Triumf szalikowców - fajnie jest! A Polska....?

Obrazek użytkownika Joanna Mieszko-Wiórkiewicz
Kraj

W rocznicę przejęcia władzy w Polsce przez fajnego premiera i fajny rząd powtarzam poniżej mój komentarz do tego epokowego wydarzenia, jaki  zamieściłam na tym portalu rok temu. Nic dodać, nic ująć z jednym może wyjątkiem. Już w kwietniu rząd w Berlinie nie miał złudzeń – ten rząd i ten premier, pomimo całej spolegliwości jest nieskuteczny ( co miał na myśli Berlin, pozostaje jego słodką tajemnicą). Ale z fajnym rządem jest fajnie! I będzie jeszcze fajniej!

22.10.2007 - dzień po wyborach

 Przyglądam się zdjęciu, jakie zamieścił w omówieniu wyborów w Polsce dziennik „Berliner Zeitung”. Czytać treści nie muszę. Wyniki znam, styl pisania o sprawach polskich uprawiany w tej gazecie również. Najwymowniejsze jest zdjęcie.

 Zastanawia, dlaczego żadna polska gazeta nie wpadła na taki pomysł: Donald Tusk jako SZALIKOWIEC. Ryk klakierów –szalikowców podczas telewizyjnej debaty Tuska z Jarosławem Kaczyńskim nie zostawiał przecież recenzentom politycznym w Polsce żadnych złudzeń. Ale to samo, co w Polsce było dla sporej części ludzi powodem do smutnej zadumy, to w Berlinie okazuje się być powodem do znakomitego nastroju. Wreszcie wszystko jest jasne –posłuszny Tusk i jego „szalikowe” otoczenie to nareszcie jasny obraz grupy z którą trzeba będzie ( i łatwo bądzie) prowadzić wschodnioeruopejską politykę. Inwestycje poczynione dwa lata temu i mrówcza praca „na przedpolu” zaczną wreszcie przynosić oczekiwany profit. Z Kaczyńskimi było nieznośnie dlatego, że nie wiadomo było, jaki mają właściwie profil. Tacy niby mali, a nie pasowali do żadnej szufladki. Do tego nie do odróżnienia. Sprowadzenie ich do roli „polskich kartofli” było świetnym pociągnięciem, ale nie mogło wystarczyć na długo. Jak na „kartofle” byli zbyt samodzielni. W związku z tym żadne szablony, a już szczególnie szablon „Polaka widzianego oczami Niemca” tu nie pasował. Nie można też było ustalić, jaką prowadzą politykę i z kim się sprzymierzają. Dlatego zmasowany atak medialny zmierzał do jednego – unicestwienia politycznego. Co do Tuska – wreszcie można odetchnąć. Na „szalikowcach” fachowcy w Niemczech świetnie się znają. Profil szalikowca, a nawet – na okoliczność zeszłorocznego Mundialu (tekst pisany 22.10.07) – profil polskiego szalikowca jest ustalony i zakonserwowany lepiej niż model metra w muzeum Sevres pod Paryżem. Wiadomo, jak i czym z szalikowcami rozmawiać. Tym samym priorytety, cele i kierunki niemieckiej Ost-polityk zostaną uratowane. Ufff...

Ocena wpisu: 
Brak głosów