Bezzębny Sojusz Euroatlantycki

Obrazek użytkownika skorpion2
Kraj

"Nic nie sprawiło by Moskwie większej satysfakcji jak skatynizowanie całego polskiego narodu i wytarcie z mapy gumką całego tego „bękarta Wersalu” by Wisła stała się wspólną granicą Iwanów i Zygfrydów" Waldemar Łysiak           

Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego Generał Franciszek Gągor poległy w katastrofie smoleńskiej miał zostać głównodowodzącym wojsk Sojuszu Północnoatlantyckiego . Dla Rosji polski generał dowodzący wojskami NATO z pewnością był by ością w gardle. Rosyjska doktryna wojenna w dalszym ciągu uważa Sojusz Atlantycki za głównego wroga stojącego na przeszkodzie w prowadzeniu jej mocarstwowej polityki. A tu jeszcze na dodatek Polski generał w charakterze dowódcy wojsk wrogiego Sojuszu. Tego już było za wiele. Gotowi byli na wszystko… Za wszelką cenę należało do tego nie dopuścić. Jest to jeszcze jeden ( jeżeli nie główny )argument przemawiający za zamachem na Polską delegację. Sytuacja jaka się nadarzyła była wręcz idealna, teraz tylko należało odpowiednio przeprowadzić intrygę, aby w polskiej delegacji znalazło się jak najwięcej wrogów Rosji w jednym środku transportu, najlepiej w samolocie. Wykonano koronkową wręcz robotę, która nie była by możliwa bez udziału strony polskiej. Na pokładzie samolotu lecącego do Smoleńska znaleźli się przedstawiciele polskiej elity, którzy rządzącym Rosją napsuli mnóstwo krwi, a do tego jeszcze dowództwo wrogiej armii .                                                             Cóż to musiała być za satysfakcja po zrealizowaniu planu, we współczesnych dziejach prowadzenia gier wojennych nie mająca nigdzie w świecie miejsca. Bez wojny, bez jednego wystrzału zadać wrogowi taki cios i zagrać na nosie jego potężnym sojusznikom czytaj: no i co nam teraz zrobicie ?                               Polska jest brutalnie zaatakowana, co prawda nie jest najechana przez wrogie armie, lecz doznaje wyrafinowanej agresji w wyniku, której traci najważniejszych ludzi w państwie.                                                                                                                          Jak w takiej drastycznej sytuacji zachowują się nasi sojusznicy ? Potężny blok militarny nie potrafił zapewnić bezpieczeństwa swojemu przyszłemu dowódcy, prezydentowi sojuszniczego kraju i jego elitom i stać go tylko na milczenie?                                                                                                                       

