Legenda Wolności i Prawdy - gen. George S. Patton

Obrazek użytkownika wilre
Idee

CYTATA:

„Ta wojna zakończyła się dokładnie tam, gdzie się zaczęła. Na podwórku Hunów. (..) Ale na tym nie koniec. (..) To, co zrobili dzisiaj politycy w Waszyngtonie i Paryżu, podobni do ołowianych żołnierzyków, to historia, o której będziecie pisać przez jakiś czas. (…) Pozwolili nam wykopać w cholerę jednego gnoja, a jednocześnie zmusili, żebyśmy pomogli usadowić się następnemu, równie złemu albo jeszcze gorszemu niż tamten. (..) Wygraliśmy tylko szereg bitew, nie wojnę o pokój. (..) Będziemy potrzebowali nieustającej pomocy Wszechmogącego, jeśli mamy żyć na jednym świecie ze Stalinem i jego morderczymi zbirami”. „Zastanawiam się, co powiedzą dzisiaj – ciągnął dalej – wiedząc, że po raz pierwszy od stuleci pozwoliliśmy siłom Czyngis-chana wejść do Europy Środkowej i Zachodniej. Zastanawiam się , jak się czują, wiedząc, że w naszych czasach nie będzie pokoju, a Amerykanie, także ci, którzy się dopiero urodzą, będą musieli walczyć z Rosjanami jutro albo za piętnaście czy dwadzieścia lat. (…) Dzisiaj powinniśmy powiedzieć Rosjanom, że mają iść w cholerę, zamiast ich słuchać, kiedy nam mówią, że mamy się cofnąć. To my powinniśmy im mówić, że jeśli im się nie podoba, niech idą w pizdu, i wydać im wojnę. Pokonaliśmy jednego wroga ludzkości, ale umocniliśmy drugiego, znaczenie gorszego, w którym jest więcej zła i zajadłości niż w pierwszym”. Na koniec stwierdził otwarcie: „Niestety, niektórzy z naszych przywódców są po prostu cholernymi durniami i nie mają pojęcia o historii Rosji. Cholera, mam wątpliwości, czy wiedzieli chociaż tyle, że Rosja jeszcze niecałe sto lat temu zajmowała Finlandię, wyssała krew z Polski i zrobiła z Syberii więzienie dla własnego narodu. Wyobrażam sobie, jak szydził Stalin, kiedy uzyskał od nich wszystko podczas tych nibykonferencji”.

Generał George S. Patton - człowiek legenda. Żaden aliancki dowódca na europejsko-afrykańskim teatrze działań wojennych nie odniósł tak błyskotliwych sukcesów i nie zadał tak wielkich strat Niemcom. Gdy niemieccy generałowie zbierali się na naradach sztabowych na froncie zachodnim, zwykle pierwszym problem jaki roztrząsali było to, gdzie jest Patton i jego 3 Armia. Jego wojska przebyły długą drogę od Tunezji, poprzez Sycylię, Normandię, Lotaryngię, Ardeny, Nadrenię, Palatynat, Bawarię do Czech (jeden z oddziałów rozpoznawczych dotarł do Kotliny Kłodzkiej, czyli na obecne terytorium Polski). Patton był człowiekiem znanym z teatralnych zachowań (ćwiczył miny przed lustrem), wielkiego gestu, barwnych i soczystych powiedzonek (Kapelan: Czyta generał Biblię? Patton: Oczywiście. Każdego pieprzonego dnia) a także wybuchowego temperamentu. Był zarówno kochany jak i nienawidzony. Zginął w wydawałoby się prozaiczny sposób. 9 grudnia 1945 r., w ostatni dzień pobytu w Niemczech, Patton wybrał się na wyprawę myśliwską wspólnie ze swoim szefem sztabu gen. Hobartem Gayem. Na prostej drodze, niedaleko miejscowości Speyer, cadillac gen. Pattona zderzył się z amerykańską wojskową ciężarówką. Patton został sparaliżowany w wypadku, choć kierowca i gen. Gay wyszli ze stłuczki niemal bez szwanku. 21 grudnia 1945 r. gen. Patton zmarł w szpitalu w Heidelbergu. Przyczyną śmierci był zakrzep żylny i zatrzymanie akcji serca. Wydawałoby się, że sprawa zamknięta. A jednak…

Kilka lat temu amerykański dziennikarz Robert Wilcox opublikował znakomitą książkę “Cel Patton” wskazującą, że legendarny generał został zabity w zamachu. Wilcox dotarł do jednego z zabójców: agenta OSS Douglasa Bazaty. Bazata, snajper i bokserski mistrz z marines, po raz pierwszy zetknął się ze służbami specjalnymi w latach ’30-tych, gdy przełożeni z marines wciągnęli go do spisku przeciwko kubańskiemu dyktatorowi Fulgencio Batiście. W 1944 r. Bazata odznaczył się jako dywersant z OSS we Francji a po wojnie pracował jako zabójca dla amerykańskich służb specjalnych. Po jakimś czasie zaczęło go gryźć sumienie, więc podzielił się swoimi przeżyciami, przed śmiercią dając dostęp Wilcoxowi do swoich dzienników. Z relacji Bazaty wynika, że w 1945 r. kilkakrotnie spotkał się z szefem OSS Williamem “Dzikim Billem” Donovanem. Donovan zlecił mu zabójstwo Pattona uzasadniając to tym, że Patton jest szaleńcem, który chce wywołać nową wojnę. (Przypomina to trochę “Czas Apokalipsy” i rozkaz likwidacji płka Kurtza). Do zamachu zostało doraźnie  wynajętych kilku kombinatorów i maruderów z US Army. Na umówiony sygnał ich ciężarówka zajechała drogę samochodowi Pattona. Wówczas Bazata (ukryty przy znajdującym się w przydrożnym rowie wraku ciężarówki) strzelił do Pattona ze specjalnego karabinu pneumatycznego (czegoś podobnego jak w “To nie jest kraj dla starych ludzi”, Bazata wyjaśniał, że można było z tego strzelić kawałkiem kamienia czy nawet kubkiem). Strzał nie był śmiertelny ale sparaliżował generała od szyi w dół. Druga ekipa zabójców otruła więc Pattona w szpitalu.  SEE

Zagadkowa śmierć generała Pattona

 Godziemba   21 sierpnia 2011

Generał Patton

W niedzielę 9 grudnia 1945 roku o godzinie 11.45, w wypadku samochodowym bardzo ciężko ranny został najwybitniejszy amerykański generał II wojny światowej – George Patton. W kilkanaście dni potem, 21 grudnia 1945 roku Generał zmarł w szpitalu wojskowym w Heidelbergu.

