Komentarze użytkownika

Kiedy Tytuł Treść Głosy Do zawartości Komentarz do
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
11 lat temu @Traube Między PRL 1 i 2, a Szwecją jest taka mała różnica, że w obu odmianach PRL wszystko robi się na pokaz, a w Szwecji robi się to dyskretnie. Nie wiem czy miałeś okazję uczestniczyć kiedykolwiek w pracach służb miejskich, ratunkowych i policji szwedzkiej w czasie imprez masowych od środka, a nie tylko być biernym widzem i uczestnikiem takich imprez masowych jak i meczy. Ja byłem, a nawet poznałem budżet jednej z Komun szwedzkich właśnie w przedmiocie zabezpieczania imprez miejskich oraz współdziałania Komuny z policją. Jeszcze raz inaczej wygląda zabezpieczenie imprez, w Szwecji służby ratunkowe nie wjeżdżają karetkami na płytę boiska by oglądać przy okazji mecz czy inne widowisko sportowe czy artystyczne. Ponadto na samych obiektach, a przynajmniej na tych na których byłem były bardzo dobrze wyposażone gabinety lekarskie z niezbędnym sprzętem, tak więc karetki nie muszą tam stać i warować. W obu emanacjach PRL na większości stadionów nie ma nawet wychodków, z których można byłoby skorzystać, a co mówić o jakichś gabinetach lekarskich z najnowocześniejszym sprzętem ratunkowym. Pozdrawiam. Obibok na własny koszt PS W Warszawie doszło do przestępstwa polegającego na niedopełnieniu obowiązków służbowych spoczywających na pracownikach magistratu miast, za który jednoosobowo odpowiada Hanna Gronkiewicz Waltz, bo impreza z mocy prawa (ponad 1000 uczestników) winna być zakwalifikowana jako impreza masowa a nie jak tak jak była, imprezą rekreacyjną. Tylko z tego powodu HGW powinna odpowiadać karnie za przyczynienie się do śmierci jej uczestnika. Przerabiałem to w 1992 roku jak i 2013 r. Onwk. PPS Mogę coś więcej od Ciebie napisać na temat sportów masowych i w ogóle o podejściu do sportów masowych w Szwecji nie korzystając z żadnych dodatkowych źródeł, a jedynie z tego co widziałem i w czym osobiście uczestniczyłem będąc gościem burmistrza i Komuny w jednym ze szwedzkich miast, gdzie poznałem nie tylko organizację od środka ale i jej cały budżet, na którym w latach następnych się wzorowałem.Może za chwilę. Onwk. O co biega?
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
11 lat temu @AdamDee Adamie, jakby co, to już się z Tobą żegnam. 3maj się, bo zima się zbliża. Ahoj. Obibok na własny koszt O co biega?
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
11 lat temu Niedozwolone klauzule umowne Skwituję to tak. W tym regulaminie, który zacytowałeś w swoim komentarzu jest aż gęsto niedozwolonych i zakazanych klauzul umownych, co potwierdzi średnio rozgarnięty (a może i mało) prawnik nawet bez aplikacji. I nie w tym leży problem lecz w tym, że organizator nie dopełnił spoczywających na nim obowiązków wynikających z ustawy i rozporządzenia MZ, do których linki podałem wyżej. Pozdrawiam. Obibok na własny koszt O co biega?
