LISTA SĘDZIÓW SPRZENIEWIERZAJĄCYCH SIĘ ETYCE ZAWODU PRAWNIKA

Obrazek użytkownika anty bolszewik
Kraj

  Poniższa lista sędziów sprzeniewierzających się etyce zawodu, została utworzona na wypadek sytuacji analogicznej do współczesnych Węgier, gdy prawica po przejęciu władzy przez premiera Orbana, rozpoczęła marsz ku niepodległości z gotowymi materiałami do rozliczeniu zbrodniczego systemu epoki komunizmu.

 

Będę zobowiązany uzupełnić listę po otrzymaniu informacji o kolejnych  patologiach w orzecznictwie sądowym, dlatego proszę o informacje z podaniem nazwisk sędziów i treści powództwa.

         LISTA SĘDZIÓW i PROKURATORÓW- SPRZENIEWIERZENIA ETYCE ZAWODU

1. Krzysztof Solecki sędzia, przewodniczący Sądu Okręgowego XV Wydział Cywilny w Gdańsku- 11.03 2009r. rozprawa z powództwa Adama Darskiego (Nergala) przeciwko Romualdowi Nowakowi o nazwanie przestępstwem incydentu podarcia biblii przez Nergala podczas publicznego występu zespołu satanistycznego.

Sędzia ukarał pozwanego Nowaka karą pieniężną za mityczną obrazę lidera zespołu.

2. Alina Rychlińskasędzia Sądu Okręgowego w Warszawie 9.02.2009r. rozprawa z powództwa Lecha Kaczyńskiego przeciwko Palikotowi o słowną obrazę Prezydenta Polski za określenie go chamem.

Sędzia umorzyła stwierdzając brak przestępstwa stwierdzając, że nazwanie kogoś chamem nie jest obecnie traktowane jako obraza.

3. Paweł Filipiak sędzia Sądu Rejonowego Łódź Śródmieście- 10.11.2009r. w procesie z powództwa Stefana Niesiołowskiego przeciw Radiu Maryja.

     Sędzia ukarał karą grzywny radio za zdaniem sędziego, podawanie nieprawdziwych faktów, wbrew oczywistym dowodom na sypanie kolegów w tym na byłą narzeczoną, za obietnicę śledczych łagodniejszego wyroku, z której potem SB się nie wywiązała. Sędzia tych oczywistych dowodów, nie pasujących do wyroku, nie dopuścił.

4. Katarzyna Dobrzańska- szefowa Prokuratury Rejonowej dla Warszawy-Mokotowa.        

-Polska flaga w psiej kupie – za ten czyn w swoim show, Kuba Wojewódzki trafił przed oblicze prokuratury. Ta jednak umorzyła śledztwo twierdząc, że prowadzący nie naruszył prawa, a jego program miał formę happeningu.

Program był rozrywkowy, miał formę happeningu, a osoby w nim występujące nie przejawiały lekceważącego stosunku do flagi(sic!) – tłumaczy szefowa Prokuratury Rejonowej dla Warszawy-Mokotowa, Katarzyna Dobrzańska.

5. Mateusz Martyniuk z Prokuratury Okręgowej w Warszawie poinformował o umorzeniu, wbrew prawu, sprawy o zniesławienie publiczne Prezydenta Lecha Kaczyńskiegow programie radiowym, poprzez nazwanie przez Michała Figurskiego:"małym, niedorozwiniętym i głupim człowiekiem" (sic!).

     Niestety nie znam nazwiska prokuratorów, którzy podjęli tak skandaliczne decyzje.

6. Sędzia Magdalena Roszkowska-Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia, uniewinnieniła K. Wojewódzkiego od odpowiedzialności za chuligański czyn wybicia szyby kierowcy samochodu. 

      -  Na wniosek pokrzywdzonego kierowcy, któremu Wojewódzki wybił szybę w samochodzie, stołeczna prokuratura oskarżyła Wojewódzkiego z artykułu kodeksu karnego, który stanowi, że "kto cudzą rzecz niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku", a sprawa jest "mniejszej wagi", podlega karze grzywny, ograniczenia wolności albo do roku więzienia. 

Początkowo prokuratura wniosła o umorzenie sprawy ze względu na znikomą szkodliwość czynu, ale Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia tego nie uznał. 

wydanym 16.11.2009r. wyroku sąd ustami sędziego Magdaleny Roszkowskiej uznał, że nie można przypisać Wojewódzkiemu winy.Sąd powołał się też na opinie biegłego, że szyba mogła mieć wcześniej "mikroskopijne uszkodzenia", a wtedy nawet lekkie uderzenie ręką powoduje jej rozbicie.(sic!)

7. Mateusz Martyniuk rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

     - Prowadząc poranną audycje na antenie radia Eska dziennikarze poinformowali, że Radosław Majdan będzie reklamował prezerwatywy. Następnie zadzwonili do jednej z firm zajmujących się produkcją kondomów z pytaniem, czy w prezerwatywach udałoby się zamontować pozytywkę. Miałaby się włączać przy otwieraniu, zakładaniu lub po zetknięciu się z wilgocią. Zaproponowali by melodią odtwarzana przez pozytywkę był hymn Polski (Majdan był reprezentantem kraju) lub hymn Pogoni Szczecin (klubu w którym kiedyś grał Majdan). Po chwili prowadzący zaczęli nucić Mazurka Dąbrowskiego.
   

      Zachowanie Wojewódzkiego i Figurskiego na tyle zbulwersowało radnych PiS ze Zgierza, że postanowili oni złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury. Politycy powołali się na art. 137 kodeksukarnego, który przewiduje odpowiedzialność karną za znieważenie symboli państwowych.
 
      

  Prokurator uznał, że odtworzenie hymnu nie miało charakteru znieważającego (Sic!)- mówi Mateusz Martyniuk rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Niestety nie znam nazwiska prokuratora, który podjął tak skandaliczną decyzję.

 8. Ewa Solecka- sędzia  Sądu Okręgowego w Katowicach.

23 września 2009 roku sędzia Solecka wydała – z rażącą obrazą prawa – wyrok w sprawie ks. Marka Gancarczyka i redakcji „Gościa Niedzielnego” z powództwa Alicji Tysiąc.

Zarówno wyrok, jak i jego uzasadnienie podważają wiarygodność funkcjonowania organów wymiaru sprawiedliwości w Polsce, gdyż jest to skazanie ks. Marka Gancarczyka tylko za to, że jest księdzem katolickim i głosi naukę Kościoła. Alicja Tysiąc sama zdecydowała się być osobą publiczną i jako taka, podlega publicznie osądom etycznym.

Sędzia Solecka nadużyła swojej władzy próbując – z powodów pozaprawnych – rozstrzygnąć spór etyczny. Jej działanie mogłoby prowadzić do powstania nowej normy prawnej uznającej, że osób publicznych nie można publicznie oceniać. Sędzia nie ma prawa wprowadzać nowych norm prawnych ograniczających debatę.

9. Agnieszka Matlak sędzia Sądu Okręgowego w  Warszawie- wyrok sporze pomiędzy sztabami wyborczymi PIS i PO. Sztab PIS stwierdził, że Komorowski uczestniczył jako członek PO w programie prywatyzacji szpitali, czemu ten ostatni zaprzecza twierdząc , że PO chodziło o komunalizację. Sędzia stwierdziła, że komunalizacja to nie prywatyzacja i nakazała przeprosiny Komorowskiego.

  Tymczasem komunalizacja to przekazanie zadłużenia szpitali pod zarząd samorządów, które już tak borykają się z deficytem finansów i będą zmuszone na znalezienie środków przez ich prywatyzację.

Tak więc mówiąc krótko- komunalizacja w wydaniu PO, którą popierał Bronisław Komorowski, to chytry sposób na doprowadzenie do prywatyzacji cudzymi rękoma, w stylu Piłata, umywającego ręce od własnej winy.

Pani sędzina to doskonale wie, ale udaje nieświadomość, wydając kolejny kontrowersyjny wyrok na korzyść PO.

To bardzo ważne - wyrok wydała sędzia Agnieszka Matlak, ta sama która w imieniu RP wydała wyrok, że mówienie źle o Gazecie Wyborczej i Michniku jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. 

