Dysonans cywilizacyjny i globalna klęska totalitaryzmu

Obrazek użytkownika michael-abakus
Świat
Globalny koniec monopolu totalitarnych systemów organizujących cokolwiek w jakiejkolwiek skali. Można poszukiwać rozmaitych zjawisk, analizować je i poszukiwać wyjaśnień w różnych "układach", a nawet w mafijnej psychice i złodziejskim prostactwie. Takie zjawiska oczywiście także przyczyniają się do pogłębiającej się niemocy. Jednak najważniejszym źródłem globalnej klęski "totalitarnej opozycji" jest prosty fakt polegający na tym, że jest totalitarna. Źródłem jest totalitaryzm. Przyczyną tej klęski jest zjawisko, które jest skutkiem realnego dysonansu cywilizacyjnego.
 
Dysonans cywilizacyjny. Jest to kluczowy dysonans poznawczy XXI wieku. Sprawa jest niby prosta, ale trudna do opisania. Totalitaryzm bez względu na ideologię polega na koncentracji władzy, jest synonimem i zarazem jedną z form absolutyzmu [link (2009)]. Zawsze gdzieś musi być wódz, jakiś Cezar, Neron, Stalin albo Führer. Jednoosobowe albo wieloosobowe biuro polityczne, komitet polityczny albo centralny z jakimś tworem typu Mobutu Sese Seko. Jest to historyczny problem cywilizacji homo sapiens od samych naszych ludzkich prapoczątków.
 
To jest problem odwiecznego aksjologicznego konfliktu aniołów z szatanem, prawdy z kłamstwem albo absolutyzmu z demokracją. Są to wszelkie możliwe układy ustrojowe przypominające rozległe sieci komputerowe z jednym serwerem sterującym i jego terminalami.

Feliks Koneczny zastanawiał się nad opisaniem konkretnych ustrojów przeróżnych folwarków zwierzęcych, różnych systemów cywilizacyjnych, które albo podszywały się pod boski autorytet, albo same próbowały zagarnąć boską władzę, odzierając wszystkich z suwerenności, spychając ich do roli lennych księstw czyli terminali jednostki centralnej. 

 
Wypisz wymaluj taki jest główny nurt polityczny Unii Europejskiej, który oczywiście "musi być akceptowany" przez ambicje lennych książąt, panoszących się po swoich terminalach, ale równocześnie bezkrytycznie podporządkowujących się "Brukseli". Jest to teoretyczna formacja pani Elżbiety Bieńkowskiej, zawarta w programie rozwoju według modelu polaryzacyjno dyfuzyjnego. Zauważmy:
Można mieszać nazewnictwo, gadać o mafii albo masonerii lub o formacji turańskiej, a jednak zawsze systemowo mamy jakiegoś pomazańca najwyższego autorytetu, który spolaryzował wszelką mądrość, której łaskawie pozwala na dyfuzję do maluczkich. To jest feudalizm wszelkich totalitaryzmów. Suwerenem jest władca. Lud nie ma nic do gadania. Lud nie ma żadnej suwerenności, więc można mu tę suwerenność bezkarnie zabrać. Współcześni europejscy federaści tak myślą. To mogło funkcjonować przez ostatnich parę tysięcy lat w różnych konkretnych ustrojach państwowych, ponieważ stan dostępnej człowiekowi logistyki sprawowanie władzy na to pozwalał. Absolutyzm był możliwy, więc trwał.
 
Ale teraz przestał być możliwy. I na tym polega cały ambaras. Żadna formacja władzy absolutnej, żaden absolutyzm, żadna koncentracja jakiejkolwiek władzy w XXI wieku nie ma już szans. Mniej niż zero! 
 
Nie ma żadnej szansy dla totalitaryzmu, jako jednej z form monarchii absolutnej. Zero szans nawet dla najbardziej oświeconej monarchii absolutnie wspaniałych elit najmądrzejszych iluminatów. Skretyniali marksiści mogli by spokojnie powiedzieć, że baza przerosła możliwości nadbudowy.
 
