jozefmoneta wyciąga autoryteta (z lotnictwo.net.pl)

Obrazek użytkownika Smok Eustachy

Ostatnio udało się mi ustalić, że zafiksowanie na helu okazuje się przeciwskuteczne. Jak ktoś kłapie o helu to podejrzewamy że nie ma nic do powiedzenia o sprawie. My zaś daleko nie zaszlibyśmy jakbyśmy koncentrowali się na kłapaniu, że Komisja Millera to myśli, że jak trotyl wybuchnie to nie zostają żadne jego ślady (analogia trafna). Owszem, nie można o tym zapominać, że tak kłapnęli, ale nie można się fiksować. Tamci się zaś fiksują.

Następne w kolejce jest UFO. Jak wiadomo powinno się ustalić w trakcie dochodzenia wszystkie okoliczności  zdarzenia, jednak nie można badać wszystkiego. I tu się pojawia UFO jako uzasadnienie np. niebadania wraku, nieszukania materiałów wybuchowych, w ogóle nieprowadzenia śledztwa. Ślady trotylu tak samo prawdopodobne jak pojawienie się UFO.

Żyjemy jednak w świecie o pewnym poziomie przestępczości, czyli przestępstwa się zdarzają, a wśród nich również upozorowania. Nie są to zjawiska które szerokie kręgi społeczne traktują jak UFO. Nie rozumiem trudności z pojęciem tak prostych rzeczy.

Podobnie Józef Moneta czyli jozefmoneta wyciągnął jakąś opinię z owego nieszczęsnego forum lotnictwo.net.pl, przytaczam ją w całości na końcu, jako przypis 1. Tutaj tylko o inwokacji: "Dla ludzi znajacych sie na lotnictwie jest oczywiste, ze w pierwszej kolejnosci Tupolew nie powinien sie znalezc tam gdzie sie znalazl - w tych warunkach wszystko dalsze jest wtorne." Otóż to jest przykład schopenhauerowskiej erystyki: jak ktoś się nie zgadza to się nie zna na lotnictwie a jak się nie zna to nie trzeba mu argumentacji przedstawić, a z tym ciężko.

Osoba znająca się na lotnictwie może mieć poważne luki w wiedzy ogólnej. Może nie wiedzieć, że w gniazdku prąd, że w lecie gorąco a w zimie zimno, etc etc. Nie wspomnę o zachowywaniu się materiałów wybuchowych. W szczególności może nie wiedzieć nic o metodach dochodzeniowo-śledczych. Że trzeba okoliczności zdarzenia wyjaśnić. Pisałem o tym wiele razy, widzę, że jak groch od ściany. Jeszcze raz:

  1. Brzoza jest potrzebna do wyjaśnienia odłamanej końcówki skrzydła. Jeśli samolot nie uderzył w brzozę to nie da się wyjaśnić tego oderwania. Nie da się w systemie poznawczym zakładającym błąd pilota. Błąd pilota nie mógł spowodować samorzutnego oderwania części płata. Czy mógł?
  2. Mamy tu dokument rosyjskiej prokuratury, wg którego drzewostan stał jeszcze 1- kwietnia 2010 po południu. Były zaś ścięte 2 drzewa nad którymi Tupolew przeleciał na wysokości kilkudziesięciu metrów. Wnioski? Wnioski są takie, że ktoś prowadził wycinkę drzew już po katastrofie. Są też świadectwa takich działań.
  3. Przeniesienie fragmentów wraku - ogona o kilkadziesiąt metrów jest ewidentnym dowodem matactwa. Początkowo znajdował się na początku bruzdy, którą miał wyżłobić i przeniesiono go na koniec tej bruzdy.

Przy czym nikt jakoś nie kwestionuje prawdziwości ustaleń owego rosyjskiego dokumentu. Albo mamy trollerkę, albo dialektykę: Owszem, drzewa 10 kwietnia stały, ale skoro stały, to Rosjanie musieli je wyciąć. Ale ponieważ stawia ich to w podejrzanym świetle to one zostały ścięte przez samolot, pomimo, że stały.Świadome fałszowanie rzeczywistości. Szerzej opisałem to tu:

ttp://smocze.opary.salon24.pl/482001,no-i-znowu-kublik

Tam jest opisana też dialektyka dr Laska: ma on badać tylko przyczyny. Literalnie traktując jego enuncjacje jeśli w samolocie byłą bomba, ale eksplodowała wskutek wstrząsu od uderzenia o drzewa, to go ona nic nie obchodzi, bo przyczyną katastrofy był błąd pilota, zeszli za nisko,
w momencie eksplozji samolot był nie od uratowania. Taka postawa społeczeństwa zadowolić nie może. A z drugiej strony jeśli faktycznie samolot przeleciał nad brzozą to nic nie przeszkodziło w jego bezpiecznym odlocie, i to wybuch bomby jest przyczyną katastrofy, a nie rzekomy błąd pilota. Tzn może i nie rzekomy, ale bez wpływu na katastrofę. Dr Lasek wpada we własne sidła.