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
11 lat temu To się dzieje w III RP naprawdę! To się dzieje w III RP naprawdę!   Komornik wystawia na licytację przetwory pani Katarzyny. Na Foto. Pani Katarzyna. Grzyby za 6,75 zł, miód za 15 zł Komornik, która zajęła przetwory pani Katarzynie z Łuskowa, zamierza wystawić je w przyszłym miesiącu na sprzedaż. Licytacja odbędzie się 12 listopada w Kamieniu Pomorskim. Cena wywoławcza za słoik grzybów w occie to 6,75 zł. Więcej będzie trzeba zaoferować za słoik miodu, bo aż 15 zł. Komornik zastrzega jednak, że licytacja może się nie odbyć bez podania przyczyny. Komornik zajęła przetwory ze względu na długi męża pani Katarzyny. Przedstawienie dokumentu poświadczającego rozdzielność majątkową między małżonkami nic nie dało. Po obejrzeniu umowy komornik stwierdziła jednak, że nie zamierza przerywać swojej pracy. Z wyliczeń poszkodowanej wynika, że urzędniczka zajęła 58 słoików syropu malinowego, 22 z przecierem pomidorowym, 27 z ogórkami kiszonymi, sześć z miodem i 13 z grzybami marynowanymi. Ilości przetworów podane na stronie kancelarii komorniczej są podobne, choć delikatnie się różnią. Teraz komornik Katarzyny Chudy obwieściła, że przetwory zostaną wystawione na licytację. Czy słoiki można wycenić? Czy komornik może zająć przetwory? Egzekwując należności wierzyciela, musi działać w granicach określonych prawem oraz wyrokiem sądu. Wachlarz przedmiotów, które może zająć, jest bardzo duży, ale są też rzeczy, których zabrać nie można. Chodzi m.in. o "zapasy żywności i opału niezbędne na okres jednego miesiąca; a także o przedmioty codziennego użytku, które mogą być sprzedane tylko znacznie poniżej ich wartości, a dla dłużnika mają znaczną wartość użytkową". Czy do takich zaliczają się przetwory? Teoretycznie komornik nie może sprzedać grzybów marynowanych. Ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia zobowiązuje do posiadania na grzyby atestu wydanego przez osobę, która ma uprawnienia klasyfikatora grzybów. Do tego sama sprzedaż - według rozporządzenia ministra zdrowia - powinna mieć miejsce wyłącznie na targowiskach i w placówkach handlowych. Wygląda jednak na to, że dla komornik nie ma to znaczenia. Krajowa Rada Sądownicza: "Zbadamy sprawę" Rzecznik Krajowej Rady Sądowniczej Robert Damski był wyraźnie zdziwiony, słysząc historię pani Katarzyny. - Te działania pani komornik można określić jako nieszablonowe. Rozumiem negatywne emocje pani, która straciła przetwory. Powinna jak najszybciej domagać się wyłączenia ich z zajęcia komorniczego. Pismo składa się do sądu, jest proste - przekonywał. Damski nie słyszał wcześniej o sytuacji, w której komornik zająłby przetwory dłużnika. Jego zdaniem wystawienie ich na sprzedaż "nie byłoby najwłaściwsze". - Zastanawiam się, na jakiej zasadzie pani komornik je wyceniła - dodał. Zapowiedział też, że KRS przyjrzy się sprawie. Próbowaliśmy uzyskać komentarz od komornik Katarzyny Chudy. Powiedziała, że jako komornik nie może odpowiadać na pytania, natomiast jako rzecznik Rady Komorniczej w Szczecinie nie może wypowiadać się we własnej sprawie. - Byłoby to nieetyczne - skwitowała. Komornik zastała panią Katarzynę wychodzącą z domu, ze słojem malin w rękach. Nie pomogły tłumaczenia, że dług jest nie jej, że od ośmiu lat ma rozdzielność majątkową z mężem. Kobieta straciła przetwory, które przygotowywała na zimę, z myślą o 8-letnim dziecku. Komornik sprawy nie komentuje. Za to Krajowa Rada Komornicza zachodzi w głowę, jak to mogło się stać. - Też się zastanawiam, na jakiej zasadzie komornik wyceniła