A. Golicyn "Nowe Kłamstwa w miejsce starych" -skrót z uwzględnieniem wątków polskich

Obrazek użytkownika Leopold
Blog

Anatolij Golicyn – oficer radzieckich służb specjalnych na emigracji – pisał swoje Opus Magnum przez kilkanaście lat i opublikował je w 1984 roku.
Antoni Maciarewicz skrócił dzieło do 550 stron by używać je jako podręcznik do kształcenia kadr nowotworzonego polskiego kontrwywiadu. (jak pamiętamy w czasie 16 miesięcy „polskiego karnawału” w 2005r filia radzieckiego GRU jakim było WSI, została rozwiązana, a jej 3 tysiące agentów zajęło się biznesem.) Po wyborach 2007 roku jednak, stare siły odzyskały władzę i cały nakład pracy Golicyna poszedł na przemiał.
Dokonując niniejszego ekstraktu skoncentrowałem się na najistotniejszych z polskiego punktu widzenia sprawach „obalenia komuny” i transformacji ustrojowej. Miałem też na względzie fakt, że przeciętnemu człowiekowi trudno zaproponować tekst, którego czytanie zajęło by więcej iż 15 minut.
Golicyn uzasadnia tezę, że wszystkie „konflikty” i „nieporozumienia” między ZSRR a Rumunią, Albanią a nawet z Chinami (z konfliktem zbrojnym nad rzeką Usuri włącznie !) stanowiły dezinformację.
Za dezinformację autor uważa również pogłoski o rzekomych walkach o władzę wśród wysokich aparatczyków partyjnych, a także ruch „dysydencki”. Jako dowód na to Golicyn wskazuje dużą łatwość z jaką „dysydenci” docierali do zachodniej opinii publicznej.
Na ten sam fakt zwraca uwagę W.Łysiak w „Rzeczpospolitej kłamców”.( W schyłkowym PRL-u, gdzie telefony działały fatalnie, tylko aparat w mieszkaniu J.Kuronia zawsze działał sprawnie umożliwiając kontakt z Radiem Wolna Europa.. Dlaczego nikt nigdy po prostu nie wyłączył tego telefonu ?)
O randze dezinformacji w systemie radzieckim świadczy fakt, że działał tam (skutecznie !) Departament Dezinformacji z dyrektorem w randze ministra.
Golicyn utrzymuje, że liberalizacja, której skutkami dzisiaj się cieszymy, była przygotowywana od dawna. Prawdopodobnie od czasu kiedy ostatecznie zarzucono plany inwazji zbrojnej „przylądka”
( tak Mao Tse Dong nazywał Europę Zachodnią).
Wiadomo, że inwazja miała się odbyć w 1978 r. kiedy siły Paktu Warszawskiego miały 5-krotną przewagę nad Zachodem. W 1976 odbyła się „próba generalna” – manewry z udziałem 2 mln żołnierzy. Plany pokrzyżował płk Kukliński ujawniając szczegóły Amerykanom.
Po tej lekturze można inaczej spojrzeć na „Okrągły Stół” i wydarzenia dnia dzisiejszego.
Czytając, należy rozumieć termin „partie komunistyczne” jako partie „wewnętrzne”, czyli służby specjalne, a „państwa komunistyczne” to państwa, gdzie służby te mają niepodzielną władzę bez względu na faktyczny ustrój gospodarczy.
(uwagi autora skrótu)

Od wydawcy
Nie ma zapewne ważniejszej książki dla naszej wiedzy o celach i metodach działania służb sowieckich i rosyjskich jak praca Anatolija Golicyna „Nowe kłamstwa w miejsce starych”. Ukazała się wpierw w niewielkim nakładzie w 1984 r. ale od tamtego czasu jej tezy (…)jak mało które zostały zweryfikowane przez bieg wydarzeń.
Golicyn pisał swoją książkę przez kilkanaście lat i kiedy wydał
ją w 1984 r. skoncentrował się wokół kilku tez: po pierwsze wskazywał
na fakt, iż niezmiennym celem „systemu sowieckiego” jest panowanie nad światem i temu podporządkowane są wszystkie działania.
Po drugie przypominał, że najważniejszym sowieckim
i rosyjskim narzędziem oddziaływania na Zachód jest systematyczna dezinformacja, której celem jest wprowadzenie w błąd społeczeństw i rządów zachodnich tak by zrealizować cel strategiczny.
Po trzecie podkreślał, iż Zachód nie rozumie natury „systemu
sowieckiego” i zamiast analizować jego rzeczywiste działania
komentuje podrzucane treści dezinformacyjne.
Zachód bowiem wierzy w ewolucję, przemiany itd. „systemu sowieckiego” podczas gdy ten bez względu na oficjalną nazwę państwa i tytuły sprawujących władzę od czasu rewolucji sowieckiej nie ulega zasadniczym zmianom a jedynie doskonali swoje metody podboju świata. Do takich metod należało wykreowanie w latach 50-tych opinii o konflikcie chińsko-sowieckim a także stworzenie całego systemu ruchów dysydenckich. O ile operacja pierwsza służyć miała dezinformacji geopolitycznej i zmierzała do zmiany koncentracji sił strategicznych Zachodu to operacja druga, nie mniej groźna – miała na celu przygotowanie teatru do zasadniczego uderzenia.
Tezy te w roku 1984, gdy książka ta się ukazała, mogły zdumiewać
i prowokować do kpin. Dziś nawet najbardziej zagorzali zwolennicy pierestrojki itp. muszą przyznać, że to Golicyn miał rację. Tak głęboko analizowany i warunkujący światową geopolitykę konflikt chińsko-sowiecki został zastąpiony oczywistym już sojuszem strategicznym, który poszerzony o Iran tworzy dziś najbardziej niebezpieczny sojusz ofensywny świata. Podobnie stało się z pierestrojką na obszarze europejskich państw dawnego
imperium sowieckiego. Wyzwolone spod bezpośredniej okupacji sowieckiej, przyjęte do NATO i UE wciąż pozostają pod dominującym wpływem dawnego okupanta. Nie ma też wątpliwości, że stało się tak właśnie dlatego, że Rosji sowieckiej udało się w latach 60-tych i później zastąpić autentyczną opozycję niepodległościową ruchami dysydenckimi, których celem była nie
niepodległość lecz socjalizm z ludzką twarzą.
Oczywiście procesy, które sprawiły, iż niepodległość państw
okupowanych niegdyś przez Rosję sowiecką jest wciąż kwestionowana
w praktycznym działaniu polityki rosyjskiej, są o wiele bardziej skomplikowane. Ale ich istotą jest wciąż olbrzymi wpływ elit
ukształtowanych i kontrolowanych przez system sowiecki.
Łatwo to zauważyć przyglądając się trudnościom z odrzuceniem
sowieckiego bagażu, dekomunizacją i lustracją, odbudową prawdziwych
narodowych i niepodległościowych elit przywódczych.
Przykład polskich służb specjalnych a zwłaszcza WSI, które
do 2006 r. kierowane były przez kadry ukształtowane przez GRU,
mówi sam za siebie. A przecież Polska to kraj o najsilniejszych
dążeniach niepodległościowych na tym obszarze! Jak trudna więc
jest sytuacja gdzie indziej.
Golicyn w 1984 r. dzięki precyzyjnej analizie przewidział powstanie
rządu grubej kreski Tadeusza Mazowieckiego, porozumienie rosyjsko-niemieckie, powrót sojuszu chińsko-rosyjsko- irańskiego.
Już chociażby z tego powodu książka ta powinna stać się obowiązkowym podręcznikiem polskich służb specjalnych. Stworzenie nowych służb wojskowych a zwłaszcza SKW, po likwidacji WSI, otwarło drogę do nowego systemu kształtowania kadr uniezależnionych wreszcie od wpływów sowieckich. Dla nich przygotowano to pierwsze polskie wydanie książki Anatolija
Golicyna. Jej studiowanie pomoże lepiej rozumieć zagrożenia
jakie stoją przed Polską, a które służba kontrwywiadu ma obowiązek zwalczać.
Antoni Macierewicz
Szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego
Warszawa 5.11.2007 r.

