kamil Norwid

GŁĘBOKA wiara, patriotyzm, wypływający z mądrości rozsądek — to najistotniejsze elementy wizerunku Cypriana Kamila Norwida, jaki jawi nam się podczas lektury jego pism (listów, memoriałów, wierszy). Poeta, sam pozostający na emigracji w Paryżu, z wielką gorliwością śledził wypadki mające miejsce na ziemi ojczystej. Wiedział doskonale o narastaniu nastrojów niepodległościowych, o licznych manifestacjach patriotycznych odbywających się w Warszawie na początku lat sześćdziesiątych.

W tym czasie, w kraju znów zaczęto nosić czapki podbite barankiem tzw. konfederatki. Jesienią 1861 r. Cyprian K. Norwid sfotografował się w tym nakryciu głowy i zdjęcie posłał swej znajomej Łucji z Giedrojciów Rautenstrauchowej, do Lwowa. Ta, z kolei odpowiedziała w nader obcesowym tonie, wręcz brutalnym listem: „Bóg Ci dał pędzel, dłuto, pióro lecz z samej Twej budowy można widzieć, że Cię do karabeli, ani nawet do rogatywki nie przeznaczył i dlatego ta buńczuczna , na fotografii mina zdała mi się anomalią artystyczną: jakby mi kto przedstawił Danta zajadającego kiełbasę z czosnkiem lub Pigmaliona w palonych butach i strzelbą na plecach”.
Urażony artysta replikował wierszem „Na zapytanie: czemu w konfederatce? Odpowiedź”: …Amarantową włożyłem na skronie konfederatkę, bo  jest   to   czapka,   którą   Piast   w koronie miał za podkładki;…
Odpowiedź swą uzupełnił w ten sposób: „Zarzuca mi Dama, że nie jestem stworzony do czapki takiej, jakby to dziś ludzi do czapek szukało się!…. — owszem — myślę, ze z baranka czystego wieniec — to najjaśniejszy wieniec z wieńców!”
PO  wybuchu  powstania  Cyprian K. Norwid niewiele czasu poświęca pracy literackiej. Interesuje go każda wiadomość    dotycząca tragicznych zmagań, zbiera informacje, nawiązuje kontakt z prasą krajową. Już 15 lutego 1863 r. w liście do kierującego akcją dyplomatyczną na rzecz powstania, Władysława Czartoryskiego, poeta przedstawia pomysł powołania do życia czasopisma, które pełniąc rolę rzetelnego źródła informacji, równocześnie zjednywałoby opinię zagraniczną dla sprawy polskiej. Według Norwida żadna poważna akcja społeczno-polityczna nie mogła się udać bez zorganizowania prasowej kampanii propagandowej. Proponował (w listach do Augusta Cieszkowskiego i Józefa Ignacego Kraszewskiego) założenie tygodnika, w którym on sam prowadziłby sprawy zagraniczne, a Józef I. Kraszewski kierowałby działem krajowym.
Po sierpniowej rozmowie z przybyłym z Warszawy Romualdem Trauguttem (angażującym pracowników do powstańczego pisma „Niepodległość”), poeta przedstawia całość swych poglądów na kwestię prasową w „Memoriale o prasie”, wręczonym l IX.1863 r. Karolowi Ruprechtowi, paryskiemu pełnomocnikowi Rządu Narodowego. Twierdzenia rodaków, że gazety zagraniczne spełniają postulowaną rolę, gdyż są przychylne Polakom, Norwid gorzko komentuje: „Pressa zagraniczna dzisiejsza zawsze usposobiona dobrze będzie dopóty, dopóki krew się leje”.
ROK 1863 jest dla wybitnego artysty czasem niezmordowanej pracy społecznej. Pisze noty, zawierające propozycje zwołania międzynarodowego kongresu militarnego w celu przyznania powstańcom praw strony wojującej (a nie traktowania ich jako buntowników), a także dla rozpatrzenia metod walki stosowanych przez wojska carskie.
Doraźna aktywność nie przesłania poecie spraw ogólniejszych, a niezmiernie ważkich. Listy jego pełne są rozważań dotyczących sensu przelewu krwi, zjawiska, niestety, nierozłącznie związanego z  polską historią. Norwid występuje z pozycji chrześcijańskich i narodowych. Chrześcijanin -powinien wiedzieć, że „przyszłość (…) zdobywają te trzy rzeczy: duch, cierpliwość l dopełnienie — ale wcale nie krwi..” i dodaje „…nie wierzę, ażeby krew zdobywała przyszłość (mianowicie od dziewiętnastu wieków). Ja wierzę, że pot czoła, ale nie krew!”.
Cyprian Kamil Norwid surowo ocenia rodaków, ale należy pamiętać, że czyni to głęboko wierzący katolik i gorący patriota: „Polacy rachują raczej na (…) poświęcenie krwi pokoleń co piętnaście lat.-”, co „..jest grzechem Polaków, grzechem społeczności nie wojującej nigdy myślą…”. A przecież czyn nie może oznaczać braku myśli, gdyż wtedy historia pełna jest wydarzeń przypadkowych, trafów, a w rezultacie nieszczęść. Gdy nerwy zastępują Ducha Świętego — dowodzi Norwid, wtedy nastaje czas kataklizmu, samobójstwa*! nicości.
„Tak ubroczonego we krwi wieńca poetycznego, jak to u nas bywa nie wziąłbym na czoło swoje. Mam inny patriotyzm” — deklaruje poeta.
Odważne to w owym czasie oświadczenie. Nie dziwimy się więc konstatacji tego autora, że wszyscy (jak on sam) mówiący bolesną prawdę Polakom lepiej są rozumiani przez obcych, niż przez swoich, bowiem „cała inteligencja polska nic a nic w narodzie nie znaczy, jeśli mu nie basuje. Inteligencja wsiadła „na koń”, zamiast, mocno stać na nogach”.
PRAWIDŁOWA ocena procesów historycznych to niezbędny element wizerunku przyszłości, wizji rozwoju form życia narodowego opartego na solidnych podstawach („..należy być odważnym w kierunkach ideału, a bardzo oględnym i roztropnym w zastosowaniu środków urzeczywistniających). Cyprian K Norwid w