George Patton w rekordowo krótkim czasie w 1942 roku zaprowadził dyscyplinę w amerykańskich oddziałach w Afryce Północnej, po dotkliwej klęsce poniesionej w bitwie z Afrika Korps na przełęczy Kasserine w Tunezji. Następnie wraz z Brytyjczykami wyparł Niemców z Afryki Północnej, zostając zarządcą wojskowym części podbitych terenów.

Jedną z pierwszych decyzji Roosevelta w polityce zagranicznej po przejęciu władzy w USA, było uznanie Związku Sowieckiego i nawiązanie z nim stosunków dyplomatycznych. Władze sowieckie wykorzystały nowy status aby rozszerzyć infiltrację szpiegowską i wywoływać niepokoje społeczne w Stanach Zjednoczonych, szczególnie za pośrednictwem związków zawodowych. Roosevelt odrzucał raporty wskazujące na prawdziwe zamiary Sowietów i nadal wypowiadał przychylne opinie na temat komunistycznego państwa. W 1939 roku nie wykazał żadnego zainteresowania raportem Adolfa Berle, swojego doradcy do spraw bezpieczeństwa, w którym przedstawiono dowody na szpiegowską działalność na rzecz Kremla Harry’ego Dextera White, współpracownika sekretarza skarbu Morgenthaua oraz Lauchlina Curie, osobistego doradcy ekonomicznego prezydenta. Sowieckimi agentami byli również m.in. Alger Hiss z Departamentu Stanu, Laurence Duggan i Harold Glasser z Departamentu Skarbu, Natan Silvermaster z Departamentu Rolnictwa

Po ataku Hitlera na ZSRS, niezwłocznie wysłał do Moskwy swojego zaufanego współpracownika, o prosowieckich poglądach Harry’ego Hopkinsa, aby przygotował objęcie Związku Sowieckiego programem Lend-Lease.
Gdy Stany Zjednoczone i Związek Sowiecki zostały sojusznikami, przychylność Roosevelta wobec Stalina była bezgraniczna. Amerykański prezydent podkreślał na każdym kroku, iż na Związek Sowiecki spada największy ciężar walki z Niemcami, alianci więc powinni być mu bezgranicznie wdzięczni. Szefowi OSS Williamowi  Donovanowi powiedział: „Bill, musisz Rosjan traktować z takim samym zaufaniem, jakim obdarzasz Brytyjczyków. Wiesz, oni każdego dnia zabijają Niemców”. Gdy sekretarz marynarki wojennej, Frank Knox, sprzeciwił się zatrudnianiu komunistów jako radiotelegrafistów, Roosevelt upomniał go, twierdząc, że komunizm „w praktyce przestał w Rosji istnieć. Obecnie ich system przypomina raczej formę starego socjalizmu”.

ZOBACZ: IDIOTYZM FDR /Udział sfer finansowych USA w budowie potęgi ZSRR. http://w.kki.com.pl/piojar/polemiki/novus/komunizm/kom2.html  /http://w.kki.com.pl/piojar/polemiki/novus/komunizm/lendlease.html 

Patton był zdecydowanym przeciwnikiem takiej polityki. I dał temu wyraz podczas rozmów z prezydentem, podczas jego pobytu w Casablance w styczniu 1943 roku. Być może nie było tylko przypadkiem, że na początku lutego 1943 roku, Eisenhower zakazał podległym mu generałom jakiejkolwiek krytyki Związku Sowieckiego.

Latem 1943 roku Patton po brawurowym natarciu przez górzysty rejon zajął Palermo, a następnie dotarł do Mesyny – doprowadzając do wyparcia Niemców z Sycylii.

W lipcu 1944 roku Patton został dowódcą 3 armii amerykańskiej, na czele której doprowadził do klęski Niemców pod Falaise, a następnie uratował aliantów przed katastrofą podczas kontrofensywy niemieckiej w Ardenach. Po zwycięskiej bitwie o Ardeny chciał wedrzeć się w głąb Niemiec, aby zadać im decydujący cios prosto w serce, jednak jego plan został odrzucony przez Eisenhowera. Potem gdy jego 3 Armia była około 80 km od Berlina, Eisenhower  skierował go na południe,  gdzie miał tropić domniemane niemieckie siły, które utworzyły w Alpach ostatni bastion – „redutę narodową”. Na początku maja 1945 roku gdy był o krok od wkroczenia do Pragi, Eisenhower uległ presji sowieckiej i nakazał mu wycofać się.

8 maja 1945 roku w dniu zakończenia wojny w Europie, podczas konferencji prasowej Patton zaszokował słuchaczy mówiąc: „Ta wojna zakończyła się dokładnie tam, gdzie się zaczęła. Na podwórku Hunów. (..) Ale na tym nie koniec. (..) To, co zrobili dzisiaj politycy w Waszyngtonie i Paryżu, podobni do ołowianych żołnierzyków, to historia, o której będziecie pisać przez jakiś czas. (…) Pozwolili nam wykopać w cholerę jednego gnoja, a jednocześnie zmusili, żebyśmy pomogli usadowić się następnemu, równie złemu albo jeszcze gorszemu niż tamten. (..) Wygraliśmy tylko szereg bitew, nie wojnę o pokój. (..) Będziemy potrzebowali nieustającej pomocy Wszechmogącego, jeśli mamy żyć na jednym świecie ze Stalinem i jego morderczymi zbirami”. „Zastanawiam się, co powiedzą dzisiaj – ciągnął dalej – wiedząc, że po raz pierwszy od stuleci pozwoliliśmy siłom Czyngis-chana wejść do Europy Środkowej i Zachodniej. Zastanawiam się , jak się czują, wiedząc, że w naszych czasach nie będzie pokoju, a Amerykanie, także ci, którzy się dopiero urodzą, będą musieli walczyć z Rosjanami jutro albo za piętnaście czy dwadzieścia lat. (…) Dzisiaj powinniśmy powiedzieć Rosjanom, że mają iść w cholerę, zamiast ich słuchać, kiedy nam mówią, że mamy się cofnąć. To my powinniśmy im mówić, że jeśli im się nie podoba, niech idą w pizdu, i wydać im wojnę. Pokonaliśmy jednego wroga ludzkości, ale umocniliśmy drugiego, znaczenie gorszego, w którym jest więcej zła i zajadłości niż w pierwszym”. Na koniec stwierdził otwarcie: „Niestety, niektórzy z naszych przywódców są po prostu cholernymi durniami i nie mają pojęcia o historii Rosji. Cholera, mam wątpliwości, czy wiedzieli chociaż tyle, że Rosja jeszcze niecałe sto lat temu zajmowała Finlandię, wyssała krew z Polski i zrobiła z Syberii więzienie dla własnego narodu. Wyobrażam sobie, jak szydził Stalin, kiedy uzyskał od nich wszystko podczas tych nibykonferencji”.