wrogowie nie mówią ludziom prawdy
a i z rzadka mogą ją oni poznać nawet od przyjaciół.
Alexis de Toqueville,

Nowe kłamstwa ’miast starych
przypisywane A. Achmatowej

Nowe kłamstwa w miejsce starych
(…) Zachodnia błędna interpretacja wydarzeń w Polsce
Ponieważ Zachód nie zdołał zrozumieć ani strategii komunistycznej, ani potęgi dezinformacji, ani uznać faktu zaangażowania do nich wszystkich zasobów służb bezpieczeństwa i wywiadów Bloku, z agentami wysokiego szczebla, posiadającymi wpływy polityczne, pojawienie się „Solidarności” w Polsce zostało przyjęte jako spontaniczne wydarzenie, porównywalne do Powstania Węgierskiego z roku 1956 i zwiastujące upadek komunizmu w Polsce. Fakt, że komunistyczne partie Włoch, Francji i Hiszpanii, wszystkie one zajęły pozycje pro-solidarnościowe, daje podstawy, by podejrzewać, że taka interpretacja jest uzasadniona. Zachodnie błędne odczytywanie wydarzeń, spowodowało przepowiadanie sowieckiej interwencji w Polsce w roku 1981, a
to okazało się nieusprawiedliwione. Taka postawa może doprowadzać
do poważniejszych błędów w przyszłości.
Nowa analiza
Istnieją mocne podstawy, by twierdzić, że polska wersja „demokratyzacji”,
oparta częściowo o model czechosłowacki, była przygotowywana i kontrolowana od początku, w ramach polityki i strategii Bloku.(…)
Polskie służby bezpieczeństwa wzięły udział w konferencji wszystkich
służb bezpieczeństwa Bloku, która odbyła się w Moskwie, na której postanowiono o nowej roli politycznej tych służb w Bloku i w świecie, oraz zostały ulepszone sposoby koordynacji pomiędzy służbami. Polska była w liczbie krajów, które odwiedził Mironow, inicjator tej nowej roli politycznej bezpieki, (…)
[ komentarz autora skrótu – istnieją mocne dowody na tworzenie przez SB organizacji opozycyjnych w Polsce już w latach 70-tych]
Wydarzenia lat siedemdziesiątych
Znakiem czasu było, że dwie kluczowe figury ostatnich polskich wydarzeń, tak zwanej „odnowy” objęły bardzo ważne pozycje, wkrótce po „Praskiej Wiośnie” w 1968 roku: Jaruzelski został ministrem obrony, a Kania objął funkcję szefa wydziału administracyjnego polskiej partii komunistycznej, z odpowiedzialnością za sprawy polskiej służby bezpieczeństwa. W roku
1971 Gierek przejął stanowisko Pierwszego Sekretarza Partii od Gomułki, i w tym czasie Wałęsa, przyszły twórca Solidarności, rozpoczynał swoją pracę polityczną. Gierek i inni członkowie ważnych wydziałów partyjnych, włącznie z wydziałem administracyjnym pod przewodnictwem Kani, odbywali konsultacje ze swoimi odpowiednimi partnerami sowieckimi w Moskwie.
(…)Gierek brał udział w krymskich spotkaniach na szczycie w latach
siedemdziesiątych, na których dyskutowano o kwestiach strategicznych.
W latach siedemdziesiątych Kania został awansowany na stanowisko
ministra spraw wewnętrznych, oraz na członka Politbiura, z odpowiedzialnością za nadzorowanie wojska i służby bezpieczeństwa. Działał on także jako główny łącznik rządu do kontaktów z politycznie aktywnym Kościołem Rzymsko-katolickim.
Gdy rozpoczęła się „odnowa”, Kania nadal był awansowany na przywódcę Partii. Dwaj inni szefowie służby bezpieczeństwa także zostali awansowani. Moczar na członka Politbiura, a Kowalczyk na stanowisko wicepremiera. Te awanse są wskazówką, nie pozostawiającą wątpliwości, o uczestniczeniu Kani w przygotowywaniu polskiej „odnowy”.
Finał przygotowań do „odnowy”
(…)( przyp. Tutaj długa lista wzajemnych wizyt i konsultacji polskich i radzieckich aparatczyków…..)
Wszystkie przytoczone wyżej argumenty skłaniają do wyciągnięcia
wniosku, że główne wydarzenie w Polsce w roku 1980, „odnowa”, była planowana z dużym wyprzedzeniem przez polską partię komunistyczną, przy współpracy z jej sowieckimi i blokowymi sojusznikami, oraz przy zakreśleniu widoków na przyszłe szerzenie strategii komunistycznej dalej, na Europę. Ten wniosek jest poparty również innymi dowodami, które świadczą o zaangażowaniu się partii komunistycznej w tworzenie i działanie Solidarności. (…)
Po zerwaniu dezinformacyjnych zaciemnień jak to uczyniłem
poprzednio, staje się jasne, że zmiany w przywództwie polskiej
partii, od Gierka poprzez Kanię do Jaruzelskiego, nie były rezultatem
walki o władzę pomiędzy frakcjami wśród przywództwa, lecz wynikały z rozwoju poszczególnych etapów procesu „odnowy”, w planowaniu którego uczestniczyli, w równym stopniu, wszyscy przywódcy.
Sowieckie manewry wojskowe i morskie w sąsiedzkiej okolicy polskich granic, podczas gdy była realizowana „odnowa” Polsce, na pewno były zaplanowane i z wyprzedzeniem uzgodnione z rządami Polski i Niemiec Wschodnich, jako ostrzeżenie dla narodu polskiego, a także ludności wschodnioniemieckiej, że
nigdy nie będzie możliwości, aby prawdziwe uczucia antykomunistyczne
mogły wydostać się spod kontroli.
Motywy do utworzenia „Solidarności”
Podobnie jak z „Praską Wiosną” roku 1968, na motywy dla polskiej „odnowy” złożyła się kombinacja czynników wewnętrznych i zewnętrznych. (…)
Nowa organizacja musiała więc jawić się, jako utworzona całkowicie od dołu. Jej niezależność musiała zostać ustanowiona poprzez starannie wykalkulowaną i kontrolowaną konfrontację z rządem.
[komentarz autora skrótu- wszystko się zgadza z relacją A.Gwiazdy. Jego zdaniem sierpniowy strajk w stoczni miał być „wybuchem kontrolowanym”, a powstanie 10 mln związku i szybkie tworzenie niezależnych struktur było „wypadkiem przy pracy” zakłócającym planowany przebieg operacji. Władze były kompletnie zaskoczone, wydolność SB zablokowana. Dlatego konieczny był „Stan Wojenny”. Jak powiedział Kiszczak na naradzie ministrów spraw wewnętrznych w Pradze „j e d y n y m celem stanu wojennego była zmiana kierownictwa Solidarności” (odwirowanie niewłaściwych ludzi, z których tysiące wyrzucono na Zachód).Reaktywowana później Solidarność na czele z „dysydentami” i „ekspertami” to kradzież „znaku towarowego”.Mało kto zwrócił uwagę, że przywrócona „Solidarność” tworzona była niestatutowo, niedemokratycznie – od góry, w sytuaji, gdy istniały pochodzące z wyborów struktury zakładowe i regionalne.]