Ta konkretna zmiana położenia cywilizacyjnego środka ciężkosci jest procesem bardzo powolnym. Przez całą naszą historię następowała systematyczna "dyfuzja" technicznych możliwości społeczeństw człowieka myślącego w kierunku "od arystokracji do ludu", "od władzy do obywateli". Przez ostatnie trzysta lat ten proces systematycznie przyspiesza, faktycznie odbierając monarchom i ich elitom kolejne monopole razem z faktycznymi atrybutami władzy. Krok po kroku pojawiały się kolejne rewolucje techniczne, które rozbijały jakiś monopol, odbierajac absolutyzmowi kawałek przestrzeni, redukując przestrzeń ich władzy, pomniejszając ich przewagę w realnych systemach społecznych. To zjawisko ogarnia nie tylko organizacje państwowe, ale wszelkie rozległe systemy naszej planety. Jest przyczyną negatywnych procesów paraliżujących albo degenerujących korporacje gospodarcze, międzynarodowe, polityczne i pozarządowe, które nie dostrzegają albo nie rozumieją tego zjawiska.
 
  • Parafrazując idiotyczny pogląd jednego z polityków, dinozaury wymarły nie dlatego, że zostały pokonane lawiną kamieni, ale dlatego że nie potrafiły zapanować nad własnymi rozmiarami. Dowiadywały się o tym, że ktoś pożera im ogon dopiero po fakcie, gdy ogona już dawno nie było.
 
Proces ten nieustannie przyspiesza, ale wciąż jeszcze jest na tyle powolny, że jego atrybuty są nadal trudne do zauważenia, a nawet zdefiniowania. Trzysta lat temu istotne przemiany w przestrzeni technicznej cywilizacji globalnej następowały w czasie dłuższym niż trzy pokolenia, mimo że kolejne "rewolucje techniczne" budziły wielkie emocje, były przyczyną poważnych zmian technicznych, ale niestety ich skutki społeczne zupełnie umykały i nadal umykają uwadze elit. 
W felietonie zatytułowanym "Gra o sumie zerowej?" (5.05.2007) sugeruję pojawienie się co najmniej 23 takich przełomów. Teraz i dzisiaj, w pierwszej połowie XXI wieku takich "rewolucji technicznych" mamy więcej w czasie kilku lat. A w tych przemianach ważniejsze są ich skutki społeczne, nie techniczne.  
 
Podam jeden starszy przykład. Dyfuzja popytu, którą zrozumiał Henry Ford i produkował samochody, które mógł kupić każdy z jego pracowników. Rzeczywista dyfuzja popytu nastąpiła w wyniku produkcji masowej i odebrała arystokratom monopol posiadania. Takich procesów dyfuzji rozpraszajacych wiele różnych monopoli przez tych ostatnich trzysta lat było tyle, że realny monopol władzy politycznej wszedł w fazę krytyczną mniej więcej wtedy, gdy Gawriło Princip zamordował księcia Ferdynanda. Sto lat temu z okładem. Już wtedy był to tylko jeden z  objawów tego kryzysu. Nie przyczyna.
 
Następowała kumulacja splotu zjawisk rwących zdolność systemów ustrojowych do skutecznego sprawowania władzy. A te systemy podejmowały próby ratowania traconej władzy przez jej dalsze monopolizowanie! 
 
Stąd Stalin, Hitler i współczesne formy totalitaryzmu, łącznie z próbami skrajnie totalitarnej demokracji liberalnej. I Hitler i Stalin dysponowali olbrzymimi aktywami, rozkręcali i pompowali imperialny interes, aż do momentu, w którym po przekroczeniu krytycznych rozmiarów pojawiała się konkretna i nieprzekraczalna systemowa bariera. Wtedy następował nieuchronny rozpad. Dokładnie w tej samej sytuacji jest główny nurt polityczny współczesnej Unii Europejskiej. Negatywne sprężenie zwrotne. Przyczyną kryzysu jest nadmierna koncentracja władzy, z którą europejskie elity sobie nie radzą. Więc próbują wzmocnić tę koncentrację. 
 
Jednym z ważnych strumieni dyfuzji był upadek monopolu dostępu systemów władzy do informacji. To jest internet. I ten upadły monopol nie jest jedynym z wielu monopoli, których upadłość ostatecznie przekreśla szanse wszelkich totalitaryzmów. 
 
Moja uwaga o utracie władzy przez "nadbudowę" i przejęciu jej przez "bazę" wygląda na kpinę z marksizmu, ale w rzeczywistości to jest realny fakt. Żaden absolutystyczny ustrój sprawowania władzy, nie może we współczesnym świecie, ze względów technicznych, sprostać wymaganiom logistyki sprawowania władzy. To już jest niemożliwe. Totalitaryzm jest już niemożliwy. 
 
