ZBRODNIA W JANOWEJ DOLINIE

Obrazek użytkownika Aleszumm
Kraj

ZBRODNIA W JANOWEJ DOLINIE
LUDOBÓJSTWO
Ukraiński ruch nacjonalistyczny na Wołyniu od samego początku był wrogo nastawiony do Polaków. Wynikało to m.in. z uprzedzeń nawarstwionych jeszcze w okresie międzywojennym oraz ideologii przyjętej przez OUN.

Celem walki nacjonalistów ukraińskich było utworzenie państwa ukraińskiego rządzonego przez nacjonalistów. O celu walki mówi ulotka „wskazań propagandowych" OUN-B w której zawarte są następujące słowa: "(...) Nie chcemy pracować dla Moskwy, Polaków, Żydów, Niemców i innych obcych, lecz dla nas. My utworzymy samodzielne, ukraińskie państwo, albo zginiemy za nie (...)"1.
Ostrze walki skierowano przeciwko władzom i ludności tych państw, które zajmowały obszary etnicznie ukraińskie. W związku z tym za wroga nr 1 uważano ZSRR, wrogiem nr 2 była Polska, ale dopiero na trzecim miejscu wymieniano Niemców. Z władzami niemieckimi, policją i Wehrmachtem prowadzono obustronnie współpracę w „koniecznych rozmiarach".
W 1943 r. rozszalał się terror i masowe mordy ludności polskiej na Wołyniu. Ale akcje antypolskie na Wołyniu i Polesiu rozpoczęły się już wcześniej.

Trudno powiedzieć kiedy kierownictwo OUN podjęło decyzję o przeprowadzeniu eksterminacji ludności polskiej, bowiem dyrektywa w tej sprawie nie została dotychczas opublikowana - ale rozwój wydarzeń wskazuje na to, iż nastąpiło to pod koniec 1942 r. Do grudnia 1942 r. miały miejsce mordy na pojedynczych osobach i rodzinach polskich. Masowe mordy w tym okresie były jeszcze rzadkością. Akcja skierowana była początkowo przeciwko Polakom zatrudnionym w niemieckiej administracji rolnej i leśnej, a następnie rozszerzyła się na ludność wiejską, głównie we wschodnich powiatach Wołynia.

Pierwszy mord zbiorowy miał miejsce 13 listopada 1942 r. w Obórkach, pow. Łucki, którego ofiarą padło około 50 osób narodowości polskiej.
Narastanie wystąpień antypolskich nabierało na sile od stycznia 1943 r. W tym okresie mnożyły się zabójstwa poszczególnych osób i rodzin, ale coraz częściej pojawiały się również mordy masowe. Krwawy mord miał miejsce 9 lutego 1943 r. w polskiej kolonii Parośle (gm. Antonówka. pow. sarneński). gdzie zamordowano 173 osoby.
Eksterminacja ludności polskiej rozpoczęta w powiatach sarneńskim, kostopolskim, rówieńskim i zdołbunowskim. W czerwcu 1943 r. rozszerzyła się na powiaty dubieński i łucki, w lipcu objęła powiaty horochowski, kowelski i włodzimierski, a w sierpniu także powiat lubomelski. Liczba zamordowanych Polaków na Wołyniu do lipca 1943 r. oceniana jest na około 15 tysięcy osób. a łączne straty ludności polskiej obejmujące zabitych, rannych, wywiezionych na roboty do Niemiec i uciekinierów wyniosła około 150 tysięcy osób.. Do lipca 1943 r. w powiecie horochowskim dokonano napadów na 23 wsie polskie. w powiece dubieńskim - na 15, w powiecie włodzimierskim na 28.