Można wyobrazić sobie wściekłość Stalina gdy doniesiono mu o tych słowach Pattona. Sam generał zapisał w swym dzienniku: „Rosjanie to rasa zasługująca na pogardę. Zwykłe dzikusy. Moglibyśmy ich rozpirzyć w cholerę”.

11 maja 1945 roku podczas spotkania dowódców alianckich w Paryżu zdecydowanie skrytykował politykę USA wobec narodów Europy Środkowej, mówiąc: „Każdego dnia do mojego sztabu przychodzą jacyś biedni czescy, austriaccy, węgierscy, a nawet niemieccy oficerowie. Ze łzami w oczach mówią: <Na Boga, generale, przyjdź ze swą armią zająć resztę naszego kraju. Daj nam szanse utworzyć własny rząd. Daj nam tę ostatnią szansę, żebyśmy mogli żyć, zanim będzie za późno, zanim Rosjanie zrobią z nas wiecznych niewolników>. Mówią mi coś takiego i każdy z nich mi proponował, że będzie walczyć pod moim sztandarem i przyprowadzi swoich ludzi. (…) Na Boga, chciałbym ich do tego wykorzystać. Jeśli tego nie zrobię, będę się czuł jak zdrajca”. Nie zważając na konsternację, jaką wywołały jego słowa, Patton kontynuował: „Ci ludzie mają rację. Nie będą mieli szansy. Spisaliśmy ich na straty. Na Boga, powinniśmy podrzeć te cholerne, podłe porozumienia z Sowietami i ruszyć prosto na wschodnie granice”.

Gdy w czerwcu 1945 roku po raz pierwszy od prawie trzech lat poleciał do ojczyzny na urlop, przemawiając do wiwatujących tłumów, domagał się utrzymania powszechnej służby wojskowej, aby pokonać Związek Sowiecki. Osobiście nie miał jednak złudzeń i był przekonany, że „tchórzliwe waszyngtońskie sukinsyny przeprowadzą demobilizację. Powiedzą, że znów zapewnili bezpieczeństwo demokracji na świecie. Ale Rosjanie nie są aż takimi durniami. Odbudują potęgę”.

Mimo nalegań o skierowanie go na Pacyfik, gdzie mógłby walczyć z Japończykami, został mianowany wojskowym gubernatorem Bawarii. Po objęciu stanowiska wywołał kolejną kontrowersję – wystąpił przeciwko repatriacji „faszystowskich zdrajców”, jak Stalin nazwał rosyjskich jeńców służących w oddziałach niemieckich. Równocześnie sprzeciwiał się koncepcji, lasowanej m.in. przez Morgenthaua, przekształcenia Niemiec w państwo rolnicze.

Pod koniec września 1945 roku – po pretekstem hamowania procesu denazyfikacji – Pattona pozbawiono stanowiska wojskowego gubernatora Bawarii, oraz – co była zapewne dla niego ważniejsze – funkcji dowódcy ukochanej 3 Armii. Generał uważał bowiem, iż władze okupacyjne w celu zaprowadzenia porządku w Niemczech winny wykorzystywać również pomniejszych funkcjonariuszy partii nazistowskiej na stanowiskach w administracji. Chodziło mu – jak pisał – o „dbanie o to, aby Niemcy nie stały się komunistyczne. Obawiam się, że nasza nierozważna i kompletnie głupia polityka w stosunku do Niemiec spowoduje, że Niemcy staną po stronie Rosjan, a przez to powstanie państwo komunistyczne obejmujące całą Europę Zachodnią”.

Został dowódcą 15 Armii, liczącej w rzeczywistości kilkudziesięciu żołnierzy i historyków piszących o działaniach US Army w czasie wojny w Europie. Równocześnie został pozbawiony ochrony i rozbudowanego aparatu wywiadowczego, który wcześniej go informował o niebezpiecznych sytuacjach.

Generał Patton pozostawał pod obserwacja agentów OSS oraz służb sowieckich, które posiadały w tej agencji licznych agentów – sowieckim szpiegiem był np. Donald Wheeler oraz Duncan Lee, bliski współpracownik Donovana.
Jego telefon był na podsłuchu, korespondencja otwierana i cenzurowana. Mimo tego w liście do swego byłego adiutanta, Charlesa Codmana napisał: „Bardzo obawiam się konsekwencji, do których dojdzie tej zimy i jestem pewien, że zostaniemy oszukani przez zdegenerowanych potomków Czyngis-chana. Ci którzy mówią o pokoju, powinni przyjechać do Europy, do której odnoszą się słowa Pana, że przynosi nie pokój, lecz miecz.  (…) Mógłbym powiedzieć znacznie więcej, ale obawiam się cenzury, choć podobno jej nie ma, więc poczekam, aż się zobaczymy”.

W liście do żony z 15 października zapowiadał swoją rezygnację w końcu grudnia. „Nie cieszy mnie to, ale przez całe życie mnie kneblowano. Niezależnie od tego, czy zostaną docenieni, Amerykanie potrzebują uczciwych facetów, którzy powiedzą, co myślą, a nie będą wypowiadać poglądów, których w ich mniemaniu oczekują od nich inni”. W innym liście do swego przyjaciela, gen. Jamesa Harborda otwarcie stawiał sprawę: „Nie odejdę na emeryturę, ale zrezygnuję, Bi gdybym przeszedł na emeryturę, ciągle byłbym zakneblowany. (..) Nie będę zaczynał ograniczonego kontrnatarcia, (…) lecz poczekam, aż będę mógł rozpocząć ofensywę na pełną skalę”. Patton podjął więc już decyzję powrotu do Stanów Zjednoczonych i zapowiadał, iż publicznie ujawni wiele skrywanych tajemnic. Jako człowiek zamożny, nie potrzebował emerytury, chciał być niezależny od rządu, z którego polityką zdecydowanie nie zgadzał się.

