Poznałem dwóch Obrońców Westerplatte - Bernarda Rygielskiego i Franciszka Bartoszaka

Obrazek użytkownika obiboknawlasnykoszt@tlen.pl
Historia

W moich prywatnych zbiorach archiwalnych posiadam z 1 września 1975 roku wykaz załogi obrony Westerplatte sporządzony na dzień 01 września 1974 roku i według stanu osobowego na dzień 1 września 1939 roku.

Na tym wykazie są podpisy skreślone ręką przez dwóch Obrońców Westerplatte, których wówczas w dniu kolejnej rocznicy poznałem na Westerplatte osobiście.

Pierwszy z nich, to Bernard Rygielski był urodzony w dniu 22 lutego 1910 roku w Toruniu. Syn Franciszka i Józefy z domu Gerc.

Ukończył siedem oddziałów szkoły powszechnej.

Dnia 28 października 1931 r. wcielony do Marynarki Wojennej w Świeciu nad Wisłą.

W lutym 1932 r. przeniesiony do Flotylli na kurs specjalistyczny na ORP „Bałtyk”.


pl.wikipedia.org/wiki/ORP_Ba%C5%82tyk_%281930%29

W 1933 r. w Dywizjonie Łodzi Podwodnych awansował do stopnia marynarza nadterminowego, a w 1937 r. awansował na mata.

W 1938 r. pływał na ORP „Gryf - jako motorzysta.


http://pl.wikipedia.org/wiki/ORP_Gryf_%281938%29

Na Westerplatte przybył 6 lutego 1939 r. w stopniu mata zawodowego. W czasie działań obronnych - dowódca i obrońca Placówki „Fort”.




 

www.gk.strefa.pl/iiwsfort.html

Podczas bombardowania w dniu 2 września - ranny i kontuzjowany.

W niewoli jenieckiej przebywał w obozach takich jak: Stalag I A, I B, VI C, VI-J, VI-K.

Ze Stalagu VI-K pośród dwustu jeńców rosyjskich i stu polskich skierowany do pracy przy sprzęcie bojowym.

Na początku 1945 r. przedostał się na Zachód i został wcielony do Polskiej Marynarki Wojennej stacjonującej w Wielkiej Brytanii.

Pływał na ORP „Konrad” lub jak piszą inni ORP „Conrad”.


Może być na tej fotografii.


http://pl.wikipedia.org/wiki/ORP_Conrad

https://lh5.googleusercontent.com/-Dfbr528g97I/UEH9d5agOiI/AAAAAAAAA8U/d...

Do Polski wrócił w 1947 r. na ORP „Błyskawica”.

 
 
Od 1947 do 1949 r. służył w Marynarce Wojennej w Jednostce Wojskowej Nr 5421 - jako motorzysta okrętowy.
 
28 września 1950 r. podjął pracę w Przedsiębiorstwie Robót Czerpalnych i Podwodnych w charakterze motorzysty.
 
Na emeryturę odszedł w 1972 r.
 
Od 1974 r. był przewodnikiem oprowadzającym turystów po wnętrzach odrestaurowanej wartowni nr l na Westerplatte.
(Posiadam właśnie z tamtego okresu w swoich zbiorach archiwalnych wykaz załogi obrony Westerplatte na dzień 01 września 1974 roku, na którym mam na pamiątkę podpisy skreślone przez dwóch Obrońców Westerplatte.)
 
Zawarł związek małżeński z Agnieszką Skowrońską w Czersku w 1946 r.
Od 14 czerwca 1949 r. mieszkali w Gdyni.
Mieli czworo dzieci: trzech synów i jedną córkę.
 
Zmarł 3 grudnia 1984 r.
 
Odznaczenia: Brązowy Krzyż Zasługi (1947), Srebrny Krzyż Orderu VM (1960), Odznaka Grunwaldzka (1960); oraz posiadał kilka odznaczeń pamiątkowych.
 
Drugim obrońcą, którego wówczas poznałem był obrońcą Palcówki „Łazienki”, nazywał się Franciszek Bartoszak, mat zawodowy.
 
Bartoszak Franciszek urodzony w dniu 2 stycznia 1908 roku w Zielonogórze w powiecie Szamotuły, w Poznańskiem.
Syn pilota barki rzecznej Józefa i Antoniny z domu Napierało.
Ukończył siedem oddziałów szkoły powszechnej i dwie klasy gimnazjum w Szamotułach.
W 1928 r. ochotniczo wstąpił do Marynarki Wojennej w Świeciu nad Wisłą.
Od 1929 r. pełnił służbę w Marynarce Wojennej w Gdyni.
12 września 1938 r. przydzielony na Westerplatte jako mat zawodowy. W czasie obrony był na Placówce „Łazienki”, zadaniem której była obserwacja brzegu morskiego od strony plaży.
 
Na tej mapie jest naniesiona pozycja Placówki "Łazienki".
 
Po kapitulacji wzięty do niewoli, do Stalagu I A.
20 grudnia 1941 r. zwolniony do domu z powodu choroby.
Do końca wojny pracował w Jędrzejowie jako magazynier w mleczarni, dokąd zostali wysiedleni jego rodzice z Zielonogóry.
 
Wstąpił do AK na Kielecczyźnie Brał udział w akcjach we Włoszczowej, Nagłowicach, Szczekocinach.
 
W marcu 1945 r. po rozwiązaniu się oddziału partyzanckiego wrócił do służby w Marynarce Wojennej Przyjechał do Gdańska-Nowego Portu i został podkomendnym kpt. Franciszka Dąbrowskiego.
Kapitan Franciszek Dąbrowski był faktyczny dowódca obrońców Westerplatte.
 
3 marca 1947 r. zgodnie z rozkazem (nr 992/VII) stawił się w Ministerstwie Obrony Narodowej Departament Personalny w Warszawie, gdzie otrzymał natychmiastowe zwolnienie ze służby wojskowej.
Od 30 kwietnia 1947 do 30 kwietnia 1971 r. pływał jako kapitan na jednostkach rybackich PPDiR „Dal-mor” w Gdyni, „Odra” w Świnoujściu, „Gryf” w Szczecinie.
W 1946 r. zawarł związek małżeński z Felicytą, z którą miał dwoje dzieci: syna Marcina (1947) i córkę Marię (1949).
Wdowa mieszka w Gdańsku-Wrzeszczu.
Po przejściu na emeryturę od 1974 do 1992 r. oprowadzał wycieczki po wnętrzach odrestaurowanej wartowni nr l na Westerplatte.
W 1990 r. otrzymał rentę inwalidy wojennego oraz nominację na stopień ppor. w stanie spoczynku, a od dowództwa Marynarki Wojennej mundur marynarski.
 
