Bezimienne ofiary stanu wojennego

Obrazek użytkownika Romuald Kałwa
Kraj

13 grudnia 1981 roku Wojciech Jaruzelski wprowadził stan wojenny, który miał na celu powstrzymać ruch społeczny skupiony wokół „Solidarności”, popieranej nie tylko przez ogromną część społeczeństwa, ale także przez wielu członków PZPR, którzy zdawali sobie sprawę ze sztuczności i nienaturalności ówczesnego ustroju.

W tym miejscu należy wspomnieć, że Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność był bez wątpienia najwspanialszym ruchem społecznym zrodzonym w Europie w XX wieku.

Trudno określić dokładną listę ofiar stanu wojennego. Utworzona przez sejm kontaktowy w 1989 r.(Sejm X kadencji był wciąż Sejmem PRL - wybrany został podczas „częściowo wolnych wyborów” - 4 i 18 czerwca 1918 roku) Sejmowa Komisja Nadzwyczajna do Zbadania Działalności Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w czasie stanu wojennego, w raporcie swojego przewodniczącego Jana Marii Rokity stwierdziła, że spośród 122 niewyjaśnionych przypadków zgonów działaczy opozycji, aż 88 miało bezpośredni związek z działalnością funkcjonariuszy MSW.

Gwałty na przesłuchiwanych działaczkach „Solidarności”, mordy, pobicia, wyrzucanie z pracy, wypadki samochodowe, represje, uwięzienia, tortury podczas przesłuchań. ... Dzisiaj niektórzy chcieliby nazwać to mobbingiem.

W sowim życiu poznałem wielu wspaniałych działaczy „Solidarności”. Przypominają mi o nich wybite zęby działaczki przesłuchiwanej przez SB z Karłowic (gm. Popielów na Opolszczyźnie), zabita dziewczyna działacza niepodległościowego w Opolu, która oficjalnie zginęła w „wypadku samochodowym”, czy osierocone dzieci górników...

Wielu milicjantów z tamtego czasu dawało świadectwo, o specyficznym pozwoleniu jakie przyszło z samej „góry”. Od przełożonych słyszeli wówczas, że mogli bez żadnych konsekwencji zabić człowieka. Jak wiemy, zdecydowana większość nie skorzystała z takich szerokich „uprawnień”.  Na szczęście.

Nie tylko w miastach, ale i na wsiach stacjonowało wojsko. Wielu żołnierzom służby zasadniczej przedłużono obowiązkową służbę wojskową. Namioty w których nocowali, ogrzewane były piecami, ale i tak było strasznie zimno, szczególnie daleko od pieca, o czym mówił mi znajomy żołnierz służby zasadniczej i mój ówczesny nauczyciel zawodu z Brzegu.

W Tarnowcu (gm. Lubsza), także stacjonowało wojsko. Mój dziadek żołnierzy, którzy robili obchód, zaprosił na poczęstunek.

Wielu mówiło o żołnierzu, który podczas stacjonowania w lesie, bardzo mocno zachorował. Zmarł po przewiezieniu do szpitala. To także ofiara stanu wojennego, tyle, że bezimienna. Ile jest takich ofiar, o których nikt dzisiaj nie pamięta? 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:15)

Komentarze

Tak to były warunki polowe i czy zołnierzowi blisko pieca było zbyt ciepło a dalej zajmującemu posłanie było zimniej to niestety  nie koszary. Taka sytuacja ma miejsce i dzisiaj na poligonach.Kiedys tam gdzies na warszawskim brudnie byli zołnierze w dwu opancerzonych skotach.Wspólnie rozpalilismy ognisko znalazła sie kiełbasa wódka  i  wspólna dyskusja.To byli normalni ludzie,którzy w danej chwili byli w wojsku i starali sie jak większosc a moze i wszyscy wojskowi przetrwac ten nietypowy czas słuzby.Duzo tez było normalnych zwykłych milicjantów,natomiast juz sierzanci i  wyzsi rangą to brak słów do cenzuralnego okreslenia.Co do członków PZPR  to Ci  bardziej oswieceni wiedzieli ze jak  przykleją sie do Solidarnosci to dalej  bedą na topie a  moze i wyzej.Tym nie mozna wierzyc i nie mozna uwazac ich za cos z czego mozna brac przykład.Kiedys tam wszyscy zachwycali sie wałęsa a co wyszló?BOLEK!

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze zaświeci słoneczko

#1527757

O zachowaniu żołnierzy po 1 XII 81. Było różnie, na ogół nie uczestniczyli bezpośrednio w represjach, stanowili osłonę działań milicji i SB. Oficerowie też różnie się zachowywali, niektórzy nadmiernie służbiści, niektórzy odwracali głowę. Ale generalnie Jaruzel miał w ręku armię. Od pałowania była milicja i ZOMO..Osobna sprawa to prokuratorzy wojskowi i sądy wojskowe - te instytucje aktyuwnie uczestniczyły w represjach.

Co do członków PZPR którzy wstąpili do Solidarności w 1980, to ogólnie można stwierdzić, że wówczas część przykleiła się do związku, ale dla części była to deklaracja szczera. Po wprowadzeniu stanu wojennego około milion członków wystąpiło z PZPR i pozostało członkami Solidarności (13 XII związek zawieszono). Byli to ci którzy dokonali właściwego wyboru. Około 300 tys pozostało w partii i o nich można powiedzieć - przyklejacze..  

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Traczew

#1527764