ZAKAZANA HISTORIA

Obrazek użytkownika Aleszumm
Kraj

ALEKSANDER SZUMAŃSKI
KORESPONDENCJA ZE LWOWA

ZAKAZANA HISTORIA

Wczoraj spotkałem się z publicznym zapytaniem dlaczego polski rząd nie reaguje na ukraińskie honory w stosunku do banderowców, morderców Polaków. Zapytanie miało związek z odsłonięciem 1 stycznia 2012 roku we Lwowie pomnika ludobójcy Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej Stepana Bandery. Odpowiedziałem pytaniem na pytanie:

Dlaczego polscy historycy unikają tego tematu, gdyż poza Ewą Siemaszko, jej ojcem Władysławem Siemaszko, dr Lucyną Kulińską i ks. Tadeuszem Isakowiczem – Zaleskim nikt z polskich historyków nie podejmuje tego tematu?

Owe retoryczne zapytania mają ścisły związek z istniejącą „zakazaną historią”.

Jak to było możliwe, iż po dokonanym przez NKWD ludobójstwie w Katyniu w 1940 roku świat był o tej zbrodni informowany fałszywie, lub w ogóle tego tematu nie poruszano?

Jak to było możliwe, iż alianci, Wielka Brytania i USA w czasie II wojny światowej , nie czyniły niczego, aby przeszkodzić Hitlerowi w dokonaniu zagłady Żydów?

70 lat temu polski rząd w Londynie poinformował aliantów o masowym mordowaniu Żydów przez Niemców. Przez kolejne lata żądał podjęcia działań, które powstrzymałyby, lub uniemożliwiły Niemcom dokonania Holocaustu. Bez efektu. Owo milczące przyzwolenie światowych potęg na eksterminowanie Żydów, w tym obywateli polskich, to do dzisiaj wstydliwa i niewyjaśniona karta historii. Trudno się dziwić, że w państwach tych dziś ochoczo wspiera się próbę przerzucenia na Polaków współodpowiedzialności za Holocaust. Lansuje się tezy, że w czasie wojny Polacy mieli rzekomo współdziałać z hitlerowskim okupantem, korzystać finansowo na Zagładzie (obrzydliwa teza Jana Tomasza Grossa), lub przynajmniej biernie przyglądać się rzezi współobywateli. Fakty są oczywiście inne, to właśnie Polacy z narażeniem życia ratowali Żydów i domagali się podjęcia przez aliantów działań, które położą kres ludobójstwu.

Tymczasem dwaj najwięksi alianci Wielka Brytania i USA świadomie postanowiły nie reagować w sprawie zagłady Żydów. Już na początku 1940 roku dowództwo konspiracyjnego Związku Walki Zbrojnej poinformowało polski rząd w Londynie o prześladowaniu ludności żydowskiej. Premier i Wódz Naczelny Władysław Sikorski podzielił się tą informacją z premierem Wielkiej Brytanii Winstonem Churchilem i brytyjskim ministrem spraw zagranicznych Antony Edenem. W kwietniu 1940 roku zapadła decyzja o utworzeniu obozu Auschwitz – Birkenau (Oświęcim – Brzezinka). Parę miesięcy później zaczęto tam zwozić Żydów. Aby poznać prawdę na temat sytuacji w Auschwitz potrzebne były dokładne i bezpośrednie relacje, co tak naprawdę się w nim dzieje. W połowie 1940 roku podporucznik Witold Pilecki, współzałożyciel Tajnej Armii Polskiej, jednej z konspiracyjnych organizacji, scalonej później ze strukturami Armii Krajowej, przedstawił plan przedostania się do Auschwitz. Celem akcji było zebranie pełnych informacji na temat funkcjonowania obozu i zorganizowanie w nim ruchu oporu. 19 września 1940 roku Pilecki dobrowolnie dał się ująć Niemcom podczas łapanki w Warszawie, aby trzy dni później jako Tomasz Serafiński znaleźć się w obozie. To właśnie on przekazywał pierwsze źródłowe informacje o ludobójstwie, które zaczęło się w Auschwitz. Jego sprawozdanie, poprzez konspiracyjną komórkę „Anna” w Szwecji zostało przesłane do Londynu. Z owego sprawozdania wynika m.in. jednoznacznie, iż jedynym sposobem ucieczki z Auschwitz był komin krematoryjny. Nie istniały żadne zwolnienia z Auschwitz przez Polski Czerwony Krzyż, czy przez komisję lekarską, jak kłamliwie podaje „profesor” Władysław Bartoszewski. Komisja lekarska „zwolniłaby” z obozu chorego obrzezanego Żyda?

Wiosną 1941 roku Sikorski nasilił działania informujące aliantów i światową opinię o trwającym dramacie Żydów. 3 maja 1941 roku gen. Sikorski wystosował notę w języku francuskim, angielskim i hiszpańskim zatytułowaną „German occupation in Poland” w której informował o eksterminacji Żydów. Informacje te były później wielokrotnie powtarzane przedstawicielom rządów Wielkiej Brytanii i USA. Jesienią 1941 roku władze III Rzeszy postanowiły „ostatecznie rozwiązać kwestię żydowską”.

W praktyce oznaczało to wymordowanie wszystkich Żydów. Zanim doszło do opracowania szczegółowych założeń tej polityki (formalnie nastąpiło to podczas tzw. Konferencji w Wansee 20 stycznia 1942 roku w Berlinie) na ziemiach polskich Zagłada już trwała. Komenda Główna AK dysponowała informacjami, że w obozie w Chełmnie odbywa się masowe mordowanie Żydów, za pomocą spalin w zamkniętych ciężarówkach!!!

Również i o tej sprawie w grudniu 1941 roku zostali poinformowani przedstawiciele zachodnich rządów. Na przełomie lat 1941 – 1942 rząd Sikorskiego czynił wszystko co mógł, aby zmusić aliantów do działania. Polskie Ministerstwo Informacji wydało specjalną broszurę dotyczącą Zagłady – „Bestialstwo nie znane dotąd w historii”.

Zmęczony biernością aliantów w czerwcu 1942 roku gen. Władysław Sikorski na falach BBC wygłosił dramatyczny apel do Anglików o podjęcie działań w celu zapobieżenia trwającej w Polsce zagładzie Żydów. Jego radiowe przemówienie rozesłane zostało później jako nota dyplomatyczna do wszystkich rządów sprzymierzonych. Bezdyskusyjnych dowodów trwającej zagłady Żydów dostarczyła misja Jana Karskiego (właściwie Kozielskiego), który na polecenie polskich władz udał się do okupowanego kraju. Karski dwukrotni przedostał się do getta warszawskiego, przebywał również dwukrotnie w obozie przejściowym w Izbicy. Jesienią 1942 roku powrócił do Wielkiej Brytanii, gdzie jako naoczny świadek opowiedział o eksterminacji Żydów. W oparciu o przywiezione przez Karskiego dokumenty w grudniu 1942 roku minister spraw zagranicznych Edward Raczyński przygotował i przedstawił aliantom szczegółowy raport o Holocauście. Karski został przyjęty również przez prezydenta Stanów Zjednoczonych F.D. Roosvelta. Jan Karski spotkał się w Ameryce z wieloma wybitnymi osobistościami Ameryki – politykami – przedstawicielami mediów i świata artystycznego. Wszędzie apelował o ratunek dla zabijanych Żydów. Bez rezultatu.

10 grudnia 1942 roku Sikorski wydał kolejna notę do Narodów Zjednoczonych w której nawoływał do przeciwstawienia się trwającej eksterminacji „obywateli polskich żydowskiego pochodzenia”. Noty dyplomatyczne poświęcone losom ludności żydowskiej wysyłał dwukrotnie do rządów sprzymierzonych ambasador RP w Londynie Edward Raczyński. Z podobnym apelem do międzynarodowej społeczności zwróciła się także Polska Rada Narodowa w Londynie. 18 grudnia 1942 roku Prezydent Rzeczypospolitej Władysław Raczkiewicz wezwał papieża Piusa XII do przerwania milczenia i wzięcia w obronę mordowanych Żydów i Polaków. W Polsce jako jedynym państwie okupowanym przez Niemcy za pomoc Żydom groziła kara śmierci. Zabijano nie tylko „winowajców”, ale także ich rodziny. Mimo to od samego początku władze Polski Podziemnej pomagały Żydom.

Już od początku 1941 roku w Komendzie Głównej Armii Krajowej istniał Referat Żydowski, który zbierał informacje o losach polskich Żydów. 4 grudnia 1942 roku została założona Rada Pomocy Żydom „Żegota” jako kontynuacja założonego we wrześniu 1942 roku Tymczasowego Komitetu Pomocy Żydom.

W marcu 1943 roku powołano Referat Żydowski w ramach Delegatury Rządu na Kraj, który m.in. przekazywał „Żegocie” fundusze na akcje pomocy i przesyłał raporty dla rządu w Londynie. Gdy w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 roku Pilecki uciekł z Auschwitz, przekazał na zachód kolejne dowody na trwające tam ludobójstwo Żydów. Polacy rozważali także desperacki atak na Auschwitz (broniło go 8 tys. esesmanów), aby zwrócić uwagę na zagładę Żydów. W lipcu 1943 roku „Żegota” wystosowała propozycję, aby rząd w Londynie zwrócił się oficjalnie do aliantów z prośbą o wymianę ludności żydowskiej na obywateli niemieckich.

Także Kościół katolicki nie pozostał obojętny na Holocaust. 14 grudnia 1942 roku przebywający w Londynie biskup włocławski Karol Radoński ostro potępił w radiowym przemówieniu działania Niemców – „jeżeli chodzi o ludność żydowską to męka jej przewyższa wszystko co cokolwiek nienawiść i dzikość ciemiężcy zdolna jest wymyślić[…] jako biskup polski z całą stanowczością potępiam zbrodnie dokonywane na ludności żydowskiej”.

Rządy USA i Wielkiej Brytanii były głuche na informacje o zagładzie Żydów w Polsce. Noty polskiego rządu spotykały się z obojętnością. Gdy na początku grudnia 1942 roku gen. Władysław Sikorski po raz kolejny nawoływał do zniszczenia bombami torów dojazdowych, komór gazowych i krematoriów w obozach zagłady w okupowanej Polsce, Churchil enigmatycznie obiecywał zająć się tą kwestią. Fakty są takie, że techniczne naloty na teren Oświęcimia były możliwe od 1942 roku, a w 1944 roku przeprowadzano je regularnie. W 1944 roku o bombardowanie szlaków komunikacyjnych do obozów zagłady prosili już nie tylko Polacy, ale także amerykańskie organizacje żydowskie.

Brytyjczycy mieli informację na temat zagłady Żydów nie tylko od Polaków. Na przykład udało im się przechwycić depesze chilijskiego konsula w Protektoracie Czech i Moraw, które donosiły o początkach zagłady Żydów. Churchil nie tylko milczał. Firmował bowiem politykę brytyjskich władz w Palestynie, które skrupulatnie pilnowały, aby nie napływali do niej uciekający przed Holocaustem europejscy Żydzi. Gdy w grudniu 1940 roku do brzegów Palestyny dopłynął statek „Salvador” z kilkuset nielegalnymi imigrantami, brytyjskie władze nie pozwoliły mu dopłynąć do Haify. Statek zatonął. Takich incydentów na palestyńskim wybrzeżu w latach 1940 – 1942 było wiele.

Aby zrozumieć obojętność Brytyjczyków trzeba znać realia tamtej epoki. Nie tylko Niemcy uważali się za lepszych rasowo (rasę panów). Podobnie uważali Brytyjczycy. Churchil wielokrotnie powtarzał „we are superior” (jesteśmy najlepsi). Dla brytyjskiej elity Żydzi, Arabowie, Hindusi, murzyni byli jedynie „lesser races”, czyli niższymi rasami. Sprawa zagłady Żydów zwyczajnie nie dotyczyła Brytyjczyków. Podobnie zachowywał się rząd USA i amerykańskie elity. Prezydent Franklin. D. Roosevelt po prostu zabijał milczeniem polskie wołania o położenie kresu zagładzie. Roosevelt był skutecznym cynicznym politykiem. Warto przypomnieć, że zgodził się aby Stalin przypisał Niemcom odpowiedzialność za mord w Katyniu, bo nie chciał tłumaczyć wyborcom dlaczego pomagają jednemu zbrodniarzowi w walce z drugim. W sprawie Holocaustu Roosevelt dostrzegał zagrożenie dla swojego wizerunku. Wiedział bowiem, że gdyby podjął jakiekolwiek działania mogły by być przez opinię publiczną uznane za niewystarczające. Dlatego właśnie wolał milczeć. Gdy pod koniec października 1943 roku do Białego Domu przybyła delegacja amerykańskich rabinów, Roosevelt wymknął się potajemnie z Białego Domu, aby po raz następny uniknąć rozmowy na ten temat. O tym, że była to przemyślana polityka świadczą działania amerykańskiego Departamentu Stanu. Na początku 1943 roku urzędnicy odcięli amerykańskiej prasie dostęp do informacji o Zagładzie, jakie napływały od środowisk żydowskich ze Szwajcarii. Kilka tygodni później na tajnej konferencji amerykańsko-brytyjskiej na wyspie Bermuda podjęto decyzję, że alianci nie podejmą specjalnych działań, aby przerwać Zagładę. Przebieg tej konferencji do tej pory owiany jest tajemnicą. Dokumenty brytyjskie dotyczące tej konferencji wciąż pozostają tajne. Amerykańskie odtajniono w niewielkim stopniu.

Rządy USA i Wielkiej Brytanii tylko raz oficjalnie odniosły się do Zagłady. 17 grudnia 1942 roku wydały notę dyplomatyczną, że po wojnie „winni nie unikną odpowiedzialności”. O ile Amerykanie i Brytyjczycy zwyczajnie ignorowali Holocaust, to trzeci co do ważności aliant zachodni Francuzi brali w nim czynny udział. Francuski rząd Vichy od samego początku starał się „zaimponować” Niemcom swoim antysemityzmem. Jeszcze w październiku 1940 roku z III Rzeszy do Francji przetransportowano sześć tysięcy Żydów. W tym samym miesiącu wdrożono antyżydowskie ustawodawstwo i rozpoczęto prześladowania. Żydom zakazano wykonywania określonych zawodów, a Żydów-cudzoziemców internowano w obozach. Po tym nastąpiła rejestracja i konfiskata majątków. Władze Vichy były gotowe zintensyfikować prześladowania Żydów, byle tylko odebrana im własność trafiła do Francuzów. Władze Vichy same organizowały transporty do Auschwitz. Pierwszy z nich ruszył do Polski 27 marca 1942 roku, zaś ostatni odjechał w lipcu 1944 roku, już po lądowaniu aliantów w Normandii. Amerykański historyk Robert Paxton przekonywał w wydanej w 1972 roku książce „Francja Vichy” , że Niemcy utrzymywali we Francji znikome siły okupacyjne, bo większość zadań wykonywali sami Francuzi. Najlepszym komentarzem do całej sprawy jest spór pomiędzy francuskimi kolejami państwowymi, a rządem o rachunki za wywóz Żydów do obozów śmierci w Polsce. Ponieważ nie zapłacił ich rząd Vichy, władze firmy domagały się uregulowania rachunków za tę usługę jeszcze rok po zakończeniu wojny. Te fakty ciekawie wyglądają na tle publikacji współczesnych mediów francuskich piętnujących rzekomy polski antysemityzm i „polskie obozy zagłady”.

Polityczną wańkę-wstańkę z hipokryzją w tle prezentuje wizyta w Polsce, w dniach 2 – 4 lipca 2010 roku, a więc również w czasie trwania ciszy wyborczej, ponad setki politycznych VIP-ów, wśród nich sekretarz stanu USA Hillary Clinton, celem spotkania się z p.o. prezydenta RP Bronisławem Komorowskim. Rzecznik MSZ Piotr Paszkowski wizytę potwierdził, nie podał jednak celu wizyty.

Cel wizyty był oczywisty. Hillary Clinton wysłana została przez wpływowe samozwańcze grupy organizacji żydowskich w USA, aby załatwiła z nowym(!) prezydentem RP wypłatę majątku Narodu Polskiego na rzecz owych grup w kwocie przekraczającej 67 miliardy dolarów USA, a więc 4,2 razy więcej niż wynosi polski deficyt budżetowy / 52 miliardy zł – 16 miliardów dolarów amerykańskich /, przy długu zagranicznym państwa polskiego wynoszącym ponad 185 miliardów euro.

Bezprecedensowa wizyta przypadająca w czasie kampanii prezydenckiej i ciszy wyborczej dla pokazania się Komorowskiemu 100 politycznym VIP-om na czele z sekretarzem stanu USA Hillary Clinton stanowiła jawne pogwałcenie suwerenności Polski z obrazą przez USA polskiej racji stanu.

Nie informowanie opinii publicznej o zaplanowanej wizycie i jej nie przypadkowy przecież termin stanowił następny krok w serwilistycznej, aroganckiej, antypolskiej, polityce rządu Donalda Tuska. Wizytę Hillary Clinton w tym wyborczym terminie należy uznać za niedopuszczalną i bezpardonową ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski z arogancją prezydenta Stanów Zjednoczonych włącznie.

Wizyta lipcowa 2010 była integralnie powiązana również ze spotkaniem w USA Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego z grupą czołowych przedstawicieli tzw. lobby żydowskiego- samozwańczych organizacji żydowskich w USA w marcu 2008 r. Podczas tego spotkania w Nowym Jorku z przedstawicielami organizacji żydowskich w USA premier Donald Tusk obiecał rozwiązanie jeszcze w roku 2008 ciągnącego się od lat problemu restytucji prywatnego mienia żydowskiego w Polsce. Informację potwierdził były szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak, który towarzyszył szefowi rządu podczas wizyty w USA.

Prace nad projektem ustawy w ramach rządu prowadził wiceminister skarbu państwa Krzysztof Łaszkiewicz.
Jest on w stałym kontakcie ze środowiskiem żydowskim w USA. Minister Łaszkiewicz dostał polecenie od premiera, aby przyspieszyć prace, tak aby wiosną 2009 rząd zakończył prace nad projektem ustawy, a do jesieni 2009 roku ustawa mogła być przedstawiona Sejmowi.
Nowak zaznaczył, że premier prosił przedstawicieli organizacji żydowskich zainteresowanych reprywatyzacją o wyrozumiałość.

Premier Tusk poruszając problem prywatnej własności był bardzo otwarty i potwierdził to o czym zapewnia min. Łaszkiewicz, który powiedział, że ten rząd zobowiązuje się do rozwiązania problemu. Premier powiedział, że do września 2009 r. ustawa o reprywatyzacji zostanie uchwalona i szybko jeszcze w roku 2009 wprowadzona w życie. Wiceprezes Światowego Kongresu Żydów / WJC / Kalman Sułtanik oświadczył, iż premier zapowiedział poddanie pod głosowanie ustawy o reprywatyzacji mienia żydowskiego jeszcze do września 2008 roku.

Informacja PAP z marca 2008 r. nie wyjaśnia pod jakie głosowanie nieistniejąca ustawa o reprywatyzacji mienia żydowskiego ma być poddana. PAP nie podaje również, iż w przypadku mienia pożydowskiego każdą indywidualną sprawę wyjaśnia postępowanie sądowe z udziałem kuratora reprezentującego interesy byłego właściciela.

Premier polskiego rządu deklarując wypłatę amerykańskim organizacjom żydowskim za mienie pożydowskie w żądanej wysokości 67 miliardów dolarów nie oświadczył publicznie z jakich środków owe pieniądze / odszkodowania ? / będą pochodzić. Z budżetu państwa?

Zapewne Tusk zmierza do przekazania majątku narodowego do kas lobby żydowskiego w USA, w czym dopomoże mu 100 VIP-ów z Hilary Clinton na czele. Deficyt budżetowy państwa polskiego wynosi 52 miliardy zł czyli ok. 16 miliardów dolarów USA. Tusk podjął więc zobowiązanie skarbu państwa w wysokości przekraczającej 4,5 razy deficyt budżetowy państwa.

Istniał oczywiście plan pokazania Komorowskiego w uściskach z Hillary Clinton, aby w ten sposób zapewnić mu zwycięstwo w II turze wyborów prezydenckich. Kaczyński w razie zwycięstwa nie był by właściwym prezydentem RP do tych haniebnych rokowań.

Po Katyniu 2010 do zdobycia przez „neo „Konfederację targowicką” pozostawał wówczas jeszcze tylko Pałac Prezydencki.

17 września to data o której się nie pamięta, która to okrywa tajemnicą niewyobrażalne morze cierpień a także straszliwą rzeczywistość polityczną. Bez 17 września nie byłoby 1 września, nie byłoby II wojny światowej, ludobójstwa, deportacji, Holocaustu i rozbioru Polski między III Rzeszę Niemiecką a ZSRS przy walnej pomocy faszystów ukraińskich z OUN-UPA.

Na tą rzeczywistość składają się trzy symbole - Auschwitz-Katyń-Wołyń, podporządkowane sojuszowi sowiecko-niemieckiemu, który leżał u podstaw źródeł nieszczęść Europy XX wieku i II wojny światowej rozpętanej za przyczyną tego sojuszu. Gdyby nie porozumienie tych dwóch potęg, gdyby Hitler nie miał gwarancji Stalina iż wspólnie zniszczą Polskę, zapewne wojny by w tym czasie nie wywołał. Gdyby z kolei Stalin nie wkroczył 17 września, istniałaby szansa dalszego polskiego oporu przeciwko wojskom niemieckim na tzw. przedmościu rumuńskim a wtedy cała II wojna światowa, cała wojna obronna Polski we wrześniu 1939 roku potoczyłaby się inaczej.

Okupacja tej części Polski która znalazła się po 17 września w rękach sowieckich [ok. 52% Polski], została wykorzystana przez sowietów nie tylko do wymordowania narodu polskiego i jego elit, ale także jako laboratorium przyszłych kadr, które kształtowały tzw. Polską Rzeczpospolitą Ludową [ PRL]. Ludzie ci rządzili z ramienia Moskwy przez ponad 50 lat Polakami, wywodzili się często spośród kolaborantów na rzecz sowietów oraz zdrajców narodowych.
Ich potomkowie dotrwali niekiedy u steru władzy do dnia dzisiejszego, zajmując ważne miejsca w strukturze społecznej i celowo blokują ujawnianie całej prawdy o 17 września 1939 czyli o IV rozbiorze Polski.

W PRL propaganda głośno mówiła o faszystowskich Niemczech i napaści z 1 września oraz nazistowskich zbrodniach, ale tematem tabu, tematem zakazanym była napaść ZSRR na Polskę i data 17 września oraz zbrodnie sowieckie w Polsce, Katyniu , aneksja połowy Polski przez ZSRS na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow. Po odzyskanie przez Polskę niepodległości[?] w 1989 roku zaczęto więcej mówić o IV rozbiorze Polski i jego skutkach, ujawniać zdrajców i kolaborantów sowieckich, oraz tragiczne losy Polaków pod okupacja sowiecką.

Niestety obecne salony polityczne milczą w imię pseudo dobrego sąsiedztwa i tzw. poprawności politycznej o udziale naszych sąsiadów w IV rozbiorze Polski. Nie wypada mówić o napaści Litwy [ za zgodą ZSRS] i aneksji Wilna, czy udziale Słowacji w agresji na Polskę, czy napaści zbrodniczego Legionu Ukraińskiego nie mówiąc już o hitlerowskiej agenturze w Polsce spod faszystowskiego znaku OUN-UPA [ORGANIZACJA UKRAIŃSKICH NACJONALISTÓW – UKRAIŃSKA POWSTAŃCZA ARMIA], odpowiedzialnych za ludobójstwo Polaków na Wołyniu, Podolu, Małopolsce Wschodniej i we Lwowie, oraz winnych wszczęcia rebelii wewnątrz państwa polskiego we wrześniu 1939 roku na rzecz III Rzeszy Niemieckiej, a później na rzecz ZSRS.

Należy w tym miejscu po raz następny przypomnieć uściski Tuska z Putinem tuż po Katyniu 2010 i tuskowe wcześniejsze wyznania:

- ” Jak wyzwolić się od tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło – ponuro -śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność – takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać. Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski – tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem”.