10. Sędzia Małgorzata Sobkowicz-Suwińska. Prof. Jarosław Rymkiewicz vs Agora.W dniu 21 lipca 2011 zapadł wyrok 1 instancji w procesie "Agora kontra Rymkiewicz".  za wypowiedź , że że redaktorzy » GW «są „duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski”. zasądziła zamieszczenie w Gazecie Polska na drugiej stronie w ramce, w rozmiarze 15x16 cm, czcionką nie mniejszą niż 14 punktów, w terminie 7 dni od daty uprawomocnienia się wyroku narzuconego i kłamliwego oświadczenia następującej treści:

oto narzucone przez sąd tj. sędzinę Małgorzatę Sobkowicz-Suwińskąrzekome "oświadczenie" Jarosława Marka Rymkiewicza:
  w wypowiedzi, której udzieliłem w „Gazecie Polskiej" artykuł „Pamięć i Krzyż” z 11 sierpnia 2010 r. sformułowałem nieprawdziwe, obraźliwe zarzuty i sugestie w stosunku do Gazety Wyborczej. Ponadto zasądził karnie zadośćuczynienie w kwocie 5000zł. na cele społeczne.

Sąd Apelacyjny w Warszawie w składzie: SSA Irena Piotrowska, SA Aldona Wapińska, SA Lidia Sularzycka utrzymał w mocy to orzeczenie sądu pierwszej instancji. Dodatkowo zasądził od pozwanego 720 zł kosztów postępowania. W uzasadnieniu sąd stwierdził (czym wzbudził gromki śmiech licznie zgromadzonej publiczności), że pozwany nie wykazał jednoznacznie korzeni Michnika w Komunistycznej Partii Polski, gdyż swego czasu A. Michnik odciął się od nich. Chyba wtedy, gdy stwierdził, że gen. Kiszczak to"człowiek honoru", a w sytuacji próby wywiadu z Jaruzelskim radził dziennikarzowi prawicowemu- cytuję: "odpierdol się pan od generała".

11. Ewa Strużyna -  sędzia Sądu Najwyższego w Warszawie  -to wręcz wzorcowy przykład sędziego, w sposób piłatowy umywającego osobistą winę, za umorzenie zbrodni komunistycznej na Grzegorzu Przemyku, w majestacie "prawa".
    Oto bezpośrednia relacja z sali sądowej SN, w momencie wydania wyroku, z kuriozalną  sentecją:

<?xml:namespace prefix = fck />

12. Igor Tuleja- sędzia sądu okręgowego w Warszawie, podtrzymał wprawdzie symboliczny wyrok- rok więzienia w zawieszeniu na 2 lata, dla doktora Garlickiego, za branie łapówek. Natomiast przy okazji ogłaszania wyroku, dokonał kosmicznego porónania działań CBA do czasów stalinowskich.

13. Paweł Rysiński sędzia Sądu Apelacyjnego- nie bacząc na poprzednie wyroki i potwierdzenia w nich legalności inwigilacji przez CBA, unieważnił wyrok 3 lat więzienia za udokumentowane wzięcie łapówki przez posła PO- Beatę Sawicką, pod pretekstem nielegalności działań CBA. Poprzednio w procesie lustracyjnym L. Wałęsy nie dopuścił świadków znających treść teczki "Bolka", mogących obciążyć Wałęsę

14.  Sę­dzia Są­du Re­jo­no­we­go w War­sza­wie – Iwo­na Ko­nop­ka. Da­niel Kloc w try­bie przy­spie­szo­nym zo­stał ska­za­ny na ka­rę trzech mie­się­cy po­zba­wie­nia wol­no­ści oraz za­pła­tę 300 zł od­szko­do­wa­nia po­li­cjan­to­wi, któ­ry ko­pał go w gło­wę, jednocześnie nie dopuszczajac zarejestrowanych kamerą dowodów niewinności. Poza tym sędzina znana jest z wypuszczenia syna adwokata, podpalacza samochodów, który potem kontynuował ten proceder.

 

 15. Sędzia Sądu Rejonowego w Siemianowicach Śląskich- Adam Mainka Pawłowski , skazuje funkcjonariusza ABW, za niezapobiegnięcie przez funkcjonariuszy samobójstwu Barbary Blidy, podczas pamiętnego aresztowania pod zarzutem korupcji.


16. Sędzia Sądu Rejonowego we Wrocławiu Paweł Chodkowski skazuje na kary więzienia i wysokie grzywny, uczestników protestu przeciw zapraszaniu na wykłady w Wydziale Prawa, ministracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego prof. majora Zygmunta Baumana, byłego oficera politycznego w Ludowym Wojsku Polskim, funkcjonariusza Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego odznaczonego Krzyżem Walecznych za „walkę z bandami”- żołnierzami polskiego podziemia niepodległościowego, tajnego współpracownika Informacji Wojskowej (ściśle podlegającej osławionemu kontrwywiadowi wojskowemu Armii Czerwonej „Smiersz”) o pseudonimie „Semjon”.
 

17. Zbigniew Wielkanowski sędzia Sądu Rejonowego w Toruniu, Wydział Rodzinny i Nieletnich .

Według aktu oskarżenia, zakłócił on ciszę nocną w mieszkaniu byłej znajomej, co zgłosiła ona na policję, ale potem za namową Wielkanowskiego wycofała zawiadomienie.

Sędzia, gdy minął czas, w którym mógł zostać ukarany za wykroczenie, sam złożył doniesienie, że przyjaciółka złożyła fałszywe zawiadomienie o przestępstwie. Gdy w 2004 r. sędziowski sąd dyscyplinarny uchylił mu immunitet sędziowski, by mógł odpowiadać w tej sprawie, jednocześnie pozbawiono go połowy wynagrodzenia - do czasu prawomocnego zakończenia jego procesu karnego. Początkowo sąd we Włocławku skazał Wielkanowskiego, co potem uchylono.

W 2006 r. sąd znów uznał jego winę, ale sprawę umorzył, bo "ma ona charakter bardziej obyczajowy i etyczny niż karny". Apelację złożył m.in. ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który mówił, że są sędziowie, "którzy niechlubnie świadczą o poziomie moralnym ludzi pracujących w wymiarze sprawiedliwości - choćby ten słynny sędzia Wielkanowski".

Za trzecim razem nie doszło do osądzenia sprawy, gdyż sędzia przez ponad dwa lata nie stawiał się w sądzie z powodu choroby. W październiku 2008 r. Sąd Rejonowy we Włocławku umorzył sprawę z powodu przedawnienia karalności. Konsekwencją umorzenia było ustanie zawieszenia w wykonywaniu czynności i konieczność zwrócenia mu potrącanego wynagrodzenia - w sumie ponad 190 tys. zł. Wielkanowski wrócił do pracy w kwietniu 2010 r

Od tego czasu orzeka nadal w Wydziale Rodzinnym Sądu Rejonowego w Toruniu.

 

18. Sędzia  Maciej Jabłoński orzeka w Wydziale III Karnym Sądu Rejonowego m.st. Warszawy. Po awanturze, jaką wywołała jego decyzja o wysłaniu prezesa PiS na badania psychiatryczne, poszedł na kilkudniowy urlop. Sąd Okręgowy w Warszawie, na wniosek adwokata Jarosława Kaczyńskiego, który zarzucał mu brak obiektywizmu i upolitycznienie, odsunął go od prowadzenia procesu.

19. Prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszard Milewski w rozmowie 6.09.2012r.z dziennikarzem, podającym się za urzędnika kancelarii Donalda Tuska, prosił o opinie, czy ma przyspieszać posiedzenie sądu ws. aresztu Marcina P., prezesa Amber Gold.

<?xml:namespace prefix = o />


20.  Magdalena Kocój- prezes Sądu Rejonowego w Ropczycach, w Rzeszowie orzeka jako sędzia delegowany do Sądu Okręgowego.  Sędzina Kocój 16.10.2014r Sąd Okrędowy w Rzeszowie, wydała wyrok (uzasadnienie tajne), wedle którego Jacek Kotula i Przemysław Sycz z Fundacji Pro-Prawo Do Życia, mają przeprosić Szpital Pro Familia w Rzeszowie, za organizowanie pikiet antyaborcyjnych i przypominanie, że w placówce tej zabijane są dzieci. Obaj panowie mają też zapłacić za rzekome obrażanie i zamieścić w m. in Gazecie Wyborczej płatne przeprosiny rzeszowskiego szpitala "Pro-Familia"-  autorstwa sędziny Kocój, wg której w szpitalu nie dochodzi do zabijania życia ale"terminacji ciąży" (sic!).


                      

                

         Sędzina Magdalena Kocój w 1989r. w całej okazałości,  z dyplomem "Honorowy Obywatel Ropczyc"

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/5832/kolejne-sprzeniewierzenia-etyce-zawodu-sedziego-uzupelnienie
© Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :) <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle - blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.

