powrót URSUSa

Obrazek użytkownika sosenkowski
Gospodarka

refleksja nad jedną z najbardziej znanych Marek Polskich, cenionej zwłaszcza na Bliskim Wschodzie i w Afryce. retrospekcja w kontekście powstania z martwych montowni ciągników URSUSa w Lublinie.

jak dumnie donoszą polskie media:

spółka z kontrolowanego przez Andrzeja Zarajczyka holdingu Pol-Mot podpisała umowę o współpracy z turecką firmą Hattat Tarim przy produkcji traktorów. –  Turecki partner będzie dostarczał nam układ napędowy do ciągników produkowanych na licencji znanej fińskiej spółki Valtra. Montaż traktorów będzie się odbywał w lublińskim oddziale naszej firmy  – mówi uradowany prezes Warfamy Stanisław Kulas.

Nowy Ursus Polmot 11034 - Technikarolnicza.pl

HURRRA!” - chciałoby się zakrzyknąć -  „nareszcie tworzy się prężna polska korporacja, VIVAT!”...

 

ale po chwili starsi czytelnicy, ci urodzeni jeszcze przed 1970 rokiem przypomną sobie, że  przecież niedawno „bolandyjscy eksperymentatorzy Sorosa” wykończyli to, co  władze PRL zbudowały za 75 mln dolarów pożyczki i w latach 80tych włączyły do Zrzeszenia Przemysłu Ciągnikowego „Ursus”. była najnowocześniejszym tego typu zakładem w Polsce i jednym z najnowocześniejszych w Europie. zastosowano w niej ekologiczną, ale drogą technologię elektryczną odlewania bloków silników i korpusów skrzyń biegów. cykl produkcyjny URSUSa był dość absurdalny - przewidywał transport odlanych podzespołów do „warszafki”, gdzie odbywał się montaż silników. kompletne jednostki napędowe ze stolicy odsyłano z powrotem do Lublina w celu dalszego składania całych maszyn. niemniej jednak produkcja rozwijała się imponująco - największy okres świetności zakładu to koniec lat 80-tych. niestety, w1991 r. z powodu „trudności finansowych”, dwukrotnie stawała produkcja. w następnych latach odlewni kilkakrotnie odłączano prąd z powodu niezapłaconych rachunków. w marcu 1999 r. odlewnię przejął kielecki Centrostal. za zakład zapłacił śmieszną kwotę 8 mln zł i zainwestował w odlewnię 23 mln zł – bez rezultatu, sytuacja coraz bardziej się pogarszała. we wrześniu 1999 r. odlewni odłączono prąd, a w grudniu tego roku rozpoczęły się zwolnienia pracowników. w 2000 r. odlewnię postawiono w stan likwidacji...


aktualna ruina obiektów odlewni korpusów silników URSUSa w Lublinie

 