A szeregowy politykier PO Bronisław Komorowski kandydat na prezydenta wszystkich Polaków, w Gruzji po nieudanym zamachu na Lecha Kaczyńskiego powiedział, przypomnę:

„jaki prezydent, taki zamach”.

Zwracając się do PIS Tusk oświadczył:

„zginiecie jak dinozaury”.

Sikorski: „dorżnąć watahę”.

Czy to były proroctwa, czy już wiedza?

A dzisiaj?

Na stronie internetowej Światowego Kongresu Żydów został zamieszczony artykuł Menachema Rosensafta, nowojorskiego prawnika, wzywający Amerykanów pochodzenia żydowskiego do bojkotu Polski, polegającego na wstrzymaniu wydawania dolarów w Polsce, ponieważ nie została dotąd rozwiązana kwestia restytucji w Polsce mienia żydowskiego.
Szef tej organizacji Michael Schneider uważa jednak, że najpierw należy prowadzić w tej sprawie rokowania z polskim rządem, czyli domyślnie dopiero potem bojkotować Polskę .

Sekretarz generalny Światowego Kongresu Żydów mówi, iż jego organizacja docenia fakt okazywania przyjaźni przez polski rząd Izraelowi, licząc, że rząd Polski usiądzie do stołu i rozpocznie rokowania o sposobie restytucji przejętego mienia, lub wypłaty ofiarom Holocaustu i ich spadkobiercom odpowiedniego odszkodowania.

Mamy nadzieję na szybkie i pomyślne decyzje rządu polskiego w sprawie uchwalenia odpowiedniej ustawy o restytucji mienia żydowskiego w Polsce, tym bardziej, iż problem ten wisi nad Polską od czasu zakończenia II wojny światowej – przekonuje Schneider. Takie argumenty przedstawił oficjalnie kilka tygodni temu Światowy Kongres Żydów.

Stanowisko tej wpływowej organizacji poparł również rząd Stanów Zjednoczonych wzywając oficjalnie polskie władze do restytucji mienia żydowskiego.

Całkowicie zostały zignorowane ustalenia, iż restytucja mienia pozostawionego w Polsce przez osoby, które później otrzymały obywatelstwo amerykańskie została uregulowana przez układ z 16 lipca 1960. Stroną zobowiązaną do zaspokojenia roszczeń obywateli amerykańskich wobec rządu polskiego, pochodzących sprzed tej daty jest rząd amerykański.

Obowiązki państwa polskiego do restytucji mienia utraconego przez obywateli polskich na terenie przejętych przez Litwę, Białoruś i Ukrainę terenów II Rzeczypospolitej zostały określone w Układach republikańskich z 1944.

Ambasador Stuart E. Eizenstat, specjalny doradca sekretarz stanu pani Clinton do spraw epoki Holocaustu wyraził "rozczarowanie" nie wdrożeniem do tej pory ustawy o restytucji mienia żydowskiego i dodał, że ma nadzieję, iż polski rząd będzie "kontynuował działania, które tak wiele razy obiecywał i że zrobi krok naprzód w sposób, na który stać go finansowo, w sposób sprawiedliwy wobec społeczeństwa polskiego i tych polskich obywateli, oraz osób o polskich przodkach którzy stracili własność zarówno w epoce komunistycznej, jak i nazistowskiej”.

POlactwo „lekką ręką” pragnie przeznaczyć 67 miliardów dolarów dla lobby żydowskiego – nielegalnych organizacji w USA znajdujących się wspólnie i w porozumieniu z rządem amerykańskim w bestialskim ataku na Polskę i Polaków. Aby przygotować właściwy grunt do tej haniebnej, bez podstawy prawnej procedury, jako przednią wartę wysyła się różnych antypolskich „strategów” typu Grossa, Grudzińskiej - Gross, czy nie żyjącego „drogiego Bronisława”, który w wywiadzie z Anną Krall powiedział: „Polacy? Ja ich nienawidzę”. Za ujawnienie tego wywiadu opinii publicznej Waldemar Łysiak otrzymał „antysemicką salonową maczugą w łeb”.

Menachem Rosensaft nowojorski prawnik, założyciel i przewodniczący Międzynarodowego Stowarzyszenia Dzieci Ofiar Holokaustu, którego rodzice przeżyli Auschwitz i Bergen-Belsen, wyraził opinię:

„10 lipca 1941 Polacy we wschodnim polskim miasteczku Jedwabne zgonili i zmasakrowali ponad 300 żydowskich sąsiadów ( Jan T. Gross podał liczbę ofiar 1600). Prowadzeni przez swojego burmistrza, ci w większości chodzący do kościoła chrześcijanie zgonili żydowskich mężczyzn, kobiety i dzieci do stodoły i spalili ich tam żywcem. W lipcu 1946 tłum w polskim mieście Kielce zabił 42 Żydów którzy powrócili tam po Holocauście”.

W styczniu 1996 roku polski minister spraw zagranicznych Dariusz Rosati przyznał w liście do Światowego Kongresu Żydów że - jak to nazwał - "niesławny pogrom kielecki " był "aktem polskiego antysemityzmu".

I dalej Rosensaft:

„Pomiędzy pogromami w Jedwabnem i Kielcach, niezliczeni Polacy czerpali profity z niemieckiego "Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej[…]

[…]Polaków którzy ukrywali Żydów ryzykując własnym życiem ogromnie przewyższali liczebnie ci, którzy denuncjowali Żydów nazistom, grabili ich mienie i bezwstydnie wprowadzali się do domów żydowskich rodzin, które zostały deportowane do obozów śmierci i obozów koncentracyjnych. Dodatkowo, Polacy codziennie korzystają z zysków z własności wartej miliony dolarów, którą Żydzi posiadali w Polsce przed 1939 rokiem[…]”.

[…]Podczas gdy inne dawne kraje komunistyczne wschodniej i centralnej Europy podjęły znaczące, nawet jeżeli nie w pełni satysfakcjonujące działania, by zamknąć rachunki ze swoimi byłymi obywatelami, Polska powłóczy nogami przez ponad 20 lat, z kolejnymi prezydentami, premierami i innymi oficjelami obiecującymi wdrożenie ustawy, które to obietnice nigdy się nie materializują[…].

[…]Polskie władze muszą zostać zmuszone do zrozumienia , że to co urasta do wielkiego złodziejstwa i sprzeniewierzenia jako narodowa polityka ma konsekwencje. Dopóki Polska nie wdroży znaczącego prawa, które odnosi się do roszczeń majątkowych ofiar Holocaustu i ich potomków, wspólnota żydowska ogólnie oraz ocaleni i ich rodziny w szczególności powinny wstrzymać zasilanie polskiej gospodarki pieniędzmi z turystyki i w inny sposób. Moralna perswazja w sposób jasny nie zadziałała. Może potraktowanie Polski w ten sam sposób w który ona traktuje Żydów i innych obrabowanych ze swojej własności okaże się bardziej skuteczne[…].

[…]To wszystko z trudem czyni z Polaków niewinnych obserwatorów[…]”.

Adam Michnik:

„Polacy są jak Kościół rzymsko – katolicki, a on uczy hipokryzji, obłudy, zakłamania” http://www.youtube.com/watch?v=QlSsg7QkjrY – wykład w czasie promocji antypolskiej książki Jana Tomasza Grossa „Strach”.

Kardynał Dziwisz:

„Strach” budzi demony antypolskości i antysemityzmu”.

Henryk Woźniakowski - dyrektor i prezes zarządu Społecznego Instytutu Wydawniczego "Znak"
- słowo wstępne do „Strachu”:

„[…]podczas okupacji miały miejsce zbrodnie na Żydach dokonywane przez Polaków, zaś bohaterowie chroniący Żydów nieraz już po wojnie spotykali się ze społecznym ostracyzmem i ukrywali swoje czyny[…]

[…]dlatego wydajemy książkę Jana Tomasza Grossa, polskiego, choć pracującego w USA – historyka i socjologa, z nadzieją, jaką był fakt, że po wojnie Polska była jedynym krajem w którym Żydzi byli zagrożeni fizycznie j a k o Ż y d z i, zostanie przepracowana właściwie przez polskie myślenie[…]”.

Stanisław Michalkiewicz w felietonie wygłoszonym na antenie Radia Maryja dnia 29 marca 2006 powiedział:

"Żeby łatwiej rozmiękczyć Polaków i w ten sposób wyciągnąć od Polski co najmniej 60 miliardów dolarów, trzeba z jednej strony oczerniać nas przed światem jako naród morderców, a z drugiej – doprowadzać nas do stanu bezbronności wobec żydowskich żądań poprzez systematyczną tresurę w tak zwanej tolerancji i w tak zwanym dialogu. Owa tolerancja, to nic innego, jak przyjęcie żydowskiego punktu widzenia, zaś dialog – to nic innego, jak potulne spełnianie wszystkich zachcianek przedsiębiorstwa holokaust”.

Na antenie Radia Maryja powiedziano:

"Zgodnie z prawem polskim, a konkretnie – z przepisami dekretu z 8 października 1946 roku – prawo spadkowe – jeżeli do 1 stycznia 1949 roku nie zostało przed polskim sądem wydane postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku – to taki spadek, jako tzw. utracony, przypada Skarbowi Państwa. Oznacza to, że menadżerowie przedsiębiorstwa holokaust zwyczajnie chcą od państwa polskiego te miliardy dolarów wyłudzić."

Audycja ta wywołała wiele komentarzy. W reakcji na dyskusję w mediach Marek Edelman postanowił wypowiedzieć się w tej sprawie i wystosował list otwarty do władz RP:

"Po 16 latach w Polsce istnieje radiostacja Radio Maryja, która w swoich programach politycznych szerzy ksenofobię, szowinizm i antysemityzm, niektóre jej audycje nie odbiegają od hitlerowskiego Sturmera. Pan Premier, Pan Marszałek, ministrowie i niektórzy posłowie występują w tej rozgłośni, co podnosi jej rangę, czyni wiarygodną i sprawia wrażenie, że Państwo solidaryzuje się z linią polityczną Radia Maryja. W społeczeństwie niestety zdarzają się występy rasistowskie, jak np. na stadionach lub graffiti na murach, które sieją nienawiść rasową, szowinizm i antysemityzm. Doświadczenie uczy, że od nienawistnych słów do zbrodniczych czynów jest czasem niedaleka droga."

Do felietonu Michalkiewicza ustosunkował się również ojciec Tadeusz Rydzyk w specjalnym oświadczeniu:

"Jeżeli ktoś został dotknięty wypowiedziami u nas, jednego spośród znanych polskich felietonistów, to jest nam bardzo przykro."

Prokuratura rejonowa w Toruniu umorzyła śledztwo w sprawie felietonu, nie dopatrzywszy się w nim znamion przestępstwa.

Opracował wg. Leszka Pietrzaka "Kibice Holocaustu" Aleksander Szumański

Żródła:
"Głos Polski" Toronto - Aleksander Szumański

.

Ocena wpisu: 
Brak głosów


ładowanie...

Komentarze

czyli za 4 lata zakladajac nawet,ze bedziemy miec polski rzad nie bedzie juz czego ratowac , bedziemy juz rozdziobani. chyba,ze bedziemy miec polski rzad wczesniej w co watpie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#220359

Żydzi a Katyń

Katyń przez 50 lat stanowił symbol kłamstwa i jednej z najbardziej skomplikowanych tragedii w naszej historii, która w rzeczywisty sposób zaważyła na losie Polaków. Odkrycie przez Niemców grobów w Katyniu posłużyło zarówno ZSRR, jak i Rzeszy. Sowieci mogli spokojnie zerwać stosunki z rządem londyńskim i przygotowywać się do wspieranej przez Zachód okupacji, Niemcy zdobyli instrument propagandy, w zupełności opartej na faktach. Instrument ten bowiem opierał się na ewidentnym fakcie bestialskiego wymordowania Polaków przez żydowskch enkawudystów. Niemcy do tego stopnia chcieli być wiarygodni, że ujawnili nawet rozstrzelanych polskich oficerów - Żydów, uznanych za zagrożenie i rozwalonych przez swoich rodaków. Pomysłodawcą eksterminacji polskiej elity państwowej był oczywiście szef NKWD Ławrientij Beria (Żyd!), który realizował plan wraz z zespołem składającym się w przeważającej części z ludzi takich jak Bogdan Zaharewicz Kobułow, Begman, Elman, Estrin, Krongauz, Lejbkind, J. Raichman, Abakumow, Milstein (transport), Sierow (ludzie pochodzenia żydowskiego!!!). Sam mord \"zatwardziałych, nie rokujących poprawy wrogów władzy sowieckiej\" w lesie katyńskim prowadzili na miejscu kierowniczy funkcjonariusze mińskiego komisariatu NKWD - Abram Borysowicz, Lew Rybak i Chaim Finberg.

O bezpośrednich katach, strzelających Polakom w tył głowy, posiadamy informacje dzięki polskiemu Żydowi Abrahamowi Vidro, o którego zeznaniach niżej. Nie będę tutaj przedstawiał chronologicznego przebiegu ludobójstwa, gdyż jest ono powszechnie dostępne dla zainteresowanych. Interesują nas tutaj mordercy, zapewniający polskich oficerów o powrocie do domów. Radość była chwilowa. Mieli już wkrótce odkryć, że zmierzają pod strażą na wschód. Po dotarciu do stacji Gniezdowo obejmowano ich terrorem, odbierano bagaże wrzucane do ciężarówki. Inna przewoziła ich w celkach do pobliskiego lasu, gdzie w wiejskim budynku wchodzili po trzech i odbierano im posiadane wartościowe przedmioty. Potem żydowscy mordercy krępowali im z tyłu ręce powrozem lub drutem kolczastym i prowadzili nad dół. Niektórym zawiązywano na głowie płaszcz lub wpychano do ust trociny. Podczas drogi walczący byli zakłuwani bagnetami lub roztrzaskiwano im głowy kolbą, do innych strzelano kilkakrotnie. W dole leżeli poukładani przez żydowskie komando warstwami, równiutko jedna na drugiej, polscy oficerowie. Warstwy rozstrzelanych były układane na przemian, twarzami do dołu. Żydzi musieli tak rozkładać ciała, by zajmowały jak najmniej miejsca. Doły przyjmowały planowo 12 warstw zwłok. Konieczne było stawanie na trupach i ich ubijanie, czego efekty można podziwiać na zdjęciach. Praca szła gładko, jak wiadomo - kończono prostym strzałem w kark ofiar stojących nad dołem lub klęczących na trupach swoich towarzyszy. Robota dla ludzi wybranych.

W Katyniu żydowscy enkawudyści wymordowali w ten sposób ok. 15000 Polaków, choć przez wiele lat podawano liczby większe, wliczające nieznane wtedy ofiary z innych miejsc i zwłoki Rosjan. Co do tożsamości bezpośrednich morderców z Charkowa, Miednoje i innych miejsc straceń nie posiadamy niestety informacji. Jest to najzupełniej normalna historia zakazana. Bolszewizm nie jest i nie może zostać nigdy rozliczony oraz nazwany po imieniu, podobnie jak jego funkcjonariusze, co chyba nikogo nie dziwi. Tak zwane państwo polskie jest w tej dziedzinie przodownikiem. Historia musiała przyznać prawdziwość sowieckiego sprawstwa, podanego przez Niemców, o innych niebezpiecznych ustaleniach skwapliwie milczy, ewentualnie nazywając je znów nazistowską propagandą. Oczywiście, że jest to propaganda, trzeba było być niemieckim idiotą, by nie wykorzystać takich faktów propagandowo.

Państwa współpracujące z ludobójczym ZSRR, obrońcy demokracji oddający mu pod nóż pół Europy, nawet w ciągu zimnej wojny nadal wspierały kłamstwo katyńskie. Katyniem obciążano niemieckich zbrodniarzy na absurdalnym procesie pokazowym w Norymberdze, prowadzonym m.in. przez specjalistów od praworządności z ZSRR i USA. W tym samym też czasie bezpośredni zbrodniarze byli skazywani na śmieszne kary lub rozpoczynali pracę dla NKWD i Stasi tudzież humanistycznych Amerykanów i służb zachodnioniemieckich. Katyń nie był jedynym kłamstwem propagandowym z Norymbergi, które trzymały się do niedawna nieźle. Miejmy nadzieję, że reszta z nich padnie w proch jak kłamstwo o Katyniu, odkrywając wykluczone i skazane na niebyt autentyczne zbrodnie niemieckie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#220430

Jak mordowano Polaków

Przypomnijmy tu również, jak oceniał rolę Żydów w polskiej bezpiece świetnie znający problematykę stosunków polsko-żydowskich po 1944 roku żydowski publicysta z USA John Sack. W książce wydanej również w polskim przekładzie w latach 90. w Gliwicach, lecz starannie przemilczanej w najbardziej wpływowych mass mediach, Sack opisał zbrodnie Salomona Morela i współdziałających z nim żydowskich ubeków na setkach niewinnych więźniów, zgromadzonych w obozie w Świętochłowicach w 1945 roku. Sack pisał tam m.in. (polski przekład s. 96): \"(...) dlaczego więc Stalin był stronniczy wobec Żydów (...) Z jego rozkazu pewien Żyd, którego ojciec zginął w Treblince, miał zostać szefem Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, a szefami wszystkich jego departamentów mieli także zostać Żydzi, aczkolwiek od tego momentu ich nazwiska nie miały być żydowskie, tylko takie jak \'generał Romkowski\' albo \'pułkownik Różański\'. Z czasem ci ludzie wyznaczyli wszystkich dowódców bezpieczeństwa w Polsce\".
W innym miejscu tej samej książki (s. 228-229) John Sack pisał: \"W miejscach takich jak Gliwice, Polacy stawali przy więziennych ścianach, a ludzie z Wydziału Wykonawczego przywiązywali ich do wielkich, żelaznych pierścieni, mówili: - Gotów! - Cel! Pal! - zabijali ich i ostrzegali polskich strażników - Trzymajcie język za zębami! - Strażnicy, jako Polacy nie byli tym zachwyceni, ale Jakubowie, Józefowie i Pinkowie z wyższych szczebli Urzędu, pozostali wierni Stalinowi, ponieważ uważali się za Żydów, nie zaś polskich patriotów (...) [podkr. J.R.N.]. Warto zapamiętać to stwierdzenie znakomitego żydowskiego autora z USA, akcentującego, że żydowscy mordercy ubeccy zabijający Polaków wcale nie tracili żydowskiej tożsamości narodowej po zostaniu komunistami, lecz dalej uważali się za Żydów.
Godna uwagi jest również ocena jednego z czołowych intelektualistów żydowskiego pochodzenia na emigracji - Zygmunta Hertza, współzałożyciela Instytutu Literackiego w Paryżu. Znany skądinąd ze skłonności do idealizowania Żydów i ostrego dokładania przy różnych okazjach Polakom jako \"Polaczyskom\", Hertz zdobył się jednak na bardziej obiektywną refleksję na tle wydarzeń marcowych z 1968 roku. Refleksję, na którą na pewno nie byłoby stać ani Adama Michnika, ani Dawida Warszawskiego, ani Władysława Bartoszewskiego, et consortes. Otóż właśnie wówczas, 26 marca 1968 roku, Z. Hertz tak pisał w liście do Czesława Miłosza: \"Antysemityzm wypuścił nie tylko nowe liście, ale zakwitł różą. I ja się też nie dziwię. Żydzi grali od początku głupio - po cóż był ten run na UB i posady [podkr. - J.R.N.]. Jakaż niegodność w tym narodzie. Przykro mi to stwierdzić, ale dali antysemitom znakomitą broń do ręki\" (cyt. za: Z. Hertz: \"Listy do Czesława Miłosza 1952-1979\", Warszawa, s. 286).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#220431

Kochajmy polskich Żydów
- za to ze zydzi wymordowali w Katyniu ponad 15 tys ludzi
- za to ze Świętochłowicach Salomon Morel - zydowski zbrodniarz wymordowal ponad 1500 ludzi, a zydowskie wladze z ciezko przez polakow zapracowanych pieniedzy wyplacaly zbrodniarzowi morelowi renste w wysokosci ok 5 tys zl/m-c
- za to ze stefan michnik - zydowski zbrodniarz mordowal polakow
- za to ze jozef rozanski (goldberg) - zydowski zbrodniarz mordowal polakow
- za to ze zydowscy zbrodniarze z UB mordowali i znecali sie nad polakami
- za to ze zydzi rzadzacy polska rozkradli polske i zapewnili polakom wszechobecna nedze
- za to ze zydzi rzadzacy polska cenzuruja srodki masowego przekazu po to by polacy nie mogli doweidziec sie prawdy
- za to ze zydzi zasmiecaja polskajezyczne fora dyskusyjne na temat polityki, po to by polacy nie mogli sensownie i rzeczowo porozmawiac o sprawach polski
[nie mam nic do powiedzenia]
itp. itd.

- za to ze po tym jak wielu Polakow oddawalo zycie ratujac Zydow w czasie holokaustu, Zydzi odwieczyli sie Polakom w powyzszy sposob

Dziekujemy Wam Zydzi !!!!!!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#220432

Jest bardzo pilna potrzeba aby uswiadomic polskiemu spoleczenstwu, zwlaszcza mlodemu pokoleniu, oszukanstwa praktykowanego na wielka skale w tysiacach artykulów publicystycznych, ksiazek oraz filmów zarówno amerykanskich jak i polskich, gdzie przedstawia sie Zydów jako osoby wylacznie szlachetne i tragiczne. Natomiast Polaków przedstawia sie jako ich nieprzejednanych wrogów, nikczemnych zawistników, którzy za okazane im dobro (ciekawe jakie?) odplacaja sie zoologiczna wprost nienawiscia.
Nierzadko przedstawia sie tez Polaków ("Malowany ptak\") jako zwyrodnialych zbrodniarzy, gorszych nawet od niemieckich oprawców. Poza tym Polacy to wobec Zydów holota, biedota, nedza, która potrafi tylko reagowac nienawiscia, zamiast zdobyc sie na szacunek dla lepszych od siebie, bardziej wyksztalconych, inteligentniejszych.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#220433

Aleksander Szumanski

Pański komentarz może służyć za tekst bloga, lub artykułu w wolnej londyńskiej prasie polonijnej. Zachęcam gorąco. Niektóre podane przez Pana fakty nie są znane polskiej i światowej opinii publicznej. Wydaje się, że pogrom Polaków, rzeczywiście rozpoczął się od "Malowanego ptaka" żydowskiego pisarza Jerzego Kosińskiego uratowanego przez polskich chłopów. Dała temu wyraz w swojej książce Joanna Siedlecka "Czarny ptasior". Bądźmy w kontakcie.
Ukłony i serdeczne pozdrowienia
Aleksander Szumański

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Aleksander Szumanski

#220504

Polacy Słowianie ! nie bać sie łatki antysemity czy ksenofoba bo walka
polityczna z kartelem żydowski JEST OBOWIĄZKIEM kazdego Słowianina !!

Polska nie moze stać sie kolona Izraela ! [od 20 lat żydzi systematycznie
Polaków Słowian spychają na margines życia ! do roli nisko opłacanych robotników ! sami zajmują eksponowane stanowiska w panstwie !!
film reklama mas-media to dochodowe i eksponowane stanowiska !! i zapewniam was ze to stanowiska zarezerwowane dla tak zwanej miejszosci żydowskiej !!! to typowy rasizm !!!!

Polacy Słowianie ! żydzi opanowali wszytko co mozan było opanować !!
nawet ja dałem sie nabrac na te patriotyczne partie jak np. NOP !
Nacjonalistyczny portal narodowo-radykalny !! to FAŁSZ !! to jest agentura zydowska !! sprawdziłem ! i wiem juz dlaczego te niby patriotyczne partie
zajumują sie ganianiem pederastów i jakimiś zapomnianymi rocznicami !
a nie zajmują sie dzisiejszymi problemami Polaków ! Mam takie złe przeczucia ze te wszytkie niby partie patriotyczne to tylko sciema totalna
żydow mająca za zadanie kontrolowania i trzymania Polakó z dala od polityki !!!!! wiec ? trzeba to totalnie olac !i przestać sie zajmować tymi żydowskimi agenturami i załorzyć NASZĄ WŁASNA PARTIE !!