C.K. Norwid - 1861 r.

pismach tworzonych podczas Powstania Styczniowego, wskazywał konieczność pozostawania w dobrych stosunkach z sąsiednimi narodami, („…jeżeli Polacy nie mają i nie chcą uprawiać zdolności podniesienia nieprzyjaciół Ojczyzny do godności znośnych sąsiadów, to wszystko na nic się nie zda” — oto program minimum). Poeta przypomina również. że powodzsnie staje się udziałem narodów potrafiących świadomie kształtować historię, a nie dających się bezwolnie wplątywać w dziejowe zawieruchy: „…u nas nieszczęście i rozdmuchane same pasje tylko, bez żadnej idealnej przeciwwagi, wyprzedzają sens stanu, — oświadcza Cyprian K. Norwid. — Historia zaś pisze rachunek swoją żelazną ręką i nie pyta się wcale o sentymenta, ale pyta o sumę rachunku…”.
Poezja (poemat „Fortepian Chopina”, wiersze: „Do wroga”. „Buntownik!, czyli stronnictwo wywrotu”, „Święty pokój” „Martuis de Boissy”) noty, listy memoriały odczytywane w 121 lat po ich napisaniu ukazują nam Cypriana Kamila Norwida — Polaka, który rozumiał dzieje ojczystego kraju

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dictum Acerbum, ale ton niemiłosiernie surowy, prawie jak u Robespierra, a to trochę odstrasza.

pzdr

Ola

#229355

Ale jednak był to pierwszy prawdziwy polski intelektualista. I to taki, który trzymał się wiary i miłości do Ojczyzny.

Piotr W.

Piotr W.

#229432