Był świadomy zagrożenia, starzy przyjaciele informowali go o nastrojach w Waszyngtonie. Generał Charles Summerall ostrzegał go w listopadzie 1945 roku : „Twój sukces wzbudził zazdrość i spowodował, ze masz wrogów w tych, którzy czerpali korzyści z Twoich zwycięstw. Nie potrzebują już Ciebie, więc teraz chcą Cię zniszczyć.”

Dla prosowiecko nastawionych członków administracji oraz Stalina, Patton stanowił poważny problem, który należało rozwiązać, nie licząc się z kosztami.

Wcześniej Patton przeżył dwa, tajemnicze wypadki. Do pierwszego doszło 20 kwietnia, gdy jego mały samolot, którym leciał na inspekcję swych oddziałów, został zaatakowany przez myśliwiec, podobny do spitfire’a . Dwa tygodnie później, 3 maja, gdy Patton jechał w odkrytym dżipie na polowanie, prawie ucięła mu głowę kosa wystająca z chłopskiego wozu.

Gen.Patton przy swoim służbowym Cadillacu. Fot.:cadillaclasalleclub.org

Rozbity samochód gen.Pattona. Fot.:cadillaclasalleclub.org

Willie – bullterrier gen.Pattona przy rzeczach osobistych zmarłego pana. Bad Nauheim, Niemcy. Styczeń 1946. INP. (OWI)

Kondukt pogrzebowy gen.Pattona

W feralną niedzielę 9 grudnia 1945 roku Patton pojechał na ostatnie polowanie (następnego dnia miał opuścić Niemcy) z gen. Hobartem Gay’em. Cadilac Generała serii 75 z 1938 roku był dużą luksusową amerykańską limuzyną, w którym mogło jechać siedmiu pasażerów. Obaj generałowie siedzieli z tyłu, Patton po prawej stronie.

Jechali szosą o dwóch pasach, na której w niedzielny poranek prawie nie było samochodów. Kierujący limuzyną st. szeregowy Horace Woodring miał doskonałą widoczność, gdyż droga biegła prosto. W pewnym momencie kierowca ujrzał wielką wojskową ciężarówkę o ładowności 2,5 tony wolno nadjeżdżającą z przeciwka po drugim pasie. Patton wyglądał przez okno samochodu, na poboczu widać było stosy zniszczonego sprzętu wojskowego. Patton rzekł do Gay’a: „Jaka straszna jest wojna. Spójrz na te zdezelowane pojazdy, Hap”.

W tej samej chwili bez ostrzeżenia i sygnalizacji kierowca dużej ciężarówki skręcił gwałtownie i wjechał na przeciwny pas ruchu. Wielki pojazd znalazł się tuż przed nadjeżdżającym samochodem Pattona. Woodring wcisnął pedał hamulca, próbując jednocześnie zjechać na lewo. Nie udało mu się jednak ominąć przeszkody i doszło do czołowego zderzenia. Prawym przednim błotnikiem limuzyna uderzyła w ciężarówkę. Błotnik i chłodnica cadilaca zostały zniszczone.
Patton leżał na Gay’u, a z dużej rany biegnącej od nasady nosa prawie do połowy czaszki leciała krew. Patton skarżył się, że boli go kark, a później powiedział: „Trudno mi się oddycha, Hap. Poruszaj moimi palcami”. Był sparaliżowany.

W wypadku ranny został tylko Patton, ani kierowca ani gen. Gay nie odnieśli jakichkolwiek obrażeń. Wedle raportu żandarmerii Patton natomiast został wyrzucony do przodu, po czym uderzył głową o jakiś przedmiot wystający z dachu samochodu lub o zegar zamontowany w tylnej części przedniego siedzenia. W rzeczywistości kierowca Pattona, aby uniknąć zderzenia skręcił w lewo i uderzył w ciężarówkę prawym przednim błotnikiem. Ponieważ samochód skręcił w lewo, pasażerowie siedzący z tyłu powinni zostać wyrzuceni nie w przód, ale w prawo. Generał uderzyłby w okno znajdujące się obok niego, później zostałby pchnięty na drugiego pasażera – gen. Gay’a.

Relacje dotyczące samego wypadku są sprzeczne. Nikt nie kwestionuje, że kierujący ciężarówką kpr. Robert Thompson nagle skręcił, nie sygnalizując manewru i zderzył się z cadillakiem Pattona. Nikt nie wyjaśnił co w niedzielny ranek robił tam Thompson i jego dwóch pasażerów. W aktach wojskowych Thompsona brakuje informacji o wypadku Pattona. Thompson bez pozwolenia wziął samochód, aby przejechać się z kolegami. Mimo, iż wszystko wskazywało, że spowodował wypadek, nie zostały mu postawione jakiekolwiek zarzuty.

Generał został szybko przewieziony do szpitala wojskowego w Heidelbergu. Zdjęcie rentgenowskie potwierdziło wcześniejsze podejrzenia. Doszło do przemieszczenia kręgów na odcinku szyjnym – między trzecim a czwartym kręgiem. Nie doszło jednak do całkowitego przerwania rdzenia kręgowego, gdyż zaobserwowano słabe ruchy, a ponadto pacjent mógł samodzielnie oddychać.

Wkrótce do szpitala przybyło mnóstwo reporterów i dziennikarzy, którzy próbowali dostać się do sali, w której przebywał Generał. Śmierć Pattona w szpitalu także na pozór wydaje się naturalna. Miał złamany kręgosłup szyjny, co rzadko pozwala na optymistyczne rokowania. Zmarł w następstwie komplikacji po wystąpieniu czopów zatorowych, które zagrażają unieruchomionym pacjentom. Tajemnicze jednak wydaje się to, iż krótko przed śmiercią czuł się na tyle dobrze, iż lekarze podjęli decyzję o przewiezieniu go do Stanów. Lekarze byli zdumieni jego ogólnym stanem zdrowia. Pomimo poważnego urazu jego najważniejsze organy nadal funkcjonowały niemal idealnie. 18 grudnia dr Kent stwierdził: „Wyniki osłuchania serca są dobre. (…) Nie słychać szmerów. Ciśnienie krwi wynosi 108 na 70”. Generał miał zostać 30 grudnia przewieziony do USA, do szpitala położonego niedaleko domu w stanie Massachusetts.