NPS ! Narodową Partie Słowian !!
dalczego Słowian ? bo nas jest około 35 mln ! i to jest porażająca siła
która trzeba zagospodarować !! jak ???

1. Koniecznie mamy miec własny osrodek propagandy !! na dzis powołać
nas własny portal internetowy ! typu Onet czy Interia ! by informować
Polaków ! zwoływać Polaków ! nauczać Polaków czyli uswiadmiać Polaków bez posrednictwa zydowskiego !!

2. Powołac JEDEN BLOK WYBORCZY ! który JASNO powie Polakom Słowianom że chcemy odebrać władze miejszosci żydowskiej ! i oddać władze
wiekszosci Słowianskiej !!! JASNO BEZ NIEDOWIENIA !!!!!!!!
[ naszą broń to kartka wyborcza ! ]

sami nie poradzimy sobie więc trzeba poprosić o pomoc !! kogo ? przyjaciół naszych ! Słowian !!! żydzi tez załorzyli masmedia za pieniadze żydów z zagranicy !! i sie tego nie wstydzą !! moga zydzi miec tube propagandową na Białoruś TVP biełsat ? moga> moga to my tez mogli bysmy miec stacje nadawaną z Białorusi do Polski !!!!

Polacy Słowianie ! własnymi siłami stworzymy NPS ! ale do tego potrzeba systematycznej parcy informacyjnej !bo 20 lat ogłupiana Polaków zrobiło z
Polaków typowe małpoludy !

RAZEM MOZEMY WYGRAĆ ! osobno to jeszcze jedna klęska !!!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#220526

Motto:

"Laureat „Pokojowej Nagrody Nobla” (pomimo, że był znany z haniebnych zbrodni i mordów Palestyńczyków), były premier Izraela Menachem Begin, precyzyjnie wyjaśnił stanowisko, cel Żydów i istnienia dzisiejszego Izraela, mówiąc: „Nasza rasa (mówiąc o żydach) jest Rasą Mistrzów. Jesteśmy świętymi bogami na tej planecie. Różnimy się od niższych ras ponieważ wywodzą się one od insektów. Faktycznie porównując je do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, owce w najlepszym przypadku. Inne rasy są uważane jako ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest rządzenie ponad niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone poprzez naszych liderów za pomocą rózgi żelaznej. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy”. - Menachem Begin. (za: Carter, Jimmy. Keeping Faith. Memoirs of a President. New York: Bantam, 1982. (Pamiętniki prezydenta Cartera)".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#220527

 Imperium zła


ZBRODNIE, SADYZM, TERROR, OKRUCIEŃSTWA

Budulec tworzący człowieka, a więc owe miliony atomów, protonów, elektronów, ich forma materialna, energetyczna lub duchowa nosi w sobie pewne właściwości wytłumaczalne jedynie istnieniem prawa naturalnego. W świadomości każdego z nas istnieje mechanizm zezwalający określić to co sprawiedliwe, dobre lub złe, piękne lub brzydkie itd. Być może właściwość ta istnieją w całej ożywionej przyrodzie? Świadectwem jej istnienia jest np. obrona własnego potomstwa przez samice różnych zwierząt, ucieczka zwierząt przed niebezpieczeństwem, śpiewy i prezentacja pięknego upierzenia wśród ptaków, dzielenie się posiłkiem przez psy domowe itp. Wiele tych zachowań opisuje Vitus B. Dröscher w swej książce: „Reguła Przetrwania (PIW. Warszawa 1982r). 

Pomijając inne właściwości postrzegania przez nas istnienia praw naturalnych zastanówmy się nad „złem” i „dobrem” towarzyszącym od zarania wieków człowiekowi i jego działaniu indywidualnemu lub jako zbiorowości.

Prawdopodobnie dobro w naszym życiu przeważa, w przeciwnym razie ludzkość by dawno temu już wyginęła. Nie mniej „zło” jest bardziej spektakularne, towarzyszą mu głębsze emocje, stąd stała próba człowieka jego okiełzania. Złu towarzyszą zazwyczaj ból, cierpienie, rozpacz, unicestwienie. Dlatego jego zwalczaniu poświęcamy tyle zapału, a nawet bezwzględności. Zło jest jakby wirusem drzemiącym w każdym z nas. W pewnych sprzyjających warunkach rozwija się błyskawicznie i atakuje całe społeczeństwa jak np. faszyzm, bolszewizm, niosąc z sobą rozpacz i unicestwienie. Przenosi się z jego ogniska jak iskra, powodując nowe pożary nieraz w bardzo odległych miejscach. Czasem zwycięża i pozostawia po sobie na wielkich obszarach zgliszcza kwitnącej tam uprzednio cywilizacji. Na szczęście, ludzkość została wyposażona w możliwość obrony przed owym nieszczęściem i wolno, z pokolenia na pokolenie zawęża granice panującego zła, a niektóre jego mutanty skutecznie zwalcza. Sięgając do dawnych czasów udało nam się przezwyciężyć zwyczaj składania ludzkich ofiar czczonym wówczas przez niektóre ludy bóstw, następnie wypleniliśmy na świecie ludożerstwo, znieśliśmy niewolnictwo i nie mniej okrutny system pańszczyźniany, udało się polepszyć straszne warunki pracy dzieci, kobiet i robotników w czasie wczesnego kapitalizmu. Po drugiej wojnie światowej opracowano „prawa człowieka” i społeczność międzynarodowa stara się je egzekwować. Ostatnio, w wielu krajach powstało prawo chroniące także zwierzęta przed okrucieństwem. Ten postęp cywilizacji humanitarnej niestety przebiega zbyt wolno w stosunku do cywilizacji technicznej. Ta ostatnio, wyzwalając możliwości masowego zabijania (przemysł zbrojeniowy, bomba atomowa, broń biologiczna itp.) może, o ile obrońcy dobra nie będą dostatecznie i z wyprzedzeniem czujni, doprowadzić świat do zagłady. 
Zło nie dało za wygraną. Przybiera różne oblicza. Pojawia się w różnych miejscach naszego globu. Jego ogniska płoną i powodują pożary w postaci bolszewizmu, faszyzmu, i walczy o supremację w modnym ostatnio globalizmie powodując ruch tzw. oburzonych. Oby na jego czele siły zła nie wprowadziły swoich przywódców!

OGNISKA ZŁA
Bolszewizm: Zbrodnia, sadyzm, okrucieństwo wpisano tu w sam system sprawowania władzy. Oceniając zło w oparciu o prawo sowieckie doszlibyśmy do absurdu, gdyż samo prawo stworzono dla uzasadnienia zbrodni i czynienia zła. Jedyną poprawną metodą oceniania bolszewizmu jest konfrontacja jego praktyk z powszechnie rozumianym prawem naturalnym, którego zwięzłą wykładnią jest DEKALOG.

Opierając się na wiedzy przybliżonej nam przez „Czarną Księgę Komunizmu” publikowana w odcinkach w „Naszej Polsce” zbrodnie tego systemu ujęto w trzy kategorie:
• Zbrodnie przeciwko pokojowi;
• Zbrodnie wojenne;
• Zbrodnie przeciwko ludzkości.
Pierwsze to tajny traktat Ribentrop – Mołotow,(28. 09. 1939), atak Korei Płń. Na Koreę Płdn. Itp.
Zbrodniami wojennymi były likwidacje jeńców wojennych (Katyń) polskich, niemieckich, bojowników ruchu oporu (AK).

Przez zbrodnie przeciwko ludzkości rozumiemy:
§ Rozstrzeliwanie dziesiątków tysięcy zakładników lub osób uwięzionych bez sądu oraz rzeź setek tysięcy zbuntowanych robotników i chłopów między 1918 a 1922r.
§ Klęskę głodu w 1922r. powodującą śmierć 5 mln. osób;
§ Likwidację i zsyłkę Kozaków donieckich w 1920r.;
§ Zabójstwo dziesiatkow tysiecy osób w obozach koncentracyjnych od 1918r do 1930r.;
§ Likwidację blisko 690 tyś. osób podczas Wielkiej Czystki w latach 1937 – 1938;
§ Zsyłkę dwóch mln. kułaków (lub uważanych za takich), między 1930r a 1932r.
§ Unicestwienie 6 mln Ukraińców w wyniku wywołanej klęski głodu. Której ofiary pozostawiono bez pomocy w latach 1932 – 33;
§ Zsyłkę setek tysięcy Polaków, Ukraińców, Bałtów, Mołdawian i ludności besarabskiej w okresie od 1939 do 1941, następnie od 1944 do 1945r,;
§ Zsyłkę Niemców nadwołżańskich w 1941r.;
§ Zsyłkę i porzucenie Tatarów krymskich w 1943r.;
§ Zsyłkę i porzucenie Czeczeńców w 1944r.;
§ Zsyłkę i porzucenie Inguszów w 1944r.;
§ Zsyłkę i porzucenie ludności Kambodży między 1975 a 1978r.;
§ Powolne unicestwianie Tybetańczyków przez Chińczyków od 1950r. itd.

Nie ma końca wyliczania zbrodni bolszewików powielanych za ich moskiewskim wzorcem przez reżimy Mao Zedonga, Kim Il Sunga, Pol Pota i innych członków bolszewickiej mafii rozsianej po świecie.
Z powyższego, skrótowego wyliczenia owych zbrodni wynika, że nasilały się etapami, obejmowały swym zasięgiem coraz większe połacie naszej planety, dotykały coraz szerszych rzesz ludzi i ich ugrupowań.
Trudno myślą objąć ów proces bestialstwa, który z różnym natężeniem trwał i w Polsce. Trudno uszeregować okrucieństwa według terenów występowania, a także charakterystyki grup społecznych, które najbardziej ucierpiały od formacji władzy grupującej zdegenerowane genetycznie, zbrodnicze jednostki. Praca to zbyt wielka, sięgnę więc jedynie do generalnych uwag i niektórych przykładów:
Pierwsza fala terroru dotknęła właścicieli ziemskich, przedsiębiorców, urzędników w miastach, wolnych zawodów, właścicieli różnych form majątku – słowem wszystkich tych, którzy nie wykonywali pracy fizycznej, a jednocześnie nie włączyli się czynnie w struktury nowej władzy. Uogólniając – likwidowano w strukturach społeczeństwa element przywódczy, twórczy, decydujący o rozwoju kraju (nie wnikam w jakim stopniu element ten był zdegenerowany przez rządy cara i nie spełniał swych funkcji).
Druga fala terroru dotknęła szerokie rzesze chłopów i robotników, czyli ugrupowań, dzięki którym zbrodniarze obalili poprzedni carski system, a które nie były w stanie zmienić swe anarchistyczne działania i podporządkować się bezwzględnej dyscyplinie narzuconej swym zwolennikom przez nową władzę.
Trzecia fala objęła różne ugrupowania funkcjonujące w ramach istniejącej władzy (po wyeliminowaniu wszystkich istniejących i domniemanych wrogów), z obawy przed konkurencją z własnych szeregów.
Czwarta fala dotknęła narody żyjące na obrzeżach imperium.
Piąta fala terroru dotykała wszystkich, w celu utrzymania poprzez terror w strachu całego społeczeństwa, pozyskania bezpłatnej siły roboczej i nieograniczonych uciech dla władców mafii, zwłaszcza w dziedzinie seksu. 
Intelektualne centrum zbrodni (Lenin – Trocki) rozbudziwszy zło w ludziach, jęło organizować jego wdrażanie tworząc „trybunały rewolucyjne”. Te, zaczęły swe złowrogie działanie od prasy. Dziennikarzy osądzono za „publikacje siejące zamęt w umysłach”. Zawieszono wszelkie publikacje szerzące „wiadomości błędne”. Prawdziwe były jedynie te, które popierały działania bolszewickiej mafii. Następnie istniejące partie polityczne ogłoszono jako partie „wrogów ludu” i postawiono je poza prawem. Strajk urzędników sprawił, że powstała w tym czasie „WeCzeKa”, pod kierunkiem F. Dzierżyńskiego, podjęła swe krwawe żniwo. Lenin w tym czasie nauczał swych mafiozo: „Dopóki nie zastosujemy terroru (kula w łeb na miejscu), to nic nie osiągniemy”. Tym czasem w kraju, rosnące zastępy partii bolszewickiej, i jej tzw. „czerwonej armii” zaczęły realizować swe zbrodnicze zamierzenia. Według Miełgunowa („Czerwony Terror w Rosji w 1918 – 22r” wydanej w Londynie w r. 1922) , w Tananrogu bolszewicy pojmanych junkrów i oficerów wrzucili żywcem do wielkiego pieca. W Jewpatorii kilkuset oficerów skrępowano, torturowano, a następnie wrzucono do morza.
Tym czasem „Czeka” złamała strajk urzędników aresztując jego przywódców. Następnie wzięła szturmem 20 moskiewskich domów, w których mieściły się siedziby anarchistów, zatrzymano 520 osób a 25 z nich zastrzelono na miejscu, nazywając ich bandytami.
Czeka zaczęła swoją zbrodnicza działalność w wielkich aglomeracjach miejskich, gdzie możliwość przepływu informacji i organizowania się społeczeństwa było największe. Masowe mordy rozpoczęto tu już 31.08. 1918. W Piotrogrodzie stracono ok. 1300 osób; w Kronsztacie, tylko w ciągu jednej nocy rozstrzelano 400 osób. W Moskwie dokonano we wrześniu mordu zakładników przebywających w więzieniach. Podobnie było i w mniejszych miejscowościach. W Niżnim Nowogrodzie z zatrzymanych 700 osób zabito 141. (Akcją kierował M, Bułganin, przyszły przywódca państwa).
Wirus terroru, morderstw, sadyzmu i tortur atakował coraz dalsze zakątki społecznego życia, na kształt powodzi, której wody zalewają coraz to nowe tereny, aż w końcu wszystko znajduje się pod woda. Wystarczyło, że Lenin nazwał socjalistów – rewolucjonistów lokajami właścicieli ziemskich i kapitalistów, a wnet Czeka urządziła na nich obławę. W przeciągu 3 miesięcy aresztowano ich 2380, a w następnym roku uwięziono ich dalszych 2000. 

Terror wobec robotników:
Kiedy dzisiaj krytykujemy tak ostro socjalizm trzeba krytykom przypomnieć, że działania bolszewików nie wiele, poza hasłami, miały wspólnego z socjalizmem i jego celem: obrony pracowników przed istniejącym wówczas okrutnym ich wyzyskiem.
Lewicowi socjaliści, zwiedzeni hasłami, popierali do r. 1918 swych ówczesnych przyjaciół bolszewików. Kiedy jednak ich przywódczyni na kongresie swej partii (grudzień 1918) potępiła codzienny terror stosowany przez Czekę, została aresztowana wraz z 210 czołowymi działaczami, zaś jej partia została zdelegalizowana.
Mimo represji robotnicy strajkowali wobec aktualnej władzy. Np. 10 tyś robotników putiłowskich fabryk przyjęło odezwę w której żądano: 
• Przekazanie władzy sowietom,
• Wolnych wyborów do fabrycznych komitetów,
• Wypuszczenia politycznych więźniów rewolucyjnych partii
• Zniesienia ograniczeń przywozu żywności ze wsi.
Dla doprowadzenia do realizacji podobnych postulatów wybuchały strajki w różnych zakładach (w Tule, Sormowie, Orelu, Briańsku, Twerze, Iwanowo – Wozniesieńsku, Astrachaniu). Przybyłych do ich gaszenia Lenina i Zinowiewa witano okrzykami: „Precz z Żydami i komisarzami!”
Władza, niby robotnicza, odpowiedziała na strajki terrorem. Np. zdobywszy szturmem putiłowski zakład aresztowała 900 robotników, a 200 z nich stracono bez sądu.
Wobec strajku w zakładach zbrojeniowych w Tule Dzierżyński kazał aresztować 800 „prowodyrów robotniczych” a opór załogi złamano głodem. Robotnicy musieli pisać prośby o ponowne zatrudnienie przyjmując do wiadomości, że przerwanie pracy odtąd będzie podlegało karze śmierci.
W Astrachaniu w marcu 1919r po zamieszkach więzienia „pękały w szwach”. Bolszewicy byłych strajkujących robotników setkami załadowano na barki i z kamieniem uwiązanym u szyi strącano do Wołgi. W ciągu jednego tygodnia jedynie rozstrzelano lub utopiono ok., 5000 osób.
Był to czas, kiedy Lew Trocki prowadził militaryzację przedsiębiorstw polegającą na zakazie strajków, podporządkowanie władzy związków zawodowych, a opór łamano poprzez odmawianie przydziału żywności, której zaopatrzeniem manipulowano dla politycznych celów.
W stosunku do strajkujących, których następnie łamano głodem, stosowano terror psychiczny, łamiący godność tych ludzi. Np. po strajku w Tule ubiegający się ponownie o prace, zmuszeni byli pisać oświadczenie: „Ja, niżej podpisany śmierdzący pies i przestępca, kajam się przed Rewolucyjnym Trybunałem i Armia Czerwona, wyznaję moje grzechy, i obiecuje, że będę sumiennie pracować”.
W r. 1921, kiedy bolszewicy ogłosili dekret nakazujący zmniejszenie o jedna trzecią racji chleba, wybuchły ponownie bunty. W Moskwie oddziały Czeki wystąpiły przeciw robotnikom. Byli zabici i ranni a setki robotników aresztowano. Również w Piotrogrodzie oddziały Czeki otworzyły ogień do robotniczej manifestacji zabijając 12 robotników i aresztując ich 1000. Po miesiącu, kiedy niepokoje rozszerzyły się, Czeka aresztowała dalszych 2000 robotników (marzec). W następnych miesiącach (kwiecień – czerwiec) skazano na karę śmierci 2105 osób a 6459 na więzienia i obozy koncentracyjne. Powracający uciekinierzy do Finlandii, zwiedzeni obietnicami,(ok. 8000) byli aresztowani i wywiezieni do obozów na wyspach Sołowickich i Chałmogorach. Tam załadowano ich na barki i z kamieniem u szyi i związanymi rękami strącono ich do rzeki Dzwiny.
W Dombasie, przyjaciel Trockiego, nakazał surową dyscyplinę pracy, za której naruszenie karano zesłaniem do obozu koncentracyjnego, a nawet śmiercią. W tym czasie 18 górników stracono „za pasożytnictwo”. Jednocześnie zwiększono czas pracy (w niedzielę) cofnięto karty racjonowania dla rodzin górników, ustalono normy racjonowania żywności w zależności od wyników pracy. W tym czasie górnicy otrzymywali połowę chleba niezbędnego do przeżycia, a buty pożyczali kolegom następnej zmiany.
Sterroryzowani robotnicy poddali się wreszcie powodowani chęcią przeżycia. Godzili się na warunki pracy i płacy urągające ludzkiej godności. By ich następne pokolenia nie zapomniały gdzie jest ich miejsce w nowym społeczeństwie, władza co jakiś czas przypominała im o swej bezwzględności. W r, 1940 wydała dekret o „aspołeczności”, który za spóźnienie do pracy powyżej 20 min. ustanawiał karę sześć miesięcy „poprawczych robót” i potrąceniu 25% zarobków. Inny dekret ( z 10. 08. 1940) karał 3 latami więzienia za wytworzenia braków, lub drobna kradzież w przedsiębiorstwie. Dekrety te obowiązywały do 1956r. Liczba skazanych z tytułu tych przepisów sięgała tylko w jednym roku 100000 osób.
Nieludzkie warunki w jakich przyszło żyć robotnikom były osładzane intensywna propagandą „o przewodniej roli klasy robotniczej”, która w bieżącym życiu nie miała nic, lub nie wiele do powiedzenia. 
Intensywna propaganda sączona codziennie przez zmonopolizowane środki masowego przekazu jak i przez szeroko pojęty tzw. „front ideologiczny” robiła swoje. W miarę upływu lat rozszerzyła się znacznie liczba zwolenników nowych form rządzenia zarówno w samym ZSSR, krajach tzw. demokracji ludowej, a także w niektórych krajach trzeciego świata. Nie mniej centrum organizacji mafijnej, trudno dostępne dla przeciętnych komunistów, zachowywało przez cały czas swego istnienia, pogardliwy i cyniczny stosunek do pracowników zakładów przemysłowych. U nas w Polsce nowe elity nazywały ich „robolami”. Wszelkie dążenia do poprawy ich losu likwidowano siłą i terrorem. (w Polsce w r. 1956, 1970, 1976, 1981). Wreszcie faktyczni władcy tego świata postanowili skończyć z farsą „władzy proletariatu”. W Polsce posłużono się nim do zapoczątkowania przeobrażeń dających początek nowej ideologii tzw. globalizmu, którego skutki w postaci bezrobocia, prywatyzacji, eliminacji organizacji obrony robotników (związków zawodowych), zepchnął tę grupę społeczeństwa do warunków wczesnego kapitalizmu.