ta rozpaczliwa historia upadku URSUSa rozpoczęła się wiele lat wcześniej, gdy w 1972 roku porzucono pomysł praktycznie gotowej do produkcji całkowicie nowej rodziny ciągników, projektowanych od w 1969. były to modele Ursus U310, 510, 610 i 710, do których opracowano całkowicie nowe silniki S 24, 34, 35 i 44 oraz silnik S64. silniki były badane w zakładach Ricardo Consulting Enginereers LTD i uzyskały pozytywne oceny od brytyjskich specjalistów. w sumie zbudowano 36 prototypów. niestety, gdy konstrukcje były praktycznie gotowe do produkcji władze Ursusa nakazały zatrzymać dalsze prace na własnymi ciągnikami. Inż. Bogumił Bajdecki i Henryk Szczygieł zostali zdegradowani za obronę własnych konstrukcji. decyzje o wstrzymaniu własnych konstrukcji dyrekcja Ursusa wydała na polecenie ministra przemysłu pana inż. Tadeusza Wrzaszczyka i wiceministra inż. Janusza Szotka. jak się później okazało powodem były trwające już rozmowy na temat zakupu licencji dla Ursusa . rozmowy zakończyły się podpisaniem w 1974 roku umowy licencyjnej między Przedsiębiorstwem Handlu Zagranicznego "Agromet Motoimport" a firmą Massey Ferguson na produkcje ciągników serii MF 200 oraz 500. paradoksalnie w Ursusie była już gotowa do produkcji rodzina ciągników serii U o mocy od 30 do 75 KM, czyli takich, do jakich licencje zakupiono... modele te wywodziły się w prostej linii z typów MF 35 i 65, które opracowano jeszcze w latach 50. ich rozwój poprzez rodzinę ciągników serii 100 polegał na stosowaniu coraz lepszych jakościowo materiałów i wysilaniu silników. tak więc pomimo że niby nabyliśmy licencję na produkcję nowoczesnych ciągników które dopiero wchodziły do produkcji na zachodzie, to w rzeczywistości były to modele przestarzałe i wyeksploatowane konstrukcyjnie. wymagały też wysokogatunkowych materiałów i starannej obsługi serwisowej. spowodowane to było na przykład zastosowaniem w silnikach Perkinsa pomp wtryskowych rotacyjnych, które są bardzo wrażliwe na jakość oleju napędowego. co ciekawe sprzedana nam licencja była w systemie calowym, a nie metrycznym co konkretnie wpłynęło na szybkość wprowadzenia ciągników do produkcji...

 

źródło: Kulisy licencji dla URSUSa

 

offtopowa refleksja na boku:

  • czy przy setkach takich sabotaży na Gospodarce Narodowej, jak ww. dziwi jeszcze kogokolwiek konieczność permanentnej ochrony „SSowieckich magnatów” przez „służbowy parasol”???

  • czy pisk SSowieckich mediów przy próbie rozbicia tej „mafijnej korporacji likwidatorów” nie powinien być sygnałem dla Polaków, że są "na drodze i na ścieżce"???

 

i to mogłoby być na tyle, chociaż...

jako „ciekawostkę w promocji” dla głębszych analiz historii powrotu URSUSa do Lublina proponuję prześledzić próbę kooperacji z tureckim konkurentem obecnego dostawcy jednostek napędowych:

roku 2007 przedsiębiorstwo Bumar rozpoczęło rozmowy w sprawie sprzedaży 51% akcji Ursusa, tureckiej firmie Uzel, z którą zakłady Ursus współpracowały od 2005 roku, m.in. wykorzystując podzespoły do produkcji ciągników. we wrześniu tego samego roku utworzona została spółka Ursus Tractor International, która miała rozpocząć działalność produkcyjną na terenie wynajętym od Bumaru. w 2008 roku współpraca z tureckim inwestorem została zerwana z powodu nie wywiązania się firmy Uzel z warunków umowy odnośnie wkładu inwestycyjnego.

źródło: wikipedia

 

jeszcze  tutaj można znaleźć lakoniczne info nt. tego, gdzie Bumar wiódł URSUSa:

In mid-2008 it was announced that Uzel is bankrupt, and that Massey Ferguson (AGCO) has canceled their license for MF tractors and equipment. Beginning in 2009, Uzel began producing the same tractors, (formerly Massey Ferguson, under the Uzel name, but began using some Deutz engines.

- ergo – o mały włos  niedorżnięte resztki polskiego przemysłu maszyn rolniczych wpadłyby jakiemuś globalnemu spekulantowi, jako deser do tureckiego bankruta... niekorzystny zbieg okoliczności, zaniedbanie wywiadowni gospodarczych, czy kolejne celowe działanie „warszafki”???

