TTIP i CETA – nowe, złowieszcze oblicze korporacjonizmu

Obrazek użytkownika Świetobor
Gospodarka

Tekst pochodzi z tej strony: http://3obieg.pl/ttip-i-ceta-nowe-zlowieszcze-oblicze-korporacjonizmu . Pokazuje jak politycy nie liczą się i nigdy się nie liczyli ze społeczeństwem. Umieściłem go na swoim blogu tu: https://nexxblog.wordpress.com/2015/02/09/ttip-i-ceta-nowe-zlowieszcze-o... 9 lutego 2015 roku. Widać że wszelkie artykuły i protesty społeczne niewiele dały. Sprzedawczyki z rządów europejskich wraz Radą Komisarzy Ludowych czyli Komisją Europejską za nic mają zdanie obywateli, których te umowy dotyczą

Dobiegają końca negocjacje w sprawie podpisania przez Unię Europejską umów o wolnym handlu z USA i Kanadą, odpowiednio Transatlantic Trade and Investment Partnership (TTIP) oraz Comprehensive Economic and Trade Agreement (CETA). Oficjalnie umowy te mają na celu stworzenie nowych miejsc pracy, zniesienie barier w handlu pomiędzy Europą a Ameryką Północną oraz pobudzenie wzrostu gospodarczego. W rzeczywistości TTIP i CETA zostały napisane przez korporacje dla korporacji. Negocjacje w tej sprawie są tajne, a wiele z proponowanych uregulowań prawnych godzi w szeroko pojęty interes publiczny. Poniżej zestawienie wybranych zapisów TTIP i CETA:

  • Wprowadzony zostaje niejako równoległy system sądowniczy. Amerykańskie i kanadyjskie spółki będą mogły domagać się od Unii Europejskiej lub jej państw członkowskich odszkodowania, jeśli uznają, że poniosły straty finansowe w wyniku wprowadzenia przez dane państwo członkowskie lub przez całą UE jakiegoś przepisu prawa lub regulacji. Takie przepisy lub regulacje mogą dotyczyć kwestii istotnych z punktu widzenia społeczeństwa, na przykład ochrony środowiska lub ochrony praw konsumenta. Co ważne, ewentualne odszkodowania będą zasądzać nie sądy publiczne, a prywatne trybunały arbitrażowe, których posiedzenia będą utajnione. Oczywiście za niekorzystną dla danego państwa decyzję zapłacą podatnicy. Takie rzeczy dzieją się już teraz. Przykładów nie trzeba daleko szukać. Spółka Vattenfall pozwała państwo niemieckie o odszkodowanie w wysokości 3,7 mld EUR z powodu wyłączenia dwóch wysłużonych (i potencjalnie niebezpiecznych) reaktorów jądrowych w ramach niemieckiego planu stopniowego odchodzenia od wytwarzania energii jądrowej. Po podpisaniu TTIP i CETA możemy się spodziewać wysypu podobnych pozwów. Decyzje trybunałów arbitrażowych będą ostateczne, bez prawa do odwołania się. To oczywiste zaprzeczenie idei państwa prawa.
  • Nowe ustawy będą pisane z udziałem przedstawicieli firm, których dana ustawa dotyczy. Proces ten jest określany mianem „współpracy regulacyjnej”.
  • Według informacji podanych do wiadomości publicznej tylko w ramach etapu przygotowawczego do podpisania TTIP odbyło się 590 spotkań pomiędzy Komisją Europejską a przedstawicielami wielkiego biznesu. W 92% tych spotkań uczestniczyli wyłącznie przedstawiciele korporacji, a tylko w nielicznych przypadkach do rozmów zostały zaproszone związki zawodowe i organizacje broniące praw konsumentów.
  • Negocjacje są prowadzone w ścisłej tajemnicy. Przedstawiciele organizacji obywatelskich otrzymują tylko szczątkowe informacje na temat postępów rozmów. Następnie jest im podsuwana gotowa umowa, którą mogą zaakceptować lub odrzucić w całości, przy czym sama umowa CETA ma ok. 1500 stron. Oczywiście presja na akceptację jest ogromna. Komisja Europejska straszy, że odrzucenie umów będzie oznaczać spowolnienie wzrostu gospodarczego i utratę miejsc pracy, a pięć lat negocjacji pójdzie na marne.
  • Stany Zjednoczone naciskają na Unię Europejską, by ta dała zielone światło dla kontrowersyjnych technologii, takich jak szczelinowanie hydrauliczne (gaz łupkowy) oraz żywność modyfikowana genetycznie (GMO). Weźmy taką Polskę w kontekście TTIP. Na przykład amerykański Chevron przeprowadził już u nas próbne odwierty w poszukiwaniu gazu łupkowego i poczynił w tym zakresie pewne inwestycje. Powiedzmy, że polski rząd uznaje, że wydobywanie gazu łupkowego zagraża środowisku naturalnemu i wprowadza restrykcyjne przepisy środowiskowe. Po podpisaniu TTIP Chevron mógłby pozwać polski rząd za utratę zysków. Sprawa toczyłaby się przed prywatnym trybunałem arbitrażowym, gdzie z dużą dozą prawdopodobieństwa wygrałaby amerykańska korporacja. Zapłaciłby oczywiście polski podatnik. Na przykład w Niemczech wprowadzono moratorium na wydobycie gazu łupkowego. Gdy takie samo moratorium wprowadziła kanadyjska prowincja Quebec, została pozwana przez jedną z firm wydobywczych na 250 mln USD. Pamiętajmy przy tym, że TTIP i CETA przewidują dostosowanie standardów europejskich do amerykańskich i kanadyjskich.

