Niedawno opisałem sytuację z marketu, gdy Nikt. Tak, Nikt nie zająknął się w obronie Ojca Narodu.
Teraz? Wychodzi że coraz więcej z naszych, tak, stają się PO- woli Naszymi, przegląda na oczy.
Znów jestem w markecie. Innym. Przede mną inna, tym razem Pani, tu z pełnym koszem, ponad brzegi.
Nie wygląda na kogoś w kryzysie lub z widmem owego nad głową.
Karta, kasjerka: jeśli chce Pani...