Tonąca Platforma Angeli się chwyta…

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Blog

Ostatnią deską ratunku dla rozsypującej się PZPR była Moskwa i towarzysz Breżniew. Gdy wszystkie próby zastraszenia społeczeństwa „Solidarnością” nie dały rezultatu - towarzysz Jaruzelski jeździł co tydzień pod koniec 1981 roku do Moskwy, by wybłagać na towarzyszach radzieckich interwencję - aby obronić PZPR przed polskim społeczeństwem. W końcu, gdy Moskwa odmówiła - Jaruzelski musiał sam interweniować, by spacyfikować Polaków przy użyciu polskiej armii, Milicji Obywatelskiej i sił bezpieczeństwa.

Platforma Obywatelska w sposób niemal dokładny powtarza wszystkie zabiegi Jaruzelskiego, które ten wykonał przed ogłoszeniem stanu wojennego. Ostatnie miesiące dobitnie pokazały, że nauki Jaruzelskiego, który w III RP stał się „autorytetem” z nadania Michnika, nie poszły na marne. Ministerstwo Prawdy stwierdziło bowiem, że nie masz to jak stare, dobre – bo już sprawdzone - komunistyczne metody. I w ten oto sposób Platforma Obywatelska stała się wierną kontynuatorką linii PZPR, a Tusk – wiernym odbiciem generała. Ba, nawet marszałka – jak to ocenił specjalista od dożynania watah w rządzie PO.

Na naszych oczach kontynuatorka linii PZPR, czyli PO oraz jej przywódca Tusk – skrzętnie wykonują to, co zagrożona partia totalitarna powinna zrobić, by nie utracić władzy. Zgodnie z tą zasadą, społeczeństwo należy najpierw zastraszyć, by potem – bez większych już przeszkód - wziąć je za mordę.

Gdy spalił na panewce 4-letni program „polityki miłości”, czyli codziennego plucia na jedyną opozycję w tym kraju i na prezydenta, którego pozbyto się w niewyjaśniony dotąd sposób, gdy skończył się zasób plugawych określeń na Lecha i Jarosława Kaczyńskich oraz na tę część społeczeństwa, która popiera PIS i Kaczyńskiego, gdy inni nie poszli w ślad za odmóżdżonym przez PO i oddane Platformie media osobnikiem, który w trakcie polowania na Kaczyńskiego zabił innego członka PIS-u, gdy internauci nie przestraszyli się pokazowym wtargnięciem ABW o szóstej rano do mieszkania właściciela strony internetowej, na której domalowywał, czy też wymazywał wąsy gajowemu, gdy pokazowe aresztowanie kilkudziesięciu kibiców za skandowanie hasła o Donaldzie – matole, wywołało ruch odwrotny od zamierzonego przez Ministerstwo Prawdy - partia postanowiła postraszyć Polaków Berlinem. Tak jak PZPR Moskwą.

Pretekstem stało się – zdawałoby się niewinne – określenie Kaczyńskiego, że „kanclerstwo Angeli Merkel nie było wynikiem czystego zbiegu okoliczności”. Atak wstępny na Kaczyńskiego, za jego domniemane podważanie sojuszu z Niemcami, podjęli partyjni żurnaliści w osobach Lisa i Olejnik. Ta ostatnia - w rozmowie z posłem Hofmanem zasugerowała nawet, że po tym, co powiedział Jarosław Kaczyński - PIS będzie chciał wyrzucić z Polski niemieckie przedsiębiorstwa ! Tę groźbę natychmiast podchwycił „dożynacz watah” Sikorski, ostrzegając PIS, by „przestało szczuć Polaków na naszego największego partnera handlowego i najbliższego sojusznika. To nie służy polskiej racji stanu” – dodał oburzony na obrażające polską rację stanu słowa Kaczyńskiego.…

I tak, zupełnie przypadkowo okazało się, że Angela Merkel jest dla rządu Tuska polską racją stanu, o którą należy się bić bardziej niż o polską niepodległość. Komorowski nawet oświadczył, że bez przeproszenia Angeli Merkel – nie będzie rozmawiać z Kaczyńskim, gdyby ten wygrał wybory ! Zatem Angela okazała się być dla rządzącej klasy nie tylko „racją stanu Polski”, ale i „świętą”, której imię należy wypowiadać z nabożnością, by się czasem na Polskę nie obraziła. Bo, a nuż Angela zakaże Niemcom kupować polskie produkty lub zatrudniać polskich pracowników, dla których nie ma pracy w Polsce ? To byłaby klęska - gorsza od często stosowanych przez Rosję ( także w okresie rządów Tuska) embarg na polską żywność.

Ci, co potrafią logicznie myśleć przekonali się ostatecznie, że ten cały rząd z Tuskiem na czele jest na krótkim pasku Angeli Merkel i Putina, jak ongiś Jaruzelski chodził na smyczy Breżniewa. Mówiąc dosadniej – ujrzeliśmy obraz pełnego skundlenia klasy politycznej, która rządziła i nadal rządzi Polską, wraz z różnej maści ubekami, co niby-obalili system, ale nie mogą się z nim pożegnać. Do pełnego obrazu skundlenia potrzebny byłby jeszcze nagły wyjazd Bartoszewskiego do Berlina przed wyborami, by z łamów Der Bild lub Allgemeine Zeitung napluć na polskie „bydło”…

Jednak w sytuacji braku reakcji Berlina na polską prośbę o interwencję, w związku z „naruszeniem” przez prezesa Kaczyńskiego sojuszu z Niemcami – Tusk wraz Platformą Obywatelską będą zmuszeni rozprawić się ze społeczeństwem i opozycją przy pomocy krajowych sił. A głupków w Polsce nie brakuje, czego przykładem był zabójca posła PIS-u, który celował w Kaczyńskiego. Ilu tych ogłupionych przez ostatnie 22 lata jest - wkrótce się dowiemy. Jednak to nie zmieni postaci rzeczy: tonącej Platformy nic już nie uratuje, gdyż w obecnej sytuacji Europy, Niemcy są i będą zaangażowane w „ratowanie” Grecji i Euro, więc na ratowanie tonącej Platformy i jej marionetkowego wodza, nikt już czasu nie poświęci. 