Zmarł o godz. 4:25, w dniu 16 stycznia 1993 roku.
 
Pochowany na Cmentarzu Komunalnym w Sopocie.
 
Odznaczenia: Krzyż Orderu VM (1945), Odznaka Grunwaldzka (1946), Medal za Odrę, Nysę i Bałtyk (1946), Złota Odznaka Zasłużony Pracownik Morza (1956), dwukrotnie Srebrna Odznaka Zasłużony Pracownik Morza (1958 i 1963), Sztandar Pracy, II klasy (1964), Złota Odznaka Zasłużony Pracownik Morza (1969), Medal „Za udział w wojnie obronnej 1939” (1982), odznaka honorowa „Za zasługi dla Miasta Gdańska” (1984).
 
Załoga Wojskowej Składnicy Tranzytowej w latach 1926-1939.
 
 
 
 
Można zajrzeć do salonowej konkurencji, gdzie jest opisana historia Westerplatte.
 
Opuszczone koszary.
 
 
A tu są fotografie mojego wykazu po raz pierwszy upubliczniane przeze mnie w ogóle, na których widoczne są podpisy obu Obrońców Westerplatte
 
 
 
Niby tylko kawałek zadrukowanego papieru z listą Obrońców Westerplatte i podpisami dwóch nich, a jaki dla mnie bezcenny.
 
Kawałek Naszej historii, prawda?
 
I tak w niedzielę dnia 6 sierpnia 2012 roku o godzinie 10:08
w Kielcach zmarł ostatni Obrońca Westerplatte, major Ignacy Skowron.
 
 
Major Ignacy Skowron był urodzony w dniu 24 lipca 1915 roku we wsi Osiny, powiat Stopnica, w Kieleckiem Syn Jana i Klary z Rudników. Miał dwóch braci i siostrę.
Skończył trzy oddziały szkoły powszechnej w Pierzchnicy.
Po wojnie ukończył 7-klasową szkołę podstawową w Kowali.
Przed powołaniem do wojska służył dorywczo w gospodarstwach rolnych, a od 1936 r. w młynie „Kłos” koło Kadzielni.
 
Służbę wojskową odbywał w latach 1938 -1939 w 4. Pułku Piechoty Legionów w Kielcach, skąd na Westerplatte przybył 31 marca 1939 r. jako starszy legionista.
 
20 maja 1939 r. awansowany do stopnia kaprala.
 
W czasie obrony walczył w Wartowni nr 2, która była wybudowana przy murze odgradzającym teren Westerplatte od kanału portowego w odległości 300 metrów od głównej bramy wjazdowej na teren Westerplatte, miała bronić dostępu od strony kanału portowego i bramy głównej.
 
Z niewoli jenieckiej ze Stalagu I A został zwolniony 5 listopada 1940 r. z powodu choroby.
Zamieszkał z żoną i rocznym dzieckiem w Radkowicach koło Chęcin, pracując w gospodarstwie teściów.
15 października 1941 r. podjął pracę w kolejnictwie jako robotnik fizyczny.
W październiku 1951 r. został tormistrzem i na tym stanowisku pracował do emerytury, do roku 1975.
Nominację na stopień ppor. w stanie spoczynku otrzymał w 1989 r. Rentę inwalidy wojennego - w 1990 r.
Mieszkał z żoną w Nidzie, którą poznał w 1937 r. podczas nabożeństwa różańcowego w kościele.
 
Miał sześcioro dzieci: Genowefa (1939), Leokadia (1941), Zdzisław (1943). Teresa (1948), Tadeusz (1951), Stanisław (1955), które pokończyły szkoły powszechne i pozakładały rodziny. Dwóch synów w szkołach zasadniczych zdobyło zawód ślusarza.
Miał 15 wnucząt i 19 prawnucząt.
 
Odznaczenia: Medal Zwycięstwa i Wolności 1945 (1945), Odznaka Grunwaldzka (1947), Medal za Odrę, Nysę i Bałtyk (1960), Srebrny Medal „Zasłużonym na Polu Chwały” (1960), Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1974), Medal „Za udział w wojnie obronnej 1939” (1981), odznaka honorowa „Za zasługi dla Miasta Gdańska” (1984), Medal „Za długoletnie pożycie małżeńskie” (1988), Srebrny Krzyż Orderu VM (1989), Medal „Za zasługi dla Kielecczyzny” (1989), Odznaka Weterana Walk o Niepodległość (1995), Medal 1000-lecia Miasta Gdańska (1997), Odznaka Honorowa Związku Kombatantów RP i BWP (1997).
 
Nim odszedł na wieczną służbę wziął udział w dniu 1 września 2009 roku w obchodach 70 rocznicy i spotkał się z Prezydentem śp. Lechem Kaczyńskim, choć czuł się nie najlepiej i jego obecność do ostatniej chwili była niepewna.
Jak powinność i obowiązek wobec Ojczyzny, Polski z Bożą pomocą sprawił, że choć przybył na wózku inwalidzkim, to jednak był tam gdzie było jego serce i dusza.
 
Tak wówczas się prezentował kapitan Ignacy Skowron:
 
 
Do końca angażował się w upamiętnianie bohaterstwa żołnierzy broniących placówki.
 
Jego pogrzeb odbył się w środę w dniu 8 sierpnia 2012 roku na cmentarzu w Brzezinach k. Chęcin (powiat kielecki).
 
Wcześniej, bo w roku 2011 zwarło trzech Obrońców Westerplatte:
 
kpt. Władysław Stopiński (żył lat 96), kawaler VM
 
por. Aleksy Kowalik (żył lat 96), kawaler VM
 
ppor. Jan Lelej (żył lat 94), kawaler VM
 
 
Franciszek Dąbrowski - dowódca czasu wojny:
 
 
Kpt. Franciszek Dąbrowski.
 