Terror wobec chłopów:
Agitacja bolszewików rozbudzająca zawiść i piętnująca istniejącą niesprawiedliwość ( a taka niestety występowała w imperium carów), znalazła żywy oddźwięk na wsi. W rozpoczynającym się wrzeniu rewolucyjnym (r. 1917) decydującą rolę odegrali żołnierze wywodzący się ze wsi, a było ich w armii ok. 10 mln.
W miarę jak żołnierze wracali do swoich wsi (np. dezerterzy), przeszedłszy w wojsku praktykę tworzenia „komitetów żołnierskich”, przenosili nabyte doświadczenie rewolucyjne na wieś. Chłopi, podobnie jak w wojsku, zaczęli organizować „komitety rolnicze”, kierowane w początkowej fazie przez wiejską inteligencję (nauczycieli, popów, agronomów, pracowników służby zdrowia itp.) Wiele komitetów, pod wpływem bolszewickiej agitacji, zaczęło zagarniać sprzęt rolniczy i bydło właścicieli ziemskich oraz przywłaszczać sobie ich ziemie. Nierealizowane obietnice rządu w sprawie reformy rolnej wyzwoliły na wsi samowolę, która przybrała burzliwy rozwój. Tysiące siedzib pańskich spalono, ich właścicieli zamordowano ( zwłaszcza w Rosji i na Ukrainie) w tym wielu Polaków, którzy mieli tam swoje majątki.
Wraz z demobilizacja wojska skończyły się jego zamówienia. Brak popytu na produkcję przemysłu, nastawionego na potrzeby wojenne, spowodował masowe zwalnianie z pracy robotników. Trudności w zaopatrzeniu zaś sprawiły, że dzienna racja chleba w miastach zmniejszyła się do ok., 12 dkg dziennie. Wobec tych trudności Lenin przedstawił projekt dekretu zobowiązującego wszystkich chłopów do odstawiania swych nadwyżek produkcyjnych. Brak ich dostawy w terminie groził śmiercią. Na razie projekt ten nie wprowadzono w życie. Jednak niedługo potem (04. 1918r) Lenin zwrócił się do drobnych właścicieli wiejskich słowami: „ obecnie nasze drogi się rozchodzą”, a zaraz potem dodał: „nadszedł czas, byśmy zaczęli z nimi toczyć bezpardonową walkę”. Powstał konflikt miedzy chłopami, pragnącymi zachować dla siebie wytwory swej pracy, a bolszewikami, którzy chcieli przejąć owe wytwory i sami dzielić je według uznania.
Bolszewicy, przy pomocy dekretów stworzyli armię „zaopatrzeniowców” z bezrobotnych i biedoty wiejskiej polecając im rekwirowanie żywności u zamożnych chłopów. Członkowie tej armii odznaczali się grubiaństwem wobec ofiar owej rekwizycji, pijaństwem, popieraniem swoich „pociotków”. Ta polityka rekwizycji wznieciła w ciągu trzech lat tysiące powstań, brutalnie tłumionych przez bolszewików.
Rozruchy chłopskie zaczęły się już latem 1918r, jako sprzeciw wobec rekwizycjom i poboru do Czerwonej Armii. Największe ich nasilenie wystąpiło w latach 1920 – 21. Bolszewicy tłumili je okrutnym terrorem. Chłopskich dezerterów (ok. 3 mln. w latach 1919 – 20) rozstrzelano, a ich rodziny traktowano jako zakładników. (Kiedy np. w prowincji Jarosław zaczęto rozstrzeliwać po jednym członku z każdej rodziny, dezerterzy zaczęli wychodzić z lasów, poddawać się, a czekała ich również śmierć). Za pomoc „bandytom” kryjącym się w lasach palono całą wieś (podobnie jak Niemcy w Polsce w czasie drugiej wojny światowej). Niektóre sprawozdania Czeki z tamtych czasów podają statystykę swych zbrodni. Np. jedynie w ciągu miesiąca września 1919r. w 10 rosyjskich prowincjach zatrzymano 48735 dezerterów i 7325 „bandytów”. Zabito 1826, a rozstrzelano 2230. Liczby te nie uwzględniają zabitych podczas chłopskich powstań. O likwidacji chłopów biorących w nich udział dowiadujemy się z pewnych wyrywkowych danych. I tak np. zwierzchnik Czeki w Samarze chwalił się 4240 zabitymi, 625 rozstrzelanymi i 6210 zatrzymanymi (prawdopodobnie zesłanymi później do obozów koncentracyjnych).
Znaczące powstania chłopskie odnotowano na Ukrainie. Były one formowane pod hasłami: „ziemia dla chłopów”, „wolny handel”, „sowiety bez Moskali i Żydów”. Tłumiąc te powstania oddziały Czeki i Armii Czerwonej nie oszczędzały nikogo: Ich następstwem były setki spalonych wsi i masowe egzekucje.
Wielki bunt chłopski na terenach między Wołgą, a Uralem zdziesiątkowano. Chłopi uzbrojeni jedynie w widły i kosy nie mieli szans wobec karabinów maszynowych i armat bolszewików. W ciągu kilku tygodni zamordowano tysiące powstańców, a setki wsi spalono. Mimo to bunty nadal się szerzyły na terenach środkowego biegu Wołgi. Chłopi walczyli o przeżycie, ponieważ plany rekwizycji na lata 1920 –21 skazywały chłopów na pewna śmierć.
Na Ukrainie jeszcze przez jakiś czas chowała się w lasach chłopska partyzantka. Dzierżyński wyposażony w kawalerie i samoloty likwidował ją przez dwa lata pozostawiając po sobie dziesiątki tysięcy ofiar. W tym czasie bolszewicka propaganda głosiła: „podnieśliśmy miecz... by wyzwolić ludzkość z jej kajdan”.
W krytycznym dla bolszewików r. 1921, kiedy bunty chłopskie i strajki robotników zagrażały ich władzy, postanowili oni powstrzymać nieco terror i odstąpić od systemu rekwizycji na wsi na rzecz podatków w naturze. Jednak spustoszenie spowodowane na terenach wiejskich terrorem spowodowało zaprzestanie przez rolników uprawy ziemi (często z powodu wcześniejszej rekwizycji nasion, bydła i narzędzi rolniczych). Wynikiem tych procesów było pojawienie się „wielkiego głodu”. Bolszewicy wykorzystali go propagandowo przeciw cerkwi i inteligencji.
Podobnie jak Dzierżyński na Ukrainie działał w innym rejonie Tuchaczewski (prowincji tambowskiej). Do jego praktyk należało branie zakładników, egzekucje, zsyłka do obozów koncentracyjnych, zagłada przy pomocy duszącego gazu itp. W lipcu 1921r bolszewicy zamknęli w obozach 50000 osób, w większości kobiet, starców i dzieci. Śmiertelność w tych obozach sięgała 20%.
Dzierżyński, będąc później poborcą podatkowym na Syberii założył tam tzw. „latające rewolucyjne trybunały”, które w kolejnych wsiach skazywały natychmiastowym wyrokiem do obozów chłopów nie płacących podatki. Praktyczne działania owych trybunałów opisał inspektor z Omska:...Chłopów, którzy nie wywiązali się w całości z kontyngentu dostaw krępuje się, zmusza do biegania nago wzdłuż głównej ulicy wsi, potem zamyka w nieogrzewanych szopach. Pobito wielką liczbę kobiet aż do utraty świadomości, układano je nagie do dziur wydrążonych w śniegu. Inna relacja z kijowskiej prowincji mówi: ...”stwierdza się tam falę samobójstw. Chłopi masowo odbierają sobie życie, ponieważ nie są w stanie zapłacić podatku, ani ponownie chwycić za broń, którą im skonfiskowano”.
Tym czasem głód obejmował coraz większe obszary. Na zjeździe w Moskwie przedstawiciel samarskiej prowincji mówił:...”Dzisiaj nie ma już buntów...tysięczne tłumy głodujących ludzi oblegają pokojowo komitet partii i czekają całymi dniami na nie wiadomo jakie, cudowne nadejście żywności. Nie udaje się rozpędzić tego tłumu w którym ludzie umierają każdego dnia jak muchy”.
Wobec tak wielkiej tragedii resztki ocalałej inteligencji uzyskały zgodę na założenie komitetu do walki z głodem. Różne międzynarodowe instytucje wyraziły gotowość pomocy lecz po wykorzystaniu przez bolszewików tych inicjatyw komitety rozwiązano. By nie została o nich dobra pamięć Lenin nakazał prasie „by ich członków obrzucono obelgami, by ich ośmieszano wszelkimi sposobami i nękano przynajmniej raz na tydzień przez dwa miesiące”. Po owej ofensywie prasowej Lenin nakazał owych intelektualistów wydalić z Moskwy do miejsc odległych, bez powiązań komunikacyjnych i tam sprawować nad nimi nadzór policyjny. Stali się groźni bo zyskiwali na popularności, a na to partia nie mogła się zgodzić.
Głód latem 1922 dotknął ok. 30 mln. osób. Mimo międzynarodowej pomocy, dzięki której żywiono ok. 12 mln. osób dziennie, zmarło z głodu w tym roku ok. 5 mln. ludzi. Głód według młodego jeszcze Lenina...”niszcząc zacofaną chłopska gospodarkę zbliża obiektywnie do naszego ostatecznego celu – socjalizmu...głód niszczy wiarę nie tylko w cara lecz nawet w Boga” Przy tych poglądach Lenin pozostał nawet w obliczu opisanej zbrodni.
Po pewnym oddechu jaki dali bolszewicy społeczeństwu wprowadzając na kilka lat NEP, nastała nowa fala terroru. Była ona wynikiem wstrzymania mechanizmów rynkowych, wywłaszczaniu chłopskich gruntów, oraz przymusowej pracy milionów osób owej drugiej rewolucji, której autorem był Stalin. Kraj ponownie zaczął pogrążać się w kryzysie. Wprowadzana przymusowa kolektywizacja rolnictwa przyniosła wkrótce swe śmiertelne żniwo. 
O ile na początku panowania bolszewików terror skierowany był na większych gospodarzy, a później całego chłopstwa, to terror 1929 skierowano na tych, których jego pierwsza fala nie dotknęła, na tych, którzy dorobili się w pierwszym okresie (kosztem innych), lub wzbogacili się w okresie NEP-u. Akcja przebiegała pod hasłem :”likwidacji kułaków”. Podzielono ich na trzy grupy:
• Biorących udział w kontrrewolucji- tych aresztowano i zesłano do obozów koncentracyjnych;
• Nie przejawiających opozycji lecz będącymi wyzyskiwaczami – tych zesłano do odległych zakątków kraju;
• Lojalnych wobec ustroju – tych osiedlono na obrzeżach obwodów które zamieszkiwali, poza strefami skolektywizowanymi.
Dobra „rozkułaczonych” chłopów były rabowane, sprzedawane na licytacji po śmiesznych cenach (np., 50 kopiejek za krowę) wśród brygad ludzi zajmujących się „rozkułaczaniem”.
Kolektywizacja i rozkułaczanie wywołały ponownie opór chłopów. Jedynie w marcu 1930r, GPU naliczyło 6500 masowych manifestacji, a w całym 1930r, ok. 2,5 mln. chłopów uczestniczyło w 14000 buntów.
Represje były straszne. W tym samym roku skazano na śmierć 20200 w sądach, a nie wiadomo ile ich zginęło w trakcie tłumienia buntów. W jednym tylko miesiącu lutym tego roku aresztowano 64589 tzw. kułaków (czyli dobrych gospodarzy). W latach 1928 – 1930 (półtora roku) w karnych obozach GPU liczba skazanych wzrosła o 100000 osób. Pod koniec 1931r liczba osób tzw.”rozkułaczonych” sięgała 1800000 osób z tzw. 2 i 3 kategorii. O warunkach w jakich żyli owi zesłani nieszczęśnicy świadczy opis losu jednego z transportów:...”Straszliwe warunki przewozu, niewystarczające, ohydne pożywienie, brak powietrza, przestrzeni, ciągłe zniewagi – wszystko to sprawiało, że ludzie nie wytrzymywali. Dziennie umierało ok. 40 ludzi. Transport zesłańców wyładowano na wyspie Nazino, w miejscu całkowicie niezamieszkałym. Zgłodniali, wychudzeni, bez dachu nad głową, bez narzędzi – ludzie zaczęli umierać. Pierwszego dnia pochowano 295 trupów. Dopiero czwartego dnia bolszewicy przysłali nieco mąki. Większość próbowała ją połknąć natychmiast i umierała z uduszenia. W czasie pobytu na wyspie nieszczęśnicy otrzymywali jedynie trochę mąki. Wkrótce pojawiły się przypadki kanibalizmu.
W oparciu o materiały z archiwów GPU w czasie od 1930r do 1932r zmarło ok. 300000 zesłańców. W miejscach zesłania ustanowiono niewykonalne normy pracy; nie wypłacano wynagrodzeń, zesłańców bito, zimą przetrzymywano ich w nie ogrzewanych lochach. Komendanci obozów wymieniali na towary zesłane kobiety!
Wielki głód lat 1932 –33r. spowodował ok. 6 mln, śmiertelnych ofiar. Wsie kołchozowe stosowały bierny opór wobec akcji państwa. Stawką było przeżycie zamieszkałych w nich chłopów. Wtedy bolszewicy ustanowili prawa przewidujące 10 lat obozu , bądź karę śmierci za wszelkie kradzieże, lub marnotrawstwo „socjalistycznej własności”. Najczęściej skazywano osoby, które ukradły kilka kłosów z kołchozowych pól. W wyniku tego prawa skazano (od 06. 1932r. do 12, 1933r.) przeszło 125 tyś. osób w tym 5400 na karę śmierci. Za samo pobłażanie (wobec panującego głodu) nie oszczędzano nawet wiejskich komunistów. W r. 1932 pięć tysięcy ich skazano „za zbrodnię pobłażliwości”.
Liczba zesłanych do gułagów „kołchoźników” w tych latach gwałtownie rosła. W r, 1932 przybyło do nich 71236 zesłańców, a już w następnym roku 268091. Tym czasem centrum bolszewików, wobec panującego na wsiach głodu, wydało nakaz ściągania natychmiast wszelkiego ziarna, łącznie z zapasów do siewu na przyszły rok. W ten sposób wydano na pastwę głodu miliony chłopskich rodzin i to najbogatszych rolniczych regionów państwa.
Nie mając ratunku, chłopi ruszyli po żywność w stronę miast, w dążeniu do przeżycia. Lecz bolszewik czuwał. Wydał w styczniu 1933r. okólnik polecający miejscowym władzom, zwłaszcza GPU, zakazać wszelkimi sposobami wyjazdy chłopów do miast.. Było to zaprogramowane skazanie na śmierć głodową milionów chłopskich rodzin. Raport GPU z marca 1933r. donosił, że tylko w jednym miesiącu przechwycono, w ramach tej operacji, 219460 głodujących chłopów. Konsul włoski donosił w tamtym czasie z Charkowa:...”Oprócz chłopów, którzy przybywają gromadnie do miasta, bo nie maja żadnej nadziei, że przeżyją na wsi, są dzieci, zabierane przez nich tutaj, a potem porzucane przez rodziców w nadziei, że ktoś zaopiekuje się ich potomstwem. Sami zaś wracają na wieś by tam umrzeć. Od tygodnia zmobilizowano dozorców, którzy obchodzą miasto i sprowadzają dzieci na posterunek policji...te, które nie są jeszcze spuchnięte i maja szansę przeżycia kieruje się do baraków, gdzie na słomie dogorywa blisko 8000 dzieci. Napuchnięte przewozi się pociągiem towarowym na wieś i porzuca w odległości 60 km od miasta, by pomarli tak, by ich nie widziano...”.
W 1933r. głód dotknął blisko 40 mln. osób. Na samej Ukrainie zmarło wówczas z głodu ok. 4 mln. osób, na płn. Kaukazie 1 mln. osób, w Kazachstanie 1 mln. osób. Są to liczby ujawnione w zachowanych danych, a te w tamtych czasach przechowywano sporadycznie. Kiedy pisarz M. Szołochow napisał list do Stalina informując go o torturach jakie stosują miejscowe władze wobec kołchoźników by wydali wszystkie zapasy, otrzymał odpowiedź: „Chłopi zostali słusznie ukarani ponieważ strajkowali i prowadzili krecią robotę przeciwko sowieckiej władzy”.
Lata biegły, a zbrodnicza mafia prowadziła nadal swe szatańskie dzieło. W styczniu 1934r. S. Ordżanikidze pisał do Kirowa o zbrodniach, których byli sprawcami:...”nasza kadra hartuje się jak stal”. 
Broń głodu zastosowana przez bolszewików wobec chłopów spowodowała, mimo zakazów, ich masową ucieczkę do miast. W miastach zaś robiono na nich łapanki. W ośmiu miesiącach 1934r. jedynie w miastach zamkniętych, przesłuchano, wobec braku paszportów, 630000 osób. W wyniku tych nieludzkich działań, wzmocnionych prawem, powstała wielka armia bezdomnych włóczęgów, których wyłapywano jak bezpańskie psy. W jednym tylko roku 1936, ponad 125000 nieletnich włóczęgów przeszło przez „domy przyjęć” NKWD. W latach 1935 do 1939r ponad 155000 młodzieży zamknięto w koloniach pracy NKWD, a 92000 dzieci od 12 do 16 lat stanęło przed sądem. W kwietniu 1939 ponad 10000 nieletnich więziono w obozach (gułagach). 
Nazwa złowrogiej instytucji zmieniła się z Czeki na GPU, jednocześnie metody terroru były nadal doskonalone. Prawo z 1. XII. 1934r. nakazywało ograniczać śledztwo do 10 dni, rozpatrywać przestępstwa w sądzie pod nieobecność stron, wykonywać natychmiast wyroki śmierci. Nowe dekrety z 5.06. 1947 ustanawiały, że wszelkie naruszenie własności państwa lub kołchozu karze się 5 do 25 latami pozbawienia wolności. Na mocy tego prawa jedynie w 1947r. skazano 380000 osób. Między innymi skazano na 8 lat pozbawienia wolności dwóch nastolatków za kradzież 3 ogórków w kołchozie!
Po zawładnięciu przez Sowiety krajów Europy Wschodniej podejście bolszewików do chłopów przyjęły wszystkie, rządzone przez komunistów kraje. W krótkim czasie pozbawiono rodzin żyjących na wsi ich wieloletniego dorobku tj. własności ziemi i inwentarza. Szczególnie tępiono byłych ziemian i tzw. „kułaków”, czyli dobrych indywidualnie gospodarujących gospodarzy. Represje objęły także ich rodziny, zwłaszcza jeśli chodzi o zatrudnienie na stanowiskach rozwojowych i przyjmowanie na wyższe uczelnie ich dzieci.
Z krajów objętych „opieką” Sowietów jedynie Polska, po kilku latach zbrodniczych praktyk na polskiej wsi, oparła się powszechnej kolektywizacji i przywróciła ziemię rolnikom (za wyjątkiem ziemian i tzw.”kułaków”).
Mimo tej spektakularnej obrony prywatnej własności chłopów, trwały wyniszczające ich praktyki bolszewickiej administracji. Polityka obowiązkowych dostaw i drakońskie podatki sprowadziły wiele chłopskich rodzin do tragedii. Np. Mieczysław Moczar kierując białostockim województwem postulował pozbawianie chłopów gospodarstw i wydalanie z powiatu o ile nie będą płacić podatków (K. Lesiakowski: Mieczysław Moczar. Warszawa 1998 s 163).
Podobnie jak w ZSSR władza bolszewików w Polsce była nienaruszalna. Zapisy konstytucyjne o „demokratycznych wyborach” były skierowane do społeczności światowej i nie miały nic wspólnego z realną rzeczywistością w kraju. Chłopi niby mieli własne stronnictwo PSL, lecz przed wyborami do sejmu bolszewicy wymordowali jego przywódców, między innymi B. Ściborka, zastępcy sekretarza generalnego PSL. Chłopów wzywano do urzędów UB, gdzie wymuszano na nich cofniecie podpisów pod listami PSL-u groźbami, biciem, kopaniem i innymi formami fizycznego znęcania, jak również odmową przydziałów środków niezbędnych do produkcji. (K. Lesiakowski. Op. cit. s.109 – 118). Prezes stronnictwa S. Mikołajczyk musiał potajemnie uciec za granicę.
Spacyfikowaną wieś komuniści wykorzystali ekonomicznie, pozbawiając perspektyw gospodarowania na niej dla nowych generacji. Kosztem chłopów zbudowano wielkie zakłady przemysłowe produkujące w dużej mierze sprzęt wojskowy dla potrzeb bolszewickiego imperium. Młodzież masowo opuszczała wieś i przenosiła się do miast. Powszechnie mówiono o starzeniu się wsi. Państwo systematycznie wypierało z produkcji drobne gospodarstwa i organizowało wielkie państwowe latyfundia zwane PGR-ami (Państwowe Gospodarstwa Rolne). Po roku 1989 synowie i wnuki owej pierwszej bolszewickiej ekipy rządzącej Polską nadały zmianom inny kierunek. Wielkie majątki powstałe z grabieży ziemi byłych właścicieli ziemskich, ziem opuszczonych przez tzw. „ kułaków” a także wypieranych z ojcowizny środkami ekonomicznymi chłopów małorolnych, znalazły się w prywatnych rękach. Wykupili je za bezcen ludzie, którzy w służbie bolszewików lub pod ich parasolem, w czasach PRL-u dorobili się majątku, kosztem swych wyzyskiwanych przez system rodaków.
Podobnie jak przy pierwszych powojennych reformach ich koszty ponieśli chłopi, tak i po reformach z 1989r. ta grupa społeczna poniosła największe straty. Ogromna liczba rodzin chłopskich znalazła się w sytuacji poniżej możliwości biologicznego przeżycia. Na wsiach pojawił się głód, dzieci przychodziły do szkoły bez śniadań, pojawiły się kradzieże i rozboje, ludzie nie wytrzymywali psychicznie upokarzającej ich sytuacji, wielu szukało ratunku w alkoholizmie, mniej oporni popełniali samobójstwa. A politycy grupy „okrągłostołowej”, podobnie jak ich powojenni przodkowie pełne usta mieli zapewnień o swych działaniach na rzecz tej uciemiężonej grupy społeczeństwa.

Terror wobec kościoła:
W morzu okrucieństwa, cierpień i terroru, nadzieja przetrwania była mocno zakorzeniona w wierze w Boga, płynące z niej miłosierdzia i sprawiedliwości, jeśli nie na tym świecie, to na tym lepszym pośmiertnym. Wiara dawała tym milionom terroryzowanych, torturowanych, gwałconych ludzi nadzieję na odmienność losu. Ona pozwalała przetrzymać najbardziej wymyślne tortury i podłości. Ona łagodziła nawet ostatnie tchnienia życia dostrzegając w ucieczce z ziemskiego piekła możliwość wejścia do krainy wiecznej szczęśliwości. Bolszewicy, jakby nie dość im było słyszeć jęków swych ofiar, postanowili im odebrać tę wspaniałą, zainstalowaną w człowieku właściwość. Zdając sobie sprawę z potęgi jaką pełnią w sferze dobra kościoły, rozpoczęli ich niszczenie drobnymi krokami. Kiedy spowodowana przez nich klęska głodu zaczęła rodzić wśród ludu nienawiść, ich propaganda zaczęła szerzyć kłamstwa, że winne nieszczęścia są kościoły. W ten sposób próbowano skierować nienawiść biedoty dotkniętej głodem na hierarchię kościelną.
Już 5. 02. 1918 bolszewicy wydali dekret o rozdziale cerkwi i państwa. Głosił on wolność sumienia, kultów i zapowiadał nacjonalizację cerkiewnych dóbr. Zaczęto mnożyć prowokacje wobec kościołów przez bezczeszczenie świętych relikwi, urządzanie antyreligijnych karnawałów podczas wielkich religijnych świąt itp. (akcje te są szerzone obecnie na całym świecie jak np. przemarsz gejów w Rzymie w czasie uroczystości religijnych). Popów i biskupów przeciwstawiających się zepsuciu karano aresztem. Pod pretekstem zwalczania głodu bolszewicy wydali dekret nakazujący natychmiastową konfiskatę w cerkwiach wszelkich cennych przedmiotów, złotych, srebrnych, drogich kamieni, zgromadzonych w świątyniach przez wiele pokoleń. Wierni stawali w obronie swych kościołów. Np. w Tule 15.03.1922 wojsko oddało strzały do tłumu zabijając 10 osób. Lenin w tym czasie przekonywał: „możemy zdobyć skarb wartości kilkuset mln rubli w złocie!...wszystko wskazuje, że nie osiągniemy swych celów w innym momencie, ponieważ jedynie rozpacz zrodzona z głodu, może wywołać przychylne, lub przynajmniej obojętne nastawienie mas do nas. Dochodzę do wniosku, że nastał moment by zmiażdżyć czarnosetny kler w najbardziej rozstrzygający i bezwzględny sposób”. 
W 1922r. zabito 2691 popów, 1962 zakonników i 13447 zakonnic. W tym czasie bolszewicy urządzali pokazowe procesy w większych miastach. W Piotrogrodzie 76 duchownych skazano na karę obozu, 4 stracono w tym metropolitę Piotrogrodu. W Moskwie do obozów skazano 148 duchownych, 6 na karę śmierci, a patriarchę Tichona umieszczono pod nadzorem policyjnym w klasztorze.
W latach 1929 – 1930 miał miejsce drugi atak na Cerkiew. Ogłoszono dwa dekrety:
• Ułatwiający walkę o wyplenienie religii;
• Wyłączający niedzielę jako dzień święty.
Zarządzono zajęcie dzwonów co spowodowało wiele rozruchów. Duchownych przyrównywano do „kułaków” i pozbawiono ich wszelkich praw np. do pomocy lekarskiej itp. Według niepełnych danych w r. 1930 zamknięto 6715 cerkwi. Duchownym nadano status „pasożytniczego elementu” z pozbawieniem możliwości zarobienia na życie przez jakąkolwiek pracę.
Mimo tych prześladowań w spisie z 1937r. 70% dorosłych osób oświadczyło, że są wierzącymi. Mimo to liczba cerkwi )w 1936r w porównaniu do okresu z przed rewolucji zmalała do 28%, meczetów do 32%, zaś liczba sprawujących posługi religijne zmalała z 112629 do 17857 w tym czasie.
Bolszewicy nie lubili faktów sprzecznych z ich ideologią. Statystyków, którzy ujawnili niekorzystny stan jeśli chodzi o eliminację wiary z życia społeczeństwa – po prostu aresztowali. Jednocześnie przypuszczono trzeci szturm na cerkiew, w wyniku którego liczba czyniących posługę religijną spadła z 24000 w 1936r do 5665 osób w r. 1941, z czego połowę stanowili duchowni z krajów nadbałtyckich i Polski.
Po II wojnie światowej, w okupowanych przez sowiety krajach, podjęto jak w dotychczasowym imperium, bezwzględną walkę z kościołami. Wobec hierarchii kościelnej stosowano różne represje, przekupstwo, infiltrację, pomówienia, areszty, oszczerstwa, tortury i zbrodnie. Los ten spotkał wielu dostojników kościoła, tak że ekspozytury bolszewizmu w uzależnionych od Moskwy krajach mogły meldować, jak uczynił to Hodża w Albanii, „że wszystkie meczety i kościoły zburzono lub zamknięto”. Tej fali niszczenia wiary i kościołów najdłużej opierała się Polska, chociaż i tu represje wobec Kościoła i metody usunięcia z życia duchowego narodu jego wiary przyjmowały perfidny, a nieraz okrutny charakter. Jednym z tych sposobów była i jest próba deprawowania społeczeństwa, bo tylko takie podatne jest na wszelkie manipulacje. Zaatakowano przede wszystkim rodzinę, będącą ostoją tradycyjnych wartości (patrz W. Łysiak: „Stulecie Kłamców” s. 113 – 117).
W walce z polskim Kościołem byliśmy świadkami aresztowania prymasa Polski kardynała S. Wyszyńskiego oraz wielu innych hierarchów. Zamordowano księdza J. Popieluszkę i wielu innych. Po 1989 mimo zmiany systemu, bolszewicy, którzy obecnie przyjęli nazwę liberałów, kontynuują swe dzieło niszczenia wiary przy pomocy zawłaszczonych przez nich środków masowego przekazu, a także różnych skorumpowanych artystów byłego, bolszewickiego „frontu ideologicznego”. Pisze o tym obszernie J. R. Nowak w swym dziele: „ Zagrożenie dla Polski i polskości” Warszawa, 1988r. s. 447 –474. 

