Dziennikarza Super Express-u postanowili wpaść z wizytą i zobaczyć jak mieszka się marszałkowi Grodzkiemu w hotelu sejmowym. Marszałek powitał ich w progu pokoju i zapraszając do środka stwierdził, że nie zdążył jeszcze przebrać się z garnituru. Niby nic dziwnego... Tyle, że przy krawacie garnituru miał przypięty mikrofon. Jakby przebrał garnitur, to Super Express w swoim materiale video nie miałby dźwięku! Ciekawe, kiedy podkradli się do niego i przypięli mu potajemnie ten mikrofon? Co na to Straż Marszałkowska?
Za Niezalezna.pl