Sprawa zmiany sposobu wybierania i uprawnień prezydenta wywołuje emocje. Moim zdaniem na wyrost.
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że znów mamy do czynienia z prężeniem muskułów i następną zapowiedzią „radykalnych zmian” czy „przełomu”. Słowo „przełom” zresztą znów padło, choć nikt trzeźwy nie jest w stanie zauważyć nawet zmian, chyba, że chodzi o efekty „depisyzacji”,albo… załamanie się sondaży...