21. Sędzia Lucyna Zborowska-Słupianek z Poznania, skazana prawomocnie za oszustwo, po przeniesieniu orzeka aktualnie w Łodzi.

Wyrokiem Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim z 20 listopada 2006 roku w sprawie II. K. 213/06, zmienionym wyrokiem Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim z 10 lipca 2007 r. w sprawie VI Ka 234/07, sędzia Sadu Rejonowego dla dzielnicy Poznań Stare Miasto i Wilda, S-Z, została skazana za przestępstwo z art. 231 & 3 kodeksu karnego, polegające na trzykrotnym nieumyślnym (sic!) niedopełnieniu obowiązków sędziego w ten sposób, ze działając w celu korzyści majątkowej, będąc uprawniona do wystawienia dokumentu, poświadczyła nieprawdę w postanowieniach o stwierdzenie nabycia spadku wiedząc, że przedstawione w tych sprawach testamenty zostały sfałszowane – za co została skazana na karę 1 roku pozbawienia wolności, z warunkowym zawieszeniem wykonania tej kary na okres próby wynoszący 2 lata. W przestępstwie współdziałała z mężem- szefem szajki, mając wiedzę, że on te testamenty fałszował (sic!)
 

22. Sędzina II Wydziału Sądu Rejonowego Warszawa Mokotów Joanna Bukowska-

nakłada bezprawnie w myśl art.279 KPK- w sprawie cywilnej , na red. naczelnego "Uważam Rze" Jana Pińskiego- list gończy, grzywnę oraz 30-dniowy areszt, pomimo przedstawienia aktualnego zwolnienia lekarskiego. List gończy, grzywna i areszt zostały orzeczone po jego styczniowym z 2015r. artykule, zatytułowanym "Nietykalni", o korupcji w Sądzie Najwyższym i podległych mu sądach. Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/5832/kolejne-sprzeniewierzenia-etyce-zawodu-s...© Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :) <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle - blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.

23. Sędzia Sądu Okręgowego w Gdańsku Dagmara Joanna Daraszkiewicz-  w lutym 2014r. na posiedzeniu sądu, bezzasadnie odrzuciła zarzuty zbeszczeszczenia biblii i bluźnierczej obrazy uczuć religijnych z nawoływaniem do nienawiści przez Nergala-Darskiego, lidera zespołu satanicznego.

24. Sędzia Sądu Najwyższego Jacek Sobczak- oddala kasację od wyroku uniewinniającego Nergala, usprawiedliwiając bluźnierstwo wykrętnie , że zbeszczeszczenie biblii było zaadresowane tylko do wąskiej grupy widzów (sic!).

25. Sędzia Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście Wojciech Łączewski- Wydz II Karny- wyrok skazujący na 3 lata więzienia szefa CBA, za walkę z korupcją w aferze gruntowej, to wyraz pychy sędziowskiej, nieliczenia się z faktami i Kodeksem Karnym. Wyrok dyskwalifikujący sędziego jako prawnika.

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:7)

Komentarze

Samo napiętnowanie może sprawi, że ludzie wymiaru sprawiedliwości zrozumieją, że niezawisłość nie oznacza, że mogą działać niezgodnie z duchem litery prawa.

**********************************
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-1

********************************** Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#359913

 

11:35 - protest Ewy Stankiewicz

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

Pobudka!

#359916

 Rownie cenna inicjatywa jest podpisanie petycji przeciwko wprowadzeniu nowego kodeksu postepowania karnego.

Jak widac na powyzszych przykladach, juz jest groteskowo i surrealistycznie, a jesli wejdzie nowe prawo, bedzie jeszcze gorzej.

http://www.petycjeonline.com/sprzeciw_przeciwko_stalinizacji_nowego_kode...

Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#361805

 Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#359929

gość z drogi

TO jest TO!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2

gość z drogi

#359940

to sa postbolszewickie POmioty slugusy obecnej postkacapskiej
totalitarnej mafi nielegalnie trzymajacej wladze w Polsce.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#359950

zdobytej w wyniku sfałszowanych wyborów oraz krwawego zamachu stanu, bowiem wymordowanie elit pod Smoleńskiem takowym było.

PS. Rosjanie sami tego nie zrobili!!!!!!!!!!!
______________________________________
"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

#359966

Swietna robota! Bardzo potrzebna!Dopiero zestawienie tych kanalii razem daje ludziom pojęcie z czym mamy do czynienia! Brawo!

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

jazzmin

#359972

prof Rycho:To najlepsza postawa obywatelska! Takie listy tworzyliśmy w latach 90, sędziów, prokuratorów co opozycję skazywali, studentów za ulotki i mnie...i do dzis orzekają. Robiło to w tych instytucjach pewną psychozę. Tych sukinsynów w togach nigdy niezlustrowanych co całe klany obecnie tworza- trzeba napietnować, bo to normalni przestępcy!!! Gdyby w PL prawidłowo działał wymiar sprawiedliwości to nie byłoby tyle korupcji, afer i sprzedajnych polityków. Super inicjatywa. Pozdrawiam i posyłam do mych art PRZESTĘPCY W TOGACH

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

prof Rycho

#359975

No i oczywiście rozsyłać znajomym.

Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#359976

cytuję

"Wyjscie na ulice 10 milionow ludzi zalatwi sprawe udac sie pod budynek rzadowy i wyciagnac sila te czerwone swinie , sad natychmiastowy i kara smierci gdyz jesli by ich pozostawic zywych powroca !!!!!"

zapalenie wyobrażni?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Pobudka!

#361786

Można było skazać strażnika z obozu w Sobiborze Iwana (Johna) Demjaniuka, mimo, iż sąd w Monachium wymierzył mu bardzo niską karę. Za katowanie więźniów, strzelanie do nich i prowadzenie do komór gazowych dostał jedynie pięć lat. I „ze względów humanitarnych" do więzienia nie pójdzie.

Tymczasem, za współudział w zamordowaniu 30 tysięcy osób - czyli ludobójstwo - powinien zostać skazany na maksymalny wymiar kary, czyli dożywocie. Mimo, iż w samych Niemczech żyją oprawcy odpowiedzialni za jeszcze większe i lepiej udokumentowane zbrodnie. A co robi Centrum Szymona Wiesenthala? Spoczęło na laurach? Nie, nadal ściga innych zbrodniarzy. A jak jest w Polsce?
Tadeusz M. Płużański

Od kilkunastu lat badam sprawy stalinowskich oprawców - tytułowych bestii. Z niektórymi z nich rozmawiałem, ale głównie z ich ofiarami, rodzinami ofiar, bo to ich głos powinien dziś być najmocniej słyszalny. Przyglądałem się śledztwom, procesom. Linii obrony byłych funkcjonariuszy komunistycznego systemu bezprawia, upokorzeniu (ponownemu) ich ofiar, które muszą udowadniać, że były prześladowane i bite, oraz bezsilności sądów. Ale czy napewno to tylko bezsilność? Na to i szereg innych pytań staram się odpowiedzieć w prezentowanej Państwu książce.
Wnioski są niestety mało pokrzepiające. Podstawowy jest taki, że przez 22 lata wolnej III RP nie udało się osądzić żadnego sędziego i prokuratora, którzy w czasach stalinowskich skazywali polskich patriotów, choć prawo zakwalifikowało ich czyny jako komunistyczne zbrodnie sądowe i zbrodnie przeciwko ludzkości. Jeśli w ogóle postawiono im zarzuty, nie ponieśli żadnych konsekwencji karnych. Przepraszam, jeden sędzia został skazany, ale wyrok ten został uchylony. Pozostałych sądy - mimo twardych dowodów - uniewinniły albo umorzyły ciągnące się latami sprawy z powodu "braku ustawowych znamion przestępstwa" lub śmierci oskarżonych. Niektóre procesy zawieszono na czas nieokreślony lub zwrócono akta do uzupełnienia. Jeden z sądów w ogóle odmówił rozpatrzenia sprawy... A przecież tu nie o zemstę chodzi, ale o symboliczną sprawiedliwość. 