Terror wobec Kozaków:
Kozaków bolszewicy zaliczali do „wrogów klasowych” W jednym z dokumentów tych czasów czytamy: „Kozacy będą musieli zostać zagłodzeni i fizycznie zlikwidowani co do jednego”. Ustanowione przez Czekę „trójki” (trybunały) jedynie w październiku 1920r. skazały na śmierć 6000 osób. Rodziny Kozaków brano jako zakładników (kobiety, dzieci, starcy) i trzymano ich w błocie i chłodzie, tak że „ginęli jak muchy”. Kobiety gotowe były na wszystko, by uniknąć śmierci. Strzegący ich w obozach żołnierze wykorzystywali ich sytuację i handlowali nimi jak towarem. W latach 1919 – 20 na ok. 3 mln. kozackiej ludności ok. 500000 zabito lub zesłano do obozów.

Terror wobec kobiet:
W tzw. wojnie klasowej nie pominięto i kobiet. Żony, matki, córki, a nawet babcie z domów inteligencji, choć nie tylko, nazwano „burżujkami” i upokarzano je na wszelkie sposoby. Zmuszano je do czyszczenia ustępów i koszar, a ich gwałcenie przybrało olbrzymie rozmiary.

Terror wobec inteligencji:
Około roku 1930 ostrze zbrodni skierowano przeciw „specjalistom”. Stalin dał wytyczne by rozstrzelać dwie lub trzy dziesiątki „tych szkodników”. Od 1928r. do 1931 wykluczono z administracji państwowej 138000 funkcjonariuszy. W Dombasie w latach 1930 do 31r. zwolniono lub aresztowano 48% inżynierów. Jednocześnie dziesiątki inżynierów, agronomów, techników i zarządców padło ofiarą dyskryminacji i represji. Ich dzieciom uniemożliwiono dostęp do szkół wyższych.
Eliminacja inteligencji dotknęła wojskowych, dyplomatów, naukowców, pisarzy, publicystów i aktorów. Szczególne nasilenie terroru wobec tych grup miało miejsce w czasie kierowania GPU przez Jeżowa i w okresie przed 2 wojną światową. Gen. Tuchaczewskiego, siedmiu innych generałów i 980 wyższych oficerów skazano na śmierć, zarzucając im spisek. Dyplomaci i personel Komisariatu Spraw Zagranicznych byli szczególnie tępieni – zarzucając im szpiegostwo. Aresztowano takich wynalazców jak Tupolewa, Karolewa, a także lingwistow, biologów i innych. Oskarżono również o odchylenia od norm realizmu socjalistycznego pisarzy i innych twórców. 2000 członków Zw. Pisarzy zesłano do obozów lub stracono.
Wielkie czystki dotknęły narody Kaukazu: Czeczenów, Inguszów, Krymskich Tatarów, Karaczajów, Bałkarów, Kałmuków. Ok. 900000 osób tych narodowości zesłano na Syberię, do Kazachstanu, Uzbekistanu i Kirgizii. Potem przyszła kolej na Grekow, Bułgarów, Ormian, Kurdów i Chemszinów. W czasie przemieszczania tych mas ludzkich, w zamkniętych bydlęcych wagonach, ludzie masowo umierali z głodu, braku wody i powietrza. Zesłańcom nie dawano jeść ani pić. Spośród 608749 osób zesłanych z Kaukazu zmarło do r. 1948 - 146892 osób. Inną zbrodnią, do której przyznali się i „alijanci” było wydanie po wojnie bolszewikom jeńców wojennych pochodzących z sowieckiego imperium. Z ok. 5 mln. tych jeńców przeżyło 1545000. Około 2655000 cywilów wywiezionych w czasie wojny na roboty na Zachód bolszewicy zesłali do obozów na 10 – 20 lat. Generała Wlasowa i jego oficerów rozstrzelano.
Terror bolszewików dotykał wszystkich i nikt nie był pewny swego życia. Kiedy zabrakło domniemanych przeciwników zaatakował nawet swoich najwierniejszych wyznawców. Pojawiły się morderstwa i procesy przywódców ideologii zbrodni. Zamordowano S. Kirowa, następnie zlikwidowano Zinowiewa, Kamienina wraz z ich zwolennikami, a następnie współpracowników Lenina jak np. Kriestinskiego, Rykowa, Piatakowa,, Radka, Bucharina. Jeden z filarów zbrodniczego systemu Trocki uciekł za granicę, lecz po latach zamordowano go w Meksyku. W latach 1937 – 38 zlikwidowano przywódców KPP. Przed wojną, w czasach kiedy o życiu decydował Jeżow stracono 98 z 139 członków KC KPZR, Podobny los spotkał 1108 z 1966 delegatów na XVII zjazd partii. W tym czasie zdziesiątkowano również kierownictwo konsomołu. Na Ukrainie z zatrzymanych 106 tyś. większość stracono. Na 200 członków KC KPU przeżyło jedynie 6 –ciu.
Po śmierci Stalina dziwnym zbiegiem okoliczności poumierali również gubernatorowie wyznaczeni przez niego do rządzenia podbitymi narodami. Nagła śmierć spotkała Bieruta, Picka Gotwalda, a więzienia zapełniły się całą plejadą wiernych sług głównych zbrodniarzy L. Berii i J. Stalina. Zło w imperium, po tylu latach jego szerzenia było zbyt utrwalone, toteż śmierć jednych zbrodniarzy stworzyła miejsce dla dalszych. Rządzić zaczęli imperium, po krótkim panowaniu Chruszczowa, towarzysze Bułganin, Mikojan, wcale nie lepsi od swoich poprzedników. Potem zastąpił ich Breżniew, który pokazał światu swe okrucieństwo gasząc zryw wolności Węgrów.
Terror wobec mniejszości narodowych jest przedmiotem oddzielnego studium.
Kończąc ten ustęp możemy zauważyć pewną logikę w procesie szerzenia zła przez bolszewików:
1.Wykorzystanie robotników i chłopów do zagrabienia ziemi i majątku właścicielom ziemskim; majątku, fabryk, budynków i mieszkań bardziej majętnej ludności miast, a ograbione miliony owych posiadaczy wymordowano lub skazano na okropieństwa życia w obozach koncentracyjnych.
2.Po wyniszczeniu ludności o charakterze przywódczym imperium terror skierowano na robotników i chłopów, sprowadzając ich do statusu niewolników.
3.Pozostawiono pewne zastępy inteligencji i specjalistów na stanowiskach do czasu przyuczenia przez nich do potrzebnych specjalności przydzielonych do nich bolszewików. Po spełnieniu tego zadania i te grupy poddano likwidacji.
4.W następnym etapie, wobec braku wyraźnych przeciwników stosowano terror wobec całej ludności w sposób przypadkowy. W ten sposób całe społeczeństwo utrzymywano w strachu bez możliwości przeciwstawienia się jego wyniszczaniu.
5.W ostatnim etapie, zło tkwiące w przywódcach bolszewizmu, wobec braku innych ofiar, podjęło proces wzajemnego wyniszczania siebie owych przywódców, co po dziesiątkach lat doprowadziło do rewolucji Gorbaczowa.
Wirus zła, podobnie jak wirusy innych groźnych chorób przenosi się nieraz na dalekie odległości tworząc nowe ogniska zła. Po upadku sowieckiego imperium wirus ten błyskawicznie przeniósł się na Zachód i stamtąd atakuje chrześcijaństwo, islam i inne religie broniące ludzkość przed złem, i próbujące szerzyć w świecie filozofię miłości.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#220604

 Autorowi artykułu serdecznie dziękuję  za zawartą w nim treść. Jest naprawdę pouczająca.

Panu Józefowi z Londynu składam szczere wyrazy ogromnej wdzięczności za wszystkie komentarze, które po artykułem zamieścił.

Pozdrawiam bardzo serdecznie pozostając z głębokim szacunkiem dla obydwu Panów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#220609

Dlaczego ŻYDOKOMUNA? Odpowiem krótko: Ponieważ trudno znaleźć właściwsze określenie dla najbardziej podstępnej i zarazem najbardziej zbrodniczej ideologii w historii ludzkości. Tylko jeden wyraz, a jakże pojemne i ściśle powiązane ze sobą, znaczenia. Pierwsze nawiązuje do niekwestionowanych autorów ("all rights reserved") systemu, którego celem jest zdobycie pełnej władzy nad światem. Określenie drugie stanowi natomiast rzeczywisty charakter tegoż systemu. Skrywanego zarówno pod pojęciami ogólnie akceptowanymi ("demokracja", "wolny rynek", "liberalizm" itp.), jak i takimi, które wzbudzają jednoznacznie negatywne odczucia ("nazizm", "faszyzm", "stalinizm" itp.).

Zaręczam, że pod każdą z ww. formacji politycznych kryje się identyczne - choć realizowane różnymi metodami - przesłanie: zauroczyć, ogłupić lub zmusić siłą tzw. ciemne masy do realizacji celów narzuconych przez koczowników plemiennych, którzy wmówili sobie rasistowską wyższość nad innymi. Wyrażają ją w różny sposób - od specjalnie dobranego słownictwa (np. nazywanie nie-Żydów "gojami", co w talmudycznej terminologii oznacza... bydlę o ludzkiej twarzy), po wysyłanie na rzeź milionów ludzi. Liczy się tylko ich geszeft.

Inteligentni "goje" znają te geszefty aż nadto dobrze. Dla nich żydokomuna nie kończy się na "Protokołach mędrców Syjonu" jako scenariuszu oraz Związku Sowieckim jako praktycznej realizacji tej ideologii. Potrafią wyciągnąć wnioski zarówno z historii wcześniejszej (patrz: faktyczni inspiratorzy tzw. Rewolucji Francuskiej), jak i późniejszej, wyrażonej geszeftami w rodzaju "nazizmu" którego głównym ideologiem był Żyd Alfred Rosenberg czy "holocaustu", wymyślonego i wprowadzonego w czyn przez Żyda Adolfa Eichmanna.

Tylko w XX wieku te geszefty doprowadziły do wymordowania ponad 100 milionów ludzi. Tymczasem my ciągle słyszymy o kilku milionach Żydów, w dodatku - zamordowanych najczęściej w ramach rozgrywek żydowsko-żydowskich.

Co gorsze, ideowi spadkobiercy oprawców liczą, że za ich zbrodnie polscy "goje" zapłacą nie tylko ciągłym poniżaniem w żydowskich mediach ale także bardziej konkretnie - kwotą ponad 60 mld dolarów tytułem "odszkodowań". Historia jest nauczycielką życia, toteż powinniśmy wyciągać właściwe wnioski, zanim zamiar stanie się faktem, a "przedsiębiorstwo holocaust" sięgnie do naszych kieszeni i ograbi na całe pokolenia...

Począwszy od drugiej połowy XX wieku żydokomuna czerpie swoje profity nie z trupów lecz z pracy "gojów". To mniej ryzykowne, a przy tym bardziej intratne rozwiązanie. Sprawdza się jednak tylko w społeczeństwach najbardziej odmóżdżonych przez żydokomunistyczną ideologię. Tymczasem społeczeństwo polskie należy akurat do najbardziej odpornych na jej hasła. Stąd systematyczna i bezwzględna praca nad zmianą jego świadomości.

Niestety, jest to praca skuteczna. Gdy słucham wypowiedzi oraz obserwuję zachowania wielu z moich rodaków, to skłaniam się do przekonania, że żydowska definicja "goja" zyskuje coraz większe usprawiedliwienie. I nikłym pocieszeniem okazuje się tutaj świadomość zainfekowania żydokomuną niemal całej Europy (na czele z Niemcami i Francją) oraz łatwość przerzutu tej choroby w ramach unijnego kołchozu.

Wierzę jednak, że tę chorobę można zwalczyć. Zwłaszcza w narodzie polskim, nad wyraz odpornym na żydokomunistyczne hasła i przywykłym (m.in. przez 123 lata rozbiorów) do konsekwentnej walki z okupantami.

Zacznijmy więc od ich rozpoznania. Naturalnymi rozsadnikami żydokomuny są - to chyba oczywiste - sami Żydzi. Swego czasu szerokousta Małgorzata Niezabitowska, w jednej osobie Żydówka, agent bezpieki o pseudonimie "Nowak" i rzecznik prasowy rządu pod światłym kierownictwem żydowskiego przechrzty Tadeusza "Siła Spokoju" Mazowieckiego, raczyła ocenić liczbę Żydów w Polsce na około trzy tysiące i wyrazić zdziwienie, iż tak skromne grono może generować "antysemityzm". Najlepszym komentarzem do deklaracji Pani Rzecznik Rządu RP o liczbie Żydów w naszym kraju wydaje mi się krótkie lecz dosadne pytanie mojego kolegi: "To dlaczego, k..., ja ich wszystkich widzę w telewizji?!".

Żarty na bok... Wiarygodne, bo syjonistyczne źródła, mówią, że liczba Żydów w granicach obecnej RP waha się od miliona do półtora miliona osób ze stałą tendencją rosnącą. Jest to konsekwencja systematycznego napływu przedstawicieli tej nacji do naszej ojczyzny, ocenianego - według danych nad wyraz kompetentnego w tych sprawach "Tygodnika Powszechnego" - na kilkadziesiąt tysięcy rocznie.

Te liczby wyjaśniają bardzo wiele. Pozwalają np. odszukać Żydów... zmartwychwstałych w obozie Auschiwtz - Birkenau. Przypomnijmy, że przez dziesiątki lat wbijano nam do głów liczbę żydowskich ofiar tego obozu na ponad 3 mln, tymczasem obecnie wymienia się liczbę - też raczej nie ostateczną - trzykrotnie niższą. Co ciekawe, żaden żydowski autor pierwszej wersji jakoś nie ucierpiał z powodu propagandowego uśmiercenia 2 mln swoich rodaków...

Populacja od miliona do półtora milionów Żydów w trzecio-czwartej RP pozwala też lepiej zrozumieć takie choćby fenomeny jak kilkusettysięczne nakłady jawnie żydokomunistycznych tytułów ("Gazeta Wyborcza", "Polityka" itd.), wyjątkowo stabilny i liczny elektorat polityków wywodzących się z dynastii żydokomunistycznych zbrodniarzy (Marek Borowski vel Berman, Aleksander Kwaśniewski vel Stolzman, Jacek Kuroń vel Kordblum, Włodzimierz Cimoszewicz vel Goldstein itd.) oraz żydowską penetrację praktycznie wszystkich dziedzin życia społecznego, kulturalnego i gospodarczego w Polsce.

Podczas ponad trzydziestoletniej praktyki dziennikarskiej dane mi było spotykać katalogowych przedstawicieli żydokomuny nawet na tak - wydawałoby się - marginalnych "odcinkach frontu ideologicznego" jak np. miejska biblioteka czy punkt skupu buraków. Wystarczyło jednak przyjrzeć się doborowi i ekspozycji książek w tejże bibliotece lub wysłuchać relacji rolników na temat sposobu ustalania cen płodów rolnych, aby zrozumieć, że nie były to bynajmniej "odcinki" powierzone swoim ludziom przypadkowo.

Cudem zmartwychwstała, półtoramilionowa rzesza obywateli żydowskiego pochodzenia, pozwala również zrozumieć powody ostrej walki frakcyjnej w łonie samej żydokomuny, z historycznym już podziałem na "żydów" i "chamów". Intratnych posad przydzielonych z państwowej czy samorządowej puli jest bowiem wielokrotnie mniej, tymczasem na ich otrzymanie liczy także co najmniej tak samo liczna jak koczownicy plemienni, armia "szabas-gojów", czyli - znów sięgniemy do terminologii talmudycznej - bydląt użytecznych, bo służących żydowskiej sprawie.

Czy warto podejmować - jakże nierówną - walkę z czterema, może nawet sześcioma milionami nominowanych janczarów żydokomuny, uzbrojonych w liczne narzędzia przymusu i świadomych grupowych oraz osobistych korzyści z ujarzmienia ponad 30-milionowego narodu w środku Europy? Jestem przekonany, że warto. Choćby w imię grupowych oraz osobistych korzyści, postrzeganych z pozycji całej Polski i pojedynczego Polaka.

Cała nasza, ponad tysiącletnia, historia dowodzi, że za wolność Ojczyzny i wolność osobistą potrafiliśmy płacić nawet cenę najwyższą, czyli życie. Dzisiaj do osiągnięcia tego samego celu wystarczy świadomość, kto nami rządzi i jakie ma cele oraz konsekwentny, choćby bierny, opór wobec działań i metod żydokomuny.

W tej kwestii nie może być żadnych kompromisów. Wprawdzie niejaki Adam Michnik vel Szechter uważany do czasu tzw. afery Rywina za faktycznego nadprezydenta RP, raczył stwierdzić, że środowiskiem z którego pochodzi jest (cytuję za miesięcznikiem "Powściągliwość i praca" nr 6/1988) "liberalna żydokomuna" lecz zaręczam, że jest to określenie równie prawdziwe jak np. "cnotliwa dziwka" lub - żeby było bardziej adekwatnie - "miłościwy morderca". Żydokomuna była i jest ideologią zbrodniczą ze swojej natury, a jedyny pożytek z powyższego sformułowania Michnika stanowi jej usankcjonowanie jako bytu politycznego.

Warto zatem przedstawić prawdziwe oblicze żydokomuny, bez maski i niedomówień. Z pokazaniem jej prawdziwego rodowodu, metod działania, tworzonych instytucji, inspirowanych akcji oraz zaplecza kadrowego.

Oczywiście, jest to zadanie ponad siły i możliwości jednego człowieka. Bez wsparcia czytelników, m.in. w uzupełnianiu materiałów źródłowych, ta inicjatywa może podzielić los tysięcy wcześniejszych - zarzuconych przez samych autorów bądź skutecznie sprowadzonych na margines przez żydokomunistyczną agenturę.

Dodajmy, że jest to agentura która na listach podsuwanych nam przez tzw. Instytut Pamięci Narodowej i różnej maści Wildsteinów nie pojawia się wcale lub występuje w ilościach śladowych. Ta agentura ma bowiem zupełnie innych, znacznie potężniejszych dysponentów niż oficerowie prowadzący z UB, SB, UOP, ABW czy WSI. Nazwisk Jakuba Bermana, Julii Brystigerowej, Romana Romkowskiego, Anatola Fejgina i setek innych żydowskich oprawców narodu polskiego nie znajdziemy na listach preparowanych przez kolejnych "lustratorów". To są bowiem agenci z zupełnie innego nadania... Podobnie zresztą, jak ich współcześni następcy.

Inspiracją do stworzenia oraz systematycznej rozbudowy bazy agentów i kreatur działających na szkodę Narodu Polskiego stała się dla mnie "Lista zakonspirowanych Żydów", którą otrzymałem trzy lata temu od anonimowego czytelnika "MOTO". Przygotowana prawdopodobnie w pierwszej połowie 2004 roku - na co wskazywało m.in. lokowanie niektórych "bohaterów" listy jeszcze wśród osób żyjących - zawiera dane ustalone w oparciu o zawartość tajnych kartotek ludności Polski przy Centralnym Biurze Adresów MSW, relacje Polaków znających osobiście zakonspirowanych Żydów oraz fakty z mediów i ogólnie dostępnych słowników biograficznych, opracowań historycznych itp. wydawnictw.

Oczywiście, dokument ten stanowi jedynie zaczątek naszej bazy. Cenny wprawdzie lecz wymagający konsekwentnego aktualizowania charakterystyk Żydów umieszczonych na wspomnianej liście oraz ujawniania wrogów następnych. A ich liczba daleko przekracza 835 pozycji z ww. listy. Zwłaszcza, jeśli do innych zakonspirowanych Żydów dorzucimy tępych szabas-gojów polskiego pochodzenia, gotowych za judaszowe srebrniki realizować cele żydokomuny w Polsce.

Trudne to wprawdzie dzieło lecz niezbędne dla uświadomienia sobie stopnia zagrożenia ze strony przybłędów ucharakteryzowanych na "24-karatowych Polaków" i konsekwentnie dążących do unicestwienia ostatniej przeszkody w uczynieniu Europy żydowskim rajem. Historia i dziesiątki milionów ofiar żydokomuny w wersji stalinowskiej oraz hitlerowskiej pokazały, że koczownicy plemienni są gotowi dokonać tego za każdą cenę. Nie dajmy im tej satysfakcji. Działajmy z wyprzedzeniem, dekonspirujmy żydokomunę z pełną bezwzględnością. Nasi dziadkowie i ojcowie kładli na szale w tym celu swoje życie. Nam wystarczy determinacja i wzajemne wsparcie w ujawnianiu faktów i całej prawdy. Liczę na pomoc wszystkich Rodaków.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#220682

Ajzen-Andrzejewski nie był szeregowym komunistą. Musiał należeć co najmniej do bliskich współpracowników a prawdopodobnie był agentem NKWD. I to wyjątkowo zaangażowanym.