Od 2.09 po załamaniu nerwowym Sucharskiego faktyczny, niezłomny i niekwestionowany dowódca obrony Westerplatte.
 
 
 
Kapitan Franciszek Dąbrowski ps. „Kuba” był urodzony 17 kwietnia 1904 r. w Budapeszcie. Syn Romualda (porucznika armii Austro-Węgier) i matki Elżbiety z Brulików.
 
W wieku sześciu lat rozpoczął naukę w szkole ludowej w Budapeszcie, a następnie w Wiedniu.
W latach pierwszej wojny światowej ukończył austriacką szkołę realną stopnia gimnazjalnego w Ems.
W 1918 r. przybył z rodzicami do Krakowa i rozpoczął naukę w krakowskim Korpusie Kadetów nr l w Łobzowie.
Po ukończeniu korpusu i zdaniu matury w 1921 r. wstąpił do Szkoły Podchorążych w Warszawie.
 
 
 
Rok 1921 - Kalisz ś.p. Bendkowski, Antonowicz, Wysocki, Dąbrowski, Piotrowski, Nowak, Wodecki.
 
 
Rok 1922 - kpt. Światowiec w dobrym humorze, służba BOM 12 w Biedrusku Trepiak, Beldowski, Tyszka, Prawowski (w kapeluszu), Kassian, Światowiec, Antonowicz, Dąbrowski, por. Wodecki w środku.
 
Po jej ukończeniu (1923) uzyskał stopień podporucznika i został dowódcą plutonu w 3. Pułku Strzelców Podhalańskich w Bielsku-Białej.
 
 
W trakcie pełnienia służby w tymże pułku, ukończył Szkołę Strzelania Artyleryjskiego w toruńskim Centrum Wyszkolenia Artylerii, awansował do stopnia porucznika i został dowódcą kompanii.
 
 
Od 1930 r. był wykładowcą-instruktorem broni i terenoznawstwa w kompanii ciężkich karabinów maszynowych baonu szkolącego podchorążych rezerwy w Biedrujsku.
Kolejną jednostką był 29. Pułk Piechoty w Kaliszu, w którym początkowo dowodził plutonem szkolnym, a następnie kompania 29. Pułku Strzelców Kaniowskich.
 
W grudniu 1937 r. skierowany na Westerplatte objął stanowisko dowódcy oddziału wartowniczego i zastępcy komendanta Wojskowej Składnicy Tranzytowej.

Jego zadaniem było szkolenie żołnierzy w zakresie obrony obiektów WST na zamkniętym terenie Westerplatte.
 
Każdego dnia przeprowadzał odprawy z dowódcami wart oraz zaznajamiał patrole i ronty oficerskie z obiektami i rejonami obserwacji i podsłuchu.
W czasie walk był w koszarach, tam bowiem skupiło się i kierowało obroną dowództwo.
Był rzecznikiem kontynuowania oporu, mimo pogarszających się z każdą godziną warunków obrony.
Dochodziło do dramatycznych spięć z komendantem Sucharskim.
 
Ponieważ kapitan w przeciwieństwie do majora był przeciwny poddaniu placówki i opowiadał się za dalszą nieprzejednaną walką.
 
Po podjęciu przez majora Sucharskiego trudnej decyzji o poddaniu, po przekazaniu Niemcom poszczególnych punktów oporu przez kadrę dowódczą Składnicy (por. Pająka ciężko rannego zabrano do szpitala) ulokowani zostali w dwóch pokojach na najwyższym piętrze nie istniejącego już dziś Hotelu Centralnego vis-a-vis dworca gdańskiego. Stamtąd trafił do niemieckiego obozu ćwiczebnego w Klein Dexen na terenie Prus Wschodnich.
Całą okupację przeżył w dwóch oflagach XVIII A w Lienz na terenie Austrii i II C w Woldenbergu (Dobiegniewo).
Kres niewoli skończył się, gdy po przymusowej pieszej ewakuacji obozu w Woldenbergu w styczniu 1945 r. w miejscowości Detz ich kolumnę odbiła czołówka wojsk radzieckich.
Po wojnie 30 lipca 1945 r. został powołany do wojskowej służby zawodowej i skierowany do I Samodzielnego Morskiego Batalionu Zapasowego w Gdańsku-Nowym Porcie na dowódcę plutonu oficerskiego.
10 sierpnia 1945 r. zweryfikowany do stopnia majora (kmdr ppor.) w korpusie oficerów piechoty WP.
31 sierpnia 1945 r. w wyniku przeformowania batalionu w szkolny pułk Marynarki Wojennej został szefem sztabu pułku.
 