W tej sytuacji wielkim sukcesem jest kilka wyroków na stalinowskich śledczych. Ale większość z nich zostało skazanych w jednej sprawie - słynnym procesie Humera w 1996 roku. A teraz przypadek ostatni - z maja 2011 roku. Sąd skazał byłego szefa Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Myślenicach na dwa lata więzienia za znęcanie się nad więźniem w 1946 i 1947 roku. Ubek bił go rękami po twarzy i całym ciele, kopał, zgniatał palce rąk linijką, groził pozbawieniem życia i wyzywał wulgarnymi słowami. Wyrok nie jest prawomocny i sadysta prawdopodobnie nie trafi za kraty. Zresztą w toku procesu nie przyznał się do winy. Twierdził, że nigdy nikogo nigdy nie uderzył. W apelacji mogą zwyciężyć "względy humanitarne" - że jest zbyt stary i schorowany, aby go skazywać. Bo taka "wykładnia" na ogół obowiązuje. Kilka z opisanych w książce sądów nieprzypadkowo nazywanych jest umarzalniami. Ale w innych też działa "sędziowska solidarność".
Żyjący do dziś Eugeniusz Chimczak, którego więźniowie Rakowieckiej zapamiętali jako jednego z najokrutniejszych śledczych, prokuratorowi IPN przyznał, że pracował w MBP, ale żadnych szczegółów "nie pamiętał". Pytany o stosowanie przymusu fizycznego i psychicznego, odpowiadał: "nie było żadnego". Sam nie bił, nie słyszał również, aby bili inni. Skazany na kilka lat we wspomnianym procesie Humera, z więzienia został przedterminowo zwolniony ze względu na... stan zdrowia. Dziś chodzi sobie spokojnie po Mokotowie, robi zakupy, pobiera wysoką, resortową emeryturę i śmieje się w twarz swoim ofiarom i sędziom III RP.
Jerzy Kędziora, sadysta z Rakowieckiej i tajnego więzienia MBP w Miedzeszynie, którego proces trwa dziś przed sądem dla Warszawy-Mokotowa, odpowiada na pytanie oskarżenia: - Dlaczego został pan wybrany do pracy w Miedzeszynie? - Prawdopodobnie dlatego, że dostrzeżono, że potrafiłem rozmawiać w trudnych, złożonych sprawach. Ofiara Kędziory, Wacław Sikorski zeznaje w sądzie: - „Podpiszesz, taka twoja mać?” Nie. Otwartą ręką huknął mnie w lewe ucho. O tu – Sikorski pokazuje sędzinie aparat przy uchu. - Do dziś słabo słyszę. To jest po panu Kędziorze. Komu da wiarę sąd? Zapewne oprawcy, a nie jego ofierze. Po każdej rozprawie Kędziora - trzymany za rękę przez córkę i otoczony wianuszkiem kolegów - towarzyszy z bezpieczeństwa - opowiada, że kończy książkę o swojej pracy dla ojczyzny. Z pominięciem lat 1944-56. - Ten okres wymazałem z pamięci - wyznaje na sądowym korytarzu.

Wracając do sędziów i prokuratorów - przecież oni należeli do tego samego aparatu terroru. Oni też mordowali, z tą różnicą, że nie znęcając się fizycznie i psychicznie, ale zza biurka. Przecież prokuratorzy oskarżali, a sędziowie wydawali wyroki na podstawie dowodów, wymuszonych biciem przez "śledzi", którzy często byli współautorami aktu oskarżenia. Przecież na skazanie jednego człowieka pracował cały aparat partii i państwa - począwszy od Bieruta, Radkiewicza, Romkowskiego, poprzez Tajnych Współpracowników, agentów celnych (kapusiów w więziennej celi), w końcu śledczych, sędziów i prokuratorów właśnie, a na obrońcach sądowych skończywszy. Dlaczego zatem jednych - oprawców z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego można skazać, a drugich - oprawców w togach już nie? 
W okresie stalinowskim niewłaściwy skład sądu nie przeszkadzał w wydaniu wyroku. Dziś błędy proceduralne minionej epoki bywają podstawą oskarżenia. Tylko z tego powodu (zamiast dwóch ławników, w procesie brał udział tylko jeden) można było w ogóle postawić przed sądem III RP prokuratora, który w 1948 r. żądał kary śmierci dla Witolda Pileckiego. Sam fakt, że Czesław Łapiński podżegał do mordu sądowego na rotmistrzu, świadomie dążąc do wyeliminowania niewinnego człowieka tylko dlatego, że był przeciwnikiem politycznym, dla systemu prawnego III RP nie ma żadnego znaczenia.
Powodem stosowania podwójnej miary w ściganiu stalinowców - skazywania śledczych, a z drugiej strony - pobłażliwości dla sędziów i prokuratorów jest - obok wspomnianej solidarności zawodowej ludzi w togach (np. immunitet sędziowski, który do dziś ma bronić stalinowskich oprawców - np. przypadek sędziego Stefana Michnika) - przede wszystkim wadliwe prawo. Po pierwsze, daje ono sądom dużą dowolność w orzekaniu na korzyść komunistycznych oprawców. Po drugie - co najważniejsze - nie potrafi ono uznać, że zbrodniarzem nie jest tylko ten, który strzela w tył głowy, nie tylko ten, który bije, kopie i topi w wannie. Pozbawić kogoś życia można również na drodze - wydawałoby się legalnej - procedury sądowej. Za stalinowskie zbrodnie tak samo odpowiedzialna jest np. prokuratorka Helena Wolińska, która - można by powiedzieć - "tylko" wydawała nakazy aresztowania. Ale w efekcie - jako jeden z trybów aparatu represji - przyczyniła się do stracenia innego bohatera Polski Podziemnej - gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila" i prześladowania innych.

Prawo wolnej Polski musi zatem przyjąć zasadę, że cały powojenny system był zbudowany na bezprawiu. Dopiero zagłębiając się w te mroczne czasy, widzimy, jak ta machina zbrodni działała. Widzimy np., że często granice między bandytą w mundurze "oficera" bezpieczeństwa z pistoletem i pałką, i tym w mundurze sędziego czy prokuratora wojskowego z długopisem i plikiem akt - zacierały się i ci sami oprawcy występowali w kilku rolach na raz. Wacław Krzyżanowski np. najpierw prowadził śledztwo, a potem oskarżał przed sądem. Niektórzy sędziowie - jak w sprawach z udziałem Wacława Langego - zabijali (dosłownie) skazanych na sali sądowej. Niektórzy śledczy - jak Tadeusz Szymański czy Mieczysław Wybraniec - wykonywali wyroki. Kto zatem był bardziej okrutny - czy śledczy, który katował, czy prokurator, który na tej podstawie oskarżał, czy sędzia, który orzekał?

Wszyscy byli katami i tak powinni być traktowani przez sądy Rzeczpospolitej. Ale klimat polityczny znów nie sprzyja rozliczaniu komunistycznych zbrodni, i znów zwyciężają głosy broniące dawny układ, w stylu: "W SB pracowało wielu porządnych ludzi". O wielu takich "porządnych ludziach" traktuje książka "Bestie. Mordercy Polaków".
- Praca Tadeusza Płużańskiego jest gigantycznym kompendium wiedzy o terrorze komunistycznym w latach powojennych, o próbach oddania sądowej sprawiedliwości oprawcom po 1989 roku, oraz o trudnej drodze prawdy o tamtych czasach do szerszej świadomości Polaków w III RP - pisze we wstępie do książki Jerzy Zalewski, reżyser, producent filmowy, autor m. in. filmów "Obywatel poeta" (o Zbigniewie Herbercie), "Tata Kazika" (o Stanisławie Staszewskim), czy ostatnio "Elegia na śmierć "Roja" (o żołnierzu wyklętym Mieczysławie Dziemieszkiewiczu "Roju"). W 1992 roku Zalewski nakręcił dokument "Szpiedzy. Świadkowie historii", w którym przedstawił losy czterech osób skazanych przez komunistów na karę śmierci: Jerzego Pawłowskiego, Józefa Szaniawskiego, Zdzisława Najdera i Tadeusza Płużańskiego - mojego Ojca. Dziś w recezji "Bestii. Morderców Polaków" napisał: - Zastanawiać może tytuł książki – jednoznaczny i „prosto z mostu”. Jakże jednak nie eksponować tej jednoznacznej oceny, skoro na przykład jeszcze w 1999 roku prezydent Kwaśniewski odznaczył Supruniuka, kata Rzeszowszczyzny, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, a w roku 2003 Krzyżem Oficerskim tego orderu jeszcze innego komunistycznego oprawcę? Jak widać w III RP odróżnienie kata od osoby zasłużonej dla Polski nie jest wcale oczywiste.

 

Tadeusz M. Płużański
„Bestie. Mordercy Polaków." Reporterskie śledztwo o ludziach, którzy w czasach komunizmu mordowali polskich patriotów, za co nigdy nie zostali ukarani.
Wydawca: 3S MEDIA Sp. z o.o., Seria: Biblioteka Wolności – Historia, Wydanie I, Warszawa 2011

 
Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#421632

Nalezy tych chuliganow w tonach nieustannie pietnowac !!!