Początki ruchu „Solidarności” w stoczni noszącej imię Lenina,
śpiewanie „Międzynarodówki”, używanie przez członków Solidarności starego sloganu: „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!” oraz stała obecność portretu Lenina, wszystkie te rzeczy pasują do faktu ukrytego kierowania organizacją przez Partię. Bez tego przewodnictwa i pomocy, to dyscyplina „Solidarności”, a przede wszystkim fakt odniesienia sukcesu w negocjacjach z polskim rządem, byłyby niemożliwe. Ukryte wpływy
Partii wewnątrz polskiego Kościoła Katolickiego, działały na
związkowców jako czynnik powodujący umiarkowanie, oraz zapewniający
kompromis pomiędzy „Solidarnością” a rządem.
W skali międzynarodowej, strategiczne cele, stojące za utworzeniem
„Solidarności”, są zbliżone do tych z czasów „Praskiej Wiosny”. W skrócie, miały one na celu oszukać zachodnie rządy, polityków i ogół opinii publicznej, co do rzeczywistej natury współczesnego komunizmu w Polsce, zgodnie z taktyką osłabiania i wzorcowego ewoluowania dezinformacji. Mówiąc bardziej konkretnie, intencją było wykorzystanie „Solidarności” do propagowania wspólnych działań z wolnymi związkami zawodowymi,
socjaldemokratami, katolikami oraz innymi grupami religijnymi, dla dalszego wspierania celów strategii komunistycznej w krajach wysoko rozwiniętych, a w mniejszym stopniu w Trzecim Świecie.
Nazwa „Solidarności” sama w sobie stanowi symbol i świetnie się do tych celów nadawała, co jest jaśniejsze do zrozumienia, gdy uwzględni się fakt sponsorowania przez państwo podróży Wałęsy do związków zawodowych we Francji, Włoszech i Japonii oraz jego wizyt w Watykanie.
Dążenia „Solidarności” do wzmacniania swoich międzynarodowych
więzi były częścią szerszego wysiłku ze strony międzynarodowego
ruchu komunistycznego, ukierunkowanego na upowszechnienie i umacnianie własnej strategii. (…)
Wpływ „Solidarności” był odczuwany wszędzie poprzez ruch robotniczy, nawet w Stanach Zjednoczonych, gdzie lewica wykazywała zainteresowanie doświadczeniami „Solidarności”. Intencją komunistów było i pozostanie, wykorzystywanie tego wpływu do swoich celów strategicznych.
Utworzenie „Solidarności” i początkowy okres jej działania jako związek zawodowy, może być odczytywane jako eksperymentalna, pierwsza faza polskiej „odnowy”. Mianowanie Jaruzelskiego, wprowadzenie stanu wojennego, oraz zawieszenie „Solidarności”, stanowi drugą fazę, przeznaczoną na wprowadzenie tego ruchu pod ścisłą kontrolę oraz zapewnienie stanu politycznej konsolidacji.
W trzeciej fazie można oczekiwać [uwaga! pisane w 1984 r),że zostanie uformowany rząd koalicyjny, skupiający przedstawicieli partii komunistycznej, reprezentantów reaktywowanej „Solidarności”, oraz Kościoła. W tym rządzie mogłoby się znaleźć również kilku tak zwanych „liberałów”.
Tego rodzaju rząd, w nowym stylu we Wschodniej Europie, byłby odpowiednio wyposażony i przygotowany do rozwijania strategii komunistycznej, poprzez prowadzenie kampanii na rzecz rozbrojenia, ale przede wszystkim za rozwiązaniem NATO i Układu Warszawskiego, aż po ostateczne ustanowienie neutralnej, socjalistycznej Europy.

Uaktywnienie innych elementów strategii komunistycznej na Europę, takich jak eurokomunizm i negocjacje KBWE, nastąpiłoby w odpowiedniej porze, by zgrać je w czasie z ukonstytuowaniem się takiego rządu.

