Zbigniew Nienacki - Pan ZOMOchodzik?

Obrazek użytkownika Romuald Kałwa
Kraj

Na detektywistycznych przygodach „Pana Samochodzika” – muzealnika, historyka sztuki, a zarazem uczciwego i skromnego poszukiwacza skarbów wychowało się kilka milionów czytelników. Łączny nakład książek Nienackiego wyniósł ponad 3,5 miliona egzemplarzy. Książki tego autora popularne są do dzisiaj, a egzemplarze starych wydań szybko znikają w antykwariatach.

Zbigniew Nowicki, bo takie jest prawdziwe nazwisko Nienackiego, w swoich książkach dla młodzieży uczył przyjaźni, koleżeństwa, wierności, szacunku, skromności. Od 1962 roku należał do PZPR, a od 1963 do ORMO. Żadna to sensacja. Mnie osobiście zdziwiło, że do partii zapisał się tak późno. Wielu ludzi należało do partii i było uczciwymi ludźmi. Jednakże zapoznając się z dokładną biografią pisarza można doznać „szoku”. Dlaczego Nienacki dawał systemowi więcej niż ten od niego wymagał?

Warto wymienić kilka interesujących faktów z życia pisarza, które znacznie różnią się od sylwetki stworzonego przez niego bohatera – alter ego samego Nienackiego.

Zbigniew Nienacki do końca życia bardzo się czegoś bał. Ze strachem tym łączą się prawdziwe „smaczki”. Podobno mazurski pisarz Erwin Kruk nieraz słyszał jak Nienacki przechwalał się, że razem z łódzkim szefem bezpieki Mieczyslawem Moczarem utrwalał władzę ludową. Pewnie dlatego w swoim domu nie rozstawał się z bronią. W czasopiśmie „Warmia i Mazury” w 1982 pisał: „Była to walka z prawdziwym wrogiem i orężna, i polityczna”. Mówił potem, że podziemie wydało na niego wyrok śmierci.

Nienacki, używając pseudonimu „Ewa Połaniecka” w 1957 opublikował cykl reportaży w których poparł rozstrzelanie trzy dni przed amnestią konspiracyjnego przywódcę Wojska Polskiego Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”.

W świetle tych wydarzeń aż dziwi, że dopiero w 1984 roku został zarejestrowany przez funkcjonariusza o nazwisku Czermych jako kontakt operacyjny „Eremita”, źródło Departamentu I SB – wywiadu cywilnego. Kontakt operacyjny to ktoś znacznie ważniejszy niż Tajny współpracownik (TW). To jakby donosiciel wśród samych PZPR-owców. Wiadomo, że w wyniku działalności Nienackiego SB zarejestrowała pewne osoby i prawdopodobnie byli to ludzie na których mógł donosić.

Czy nie był rejestrowany wcześniej, a ponowna rejestracja była niczym „odnowienie ślubów” w wieloletnim małżeństwie? Jakie były jego wcześniejsze związki ze służbami (w świetle jego „przechwałek” o utrwalaniu władzy ludowej) skoro pierwszą powieść wydał w odcinkach w tygodniku „Przyjaciel” już w 1947 roku, w 1948 roku rozpoczął studia w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej w Łodzi, w 1949 roku otrzymał stypendium i wyjechał studiować scenopisarstwo w Wszechzwiązkowym Państwowym Instytucie Kinematografii w Moskwie. W 1950 roku miano wyrzucono go z niej za „antystalinizm”, a Nienacki, jak sam przyznawał, był zagorzałym komunistą i nie mógł się zgodzić na kult jednostki.

Poparł Stan Wojenny, należał do PRON. Nie jest to przestępstwo ani powód do chwały, w porządku, ale w latach 80-tych pisał artykuły atakujące „Solidarność” drukowane w prasie lokalnej. Na zebraniach Związku literatów - jak mówi Piotr Kardla z IPN - przechwalał się swoim pistoletem. Co więcej, pod koniec życia zaczął pisać krytyczną książkę o „rządach Solidarności” po 1989 roku, ale prace nad nią przerwała śmierć pisarza (choroba serca).

Cieszę się, że Zbigniew Nienacki ze swoim bohaterem nie miał zbyt wiele wspólnego. Może Pan Tomasz jest tym, kim Nienacki być powinien?

Czy przeszłość ma znaczenie?