Czy ktoś może słyszał jakie jest oficjalne stanowisko NATO, USA, czy Unii Europejskiej, dotyczące przyczyn katastrofy smoleńskiej, bo chyba nikt myślący nie wierzy w to, że oni nie prowadzą własnego śledztwa w sprawie, bodajże największej porażki, jaką poniósł zachód po drugiej wojnie światowej. Nie jest to przecież tylko klęska naszego państwa. Jak widać wyjaśnienie tej tragedii nie leży interesie naszych sojuszników. Nie wydaje się prawdopodobne aby tak samo się zachowano gdyby chodziło o elitę z USA czy z innego kraju należącego do NATO. Słyszymy, że chętnie by pomogli lecz polski rząd o taką pomoc nie prosi, a czy nie ma wystarczających dowodów dlaczego rząd o taką pomoc się nie zwraca. Ile znamy przypadków z historii gdzie rząd nie „prosił” a Sojusz widząc zagrożenie swoich interesów, nie pytając o zgodę, podejmował działania wedle własnego uznania.                                                                                                                                 Wiele się mówi o spisku, który podobno zawiązał się już w 2009 roku. Ile w tym prawdy trudno dociec, ale jeżeli są takie podejrzenia to realizacja takiego przedsięwzięcia wymagała precyzyjnego planu, drobiazgowych przygotowań, środków łączności, sprzętu, zaangażowania wielu ludzi itd. Jeżeli założymy, że taka teoria jest uprawniona a wiele na to wskazuje, to gdzie były odpowiednie służby Paktu? Niczego nie zauważyły i niczego nie wykryły ? Przecież to kompletna kompromitacja tych służb. Nawet gdyby nie było żadnego spisku tylko była to samodzielna akcja Rosjan, to przeprowadzenie takiej akcji w absolutnej tajemnicy w dzisiejszych czasach wyrafinowanych technologii, satelitów, podsłuchu elektronicznego pracy wywiadów nie powinna zdarzyć się zupełnie niezauważona, a jeśli tak było, to również kompromitacja.                              Trudno uwierzyć, że sojusznicy mieli wiedzę lecz nie podzielili się nią choćby ze środowiskiem prezydenta, skazując tym samym polską delegację na zagładę. Oczywiście nie należy zapominać, że sojusznicy nie mieli wpływu na to, że tak wiele najważniejszych osób w państwie da się namówić do wspólnej podróży, lotu jednym samolotem na terytorium nieprzyjaznego państwa. Lecz należy założyć, że wszyscy pasażerowie myśleli, skoro leci prezydent z małżonką to jest to najbezpieczniejszy środek transportu, bo tak było dotychczas. Jednak ta sytuacja nie tłumaczy postawy jaką przyjęli sojusznicy po katastrofie. Tajemnicze milczenie Sojuszu można tłumaczyć na wiele sposobów; albo rzeczywiście nic nie wiedzieli, ( co jest możliwe) lub prowadzą jakąś niezrozumiałą grę.       Dzisiaj, dzięki zaangażowaniu wielu ludzi, którzy wykonali gigantyczną wręcz pracę, jesteśmy coraz bliżej prawdy o tej tragedii i wszystko wskazuje na to, że jednak to był zamach. Dlaczego nasi „sojusznicy” nadal milczą, co jest tego powodem ?                                                                                                                  Można myśleć, że gdyby im naprawdę zależało na naszym kraju, to ta wiedza, którą posiadają odpowiednio użyta doprowadziłaby do obalenia wrogiego przecież im rządu, tak jak to niejednokrotnie czyniono w wielu miejscach na świecie. Jednak skoro tak się nie stało należy przypuszczać, że nasi „przyjaciele” żywotnych interesów w Polsce nie mają. I tym można by tłumaczyć ich zachowanie. Przecież trudno sobie wyobrazić, że po trzech latach od tej tragedii, Sojusz Atlantycki, USA i inni nic nie wiedzą o przyczynach tej najważniejszej katastrofy lotniczej w dziejach. Wiadomo przecież jak prowadzone były „śledztwa”, tak rosyjskie jak i polskie, „świat” to obserwuje i do tej pory nikt nie zaprotestował. To nie tylko państwo polskie opuściło najważniejszych jego przedstawicieli, (Polacy wiedzą dlaczego) lecz zawiedli również nasi sojusznicy. Dlatego należy sądzić, że zgodnie z nowym podziałem stref wpływów, resetem Obamy z Rosją, nasz region na czele z Polską został oddany ponownie Rosji. Stąd też takie a nie inne zachowanie ludzi rządzących Polską. Jesteśmy w najlepszym wypadku strefą buforową przeznaczoną w razie ewentualnego konfliktu na straty. Od czasów „zimnej wojny” i dawnego podziału nic się w tej materii nie zmieniło. Abyśmy nie mieli świadomości, że znów zostaliśmy sprzedani, wykonywane są działania pozorne takie jak: nieliczne grupki żołnierzy amerykańskich, jakieś nie uzbrojone rakiety, lub obietnice instalacji w bliżej nieokreślonej przyszłości elementów tzw. tarczy.                                               Jeszcze raz wrócę do głównego wątku rozważań i powtórzę główną tezę : gdyby Polaka była rzeczywiście w zachodniej strefie wpływów, miała prawdziwych sojuszników w NATO i Unii Europejskiej dawno znalibyśmy prawdę o polskim WTC.

W tej sytuacji należy przypomnieć smutną prawdę. Nigdy w naszej historii nie mieliśmy oddanych, a tym bardziej wiernych przyjaciół. Tak dawniej jak i teraz Polska, mimo swoich wielkich zasług dla Europy, traktowana była z obojętnością jeśli nie z pogardą, wykorzystywane instrumentalnie przez wielkich graczy w zależności od potrzeb ich bieżących interesów. W przeszłości godzili się na wymazanie Polski z mapy, obojętnie lub wręcz wrogo odnosili się do naszych zrywów niepodległościowych, nie chcieli umierać za Gdańsk, arbitralnie wytyczali nam granice nie pytając nas o zdanie, handlowali naszą wolnością i nie chcieli słyszeć o naszych krzywdach i ofiarach. Niewykluczone, że po 10 kwietna 2010 rozgrywają naszą narodową tragedię dla osiągnięcia swoich brudnych celów. Dlatego też spuścili zasłonę milczenia, tak jak by nic się szczególnego nie stało czym należało by się przejmować. Dopóki nie zrozumiemy, że nie mieliśmy, nie mamy i nie będziemy mieli sojuszników a tym bardziej przyjaciół, to będziemy tak traktowani zawsze. Musimy sami poradzić sobie ze swoim garbem. Przepędzić zdrajców i kolaborantów, którzy niszczą Polskę, wymierzyć im w końcu zasłużoną karę, odbudować silne państwo, a wtedy może będą nas szanować. Musimy nauczyć się liczyć tylko na siebie, choć należy mieć świadomość, że w dzisiejszym świecie jest to niezwykle trudne. Zapraszam do dyskusji.

Ocena wpisu: 
Brak głosów