Zagrożenia dla Zachodu ze strony polskiej „odnowy”
Rząd koalicyjny w Polsce w rzeczywistości okazałby się totalitarny,
pod nowym, podstępnym i bardziej niebezpiecznym przebraniem.
Przyjęty jako spontanicznie ukonstytuowany, o nowej formie wielopartyjnego, półdemokratycznego reżimu, w istocie służyłby podkopywaniu oporu przeciwko komunizmowi, wewnątrz i na zewnątrz Bloku. Na Zachodzie byłaby coraz bardziej kwestionowana potrzeba łożenia ogromnych wydatków na obronę. Pojawiłyby się nowe możliwości do oddzielania Europy od Stanów Zjednoczonych, następnie zneutralizowania Niemiec i zniszczenia NATO. Przy również zagrożonych amerykańskich wpływach w Ameryce Łacińskiej, ten etap posłużyłby Blokowi Sowieckiemu do wprowadzenia rzeczywistych zmian rewolucyjnych w świecie zachodnim, poprzez fałszywe zmiany w świecie
komunistycznym.
We właściwym czasie można doprowadzić do „liberalizacji” w Polsce i wszędzie indziej, ale zawsze będzie to służyło odnowie omawianych tu reżimów komunistycznych. Działalność fałszywej opozycji będzie dalej wprowadzać w błąd opinię i niweczyć wysiłki prawdziwej opozycji w komunistycznym świecie.
W zakresie międzynarodowym, rolą „dysydentów” będzie przekonanie
Zachodu, że „liberalizacja” jest spontaniczna oraz niekontrolowana. „Liberalizacja” stworzy sprzyjające warunki do ustanowienia solidarności pomiędzy związkami zawodowymi i intelektualistami w światach komunistycznym i niekomunistycznym.
Z czasem takie przymierza wygenerują nowe formy wywierania nacisków na zachodni „militaryzm”, „rasizm”, oraz „kompleksy wojskowo-przemysłowe” i będą orędować za rozbrojeniem i zmianami strukturalnymi, jakie przewidział Sacharow w swoich pracach.
Jeśli „liberalizacja” okaże się pomyślna i będzie przyjęta na Zachodzie jako rzeczywista, może jej nawet towarzyszyć spektakularne wycofanie się z Układu Warszawskiego jednego czy dwóch krajów komunistycznych, by posłużyły jako model „neutralnego” socjalistycznego państwa oraz przykład do naśladowania przez całą Europę. Niektórzy „dysydenci” już o tym mówią.
(…)oraz rozbicie istniejącej struktury
NATO i zastąpienie jej przez system zbiorowego bezpieczeństwa
europejskiego, co doprowadziłoby do ostatecznego wycofania amerykańskiej obecności wojskowej z Europy Zachodniej i do wzrostu wpływów rosyjskich w tym rejonie. (…)
W rzeczywistości, stosując „nową metodologię”, można dostrzec
coraz więcej oznak, wskazujących na to, że początek finałowej
fazy komunistycznej dalekosiężnej polityki jest już bliski.
Rozwój wypadków w Polsce przedstawia się jak wielki krok w kierunku
finałowej fazy strategii komunistycznej na Europę.
Reżim Breżniewa i jego neostalinowskie działania przeciwko „dysydentom” oraz wojna w Afganistanie, zostaną potępione, tak jak w roku 1968 został potępiony reżim Novotnego. W dziedzinie ekonomicznej należy oczekiwać, że reformy gospodarcze sprowadzą sowieckie praktyki do modelu jugosłowiańskiego, a może nawet do zachodnich modeli państwa socjalistycznego.
Niektóre ministerstwa gospodarcze mogłyby zostać rozwiązane;
kontrola byłaby bardziej zdecentralizowana; istniejące fabryki i
zakłady przemysłowe mogłyby zostać przekształcone w samorządzące
się indywidualne firmy; będą zdecydowanie powiększone materialne zachęty; niezależna rola technokratów, rad robotniczych i związków zawodowych zostałaby zwiększona; natomiast wyraźnemu pomniejszeniu uległaby kontrola Partii nad całą ekonomią.
Takie reformy opierałyby się na sowieckich doświadczeniach z lat dwudziestych i sześćdziesiątych, a także na doświadczeniach jugosłowiańskich. Partia byłaby mniej widoczna, lecz dalej kontrolowałaby gospodarkę spoza sceny, jak poprzednio.
Celowo obecnie podkreślany obrazek stagnacji i niedostatków powinien być postrzegany jako przygotowania do mylących innowacji, istnieją zamierzenia by nadać tym innowacjom większą siłę oddziaływania na Zachodzie, kiedy zostaną wprowadzone.
Polityczna „liberalizacja” i „demokratyzacja” poszłyby w ślady
generalnych wytycznych z czechosłowackiej próby z roku 1968.
Wtedy, w 1968, mógł to być manewr z zakresu politycznego eksperymentu,
jaki Mironow miał na myśli już w roku 1960. „Liberalizacja”
z pewnością będzie widowiskowa i wywierająca wrażenia.
W oficjalnych wypowiedziach mogłyby znaleźć się komunikaty
o zmniejszeniu roli partii komunistycznej; jej monopol zostałby umniejszony w sposób zauważalny. Mogłoby nastąpić również ostentacyjne rozdzielenie władzy na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Rada Najwyższa mogłaby otrzymać więcej reprezentacyjnej władzy, a jej przewodniczący i deputowani większą pozorną niezależność. Mogłyby zostać rozdzielone stanowiska
prezydenta Związku Sowieckiego i Pierwszego Sekretarza partii.
KGB zostałaby „zreformowana”. Dysydenci w kraju uzyskaliby amnestię, a ci za granicą, zezwolenie na powrót do kraju, niektórzy z nich objęliby przywódcze stanowiska w rządzie. Sacharow mógłby zostać włączony w jakiejś roli do rządu, albo uzyskać pozwolenie na wykładanie na zagranicznych uczelniach.
Więcej widocznych swobód uzyskaliby artyści i twórcy oraz organizacje
kulturalne i naukowe, takie jak związki pisarzy, Akademia Nauk, a także związki zawodowe. Kluby polityczne zostałyby otwarte także dla osób nie będących członkami partii komunistycznej.
Dysydenccy liderzy mogliby utworzyć jedną, lub więcej alternatywnych partii politycznych. Cenzura zostałaby złagodzona, kontrowersyjne książki, przedstawienia teatralne, filmy oraz dzieła sztuk pięknych mogłyby być publikowane, grane i wystawiane. Wielu wybitnych artystów, przebywających obecnie i działających twórczo za granicą, wróciłoby do Związku Sowieckiego
i kontynuowałoby swoją karierę zawodową. Przyjęto by
konstytucyjne poprawki, aby zagwarantować wypełnianie Postanowień Helsińskich i podtrzymywano by wrażenia, że są one realizowane. Sowieccy obywatele uzyskaliby większą swobodę podróżowania. Obserwatorzy zachodni oraz z Organizacji Narodów Zjednoczonych zostaliby zaproszeni do Związku Sowieckiego, żeby mogli być świadkami reform, ich wprowadzania i działania.