przetwory - przyznaje rzecznik rady. Łuskowo. Mała wieś w Zachodniopomorskiem, rzut beretem od Wolina. W środowy poranek pani Katarzyna wychodziła z domu ze słojem malin zasypanych cukrem. Na posesji wpadła na kobietę i mężczyznę. Ci zadali jej pytanie: "Kim jest?". - Weszli na teren prywatny i pytają, kim ja jestem? Coś tu jest nie tak - opowiada jeszcze roztrzęsiona. "Nie mam żadnych długów. Zostałam okradziona" Komornik pojawiła się w Łuskowie nie bez przyczyny. Szybko się okazało się, że chodzi o dług męża. Pani Katarzyna przekonuje, że nie wie, ani o jaką kwotę chodzi, ani komu winny jest mąż, który tylko od czasu do czasu z nią pomieszkuje. Feralnej środy nie było go w domu. - Tłumaczyłam, że jestem sama. Ale pani komornik zdążyła wejść do przedsionka domu, gdzie przechowywałam przetwory. Próbowałam panią komornik grzecznie wyprosić. Bezskutecznie - opowiada pani Katarzyna. Wtedy kobieta odszukała umowę, którą podpisała z mężem osiem lat temu. - To poświadczenie rozdzielności majątkowej. Pani komornik wzięła dokument do ręki i stwierdziła, że i tak przystępuje do czynności komorniczych. I zaczęła zabierać mi przetwory do samochodu - mówi. Z wyliczeń pani Katarzyny wynika, że komornik zarekwirowała 58 słoików syropu malinowego, 22 z przecierem pomidorowym, 27 z ogórkami kiszonymi, 6 z miodem i 13 z grzybami marynowanymi. - To były przetwory głównie z myślą o moim 8-letnim dziecku. Jest alergikiem i nie wszystko może jeść. Dlatego robię przecier i ogórki na zupy. Maliny, które hoduje w ogródku, są potem świetne na przeziębienie - opowiada. Zajęciu przetworów towarzyszyły duże emocje. W końcu na miejsce wezwano radiowóz. - Pani komornik stwierdziła, że została przeze mnie napadnięta. Kiedy przyjechała policja, zaczęłam się żalić, że nie mam żadnych długów i jestem okradana - relacjonuje pani Katarzyna, która początkowo chciała zgłosić kradzież. Policja zaprosiła ją w tym celu na komendę. Ale ostatecznie kobieta nie pojechała. Ile warte są przetwory? Czy komornik w ogóle może zająć przetwory? Egzekwując należności wierzyciela, musi działać w granicach określonych prawem oraz wyrokiem sądu. Wachlarz przedmiotów, które może zająć, jest bardzo duży, ale są też rzeczy, których zabrać nie można. Chodzi m.in. o "zapasy żywności i opału niezbędne na okres jednego miesiąca; a także o przedmioty codziennego użytku, które mogą być sprzedane tylko znacznie poniżej ich wartości, a dla dłużnika mają znaczną wartość użytkową". Czy do takich zaliczają się przetwory? Na pewno wiadomo, że w przypadku grzybów marynowanych, późniejsza ich sprzedaż przez komornika nie byłaby możliwa. Ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia zobowiązuje do posiadania na grzyby atestu, wydanego przez osobę, która ma uprawnienia klasyfikatora grzybów. Do tego sama sprzedaż - według rozporządzenia ministra zdrowia - powinna mieć miejsce wyłącznie na targowiskach i w placówkach handlowych. "Zastanawiam się, na jakiej zasadzie pani komornik je wyceniła" Zadzwoniliśmy do kancelarii Katarzyny Chudy, by spytać, dlaczego zarekwirowała przetwory. - Pyta mnie pan w charakterze organu egzekucyjnego, który prowadzi egzekucję, czy w charakterze rzecznika? - usłyszeliśmy. Okazało się, że Katarzyna Chudy jest też rzecznikiem Rady Komorniczej w Szczecinie. Nie chciała jednak rozmawiać, ani jako komornik, ani jako rzecznik. - Niestety, nie mogę udzielić informacji jako komornik. Muszę pana odesłać do rzecznika. Natomiast z racji nałożenia się tych obowiązków muszę odesłać do rzecznika Krajowej Rady Komorniczej. W swojej