Jest to sytuacja podobna do PZPR i Jaruzelskiego z końca 1981 roku i z końca lat 80-tych - gdy rozpadał się związek sowiecki. W 1981 roku sowieci byli zaangażowani w Afganistanie, walcząc z talibami – u boku których (czyż to nie paradoks !) walczył znany nam „dyplomata”, który teraz przeszedł na stronę rosyjską. Z kolei - w 1989 roku ZSRR rozsypywał się bardziej, niż satelicka PZPR. Ale wtedy scenariusz uratowania „postępowych” sił – ustalił w Moskwie obrońca PZPR i ubecji – Adam Michnik, który po 1989 roku stał się nagle „europejczykiem”…

Lista tych, którzy przeszli po 1989 roku na stronę niemiecką i dla których Angela Merkel jest „polską racją stanu”, jest równie długa, jak krótka będzie agonia Platformy. To już nie będzie blisko 10 lat konania PZPR po ogłoszonym stanie wojennym. To się może stać w kilka miesięcy... Jesteśmy bowiem na początku gwałtownych zmian, w czasie których Berlin nie rzuci deski ratunkowej Platformie i nikt nie będzie miał czasu w Berlinie, by walczyć o malarza kominów, któremu zamarzyło się być europejskim liderem. Na rozpaczliwe krzyki z pokładu tonącej Platformy: HILFE ! HILFE ! – Angela Merkel nie przybędzie tu z odsieczą…

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Deptać te gnidy POwskie butem wyborczym,

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#189374

Zdanie z felietonu Kuczyńskiego (w erze PRL dziennikarz Trybuny Ludu). Jeden z felietonistów wp.pl poełnił taki oto tekst: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Opluc-Szwabke-to-zmieknie,wid,138... Dziwi mnie nadal ociemnienie miłośników PO, którzy nie dostrzegają w czyim interesie ta partia działa i czyich rządów stanowią ich rządy kontynuację. Oni wolą nadal bezsensowne i tępe hasełko "PRL-bis" w odniesieniu do rządów PiS choć czarno na białym widać, że idealnie pasuje ono do tego co dzieje sie za PO.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#189377

Prosze mi wyjasnic - powiedziec skad sie wzieli :

Tusk  --  Vincenty Rostowski i Sikorski.

Oni nie byli znanymi dzialaczami opozycji.  Domyslam sie ,ze zostali skierowani ---------- tylko z jakiej krainy??????

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#189382

„kanclerstwo Angeli Merkel nie było wynikiem czystego zbiegu okoliczności”.-
O czym tu dyskutować.
Wystarczy przytoczyć sprawę rury pod Bałtykiem i wszystko jasne.

Zaprzańcy listy piszą -

Bolesław Chrobry przewraca się w grobie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#189392

reszta tekstu delikatnie mówiąc naiwna.
1. Komuniści najwięcej zyskali na transformacji (którą sami przygotowywali latami)
2. Niemcy mają dosyć duży aparat państwowy aby się zająć Grecją i Polską i innymi

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeden z Pokolenia JPII

#189418

Bo choć w swoich wszystkich tekstach pisałem, że to komuniści najwięcej zyskali na transformacji a w tym tekście napisałem, że za rządów Tuska Angela Merkel stała się „racją stanu Polski”, to przecież nie oznacza, że Polska jest na wieki skazana na podległość wobec Rosji i Niemiec, które mają na tyle sprawne aparaty państwowe, by kontynuować politykę uzależnienia Polski.

Gdyby nie moja naiwność, to już w 1982 roku wyjechałbym z Polski, jako osoba nietolerowana przez komunę. Miałem potem dwie możliwości pozostania na zachodzie (także po 1989 roku), jednak w swojej naiwności – jestem tutaj. I widzę wokół siebie wielu naiwnych, którzy nie poszli za obowiązującymi trendami – zarówno w czasach komuny, jak i po 1989 roku, gdy okazało się, że wielki wysiłek ludzi „Solidarności” został sprzedany przez takich osobników, jak Bolek, Michnik, Geremek a wreszcie Tusk.

Do dziś w uszach mam słowa dyrektora firmy, w której pracowała moja żona, a on wiedział o moich związkach z „Solidarnością”. Wtedy, bodaj w 1983 roku, ten dyrektor powiedział mojej żonie: „ Czy pani mąż jest tak naiwny, że wierzy że uda mu się pokonać Związek Radziecki ?” Choć Związku Radzieckiego już nie ma, ja nadal zachowałem w sobie naiwność, że Polska wyzwoli się wreszcie z niewoli dwóch mocarstw.

Teraz wystarczy tylko kopnąć Tuska w przysłowiową d….. Czy Polacy na to pójdą, to osobna kwestia. Ale wielu z nich pogodziło się z czystego „pragmatyzmu” z Real-politik (tak, jak za komuny),czyli - że lepiej rządzącym nie podskakiwać… Ja pozostałem nadal naiwny i dlatego tu nadal jestem i piszę.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#189470