Dowódca kmdr Karol Kopeć w charakterystyce służbowej wysoko ocenił swego podkomendnego: „...Bardzo dobrze wyszkolony oficer piechoty, inteligentny, wykształcony w pracy pilny i sumienny. Członek Załogi Westerplatte, za dzielność odznaczony Krzyżem VM. Życiowo wyrobiony. Nadaje się do pracy w linii i sztabie”.
Na początku 1946 r. został dowódcą kadry Marynarki Wojennej w ośrodku szkolącym marynarzy poborowych.
W czasie akcji politycznej obejmującej cały kraj w związku z referendum 30 czerwca 1946 r. i wyborami do sejmu 19 stycznia 1947 r. sformowano tzw. grupy ochronno-propagandowe.
Komendantem ośrodka wyszkolenia tych grup mianowano kmdr ppor. Dąbrowskiego, 1 stycznia 1947 r. awansowany został do stopnia pełnego komandora.
Oprócz szkolenia na miejscu, dokonywał również inspekcji powiatowych.
W dowód uznania i zaangażowania w akcji wyborczej otrzymał Złoty Krzyż Zasługi.
Nie zapomniał też o Westerplatte.
Był inicjatorem budowy nagrobka poległych na Westerplatte, który odsłonięto latem 1946 r.
W ocenie działalności kmdr por. Dąbrowskiego za rok 1948 wypowiedzieli się dowódca Marynarki Wojennej kontradmirał Włodzimierz Steyer i jego zastępca do spraw polityczno-wychowawczych kmdr Józef Urbanowicz, stwierdzając, iż: „Opiniowany jest oficerem obowiązkowym, zdyscyplinowanym, odpowiedzialnym, wykazuje dużą sprężystość w zakresie naboru młodych marynarzy i w szkoleniu poborowych. Jest jednym z pierwszych przedwojennych oficerów, który bez żadnego ociągania się stanął po stronie obecnej rzeczywistości ."
W marcu 1947 r. został przeniesiony do Ustki.
Od 1947 r. był członkiem Polskiej Partii Robotniczej.
W ostatnich miesiącach 1949 r. zapadł na obustronną chorobę płuc.
W pierwszych dniach stycznia 1950 r. rozpoczął wielomiesięczne leczenie w sanatorium wojskowym w Otwocku.
W wyniku długotrwałej choroby wiosną 1950 r. komisja lekarska stwierdziła uszkodzenie zdrowia powodujące czasową utratę zdolności do pracy zarobkowej.
Zgodnie z orzeczeniem lekarskim został przeniesiony w stan spoczynku.
Z Ustki, z żoną i córką przeniósł się do Krakowa.
Zamieszkali w dwupokojowym mieszkaniu bez kuchni i łazienki.
W drugiej połowie 1951 r. przez sześć miesięcy przebywał na kolejnej kuracji sanatoryjnej w Wodzisławiu Śląskim.
We wrześniu 1951 r. rozpoczął pracę jako kasjer w krakowskim Klubie Międzynarodowej Książki i Prasy.
Usiłował też za marne grosze tłumaczyć opowiadania z języka węgierskiego dla „Gazety Krakowskiej” i „Dziennika Polskiego W 1953 r. znowu reperował wątłe zdrowie w sanatorium.
Po powrocie do domu, nie mając szans na uzyskanie jakiejkolwiek pracy, zaczął chałupniczo szyć domowe papcie.
Trochę też pomagał żonie w sprzedaży prasy w kiosku z gazetami.
W czasach stalinowskich choroba i związane z nią leczenie sanatoryjne uchroniły go od prześladowań i represji, jakie stały się udziałem wielu oficerów wywodzących się z przedwojennej kadry.
Nadszedł 1956 r., a z nim odwilż polityczna w kraju. Po latach zapomnienia i upokorzeń został dostrzeżony.
W formie rehabilitacji otrzymał jednorazowo kwotę 15 tysięcy złotych. Zamieszkał z rodziną w innym, większym i słonecznym mieszkaniu. Podjął pracę w Nowohuckim Przedsiębiorstwie Transportowym Budownictwa.
W marcu i wrześniu 1957 r. dwukrotnie spotkał się z podkomendnymi z Westerplatte.
Z okazji 21. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej przybył na Zjazd Obrońców Wybrzeża do Gdańska.
Wiosną 1962 r. przewieziony do szpitala zmarł 24 kwietnia w wieku 58 lat Pochowany w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
 
W 1981 r. z inicjatywy pracowników „Transbudu” został odsłonięty obelisk ku jego czci w obecności córki Elżbiety Dąbrowskiej-Kulmala i przybranego syna - Aleksandra Cichowicza. Obelisk upamiętniający kpt. Franciszka Dąbrowskiego, obrońcę Westerplatte.
 
 
przy ul. Ujastek, skwer k. budynku „Transbudu” odsłanięty w maju 1981 roku.
Fundatorami byli pracownicy P.T.S.B. „Transbud” Nowa Huta.
 
Szkoły podstawowe w Ustce i Gdańsku-Nowym Porcie oraz szczep harcerski z Zespołu Szkół Chemicznych w Krakowie noszą Jego Imię.
 
Przedwojenne odznaczenia: Medal Pamiątkowy za Wojnę 1918-1921, Medal Pamiątkowy 10-lecia Odzyskania Niepodległości.
Powojenne odznaczenia: Srebrny Krzyż Orderu VM (1945), Złoty Krzyż Zasługi (1947), Medal za Odrę, Nysę i Bałtyk, Odznaka Grunwaldzka (1946), Medal za Wolność i Zwycięstwo.
 
 
Tytułem uzupełnienia:
 
Kpt. Franciszek Józef Dąbrowski (kmdr por LWP) - syn gen. bryg. Romualda Dąbrowskiego (byłego kadeta, a potem oficera armii austriacko-węgierskiej, w stanie spoczynku po 1927, osiadłego w majątku w Stanisławowie, "internowanego" w 1939 roku przez Rosjan, zmarłego w zaryglowanym wagonie transportu na Syberie w grudniu 1939) i matki (baronówny węgierskiej, wywiezionej w 1939 roku na śmierć, do Kazachstanu).
 
Fragment opinii mjr. 28 pSK, kmdt WST 1933-1938, Stefana Fabiszewskiego, : "...wybrałem najlepszego spośród najlepszych. W ten sposób wybrałem kpt. Dąbrowskiego. Jego wysokie kwalifikacje potwierdziła całoroczna służba ze mną. Dąbrowski był wzorowym żołnierzem, lubianym przez podwładnych. Wysoko oceniłem Jego lojalność i obowiązkowość".
 
(Tą swoją krótką przynależnością do PPR zbabrał swój tak bardzo chlubny i nieposzlakowany życiorys. Nie znane są dla mnie powody jego ówczesnej decyzji. Cóż, to był jego i tylko jego świadomy wybór i nie mam prawa go dziś oceniać podług mojej miary. On chciał być chyba z nimi lecz oni go nie chcieli w swoich komuszych szeregach. Mimo to zawsze bardzo go ceniłem i cenię.)
 
Na ostatnim pogrzebie, ostatniego bohaterskiego Obrońców Westerplatte mjr Ignacy Skowron ani Rząd RP, ani urzędnicy MON nie oddelegowali żadnego wysokiej rangi swojego przedstawiciela.
 
Podobnie haniebnie postąpili w przypadku trzech pogrzebów Obrońców Westerplatte w roku 2011.
 
Zabrakło „małego” orędownika i obrońcy POLSKOŚCI, śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wielu innych, którzy zginęli nad Smoleńskiem w dniu 10 kwietnia 2010 roku.
 
Jak wielka była i jest to strata, to już sami oceńcie?
 
Hańba - po trzykroć HAŃBA !!!
 

WIECZNA PAMIĘĆ I WIECZNA CHWAŁA POLSKIM BOHATEROM!!!

 
Moje fotografie z terenu Westerplatte - album na Picasso:
 
(Proszę zaglądać bo tam będą nowe fotografie związane ze starym Westerplatte.)
 