sprawie nie mogę się wypowiadać, byłoby to nieetyczne - dodała. Robert Damski, rzecznik Krajowej Rady Sądowniczej, nie znając jeszcze szczegółów sprawy próbował tłumaczyć koleżankę. - Komornik działa na zlecenie wierzyciela. Jeżeli wierzyciel był na miejscu, może to ten pan, i zawnioskował wyraźnie zajęcie tych przetworów, to komornik jest między młotem a kowadłem, bo dokonać zajęcia musi. Jeśli sąd po złożeniu skargi nakaże oddać przedmioty, to wierzyciel ponosi koszty - mówił. Damski po sprawdzeniu historii już nie bronił pani komornik. W całej sprawie wierzycielem nie była prywatna osoba ani firma, tylko skarb państwa. - Chodziło o grzywnę albo koszty procesu - przyznaje Damski. Jak to możliwe, że zabrano właśnie przetwory? - Też się zastanawiam, na jakiej zasadzie pani komornik je wyceniła. Będzie ciężko uznać, że te rzeczy będą się nadawały do wylicytowania. Wystawienie tego na sprzedaż nie byłoby najwłaściwsze. Ale pewnie chodziło o efekt psychologiczny, by pokazać, że dłużnik musi swój dług uregulować - zastanawia się Damski. "Nie słyszałem o komorniku, który zajmuje przetwory" Damski był wyraźnie zdziwiony całą historią. - Te działania pani komornik można określić jako nieszablonowe. I rozumiem negatywne emocje tej pani, która straciła przetwory. Powinna jak najszybciej domagać się wyłączenia ich z zajęcia komorniczego. Pismo składa się do sądu. Jest proste - przekonuje Damski. Czy innym komornikom zdarza się zajmować przetwory dłużnika? - Nie słyszałem o czymś takim. Jeśli dana rzecz nie ma wartości materialnej, to nie można jej zająć - przyznaje Damski. I dlaczego zajęto rzeczy, pomimo okazania dokumentu rozdzielności majątkowej? - Komornik nie ma prawa badać własności, tylko fakt władania taką rzeczą. W tym wypadku stwierdził, że dłużnik taką rzeczą może władać. Ale rzeczywiście niedogodność wynika z tego, że się mieszka pod jednym dachem z dłużnikiem. Damski dodaje, że rada będzie całą sprawę jeszcze wyjaśniać. - Poproszę o pomoc w sprawie adwokata. Nie chce już tych przetworów. Pewnie były źle przechowywane i już do niczego nie będą się nadawać - mówi pani Katarzyna.   ************** No i co czy Tusk nie miał racji pisząc "polskość to nienormalność"? Przecież to nie Donald Tusk okradł Panią Katarzynę i jej dziecko. Brak słów. Obibok na własny koszt Będzie w stolicy Karta Słoika!
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
11 lat temu Dziękuję za zabranie głosu w tej sprawie. Wczoraj napisałem już tu komentarz, lecz czytając te anarchistyczne brednie, które ni jak się mają z jakąkolwiek strukturą organizacją nie tylko państwa ale i sołectwa zaniechałem i go nie zamieściłem. Zapisałem na dysku i teraz poniżej go upublicznię. Mam bogate doświadczenia właśnie w biegach, bo sam biegałem można powiedzieć wyczynowo na dystansach średnich i długich od 800 (bardzo rzadko gdyż tylko w zastępstwie by klub nie stracił punktów) metrów do 10 km. Wiem co przeżywa i jak się czuje zawodnik tak podczas biegi jak i mijając metę, gdy nieraz myślałem, że stanie serce i nie dam rady złapać tchu. Ze szczegółową problematyką zabezpieczenia imprez masowych zetknąłem się w czerwcu 2013 roku, gdy podjąłem się pomocy i interwencji na rzecz poszkodowanego młodego 31.letniego mieszkańca Szczecina, który utracił przytomność z powodu nagłego ustania pracy serca i oddechu. Było to na imprezie masowej w Pruszczu Gdańskim z okazji dnia tego Miasta, na której było kilka tysięcy uczestników, a jedyna karetka gdy to się wydarzyło właśnie odjechała z jakimś pijanym uczestnikiem bójki. Nie było tak jak i