Ale, podobnie jak było to w przypadku Czechosłowacji, ta „liberalizacja” byłaby wykalkulowana i zwodnicza w tym znaczeniu,że zostałaby wprowadzona od góry. Mianowicie zostałabyprzeprowadzona przez Partię, poprzez wszystkie komórki partyjne
i indywidualnych członków Partii w rządzie, w Radzie Najwyższej,w sądach i machinie wyborczej; wprowadzałby ją KGBpoprzez swoich agentów wśród intelektualistów i naukowców.
Tak przeprowadzona „liberalizacja” przyczyniłaby się do stabilizacji reżimu w skali kraju, oraz do osiągnięcia zaplanowanych celów za granicą.
Aresztowanie Sacharowa w styczniu 1980 r., wywołuje pytanie,dlaczego KGB, który w przeszłości z sukcesami chronił tajemnice państwowe i prześladował opozycję, utajniając jednocześnie występki reżimu, stał się nagle tak nieskuteczny teraz? A szczególnie, dlaczego pozwolił Zachodowi na dostęp do Sacharowa oraz dlaczego aresztowanie go i fakt wygnania wewnętrznego, zostały tak bezinteresownie nagłośnione?
Najbardziej prawdopodobną odpowiedzią jest ta, że aresztowanie Sacharowa i nękanie innych dysydentów ma na celu przygotowanie przyszłej amnestii, jako bardzo wiarygodnej i przekonującej. W takim razie ruch dysydencki jest obecnie przygotowywany na kulminacyjne uwieńczenie swojej roli strategicznej, a tą będzie przekonanie
Zachodu o autentyczności sowieckiej „liberalizacji”, gdy ona nastąpi. Kolejni uciekinierzy z kraju, wysokiego szczebla, albo różni „urzędowi emigranci” mogą pojawić się na Zachodzie, zanim nastąpi zmiana w polityce.
Zapowiedź realizowania Postanowień Helsińskich przez Sowietów przypomina, że Konferencję w Helsinkach zwołały kraje Układu Warszawskiego, przy organizacyjnej pomocy sowieckiego agenta „Timo” z Helsinek.
To oni rozpoczęli rozmowy o bezpieczeństwie europejskim i nalegali na kontynuowanie procesu KBWE. Ponieważ Sowieci podpisali Porozumienia KBWE, można było oczekiwać, że będą ich przestrzegać, a przynajmniej będą udawać, że je realizują. Tymczasem w ZSRR ma miejsce ostentacyjne nierealizowanie umów KBWE, zauważone na konferencjach
w Belgradzie i Madrycie, które były kontynuacją helsińskiego spotkania; taka więc ostentacja, w połączeniu z zapowiedzią przestrzegania porozumień z Helsinek, jest taktycznym wzmacnianiem przyszłego efektu politycznego, gdy Sowieci i kraje Bloku zastosują przestawienie się na pozorne realizowanie uchwał KBWE, w finałowej fazie dalekosiężnej polityki.

“Liberalizacja” (…)
Jeśli ten proces zostałby rozszerzony na Niemcy Wschodnie, to można by się nawet spodziewać upadku muru berlińskiego.
Przyjęcie przez Zachód nowej „liberalizacji” jako wydarzenia autentycznego, stworzyłoby warunki do rozszerzenia zasięgu strategii komunistycznej na Stany Zjednoczone, Europę
Zachodnią oraz, być może, Japonię. „Praska Wiosna” była przyjęta na Zachodzie, i to nie tylko przez lewicę, jako spontaniczna i prawdziwa ewolucja komunistycznego reżimu, w formie demokratycznego i humanitarnego socjalizmu, (…)
Wprowadzona na szerszą skale, „liberalizacja” w Związku Sowieckim i wszędzie indziej miałaby jeszcze silniejszy efekt. Mógłby zostać reaktywowany eurokomunizm. Mogłaby być
zintensyfikowana presja na utworzenie zjednoczonych frontów z udziałem partii komunistycznych i socjalistycznych oraz związków zawodowych, w skali narodowej i międzynarodowej.
Tym razem socjaliści mogliby naprawdę wpaść w pułapkę. Rządy zjednoczonych frontów, pod silnym wpływem komunistycznym, mogłyby przejąć władzę we Francji, Włoszech
i najpewniej w innych jeszcze krajach. Wszędzie zostałyby reaktywowane wpływy partii komunistycznych i uruchomiono by ich potężną bazę majątkową. Znaczna część Europy
mogłaby się przekształcić w lewicowy obóz, zostawiając jedynie parę punktów oporu konserwatywnego.
Wzrastałaby również presja na przyjęcie rozwiązania problemu niemieckiego, w którym pewna forma konfederacji pomiędzy Wschodnimi a Zachodnimi Niemcami byłaby połączona z neutralnością całości państwa i zawarciem traktatu przyjaźni ze Związkiem Sowieckim. Francja i Włochy pod nowymi rządami „frontowymi”, zdecydowałyby się na podzielenie swojego losu z Niemcami i Związkiem Sowieckim, Wielka Brytania stanęłaby przed koniecznością wyboru między neutralną Europą, a Stanami Zjednoczonymi.
Nie można jednak oczekiwać, że NATO przetrwałoby ten proces. (…)
i wysunąć propozycję (w kontekście KBWE) rozwiązania
Układu Warszawskiego w zamian za rozwiązanie NATO.
Zniknięcie Układu Warszawskiego miałoby maleńki skutek dla sprawności koordynacji Bloku Komunistycznego, lecz rozwiązanie NATO oznaczałoby z pewnością opuszczenie europejskiego kontynentu przez oddziały amerykańskie i w konsekwencji bliższe europejskie przymierze ze „zliberalizowanym” Blokiem Sowieckim. (….)
EWG w obecnym kształcie nie stanowiłoby przeszkody w zneutralizowaniu Europy i w wycofaniu wojsk amerykańskich,
nawet gdyby zostało powiększone. A nawet mogłoby te procesy przyśpieszyć. (…)
Parlament europejski mógłby stać się ogólnoeuropejskim socjalistycznym parlamentem, z reprezentacją ze Związku Sowieckiego. „Europa od Atlantyku po Ural” przekształciłaby
się w neutralną, socjalistyczną Europę.
Stany Zjednoczone, zdradzone przez swoich byłych europejskich sojuszników, skłaniałyby się ku wycofaniu do swojej amerykańskiej twierdzy, lub też z paroma pozostałymi konserwatywnymi krajami, możliwe, że włącznie z Japonią, starałyby się nawiązać przymierze z Chinami, jako jedyną przeciwwagą do sowieckiej potęgi. Im większa obawa przed sowiecko-socjalistycznoeuropejską koalicją, tym silniejszy argument do „grania chińską kartą” – postawiony na fałszywej przesłance, że Chiny są prawdziwym nieprzyjacielem Związku Sowieckiego. “Liberalizacja” we Wschodniej Europie, zakrojona i realizowana na sugerowaną skalę, mogłaby wywrzeć socjalne i polityczne skutki w samych Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza, gdyby temu procesowi towarzyszył ostry kryzys gospodarczy. Stratedzy komunistyczni wypatrują takiej okazji. Sowieccy i inni komunistyczni
ekonomiści uważnie obserwują amerykańską sytuację ekonomiczną.
Od czasu przyjęcia dalekosiężnej polityki, Instytut Ekonomii Światowej i Stosunków Międzynarodowych, najpierw pod przewodnictwem Arzumanjana, a obecnie kierowany przez Inoziemcewa, analizuje i wykonuje dla Komitetu Centralnego prognozy funkcjonowania niekomunistycznych systemów gospodarczych, przede wszystkim amerykańskiego. Inoziemcew jest częstym gościem w Stanach Zjednoczonych, był członkiem delegacji
sowieckiej przyjętej przez Kongres USA w styczniu 1978 roku.
Blok Komunistyczny nie powtórzy swojego błędu z lat 1929-1932, gdy nie wykorzystał zachodniej recesji gospodarczej.