Niektórzy ze zwiedzających, nawet będąc na Westerplatte nie widzieli tego wszystkiego co zostało uwiecznione przeze mnie w tamtym dniu, bo wkrótce po tym część z tej wystawy w betonowych ramach została uszkodzona lub zniszczona, dlatego nawet złej jakości fotografię postanowiłem zachować dla potomnych pokoleń Polaków.
Są tam także i takie fotografie miejsc na Westerplatte, do których przeciętny turysta nigdy nie dociera.
Osoby widoczne do fotografiach, które pozują do fotografii wyraziły zgodę na zamieszczenie ich wizerunku publicznie.
Jedynie nauczyciel wycieczki z uczniami szkoły sprzeciwiał się fotografowania uczniów, którzy sami chcieli pozować do fotografii przy "turystycznej" Wartowni Nr 1, o której napisze przy innej okazji.
 
Historia przedwojenne i wojenna:
"Pod koniec 1933 roku rozpoczęto wykonywanie umocnień i zabezpieczanie terenu Westerplatte. Przystąpiono wówczas do budowy wartowni nr l. Została usytuowana na południe od kasyna podoficerskiego, w odległości 150 metrów w linii prostej od kanału portowego. Materiał potrzebny do budowy wartowni dostarczono z głębi kraju transportem kolejowym. Budowę z żelbetu wykonali żołnierze Składnicy pod fachowym nadzorem majora dojeżdżającego z Marynarki Wojennej w Gdyni.
Wartownia nr 1 składała się z parteru i piwnicy. Parter w przekroju poziomym ma kształt prostokąta o zewnętrznych wymiarach około 10×8 m, z małą przybudówką w północno-zachodnim rogu budynku. Składa się z pięciu pomieszczeń: korytarza, właściwej wartowni i miejsca na odpoczynek, izby nad kabiną bojową oraz z małego pomieszczenia w przybudówce, używanego do wybuchu wojny na areszt. Ma dwoje drzwi wejściowych. Główne wejście od strony północnej było zabarykadowane na stałe w czasie obrony w 1939 r. Drugie drzwi od zachodu służyły do utrzymania łączności z zewnątrz. W ścianach zewnętrznych od wschodu i południa umieszczono po dwa okna-strzelnice, reszta ścian po jednym mniejszym. Okno we wschodniej ściance przybudówki umożliwiało obrońcom osłonę głównego wejścia i ckm-ów w podpiwniczeniu, przed bezpośrednim atakiem nieprzyjaciela. W wewnętrznych ścianach korytarza są dwa otwory strzelnicze, umieszczone na wprost drzwi wejściowych. Służyły do ostrzału wdzierających się do wnętrza napastnikami, po uprzednim sforsowaniu przez nich zabarykadowanych wejść.
W północnej części wartowni znajdowała się w dolnej kondygnacji kabina bojowa o wewnętrznych wymiarach 2×4×2 m wysoka i ścianach o grubości 500 mm, rozdzielona na dwie części. W każdej przegrodzie był wmontowany ckm wz. 30 na fortecznej podstawie. Otwory strzelnicze i betonowe podstawy z resztkami metalowych urządzeń zachowały się do dzisiaj. Wejście do piwnicy po metalowych klamrach w dół, było w formie włazu przykrywanego klapą, znajdowała się tam specjalnie zamontowana tuba, do porozumiewania się dowódcy wartowni z obsługą ckm-ów. Tam też, złożone były do wybuchu wojny worki z piaskiem, rakiety i rakietnice.

W piwnicy, na tak zwanych fortecznych podstawach umieszczone były dwa karabiny maszynowe. Wykonywanie stanowisk i montaż broni odbywało się jedynie pod osłoną nocy. Wynikało to z zawartych przez Polskę umów, które zabraniały budowania na terenie Westerplatte fortyfikacji czy innych umocnień polowych. Stąd też wyposażenie piwnicy znane było jedynie wąskiej grupie kadry oficerskiej i podoficerskiej załogi Składnicy. Na co dzień wnętrze wartowni przedstawiało normalny obraz budynku wartowniczego. Stały tam prycze, stojaki pod karabiny, ławy, taborety i stoły. Wewnątrz wartowni znajdował się w podłodze właz przykrytą klapą. Z zewnątrz okienka obserwacyjne służące do ostrzału były zamaskowane płytą metalową, umocowaną od wewnątrz śrubą. Sprawiało to wrażenie, że jest to urządzenie wentylacyjne wartowni."

 

Ta "turystyczna" Wartownia Nr 1 po wojnie w latach 60 XX wieku ruszyła sobie dumnie w swoją podróż po półwyspie Westerplatte, by stanąć tu gdzie dziś sobie dumnie stoi.
 
 
 
Następnego dnia spotkałem tę samą wycieczkę uczniów i wówczas nauczyciel i uczniowie uczestniczyli w wysłuchaniu mojej osobistej relacji z okresu od sierpnia 1980 roku poprzez stan wojenny do czasów obecnych, byłem bardzo wzruszony tak żywym zainteresowaniem młodych Polaków, zakręciły się nam wszystkim łzy o oczach.
Było miło i sympatycznie poznać takich ciekawych młodych Polaków łaknących wiedzy z pierwszej ręki od kogoś z tamtych czasów, kogo mogli nie tylko widzieć i słyszeć ale i uszczypnąć, przywitać i pożegnać, a przy okazji poznać tajemnicę powstania napisu na jednym z ramion z tych trzech krzyży gdańskiego pomnika.
Dla mnie też łezka to w jedno to w drugie oko zaglądała i się zakręciła, gdy im opowiadałem o strajku sierpniowym 1980 roku, o Pierwszej Solidarności, o stanie wojennym i o przygotowywanej w 1988 roku zdradzie w Stoczni Gdańskiej im. Lenina.
No i ta bezsilność i wszechobecna obojętność powala i zniewala, a przecież trzeba walczyć dalej, codziennie, prawda?
 
Hymn Bałtyku:
 
I póki kropla jest w Bałtyku,
 
Polskim morzem będziesz Ty,
 
Bo o Twe wody szmaragdowe,
 
Płynęła krew i nasze łzy.
 
Plan Westerplatte - Koszary i Wartownie od 1 do 6.
 