Niestety  później nastąpił nagły atak. Prześwietlenie wykazało „objawy ostrej niewydolności płucnej (…) o charakterze zakrzepowym” . Płynu w płucach przybywało, a ciśnienie krwi spadało. Około godziny 16.00  21 grudnia 1945 roku Patton zmarł w samotności.

Nie przeprowadzono sekcji zwłok Generała. W karcie zgony wydanej przez Departament Wojny jako przyczynę śmierci podano „obrzęk płuc i zastoinową niewydolność krążenia”, co oznacza, że serce nie poradziło sobie z oczyszczeniem płuc.

Zniknęły wszystkie znane raporty i protokoły sporządzone 9 grudnia na miejscu wypadku, a także protokoły późniejszych dochodzeń. Nie wyjaśniono też skąd wzięła się okropna rana na twarzy Generała.
Samochód Pattona w tajemniczych okolicznościach zniknął. W muzeum Generała znajduje się jedynie jego kopia.

Wielu Ukraińców – w tym Stefan Bandera oraz generał Pawło Szandruk, informowało na jesieni 1945 roku amerykańskiego oficera kontrwywiadu wojskowego (CIC) Stephena Skubika o sowieckich planach zamordowania Pattona. Gdy ten spotkał się z szefem OSS Donovanem, ten nie tylko zlekceważył raport, ale oskarżył go o bycie ukraińskim agentem , a po śmierci Pattona zakazał prowadzenia dochodzenia w sprawie wypadku Generała. Jego informatorzy twierdzili, że Robert Thompson kierowca ciężarówki, z którą zderzył się samochód Pattona był agentem NKWD.

Gdy Skubik przebywał w 1976 roku Europie, ktoś włamał się do jego domu w Waszyngtonie i ukradł dokumentację historyczną, w tym jego raporty dotyczące niebezpieczeństwa grożącego Pattonowi.

Odnalezione ostatnio dzienniki Douglasa Bazaty – zabójcy działającego na zlecenie OSS, wskazują, że szefowie wywiadu amerykańskiego chcieli zabić Pattona, ponieważ chciał wojny z Sowietami oraz groził wyjawieniem wielu wojennych tajemnic, które mogły zaszkodzić w karierach wielu wpływowym  politykom i dowódcom.

Douglas Bazata w wywiadzie z 1979 roku potwierdził, że ukrył się na poboczu za zniszczoną niemiecką ciężarówką i w momencie zderzenia obu pojazdów, strzelił do Pattona, przez otwarte okno, używając pocisku o niskiej prędkości, którzy strzaskał kark Generała. To tłumaczyłoby także charakter rany na twarzy Generała. Bazata sugerował również, że kiedy Patton zaczął dochodzić do siebie, agenci NKWD, podający się za dziennikarzy, otruli go w szpitalu.

Zabójstwa w wypadku samochodowym albo w szpitalu były znanymi metodami stosowanymi przez morderców NKWD. W taki sposób zamordowano m.in. wieloletniego komisarza spraw zagranicznych, potem ambasadora ZSRS w USA – Maksyma Litwinowa, którego samochód uderzył w ciężarówkę stojącą w poprzek drogi.
Wiele osób w Moskwie i Waszyngtonie zainteresowanych było w uciszeniu Generała. Jego śmierć to jedna z niewyjaśnionych dotąd tajemnic czasów powojennych.

Autor

Godziemba

Jak powiedział Edward Śmigły – Rydz tuż przed wojną: Jeśli napadną na nas Niemcy, zabiorą nam tylko wolność, ale jeśli wejdą do nas Rosjanie, zabiorą nam dusze.

APPENDIX.

Najlepszy amerykański generał

Gen. George Smith Patton Jr.
w marcu 1943
(Fot. Wikimedia Commons)
W lutym 1942 roku marszałek Montgomery zorganizował w zdobytym Trypolisie seminarium dla alianckich szarż. Na sali nie wolno było palić, a nawet kasłać. Oficerowie sztabowi cierpieli w milczeniu podczas gdy mały, chudy gość w nieodstępnym berecie na głowie rozwlekle przedstawiał swoje teorie na temat sztuki wojennej. Gdy wreszcie skończył, wysoki amerykański generał ruszył z papierosem w ręku ku drzwiom mrucząc pod nosem: – Może jestem stary, powolny i głupi, ale takie gadanie nie ma dla mnie sensu. Tym generałem był George Smith Patton Jr., z całą pewnością najlepszy z amerykańskich generałów okresu II wojny światowej w Europie...

Patton był postacią barwną i niezwykle kontrowersyjną, budził skrajne oceny zarówno swoich podwładnych, jak i przełożonych. Wśród żołnierzy znany był jako Old blood and guts (czyli, jakby to powiedzieć – „chłop z jajami”). Znakomity jeździec i szermierz (napisał m.in. instrukcję szermierczą dla kawalerii amerykańskiej), namiętnie grywał w polo. Kawalerzysta, w zawsze wyglansowanych na wysoki połysk długich butach, z rewolwerami wykładanymi kością słoniową. Wierzył w reinkarnację, a siebie uważał za wcielenie kartagińskiego żołnierza lub rzymskiego legionisty. Świetny znawca historii wojskowości w starożytności, który niemalże identyfikował się z Cezarem i Scypionem. Do Bernarda Law Montgomery’ego, którego porównywano do Napoleona i Wellingtona w jednej postaci, żywił niechęć graniczącą z nienawiścią. Nie będziemy dalecy od prawdy gdy stwierdzimy, że brytyjski marszałek miał do Pattona stosunek identyczny.

Montgomery uważał, że Amerykanie są dyletantami, którzy nie mają pojęcia o prowadzeniu wojny, a więc nie powinno być tak, że to oni nagle o wszystkim decydują, szczególnie wobec faktu, iż Wielka Brytania wojowała „samotnie” od lat trzech, a ci dopiero co się zjawili. Pattonowi miał za złe i to, że wyglądał jak rasowy żołnierz, czego o nim samym powiedzieć się nie dało: w swym przyciasnym pulowerze i workowatych sztruksowych spodniach sprawiał wrażenie cywila zupełnym przypadkiem rzuconego w wir wojny.