Trzeci Świat
Sprzymierzenie się Związku Sowieckiego i Europy Wschodniej z socjalistyczną Europą Zachodnią mogłoby posłużyć do wywierania potężnego wpływu na partie socjalistyczne i związki zawodowe Trzeciego Świata (…)
Miałoby to daleko idące konsekwencje, zwłaszcza jeśliby pomoc amerykańska dla krajów
Trzeciego Świata została ograniczona wskutek głębokiej depresji gospodarczej w USA. Sowiecka ropa i zboże mogłyby zostać użyte z pomyślnym efektem. (…)

W pozorowanym współzawodnictwie ze Związkiem Sowieckim, również Chiny zwiększyłyby swoją aktywność w Trzecim Świecie.
Stany Zjednoczone byłyby inspirowane do powiększania i umacniania wpływów Chin i ich wspólników takich jak Egipt, Somalia i Sudan, jako zapory dla sowieckiej ekspansji. To
amerykańskie poparcie znacznie ułatwiłoby Chinom otwarcie się na wszelkie manewry i nawiązywanie fałszywych przymierzy, z Tajlandią, z krajami muzułmańskimi takimi jak Pakistan, Iran, Egipt, Arabia Saudyjska czy inne konserwatywne kraje arabskie.
Otworzyłoby im także drzwi do penetracji Ameryki Łacińskiej.
Rozbrojenie (…)
Amerykański kompleks wojskowo-przemysłowy znalazłby się pod ciężkim ogniem. „Liberalizacja” w Związku Sowieckim i Europie Wschodniej dostarczyłaby dodatkowego bodźca do rozbrojenia. Utrzymywanie potężnego budżetu obronnego Stanów Zjednoczonych
nie byłoby już usprawiedliwione. (…)
Tradycyjni konserwatyści zostaliby odizolowani i doprowadzeni do krytycznego położenia.
Staliby się oni ofiarami nowego jak gdyby McCarthyzmu, tym razem ze strony lewicy. Sowieccy dysydenci, którzy są obecnie wychwalani jako bohaterzy oporu przeciwko sowieckiemu komunizmowi, odegraliby rolę przy argumentowaniu na korzyść (…)

Współpraca polityczna, ekonomiczna, wojskowa, dyplomatyczna i ideologiczna pomiędzy wszystkimi państwami komunistycznymi, obecnie częściowo skrywana, stałaby się jawnie widoczna. Mogłoby nawet dojść do publicznych potwierdzeń, że wszystkie rozłamy i spory były wyłącznie długoterminowymi operacjami dezinformacyjnymi, które umożliwiły z powodzeniem wprowadzić w błąd siły „imperialistyczne”. Można sobie wyobrazić skutki tego dla morale Zachodu.

Komentarze na temat mianowania Andropowa
i innych wydarzeń po śmierci Breżniewa
Powyższe analizy i prognozy zostały dokonane jeszcze podczas sprawowania władzy w ZSRR przez Breżniewa, gdy autor przewidywał jego odejście ze sceny politycznej. Sukcesja po Breżniewie i inne wydarzenia, w zasadzie potwierdzają powagę i aktualność poglądów autora. Na przykład, natychmiastowe mianowanie Andropowa jako następcy Breżniewa, potwierdziło jedną z głównych tez niniejszej książki, mianowicie, że problem sukcesji w przywództwie sowieckim został z dawna rozwiązany. Praktyczny wzgląd na długoterminowe strategie stał się głównym czynnikiem stabilizującym w tym rozwiązaniu. Mianowanie byłego
szefa KGB, który był odpowiedzialny za przygotowanie fałszywej strategii liberalizacji w ZSRR, informuje, że był to czynnik decydujący przy wyborze Andropowa, a także wskazuje na rychłe nadejście takiej „liberalizacji” w bliskiej przyszłości. Takie awansowanie Andropowa pasuje do znanego, i praktykowanego w komunizmie wzorca, według którego były szef służby bezpieczeństwa zostaje przywódcą Partii, w celu zabezpieczenia ważnego przesunięcia w realizowaniu strategii. Kadar, który wprowadził tak zwaną „liberalizację” na Węgrzech, Hua Kuo-feng, pod którego rządami Chiny przesunęły się w kierunku „kapitalistycznego pragmatyzmu”, oraz Kania, który zainicjował polską „odnowę” i uznał „Solidarność” – wszyscy oni byli wcześniej szefami służby bezpieczeństwa.
Ten wzorzec jest odbiciem kluczowej roli służb bezpieczeństwa w „liberalizacji” reżimów komunistycznych.
Innym ważnym czynnikiem, przemawiającym za wyborem Andropowa było jego przewodniczenie w czechosłowackiej „liberalizacji” w latach 1967-68, oraz w „liberalizacji” na Węgrzech, która odbywała się wtedy, gdy był on, do połowy roku 1967, szefem wydziału Komitetu Centralnego, koordynującego wszelkie stosunki z krajami komunistycznymi .
Tak więc czas zwolnienia przywódcy „Solidarności” i wiadomości o mianowaniu Andropowa potwierdzają inną tezę tej oto książki: że „liberalizacja” nie ograniczy się do ZSRR, lecz zaplanowana na rozszerzanie wpływów, obejmie swym zasięgiem Europę Wschodnią, a przede wszystkim Polskę. Ten eksperyment z „odnową” w Polsce zostanie ponownie powtórzony, jednakże powtórka odbędzie się z takimi inicjatywami oraz tak zakrojonym programem strategicznym, których pełne konsekwencje będą wymierzone przeciwko Europie Zachodniej i NATO.
Mianowanie Andropowa, uwolnienie przywódcy „Solidarności” oraz zaproszenie przez polski rząd Papieża do odwiedzenia Polski, wszystko to wskazuje, że stratedzy komunistyczni prawdopodobnie planują ponowne pojawienie się „Solidarności” na scenie politycznej, oraz utworzenie na wpół demokratycznego rządu w Polsce (pomyślanego jako koalicja partii komunistycznej, związków zawodowych i Kościoła), następnie, poczynając od około roku 1984 pojawią się reformy polityczne i gospodarcze w ZSRR. Tak więc, nadchodząca ofensywa strategów komunistycznych będzie dążeniem do osiągnięcia następujących celów:
. ustanowienia modelowego rządu dla Europy Zachodniej, który ułatwi włączenie tak zwanych partii eurokomunistycznych do koalicji rządowych z socjalistami i związkami
zawodowymi;
. rozwiązania NATO i Układu Warszawskiego, neutralizacji Europy Zachodniej oraz generalnie „finlandyzacji” Europy Zachodniej, poprzez postulowanie i taktyczne rozegranie problemów zbiorowego bezpieczeństwa europejskiego;
. dostarczenia szerszej bazy oraz rozmachu dla ekspansji ruchów antymilitarystycznych i pokojowych, poprzez aktywne włączenie do nich na Zachodzie, katolików i innych
wierzących, aby w ten sposób zmusić Stany Zjednoczone do bardzo niekorzystnego rozbrojenia się;
. wpływania na wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, szczególnie na odbywające się w roku 1984 i wspierania i faworyzowania kandydatów, którzy są przychylniejsi
opcji nawiązywania kontaktów z przywódcami „zliberalizowanych” reżimów w ZSRR i Wschodniej Europie, i którzy są bardziej skłonni do poświęcenia amerykańskiej pozycji militarnej.