w Warszawie stałego punktu medycznego, który winien być na terenie imprezy masowej jak i tej karetki reanimacyjnej, które nie miała prawa oddalać się z miejsca imprezy. Były tylko patrole, które nie posiadły żadnego sprzętu, a ich pomoc poszkodowanemu polegała na uniesieniu jego nóg do góry. Nie prowadzono ani sztucznego oddychania ani masażu serca, bo udzielający pomoc ratownicy wręcz uniemożliwili dostęp do poszkodowanego wykwalifikowanej pielęgniarce, która chciała przystąpić do reanimacji poszkodowanego. Karetka przybyła po ponad 20 minutach w tym czasie poszkodowany był już wychłodzony i robił się siny. Podjęto reanimację na murawie stadionu, później w karetce, która wyjechał poza teren stadionu, gdzie przywrócono pracę serca. Koncertu ani na chwilę nie przerwano, ludzie się bawili a mody człowiek konał na murawie. W szpitalu trwały dalsze czynności ratunkowe i wykonano badania w tym TK głowy i badanie serca. Stwierdzono rozległe zaniki kory mózgowej spowodowane niedotlenieniem mózgu trwającego kilkadziesiąt minut. Podjąłem się interwencji w miejskim ośrodku opieki społecznej by ten podjął się opieki przyjezdnym ze Szczecina, który nie miał nikogo z bliskim kto mógłby nim się zaopiekować, bo opiekowali się nim młodzi ludzie naoczni świadkowie, którzy go na tej imprezie ratowali wzywając i szukając pomocy, bezskutecznie, bo nie było właśnie punktu stałego wyposażonego w sprzęt do reanimacji, o którym piszesz w swoim komentarzu, a ratownicy byli według świadków nieporadni i nieprzygotowani do zaistniałej sytuacji.Poszkodowany, jak się po badaniach okazało miał wadę wrodzoną serca i choć lał się w koło alkohol to on nie był pijany jak inni uczestnicy piwnej imprezy miejskiej. Jestem pro państwowcem i wykształceniem organizacyjnym i finansowym, tak więc krew mnie zalewa jak czytam tych, co to wszytko puściliby na żywioł i na wolną amerykankę. Właśnie tacy idioci bez wiedzy i zmysłu organizacyjnego Nami i Naszą Polską rządzą, a skutki ponosimy przede wszystkim MY. Teraz zamieszczę mój komentarz, który zaległ na "półce" na moim dysku twardym: "Liczba uczestników imprezy masowej to nie jest tylko i wyłącznie liczba jej aktywnych uczestników jak występujący aktorzy, piosenkarze, cyrkowcy, magicy, piłkarze z sędziami i trenerami, biegacze czy inni sportowcy z organizatorami, lecz przede wszystkim widzowie i bierni uczestnicy – po prostu gapie. Tak więc w takim jak ten bieg warszawski wchodzi w rachubę tak liczba aktywnych uczestników tego biegu jak i wszyscy zgromadzeni widzowie – gapie, tak na starcie, na całej trasie jak i na samej mecie tego biegu. Według mnie było to kilkadziesiąt tysięcy ludzi i ta liczba winna być podstawą do ustalenia czy zabezpieczenie medyczne było wystarczające (karetki reanimacyjne, karetki zwykłe, stałe punkty medyczne wyposażone w sprzęt do reanimacji i namioty z miejscami do leżenia, a także czy była wystarczająca liczba ratowników mobilnych – choćby pieszych), czy było też odpowiednio wyposażone i obsługiwane przez przeszkolonych ludzi. To nie ustawa o zgromadzeniach i nie rozporządzenie Ministra Zdrowia zawiniły lecz zawinili ludzie, którzy notorycznie niedopełniali swoich obowiązków choćby z powodu rutyny i po prostu, polskiej akcyjności, a nóż się uda, oszczędności, bo być może nie będzie potrzebne ponoszenie zbędnych i dodatkowych kosztów. Zawsze znajdzie się chętna kieszeń lub konto królika na ich schowanie czy zdeponowanie, prawda? Dom się wali, ale gospodarze non stop baluję i hulają, tak jak na Titanicu." Pozdrawiam. Obibok na własny koszt O co biega?