POINTA:
Wsółczesność zapowiada sukces idei ustroju Rzeczypospolitej Obojga Narodów oraz idei systemu Solidarności Walczącej Kornela Morawieckiego działających jako "rozległe systemy o rozproszonej inteligencji". Już nie musimy budować sieci z jedną jedyną jednostką centralną w Brukseli albo w Warszawie lub Moskwie. Problemy mogą być rozwiązywane samodzielnie tam gdzie powstają, przez ludzi, którzy są na miejscu. Ten system organizacji społecznej jest bardzo podobny do struktury internetu, który także jest "rozległym systemem o rozproszonej inteligencji", który może funkcjonować bez żadnej jednostki centralnej ani nadrzędnej. W przybliżeniu tak jest. I tak ma być. 
 
Ale nie są to systemy homeomorficzne, a ich podobieństwo nawet na poziomie idei jest raczej symboliczne i konieczny jest realny kontakt intelektualny z rzeczywistością oraz naprawdę dobre powszechne rozumienie tego co sie dzieje, by ten system mógł skutecznie działać.
I rzecz najważniejsza - przekształcenie rzeczywistych systemów państwowych od totalitarnych do sprawnych rozległych systemów o rozproszonej inteligencji wymaga zasadniczych konstytucyjnych zmian ustrojowych. Przejście od totalitaryzmu do demokracji jest bardzo trudne, wręcz nie do pojęcia dla wiekszości współczesnych elit. Oni chcą czy nie chcą myślą Marksem albo Bismarckiem. Cokolwiek demokratycznego nie wymyślą, zawsze wychodzi totalitarny zamordyzm. I na tym polega ich cywilizacyjny dysonans poznawczy.
 