 

 
Plany strzelnica ckm w Wartowni nr VI:
 
Tak wyglądały strzelnice w kabinie bojowej, po kapitulacji.
 
 
 
Tak wyglądało przed przejażdżką Wartownia nr 1.
 
 
Zdjęcie niżej ukazujące umiejscowienie Wartowni Nr 2 względem schronu amunicyjnego.
 
 
Wartownia Nr 2 wybudowana przy murze odgradzającym teren Westerplatte od kanału portowego w odległości 300 metrów od głównej bramy wjazdowej na teren Westerplatte, miała bronić dostępu od strony kanału portowego i bramy głównej
 
W czasie obrony walczył w tej Wartowni nr 2 major Ignacy Skowron.
 
 
 
 
Willa podoficerska i w tle nowe koszary.
 
 
Zostały tylko betonowe podpiwniczenia Wartowni Nr 3.
 
 
 
 
Jest to najmniejsza polska fortyfikacja „grupą warowną”.
 
W dodatku stanowiącą element najmniejszej „twierdzy pierścieniowej” Oto jej plan.
 
Ostrzał polskiej składnicy na Westerplatte przez pancernik "Schleswig Holstein".
 
Płonie Wartownia Nr 2, a w niej obrońcy w tym major śp. Ignacy Skowron.
 
 
 
To człowiek człowiekowi zgotował tak okrutny los.
 
 
PS
Strona Obrońców Westerplatte w ostatnim okresie jakby zamarła, być może będzie pilna konieczność jej reanimacji, bo odszedł ostatni żołnierz, który o nią dbał do ostatnich tchnień.
Musze to pilnie sprawdzić u źródła.
Czy ktoś z Niepoprawnych mógłby się już teraz zdeklarować do pomocy?
 
 
 
 
 
 
U W A G A!
Nadaje Wirtualny i Realny Obrońca Westerplatte.
 
Notkę dedykuję Niepoprawnemu @Antysalonowi, bo rzecz o jego toruńskim bohaterze, Obrońcy Westerplatte i Warowni „FORT”, która pod dowództwem Torunianina, mata zawodowego śp. Bernarda Rygielskiego, która do końca walczyła bardzo dzielnie.
@Antysalonie zwróć uwagę i na to, że bohaterski i dzielny kapitan Franciszek Dąbrowski, urodzony był w gościnie u węgierskich Bratanków, w Budapeszcie, tam gdzie zbudowana została łódź ratunkowa stojąca na nad brzegiem Wisły. Jak dużo w naszym codziennym życiu jest rytów węgierskich, gdzie nie spojrzysz to Bratanki, prawda?
Tak jak w czasie wojny z rosyjskimi bolszewikami, gdy nie Nasi kochani węgierscy Bratanki, to zabrakło by dla Wojska Polskiego amunicji, i Cud Warszawski by się nie ziścił, prawd?
Ponadto dowódcza Obrony Westerplatte, kapitan Franciszek Dąbrowski też miał związek z Twoim, @Antysalonie miastem, Toruniem.
Tymczasem, i do przeczytania, a może i do spotkania w 3Mieście lub Toruniu.
Onwk

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Przepraszam, zapomniałem przywitać turystów łonowych, a więc teraz witam.

Pałujta, wedle rozkazu swego guru Bolka.

;O)
Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#287050

Mogę się pochwalić, że znałam osobiście jednego z Obrońców Westerplatte - kpr Władysława Goryla. Chodziłam z Jego młodszą cóką Alicją do liceum. Był to człowiek tak skromny, że mało kto w latach 70. wiedział o tym, że walczył na Westerplatte.

Władysław Goryl urodził się 7 września 1910 r. w Jarosławiu. W 1932 r. wcielony do wojska do 3. Pułku Piechoty Legionów w Jarosławiu, skąd w stopniu kaprala zawodowego przybył na Westerplatte 17 marca 1939 r. W czasie obrony był dowódcą wartowni nr 4.

Po kapitulacji został wywieziony do obozu jenieckiego Stalag I A. Za usiłowanie ucieczki w lipcu 1941 r. został osadzony w areszcie więziennym w Tannenbergu i po trzech tygodniach odtransportowany do Stalagu I A, gdzie do końca wojny przebywał w kompanii karnej.

  

 

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#287060

Władysław Goryl zmarł 1 września 2000 r. Odznaczenia: Medal Zwycięstwa i Wolności 1945 (1946), Medal za Odrę, Nysę i Bałtyk (1946), Odznaka Grunwaldzka (1960), Krzyż Walecznych (1960), Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1974), Medal "Za udział w wojnie obronnej 1939" (1982), odznaka "Zasłużony dla Miasta Gdańska" (1984), Srebrny Krzyż Orderu VM (1989), Medal 1000-lecia Miasta Gdańska (1997).

Aby móc uzmysłowić w jakich miejscach walczyli załączam tę mapkę wojskowa na dzień 25-26 sierpnia 1939 roku w maksymalnej rozdzielczości, którą po pobraniu da dysk można powiększyć do jeszcze większych rozmiarów.

lh4.googleusercontent.com/-XB09TMs5Tlg/UEKDCe7kRFI/AAAAAAAABNY/usZQqEBiQmU/s512/plan.gif

Wartownia nr 4 była zlokalizowana na południe za linią placówki "Łazienki" i za magazynem amunicyjnym i miała po lewej swojej stronie działo przeciwpancerne i  Warownię "FORT".

Wartownia nr 3  współdziałała ogniowo z wartowniami nr 2 i 4. Natomiast Wartownie l, 2 i 4 wzajemnie wspierały się swoim ogniem. Budowę wartowni oznaczonych numerami l, 2, 4 i 5 oraz piwnicy zwanej wartownią nr 3 ukończono w końcu 1934 roku.
Stanowiły one pierścień obronny Składnicy Tranzytowej z centrum obejmującym zbudowane w późniejszym okresie koszary.
Niestety szukałem fotografii z wartownią nr 4, chociaż z jej ruinami, niestety nie znalazłem.
Może innym razem se uda, a jak nie to wykonam fotografię miejsca gdzie ona się wówczas znajdowała.
 
Budynek koszar ucierpiał podczas walk, lecz nie tak bardzo jak sugeruje to jego obecny stan, prawda?
 