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
11 lat temu  Albo idziesz na referendum albo zostaniesz do końca życia cipą   Obibok na własny koszt Będzie w stolicy Karta Słoika!
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
11 lat temu SŁOIKI   Znalezione pod hasłem SŁOIKI Obibok na własny koszt 166 słoików dla Komorowskiego - happening akcji "Warszawo, zakochaj się w referendum"
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
11 lat temu Kto tu straszy państwem policyjnym? Pamiętają państwo “duszną atmosferę” IV Rzeczypospolitej? Co jakiś czas przypomina o niej Platforma Obywatelska i zaprzyjaźnione z nią media: służby państwowe miały wchodzić do domów niewinnych osób, a działania funkcjonariuszy było widać w najbardziej prywatnych sferach życia obywateli. Czy i tym razem pojawią się podobne teksty? Jak bowiem zaklasyfikować historię z Łuskowa, niewielkiej miejscowości w zachodnio-pomorskiem? Pani Katarzyna doświadczyła tego, jak potrafi działać komornik. Urzędnik przybył do mieszkania, a gdy usłyszał, że p. Katarzyna nic nie wie o długach męża i ma z nim rozdzielność majątkową, komornik zdecydował się zarekwirować… przetwory owocowe. Gospodyni miała w rękach słoik z malinami. Ten mocno spodobał się komornikowi: Z wyliczeń pani Katarzyny wynika, że komornik zarekwirowała 58 słoików syropu malinowego, 22 z przecierem pomidorowym, 27 z ogórkami kiszonymi, 6 z miodem i 13 z grzybami marynowanymi. - czytamy na Gazeta.pl. Pani Katarzyna przekonuje, że przetwory były przygotowane dla jej ośmioletniego dziecka. Komornika to jednak nie przekonało. Czy miał prawo tak działać? Sprawa budzi duże wątpliwości. Też się zastanawiam, na jakiej zasadzie pani komornik je wyceniła. Będzie ciężko uznać, że te rzeczy będą się nadawały do wylicytowania - mówi Robert Damski, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa. gazeta.pl, wpolityce.pl fot. sxc.hu ________________________________ z komentarzy na gazeta.pl: ………………………… “zbirone Pomyśleć, że ludzie emigrują z Polski by mieszkać w normalnych krajach przez co tracą szanse na życie w komedii.” ………………………… “zdzislawzakalec Komornik Katarzyna Chudy: www.komornikchudy.pl/… Zapamiętajmy to nazwisko.” ………………………… “dzakarta Czy jeszcze ktoś twierdzi, ze to jest normalny kraj?” ZA: http://wzzw.wordpress.com/2013/10/07/kto-tu-straszy-panstwem-policyjnym-%E2%98%9A%E2%97%99%E2%97%99%E2%97%99%E2%97%99%E2%97%99-polecam/ Obibok na własny koszt Będzie w stolicy Karta Słoika!
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
11 lat temu Oto jak w niecałe pięć minut można podsumować 6+ lat rządzenia Adolf Hitler w sześć lat 1933-1939 r z Niemiec zrobił mocarstwo (wiecie czemu?), a u Nas przez dwadzieścia trzy lata 1990-2013 r. post komuniści z wiadomymi kameleonami (UW-PO) zrobili nędzarstwo. Straszno i smutno - jak można się dziwić że ludzie ich nie lubią? Obibok na własny koszt Nasz dług 4 tysiące miliardów! Jan Pietrzak felieton
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
11 lat temu Oj tam! Oj tam! Cały Belweder pełen jest tych umnych WSIoków. Obibok na własny koszt Unia Wolności a sprawa polska
Obrazek użytkownika Anonymous

Strony