Szczególnie krwawy był lipiec 1943 r. Oddziały UPA wchodzące w skład Północno-Zachodniego OW "Turiw" przy aktywnym wsparciu miejscowej ludności ukraińskiej zorganizowanej w tzw. "Samooboronne Kuszczewyje Widdiły", 11 lipca 1943 r. o świcie otoczyły i zaatakowały uśpione wsie i osady polskie jednocześnie w trzech powiatach: kowelskim, horochowskim i włodzimierskim.
Doszło do nieludzkich rzezi i zniszczenia. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych narzędzi zbrodni - płonęły wsie polskie.
Była to akcja dobrze przygotowana i zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach. Na przykład, akcję w pow. Włodzimierskim poprzedziła koncentracja oddziałów UPA w lasach zawidowskich (na zachód od Porycka), w rejonie Marysin Dolinka, Lachów oraz w rejonie Zdżary, Litowież, Grzybowica. Na cztery dni przed rozpoczęciem akcji we wsiach ukraińskich odbyły się spotkania, na których uświadamiano miejscową ludność o konieczności wymordowania wszystkich Polaków.
Posługiwano się przy tym hasłem: "Wyrżnąć Lachów aż do 7. pokolenia, nie wyłączając tych, którzy nie mówią już po polsku". Agitatorami byli Ukraińcy pochodzący z Małopolski Wschodniej. Dla uśpienia czujności ludności polskiej, na dwa dni przed napadem w polskich zagrodach pojawiły się ulotki w języku polskim i ukraińskim nawołujące do zjednoczenia się Polaków z Ukraińcami do walki przeciwko wspólnym wrogom, jakimi są Niemcy i Moskale. W rozmowach uspokajali Polaków, aby się niczego nie obawiali, gdyż nikt im nie zrobi krzywdy - opuszczenie zaś wsi świadczyć będzie o tym, że są wrogiem Ukraińców.
Rzeź rozpoczęła się około godz. 3 rano 11 lipca 1943 r. od polskiej wsi Gurów. obejmując swoim zasięgiem: Gurów Wielki, Gurów Mały, Wygrankę, Zdżary, Zabłoćce - Sądową, Nowiny, Zagaje, Poryck, Oleń, Orzeszyn, Romanówkę, Lachów, Gucin i inne. O rozmiarach zbrodni dokonanych w powiecie włodzimierskim świadczą następujące dane:
We wsi Gurów na 480 Polaków ocalało tylko 70 osób; w Porycku wymordowano prawie całą ludność polską - ponad 200 osób; w kolonii Orzeszyn na ogólną liczbę 340 mieszkańców zginęło 270 Polaków; we wsi Sądowa spośród 600 Polaków tylko 20 udało się ujść z życiem, w kolonii Zagaje na 350 Polaków uratowało się tylko kilkunastu. Zabójstwa dokonywano z wielkim okrucieństwem. Wsie i osady polskie ograbiono i spalono. Przytoczone fragmentaryczne fakty, pochodzące tylko z jednego powiatu, świadczą niezbicie o tym, że rozpoczęta 11 lipca 1943 r. akcja nie mogła być akcją przypadkową, przeprowadzoną przez luźne niezorganizowane grupy. Była to dobrze zaplanowana akcja wykonana na rozkaz wyższego kierownictwa OUN-UPA, uzgodniona w czasie i przestrzeni. Dla Polaków mieszkających w zachodnich powiatach Wołynia był to pogrom, który przyniósł ogromne straty ludzkie i materialne.
W okresie świąt Bożego Narodzenia 1943 r. przez tereny całego Wołynia przetoczyła się nowa fala antypolskich akcji. Silne oddziały UPA, wspomagane przez miejscową ludność ukraińską, uderzyły niespodziewanie na skupiska ludności polskiej i bazy samoobrony w powiatach: rówieńskim, łuckim, kowelskim i włodzimierskim.
Przeprowadzane akcje antypolskie łączono często z określonymi rocznicami. Na przykład masowe mordy w nocy z 29 na 30 czerwca 1943 r. dokonano w drugą rocznicę proklamowania niepodległości Ukrainy we Lwowie; masowe akcje przeciwko ludności polskiej w dniu 11 lipca 1943 r. przypadały na prawosławne święto Piotra i Pawła. Ta ostatnia akcja rozpoczęła się napadami na kościoły katolickie w czasie mszy św. w Kisielinie (pow. horochowski), Krymnie (pow. kowelski), Chrynowie, Oktawinie. Porycku i Swojczowie (pow. włodzimierski). Taktyka nacjonalistów ukraińskich stosowana podczas tych akcji była zawsze taka sama. Polegała ona na tym, że oddziały UPA otaczały daną miejscowość tak, aby nikt nic mógł z niej ujść. następnie inne pododdziały wchodziły do wsi, zganiały Polaków na jedno miejsce (np. do stodoły, budynku szkolnego) i tam dokonywały masowego mordu.
Po dokonanej masakrze do wsi na furmankach wjeżdżały grupy rabunkowe, złożone głównie z kobiet, i zabierały wszystko, co pozostało po zamordowanych Polakach, od odzieży do elementów budowlanych.
Po kilku dniach, gdy wszystko się uspokoiło i niektórzy ocaleli Polacy wracali do wsi. oddziały UPA ponownie atakowały wieś, mordowały Polaków i paliły budynki. Przestrzegano przy tym (zgodnie z wydaną instrukcją), aby palone budynki Polaków były oddalone co najmniej o 15 m od zagród ukraińskich.
Antypolskie akcje na Wołyniu, przeprowadzane z całą bezwzględnością, miały na celu zniszczenie ludności polskiej. Prowadzone były zgodnie z dyrektywami kierownictwa OUN-SD w sposób zorganizowany, i miały charakter ludobójstwa. W tajnej dyrektywie terytorialnego dowództwa UPA – „Piwnycz", podpisanej przez „Kłyma Sawura" (Roman Dmytro Klaczkiwśkyj) czytamy: "(...) powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat(...) Tej walki nie możemy przegrać, i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi".
Wskazania powyższej dyrektywy w pełni realizowały oddziały UPA, mordując mężczyzn nie tylko w wieku 16 - 60 lat - ale także kobiety, dzieci i starców. Jurij Stelmaszczuk „Rudyj". dowódca Północno - zachodniego OW „Turiw", pisał do „Rubana":
"(...) Druże Ruban! Przekazuję do waszej wiadomości, że w czerwcu 1943 r. przedstawiciel centralnego Prowodu- dowódca UPA – „Piwnycz” „Kłym Sawur" przekazał mi tajną dyrektywę w sprawie całkowitej- powszechnej, fizycznej likwidacji ludności polskiej. (...) Dla wykonania lej dyrektywy proszę rzetelnie przygotować się do akcji przeciw Polakom i wyznaczam odpowiedzialnych: w rejonach nadbużańskich - kurinnego „Łysoho", na rejony turzyski, owadnowski, oździutycki i pozostałe – „Sosenka"; na okręg kowelski- „Hołobenka".
Sława Ukraini.
Podpisał dowódca grupy UPA „Turiw" – „Rudyj".
MORDY W JANOWEJ DOLINIE