Do dzisiejszego stanu doprowadzili rosyjscy "wyzwoliciele"
 
 

Tak jak zrujnowali całą starówkę Gdańska.

Gdańsk po opuszczeniu przez Niemców na rozkaz komunistów został zbombardowany przez lotnictwo rosyjskie i ciężką artylerię.

Pozdrawiam,

Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#287110

Dziekuję za uzupełnienie. Dane biograficzne były mi znane, natomiast pozostałe nieszczególnie. Od wczoraj stoi mi przed oczyma Pan W. Goryl jakiego znałam o wiele lat później - spokojny, skromny, niewysoki mężczyzna o łagodnym spojrzeniu, niezwykle pracowity i uczciwy i jakby zdystansowany do otaczającej rzeczywistości. 

Czy wiesz, że np. w latach 1963-1967 nikt nie zapraszał Go na uroczystości rocznicowe  np. w szkołach - 1 wrzesnia?  Wtedy, jak i dziś historię bohaterów, patriotów zamazywano.

Dziękuję za solidną lekcję historii, którą od wczoraj odrabiam razem z wnukiem.

Pozdrawiam, Hela61

 

 

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#287136

Będąc 6 września 2012 r. z wnuczką na Westerplatte postanowiłem wykonać fotografie miejsca, w którym była Wartownia Nr 4 WST Westerplatte.

Wartownia Nr 4 była zlokalizowana po prawej stronie względem budynku nowych koszar - idąc w kierunku pomnika Obrońców Westerplatte.

Widać ją było tak jak i dziś z budynku koszar.

Tu na tej fotografii jest to alejka widoczna u góry po prawej - widok z trapu wejściowego do ruin koszar, które nie Niemcy lecz Rosjanie doprowadzili do obecnego ich stanu.

Dziś jest tam brama wjazdowa do jednostki Straży Granicznej oraz morskiego oddziału GROM.

Tak wyglądało to miejsce 6.09.2012 r.:

Dziś odwiedzają je częściej dziki (widoczne na fotografii) niż ludzie.

Tak więc dziś wiemy już gdzie walczył i gdzie dowodził podczas obrony kapral zawodowy Władysław Goryl.

 

Pozdrawiam,

Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#299873

  Obiboku, jestes niesamowity. Dziękuję za zdjęcia i info.

 

  Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#299995

Można samemu poznać obrońców i ich losy wcielając się w jednego z nich i zobaczyć wydarzenia z 1 osoby. W EGRH.pl każdy może zostać rekonstruktorem i w symulatorze na silniku używanym przez wojsko do treningu armii przeżyć to i ocenić samemu jakie piekło zgotowały walczącym hitlerowskie niemcy. Ty fragament tego co przygotowaliśmy dla miłośników historii dla obrony Westerpatte.
www.youtube.com/embed/xvMlFEyFujo?feature=player_embedded

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1437686

Jestem pełna szacunku, wdzięczności i zwyczajnej sympatii, za to co nam przypominasz. A za słowa : "Zabrakło „małego” orędownika i obrońcy POLSKOŚCI, śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wielu innych, którzy zginęli nad Smoleńskiem w dniu 10 kwietnia 2010 roku. ", ukłony od starszej pani, tak samo jak Ty niepogodzonej z brakiem prezydenta w naszej Ojczyznie. Bo ostatni Prezydent, ten prawdziwie polski, z którego będę dumna do końca życia, zostawił nas osieroconych - wbrew własnej woli...
A bohaterom Twojej notki Cześć i chwała !

Serdecznie pozdrawiam !

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mukuzani

#287104

Dziękuję za Twój "tryptyk" na temat Westerplatte. Dobrze, że jesteś! Teraz, po śmierci Kapitana Skowrona, może już tylko Ty będziesz świadkował tamtej historii, bo platformersy w zauważalny sposób przeszły na sowiecko-germańską stronę i nie wydają się być zainteresowani zaszczytną, bohaterską polską historią.

Pozdrawiam Niepoprawnie

krisp

PS.

1/ Rozsyłam, gdzie się da.
2/ Dałem oczywiście dychę, bo stówy Admini NP nie przewidzieli.
3/ Na pohybel łonowym spacerowiczom.

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#287131

Poniżej zamieszczę kilka fotografię z alejki wiodącej od dzisiejszych betonowych pokomuszych "piękności" tuż przed cmentarzykiem i krzyżem poświęconym Obrońcom Westerplatte idąc w kierunku zrujnowanych po wojnie przez rosyjskich okupantów budynku koszar stały stoliki pod parasolami i na prawie całej długości dzisiejszej alei rosły wiśnie, które wiosną w czasie kwitnienia  wyglądały prześlicznie, a latem gdy już dojrzały były soczyste i smakowite.

Ale o koszarach może napiszę w  osobnej notce przy innej okazji.

Otóż przy tej dzisiejszej alejce dziś nie znajdziemy ani jednego drzewka wiśniowego, nawet małej dzikiej samosiejki.

Szukałem drzewek w dniu 6 września 2012 roku lecz nie znalazłem ani jednego, a przecież w latach 60 był ich tam cały sad.

 

Będę zobowiązany każdemu czytelnikowi, jeśli pomoże dla mnie w udowodnieniu tego, co wyżej napisałem o tych stolikach i sadzie wiśniowym, na którego drzewach rosły smaczne i soczyste wiśnie.
Będę bardzo rad, jeśli ktoś z czytelników znajdzie w swoich albumach z fotografiami fotografię/fotografie z tą alejkę z kwitnącymi wiosną drzewami wiśniowymi na Westerplatte.
Bo nie znalazłem ani jednego drzewka.

- Czyżbym śnił o tym wiśniowym sadzie na Westerplatte?

- Czy to jest być może moja dziecięca fantazja z tymi wiśniami, oranżadą lub lemoniadą tam kupowaną od wielkiego dzwonu, którą piliśmy z kolegami dzieląc ją na łyki, tak by było sprawiedliwie i po równo?

Dziś samoluby i chytre coś tam tego nawet nie pojmie, ze można podzielić się ostatnim łykiem i kęsem.

I w przeciwną stronę od koszar do pokomuszych betonów.

Kiedyś stąd z ruin koszar były widoczne, a dziś nie a ani jednego drzewka.

Został jeszcze fragment schodów po byłej alejce wiodącej między Wartownią Nr 3 ,a koszarami.

