„Z tą prezydencją jest tak samo, jak z wpuszczeniem dzieci do Sejmu 1 czerwca – niech się pobawią w rządzenie” – tak skwitował to niebywałe wydarzenie w skali światowej mój tata.
I trudno nie przyznać mu racji. Owszem, kraj przewodniczący UE w danym półroczu z całą pewnością ma w swym ręku więcej prerogatyw niż pozostałe 26 państw. Przynajmniej teoretycznie, bo nie odkryję tu Ameryki, jeśli...