W dniu 23 kwietnia 1943 r. oddziały UPA dokonały jednego z najbardziej krwawych mordów w tym okresie w Janowej Dolinie (gm. Bereźne, pow. kostopolski). Zginęło wówczas około 600 osób. Nacjonalistów ukraińskich nie powstrzymała obecność garnizonu Wehrmachtu liczącego około 1000 żołnierzy. Niemcy zachowali się biernie, co może nasuwać przypuszczenie, że Ukraińcy działali w porozumieniu z nimi.
Potwierdzeniem tego krwawego mordu w Janowej Dolinie jest zapis w litopysie UPA t. 5:
"(...) Przy zdobywaniu silnego polskiego gniazda - a raczej centrum Polaków, Janowej Doliny w pow. kostopolskim spalono dwie trzecie zabudowań. Bój trwał kilka godzin. Polacy podają liczbę swoich strat na 500 ludzi. Liczba zabitych Niemców niewiadoma. Nasze straty niewielkie”.
Janowa Dolina, osada do 1939 r. położona w Polsce, w województwie wołyńskim, założona została w latach 20. XX wieku jako osiedle zakładowe przy nowo powstałych Państwowych Kamieniołomach Bazaltu. Osiedle rozrastało się wraz z rozwojem kopalni, osiągając w końcu lat 30. liczbę ponad 3000 mieszkańców, w tym 97% Polaków.

Od 1941 r. działała w miejscowości placówka ZWZ-AK, znajdował się tu też niemiecki garnizon. Wiosną 1943 r. Janowa Dolina stała się jednym z ośrodków schronienia ludności polskiej ze wsi „likwidowanych" przez UPA.

Atak na miejscowość nastąpił w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek, czyli z 22 na 23 kwietnia 1943 r. Ukraińskie grupy powstałe z połączenia oddziałów UPA, dezerterów z Ukraińskiej Policji Pomocniczej oraz tzw. „czerni" – okolicznego ukraińskiego chłopstwa, otoczyły Janową Dolinę, odcinając wszystkie potencjalne drogi ucieczki.

Napastnikami dowodzący Iwan Łytwyńczuk „Dubowyj", wraz z Ukraińcami z sąsiednich wsi wtargnęli do Janowej Doliny i zaczęli podpalać domy.
Osada najpierw została ostrzelana z broni maszynowej. Niewielkie oddziały napastników podkładały pod domy słomę i podpalały, podsycając ogień naftą. Przez okna wrzucali granaty.