I tutaj parę istotnych ze względów strategicznych spostrzeżeń:
  1. Domyślam się, że Jarosław Kaczyński doskonale zdaje sobie sprawę z funkcjonalnej beznadziejności centralistycznych modeli totalitarnej organizacji struktur państwowych i dlatego w poszukiwaniu właściwego dla Polski formatu ustrojowego państwa poważnego wybrał wariant pracy zespołowej, w którym ludzie samodzielnie rozwiązują problemy w miejscu ich powstawania, wtedy gdy problemy się pojawiają. Niech ludzie działają samodzielnie, tak jak potrafią. Jest to wiec raczej płaska struktura zadaniowego systemu pracy zespołowej. Nie ma sztywnego centralnego systemu władzy, ani nadmiernie wysmukłych struktur hierarchii.
    Oczywiście system pracy zespołowej dojrzewa latami, a życzliwa obserwacja ludzi i ocenianie ich pracy na podstawie osiąganych przez nich wyników i rozwój pozytywnych kryteriów doboru kadr idzie w ślad za powolnym dojrzewaniem całego systemu tak pomyślanej pracy zespołowej. Można przeczytać o zjawisku stopniowego dojrzewania tego systemu w paru felietonach poświęconych odpowiedzi na pytanie: - "Co decyduje o zwycięstwie PiS?" [link], [link]. Jest jeszcze bardzo ciekawa obserwacja Tymczasowego dotycząca rozszerzania zespołu PiS w czasie ostatnich kampanii wyborczych. Jest to felieton zatytułowany "Naturalna Partia Rządzaca?" [link].
    Jest też bardzo ciekawa sugestia do statystycznej analizy procesu mechanizmu rozpowszechniania społecznego poparcia dla humanistycznego wariantu polityki solidarnego państwa PiS w felietonie Upartego "Krajobraz powyborczy" [link]. Poparcie rosnące według wzoru zakażenia kropelkowego. Jest to ciekawe potwierdzenie tego, że ten system działa i jest skuteczny.
  2. Oczywiście powyżej zaprezentowana pointa wyklucza totalitarny model państwa PiS. Czarna propaganda istnienia jakiegokolwiek autorytarnego państwa PiS, wobec oczywistych faktów i codziennej praktyki totalitarnej antypolskiej propagandy świadczy tylko o prostackim poziomie elit totalitarnej opozycji, która nie tylko nic nie rozumie, ale nie chce rozumieć. Pazurami tkwi w totalitarnym systemie władzy, sama jest totalitarna w myśli, uczynku i rozumieniu świata i o wszystkim sądzi według siebie. No i oczywiście tkwi całym sobą w tępym procederze obelżywej narracji "nieszczerego kłamstwa". Pogarda i nienawiść jest nieodłączna cechą systemów totalitarnych. 
  3. Liberalni demokraci nie maja nic wspólnego z żadnym postępem ani jakakolwiek nowoczesnością. Oni są reakcjonistami. Wypruwają żyły w obronie aktualnie obowiązującej komunistycznej narracji a także nienawidzą zgodnie z instrukcjami płynącymi od totalitarnej władzy i tyle.
  4. Strategiczna jakość pracy sztabu wyborczego Platformy Obywatelskiej w ostatnich wyborach wynikała wprost z wartości intelektualnej "ducha Nitrasa" obejmującego wszystkich ludzi tego zespołu, który zespołem nie był. Wystarczy, że szefem tego "sztabu" był Marcin Kierwiński. 
  5. Rzeczywiście oficjalnemu sztabowi kampanii wyborczej KE pozostały tylko funkcje logistyczne i organizacyjne czyli sterowanie aparatem partyjnym totalnej opozycji - czego ten sztab nie ogarniał, ponieważ po pierwsze nie rozumiał, że to jest jedna z jego podstawowych funkcji, a po drugie graniczyło z niepodobieństwem zrealizowanie funkcji sprawnego aparatu partyjnego z czegoś tak eklektycznego i zarazem totalitarnego.
  6. Pieniądze. Napisałem na ten temat kilka słów, starannie dbając, aby nie powiedzieć za wiele.  Swobodnie można mówić o tym, że tych pieniędzy jeszcze jest jeszcze bardzo dużo. Spostrzeżenie że mamy do czynienia z szajką grabieżców, którzy potrafili ukraść na przykład około 30 miliardów złotych rocznie tylko wyłudzając podatek VAT jest chyba trafne i powinniśmy wiedzieć, że jest to czubek góry lodowej systemowego złodziejstwa III RP. Tylko ich złodziejskiej pazerności należy zawdzięczać, że w tej kampanii wydali tylko gdzieś około 50 milionów euro, czyli dużo mniej niż promil tego, co składa się na "nieszczelności" polskiej gospodarki.
  7. Co do ukrytego wieloosobowego zespołu rzeczywistych liderów totalitarnej opozycji, to prawdopodobna jest hipoteza, że do grupy medialnej można dodać jeszcze parę osób i dawną firmę pana Marka Dukaczewskiego, której wpływów i pieniędzy w żadnym przypadku nie należy ignorować.
  8. Grupa medialna, najprawdopodobniej zawiera komitet polityczny, w którym pośrednie sterowania przez żony i mężów zaufania fundacji Open Society (SSS) jest faktem. Ale ta grupa medialna nie może mieć intelektualnej wartości większej od tej, którą ma. I to jest główny powód ich klęski. Byłoby dobrze, abyśmy teraz i w tej chwili nie publikowali rozszerzonej analizy popełnionych przez nich niedopatrzeń, ponieważ mam nadzieję, że będą te niedopatrzenia kontynuowali.
  9. Genetyczny totalitaryzm raczej wyklucza możliwość, by rozum wrócił im do głów. Raczej nie może tam być, ani wrócić, ponieważ nigdy go tam nie było. W formacji totalitarnej rozum nie jest zbyt potrzebny, ponieważ instrukcje zawsze przychodzą z góry.

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:6)

Komentarze

Problem struktury ustrojów społeczno-politycznych już znalazł rozwiązanie teoretyczne. Znakomity psycholog kultury, Jonathan Haidt opublikował książkę "The Righteous Mind - the moral roots of liberals and conservatives" wydaną w Polsce pod tytułem "Prawy umysł", w której przedstawia sześć moralnych fundamentów, które musi uwzględniać każda koncepcja organizacji społecznej. Okazuje się, że konserwatyści operują pełnnym zestawem elementów, czyli sześcioma, poczas gdy lew-lib tylko trzema. Amerykańska opinia publiczna jest lekko zszokowana, bo to zapowiada rewolucję w poglądach establishmentu naukowego, medialnego i politycznego.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1593231

Nawet nie wie, że są.

A ja mam tę książkę w domu, w domowej bibliotece.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

michael

#1593232