Były to oczywiście tylko pozory, w rzeczywistości był to wybitny dowódca, który stosował niekonwencjonalne, jak na owe czasy, rozwiązania, kładąc szczególny nacisk na drobiazgowe planowanie operacji i logistykę. Pokonał zwanego „Lisem Pustyni” Erwina Rommla pod El Alamein, a potem gnał jego Africa Corps aż do granic Tunezji... gdy nagle, jak spod ziemi, zjawili się Jankesi. Lepiej uzbrojeni, lepiej wyposażeni i, co najważniejsze, dysponujący wielką flotą desantową, bez której nie można było nawet marzyć o lądowaniu w Europie.

Dziś wiemy, że pokonanie nazistów było możliwe dzięki i jednym, i drugim. Bez oporu brytyjskiego w pierwszym okresie wojnę można było przegrać; bez amerykańskich środków i potęgi nie dałoby się jej wygrać. Wtedy, w czasie trwania działań bojowych, nie było to aż tak oczywiste. Każdy z wodzów chciał, by inni widzieli go takim, jakim on sam siebie widział. W tej sytuacji wybitniejsze indywidualności przeszkadzały sobie nawzajem biorąc udział w wyścigach kto pierwszy...

Patton urodził się 11 listopada roku 1885 na Rancho Lake Vineyard w pobliżu San Marino w Kalifornii. Jego ojcem był George Smith Patton senior, matką Ruth Wilson. Jego przodkowie walczyli w wielu wojnach, m.in. w czasie rewolucji amerykańskiej, a także podczas wojny secesyjnej (po stronie Konfederatów). Od dzieciństwa marzył, by zostać wielkim wodzem i bohaterem. Czytał książki historyczne oraz biografie znanych wojskowych, cierpiał jednak na dysleksję, co powodowało pewne opóźnienia w nauce.

Karierę wojskową rozpoczął od nauki w Virginia Military Institute, skąd jednak już po roku przeniósł się do Akademii w West Point. Dyplom uzyskał po pięciu latach (zamiast normalnych czterech) w 1909 plasując się na 46. pozycji w rankingu absolwentów tego rocznika. 26 maja 1910 ożenił się z Beatrice „Beą” Ayer.

Na Olimpiadzie w Sztokholmie w roku 1912 reprezentował Stany Zjednoczone w pięcioboju nowoczesnym i w dość kontrowersyjnych okolicznościach zajął 5. miejsce. W trakcie przeprowadzania zawodów w strzelaniu z pistoletu nie znaleziono śladu po jednej z kul wystrzelonych przez Pattona i uznano, że chybił on całkowicie, choć on sam utrzymywał, że kula przeszła przez otwór po poprzedniej.

Służbę w wojsku rozpoczął jako adiutant generała Johna Pershinga, biorąc udział w jego wyprawie do Meksyku z zadaniem pojmania bandyty-rewolucjonisty Pancho Villi. Przebywał w północnym Meksyku do lutego 1917 roku, a wsławił się tym, że podczas rutynowego patrolu na czele oddziału żołnierzy z 6. Dywizji Piechoty zastrzelił dowódcę gwardii przybocznej Pancho Villi – „generała” Julio Cardenasa.

Patton jako kadet w 1907 r.
(Fot. Wikimedia Commons)
Po przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do I wojny światowej został awansowany do stopnia kapitana i wysłany do Francji u boku Pershinga, który polecił mu zorganizowanie amerykańskiego korpusu czołgów. W czasie bitwy pod Cambrai Patton towarzyszył jako obserwator angielskiemu oddziałowi czołgów, a pozyskane doświadczenie wykorzystał przy organizacji i treningu amerykańskich czołgistów. Jego zdolności organizacyjne zostały szybko zauważone i docenione, dwukrotnie go w tym czasie awansowano – osiągnął stopień podpułkownika jeszcze zanim jego oddziały wzięły udział w walce. W czasie bitwy pod St. Mihiel, kiedy osobiście udał się na pierwszą linię frontu, aby dozorować posuwające się natarcie, został ciężko ranny. Otrzymał za to Purple Heart, a po zakończeniu działań Distinguished Service Cross oraz awans na pułkownika. W momencie podpisywania zawieszenia broni przebywał jeszcze w szpitalu.

Po powrocie do Ameryki, zaprzyjaźnił się z Dwightem „Ike” Eisenhowerem. Przyjaźń ta miała później ogromny wpływ na kariery ich obu. Patton starał się wielokrotnie o dodatkowe fundusze na rozwój broni pancernej. W tym czasie poznał konstruktora Waltera Christiego i przypuszczalnie finansował jego badania nad napędem i zawieszeniem dla czołgów nowej generacji. Nadto zajął się opracowaniem taktyki nowego rodzaju broni. Jego wysiłki spełzły na niczym, a po jednym z artykułów Pattona w „Infantry Journal”, w którym kwestionował przyszłą rolę piechoty i przekonywał o potrzebie rozwoju wojsk pancernych, zagrożono mu nawet sądem wojskowym, gdyż głoszone przez niego poglądy znacznie różniły się od ówczesnej amerykańskiej doktryny wojennej. Zniechęcony niepowodzeniami przeniósł się z powrotem do kawalerii.

W styczniu 1923 roku został skierowany do Wyższej Szkoły Kawalerii w Ford Riley na kurs, który ukończył w czerwcu. We wrześniu zaczął uczęszczać na inny kurs w Szkole Dowództwa i Sztabu Generalnego w Leavenworth, który ukończył w czerwcu 1924 roku z wyróżnieniem. Po skończeniu nauki trafił do I Korpusu w Bostonie. W marcu 1925 został przeniesiony na Hawaje, gdzie poznał Omara Bradleya. W trakcie tej służby napisał do Departamentu Stanu o zagrożeniu, jakie może stanowić Japonia, ostrzegając, że Pearl Harbor jest narażone na nagły atak bez wypowiedzenia wojny, który może być przeprowadzony przez samoloty startujące z lotniskowców. W lipcu 1934 r. został przeniesiony do 5. Pułku Kawalerii w Forcie Clark w Teksasie i awansował do stopnia pułkownika. W listopadzie 1937 r. kolejny raz trafił do 3. Pułku Kawalerii w Forcie Myer, tym razem już jako jego dowódca.