Tak jak się spodziewano, te działania komunistów ukazały, że głównym celem ich manipulacji są partie socjalistyczne. Okazało się równocześnie, że w przywództwie tych partii są żywioły bardzo podatne na taką inicjatywę Sowietów, zwłaszcza ci z zachodnioniemieckiej partii socjaldemokratycznej, którzy mają antynatowskie i antyamerykańskie poglądy,(…)
Jaka będzie dalsza odpowiedź zachodnioniemieckich socjaldemokratów, gdy komunistyczne reżimy zaczną swoją „liberalizację” poprzez ustępstwa w zakresie praw człowieka, takie jak ułatwienie emigracji, amnestie dla dysydentów czy usunięcie Muru Berlińskiego?
Należy się spodziewać, że sowieccy agenci wpływu w Europie Zachodniej staną się aktywniejsi, gdy takie wydarzenia będą nadchodzić. Jest też więcej, niż prawdopodobne, iż te kosmetyczne kroki zostaną odczytane na Zachodzie jako rzeczywiste przemiany i spowodują rozpoczęcie procesu zjednoczenia i neutralizacji całych Niemiec, oraz dalszy upadek NATO. Będzie narastać presja na Stany Zjednoczone, na ich ustępstwa w kwestiach rozbrojenia i dostosowanie się do wymagań Sowietów. Podczas tego okresu mogłaby się szeroko i głośno zamanifestować fikcyjna walka o władzę wewnątrz sowieckiego przywództwa.
Nie można wykluczyć, że na następnym zjeździe Partii czy nawet wcześniej, Andropow zostanie zastąpiony przez młodszego przywódcę o bardziej liberalnym wizerunku,
który będzie kontynuował tak zwaną „liberalizację” pilniej i intensywniej. [Gorbaczow !] (…)

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

W rzeczy samej bardzo trafna i jasna analiza. Dziękuję.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Nie jestem pewien czy podążam we właściwym kierunku , więc na wszelki wypadek nie zbaczam z kursu.

#88678

O wiele łatwiej czytałoby się, gdybyś to rozbił na dwie części, ale i tak daję dychę.

Pozdrowienia
_____________________________________________

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

#88708

Świetna, uwzględniające clue i jednocześnie lapidarna analiza, dałem dychę ! (choć rzeczywiście, jak pisze Jurand, cytat z przedostatniego rozdziału możnaby wyodrębnić kursywą)

Golicyn tak naprawdę mylił się tylko w szczegółach; nie przewidział jedynie tego, że ruch komunistyczny zrezygnuje z legitymizacji ideologicznej swojej władzy i tego, że Związek Sowiecki i blok komunistyczny dokonał "samorozwiązania", wszelako zachowując swoją istotę i co za tym idzie, cele.

Dziękuję Panu za wpis i pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#88736

Pozwolę sobie podzielić się moimi refleksjami na temat Golicyna, na wstępie jednak proszę żeby nikt mnie nie atakował jako prowokatora, albo nie wyzywał, że nic nie rozumiem - ogólnie uznaję Golicyna i lektura jego książki bardzo zmieniła moje postrzeganie współczesnego świata, pewne wątki jednak mnie zastanawiają:

- Golicyn sam był dysydentem. Przed dysydentami jednak ostrzegał, twierdził, że to "śpiochy". W pewnym momencie (szczegóły można dopisać później, teraz piszę z doskoku) zaproponował utworzenie międzynarodowej komórki kontrwywiadowczej, która by obroniła Zachód przed Sowietami. NA czele tegoż tworu widział sam siebie - trochę mi to wygląda na paradoks kłamcy: "Wszyscy dysydenci to kłamcy" - powiedział dysydent" - a zatem skłamał, czy powiedział prawdę?

- Golicyn zdaje się przypisywać sowieckim służbom specjalnym i sowieckiej strategii właściwie nieomylność i wszechwiedzę. Bardzo wysoko ceni ich skuteczność. W przypadku Solidarności rokuje (w 1984 r.!) że będzie tworzyła wraz z komunistami przyszły parlament i rząd. G. twierdzi, że Solidarność powstała w wyniku pewnej strategii, dla legitymizowania władzy (ruch robotniczy brata się z władzą ludową, napisy "Socjalizm tak, wypaczenia nie") komunistycznej. Po lekturze monografii poświęconej Solidarności, byłbym skłonny zmodyfikować tą tezę - że Solidarność wykorzystano w tym celu (dla legitymizacji), ale że jej nie inspirowano. Jest ku temu wiele przesłanek. Poza tym wydaje mi się, że Solidarność mimo wszystko, przez pewien czas, swoją masowością wymknęła się Sowietom spod kontroli, dopiero aktywność "Bolka" i stan wojenny ujarzmiły ten ruch.

- Dzisiejsza strategia PO zdaje się być kontynuacją "nowych kłamstw" sowieckich, o których pisał Golicyn, jego metoda analizy działania Sowietów okazuje się być skuteczna.

- Gdy posłużymy się metodą Golicyna wobec zamachu na głowę jakiegoś państwa, to widzimy, że okoliczności 10 IV spełniają wszystkie warunki do przeprowadzenia zamachu przez Sowietów (jednak o tym pisał Aleksander Ścios)

- warto Golicyna czytać wraz z tekstami Władimira Bukowskiego, zaś kwestię skuteczności Sowietów i ich strategii warto przytoczyć w kontekście Litwinienki "Wysadzić Rosję" oraz tekstów Suworowa.

Tyle wstępnych uwag (pozytywnych i negatywnych) z mojej strony.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

---
A na drzewach, zamiast liści...