Moim 'faworytem' jest sedzia Rysinski (poz. 13), uniewinniajacy Sawicka   :(

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

baca.

#361781

* w togach, nie tonach  :)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

baca.

#361782

#421618

Jeszcze raz Krystyna Gromek. Wiem że w Warszawskim SB był SBek (wyjątkowa kanalia) o nazwisku Gromek ciekawe czy nie rodzina?

http://vod.gazetapolska.pl/6636-wyrok-ws-michnik-sakiewicz

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#421619

3 grudnia 2013

Dlaczego sędziowie szepcą?

 
Poniżej ciekawy artykuł "Dlaczego sędziowie szepcą?" Zygmunta Korusa, Klub ''Gazety Polskiej'' Chorzów http://naszeblogi.pl/42505-dlaczego-sedziowie-szepca#comment-956831
 
DLACZEGO SĘDZIOWIE SZEPCĄ?
 
Kiedyś uczono ich retoryki i oratorstwa. Teraz erystyki (jak łgać) i aktorstwa (jak zagrać mamrota). To środowisko, liczące 10 000 osobników w togach, miało się samooczyścić (w myśl doktryny zaniechania prof. Adama Strzembosza, pierwszego prezesa Sądu Najwyższego po 1989 roku w sprawie lustracji). I co? Jeszcze nigdy nie zdarzyło się na świecie, by jakaś grupa przestępcza z własnej woli się nawróciła i dobro zapanowało nad złem. Zawsze jest odwrotnie: to gangrena się rozpowszechnia. O ile tuż po transformacji było ok. 700 sędziów, którzy zachowywali się przyzwoicie w stanie wojennym i poddali się samolustracji, to przeważająca reszta, spychając tych pierwszych na drodze awansu w dół, opanowała decyzyjne przyczółki w sądach. Jeśli przyjąć, że podobna ilość sędziów jest w większych od Polski Niemczech (a w Anglii jest ich tylko 2,5 tysiąca), to daje nam to obraz skali niewydolności indywidualnej, ale też ogrom „nietykalnego układu”, przed którym staje z góry przegrany podsądny. Oficjalnie ilość wygranych przez Państwo wyroków, wobec procesujących się z nim obywateli, to 98,2%, co w praktyce – gdy przyjąć margines błędu statystycznego – oznacza 99,9%. Słowem – Korea Północna!
Chodzę ostatnio częściej do sądów na tzw. procesy polityczne (tak, tak, jest ich dziś więcej, niż nam się wydaje). Zwłaszcza od czasu, gdy wymyśliłem określenie „procesy tortowe”, które ma zgrabnie określać pewien nowy etap walki obywateli z uciskiem PRL-u bis. Robię to w ramach noblesse oblige wobec Zygmunta „Cukiernika” Miernika, którego znam osobiście od lat. Jego dramatyczny protest unaocznił światu, jacy dranie noszą w Polsce togi. Gdy się temu zjawisku – totalnej degrengolady polskiego wymiaru sprawiedliwości (lepiej byłoby napisać, parafrazując dawne określenie „socjalistycznej” skarbówki, domiaru niesprawiedliwości) – przyjrzeć nieco bliżej, to w gruncie rzeczy miliony Polaków mają upolitycznione procesy. Jak bowiem nazwać ideologiczne zblatowanie gangsterów (by chronić swoich), ulokowanych praktycznie na wszelkich szczeblach władzy ustawodawczej, wykonawczej, a zwłaszcza sądowniczej, którzy rządzą krajem, w imieniu których prokuruje się odgórnie wyroki wygodne dla układu, a nie dla obywateli? Otrzymuję sporo błagalnych, tragicznych listów od ludzi z prowincji, z opisami małomiasteczkowego gnębienia odbywającego się tam latami za zgodą sitw funkcjonariuszy, a powstające tu i ówdzie lokalne Stowarzyszenia Samoobrony przed Polskim Bezprawiem dokumentują już owych skrzywdzonych w dziesiątki tysięcy.
„Prostest tortowy” Miernika wpisał się w batalię, jaką prowadzą od lat dwaj Ślązacy, były parlamentarzysta Adam Słomka i pitawalowy redaktor, Mariusz Cysewski (zwłaszcza ten drugi aż się ugina pod ciężarem grzywien, jakie mu za to zasądzono) o jawność procesów sądowych: by wprowadzić powszechny monitoring rozpraw, „zakazać zakazów” nagrywania przez media zeznań świadków, wypowiedzi sędziów i prokuratorów, uzasadnień wyroków, otworzyć publiczną kontrolę nad tą zdegenerowaną, wręcz przestępczą kamarylą w togach. Widać już jakieś efekty, bo oto zaobserwowałem od pewnego czasu, że w gmachach Temidy zainstalowano chyba joysticki w gabinetach ich prezesów. Potrafią owi Funkcjonariusze Niesprawiedliwości sterować głosem sędziów – podgłaśniać ich emisję lub ściszać ją w kierunku bezgłosu.
Sam tego doświadczyłem w trakcie rozprawy apelacyjnej, gdy moje konkretne wyliczenie i uzasadnienie kwoty żądanej jako zadośćuczynienie za komunistyczne represje, zostało przez sędziego sprawozdawcę tak cicho wymamrotane, że publiczność zgormadzona na sali niczego nie zrozumiała, a oddaleni od trybunału dziennikarze nie mieli szans prawdy (i krzywdy) zarejestrować. Po prostu w ten sposób dlaczego i czego żądałem wygumowano.
Można znaleźć w sieci film (pierwszy odnośnik poniżej), który dokumentuje tę sytuację. Na początku sędzia-sprawozdawca dziwnie "traci" głos, ludzie protestują, że nic nie słychać, że mówi za cicho – ale interwencje nic nie dają. Na koniec posiedzenia ten sam pan odzyskuje wokal: mówi wyraziście, jasno i dobitnie, teraz wszyscy wszystko bez problemu nagrywają: sprawę cofa się do ponownego rozpatrzenia. Dla mnie niby lepiej, bo może zbadają roszczenia, które pierwszy skład sędziowski świadomie pominął, ale z punktu widzenia faryzejskiego aeropagu... – zważywszy na mój wiek i tempo procedowania – przecież nie muszę końcowego wyroku dożyć, a tym samym Państwo uchroni kasę.
I tak się dzieje dzisiaj coraz częściej. Pod tekstem podaję kolejne odnośniki do nagrań z sal sądowych, gdzie wyraźnie słychać, że ma nie być słychać. Poniżej link drugi: Opis filmu: 22 sierpnia 2012 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach przeprowadził posiedzenie w sprawie skargi na przewlekłość postępowania prokuratury i sądu, jaką złożył pan Jan Jączek, jeden z koordynatorów Stowarzyszenia „Ruch Obrony Praworządności”. Posiedzeniu w tej sprawie przewodniczył pan Waldemar Szmidt. Na filmie (min. 4'15'') wzburzony Jączek donośnym głosem apeluje do sędziego, by ten mówił wyraźnie, bo na sali są starsi ludzie, którzy mają problemy ze słuchem, m.in. zasłużony antykomunista, Kazimierz Świtoń. „Sędzia Szmidt tak manipuluje sprawą, coś mruczy pod nosem, żeby nikt nie słyszał o co chodzi” – mówi pan Jan. A chodziło o to, że poszukujący sprawiedliwości, oszukany przez Getin Bank Jan Jączek, złożył wniosek o odsunięcie od rozprawy stronniczego sędziego. I czym się to skończyło? Wnioskodawca stał się podsądnym i ma teraz sprawę karną właśnie o znieważenie sędziego Szmidta, założoną przez prezesa wspomnianego sądu apelacyjnego, pana Romana Sugiera. Za chwilę pewnie usłyszymy, że został osadzony w więzieniu; dałbym sobie głowę uciąć, że tak będzie. Ręce opadają, gdy w „pokoju palestry” ręka rękę myje. Nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać...
Podobny przebieg miała rozprawa, zakończona wyniesieniem przez policję podsądnego z sali rozpraw. Ponieważ ta sprawa dotyczy dziennikarza, przytoczę jego oficjalne oświadczenie po tym incydencie:„26 czerwca 2013 r. w Sądzie Rejonowym Katowice-Wschód w Katowicach odbyła się pierwsza rozprawa procesu Mariusza Cysewskiego, redaktora pisma „Wolny Czyn" KPN Obszaru V, oskarżonego o znieważenie Jolanty Śliwy z prokuratury w Krakowie, po tym, jak oskarżyła Polaków o niemieckie zbrodnie wojenne. Jolanta Śliwa nie pofatygowała się do sądu sugerując, że nie ma czasu na hucpy polskich podludzi. Proces powierzono pani sędzi Iwonie Wróbel. Pierwsze posiedzenie 26 czerwca było krótkie. Sąd bezprawnie utajnił rozprawę, przez co M. Cysewski niezwłocznie złożył wniosek o odsunięcie od sprawy stronniczej jego zdaniem sędzi. Wówczas pani Iwona Wróbel poleciła siłą usunąć z sali M. Cysewskiego. W pewnym uproszczeniu, w państwach europejskich, w tym również teoretycznie w Polsce, każdy ma prawo do jawnej rozprawy sądowej – stanowi o tym art. 6-1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. W 1993 roku rząd w Polsce zobowiązał się przestrzegać tej Konwencji. Przesłanką utajnienia rozprawy przede wszystkim nie może być chęć ukrycia deprawacji urzędników.”
Chodzi o to, że Cysewski złożył formalne zażalenie na postępowanie krakowskiej prokuratorki, a ta „odwinęła mu się” procesem o „szkalowanie jej dobrego imienia”. Katowicka pani sędzia, gdy Cysewski argumentował, zachowywała się jak „niemowa”-niemota, trudno było mi wyłapać dlaczego niby ma dbać o prywatność „koleżanki po todze”, i za co tamta ciąga dziennikarza po sądach, skoro ten stara się przeciwstawiać antypolonistom, ale zauważyłem, że kobieta-mamrot odzyskała głos, gdy trzeba było zmotywować mundurowych (sprawozdanie filmowe, link 3).
Link czwarty to wznowienie autolustracji Leszka Moczulskiego w Warszawie (19.06.2013). Komentuje Ryszard Bocian, KPN 1979-89, Kraków: „Sąd zarządził rozdzielenie "podłużnej" prostokątnej sali rozpraw ławami – ze względu na bezpieczeństwo stron. W rezultacie publiczność została stłoczona w końcu pomieszczenia. Sędzia przewodnicząca zasłonięta była monitorem i mówiła na dodatek dosyć cicho – ja w pierwszej ławie prawie nic nie słyszałem, publiczność z tylnych ław powstawała, żeby coś słyszeć. Zresztą nagranie daje pogląd na tę kwestię. Nie mam pewności, czy pani Joanna Hut robiła to świadomie. Niemniej taka praktyka, cichego i niewyraźnego mamrotania pod nosem przez sąd – jest niedopuszczalna i stanowi niewątpliwie poważne naruszenie "publicznościowości&#8 221; pr oc es u”. Czy ci „bohaterowie” skrytości i dyspozycyjności robią to ze wstydu, że poufne dyrektywy prezesów zabraniają im samodzielności? Czy raczej odwrotnie – jest to stosowanie zalecanych forteli, które winny „ściemniać ściemę”? A wybiegi te mają po cichutku osiągać swoje cele: gnębić niepokornych? Szeptanka polskich sędziów to przekaz dla strażników układu: prokuratorów, komendantów POmilicji, szefów ratuszy, urzędów skarbowych i celnych, zakładów ubezpieczeń, dyrektorów banków, wszelkiej maści notabli, oligarchów, celebrytów partyjnych, mających tak naprawdę głęboko w d... jakikolwiek elektorat. Kto ma etyczny słuch, ten wyłapuje rezonans i przekaz, że krzywda społeczna tkwi w bezgłosie. Dawniej panowie w czarnych kapeluszach i skórzanych płaszczach z ukrytymi naganami za pasem zjawiali się w domach nad ranem, gdy jeszcze wszyscy spali, by w ciszy, bez świadków, wybierać wytypowane o fiary; obecnie robią to samo ich pogrobowcy „zakapturzeni w togach”, mrucząc pod nosem zza trybunału jakieś fastrygowane na poczekaniu zarządzenia, przepisy, niedorzecznie przyklejane paragrafy. A wszystko to – jako jeden z wielu wyrafinowanych i cynicznych przejawów panoszenia się KomoRuskoTfuskolandii – wyraz sprzężenia zwrotnego złych mocy, utrzymujących status quo pookrągłostołowego ubekistanu.
Eksminister sprawiedliwości, Jałosraw Gówin (jak powinno się tego zaprzańca nazywać), musiał mieć niezłe rozeznanie w szambie, którym zawiadował. Choć to ideologiczny kombinator nie z mojej bajki, to jednak zrobił – choć nie wiem dlaczego – formalny krok ku „opcji zerowej”, którą postulują odważniejsi reformatorzy polskiego sądownictwa (by rozgonić całą obecną palestrę w togach na cztery wiatry): w jakimś zakresie zlikwidował/naruszył lokalne siedliska układów – w sądach rejonowych.
 