Komunista od dziecka

Leon Andrzejewski naprawdę nazywał się Leon Ajzef vel Lajb Wolf Ajzen, chociaż jak wyznał jego jedyny syn Tadeusz ?Gazecie Wyborczej? mógł też nosić nazwisko ? Ajzer. W efekcie Tadeusz Andrzejewski ?nie wie?, jak naprawdę nazywał się jego ojciec. (Wie za to, że nazwisko zmienił ?na rozkaz Stalina?, bo żydowskie ?źle wyglądało? na ważnych dokumentach, które podpisywał. Tak naprawdę ?rozkaz? ten dotyczył wszystkich budowniczych powojennego ładu i miał ukryć przed Polakami ich pochodzenie.) Wiadomo za to kiedy się urodził ? 24 grudnia 1910 roku w Łodzi jako syn Stefana a właściwie Bencjona Ajzena (albo Ajzera, jeśli wierzyć jego potomkowi). Leon Ajzen pochodził z rodziny żydowskiej i jak wielu Żydów związał się Komunistyczną Partią Polski (po wojnie należał też do PPR i PZPR) Uczynił to wcześnie, według ?Gazety Wyborczej? w wieku czternastu lat, przez co ?nie mógł zdać matury?, gdyż gdy tylko spróbował, ?zostawał aresztowany?. Ajzen w więzieniu był dwukrotnie ? w latach 1929-1933 i 1934-1939. W sumie 9 lat a nie jak twierdzi jego syn ? dwanaście. Oczywiście przyczyną aresztowania nie była chęć utrudnienia zdobycia wykształcenia komuchowi (polskie władze miały większe zmartwienia, niż poskramianie ambicji naukowych dziewiętnastoletniego smarkacza) a jego wroga wobec kraju działalność. Pomijany jest za to ciekawy fakt z ?przedwojennego? życia Andrzejewskiego-Ajzena. ?Gazeta Wyborcza? napisała, że w czasie wojny w łódzkim getcie zginęli żona i dziecko Ajzena. W czasie wojny musieli więc mieszkać w Łodzi, podczas gdy sam Ajzen od 1939 roku przebywał we Lwowie, gdzie współpracował z radzieckimi władzami okupacyjnymi. Musiał więc ożenić się bardzo młodo i zostawił rodzinę na pastwę Niemców albo porzucił ją we Lwowie, skąd została wywieziona do Łodzi (mało prawdopodobne). Chyba, że Andrzejewski okłamywał syna i drugą żonę i nigdy pierwszej żony nie miał. W jego przypadku wszystko jest możliwe. Kujbyszew ? kuźnia kadr NKWD Ajzen-Andrzejewski nie był szeregowym komunistą. Pod określeniem kolaboracji z okupantem w jego przypadku kryje się coś więcej, niż wysługiwanie się sowieckim bandytom. Musiał należeć co najmniej do bliskich współpracowników a prawdopodobnie był po prostu agentem NKWD. I to wyjątkowo zaangażowanym. W przeciwnym nie doszedłby do tak wysokich ?godności? w aparacie terroru komunistycznego. Chodzi o ?kuźnię kadr? UB, czyli Szkołę Oficerską nr 366 w Kujbyszewie, kształcącą na specjalnym kursie przyszłych katów narodu polskiego. Na ten kurs w kwietniu 1944 roku zostali skierowani starannie wyselekcjonowani żołnierze I Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki oraz Armii Czerwonej. Jeszcze zanim trafili do Armii Berlinga, wszyscy mieli za sobą wielomiesięczne szkolenie NKWD, połączone z przeprowadzeniem akcji wywiadowczych i dywersyjnych, polegających m.in. na rozpracowywaniu struktur polskiego podziemia (biorąc pod uwagę fakt, że w tym celu byli przerzucani do Polski jeszcze przed wybuchem wojny niemiecko-rosyjskiej z efektów ich pracy korzystało i NKWD i Gestapo). Po przybyciu do tej specjalnej szkoły NKWD wszyscy, wypróbowani już przecież ?towarzysze? zostali poddani ponownej ostrej selekcji. Z 270 kandydatów do ostatecznego szkolenia wybrano 217. Komendantem tej szkoły NKWD i ?kursu polskiego? był oficer śledczy NKWD płk. Dragunow, zastępcą ds. szkolenia ? płk Somow. Jedynym wykładowcą znającym język polski ? ppor. Lajb Ajzen, który był też zastępcą komendanta szkoły ds. polityczno-wychowawczych. Co istotne ? politrukiem Ajzen był w czasie, kiedy szeregowi żołnierze Armii Berlinga szli ?wyzwalać? Polskę. Z walką na froncie nie miał więc wtedy nic wspólnego. Warto zatrzymać się na moment nad tym etapem życia Andrzejewskiego. Skoro spośród wszystkich pachołków Stalina to właśnie jemu powierzono odpowiedzialne zadanie szkolenia kard UB, to znaczy, że był bardzo zaangażowany w działalność NKWD. Przedmiotem kursu nie były też bynajmniej pogaduszki ideologiczne ani tego typu bzdury. Miał on charakter bardzo praktyczny ? przygotowywał kandydatów do przyszłego komunistycznego aparatu terroru w zakresie pracy śledczej i operacyjnej, m.in. ?technik przesłuchań? (ciekawe, czy towarzysz Ajzen osobiście omawiał uczniami ?techniki? wyrywania więźniom paznokci?). Pierwsi absolwenci ukończyli kurs w Kujbyszewie 31 lipca 1944 roku i dostali ?przydziały? w aparacie bezpieki. Już wkrótce na kurs przybyli nowi uczniowie ? ci kształcili się do marca 1945 roku. Ajzen jednak już się nimi nie zajmował. Stalin powierzył mu inne ?odpowiedzialne? zadanie ? 22 sierpnia 1944 roku został Kierownikiem ochrony PKWN. Niemal jednocześnie, bo w okresie 1944-1946 był zastępcą kierownika Wydziału Personalnego Resortu Bezpieczeństwa Publicznego i dowódcą Szkoły Oficerskiej Urzędu Bezpieczeństwa. Pod tymi wszystkimi nazwami krył się po prostu aparat terroru wobec narodu polskiego, bezwzględnie zwalczający zarówno opozycję jak i wszelkie przejawy chociażby niechęci wobec ?ludowej władzy?. Będąc szefem wydziału personalnego UB Ajzen dobierał kadry do tej instytucji, organizując wszystko oczywiście na wzór radziecki. Tym samym Ajzen jest odpowiedzialny za zbrodnie popełnione na narodzie polskim przez komunistyczne władze jako współtwórca aparatu terroru. Wychowawca kadr W latach 1946-1948 pełnił funkcję dyrektora Gabinetu Ministra Bezpieczeństwa Publicznego. W okresie 1948-1949 roku pełnił funkcję zastępcy komendanta Centrum Wyszkolenia Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (MBP) w Legionowie. Potem znów stał na czele struktur bezpieki ? w latach 1949-1953 pełnił funkcję wicedyrektora Departamentu IV MBP, a od 1953 do 1954 ? p.o. dyrektora Departamentu III MBP. Następnie, do 1955 był jego wicedyrektorem. Od 1955 do 1956 był też wicedyrektorem w Departamencie IV Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego, a w latach 1956-57 jeszcze w Departamencie I Komitetu ds. BP. Warto w tym miejscu przypomnieć czym zajmowały się owe departamenty w Misterstwie Bezpieczeństwa Publicznego ? departament I ? kontrwywiad, departament III ? walka z podziemiem zbrojnym. Powstały po likwidacji MPB departament IV Komitetu ds. BP zajmował się m.in. ?ochroną gospodarki narodowej przez wrogą działalnością? oraz perlustracją korespondencji. Departament I Komitetu ds. BP powstał z przekształcenia Departamentu VII MPB i zajmował się wywiadem zagranicznym. Tym samym Andrzejewski zwalczał podejrzanych o szpiegostwo, czyli w praktyce każdego, kto się nie podobał ludowej władzy (takie zarzuty stawiano chociażby rotmistrzowi Pileckiemu czy ks. biskupowi Kaczmarkowi), jest też odpowiedzialny za wymordowanie setek patriotów z Armii Krajowej. Również wrogą działalnością wobec gospodarki narodowej mogło być wszystko ? od próby zachowania własnego sklepiku czy warsztatu szewskiego po niewyrobienie wymaganej normy. W praktyce każdy Polak mógł wpaść w łapy któregokolwiek z uczniów i podwładnych Ajzena. W okresie terroru stalinowskiego takich spraw było setki. Andrzejewski był tak ?zasłużony? w krzewieniu stalinowskiego terroru, że w okresie ?odwilży? ? 30 stycznia 1957 roku został odwołany ze wszystkich funkcji. Oczywiście nie poniósł żadnej kary. Pozostał w MSW, gdzie pracował do 1960 roku. Nie był to jednak koniec jego kariery. Co więcej ? również jego dalsze losy są nader interesujące. Warto się jednak pochylić nad stalinowskim okresem jego życia, chociażby po to aby porównać fakty z obrazem Andrzejewskiego przedstawionym trzy lata temu przez ?Wysokie Obcasy? ? weekendowy dodatek do ?Gazety Wyborczej? w reportażu poświęconym jego żonie ? Sonii Landau ? w Polsce znanej jako Krystyna Żywulska ? autorce tekstów piosenek i pisarce (autorka głośniej książki ?Przeżyłam Oświęcim?). ?Miał tyle cierpliwości? Leon Andrzejewski przyjaźnił się z Sonią od dziecka. Młodziutkiej Żydówce imponował wtedy swoim komunizmem, łącznie z odsiadkami. ?Wyborcza? wspomina o nim przy okazji opisywania jej losów, ale czyni to w sposób wyjątkowo cyniczny. Lata kolaboracji i wykładów w szkole NKWD podsumowuje zdaniem ? ?Wojnę spędził w Związku Radzieckim (?)?, dodając, że ?w Polsce zjawił się jako bohater, pułkownik Armii Berlinga?. Autorka reportażu nie wspomina czyim ?bohaterem? był Leon-Lejb. Chyba tylko NKWD, bo skoro w 1944 roku kształcił kadry UB, to raczej z karabinem na sznurku nie maszerował ramię w ramię z towarzyszami strzelając do Niemców (i żołnierzy AK). Lata wprowadzania stalinowskiego terroru, gazeta Michnika podsumowała natomiast jednym zdaniem - ?Natychmiast zaangażował się w umacnianie władzy ludowej. (?)?. Z reportażu można też dowiedzieć się, co było najważniejsze dla Andrzejewskiego. ?Dla Leona liczyły się trzy rzeczy: ojczyzna, partia, rodzina. Za wszystkie bez wahania oddałby życie. Za partię odsiedział swoje przed wojną, oddał jej młodość. Za ojczyznę walczył u boku Armii Czerwonej, nigdy nie stchórzył. Że rodzina jest ważna ? oznaczało, że muszą jadać wspólnie obiady. Zbierali się więc w jadalnym willi na Zawrat. Ojciec, matka, trzech chłopców (tylko jeden ? Tadeusz był biologicznym synem Ajzena ? przyp. red.). Gosposia podawała obiad?. Komunistyczny morderca, współodpowiedzialny za zbrodnie przeciwko narodowi polskiemu był też ?wrażliwy?, tak przeżywał niepewność związaną z tym, czy Sonia Landau ? Krystyna Żywulska wybierze jego, czy swoją przedwojenną miłość, że ?mdlał w łazience?. Ofiary jego uczniów mdlały podczas przesłuchań ? od razów kijami, wyrywania paznokci czy badania po czterdzieści godzin bez przerwy, ale o tych omdleniach w ?Gazecie Wyborczej? nie padło ani jedno słowo. Zamiast tego jest piękny opis, jak to wrażliwy Leon zapewnił Krystynie Żywulskiej ?spokój? plus apartament, samochód, gosposię i załatwił jej sanatorium. W zrujnowanej Polsce ?apartament? i gosposię! Takie luksusy mieli tylko stalinowscy aparatczycy i to ci najbardziej zasłużeni. O samochodach, którymi poruszali się tylko ubecy nie trzeba wspominać. Auta na ulicy wzbudzały raczej grozę niż podziw i każdy wiedział, co oznacza taki samochód zatrzymujący się nagle pod ocalałą z pożogi kamienicą. Oczywiście i o tym we wspomnianym reportażu ?Wyborczej? nie ma ani jednego słowa. Jest za to zapewnienie syna Leona ? Tadeusza, który wyznał michnikowemu pisemku, że: ?(?) dla ojca przywileje były sprawą wstydliwą. Nie po to poświęcił swoją młodość komunizmowi, żeby jedni ludzie mieli więcej niż inni?. Plus wspomnienie, jak to trzej synowie Andrzejewskiego dostali ?od największego tureckiego poety? kolejkę elektryczną a Leon Andrzejewski po powrocie ?z pracy? (szkoda, że synek nie dodał, że z MBP) stwierdził, że taka wielka kolejka ?to nie jest zabawka dla jednego dziecka? i odesłał ją do przedszkola. Taki był sprawiedliwy! I troskliwy. Chorej teściowej mył głowę, karmił zupą, przewijał i czuwał przy niej całą noc. ?Wyborcza? cytuje Stefanię Grodzieńską, która miała podziwiać tego stalinowskiego zbrodniarza za ?nieludzką cierpliwość? w opiece nad chorą. I znowu ? ani słowa o metodach, które wpajał swoim uczniom w Kujbyszewie. ?Skrzywdzony? Andrzejewski ?po odejściu z MSW? w 1962 roku objął funkcję Pełnomocnika Rządu ds. Wykorzystania Energii Jądrowej, ?Gazeta Wyborcza? dodaje ?pokojowego?. W związku z powyższym znowu często przebywał w Moskwie. I nikomu nie tłumaczył się z tego, co naprawdę tam robił. Zbliżał się już rok 1968 i wielkie czystki w polskiej bezpiece i wojsku. Po prostu ? polscy komuniści mieli dosyć narzuconych im towarzyszy z NKWD i postanowili się ich pozbyć. A że większość była pochodzenia żydowskiego? Wraz z innymi wyjechała także rodzina Ajzena ? najpierw w 1969 roku syn Tadeusz, potem już eks-żona ze swoim partnerem. ?Gazeta Wyborcza? opisuje ich wyjazd jako ?ucieczkę?, chociaż ucieczką nie był. Mieli tylko bilety w jedną stronę ? nie musieli uciekać przez ?zieloną granicę? jak ci, którzy opuszczali Polskę bez środków do życia, żeby nie dostać się w łapy pomagierów Andrzejewskiego. Andrzejewski spotkał się Tadeuszem w Berlinie Wschodnim. Synowie (biologiczny i przybrani) zaproponowali mu ucieczkę, ale się nie zgodził. ?Wyborcza? napisała, że Leon Andrzejewski uznał, że musi ?musi wypić to piwo, którego nawarzył?., mając na myśli ?Polskę Ludowa, która nie wygląda tak, jak w jego marzeniach?. Według ?Wyborczej? Leon Andrzejewski został ?sam (?), w ciasnym mieszkanku przy Placu na Rozdrożu?. (chyba nie ciaśniejszym niż karcery w ubeckich więzieniach?). Na zakończenie jego historii organ Michnika uraczył czytelników wzruszającą historyjką suczki, którą Andrzejewski kupił sobie ?pod koniec życia? i którą mu skradziono ledwie zdążył się do niej przywiązać. Taki był ?biedny? i ?poszkodowany? przez rodaków, którzy odebrali mu jedyną radość starości. Starości chyba nie takiej ciężkiej, albowiem niezależnie od pochodzenia etnicznego, wszyscy ubeccy aparatczycy mieli bardzo wysokie emerytury i biedy żaden z nich nigdy nie doznał. Ckliwą historyjkę Andrzejewskiego ?Wyborcza? zwieńczyła informacją, że zmarł ?samotnie? 18 stycznia 1978 roku w warszawskim szpitalu i że ?Tylko Tadzia wpuszczą do Polski na jego pogrzeb?. Nie bardzo wiadomo kto to był ?oni?, skoro w Polsce w tym roku w najlepsze rządzili partyjni towarzysze Leona, a do wszechwładzy rwał z kopyta towarzysz Jaruzelski, pamiętający doskonale jak Leon Andrzejewski budował aparat bezpieki. Ucieczka? O Leonie Andrzejewskim, podobnie jak o innych ubekach jest bardzo mało informacji, nie mówiąc już o zdjęciach. Oficjalne kończą się na roku 1978 jako dacie jego śmierci. Ale jest też inna informacja ? według blogera Artura Futrtacza Leon Andrzejewski w latach sześćdziesiątych zajmował się nie tylko energią jądrową ? przed rokiem 1969 pełnił także funkcje wicedyrektora a następnie dyrektora Departamentu I MSW (Wywiad). W 1963 roku w związku ze specjalną informacją szczególnego znaczenia tajno-operacyjnego Departamentu II MSW (kontrwywiad) miał otrzymać zakaz wyjazdów za granicę, m.in. do Szwecji i Francji (to do Szwecji wyjechali jego synowie). Ostatecznie po sfingowaniu własnej śmierci miał uciec na Zachód w 1980 lub 1982 roku i zamieszkać w Belgii, gdzie rzekomo zmarł w roku 2000, podejmując wcześniej współpracę z NATO i przekazując tej organizacji m.in. plany broni i rakiet wywiezione z Polski. Biorąc jednak pod uwagę, że w chwili domniemanej ucieczki Leon Andrzejewski miałby siedemdziesiąt lat informacje te wydają się mało prawdopodobne. Dowodzą jednak, jak mało o tym człowieku dziś wiemy. Czy dowiemy się więcej, czy jego nazwisko będzie Polsce kojarzyć się tylko z wizerunkiem wykreowanym przez ?Gazetę Wyborczą??

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#220715

Być może wiele osób zaskoczy słowo "zbrodnie" w odniesieniu do antypolskiej działalności żydowskich kolaborantów z Sowietami na Kresach w latach 1939-1941, a niektórzy skrajni filosemici zaczną to określenie nawet gwałtownie oprotestowywać. Historii nie da się jednak zmienić, ani upiększyć zgodnie z życzeniami fanatyków "poprawności politycznej". To, czego dopuścili się wobec Polaków zbolszewizowani Żydzi na Kresach po 17 września 1939 roku miało charakter zbrodni. I tak było to w swoim czasie powszechnie postrzegane wśród Polaków na czele z premierem rządu RP na Emigracji generałem Władysławem Sikorskim. 11 czerwca 1942 roku, odpowiadając we własnoręcznie pisanej depeszy na oświadczenie przedstawicieli Agencji Żydowskiej, gen. Sikorski otwarcie zapytywał:

"Dlaczego jednak dotąd oficjalne koła żydowskie nie potępiły jawnej zdrady i innych zbrodni, jakich się wobec Polski i polskich obywateli dopuszczali przez cały czas okupacji sowieckiej?"1

Dziś zbrodnie te są niemal całkowicie przemilczane, podobnie jak zbrodnie prosowieckich kolaborantów ukraińskich i białoruskich, wspierających zdradzieckich najeźdźców Polski od wschodu. Czas najwyższy odsłonić pamięć antypolskich zbrodni prosowieckich Żydów, zwłaszcza teraz, w chwili, gdy coraz gwałtowniej próbuje się publicznie kalać imię Polski, pierwszego kraju, który ośmielił się zbrojnie przeciwstawić potędze militarnej nazistów.

Od wielu lat siewcy antypolonizmu, głównie ze środowisk żydowskich, próbuj ą zniesławiać naród, który w czasie drugiej wojny światowej jako pierwszy, przed Żydami, stał się ofiarą wielkiego holocaustu, ofiarą tak przemilczanego dziś "polskiego holocaustu". Chodzi o różne formy planowej eksterminacji, jakie Sowiety zastosowały wbec Polaków w latach 1939-1941, a które - w tym przynajmniej okresie - były znacznie intensywniejsze niż przeprowadzane przez Niemców. Naziści dopiero w 1942 roku rozpoczęli zmasowaną akcję wyniszczającą ludności polskiej i żydowskiej. Nawet skrajnie tendencyjny, antypolski autor żydowski Jan Tomasz Gross przyznał, że w ciągu pierwszych dwóch lat okupacji (1939-1941) Sowieci zabili lub doprowadzili do śmierci trzy lub cztery razy więcej niż Niemcy obywateli polskich. I to spośród ludności liczącej tylko połowę tej, która znalazła się pod niemiecką Jurysdykcją. Według Grossa w ciągu pierwszych dwóch lat okupacji niemieckiej naziści zamordowali około 120 tysięcy Polaków i Żydów.2
Zdaniem najsłynniejszego zagranicznego badacza historii Polski, Normana Daviesa, zbrodnie sowieckie były znacznie cięższe. Jak pisał Davies, w ciągu dwóch pierwszych lat, od września 1939 do czasu amnestii dla Polaków w 1941 roku, Sowieci zabili prawie siedmiokrotnie więcej osób niż Niemcy, bo aż 750 tysięcy.3 Przeważającą część z tych 750 tysięcy osób stanowili Polacy, wymordowani lub doprowadzeni do śmierci przez wyniszczenie na Syberii. W każdym razie, nawet przy przyjęciu za podstawę najbardziej zaniżonej liczby sowieckich ofiar, którą podaje Gross, nie ulega wątpliwości, że holocaust polski w pierwszych dwóch latach okupacji ziem polskich przez obu najeźdźców pochłonął kilkakrotnie więcej ofiar od żydowskiego. Dodajmy do tego jeszcze tak długo przemilczane informacje o zbrodniach sowieckich, stanowiących swoisty wstęp do polskiego holocaustu po 17 września 1939 roku. To jest o wymordowaniu przez Sowietów ponad trzystu tysięcy Polaków w ramach wielkiej antypolskiej czystki etnicznej lat 1937-1938. Według Mikołaja Iwanowa, autora tak ważnej, a wciąż za mało nagłośnionej książki "Pierwszy naród ukarany" straty liczącej prawie l 200 000 Polaków w okresie międzywojennym społeczności polskiej w ZSRR wyniosły około 30 procent całej liczby tamtejszych Polaków.4

Tym większym skandalem jest więc tak częste przemilczanie pełnych rozmiarów ówczesnej polskiej martyrologii polskiej pod sowieckim jarzmem, i niepokazywanie wszystkich sprawców tych zbrodni. A byli wśród nich bardzo często po wrześniu 1939 roku zbolszewizowani Żydzi kresowi; byli oni sprawcami bezpośrednich zabójstw na Polakach lub dużo, dużo częściej, śmiercionośnych donosów, które skazywały Polaków na wpisanie na listę katyńską lub na syberyjską zsyłkę. Trzeba powiedzieć wprost tę prawdę, właśnie dziś, po dziesięcioleciach przemilczeń, gdy wśród części Żydów najdonośniej rozbrzmiewają najbezczelniejsze kalumnie antypolonizmu. Choćby zarzuty rzekomego polskiego "wspólnictwa z hitlerowcami", które tak mocno nagłośniono w pozwie grupy Żydów amerykańskich przeciw Polsce. Dziś, coraz rzadziej słyszy się głosy uczciwych, sprawiedliwych pośród Żydów.
Brakuje godnych następców Szymona Askenazego, Wilhelma Feldmana, Juliana Unszlichta, Mieczysława Grydzewskiego, Mariana Hemara czy Józefa Lichtena.
Za to tym donioślejszy jest jątrzący głos Abrahama Weissa, Menachema Joskowicza czy Dawida Warszawskiego.

Moja książka pokazuje w oparciu o różnorodne zachowane materiały źródłowe i opracowania, w tym także o liczne świadectwa żydowskie, gorzką prawdę o haniebnej antypolskiej kolaboracji z Sowietami wielkiej części Żydów polskich na byłych kresach wschodnich Drugiej Rzeczypospolitej w latach 1939-1941. Prawdę o udziale licznych zbolszewizowanych Żydów w antypolskiej dywersji zbrojnej we wrześniu 1939 roku, o wyłapywaniu i denuncjowaniu Polaków, o j akże częstych przypadkach poniżania Polaków i polskości, niszczenia polskich symbolów narodowych lub religijnych, o współdziałaniu w deportowaniu wielkiej rzeszy Polaków do Kazachstanu czy na Syberię. O nierzadkich niestety przykładach udziału zbolszewizowanych Żydów w mordowaniu Polaków. O takich faktach jak zamordowanie przywódców studenckich na Politechnice Lwowskiej w październiku 1939 roku po oskarżeniu ich o rzekomy antysemityzm, jak zmasakrowanie polskich więźniów w Tarnopolu przez żydowskich oprawców: Kramera, Kummela i Rosenberga, jak wymordowanie dominikanów z klasztoru w Czortkowie przez Żydów-enkawudzistów. A także o tym, że konspiracja polska była dużo skuteczniej zwalczana w zaborze sowieckim niż w niemieckim, głównie dzięki bardzo "pracowitym" antypolskim Żydom-donosicielom. Dziś, po kilkudziesięciu latach przemilczeń, przeważająca część Polaków nawet nie wie, że to Sowieci, a nie Niemcy zapoczątkowali pierwsze "łapanki" na Polaków. Jak pisał o. Lucjan Zbigniew Królikowski w swych wspomnieniach: "W różnych okolicach miasta (Lwowa) co pewien czas odbywały się łapanki. Zdarzało się, że milicjanci i żołnierze sowieccy zamykali błyskawicznie wyloty ulic i legitymowali spędzonych w gromadę ludzi, ładując podejrzanych na ciężarowe auta".5 W tych łapankach szczególnie dużą rolę odgrywali zbolszewizowani Żydzi, wykazując szczególne "zdolności" w wyłapywaniu podejrzanych "wrogów ludu" wśród Polaków. Wspomniał o tym szeroko między innymi Zygmunt Szczęsny Brzozowski, opisując jak po Kownie i Wilnie krążyły ciężarówki ze stojącymi na nich młodymi Żydami, którzy wskazywali szoferom drogę do polskich ofiar według podanych adresów.6

Tylko nasi krajowi opluwacze polskiej historii i Polaków, ludzie typu Jana Błońskiego, udają, że nic o tym wszystkim nie wiedzą. Że nie rozumieją, dlaczego pisarka Zofia Kossak, która okazała tyle poświęcenia i odwagi w organizowaniu ratunku dla Żydów, pisała równocześnie, że zdaje sobie sprawę z wrogiego nastawienia wśród Żydów do Polaków. I niestety nie myliła się w swych ocenach. Amerykański historyk Richard C. Lukas przytaczał wypowiedź żydowskiego przedstawiciela Bundu w Stanach Zjednoczonych, Nowogrodsky'ego, z początku 1944 roku, w którym tenże oceniał, że wśród Żydów "rzadko zdarza się taki dzień, w którym nie wybuchłoby na nowo uczucie antypolskie".7 Czyż nie byli zajadłymi wrogami Polski ci Żydzi, o których słynny lekarz polski, pochodzenia żydowskiego, Ludwik Hirszfeid pisał w liście do Jerzego Borejszy z dnia 27 października 1947 roku, że "nacjonaliści żydowscy nienawidzą Polaków więcej niż Żydów", a nacjonalizm żydowski "kopie przepaść między Żydami i Polakami."8 Czyż nie są zajadłymi wrogami Polski dziś ludzie typu Mariana Marzyńskiego, który "zapłacił" za uratowanie mu życia przez polskich kapłanów w czasie wojny skrajnie plugawym antypolskim i antykatolickim filmem Shtetl?