 

 

PODSUMOWANIE:

czy NAPRAWDĘ Polacy mają być z czego dumni?!? wszak POL-MOT teraz jedynie  składa korpusy traktorów na importowanych jednostkach napędowych. silniki i przekładnie wyprodukowali specjaliści z Turcji, a z kolei owi dostawcy serca „naszego ciągnika" nie są twórcami know-how, a jedynie konsumentami licencji, w tym przypadku fińskiej... tak samo kiedyś Polacy zaadoptowali myśl techniczną Massey Ferguson, zanim dzięki Balcerowiczowi i innym „inteligentnym inaczej błaznom Sorosa” staliśmy się „trzecim światem Europy”, stojącym OBECNIE niżej cywilizacyjnie niż przedsiębiorcy z Anatolii... a przecież MY TO JUŻ KIEDYŚ ROBILIŚMY i MIELIŚMY  RENOMĘ od Syrii po Angolę :(((

 

ps.

do dzisiaj na Bliskim Wschodzie i w Afryce na traktory mówi się „URSUS”, analogicznie jak w Polsce często używa się potocznie określenia „ADIDAS”, jako synonimu butów sportowych ;)))

Ocena wpisu: 
1
Twoja ocena: Brak Średnio: 1 (1 głos)

Komentarze

tego zdania był zawsze mój ojciec specjalista mechanizacji rolnictwa, profesor politechniki wrocławskiej i poznańskiej.
Mówił on, że Ursus C -325 (bodajże) był najlepszym ciągnikiem świata nagrodzonym w USA złotym medalem. Niestety Ursus został zmuszony do kooperacji z czeskim Zetorem w ramach RWPG, a następnie zakupiono (wyraźnie korupcyjnie)licencje na Fergusona. Z uwagi na śruby w calach trzeba było zmieniać komplety narzędzi we wszystich POM-ach w kraju.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#210759

Fakt :) pamiętam że były takie perypetie. W związku z innym stystemem miar były problemy z dokumentacją, częściami i narzędziami. No i trzeba było także maszyny w zakładach dostosowywać.

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#210862

Znam Ursus, ten pod Warszawą, znam również ten zakład. Jak się przejeżdża to smutek człowieka ogarnia. Tam kiedyś była narzędziownia. Ci co wiedzą czym jest narzędziownia to powinni w lot załapać, a w tej chwili w miejscu tego budynku to kupka gruzu i rosnące chaszcze.

Venenosi bufones pellem non mutant
Andrzej.A

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Venenosi bufones pellem non mutant Andrzej.A

#210785

komu dziękować za dekady zastoju cywilizacyjnego i zmarnowanie setek tysięcy wykwalifikowanych specjalistów ;)))

choć z drugiej strony, nadal mamy zagrożenie kolejną próbą zatarcia śladów i likwidacji świadków - stan wojenny w kontekście planu lewicowych prowokacji 1.szo-majowych wisi na włosku :(((
___________________________
jam... z tego, co mnie boli

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

___________________________
jam... z tego, co mnie boli

#210787

Temat Ursusa jest mi bliski zarówno z racji wykształcenia, jak i z racji kilkakrotnych wyjazdów tam zarówno w czasach gdy zakłady jeszcze funkcjonowały, jak i już po ich zamknięciu. Mam sporo zdjęć z tych wypraw.

Podejrzewam, że niewiele osób wie skąd pochodzi nazwa fabryki. Otóż, właściciel był fanem powieści Henryka Sienkiewicza "Quo vadis". Powieści, która ujrzała światło dzienne jako publikcja zamieszczana w odcinkach do... GAZETY POLSKIEJ. Dzięki właśnie tej fascynacji powieścią, zakłady zostały imię jednego z bohaterów powieści.

Zakłady Ursusa były dwukrotnie niszczone przez obcokrajowców -- raz przez armię rosyjską w 1915, a drugi przez Niemców w 1944. Dwukrotnie Polacy go odbudowywali. Jednak ostatecznego zniszczenia (choć może zostanie odbudowany po raz trzeci), dokonali sami Polacy. I to wydaje mi się najgorsze.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#210860

ci wspomniani wyżej sabotażyści rozwojowej branży to byli najwyraźniej skorumpowani SSowieci ;)))

ps.
zaiste dziwne rzeczy zaczęły się dziać z tak tytanicznie rozbudowywaną gospodarką PRL niedługo po wypędzeniu "wybranych"...
___________________________
jam... z tego, co mnie boli

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

___________________________
jam... z tego, co mnie boli

#210952