Umowy TTIP i CETA to nowe, złowieszcze oblicze korporacjonizmu. To prawo pisane przez korporacje dla korporacji. Dobro publiczne zostaje zepchnięte na margines. Przypomnę tylko, że gdy państwo i wielki biznes stają się w zasadzie jednym i tym samym, to mamy do czynienia z faszyzmem w najczystszym wydaniuTutaj możesz wyrazić swój sprzeciw wobec TTIP/CETA. Petycję podpisało już prawie 1,5 mln osób!

Źródła zdjęć:

1. http://www.euintheus.org.
2. http://www.newzulu.co.uk.

Polub bloga na Facebooku:
http://www.facebook.com/thespinningtopblog.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.3 (głosów:7)

Komentarze

CETA

Żałosne są te wpisy i komentarze zachwalające ,,dobrą zmianę" wprowadzaną przez rząd, podczas gdy podpisanie tej umowy jest jednoznaczne ze sfinalizowaniem rozbioru teoretycznego państwa, jakim jest postmagdalenkowa Polska. 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-5
#1521404

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1521434

Bardziej logicznie i przystępnie się chyba  tego nie da wytłumaczyć.

Stopa życiowa w Kanadzie 20 lat temu a teraz - niebo a ziemia i nic się nie zanosi na poprawę; po wprowadzeniu CETA będzie jeszcze gorzej. Meksykowi się też nie polepszyło w wyniku NAFTy, płace jak były niskie, tak są, podobnie jak w Polsce po przyłączeniu do UE. 

No a poza tym, czy Polskę będzie stać na płacenie grzywien, na jakie jeszcze ciągle stać Kanadę? Nie ma się czemu dziwić, że spada stopa życiowa, a standardy usług medycznych czy innych świadczeń socjalnych są coraz niższe, skoro pieniądze, które powinny być na nie przeznaczone trafiają do korporacyjnych kieszeni. 

Ci, którzy chcą wpowadzić CETA są na usługach międzynarodowych (czytaj: żydowskich) korporacji, a nie działają w służbie Narodu i zgodnie z polską racją stanu. 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2
#1521509

niemniej wydaje mi się, że z tym arbitrażem może być ciut inaczej. Wydaje mi się, że o ile poddanie się jurysdykcji sądu jest obowiązkowe, czy się tego chce czy nie chce, to poddanie się orzeczeniu trybunałów/sądów arbitrażowych wymaga zgody obu stron wiodących spór. No chyba, że umowa wprowadza od razu gotowość poddania się państw jakiemuś arbitrażowi i nie można z tego w przyszłosci zrezygnować, ale to chyba byłoby przegięcie, bo a) umowa dotyczy chyba także państw "starej unii", jak Niemcy, b) oznaczałoby pominięcie "sądów publicznych" (które i tak pewnie rozsądzą "słusznie i nowocześnie"), c) w unii "lubieją" dbać o pozory.

No, ale może się mylę, może czas pozorowania "demokracji" już mija i przychodzą czasy jawnego zamordyzmu i wyzysku.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1521533

jak jest przedstawione w linku poniżej. 

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów umowy CETA jest mechanizm ICS (Investment Court System) - system sądów ds. inwestycji. Dzięki niemu koncerny, nazywane elegancko inwestorami, będą mogły domagać się ogromnych odszkodowań od rządów państw. Jak taki mechanizm działa w praktyce? Przykładów nie brakuje.

Przypomnijmy, że CETA to umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a Kanadą. 18 października podczas szczytu Rady UE państwa członkowskie podejmą decyzję, czy umowa zostanie podpisana. Dotychczasowe sygnały - również ze strony polskiego rządu - wskazują, że tak się właśnie stanie.

 

W CETA znalazł się mechanizm ICS. W największym skrócie to międzynarodowy arbitraż, rozstrzygający spory na linii inwestor-państwo. Państwa, które podpiszą CETA, będą musiały się do rozstrzygnięć tego arbitrażu bezwzględnie stosować.