W zabiegach antyfundamentalnych bezkarna szeptanka pomiędzy sobą i dla swoich... I wrzask na cały kraj odnośnie terroryzmu i alarmów... To zabawa w kotka i myszkę prowadząca donikąd, dopóki sądownictwo polskie nie odzyska zaufania publicznego... W Chorzowie co i rusz, podług godzin na wokandzie, wielu przesuwa sobie telefonicznym fortelem terminy rozpraw – widzę to na podstawie zablokowanej ulicy i gromady ludzi ewakuowanych z gmachu po otrzymaniu informacji, że została podłożona bomba. Efekt jest taki, że zaostrza się tylko restrykcje. Teraz upokarzające kontrole „pod muszką i szczerbinką” przy wejściu do sądów i dodatkowo pod salami procesowymi przypominają obrazy z czasów okupacji. Gdzie my żyjemy!? A może by tak faktycznie – kieruję to do radykalnej opozycji – ogłosić alarm sądowy w całym kraju i wszystkim pracownikom z branży Temidy – po opuszczeniu stanowisk, uniemożliwić powrót do pokojów...?
 
 
Przypisy:
W kolejności odnośniki do filmów i omówień wyżej przytaczanych rozpraw:
 
 

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#421633

Mordercy żydowscy w Togach

Leszek Zachuta: - Według Górowskiej, „Kedyw” to grupa poza właściwą Armią Krajową i to w dodatku przestępcza! Wśród zaliczonych do materiału dowodowego dokumentów znajduje się rozkaz Komendanta Głównego AK gen. „Grota” z 22 stycznia 1943 r. dotyczący powołania „Kedywu”: „Dla planowania i kierowania całością walki czynnej w okresie poprzedzającym powstanie nakazuję zorganizować komórki sztabowe w Komendzie Głównej i Komendach Obszarów i Okręgów. Komórki te nosić będą wewnątrz organizacji nazwę 'Kedyw' i podlegać będą właściwym Komendantom przez SS [szefów sztabów]”. Obowiązkiem Marii Górowskiej jako przewodniczącej składu sędziowskiego było zapoznanie się z treścią tego dowodu, zanim wydała wyrok skazujący.

Uderzyło mnie stwierdzenie Górowskiej o mordowaniu przez żołnierzy „Kedywu” osób pochodzenia niearyjskiego i jeńców sowieckich. Znamienne, że to oskarżenie powróciło w III RP w środowisku „Gazety Wyborczej” w artykułach-paszkwilach M. Cichego, i w książkach J.T. Grossa. Czy studiując akta procesu generała „Nila” znaleźli Państwo dowody potwierdzające pomówienie Górowskiej o mordowaniu jeńców sowieckich przez AK?

Leszek Zachuta: - Wśród dokumentów zaliczonych przez sąd do dowodów nie ma ani jednego rozkazu, polecenia czy instrukcji wydanych i podpisanych przez „Nila”. Nie ma też takich, które mogłyby uzasadniać tezę aktu oskarżenia. Studiując wnikliwie tom II akt, tzw. dowody rzeczowe, nie znaleźliśmy opisu „nie do zapomnienia sceny uśmiercenia kilkunastu (czy więcej) jeńców radzieckich”.

 O tym, jak zostały przyjęte przez uczestników przewodu sądowego wyjaśnienia broniącego się Fieldorfa, mówi raport z rozprawy (znamienne, że z procesu sądowego składano raporty!), złożony przez ppor. K. Górskiego wicedyrektorowi Departamentu Śledczego MBP, płk. Leszkowiczowi: „Po odczytaniu aktu oskarżenia Fieldorf oświadczył, że do winy się nie przyznaje. Następnie składał zeznania, w toku których w bardzo mętny sposób starał się dowieść sądowi i prokuratorowi, że 'Kedywy' terenowe poza sprawami natury zaopatrzeniowej nie były w niczym zależne od 'Kedywu' KG i działalność ich obchodziła go tylko z odcinka przeciw-niemieckiego. Obronę swoją Fieldorf prowadził w kierunku udowodnienia sądowi, że walczył 'wyłącznie' przeciwko Niemcom - grając przy tym 'bohatera narodowego'”.