Jan Siemiński, były obrońca Grodna we wrześniu 1939 roku, świadek straszliwych zbrodni popełnionych na Polakach pod rządami sowieckimi w lalach 1939 1941, pisał w 1992 roku: "Czas goi i zabliźnia wszystkie rany. Narody kulturalne uczą się żyć w zgodnej symbiozie, po chrześcijańsku wybaczają sobie wzajemnie. Jeśli mamy wybaczyć zbrodnię popełnioną na narodzie polskim, to musimy znać jej rozmiary, w przeciwnym razie nowe pokolenia nie darują nam tego zaniedbania. Dlaczego więc nie słucha się autentycznych relacji nielicznych już świadków tamtych przeżyć?"9

W latach 80. niejednokrotnie pisałem o potrzebie rozwinięcia polsko-żydowskiego dialogu, pisałem o tym między innymi w dłuższym szkicu publikowanym po angielsku, przypominałem piękne zapomniane postacie tego dialogu. Apelowałem na rzecz tego dialogu w dwóch wydaniach mojej książki z lat 1993 i 1994. Teraz widzę jednak, że dotąd nie będzie prawdziwie mocnych i realnych podstaw tego dialogu, dopóki nie będzie on równie rzetelnie podtrzymywany przez obie strony, zarówno Polaków jak i przez Żydów, dopóki nie ukróci się ofensywy oszczerstw antypolonizmu. I dopóki nie wypowiemy całej prawdy o polskich krzywdach poniesionych z rąk żydowskich kolaborantów z Sowietami w latach 1939-1941 i ponownie w latach 1944-1956. Tak powstała ta książka, pokazująca początki zbrodni popełnianych przez prosowieckich Żydów na Polakach. Zbrodni, które w ostatecznym skutku zaszkodziły także samym Żydom, bo wieść o nich wpłynęła bardzo znacząco na pogorszenie stosunku bardzo wielu Polaków do Żydów w czasie wojny.

Czas wypowiedzieć całą prawdę także o żydowskich zbrodniach wobec Polaków i przypomnieć wypowiadane na ten temat opinie z czasów wojny, począwszy od stwierdzeń generałów Stefana Roweckiego-Grota i Władysława Andersa, poprzez ppłk. Nikodema Sulika i ambasadora rządu Sikorskiego w Rosji Stanisława Kota, po dzisiejsze oceny tak wybitnych historyków jak Norman Davies czy najwybitniejszy amerykański badacz nowszej historii Polski Richard C. Lukas. W mojej książce starałem się o przypomnienie tych, w ogromnej mierze przemilczanych w Polsce, opinii. A także o przypomnienie bardzo dużej ilości świadectw, najczęściej gruntownie w Polsce przemilczanych, zwłaszcza rozlicznych tekstów ze wspomnień i opracowań emigracyjnych, które nigdy nie dotarły szerzej do polskiego czytelnika. Moja książka została również wzbogacona licznymi, bezcennymi wręcz - moim zdaniem - świadectwami ludzi, którzy byli świadkami opisywanych wydarzeń. Ludzi nierzadko już w bardzo podeszłym wieku, którzy jednak tak mocno zareagowali na moje apele o relacje na temat wydarzeń z tamtych lat, z którymi wystąpiłem w Radiu Maryja i w tygodniku "Nasza Polska".

Może ta książka, może te świadectwa wreszcie wpłyną na otrzeźwienie w środowiskach żydowskich i skłonią je do poskromienia antypolskich hucpiarzy. A także do przeprowadzenia gorzkiego samorozrachunku za zbrodnie zbolszewizowanych Żydów w latach 1939-1941 i w latach 1944-1956, w tym za tak długo trwające zbrodnicze kalumnie antypolonizmu. Poczekajmy na ten samorozrachunek. Uznajmy jednak, że nie możemy dłużej tolerować tych kłamstw, że "nie jesteśmy jagniętami przeznaczonymi na rzeź" - jak gniewnie stwierdził generał Sikorski l lutego 1943 roku w odpowiedzi na ówczesne antypolskie oszczerstwa Żydów amerykańskich,10 prekursorów dzisiejszych oszczerców: Weissa i Urbacha.

Traktuję tę książkę jako swego rodzaju początek, otwarcie badań nad tak długo przemilczanym tematem tabu. Tak bardzo zaniedbanym przez naszych krajowych historyków po dziesięcioleciach zakazów cenzuralnych, także po 1989 roku. To wstyd, że to nie polski historyk, lecz brytyjski - Norman Davies pierwszy tak donośnie i odważnie ujawnił na forum międzynarodowym prawdę o odpowiedzialności żydowskich kolaborantów za krzywdę wielu dziesiątków tysięcy Polaków, w tym kobiet i dzieci deportowanych na Syberię. To polscy autorzy emigracyjni, począwszy od profesorów Iwo C. Pogonowskiego i Tadeusza Piotrowskiego po Marka Paula jako pierwsi, dużo wcześniej od autorów krajowych, szerzej podnieśli sprawę zbrodni żydowskich na Polakach w latach 1939-1941. Dlaczego dalej milczy o tych zbrodniach ogromna część polskich badaczy czasów drugiej wojny światowej czy polskich publicystów? Jak widać zbyt mocno boją się narazić na tak groźnie dziś nadużywane zarzuty antysemityzmu i zapominając swym podstawowym obowiązku powiedzenia prawdy o krzywdzie tak wielkiej rzeszy swych rodaków na Kresach. Jak długo będą się bać powiedzenia tej prawdy? Tym mocniej dziękuję za to tym wszystkim, którzy tę prawdę ujawniali we wspomnieniach, relacjach i pracach naukowych i umożliwili powstanie tej książki.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#220684

Ważne jest by zrozumieć syjonizm nie tylko dlatego, że jest wpływową ideologią i potężnym ruchem sopołeczno ? politycznym, ale również dlatego iż w jego powszechnym rozumieniu mieści się wiele ignorancji, błędów i celowej dezinformacji.

Jeśli poszukasz słowa ?syjonizm? w zwykłym amerykańskim słowniku, to co znajdziesz będzie bardzo prawdopodobnie nieścisłe, lub w ostateczności prowadzące do niewłaściwych wniosków. Np. popularny i rzekomo autorytatywny amerykański słownik w moim biurze definiuje syjonizm jako?Ruch niegdyś prowadzący do ponownego założenia, obecnie wspierający narodowe państwo żydów Izrael?(1). Definicja ta, typowa dla amerykańskich prac naukowych, jest gorzej niż myląca. Jest kłamliwa.

Założycielem nowoczesnego ruchu syjonistycznego był żydowski pisarz Teodor Herzl. W latach 90. XIX w. mieszkał w Paryżu, gdzie pracował jako dziennikarz dla wpływowej wiedeńskiej gazety. Był bardzo poruszony rozprzestrzeniającym się ówcześnie we Francji antysemityzmem i antyżydostwem. Wiele rozmyślał o typowych napięciach, braku zaufania i konfliktach pomiędzy żydami i nieżydami, które istniały przez stulecia. Doszedł do wniosku, że znalazł rozwiązanie tego starego problemu.

Herzl wyłożył swoje poglądy w książce napisanej po niemiecku pt. ?The Jewish State? (Der Judenstaat) [?Żydowskie państwo?]. Praca opublikowana w 1896 r. jest manifestem lub też podstawowymi założeniami ruchu syjonistycznego. Półtora roku później Herzl zwołał pierwszą międzynarodową konferencję syjonistyczną. Pięćdziesiąt jeden lat później, kiedy ?państwo Izrael? zostało uroczyście proklamowane, na spotkaniu w Tel Avivie ponad mównicą konferencyjną, zawisł stosownie duży portret Herzla.

W swojej książce Herzl wyjaśniał, że bez względu na miejsce zamieszkania oraz obywatelstwo, żydzi stanowią nie tylko wspólnotę religijną, ale są również wspólnotą nacyjną, narodem. Użył niemieckiego słowa ?volk?. Gdziekolwiek wśród nieżydów żyje duża liczba żydów, twierdził, konflikt jest nie tylko prawdopodobny, jest nieunikniony. Napisał:?Kwestia żydowska powstaje gdziekolwiek żydzi zamieszkują w zauważalnej liczbie. Tam gdzie jej nie ma, tam zostanie przywieziona przez żydów? Wierzę, że zrozumiałem antysemityzm, który jest złożonym problemem. Rozważałem jego rozwój jako żyd, bez uprzedzeń i obaw.?(2)

W swoich prywatnych i publicznych pismach Herzl wyjaśniał, że antysemityzm nie jest abberacją, ale raczej naturalną reakcją nieżydów do obcych im żydowskich zachowań, postaw. Antyżydowskich zapatrywań, powiedział, nie należy kojarzyć z ignorancją i fanatyzmem, tak jak wielu orzekło. W zamian skonkludował, że starożytny i wyraźnie trudny konflikt między żydami a nieżydami jest zupełnie zrozumiały, ponieważ żydzi są wyraźnie inni, mają interesy inne i często sprzeczne z interesami ludzi wśród których zamieszkują.

Herzl uważał, że głównym źródłem nowożytnego uprzedzenia antyżydowskiego jest tzw. ?emancypacja? żydów w XVIII i XIX w. z życia ograniczonego do gett w nowoczesne zurbanizowane społeczeństwo. Proces ten doprowadził to bezpośredniej walki ekonomicznej żydów z nieżydowską klasą średnią. Herzl pisze, że antysemityzm jest ?zrozumiałą reakcją wobec żydowskich wad.? W swoim pamiętniku pisał: ?Uważam, że antysemityzm jest w pełni usprawiedliwiony.?(3)

Herzl utrzymywał, że żydzi muszą przestać udawać ? zarówno wobec samych siebie jak i wobec nieżydów ? że są jak wszyscy inni [Bujda! Nigdy żaden żyd nie twierdził czegoś takiego. W przeciwnym razie odżydziłby się ? tłum.], natomiast muszą uczciwie przyznać, że są odmienną i oddzielną społecznością z własnymi interesami i celami. Jedyne skuteczne długofalowe rozwiązanie to uznanie przez żydów rzeczywistości, życia; ostatecznie ?normalny? naród w oddzielnym, własnym państwie. W memorandum do cara Rosji Herzl napisał, że syjonizm jest ?ostatecznym rozwiązaniem kwestii żydowskiej.?(4)

Po latach wielu żydów zaczęło podzielać poglądy Herzla. Louis Brandeis, przewodniczący Sądu Najwyższego USA i najbardziej wpływowy amerykański syjonista, powiedział:?Przyznajmy wszyscy, że żydzi stanowią wyróżniającą się narodowość, której bez względu na miejsce zamieszkania, pozycję czy wierzenia są członkami.?(5)

Stephen S. Wise prezes American Jewish Congress [Amerykański Kongres Żydów] orazWorld Jewish Congress [Światowy Kongres Żydów] na wiecu w Nowym Yorku w czerwcu 1938 r. powiedział: ?Nie jestem amerykańskim obywatelem wyznającym judaizm. Jestem żydem ? Hitler miał rację w jednym. Nazywa żydów rasą, my jesteśmy rasą.?(6)

Chaim Wiezmann, pierwszy prezydent Izraela, napisał w swoich wspomnieniach: ?Kiedy tylko stan żydowski w jakimś kraju osiągnie nasycenie, kraj ten reaguje przeciwko nim? (Ta) reakcja nie może być rozpatrywana jako antysemityzm w zwykłym czy wulgarnym znaczeniu tego słowa; jest to ogólna reakcja społeczno ? ekonomiczna towarzysząca żydowskiej imigracji, i my nie możemy się jej pozbyć.?(7)

Mający syjonistyczne poglądy, Ariel Sharon premier Izraela na spotkaniu z amerykańskimi żydami w Jerozolimie w lipcu 2004 r. powiedział, że żydzi z całego świata powinni przenieść się do Izraela tak szybko jak to tylko możliwe. I ponieważ antysemityzm był szczególnie rozpowszechniony we Francji, dodał, żydzi z tego kraju powinni natychmiast przenieść się do Izraela. Francuscy urzędnicy szybko i w możliwy do przywidzenia sposób odpowiedzieli odrzuceniem uwag Sharona jako ?nie do zaakceptowania.?(8)

Wyobraź sobie jednak liderów Francji, Stanów Zjednoczonych i innych państw odpowiadających potakująco na wezwania Sharona i innych syjonistów. Wyobraź sobie, że prezydent USA odpowiedział: ?Ma pan rację, panie Sharon. Zgadzamy się z panem. Zgadzamy się, że żydzi nie są częścią Stanów Zjednoczonych. W rzeczywistości jesteśmy gotowi udzielić wsparcia, robiąc wszystko co możemy, by promować i wspierać wszystkich żydów w opuszczeniu naszego kraju i przeniesieniu się do Izraela.?

Byłby to logiczny i uczciwy stosunek nieżydowskich liderów politycznych, którzy mówią iż wspierają Izrael i syjonizm. Jednak liderzy USA, Francji, Brytanii i innych krajów nie są dziś ani uczciwi ani konsekwentni.

W latach 30. XX w. jeden europejski rząd był uczciwy i konsekwentny w swoim stosunku do tego problemu ? rząd Trzeciej Rzeszy Niemieckiej. Żydowscy syjoniści i niemieccy narodowi socjaliści mieli podobny pogląd na rozwiązanie, tego co Herzl nazwał ?kwestią żydowską?. Zgadzali się, że żydzi i Niemcy byli wyraźnie różnych narodowości , i że żydzi nie są Europejczykami, ale raczej tzw. ?ojczyzna? żydów jest w Palestynie.

Na bazie wspólnych poglądów Niemcy i żydzi współpracowali w tym, co według jednych i drugich, było w ich własnym najlepiej pojętym narodowym interesie. Rząd Hitlera energicznie wspierał syjonizm i emigrację żydów do Palestyny od 1933 r. do 1940 ? 1941 r., kiedy druga wojna światowa przeszkodziła dalszej, rozległej współpracy.(9)

(W latach wojny stosunki ochłodły i polityka zmieniła się drastycznie. Niemiecka polityka współpracy z syjonistami i wspierania żydowskiej emigracji do Palestyny utorowała drogę do ?ostatecznego rozwiązania?).

W latach 30. XX w. główna gazeta SS ? Das Schwarze Korps ? wielokrotnie proklamowała wsparcie dla syjonizmu. Np. artykuł opublikowany w 1935 r.:(10)

?Uznanie żydów za społeczność rasową opartą na krwi, a nie na religii, skłoniło rząd niemiecki do zagwarantowania im rasowej odrębności. Rząd w zupełności zgadza się z żydowskim wielkim duchowym ruchem tzw. ?syjonizmem?, który jest wyrazem solidarności żydów z całego świata i odrzuceniem wszelkich asymilacyjnych pomysłów. Bazując na tym Niemcy podjęły starania, które odegrają znaczącą rolę w przyszłym rozwiązaniu problemu żydowskiego na całym świecie.?

W końcu 1933 r. wiodąca niemiecka linia promowa rozpoczęła przewożenie pasażerów z Hamburga bezpośrednio do Haify; na pokładzie udostępniano ?rygorystycznie koszerne jedzenie?.

We wrześniu 1935 r. rząd niemiecki wprowadził ?prawa norymberskie?, które zabroniły małżeństw i relacji seksualnych między żydami i Niemcami [ha! a to ci nowość! - tłum] ? w efekcie czyniąc z krajowych żydów obcą mniejszość.(11) W kilka dni po ogłoszeniu praw norymberskich, główna syjonistyczna gazeta niemiecka Jüdishe Rundschau w głównym artykule z radością powitała nowe porządki: (12)

?Niemcy ? wychodzą naprzeciw postulatom World Zionist Congress [Światowy Kongres Syjonistyczny], kiedy zadeklarowały, że żydzi mieszkający w Niemczech stali się narodową mniejszością. Kiedy już żydzi uzyskali status narodowej mniejszości , staje się możliwe nawiązanie normalnych relacji między niemieckim narodem a żydami. Nowe prawa dają żydowskiej mniejszości w Niemczech własne życie kulturalne, własne życie narodowe. W przyszłości własne szkoły, teatry, związki sportowe. Krótko mówiąc, mogą utworzyć własne życie we wszelkich narodowych aspektach.?

W latach 30. XX w. syjonistyczne grupy współpracowały z niemieckimi władzami organizując sieć około czterdziestu obozów i centrów gospodarczych w Niemczech, gdzie przyszli osadnicy byli szkoleni do podołania warunkom ich nowego życia w Palestynie.

Najważniejszym aspektem kooperacji niemiecko ? syjonistycznej w czasie rządów Hitlera było porozumienie transferowe ? pakt dzięki któremu dziesiątki tysięcy niemieckich żydów wyemigrowało do Palestyny wraz ze swoim bogactwem. Porozumienie, zwane również Ha?avara ? z hebrajskiego ?transfer? ? zostało zawarte w sierpniu 1933 r. podczas rozmów niemieckich urzędników z oficjelami Jewish Agency [Agencji Żydowskiej] i palestyńskimCenter of the World Zionist Organization [Centrum Światowej Organizacji Syjonistycznej].(13)

Między 1933 a 1941 r. około 60000 niemieckich żydów (tj. około dziesięć procent żydowskiej populacji w Niemczech w roku 1933) wyemigrowało do Palestyny dzięki Ha?avara i innym niemiecko ? syjonistycznym porozumieniom. Niektórzy emigranci przetransferowali znaczne bogactwo z Niemiec do Palestyny. Żydowski historyk Edward Black: ?Dla wielu z tych ludzi, szczególnie pod koniec lat 30. XX w., pozwolono transferować właściwe repliki ich domów i fabryk ? w rzeczy samej niewybredne kopie ich prawdziwego życia.?(14)

Porozumienie transferowe było najlepszym przykładem współpracy hitlerowskich Niemiec z międzynarodowym syjonizmem. Poprzez ten pakt hitlerowska Trzecia Rzesza zrobiła więcej niż jakikolwiek inny rząd w latach 30. XX w. we wspieraniu ruchu syjonistycznego i żydowskiego rozwoju w Palestynie.

Esencją syjonizmu, lub żydowskiego nacjonalizmu, jest to, że wszyscy żydzi ? bez względu na ich miejsce zamieszkania, bez względu na ich religię, bez względu na ich obywatelstwo ? są członkami żydowskiego ?narodu? lub ?państwa?, wobec którego okazują pierwszorzędną lojalność i posłuszeństwo.

Przytłaczająca większość żydów w Stanach Zjednoczonych identyfikuje się dziś i wspiera Izrael, jest członkami syjonistycznych grup i organizacji. Każda znacząca grupa i istotny związek żydów w Stanach Zjednoczonych, każdy znaczący amerykański polityk żydowskiego pochodzenia lub lider społeczny wspiera Izrael i syjonizm; w większości przypadków bardzo gorliwie. Z kilkoma wyjątkami, nawet amerykański żyd krytycznie nastawiony wobec pewnych działań Izraela również wyraża poparcie dla Izraela i nacjonalistycznej ideologii na której syjonistyczne państwo bazuje.

Syjonistyczny żyd, z definicji, przywiązuje lojalność do żydowskiej społeczności i do Izraela. Syjonizm nie licuje z patriotyzmem wobec jakiegokolwiek kraju, jakiegokolwiek innego bytu niż Izrael i światowa społeczność żydowska. Dlatego trudno zaakceptować jako szczere, uczciwe, pobożne zapewnienia żydowskich liderów w USA, że amerykańscy żydzi są tak samo lojalni wobec Stanów Zjednoczonych jak każdy inny obywatel.

W stanach Zjednoczonych prawie każdy ważny polityk ? żyd czy nieżyd, demokrata czy republikanin ? żarliwie wspiera Izrael i żydowską ideologię nacyjną na której zasadza się te państwo. W Waszyngtonie politycy obu dużych partii wywierają presję, by USA wspierały Izrael jako etniczne państwo żydów. Płomiennie wspierają i gorliwie szukają łaski wpływowych organizacji żydowsko ? syjonistycznych takich jak American Israel Public Affairs Committee (AIPAC) [Amerykańsko ? Izraelski Komitet Spraw Publicznych] i Anti ? Defamation League (ADL) [Liga Przeciw Zniesławieniu].

Każdy ? bez znaczenia czy żyd czy nie ? kto twierdzi, że wspiera Izrael powinien, aby być uczciwym i konsekwentnym, podzielać punkt widzenia izraelskiego premiera Sharona i innych syjonistycznych liderów i wspierać migrację żydów z całego świata do Izraela. Ale oczywiście tak się nie dzieje.

W odniesieniu do syjonizmu i Izraela, stosunek i działania niemal wszystkich amerykańskich polityków, żydów i nieżydów, są hipokryzją i fałszem. Mówiąc inaczej, syjonistyczni żydzi i ich nieżydowscy sojusznicy krzykliwie stosują podwójne standardy. Żydowsko ? syjonistyczne organizacje wraz ze swoimi nieżydowskimi sojusznikami wspierają jedną społeczno ? polityczną ideologię dla Izraela i światowej społeczności żydowskiej i zupełnie inną dla Stanów Zjednoczonych oraz pozostałych państw. Upierają się, że etniczny nacjonalizm jest zły dla nieżydów, a jednocześnie energicznie wspierają etniczny nacjonalizm ? to jest syjonizm ? żydowski.

Twierdzą, że Izrael musi być nacjonalistycznym państwem żydowskim z uprzywilejowanym statusem dla żydowskiej populacji, włączając prawa imigracyjne dyskryminujące nieżydów. W tym samym czasie żydowsko ? syjonistyczne grupy i liderzy, wraz ze wspierającymi ich nieżydami, nalegają, aby w Stanach Zjednoczonych, Brytanii, Francji, Niemczech i w innych krajach nie było przywilejów ze względu na rasę, etniczne pochodzenie, religię.

Nasi polityczni liderzy mówią nam, że amerykańskich żydów powinno zachęcać się do myślenia o sobie jako o oddzielnej grupie narodowej z oddzielnymi interesami niż amerykańskie. Jednocześnie twierdzą, że syjonistycznym żydom należą się te same prawa jak amerykańskim obywatelom. Na bazie tych podwójnych standardów, żydzi posiadają uprzywilejowany status w amerykańskim życiu politycznym i kulturowym.

Amerykanom każe się wierzyć w to że syjonizm jest życzliwym, altruistycznym, sprawiedliwym wspieraniem tzw. żydowskiej ojczyzny. W rzeczywistości jest to ideologia i ruch bazujący na żydowskim nacjonaliźmie, który wzmacnia tożsamość i samoświadomość żydów jako silnej i oddzielnej społeczności z własnymi interesami innymi niż interesy nieżydów i wzmacniający już i tak potężną światową społeczność żydowską.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#220693

Judaizm nie jest jedynie ?religią,? gdyż wielu Żydów to otwarci ateiści czy agnostycy, i z tego powodu nie uważają się za mniej żydowskich. Żydostwo nie jest również rasą, nawet jeśli jest prawdą, że ?wprawne oko? przez większość czasu może rozpoznać żydowski wygląd, tzn. charakterystyczny wzór, który jest wynikiem przez wieki przez nich ścisłego przestrzegania endogamii. Żydzi uważają się za ?wybrańców Boga?, a małżeństwo poza wspólnotą spotyka się z dezaprobatą. Jednak małżeństwa mieszane istnieją i przyczyniły się również do odnowienia krwi Izraela przez całe stulecia spędzone w różnych gettach, gdzie Żydzi woleli żyć, oddzielnie i niezależnie od pozostałej części ludności. Warunkiem koniecznym do takich małżeństw mieszanych jest to, by matka była Żydówką, ponieważ ortodoksyjni rabini uznają za żydowskie tylko dziecko urodzone z matki Żydówki. Ale mając zaledwie żydowskiego ojca lub dziadka może wystarczyć do pełnego zidentyfikowania danej osoby z judaizmem. Żydostwo nie jest więc ?rasą umysłową?, którą przez wieki kształtowała hebrajska religia i uniwersalistyczny projekt judaizmu.

