W 1955 roku przed seminarium w Gnieźnie zajechały rano 2 „jedenastki” (popularne wówczas Citroeny) i do seminarium wkroczyło kilku funkcjonariuszy UB. Przez 2 dni szukali ulotek Światły, przetrząsając cały gmach od piwnic po strych. 20 z nas (w tym mnie) wezwali na przesłuchanie, a trzech aresztowano. Siedzieli bez procesu 6 miesięcy.
Niczego nowego nie wymyślił Siemoniak robiąc nalot na klasztor...