Górowska twierdziła, że ani razu nie została zakwestionowana oryginalność dokumentów przedstawionych w trakcie procesu.

Maria Fieldorf: - To nieprawda. Generał Fieldorf zakwestionował autentyczność części dokumentów, które miały jednoznacznie antysemicki wyraz. Sugerowały, że oddziały dywersyjne AK likwidowały Żydów oraz że egzekucje na partyzantach sowieckich były przeprowadzane z tego względu, że zostali zrzuceni na te tereny, a nie z powodu gwałtów na miejscowej ludności lub akcji przeciwko AK. Sędzia Górowska nie uznała za potrzebne poddanie meldunków ekspertyzie, która mogłaby potwierdzić lub wykluczyć ich autentyczność. Trudno uwierzyć, że nie zorientowała się, iż świadkowie Grzmielewski i Liniarski składali wymuszone zeznania, że nie znała powodu, dla którego Liniarskiego wniesiono na rozprawę na noszach (zeznawał siedząc). Był tak wyniszczony więzieniem i ciężką chorobą, że w pierwszej chwili Fieldorf go nie rozpoznał i zakwestionował osobę świadka. Po październiku 1956 r. Grzmielewski i Liniarski odwołali swoje zeznania i podważyli oryginalność pokazywanych im dokumentów.

Górowska utrzymuje, że nie znalazła danych o prawomocnym skazaniu sprawcy czy sprawców tych wymuszeń.

Maria Fieldorf: - Jaki sąd w latach 50. miałby tego dokonać? Czy wówczas, a także w ciągu następnych lat, możliwe było oskarżenie tych, którzy znęcali się nad więźniami i wymuszali torturami zeznania? Czy zatem możliwe było prawomocne skazanie sprawców? Tadeusz Grzmielewski złożył oświadczenie, że obciążające Fieldorfa zeznania zostały na nim wymuszone drogą stosowania niedozwolonych metod przez prowadzących śledztwo oficerów śledczych MBP. 

„Przez 4 dni bez przerwy byłem przesłuchiwany, bity, że pod koniec przesłuchania nie wiedziałem, co się ze mną dzieje” - zeznał w 1957 r. Grzmielewski.

O swojej pracy Górowska napisała krótko: „Nigdy nie byłam dyrektorem departamentu...”. Milczy jednak, w jaki sposób awansowała do tajnej sekcji sądu w Warszawie.

Maria Fieldorf: - Pominęła istotne szczegóły ze swojej kariery zawodowej. Została mianowana asesorem sądowym 21 marca 1947 r., na podstawie dekretu z 22 stycznia 1946 r., który pozwalał na powoływanie na urzędy sędziowskie nieprawników oraz wprowadzał do Prawa o ustroju sądów powszechnych pojęcie „rękojmi”, tj. należytego wykonywania obowiązków w stosunku do wymogów aparatu partyjnego.

 Wiadomo ze Sprawozdania Komisji do zbadania działalności tzw. sekcji tajnej Sądu Wojewódzkiego dla m.st. Warszawy, że Maria Górowska orzekała już w pierwszych rozprawach „sądu kapturowego” na terenie więzienia śledczego przy ul. Rakowieckiej na przełomie pierwszego i drugiego kwartału 1950 r. Była jednym z sędziów tajnej III sekcji IV Wydziału Karnego Sądu Wojewódzkiego dla m.st. Warszawy do końca jej istnienia. Jak wielkim cieszyła się Górowska zaufaniem, niechaj świadczy fakt, że już w 1945 r. mianowano ją dyrektorem Wojewódzkiej Szkoły Partyjnej w Łodzi, a w 1946 r. - dyrektorem pierwszej szkoły prawniczej, kształcącej przyszłą kadrę wymiaru sprawiedliwości „ludowego” państwa. W tym samym roku została radcą w Wydziale Ułaskawień Departamentu Nadzoru Sądowego w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Czy rzeczywiście została zmuszona do przedwczesnego odejścia z zawodu sędziowskiego?

Maria Fieldorf: - W cytowanym już piśmie Departamentu Kadr Ministerstwa Sprawiedliwości czytamy: „Pani Maria Gurowska została zwolniona z pracy w sądownictwie z dniem 30 kwietnia 1970 r. w związku z przejściem na rentę inwalidzką, przyznaną jej w drodze wyjątku przez Prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych”.

Zbrodnia na gen. Fieldorfie to klasyczny przypadek tzw. zbrodni sądowej, polegającej na bezprawnym, umyślnym zabójstwie. Czy Górowska kiedykolwiek wyraziła skruchę za to, że zza biurka zamordowała niewinnego człowieka?

Leszek Zachuta: - Powołana w roku 1957 r. Komisja do zbadania działalności tzw. sekcji tajnej Sądu Wojewódzkiego dla m.st. Warszawy zajmowała się sprawą m.in. A.E. Fieldorfa. W sprawozdaniu skierowanym do ministra sprawiedliwości podkreśliła, że „błędem było niewyczerpanie całego dostępnego materiału dowodowego, a to tym bardziej, że zeznania świadków na tę okoliczność przesłuchanych na rozprawie były ze sobą sprzeczne”. Sędzia Górowska z „sekcji tajnej” popełniała błędy z całą premedytacją, postępowała tak, jak tego oczekiwano od zaufanego członka partii.

W trakcie przesłuchania w Prokuraturze Rejonowej w Szczytnie w 1995 r. Maria Górowska zeznała: „...nie poczuwam się do winy, do czynu zarzucanego mi postanowieniem. Faktowi, że byłam sędzią w tej sprawie, w sprawie Fieldorfa, nie zaprzeczam. [...] Chcę jeszcze dodać, że po przeczytaniu akt sprawy Fieldorfa bardzo nie chciałam tej sprawy sądzić, ale nie miałam wyboru, nie miałam pretekstu, żeby się wyłączyć. To wszystko”.

Jak w świetle tych słów przedstawia się sprawa niezawisłości sędziowskiej?

Maria Fieldorf: - „Niezawiśli” według Konstytucji z roku 1952 r., partyjni sędziowie byli poddawani w trakcie postępowania dowodowego i wyrokowania naciskom sądowych organizacji partyjnych i prezesów sądów. Ci, którzy nie chcieli się podporządkować, ponosili konsekwencje swego wyboru. „Nigdy nikt ani w tej sprawie, ani w żądnej innej nie usiłował wpłynąć na mnie na sposób orzekania” - napisała Górowska.

Do opracowania materiału o generale „Nilu” wykorzystano różne materiały książkowe i publikacje internetowe.

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#421631

Sędzia Daniel Strzelecki (Sąd Rejonowy w Bolesławcu) biegłemu oka nie wykole !!!!!!!!!!

Biegły nie musi nic oglądać ? http://www.nj24.pl/article/biegly-nie-musi-nic-ogladac
Polska Rzeczpospolita Korupcyjna: sędzia biegłemu oka nie wykole?
24 lutego 2014 roku sędzia Daniel Strzelecki (Sąd Rejonowy w Bolesławcu) oddalił skargę Bogusława Biedrzyńskiego na postanowienie prokuratora rejonowego w Bolesławcu umarzające postępowanie w sprawie biegłego sądowego Jerzego Karpińskiego.
http://3obieg.pl/polska-rzeczpospolita-korupcyjna-sedzia-bieglemu-oka-ni...
Żadne przepisy nie nakładają na biegłego obowiązku osobistego dokonania oględzin wszystkich nieruchomości, które wykorzystał do porównania i ustalenia wartości budynku – argumentował sąd i utrzymał w mocy decyzję bolesławieckiej prokuratury, która umorzyła postępowanie w sprawie złożenia przez biegłego fałszywej opinii.
http://youtu.be/cvqoUiAao6w
http://youtu.be/ioWGzIxp02s
http://youtu.be/Wu9erTINCfA
http://youtu.be/mu5eyUMpSe0

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

blumenalle

#421716

Polska Rzeczpospolita Korupcyjna !!!!!!
[Nasz Wywiad] „Z Donaldem Tuskiem chodziłem do jednej szkoły, a dziś…”
http://blogpublika.com/2014/05/01/nasz-wywiad-z-donaldem-tuskiem-chodzil...
Nieuczciwy biegły z Jeleniej Góry?
Bogusław Biedrzyński brał udział w strajkach w Stoczni Gdańskiej w 1988 roku. Dziś również walczy. Tym razem – jak sam mówi – z nieuczciwym biegłym i sądami, które odrzucają kolejne zażalenia na działalność Jerzego Karpińskiego.
http://parezja.pl/nieuczciwy-biegly-jeleniej-gory/