Judaizm jest zasadniczo projektem politycznym. Dla Żydów ważna jest praca na rzecz powstania świata ?pokoju?, pokój ma być uniwersalny i trwały. Nie jest zatem przypadkiem, że to słowo ?pokój? (shalom w języku hebrajskim) znajduje się często w dyskursie żydowskim na całym świecie. W budowanym przez nich idealnym świecie, znikną wszystkie konflikty między narodami. To dlatego Żydzi niestrudzenie wypowiadali się przez wiele lat na zniesieniem wszelkich granic, rozwiązaniem tożsamości narodowych i ustanowieniem globalnego imperium ?pokoju?. Istnienie odrębnych narodów uważają za przyczynę wszczynania wojen i zawirowań, więc muszą one zostać osłabione i ostatecznie zastąpione przez rząd światowy, ?jeden rząd światowy?, ?Nowy Porządek Świata?, jedną władzę rządzącą światem, która pozwoli na zapanowanie szczęścia i pomyślności na ziemi, w żydowskim stylu.

Tę ideę znajdujemy bardziej lub mniej rozwiniętą zarówno w pracach pewnego marksistowskiego intelektualisty takiego jak sam Karol Marks i francusko-żydowskiego filozofa Jacques Derrida, oraz w dyskursie liberalnych myślicieli takich jak Karl Popper, Milton Friedman i Francuz Alain Minc. Chodzi o to, aby ujednolicić świat wszystkimi koniecznymi sposobami i stworzyć konflikty kulturowe, co przyczyni się do osłabienia państw narodowych. To dla tego Jednego Świata intelektualiści żydowscy pracują niestrudzenie na całym świecie. Czy nazywają się lewicowymi czy prawicowymi, liberalnymi czy marksistowskimi, wierzącymi czy ateistami, są najgorętszymi propagandystami społeczeństwa pluralistycznego, oraz powszechnego krzyżowania ras, czyli mieszanki rasowej.

Z tego powodu cała żydowska siła ? w zasadzie WSZYSCY znani Żydzi na świecie ? zapraszają nie-białych imigrantów do każdego kraju, w którym mieszkają, nie tylko dlatego, że społeczeństwo wielokulturowe jest ich podstawowym celem politycznym, ale także dlatego, że rozpad narodowej tożsamości każdego narodu i masowa obecność anty-białych imigrantów są zaprojektowane po to, by zapobiec wszelkim nacjonalistycznym skutecznym wybuchom pierwotnej białej ludności przeciwko żydowskiej władzy nad finansami, polityką i mediami. Wszyscy intelektualiści żydowscy bez wyjątku koncentrują się na kwestii tworzenia ?społeczeństwa pluralistycznego? i dlatego praktykują stałą ?czujność przeciwko rasizmowi.? We Francji wpływowi pisarze i dziennikarze tacy jak Bernard-Henri Levy, Jacques Attali, Jean Daniel, Guy Sorman i Guy Konopniki są zgodni w sprawie pluralizmu i anty-rasizmu, pomimo różnic politycznych w innych dziedzinach. Ta obsesja, charakterystyczna dla judaizmu, demonstruje się również w filmach, gdzie liczni producenci i reżyserzy są wpływowymi Żydami. Kiedy tylko jakiś film zaczyna bronić i promować krzyżowanie ras, ?tolerancję? i pluralizm, możemy być pewni, że jego producentem jest Żyd.

Teraz łatwiej jest zrozumieć dlaczego byli komuniści i lewicowcy z lat 1970 nie musieli dokonać wielkiego skoku by stać się dzisiejszymi ?neo-konserwatystami?. Oni jedynie przyjęli inną strategie by osiągnąć ten sam cel: władzę czystych rasowo Żydów nad wymieszanym rasowo społeczeństwem.

Faktem jest, że po rozpoczęciu palestyńskiej intifady w październiku 2000 roku, Żydzi we Francji i całym świecie zachodnim zdali sobie sprawę z tego, że obecnie niebezpieczeństwo wobec ich interesów i planów pochodzi przede wszystkim ze strony islamu oraz młodych imigrantów afrykańskich, zarówno arabskich jak i czarnych. Ich celem jest wzmocnienie współczesnego mieszania ras i wymieszanego rasowo społeczeństwa, do czego tak bardzo się przyczynili w celu ustanowienia go w naszym kraju, Francji. Ale ta mozaika obecnie zagraża rozłamem na oddzielne społeczności, a tego Żydzi nie chcą. Oni nie chcą żadnych odrębnych tożsamości, ani w ogóle żadnej odrębności, z wyjątkiem oddzielnej żydowskiej tożsamości i żydowskiej odrębności. We Francji byli marksiści tacy jak Alexandre Adler, Andre Glucksmann i Pascal Bruckner, dlatego obecnie wspierają, razem z Alainem Finkielkrautem, prawicową, pro-waszyngtońską, pro-syjonistyczną partię Nicolasa Sarkozy?ego. Ale nie stali się francuskimi patriotami. Oni reagują jedynie dla wyłącznych korzyści żydostwa, pytając się, jak robią to przysłowiowo amerykańscy Żydzi w każdej sprawie: ?Czy jest to dobre dla Żydów??

?Tolerancja? jako broń

Członkowie żydowskiej sekty to najbardziej prozelityzujący naród na ziemi, ale w przeciwieństwie do chrześcijan i muzułmanów, którzy marzą o konwersji na swoją wiarę wszystkich narodów wszystkich ras, Żydzi nie mają planu nawracania świata na własną wiarę, judaizm, ale po prostu zachęcają inne narodowości do rezygnacji z tożsamości narodowej i religijnej ? i życia tylko w celu ?tolerancji?. Nieustanne kampanie obwiniania wszystkich białych za niewolnictwo, kolonializm, plądrowanie Trzeciego Świata lub Auschwitz nie mają innego celu poza ustawianiem przeciwnika w defensywie, oraz rzucania go na kolana nie przez przemoc, ale przez poczucie winy. Gdy Żydzi pozostaną jedynym narodem na ziemi, który zachowa swoją wiarę i tradycje, będą ostatecznie uznani przez wszystkich za?wybrany przez Boga naród.?

Ich ?misją? (Żydzi często używają terminu ?misja?) jest rozbrojenie innych narodów, rozwiązanie wszystkiego co nie jest żydowskie czy kontrolowane przez Żydów, przemielenie narodów na proszek, żeby stworzyć nową, pozbawioną tożsamości siłę roboczą, i w ten sposób przyjąć uniwersalny ?pokój? między narodami, które już nie mają ?dzielących? ich tożsamości.

Jak powiedział ich prorok Izajasz: ?Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, tygrys z koźlęciem razem leżeć będą, baran i lew razem żyć będą, i mały chłopiec będzie je prowadził? (Izajasz 11:6-9). Pochodzący z Izraela i oczekiwany przez 3.000 lat Mesjasz ustanowi od nowa królestwo Dawida i da Żydom władzę nad całym światem. Pewne żydowskie teksty wyraźnie do tego nawołują.

Żydzi są więc nieustannie zachęcani do kampanii, niezależnie od społeczeństwa, w którym żyją, by promować unifikację świata ? a więc również przyspieszać nadejście obiecanego i umiłowanego Mesjasza. Propaganda to żydowska specjalność, i to nie jest przypadek, że Żydzi stali się tak wpływowi we wszystkich mediach. W ich rękach, pojęcia ?tolerancji? i ?praw człowieka? stały się niezwykle skuteczną bronią białej winy i oskarżeniami przeciwko kulturze większości. W rzeczywistości, to nie poprzez żydowsko brzmiące nazwiska ani żydowski wygląd, można najlepiej rozpoznać Żydów, ale na podstawie tego co piszą i mówią, gdziekolwiek są.

Selektywna amnezja i fantazjowanie

Wielu Żydów, jak wiemy, odegrało ogromną rolę w sowieckiej tragedii w latach 1917-1991 i śmierci 30 mln ofiar, które zaznaczyły ten okres. Pamiętajmy, że Karol Marks urodził się w żydowskiej rodzinie, że sam Lenin miał babkę Żydówkę ze strony matki, że Lew Trocki, założyciel i szef bolszewickiej Armii Czerwonej, urodził się jako Bronstein, a Kamieniew (prawdziwe nazwisko: Rosenfeld) i Zinowiew (prawdziwe nazwisko: Apfelbaum) kierowali dwiema podbitymi przez bolszewików stolicami ? Moskwą i Petersburgiem. Ale lista Żydów, którzy wyróżnili się w mega-zbrodniach komunizmu nie ma końca. Trzeba powiedzieć i trzeba powtórzyć: żydowscy oficjele i żydowscy oprawcy ponoszą dużą odpowiedzialność za tę tragedię. ?Doskonały? świat, który wymyślili i który miał być ?historycznie nieunikniony,? okazał się od początku być koszmarem dla rosyjskiego społeczeństwa. Dopiero w 1948 roku, żydowska elita intelektualna zaczęła dystansować się od stalinowskiego rządu, i to tylko dlatego, że Stalin zorganizował kampanię ?anty-syjonistyczną?, mającą na celu oczyszczenie wysokich stanowisk przywódczych z pro-izraelskich Żydów.

Ta niezaprzeczalna żydowska wina za gigantyczne zbrodnie bolszewizmu jest teraz systematycznie wrzucana w Dziurę Pamięci (zwrot z Roku 1984 George?a Orwella). W książce Aleksandra Sołżenicyna z 2002 roku Dwa stulecia razem, laureat Nagrody Nobla i weteran 11-letniego pobytu w bolszewickim gułagu oburza się dlatego, że żydowscy intelektualiści wciąż odmawiali uznania swojej etnicznej odpowiedzialności za rzeź milionów chrześcijan. Sołżenicyn również oskarża współczesnych Żydów, którzy pozują na ofiary ?antysemickiego? rządu bolszewickiego, podczas gdy rząd ten był w istocie mocno żydowski i Żydzi byli w gronie najgorszych przestępców.

Ta wybiórcza amnezja jest niezbędna dla ludzi, którzy nieustannie głoszą swoją ?niewinność? w kwestii jakichkolwiek prowokacyjnych działań. Jak często widzimy to w ich artykułach, na przykład w artykule redakcyjnym czasopisma Izrael z kwietnia 2003 r., ?pierwszego izraelskiego miesięcznika w języku francuskim,? napisanym pod nazwiskiem pewnego André Darmona.

To nie jest żydowskie dziecko. To dziecko palestyńskie, ofiara żydowskiego syjonizmu

Napisał: ?Zabicie Żyda lub dziecka powoduje płacz Boga, gdyż eliminujemy nosiciela uniwersalnej moralności i niewinności.?

Wyobraźmy to sobie!

Z tym przekonaniem o absolutnej niewinności, Żydzi nie wyobrażają sobie poniesienia żadnej odpowiedzialności za swoje zbrodnie. Żydzi są tylko ofiarami, tylko ?kozłami ofiarnymi? w świecie zła i wrogości. Ale już wkrótce Mesjasz ukarze ?bezbożnych? i przywróci represjonowanym synom Izraela pełne prawa.

Niemniej jednak, w tym samym artykule redakcyjnym izraelskiego czasopisma, pewien Frederick Stroussi stwierdził, że rząd hitlerowski był gorszy od stalinowskiego. Zacytował okrucieństwa, które, jak stwierdził, popełnili niektórzy SS-mani. Na przykład dowiadujemy się od Stroussi, że hobby łotewskiego SS-mana o nazwisku Cukur było podrzucanie żydowskich dzieci w górę i wtedy strzelać im w głowę, jak w strzelaniu do rzutków. Pisze także o innych epizodach, takich jak gwałty na dzieciach dokonywane przez SS-manów, zanim je zabito. Druga wojna światowa z pewnością pobudzała bujną wyobraźnię dzieci Izraela.

A może ta wyobraźnia to kolejny przypadek syndromu własnej ?projekcji? Żydów, tzn. systematyczne oskarżanie innych o własne zbrodnie, jest przedmiotem spójnej polityki PR: zawsze atakuj. Wiemy bowiem ? nawet jeśli media nigdy o tym nie mówią ? że wielu Żydów i ich rabini są zaangażowani w przestępstwo pedofilii (patrz Psychanalyse du Judaisme, 2007).

I zamordowanie dziecka wydaje się być bardziej żydowską specjalnością niż cechą SS-mańskiego umysłu. Rewelacje prof. Ariela Toaffa z Bar Eilan University w Izraelu ? syna byłego Wielkiego Rabina Rzymu ? i poparte w lutym 2007 r. jego 147-stronicową, zawierającą wiele przypisów, pracą naukową Pasqua di Sangue [Krwawa pascha] ? dają dowód na funkcjonowanie mordu rytualnego pośród niektórych Żydów aszkenazyjskich (Żydzi z Europy Wschodniej).

Niestabilność emocjonalna

Jako osoby z zewnątrz mamy w ten sposób rozumieć, że cierpienia Żydów nie można porównywać z żadnymi cierpieniami innych. W konsekwencji tego, powinniśmy być tak oburzeni, jak czynią to oni, kiedy poważny historyk, taki jak Stephane Courtois, mówi (w przedmowie do swojej słynnej Black Book of Communism (Czarnej Księgi Komunizmu): ?śmierć ukraińskiego dziecka z kułackiej rodziny [niezależny rolnik], które jest celowo zmuszane do zagłodzenia na śmierć przez stalinowski rząd, ma tak samo duże znaczenie jak śmierć żydowskiego dziecka w warszawskim getcie.? Te proste słowa wystarczyły by sprowokować gniew Frederica Stroussi, który deklaruje, że był ?zdumiony? taką obelgą. Taka uwaga, według niego, była ?nikczemna? i pokazała wulgarny atak na Izrael.: ?Co takie porównanie ma tu zrobić?? pisze, ?Dlaczego musimy wykorzystywać rzeź żydowskiego dziecka, by przekazać tę podstawową, fałszywą i nienawistną pogłoskę, że Żydzi przyciemniają wszystkie ofiary totalitaryzmu i monopolizują dla siebie całą uwagę??
Autor artykułu, jak widzimy, reaguje w sposób oburzający i całkowicie niewspółmierny na skromne i z pewnością uzasadnione intencje zrównoważonego historyka Stephane Courtoisa. Stroussi pokazuje tu ?ogromną nietolerancję wobec frustracji?, tak charakterystycznej dla żydowskiego intelektualisty. Takie reakcje są wyraźnie nie ?normalne.?

Zauważmy, że Izrael jest miesięcznikiem przeznaczonym dla społeczności żydowskiej, a w konsekwencji, trudno oskarżać Fredericka Stroussi o okłamywanie gojowskich czytelników, czy ukrywanie przed Gojami prawdziwego charakteru bolszewizmu i rzekomo zdradzieckiego okrucieństwa SS. Jego dyskurs nie odpowiada żadnej fałszywej dialektyce, jak twierdzą antysemici, ale tutaj, w tym magazynie publikowanym przez i dla Żydów, zastanawia się, jako Żyd wśród Żydów, pisząc do Żydów, nad istotą ich duszy: 1 ) Jesteśmy zawsze niewinni ? i 2) żydowskie życie jest bardziej wartościowe od życia innych.

?Atak antysemityzmu?, który pochodzi z niezrozumienia żydowskiej tożsamości i widzi jedynie umyślną perfidię, występuje tam, gdzie jest realny niepokój egzystencjalny, spowodowany głęboką dysfunkcją psychologiczną.

Histeryczny naród

Żydzi nigdy nie zdobyli się na zbiorowe spojrzenie w lustro swojego życia wewnętrznego, reprezentowanego przez psychoanalizy Freuda, pryzmat przez który Żydzi postrzegają całą ludzkość, ale który, w dokładniejszej analizie, rzuca więcej światła na szczególne neurozy judaizmu. Psychoanaliza, tak jak marksizm, jest ?nauką żydowską? i produktem żydowskiego umysłu. Dlatego logiczne było zastanawianie się nad tym jak to ?odkrycie? Freuda ma się do żydowskiej specyficzności.

Początkowo odpowiedź nie była dla autora oczywista, wymagała lektury i analizy setek książek różnego rodzaju, w większości napisanych przez samych Żydów, by zrozumieć, że paląca kwestia kazirodztwa mieści się w samym bijącym sercu kwestii żydowskiej, a nie teorii.

Żydowskie matki kochają swoich synów, co jest dobrze znane, ale kazirodztwo bierze się z dobrze znanej choroby psychicznej ? która szczególnie doświadcza Żydów ? zwanej ?histerią.? Kazirodztwo wcześnie przyciągnęło uwagę Freuda, kiedy rozwijał swoje teorie. Analogie między judaizmem i patologią histeryczną są zupełnie normalne.Słuchaj

Żydostwo jest dobrze znane z następujących syndromów: histeria, depresja, introspekcja, amnezja, manipulacja, patologiczne okłamywanie, ambiwalentna tożsamość, prorocze oszustwo, dwuznaczna seksualność itd. Każdy z tych żydowskich objawów występuje w histerii.

Jako lojalny Żyd, Freud jedynie sprognozował cechy konkretnej społeczności na reszcie ludzkości. W rzeczywistości nie ma ?kompleksu Edypa?, ale raczej kompleks Izraela (wszyscy Żydzi razem technicznie są Izraelem, nie tylko w państwie na Bliskim Wschodzie). W rzeczywistości Żydzi nie wydają się naprawdę chcieć prowadzić dyskusję na temat kazirodztwa w rodzinach. Z drugiej strony, wszyscy psychiatrzy mówią: ?Histeryczna kobieta tak bardzo chce dziecka ze swoim ojcem lub swoim lekarzem, że może sobie wmówić, że jest w ciąży z jednym z nich, przez co cierpi na ?nerwową ciążę.?

Ciekawe jest to, że wszyscy pisarze żydowscy używają tego samego terminu odnoszącego się do przyjścia ich Mesjasza, chodzi o ?urodzenie? Mesjasza. Cała społeczność żydowska, musimy to zrozumieć, jest ?żoną Boga? (Shekhinah dla Kabalistów), która któregoś dnia ma urodzić Mesjasza, stąd całe żydostwo naprawdę cierpi na ?nerwową ciążę?, podobną jak w przypadku nerwowych, histerycznych kobiet.

Karl Kraus, austriacki dziennikarz żydowski, który nie zgadzał się z Freudem, napisał sarkastycznie: ?Psychoanaliza jest chorobą psychiczną, na którą twierdzi, że jest lekarstwem.? Ale słuszną i najlepszą formułę można wyrazić w 7 słowach: ?Judaizm jest chorobą, którą ma wyleczyć psychoanaliza.?

Rewolucja seksualna

Po Freudzie pokazali się inni myśliciele żydowscy, którzy wyprodukowali symbiozę nauki Freuda i marksizmu. Wilhelm Reich i Herbert Marcuse głosili rewolucję seksualną, w celu rozbicia patriarchalnej rodziny i wypuszczenia ?wolnego seksu.? Ich teorie w znacznej mierze zainspirowały zamieszki studenckie w maju 1968 roku. W 1970 roku pojawiła się nowa fala freudo-marksizmu i na jej czele stanęły Żydówki (takie jak Gisele Halimi i Elisabeth Badinter we Francji i Bella Abzug, Betty Friedan i Gloria Steinem w USA).

Z biegiem czasu szereg przepisów zainspirowanych przez Żydów pojawiały się jeden po drugim, mające na celu zniszczenie rodziny. We Francji promowane przez Neuwirtha prawo zalegalizowana tabletek antykoncepcyjnych (1967), potem wyzwanie wobec autorytetu ojca jako głowy rodziny (1970), a następnie rozwód za obopólną zgodą (1974) i ?prawo? do aborcji promowane przez ocalałą z ?holokaustu? Simone Veil (1975). Temu ?wyzwoleniu? spod tradycyjnych wartości rodzinnych towarzyszyła wielka fala filmów porno. Tutaj jesteśmy zmuszeni zwrócić uwagę na to, że żydowscy producenci i reżyserzy odgrywają bardzo ważną rolę w przemyśle filmowym o seksie. (Zobacz mój La Mafia Juive [Żydowska mafia], 400 stron, 2008). Równolegle z tym, freudowskie pojęcie biseksualizmu sprzyjało akceptacji jawnej ?gay pride? (gejowskiej dumy) i homoseksualizmu.

Machina wojenna przeciwko ludzkości

Faktycznie jedynym wyraźnym skutkiem tego ?wyzwolenia? moralnego była systematyczna demoralizacja i kryminalizacja białego człowieka, który nieustannie jest demaskowany w filmach, literaturze i historii jako przyczyna wszystkiego zła na planecie i upadku Zachodu. Opiewanie egalitaryzmu ? jak zamierzało żydostwo ? ma tendencję do wyrównania wszystkich różnic etnicznych i tożsamości i prowadzi do ich powolnego zniszczenia.

Izaak Attia, dyrektor francusko-języcznych seminariów w instytucie holokaustu Jad Waszem w Tel Awiwie sam napisał to w tym samym wydaniu czasopisma Izrael:

?Nawet jeśli rozsądek mówi nam, nawet krzyczy na cały głos o absurdalności tej konfrontacji między małym i nieważnym narodem Izraela [tzn. całe żydostwo świata, nie tylko "państwo Izrael"] i resztą ludzkości? jako absurdalnej, tak niespójnej i tak potwornej jak może się wydawać, jesteśmy zaangażowani w bezpośrednią walkę Izraela z Narodami ? i to może jedynie być ludobójcze i totalne, gdyż dotyczy to naszej i ich tożsamości.?

Odczytujesz to prawidłowo: między narodem żydowskim i resztą ludzkości walka może być ?ludobójcza i totalna.? ?Pokój? który Izrael zamierza przyznać, nie jest niczym więcej i niczym mniej niż ?ludobójstwem,? nakazem egzekucji całej ludzkości ? oprócz tych, którzy mają pozwolenie na życie jako pozbawieni kultury niewolnicy.

Neutralizacja diabła

Powstaje pytanie, czy agresywność judaizmu może być zneutralizowana by uratować ludzkość przed jej wszelkim złem, złem, które może okazać się poważniejsze od marksizmu, takim jak psychoanaliza i ideologia globalizmu. Po pierwsze, musimy zmierzyć się z faktami: Po tych wszystkich wiekach wzajemnego niezrozumienia, antysemickim chrześcijanom, muzułmanom, i Hitlerowi nie udało się rozwiązać kwestii żydowskiej. Faktem jest, że Żydzi żywią się i rozwijają na nienawiści otrzymanej od wszystkich narodów tego świata. Nienawiść ta, trzeba powiedzieć, jest kluczowa dla ich przetrwania i ich genetyki duchowej. To pozwalało im przez wiele stuleci zwierać szeregi w ich społeczności przeciwko wrogowi zewnętrznemu, podczas gdy inne cywilizacje znikały.

Ze swojej strony rabini nie szczędzą wysiłków, aby utrzymać ich żydowską pulę genową. I tak nawet Żyd renegat pozostaje Żydem, a więc jest to całkowicie bezużyteczna próba opuszczenia żydowskiej społeczności więziennej. Judaizm jest rzeczywiście więzieniem. Twierdzenie, że Żyd nigdy nie może przestać być Żydem, działa na rzecz przetrwania żydostwa.

Naszą misją musi być ulokowanie tych chorych między nami, ponieważ Żydzi nie są ?perfidnym? narodem, tak samo jak chorzy chcą być wyleczeni.

Żydów należy kochać indywidualnie i szczerze po to, by ich uwolnić z więzienia, w którym się zamknęli. Tylko wtedy uwolnią się z uchwytu kultu ? i od zagrożenia jakie stanowią dla samych siebie i całej ludzkości.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#220695