Po ataku Niemiec na Polskę przekonał Kongres o potrzebie stworzenia nowoczesnych oddziałów pancernych. Otrzymał promocję na generała i został dowódcą brygady zmechanizowanej, która wkrótce powiększyła się do rozmiarów dywizji i otrzymała nazwę 2. Dywizji Pancernej. W czasie amerykańskich przygotowań do wojny zorganizował Desert Training Center w Kalifornii i wziął udział w manewrach w Luizjanie w roku 1941.

W roku 1942, korzystając z poparcia Ike’a, dowodził inwazją w północnym Maroku w ramach „Operacji Torch”. Otrzymał awans na generała dywizji i został dowódcą II Korpusu.

Nominacja Pattona ucieszyła żołnierzy. Był on postacią bardzo znaną i lubianą przez weteranów, którzy już wcześniej się z nim spotkali, mimo że był niezwykle wymagający – zawsze oczekiwał porządku i dyscypliny ze strony swoich podwładnych.

Od chwili lądowania Patton rwał się do boju, ale coś mu nie wychodziło. Wojsko było gnuśne, niezdyscyplinowane. Z tej bandy cywilów w mundurach należało dopiero utworzyć prawdziwe wojsko. Chyba mu się to udało, ale dopiero po ciężkim laniu na przełęczy Kasserina, gdzie zupełnie nieopierzeni GI’s trafili na wroga z prawdziwego zdarzenia, czyli Wehrmacht.

Amerykańskie początki w Afryce Północnej były trudne. Nieostrzelanymi żołnierzami dowodzili równie „zieloni” oficerowie, a generałami byli ludzie, którzy wojnę znali głównie z książek. Patton na ich tle wyróżniał się wyraźnie. Wprawdzie jego udział w I wojnie światowej ograniczył się do zaledwie kilku miesięcy poprzedzających Armistycjum, ale od zawsze czuł „niedźwiedzie mięso” – słowem – był urodzonym żołnierzem intuicyjnie odgadującym zamiary przeciwnika, nawet takiego jak Rommel.

Jego zastępcą w czasie afrykańskiej kampanii był generał Bradley, facet o twarzy komika, a umyśle typowego „zupaka” w amerykańskim wydaniu, czyli takiego, który wszystko robił „by the book”. Amerykańskie działania w Afryce można nazwać raczkowaniem niemowlęcia. Na tym tle pierwszy bój Pattona o dolinę, która w historiografii wojen przeszła do historii jako „Łapka na myszy”, wyróżniał się nietuzinkowością. Niemcy zostali po raz pierwszy przez Jankesów pokonani, a potem został już tylko wyścig do morza. Ostatni dowódca Africa Corps, generał Messe, kapitulował 13 maja 1943 roku, a wraz z nim pomaszerowało do niewoli 250 tysięcy ludzi.

Teraz rozpoczęto przygotowania do lądowania w Europie. Pierwszym celem ataku miała być Sycylia. Zdawali sobie z tego sprawę wszyscy. Winston Churchill wręcz mawiał, że tylko idiota nie wie, że to ona będzie celem ataku. A jednak aliantom udało się wmówić Niemcom, że lądowanie nastąpi na... Sardynii.

Z powodów politycznych pierwotny plan opanowania wyspy opracowany przez Pattona został odrzucony. Nowy plan – Montgomery’ego, zakładał zajęcie wyspy głównie przez wojska brytyjskie. 7. Armia amerykańska miała pełnić funkcję pomocniczą, polegającą na ochronie zachodniego skrzydła armii angielskiej.

Pomimo udanego lądowania na Sycylii wojskom angielskim wbrew planom nie udało się szybko dotrzeć wzdłuż wschodniego wybrzeża do Messyny. Patton wykorzystał tę sytuację. Szybkim marszem na północny zachód zajął Palermo, po czym zmienił kierunek ataku na wschodni i posuwając się wzdłuż północnego wybrzeża Sycylii dotarł do Messyny przed Montgomerym.

Jego niewątpliwe sukcesy militarne w czasie „operacji Husky” przyćmiło kilka nieprzyjemnych wypadków. Zdaniem jego przeciwników do pierwszych incydentów doszło w następstwie „ognistych” przemówień Pattona, choć on sam o nich nic nie wiedział, dopóki nie został poinformowany:

Oto w dniach 13-14 lipca doszło do tzw. „masakry w Biscari”, kiedy to grupa amerykańskich żołnierzy zabiła około 70 włoskich i niemieckich jeńców; żołnierze tłumaczyli potem, że zostali do tego zainspirowani agresywnym przemówieniem Pattona.

15 lipca na lotnisku Comiso nieokreślona liczba niemieckich jeńców została zabita przez żołnierzy z oddziałów Pattona (po tym wydarzeniu generał wydał wyraźny rozkaz zabraniający zabijania jeńców).

12 lipca w miasteczku Canicatti doszło do ostrzelania szabrowników przez żołnierzy.

Bradley, Eisenhower i Patton w 1945 r. w Europie (Fot. Wikimedia Commons)Z politycznego punktu widzenia znacznie poważniejszym wydarzeniem był tzw. „incydent ze spoliczkowaniem”. Miało to miejsce 3 sierpnia, kiedy Patton w czasie wizytacji szpitala spoliczkował i obrzucił wyzwiskami żołnierza, który przebywał tam, jako że cierpiał rzekomo na silną nerwicę. Podobny przypadek zdarzył się ponownie 10 sierpnia w innym szpitalu. Dziennikarze rzucili się na Pattona jak stado wilków. Po rozdmuchaniu całej sprawy w mediach, Ike kazał Pattonowi publicznie przeprosić żołnierzy i personel medyczny, a gdy ten uczynił to na swój sposób, czyli wygłaszając kolejną mowę do całego wojska, odebrał mu dowództwo 7. Armii.

W czasie inwazji w Italii Patton, mimo że formalnie nie był dowódcą żadnej jednostki, miał duży wpływ na dalszy przebieg wojny. Po sukcesach w Afryce i na Sycylii Niemcy uważali go za najlepszego alianckiego generała, dlatego uznali, że publiczne pozbawienie Pattona dowodzenia to jedynie część planu aliantów, mającego na celu wprowadzenie ich w błąd. Przedłużający się jego pobyt na Sycylii, co zostało świadomie wykorzystane przez aliancki kontrwywiad, zinterpretowano jako przygotowania do inwazji na południową Francję, a wizytę na Malcie i w Kairze uznano za część przygotowania do lądowania na Bałkanach. Strach przed nim spowodował unieruchomienie wielu niemieckich jednostek.