ICS to taka "nowa, lepsza" wersja mechanizmu ISDS, czyli inwestor-przeciw-państwu. ICS ma być w stosunku do ISDS bardziej przejrzysty, pojawi się też ścieżkaodwoławcza.

Jednak naczelna zasada pozostaje bez zmian - koncern, który poczuje się pokrzywdzony, będzie mógł pozywać państwo z pominięciem ścieżki sądowej danego kraju.

Ponieważ ISDS funkcjonuje już w wielu umowach handlowych, również podpisywanych przez Polskę, na jego przykładzie możemy przyjrzeć się, z czym on się wiąże. 

http://niepoprawni.pl/wiadomosc/ceta-jak-korporacje-pozywaja-panstwa-i-w...

A tu przykład z powyższego wpisu:

Vattenfall vs. Niemcy (2009 r.)

- szwedzka firmaenergetyczna pozwała niemieckie władze za dodatkowe obostrzenia przy budowie elektrowni węglowej na terenie Hamburga. Pod presją opinii publicznej opóźniło się wydanie stosownych pozwoleń dla Vattenfall, na dodatek zażądano od inwestora ochrony rzeki Łaby. Na podstawie Traktatu Karty Energetycznej Szwedzi zażądali blisko dwóch miliardów dolarów odszkodowania. Niemcy w obawie przed koniecznością wypłaty tak gigantycznej kwoty zawarli z koncernem ugodę i znieśli wszystkie dodatkowe obostrzenia chroniące środowisko.

Rozochocone Vattenfall złożyło w 2012 r. kolejny pozew przeciwko Niemcom - tym razem za rezygnację (do 2022 r.) z energii atomowej po katastrofie nuklearnej w japońskiej Fukushimie. Vattenfall domaga się blisko pięciu miliardów euro za wygaszenie ich dwóch elektrowni atomowych.

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Napierw będą cię ignorować ,później będą się z ciebie śmiać, jeszcze później będą atakować, na końcu dopiero wygrasz.
Mahatma Gandhi (1869-1948)
www.nexxblog.wordpress.com

#1521547

tego arbitrażu bezwzględnie stosować." POLAM (już nieistniejący, a nota bene żarówki były jednym z nielicznych końcowych produktów polskich, widocznych dawniej  wprost w sklepie, za mocno mocno południową granicą, tj. na tzw. Czarnym Lądzie) i wszystko jasne.

Czyli samo podpisanie umowy wprowadza zasadę poddania się arbitrażowi, nie ma potrzeby obopólnej zgody stron na arbitraż (oczywiście nie mam wątpliwości, że gdyby była potrzebna, to nasi "rządzący" chętnie by ją wyrażali, a gdyby nie było arbitrażu, lecz ścieżka sądowa, to sądy sądziłyby "słusznie"). Rzeczywiście, jak czytam, tak jest w tej Karcie Energetycznej, a nota bene sama karta - jako coś pozaunijnego, tj. z kategorii przepisów pozaunijnych - rzadko jest choćby przywoływana przez  media czy "miłościwie nam panującą" unię.

Jakkolwiek rozumiem trochę, że jak ktoś (inwestor) za zgodą państwa, na jego terenie buduje elektrownię atomową czy nawet węglową, obliczoną - nie wiem - np na co najmniej 70 lat działania/eksploatacji, to musi/powinien mieć zabepieczenie, że państwo nie powie mu tuż po zbudowaniu: "do widzenia, zamykamy, zmienilim politykę", niemniej widać, że arbitraż może być wykorzystany w celu wydojenia pieniędzy podatnika lub uzyskania celów/ułatwienia życia  firm globalnych, a w przypadku państw słabszych jak Polska - może być wręcz miażdzącym narzędziem szantażu i dojenia krajów przez firmy...

A opis ładny, tej funkcjonującej już "Karty":)) "

Traktat Karty Energetycznej (TKE) i Protokół Karty Energetycznej dotyczący efektywności energetycznej i odnośnych aspektów ochrony środowiska został podpisany w grudniu 1994 r. i wszedł w życie w kwietniu 1998 r. Do tej pory TKE został podpisany przez 53 państwa z Europy i Azji (w imieniu Wspólnot Europejskich podpis złożyła Komisja Europejska).

Znaczącym osiągnięciem organizacji jest ustanowienie przepisów, które regulują kwestię rozstrzygania sporów na linii inwestor zagraniczny – państwo na zasadzie odwoływania się do międzynarodowego arbitrażu. Dzięki temu tworzą bezprecedensowe warunki dla inwestorów dla dochodzenia swoich praw przeciwko państwu – gospodarzowi inwestycji...."

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1521549