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

blumenalle

#1426330

http://www.aferyprawa.eu/Wyceny/Jelenia-Gora-Rzeczoznawca-Sadowy-Jerzy-K...
Biegly sadowy z Jeleniej Gory " Oszust " ; Prokurator niedoluczony sebastjan wozniak z Boleslawca ; sedzia nie znajacy kodeksu "daniel strzelecki z Boleslawca.
Polska Rzeczpospolita Korupcyjna !!!!!
Sędzia Daniel Strzelecki (Sąd Rejonowy w Bolesławcu) biegłemu oka nie wykole !!!!!!!!!!
Polska Rzeczpospolita Korupcyjna: sędzia biegłemu oka nie wykole?
24 lutego 2014 roku sędzia Daniel Strzelecki (Sąd Rejonowy w Bolesławcu) oddalił skargę Bogusława Biedrzyńskiego na postanowienie prokuratora rejonowego w Bolesławcu umarzające postępowanie w sprawie biegłego sądowego Jerzego Karpińskiego.

Czy Daniel Strzelecki celowo dokonał pomieszania przepisów?

A może po raz kolejny okazało się, że nasze prawo jest o przysłowiowy kant potrzaść i uniemożliwia dojście do prawdy?Czy sprawa Jerzego Karpińskiego powoli stała się „okopami Świętej Trójcy” dolnośląskiej Temidy?

Słowa, które padły 24 lutego zdają się na to wskazywać.

Może pora więc, żeby sprawą prócz mediów zainteresowały się powołane do tego organy?

Oczywiście spoza Dolnego Śląska…
PS. Wypowiedzi sędziego Daniela Strzeleckiego za nagraniem TV. Przypomnijmy artykuł, na który tak chętnie powołuje się sędzia Daniel Strzelecki.

Kto, jako biegły, rzeczoznawca lub tłumacz, przedstawia fałszywą opinię lub tłumaczenie mające służyć za dowód w postępowaniu określonym w § 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3 (art. 233 § 4 KK).

Opinię biegłego (rzeczoznawcy) można uznać za fałszywą wtedy, gdy:

1) będzie wyraźnie sprzeczna z aktualnym stanem wiedzy w dziedzinie, której opinia dotyczy; 2) będzie wyraźnie sprzeczna z rzeczywistym stanem faktycznym;

3) będzie oparta na przyjętej wyraźnie błędnej metodzie (por. B. Kunicka-Michalska, w: A. Wąsek (red.), Kodeks karny, t. II, 2010, passim). Jednak również w tym wypadku stwierdza się trafnie, iż: odpowiedzialność na podstawie art. 233 § 4 KK nie zależy od tego, czy fałszywe ustalenie faktyczne zawarte w opinii mogło mieć wpływ na rozstrzygnięcie sprawy (wyr. SN z 9.4.2008 r., IV KK 501/07, OSNwSK 2008, Nr 1, poz. 853 ).

Jest również rzeczą oczywistą, że odpowiedzialność karna tym bardziej nie jest zależna od tego, czy strona postępowania cywilnego podważy (skutecznie bądź nie) taką opinię w procesie cywilnym.

Sędzia Sądu Rejonowego Daniel Strzelecki najwidoczniej jest jednak innego zdania.
http://3obieg.pl/polska-rzeczpospolita-korupcyjna-sedzia-bieglemu-oka-ni...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

blumenalle

#1427609

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

blumenalle

#1427610

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

blumenalle

#1427611

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

blumenalle

#1427612

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

blumenalle

#1427613

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1427619

Piąta prawda sprawiedliwości
Są cztery prawdy: prawda, też prawda, piękna prawda i g… prawda. Tak przynajmniej twierdzą na Podhalu. Okazuje się jednak, że jest jeszcze jedna – prawda sądowa.
17 czerwca 2013 roku poseł ziemi lubuskiej, pan Wojciech Zubowski, wniósł interwencję poselską do rąk pani prezes Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze Edyty Gajgal. Pisał m .in.:

Wykonując mandat Posła na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej, powziąłem informację o nierzetelnym wykonywaniu obowiązków przez biegłego sądowego Jerzego Karpińskiego.
http://3obieg.pl/piata-prawda-sprawiedliwosci

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

blumenalle

#1453932

Chory psychicznie sedzia Daniel Strzeleck broni dupe Skorumpowanemu Oszustowi sekretarzowi jerzemu karpinskiemu WŁADZE KARKONOSKIEGO STOWARZYSZENIA RZECZOZNAWCÓW MAJĄTKOWYCH
http://3obieg.pl/polska-rzeczpospolita-korupcyjna-sedzia-bieglemu-oka-ni...
http://www.nj24.pl/article/biegly-nie-musi-nic-ogladac
http://progressforpoland.com/polska-rzeczpospolita-korupcyjna-sedzia-bie...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

blumenalle

#1462384

Rzeczywiście wymiar sprawiedliwości stoczył się w III RP na samo dno.
Zawiadomienie Prokuratora Generalnego o uzasadnionym popełnieniu przestępstwa przez sędziego Daniela Strzeleckiego na szkodę Bogusława Biedrzyńskiego – czyn z art. 231 § 1 k.k.
http://barwybezprawia.pl/2015/12/15/zawiadomienie-prokuratora-generalneg...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

blumenalle

#1507061

Po prostu to jest lista nieudacznych złodziei. W polsce wszycy sędziowie to chamy.
Wszyscy biorą kase na lewo. Nie żartujcie.
Prymitywni ludzie.
czy ktokolwiek słyszał kiedyś o sprawiedliwym wyroku w polsce?
żarty.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1508428

Każdy „ kto łamie prawo jest przestępcą !
Nasze 25 lat wolności polega na tym, że wolność mają ci, którzy powinni siedzieć !
Musimy zacząć przywracać standardy demokratyczne, które za rządów PO były w różnym stopniu w zaniku, co dostrzegła większość społeczeństwa polskiego.
Rozległa korupcja wymiaru sprawiedliwości .
W której do więzienia wysyłali ludzi walczących z korupcją .
W której sędziowie byli do dyspozycji „władzy „
Kupowanie poparcia mediów za pieniądze podatników.
Awans sedziego Daniela Strzeleckiego.
http://www.krs.pl/bip/files/2014-12-0912-dzialalnosc/479z2014%20so%20w%2...
Prośba Bogusława Biedrzyńskiego do Krajowej Rady Sądownictwa o podjęcie działań dyscyplinarnych wobec sędziego Daniela Strzeleckiego.
Dotyczy: skargi na Sędziego Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze (d. Sędzia Sądu Rejonowego w Bolesławcu).
http://barwybezprawia.pl/2016/02/28/prosba-boguslawa-biedrzynskiego-do-k...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

blumenalle

#1520454

” Mafia przejęła wymiar sprawiedliwości ”
Rzeczywiście wymiar sprawiedliwości stoczył się w III RP na samo dno.
Przez 8 lat PO i PsL prowadziła agresywną walkę z nami.
W której do więzienia wysyła się ludzi walczących z korupcją ?
W której wymiar „ niesprawiedliwosci „ byli do dyspozycji „władzy „ ?
Czas na zmiany !!!!!!
Ilu takich Biedrzyńskich jest w Polsce, panie Ministrze Ziobro?
„Łatwiej w Polsce liczyć na sumienie przestępcy niż na sumienie wymiaru sprawiedliwości”.
http://tagen.tv/vod/2016/08/latwiej-w-polsce-liczyc-na-sumienie-przestep...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

blumenalle

#1525218

Rabunek w świetle prawa.
Od 1 stycznia 2015 roku Jerzy Karpiński już nie jest biegłym sądowym. Po prostu zrezygnował. Dlaczego prezes Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze nie odwołał go wcześniej z tej funkcji?
Jak długo polskie sądy będą głuche na fakty?
„ PRAWO,KTORE PRZECIWSTAWIA SIE NARODOWI POLSKIEMU JEST –BEZPRAWIEM „
http://3obieg.pl/rabunek-w-swietle-prawa
http://pressmania.pl/?p=22119

Zeznania autora bajkowego operatu szacunkowego, biegłego sądowego Jerzego Karpińskiego
https://www.youtube.com/watch?v=RW62F955-_w&feature=youtu.be

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

blumenalle

#1525219