Myślę, że w dobie powszechnego zapisu informacji, szczególnie Ci którzy pragną sławy i pamięci potomnych, powinni uczyć się odpowiedzialności. Muszą pamiętać, że hultajstwa, które robili podlegają ocenie i nie zostaną zapomniane... Czy Nienacki gdyby nie zasługi dla komunistycznego państwa stałby się czytanym do dziś pisarzem? Nie wiem. Myślę jednak, że dzięki swoim książkom pozostawił po sobie więcej dobra niż zła.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Bohater jego najsłynniejszych książek to ORMO-wiec, czyli pisał jakby o sobie samym...
Cykl późniejszych para-pornosów nie dziwi, zwykle surowi moralnie ormowcy,czy komuniści, pierwsze co łykali z "zachodu" to pornografia i debilizmy okołopodobne.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3
#216021

primo voto Nowickiego jawi się zatem jako co najmniej kotrowersyjna. A zatem budzi uzasadnone wątpliwości natury moralnej oceny jego osoby. Czy mam go potępiać czy raczej zapomnieć? Dylemat nie może być rozstrzygnięty jednoznacznie. Życie zna takie przypadki. Znamy dość dobrze "jasną" stronę jego zycia. Ale czy równie dobrze znane są krzywdy jakich doznali ludzie przez niego? Czy wolno mi zawsze gdy tylko o nim pomyslę potępiać wiedząc że poczynił wiele dobrego? Sądzę że nie mam prawa do ostatecznych i jednoznaczych opinii. Ale wątpliwości pozostają co sugeruje że nalezy być ostrożnym w każdym razie.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3
#216026

Rzeczywiście, trzeba by poznać jeszcze ciemną stronę jego życia, żeby je ocenić. Poza tym nie mamy prawa przebaczać w imieniu ofiar! Nie chodzi o potępienie. Chodzi o prawdę i o sprawiedliwość, a tego ludzie sie najbardziej boją!

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

Petronela

#216047

Jeszcze jedna plama na życiorysie:

"Z archiwum popkultury: 40 największych skandali z udziałem nieletnich"

"17) Rok 1967. Zbigniew Nienacki, autor słynnej serii książek dla młodzieży o muzealniku-detektywie Panu Samochodziku, pozostawia żonę Helenę Nowicką i 15-letniego syna Marka, po czym z rodzinnej Łodzi przeprowadza się do domu nad jeziorem we wsi Jerzwałd. Nieoficjalnym powodem porzucenia rodziny jest skrzętnie skrywany romans 38-letniego wówczas pisarza z 16-letnią Alicją Janeczek. Dopiero w 1971 roku pełnoletnia już Janeczek zamieszkuje na stałe z Nienackim. Para przeżywa wspólnie 27 lat, aż do śmierci pisarza w 1994 roku".

http://www.esensja.pl/muzyka/publicystyka/tekst.html?id=5429&strona=2

Jeszcze jeden przykład, że nie wolno na podstawie dzieła oceniać autora.

___________________________________

Pozdrawiam każdym słowem

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3

___________________________________

Pozdrawiam każdym słowem

#216029

Do zarysu biografii Nienackiego warto dorzucić "skandal literacki"wywołany publikacją powieści "Raz do roku w Skirolawkach", która zawierała szokujące wówczas opisy erotyczne.

Mam też pytanie: jakie jest żródło informacji o wyrzuceniu Nienackiego z moskiewskiego Instytutu Kinematografii za "antystalinizm" w 1950 roku (sic!)? Brzmi to wręcz humorystycznie! Czyżby owa informacja była elementem autokreacji Nienackiego?

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-4
#216051

Sam pan Zbigniew był jak się wydaje bardzo niespełnionym i nieszczęśliwym człowiekiem - takie niejednokrotnie wnioski wypływają dla mnie z lektury jego książek - a Samochodzika posiadam prawie całą serię:)
Uważam ją do dziś za wartościową pozycję w literaturze - zwłaszcza tej kierowanej do młodzieży, choć przydałoby się może nie tyle zmienić parę rzeczy w jego książkach, co opatrzyć je należytymi przypisami i wyjaśnieniami - tak, by współcześnie czytający te książki młody człowiek wiedział, dlaczego Pan Samochodzik był ormowcem, czy dlaczego w jego książkach kapłani to z reguły zdziecinniałe, naiwne i głupkowate staruszki, a religia - kościół to coś w rodzaju nieszkodliwego muzeum w którym przesiadują stare babcie...