Czas bezdusznie i bezwzględnie zaciera wszystkie ślady, a szczególnie wówczas jak o tych miejscach zapominamy na codziennie, bo wygodniej jest o nich pamiętać od święta i dla pozoru. A szczególnie pokazać się wspólnie z załganymi do cna pseudo elitami.

Tak wiec @Krisp poznałeś moją tajemnicę o tym miejscu, o której nigdzie indziej byś się raczej nie dowiedział, bo kto by dziś chciał pisać o wiśniach i stolikach pod parasolami na Westerplatte z lat 50 i 60 XX wieku.Pozdrawiam,

Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#299878

Tak wygląda dziś wieża do kierowania ogniem artylerii na Westerplatte:

Taki jest z niej i spod niej dziś widok na Zatokę Gdańską:

Tu widać Gdynię:

Obok jest placówka w nienaruszonym stanie

 

oraz nasypy ziemne okalające bardzo liczne magazyny amunicyjne w tym główny magazyn amunicyjny, po którym dziś są ruiny fundamentów oraz obwałowania ziemne oraz odbudowana namiastka byłej rampy.

Tu turyści przyjeżdżający na Westerplatte nie docierają, bo kto ma im dziś to miejsce pokazać?

Tu docierają jedynie wandale i bydlaki, którzy niszczą wszystko co jest na ich drodze, nawet nie zdążą przeczytać tego, co jest napisane na tablicach.

 

Bardzo zły pomysł, bo według mnie wybrano najgorszy z najgorszych materiałów /szkło/ na wykonanie tablic informacyjnych, które nawet w głównym ciągu do pomnika zostały uszkodzone, a nawet wyrwane z całymi ramami.

Pozdrawiam,

Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#299886

Już nie pamiętam kiedy tam byłam ostatni raz ale zawsze z Tatą (zmarł w 1974 r.). Pamiętam, że wtedy nie było asfaltu i drzew takich ogromnych. Westerplatte bardziej pustynię przypominało wtedy i miejsce jakby zapomniane przez Boga.
Nic dodać nie mogę do Twojego tekstu, a jakiś ślad chciałabym tu zostawić...

Wspomniałeś słowa "I póki kropla jest w Bałtyku"...
Do pięknego wiersza Stanisława Rybki muzykę napisał Feliks Nowowiejski. Ten sam, który skomponował muzykę do "Roty" M.Konopnickiej. I tak powstała jedna z najpiękniejszych polskich pieśni chóralnych...
Pamiętam czasy, gdy carillon na wieży Ratusza wygrywał "Rotę". Pamiętam czasy gdy stał się instrumentem koncertowym i wtedy "Hymn do Bałtyku" brzmiał z wieży ratuszowej nie jeden raz... Jeszcze w pamięci wciąż zachowuje się piękna uroczystość w mojej szkole na Gnilnej gdy nadawano jej imię "Feliksa Nowowiejskiego"...
"Hymnu do Bałtyku" w wykonaniu chóru nie znalazłam ale przypomnę jego słowa - z pamięci (za ew.błędy przepraszam - pamięć bywa zawodna) bo tak głęboko zapadła w nią, że znam ją jak pacierz :

Wolności słońce pieści lazur,
Łódź nasza płynie w świata dal,
z okrętu dumnie polska flaga
uśmiecha się do złotych fal.

I póki kropla jest w Bałtyku
polskim morzem będziesz ty,
bo o twe wody szmaragdowe
płynęła krew i nasze łzy.

Strażnico naszych polskich granic,
już z dala brzmi zwycięski śpiew
i nie oddamy cię, Bałtyku,
zamienisz ty się pierwej w krew.

I póki kropla jest w Bałtyku
polskim morzem będziesz ty,
bo o twe wody szmaragdowe
płynęła krew i nasze łzy.

Płyń polska floto, płyń na krańce,
Powita cię uchodziec brat,
twa flaga dumnie niech powiewa,
wolność i sławę niosąc w świat.

I póki kropla jest w Bałtyku
polskim morzem będziesz ty,
bo doprowadzisz do rozkwitu
polskiego ludu złote sny.

Nad morzem krąży orzeł biały
co ochrzcił fale własną krwią,
Bałtyku fale rozbrzmiewają
nad brzegiem morza piosnką tą -

i póki kropla jest w Bałtyku
polskim morzem będziesz ty,
bo doprowadzisz do rozkwitu
polskiego ludu złote sny.

Muzyka tu (min.0.00 - 2.30):

Palę się ze wstydu bo... nie znalazłam "Hymnu do Bałtyku" w wykonaniu polskiego chóru z Polski. Polonia kanadyjska ratuje honor...

Niech zabrzmi również gdański carillon, nie ten mobilny, a ten prawdziwy z wieży ratuszowej, jeden z najwspanialszych na świecie :

Pozdrawiam.

contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#299982

Tak wyglądały koszary po kapitulacji - widać jest na tej fotografii żołnierza niemieckiego zwiedzającego Westerplatte.

Przed sprzątaniem po kapitulacji:

Po sprzątaniu:

Westerplatte, koszary w dniu 07.09.1939roku.

Jak to się ma do stanu po użytkowaniu rosyjskiego okupanta?

O tak:

 

Prawda, ęe ruscy dokonali tylko kosmetycznych zmian z budynkiem koszar WST Westerplatte?

 

Niżej mjr.Sucharski wraca z koszar przebrany w mundur wyjściowy. Żołnierz z lewej niesie naszego Mauzera WZ98 kal. 7,92 i hełm WZ31.

Drugi z lewej(cała postać) to gdańszczanin Hans Schultheis (kompania szturmowa).

Po wojnie zapewne tłumaczył się swoim przymusowym wcieleniem do tej niemieckiej machiny morderców.

 

Wyobrażacie sobie taki nienaganny stan munduru majora, gdyby był wyciągany po kapitulacji spod takich ja te ruiny koszar?

Dziś zapewne jego wnuki i prawnuki mają takie samo zdanie o polskości jakie ma Donald T. i jest gotowy do parada jak te z lat przedwojennych i wojennych.

A w chusteczce tatowej skitrane pod podłogą takie oto skarby i klejnoty rodzinne;

 

 

Pozdrawiam,

Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Obibok na własny koszt

#300093