W czasie ataku bandytów z UPA zginęło 600 osób, zamordowanych w tradycyjny dla banderowców okrutny sposób.

DZIECI WBIJANO NA PAL

Uciekający z płonących domostw Polacy byli zabijani za pomocą broni palnej oraz siekier i noży. Według jednego ze świadków masakry, część dzieci wbito na pal.

Kilkuosobowy personel miejscowego szpitala został wymordowany, zaś sam szpital podpalony. Chorzy i ranni zginęli w płomieniach bądź poduszeni dymem, według innej wersji zabito ich przed budynkiem szpitala.

Ofiarą masakry w Janowej Dolinie padło około 600 Polaków, z których większość zginęła w płonących domostwach.

"Ludzie ginęli w płomieniach bądź byli zabijani, gdy ratowali się ucieczką z płonących zabudowań. Mieszkańcy, którzy nie zdążyli opuścić domów, schronili się w murowanych piwnicach i z tych nikt nie mógł się uratować. Albo podusili się od dymu, albo spalili się tam, gdzie upowcy wrzucali do piwnic butelki z łatwopalnym płynem i płoniące żagwie, albo też upiekli się od żaru płonących domów. Złapani byli przywiązywani do drzew i podpalani lub pozbawieni różnych części ciała. Niektórzy zostali powieszeni. Do ofiar nie strzelano - ludzie byli mordowani siekierami, widłami a niemowlęta brano za nogi i rozbijano głowy o ściany" - pisali na podstawie relacji ocalałych Ewa Siemaszko i Władysław Siemaszko w książce "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945".
Zbrodnia w Janowej Dolinie poprzedzała największą falę masowych zbrodni dokonanych przez UPA na Polakach mieszkających na Wołyniu.
Dzisiaj we wsi stoi upowski pomnik mówiący o”...likwidacji polsko-niemieckich okupantów Wołynia".

TEKST UKAZAŁ SIĘ W „WARSZAWSKIEJ GAZECIE” 22 LISTOPADA 2013 r.

Dokumenty, źródła, cytaty:

http://www.lwow.com.pl/semper/wolyn.html

http://search.mywebsearch.com/mywebsearch/GGmain.jhtml?searchfor=MORD+W+...^YO^xdm076^YY^pl&si=D2DPL&st=hp
http://www.rp.pl/artykul/1002814.html
http://www.rp.pl/artykul/1002814.html
http://www.polskatimes.pl/artykul/875965,70-rocznica-mordu-w-janowej-dol...
http://wolyn.ovh.org/opisy/janowa_dolina-03.html
http://www.65-lat-temu.salon24.pl/86717,swiece-ofiarne-w-janowej-dolinie
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rzeź_wołyńska
http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/luny-nad-wolyniem
http://www.lwow.com.pl/semper/wolyn.html
http://newsgroups.derkeiler.com/Archive/Soc/soc.culture.polish/2008-11/m...
http://www.prawy.pl/historia/1271-dzieci-wbijano-na-pal-zbrodnia-upa-w-j...
www.gp24.pl
www.kresy.pl

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)


ładowanie...

Komentarze

a sądy były ślepe i twierdzą do dzisiaj,ze nie było zadnego ludobójstwa

gość z drogi

pozdrowienia z 10

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#392620

Warto wspomnieć, że osada ta odznaczała się wyjątkowym urokiem, a za sprawą nowoczesnych rozwiązań architektonicznych ,tworzyła wzorcowy przykład budownictwa wiejskiego.
Budulec, którym były kostki bazaltu, pozyskiwane z pobliskich kamieniołomów, bogato wykorzystano w budowie tego osiedla.
Wieś była zelektryfikowana i posiadała sieć wodno- kanalizacyjną.
Przed wojną, do Janowej Doliny ściągały wycieczki szkolne, by nie tylko oglądać wspaniałą kopalnię bazaltu, ale uczestniczyć w spektaklach kinowych i widowiskach, w miejscowym domu kultury. Budynek ten, w czasie okupacji, przejęli Niemcy, organizując w nim szpital dla rannych żołnierzy, a także dla okaleczonych przez banderowców Polaków.

Podczas pierwszego napadu UPA w Janowej Dolinie przebywało wraz z mieszkańcami około 3 tys. Polaków. Zginęło 600 osób.

Po "odwiedzinach" banderowców w Janowej Dolinie, po uroczych domach ("jak z bajki"), pozostały tylko sterczące w niebo kominy...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#392690