Uważam, że cała seria z Panem Samochodzikiem warta jest wznowienia (z przypisami i prawdziwym życiorysem autora malutkimi literkami na końcu książki - by osobą autora nie zniechęcać do lektury).
Powinna być też dostępna w szkolnych bibliotekach, a nauczyciele i wychowawcy mogą śmiało zachęcać do jej lektury zwłaszcza wobec dzisiejszego uczulenia na drukowane słowo wśród młodych. Co by nie mówić te książki umieją wciągnąć!
Może by ktoś pokusił się też o zrobienie na bazie którejś z książek przygodowej gierki - która prowokowałaby młodzież do sięgania po te książki.
A resztę książek Nienackiego(spoza serii Pan Samochodzik...) myślę, że najlepiej usunąć na śmietnik historii - dosłownie i w przenośni, bo chyba lepiej by młody człowiek zafascynowany Panem Samochodzikiem nie szukał jego dalszych przygód dajmy na to w powieści "Czarny Las"...
Te książki powinny powędrować najlepiej do bibliotek centralnych i akademickich, by sięgali do nich tylko ci którzy wiedzą czego po nich oczekiwać i studiują je np. w celach naukowych.
Staram się zapominać o obliczu Nienackiego jako człowieka i o jego działalności ideowej, a także o jego książkach dla dorosłych...hmm bardzo dorosłych.
I myślę, że to najlepsze rozwiązanie - nasze sądy o zmarłym nic już tu nie zmienią, a on sam stanął przed dużo surowszym i sprawiedliwym Trybunałem, gdzie zapewne nie jest mu lekko...
Może Miłosierny da mu szansę, bo naprawdę seria Pana Samochodzika miała pozytywne oddziaływanie na miliony czytelników nie tylko przez lansowane wzorce osobowościowe, ale także przez spory zasób wiedzy historycznej jaki zawarł w niej Nienacki.

Pozdrawiam i dyszką częstuję...
Pasiu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-3

Pasiu

#216080

Przypuszczalnie chodzi o "Wielki las".
Wyjątkowa książka. Proszę ją sobie wrzucić najwyżej na swój osobisty śmietnik, ja wolę ją mieć na półce.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3
#216085

Po tak obiecującym wpisie tylko czekać aż autor zabierze się z należytą starannością za miejscowe grono "nietykalnych" . Czas zatem najwyższy by nieco odbrązowić opolski "świecznik" .

Poczynając od wierchuszki uniwersyteckiej...

Na ten przykład piewca "czerwonego Feliksa" , znawca nekropolii Lwowskich i nie tylko...
Czy dajmy na to obecna rektor UO , równie barwna postać itd.

To żywych jeśli już należy się obawiać ci nadal kąsają naszą młodzież akademicką , czym ? Jak myślicie - ukąszeniem Heglowskim* oczywiście.

Póki to się nie zmieni nie mamy o czym rozprawiać w kontekście zmian postrzegania parytetów przez młodzież akademicką.

To bardzo istotny czynnik w kształtowaniu postaw światopoglądowych , ma to niewątpliwe przełożenie na późniejsze postrzeganie rzeczywistości przez tak a nie inaczej uformowaną osobowość.

Nie na darmo Antonio Gramsci tak zabiegał o te od podstaw formowane dusze , w tym upatrywał zwycięstwo i panowanie nad światem idei Marksa , Engelsa i Lenina.

Sami odpowiedzmy sobie na to pytanie , czy to im się powiodło ?

* - /określenie używane jako epitet wobec osób o przekonaniach marksistowskich i socjalistycznych, które „dały się uwieść komunistycznej władzy”; pojęcie utożsamiane z poglądem zakładającym przedkładanie tzw. „konieczności dziejowej” nad prawa i los jednostki/
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a Magyart
Andruch z Opola
http://andruch.blogspot.com

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-3

-----------------------------------------
Andruch z Opola
http://andruch.blogspot.com

#216079

 Witam. Tytul komentarza jest bardzo zachęcający,ale czy wierchuszkę uniwersytecką nie

można by trochę spolszczyć? Pozdrawiam.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-3
#216094

Żeby było bardziej po "polskiemu" musiałbym chyba zacząć od nazwisk a tego w oczywisty sposób nie zrobię ..

Zainteresowani znają sprawę od podstaw ..
Dla bardziej dociekliwych polecam "Google" bądź inny rodzaj bazy danych ...

również pozdrawiam

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a Magyart
Andruch z Opola
http://andruch.blogspot.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-4

-----------------------------------------
Andruch z Opola
http://andruch.blogspot.com

#216101