Zresztą owe lotniki niby przejmują się przyczyną zejścia samolotu tak nisko, ale tak na prawdę nie przejmują się. Mamy tu bowiem następujące zagadnienia

  1. Różnice w ścieżkach schodzenia: lotniskowej i posiadanej przez załogę. Ta lotniskowa miała 9 kilometrów długości, lotnicza 10. Dlatego załoga przekonana była, że jest już za jarem o wiele bliżej pasa. O kilometr mniej-więcej.
  2. Możliwe problemy techniczne samolotu, o których świadczą choćby wspominane przeze mnie problemy z synchronizacją (ręczną!) czasową zapisów poszczególnych skrzynek. Jakoś nie zwrócili na to uwagi a Stanisław Zagrodzki zwrócił. I komu zależy? Na wysokie prawdopodobieństwo awarii wskazywali piloci Tupolewów niedługo po katastrofie, ale zostało to kompletnie zlekceważone. Bo rzeczywiste przyczyny katastrofy owych forumowiczów nie obchodzą.

Podsumowując: owo forum kieruje się hipokryzją: niby o Smoleńsku nie można pisać (co już samo w sobie jest curiosum) ale nie można pisać tylko prawdy. Jak wspomniałem ostatnio nie napiszą wprost, że tylko kult Anodiny i Sekta Pancernej Brzozy są dopuszczalne na forum, dlatego muszą udawać, że za samo pisanie o Smoleńsku banują. W zabobonnej czci jaką obdarzają Anodinę należy szukać przyczyn dyletantyzmu poznawczego tam panującego. I jeszcze mizerii metodologicznej. O tej metodologii muszę stworzyć wpis, bo widze, że świadomość zagadnienia zerowa.

PS: Wg dr Laska samolot miał prawo zejść na 100 metrów w każdych okolicznościach, czy nie miał? Chyba jednak miał czyli na 100 metrach znalazł się prawidłowo. I tu zatem owo lotnictwo.net.pl nie ma racji.

Przypisy:

1. " Dyskusja zawsze sie bedzie rozjezdzac z jednego podstawowego powodu. Dla ludzi znajacych sie na lotnictwie jest oczywiste, ze w pierwszej kolejnosci Tupolew nie powinien sie znalezc tam gdzie sie znalazl - w tych warunkach wszystko dalsze jest wtorne. Dla was najwazniejsza jest dyskusja czy pancerna brzoza, wyliczanie czy skrzydlo ja tnie, czy moze dwa wybuchy pare metrow wyzej. I tu sie zawsze rozejdziemy. Bo na forum lotniczym zawsze podstawa beda kwestie lotnicze, a nie ciecie brzozy czy zaslugi prezydenta na arenie miedzynarodowej. Zajrzalem na twojego bloga, i tam widac, ze chodzi o to, zeby jakos poskladac do kupy rozne hipotezy (bez zadnych zreszta dowodow) o tym co moglo sie stac tuz nad ziemia. Ani to szukanie prawdy, ani skupianie sie na istocie rzeczy. I to samo probujesz zrobic tu, zahaczajac o rozne tematy wlasciwie nie wiadomo po co.

Miroslawiec, Oksywie, Smolensk - to wszystko pokazuje degrengolade w lotnictwie wojskowym, poziomie wyszkolenia i procedur, i kazde z tych zdarzen pachnie wg mnie kryminalem. I nie ze wzgledu na "wsadzenie wszystkich najwazniejszych do jednego samolotu", a na dopuszczenie do tego, ze w ten sposob sie lata i wozi ludzi. Poziom jest tak niski, ze pilot Jaka nawet sobie nie zdaje sprawe, w jak kiepskim swietle stawia sie swoimi wypowiedziami, i ze powinien raczej zapasc sie ze wstydu. "

http://jozef.moneta.salon24.pl/492437,miazdzacy-artykul-w-przegladzie-lo...

Ocena wpisu: 
Brak głosów