Przed inwazją na Normandię w ramach „Operacji Fortitude” Patton został dowódcą fikcyjnej 1. Grupy Armii, która pozorowała przygotowania do przeprowadzenia inwazji na Francję w okolicach Pas-de-Calais. W tym czasie miało miejsce jeszcze jedno wydarzenie, które negatywnie wpłynęło na karierę generała. W czasie nieoficjalnego przemówienia w miejscowości Knutsford powiedział do zgromadzonych dam, że po wojnie świat będzie zapewne rządzony przez Amerykę, Anglię i Rosję. Z nieznanych powodów relacje prasowe z jego przemówienia w amerykańskich gazetach nie wspomniały o Rosjanach, co wywołało burzę medialną, w ramach której oskarżano Pattona o obrazę sojuszniczych sił sowieckich.

Podczas początkowej fazy „Operacji Overlord” Patton przebywał w Anglii. Dopiero 1 sierpnia 1944 roku, w wyniku reorganizacji jednostek alianckich w Normandii, został dowódcą nowo utworzonej 3. Armii Amerykańskiej, która weszła w skład 12. Grupy Armii Bradleya i zajęła prawe, zachodnie skrzydło frontu.

Po przybyciu na kontynent wziął udział w końcowej fazie „Operacji Cobra”, która przełamała impas wojny pozycyjnej, i z której nie mogły się wyrwać wcześniej nieudolnie dowodzone wojska alianckie. W czasie szybkiego marszu przez Francję z powodzeniem użył zmodyfikowanej przez siebie taktyki blitzkriegu, pokonując ponad 900 km w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Wojska Pattona wyzwoliły większość północnej Francji, ale tuż przed wejściem do Paryża zostały w zatrzymane przez Eisenhowera, aby pozwolić na zajęcie miasta przez francuską 2. Dywizję Pancerną generała Philippe’a Marie Leclerca.

Szybka ofensywa Pattona została nagle zatrzymana na początku września 1944 tuż przed Metzem, kiedy szybko posuwających się wojsk nie można już było zaopatrzyć w paliwo i amunicję, gdyż kwatermistrzostwo nie przewidziało szybkości, z jaką będzie przesuwał się front, zwłaszcza że bliżej położone porty morskie były niedostępne. Krótka przerwa w natarciu pozwoliła Niemcom na lepsze ufortyfikowanie Metzu. Przez następne dwa miesiące 3. Armia uwikłana była w ciężkie walki pozycyjne, w czasie których przysporzyła wielu strat Niemcom, ale sama przy tym straciła dużo własnych żołnierzy i nie zdobyła terenu.

Pod koniec roku 1944 niemiecka armia przeprowadziła ostatnią wielką ofensywę na froncie zachodnim. 16 grudnia 29 niemieckich dywizji (łącznie ok. 250 tys. żołnierzy) rozpoczęło operację Wacht am Rhein („Straż nad Renem”), której celem było rozdzielenie wojsk aliantów i dotarcie do portów Holandii, pozbawienie w ten sposób zaopatrzenia znajdującego się we Francji wojska koalicji antyhitlerowskiej.

Patton jako jedyny z wyższych dowódców alianckich przewidział możliwość takiej ofensywy i dzięki temu jego armia była do tego dobrze przygotowana. W przeciągu zaledwie dwóch dni Patton zmienił oś ataku 3. Armii o 90 stopni i uderzył w lewe skrzydło niemieckiej armii docierając do okrążonych w Bastogne oddziałów 101. Dywizji Spadochronowej.

Pod koniec lutego wojska niemieckie straciły resztki sił i Patton wkrótce wkroczył do Zagłębia Saary. Oswobodził również dużą część Bawarii i Czech. Planował wyzwolenie Pragi i dotarł niemal do jej przedmieść, otrzymał jednak kategoryczny zakaz dalszego pościgu za wojskami niemieckimi, gdyż do miasta wejść mieli Rosjanie.

Po kapitulacji Niemiec Patton miał nadzieję, że zostanie przeniesiony na obszar Pacyfiku, pozostawiono go jednak w Europie, gdzie został wojskowym gubernatorem Bawarii. Jego zadaniem była teraz odbudowa tego regionu.

Tutaj jednak bardzo szybko znalazł się w konflikcie politycznym ze swoimi przełożonymi. Zdaniem Pattona oficjalna polityka denazyfikacji była błędem i automatyczne wykluczenie z życia publicznego wszystkich osób, które były członkami NSDAP, było zbyt restrykcyjne. Porównywał to do sytuacji panującej w Stanach Zjednoczonych, w której obywatele czasami zostają członkami partii demokratycznej czy republikańskiej tylko po to, aby ułatwić sobie dalszą karierę zawodową, a nie ze względów ideologicznych. Jego słowa zostały zniekształcone przez niektóre media, które doniosły, że Patton porównuje demokratów i republikanów do nazistów. Po wybuchu powszechnego oburzenia opinii publicznej Eisenhower przeniósł Pattona do 15. Armii, którą w rzeczywistości stanowiło kilkunastu wojskowych zajmujących się pisaniem oficjalnej historii II wojny światowej.

Generał Patton zmarł 21 grudnia 1945 r. w szpitalu w Heidelbergu w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku samochodowym, który miał miejsce 9 grudnia 1945. Grób najlepszego amerykańskiego generała znajduje się w Luksemburgu. Był postacią tak nietuzinkową i tak nieprzystającą do przyjętych standardów, że nawet po śmierci nie znaleziono dlań miejsca w ojczyźnie...

Piotr K. Domaradzki

PS.  

  1. George Smith Patton IV
    George Patton, Syn
  2. George Smith Patton IV – generał United States Army, syn generała George'a Pattona. Absolwent West Point, Patton służył w czasie konfliktów w Korei i Wietnamie jako dowódca 11. Regimentu Kawalerii Pancernej. Wikipedia
  3.  
  4. Nagrody: Srebrna Gwiazda, Purple Heart, więcej

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)