#88738

Dobre uzupełnienie, nie można traktować dzieł Golicyna w charakterze "Pisma Św.". Tylko - czy mógłbyś wskazać fragment, w którym Golicyn wysuwał swoją kandydaturę na stanowisko szefa międzynarodowej, antykomunistycznej organizacji kontrwywiadowczej? Taki wydział został utworzony , ale jedynie na poziomie CIA, a szefem został James Jesus Angleton, oficer prowadzący sprawę Golicyna.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#88743

Co do "Solidarności", to w perspektywie lat 1980 - 89 ruch został niestety przejęty w miarę skutecznie przez czerwonego, za sprawą agentury w kierownictwie między innymi. Andrzej Gwiazda relacjonował o tym ś.p. Wiesławie Kwiatkowskiej w wywiadzie-rzece pt. "Gwiazda, miałeś rację"; miało się to stać już koło przełomu lat 1980/81.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#88745

Byliśmy zmęczeni pod koniec lat osiemdziesiątych. Zaczęliśmy utożsamiać przewodniczącego Wałęsę z całym związkiem .Wszystkim nam umknęło, że reaktywowana Solidarność jest czymś innym. To jakby kradzież znaku towarowego.
Istotą pierwszej Solidarności był proces demokratyczny w wyborze władz na szczeblu zakładowym, międzyzakładowym, regionalnym i krajowym - "S" była tworzona od dołu.
W 1989 tymczasem, w sytuacji, gdy istniały demokratycznie wybrane struktury (nie wszyscy wyjechali z Polski), Wałęsa mianował i upoważniał miłe sobie osoby do organizacji władz regionalnych czy międzyzakładowych. Bodajże 26 osób ze "starej" Komisji Krajowej zebrało się po "reaktywacji", lecz Wałęsa zabronił im wypowiadać się publicznie i następnie rozwiązał (wbrew statutowi) tę część legalnych władz. Dziś nie mamy złudzeń co do paru prominentnych przywódców związku i ich roli w "reaktywacji". Takie znakomitości jak Borusewicz, Bujak, Frasyniuk wspomagały Wałęsę w procesie przejmowania związku przez czerwonego. Tym trudniej było nam się zorientować co jest grane.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#88768

Oprócz Bukowskiego, Golicyna należy czytać wraz z Jurijem Bezmienowem (oprócz nagrań z jego wykładów i wywiadu, napisał też książkę "Love letter to America), który traktował o wojnie informacyjnej (ideologicznej i aksjologicznej) przeciw Zachodowi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#88749

Trzeba przyznać, że mimo 9/11 (piękna prowokacja wplątująca Amerykę w niemożliwe do wygrania wojny) sowietom nadal nie udało się wygonić USA z Europy, chociaż poczynili niesamowite postępy w wasalizacji Zachodu mimo militarnej obecności Amerykanów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#88762

Proszę też zwrócić uwagę, jak trafnie Golicyn opisał sposób pożerania Zachodniej Europy przez sowietów - proces, którego jesteśmy świadkami obecnie. Obawiam się, że Polska jako koń trojański będzie mieć w tym niechlubny udział. Miał rację Macierewicz mówiąc, że rozszerzenie Unii to coś w rodzaju gambitu (w języku szachowym przejściowe oddanie figury w zamian za przewagę sytuacyjną). Pamiętajmy, że do unii wprowadzali nas starzy sowieccy agenci - Kat i Minim.
Jest dosyć prawdopodobne, że podczas polskiej prezydencji (2011) nastąpią jakieś ruchy integracyjne UE z sowietami.
Sikorski zapowiedział starania o zniesienie wiz dla obywateli Rosji. Uprzednio wielokrotnie zapraszał sowietów do NATO.
Jak dotąd Rosjanie nie skorzystali, ale można być pewnym, że w końcu "wezmą odpowiedzialność za bezpieczeństwo naszego wspólnego, europejskiego domu".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#88772

Osobiście nie sądzę by Rosjanie zdecydowali się na wstąpienie do NATO i podporządkowanie się (nawet tylko formalne) obcym. Prędzej spodziewałbym się utworzenia jakiejś nowej organizacji - lub przystąpienia krajów Europy do ruskiej Organizacji Bezpieczeństwa Zbiorowego.

Sposób pożerania Europy faktycznie trafnie opisany. Obawiam się również, że Rosja ma więcej koni trojańskich w UE - chociażby Dania z jej obawami przed niemiecką dominacją (Duńczycy nie weszli do strefy euro, nie włączyli się do wspólnej europejskiej polityki bezpieczeństwa) połączonymi ze strategicznym położeniem (wrota Bałtyku, miejsce ewentualnych alternatywnych rurociągów do Europy Środkowej, jak nieszczęsny Baltic Pipe) jest przez ruskich rozgrywana. Wspólne manewry floty duńskiej i rosyjskiej, gadki Rasmussena o Rosji jako strategicznym partnerze NATO...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#88779

[quote=Leopold]Proszę też zwrócić uwagę, jak trafnie Golicyn opisał sposób pożerania Zachodniej Europy przez sowietów - proces, którego jesteśmy świadkami obecnie. Obawiam się, że Polska jako koń trojański będzie mieć w tym niechlubny udział. Miał rację Macierewicz mówiąc, że rozszerzenie Unii to coś w rodzaju gambitu (w języku szachowym przejściowe oddanie figury w zamian za przewagę sytuacyjną). Pamiętajmy, że do unii wprowadzali nas starzy sowieccy agenci - Kat i Minim.
Jest dosyć prawdopodobne, że podczas polskiej prezydencji (2011) nastąpią jakieś ruchy integracyjne UE z sowietami.
Sikorski zapowiedział starania o zniesienie wiz dla obywateli Rosji. Uprzednio wielokrotnie zapraszał sowietów do NATO.
Jak dotąd Rosjanie nie skorzystali, ale można być pewnym, że w końcu "wezmą odpowiedzialność za bezpieczeństwo naszego wspólnego, europejskiego domu".[/quote]

Sowieci wcale nie muszą wchodzić do NATO, mają zapewne parę wariantów operacji. Obecnie mamy do czynienia z faktyczną fasadyzacją Paktu, przy faktycznej, strukturalnej kontroli nad Europą.

A co do 2011 - ciekawa prognoza, też się tego samego spodziewam. Przy czym - POlska (w zasadzie - II PRL z Bronkiem) pełni rolę żyranta i "słupa" zachodniego odcinka sowieckiej strategii.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#88795

Można to wydarzenie uznać ex aequo z rozpoczęciem panowania Putina za rozpoczęcie "Fazy finałowej".

Raz, że wojny są nie do wygrania, dwa - USA nie mogą wycofać się z nich, nie odnosząc uszczerbku na swojej potędze.

A co się tyczy drugiego, mam nadzieję, że sowieci się kiedyś na tym przejadą. Na razie zdaje się, że obecność wojskowa USA im nie przeszkadza i nie mają zamiaru otwarcie występować przeciw niej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#88793