Stan wojenny – przystanek na drodze do PRL-bis

Obrazek użytkownika kokos26
Blog

  Mija równo trzydzieści lat od wprowadzenia 13 grudnia 2011 roku stanu wojennego. Tak się jakoś złożyło, że właśnie w tę perłową rocznicę wydania wojny narodowi przez wojskową juntę, dowiedzieliśmy się, że procesy dwóch sowieckich generałów poprzebieranych w polskie mundury, Jaruzelskiego i Kiszczaka, będą po raz kolejny musiały rozpocząć się od początku. Oto symbol tego, czym jest III RP nazywana przez dowcipnisiów „demokratycznym państwem prawa”..

Znowu będziemy oglądać w telewizji zomowców i koksowniki. Nie ma wątpliwości, że pojawią się jak zwykle i ci, którzy będą przekonywali, że „zbawca narodu” Jaruzelski wybrał mniejsze zło.

Oczywiście gdzieś przemknie szybko lista ofiar tego „mniejszego zła”; zastrzelonych, skrytobójczo zamordowanych, zatłuczonych na przesłuchaniach, trafionych bezpośrednio pociskami gazowymi czy zmarłych po zatruciu gazem łzawiącym.

Nikt do dziś nie jest w stanie oszacować tych ofiar, które zmarły w wyniku zablokowania na całym obszarze Polski połączeń telefonicznych, przez co nie można było wezwać na czas pomocy medycznej, czy z powodu zakazu sprzedaży paliwa osobom prywatnym, dostarczyć samemu chorych do szpitali.

Jednak ja na tę rocznicę chciałbym spojrzeć z innej strony, równie dramatycznej i niosącej niedostrzegane, na co dzień, tragiczne dla narodu konsekwencje. One są widoczne do dziś.

Oto właśnie do dwóch powojennych pokoleń dorzuciliśmy przez te trzydzieści lat trzecie, które nigdy nie miało szansy żyć w prawdziwym i demokratycznym państwie prawa. Wymierają ostatni świadkowie czasów, kiedy zdrajcy byli przykładnie karani, patriotyzm był w cenie, a żyjącym jeszcze powstańcom styczniowym ludność i wojsko oddawało honory.

Dzisiejsze pokolenie ma zakodowane w głowach to, że od 1945 roku do dnia dzisiejszego patriotyzm i umiłowanie ojczyzny się po prostu nie opłaca. Takie postawy, bowiem mogą powodować strzał w tył głowy, długoletnie więzienie, wykluczenie, brak pracy, najróżniejsze szykany, szyderstwa i etykiety faszystów, nacjonalistów, szowinistów czy moherowych beretów.

Niezmiennie od opanowania naszej ojczyzny przez sowieckie hordy, do dnia dzisiejszego, bezkarność oraz drogę do kariery otwiera; zdrada, wysługiwanie się obcym, donosicielstwo, oportunizm, plucie na chrześcijańskie wartości, a nawet krew własnych rodaków na rękach.

Przez te trzy pokolenia, kiedy zbrodnia, zdrada i łajdactwo były nagradzane, a nie karane, Polskę zaludnili w dużej mierze ludzie zdeprawowani i nieumiejący odróżnić dobra od zła.

Taka demoralizacja narodu to idealna wprost sytuacja dla obozu rządzącego gdyż za pomocą panującej powszechnie nowomowy i propagandy można wmówić ludziom, że żyją w normalnym demokratycznym państwie prawa, podczas gdy tak naprawdę ta cała demokracja to tylko dekoracja, fasada, zza której rządzi i dzieli grupa trzymająca władzę.

Oczywiście mamy inne czasy, które nie wymagają już tak drastycznych metod, jak kiedyś. Bez procesów kiblowych, strzałów w tył głowy czy masowego wysyłania rodaków na Sybir można jednak i dziś kontrolować całkowicie sytuację.

Niezbędni są tylko, jak wtedy, ludzie o podobnej konstrukcji moralno-etycznej gotowi na każde świństwo i podłość.

W Polsce Anno Domini 2011 nie potrzeba już takich oddanych funkcjonariuszy systemu w wersji „hard”, jak śledczy Humer czy sędzia Widaj. To był wymóg tamtego etapu gdyż ówcześni patrioci byli bardziej ze stali niż z kruchej porcelany.

Dzisiaj w III RP wystarczy już tylko ich wersja „light”, czyli wyróżniający się policjant Czajka i rozgrzana sędzia Konopka.

Kiedyś w mediach potrzeba było batalionu Tumanowiczów poprzebieranych w groźne mundury, a dziś sprawę załatwią lokaje salonu: Kuźniar, Sekielski i Morozowski w garniturkach.

Niestety, te trzydzieści lat, które minęły od wprowadzenia stanu wojennego powodują, że młodzi ludzie niestety nie mogą tamtych dni pamiętać. A skoro nie pamiętają to nie są także w stanie poczuć tamtej atmosfery poprzedzającej atak WRON-y, polegający na bezczelnym bezprawiu, złamaniu konstytucji i wprowadzeniu przez juntę stanu wojennego.

Dzisiaj ja, który doskonale pamiętam tamte czasy przeżywam złowróżbne déjà vu.

Zanim doszło do wojny wydanej narodowi przez zdrajców, podobnie jak dziś, całymi miesiącami bombardowano nas medialnie, zbliżającymi się zagrożeniami w postaci gospodarczego krachu, wojny polsko-polskiej, interwencji ruskich. Wszystkiemu oczywiście winna była „ekstrema Solidarności” dążąca do przelania niewinnej krwi poprzez wyprowadzenie na ulicę „warchołów”, „elementu chuligańskiego”, „zmanipulowanych wyrostków” i „wrogie elementy antypaństwowe”.

Stopniowo i metodycznie przygotowywano grunt pod to, aby Polacy wprowadzenie stanu wojennego przyjęli z ulgą i w dużej mierze się to udało.

Dzisiaj establishment III RP również potęguje napięcie, wieszczy klęskę oraz upadek nie tylko Polski, ale i całej Europy oraz tak tresuje miejscowy plebs, aby w razie masowych protestów wiedział, że ich uczestnicy to szkodnicy, których już dziś, a konto, są gotowe potępić „autorytety”, czyli etatowi sygnatariusze listów otwartych i protestacyjnych publikowanych na łamach Gazety Wyborczej.

Czy zastanawiacie się drodzy czytelnicy, w jakim celu rozpoczęto ten nasilający się ostrzał artyleryjski? Co tym razem mamy przyjąć ze zrozumieniem, by później odetchnąć z ulgą?

Co dzisiaj ma być tym „mniejszym złem”, dzięki któremu „polskie elity” ocalą nas od zła większego czy wręcz katastrofy i upadku?

Ja myślę, że chodzi o zbliżający się do finalizacji plan pozbawienia Polski suwerenności.

U zarania III RP na ekranach telewizorów pojawiali się masowo ówcześni celebryci recytujący z wzniosłym przejęciem i szklistym wzrokiem hasło: „Jesteśmy nareszcie we własnym domu. Nie stój! Nie czekaj! Co robić? Pomóż!!!”

Nadchodzi nowa epoka i „własny dom” stracił już atrakcyjność, aktualność, świeżość i siłę porywania tłumów. Był tylko etapem na drodze do „domu” właściwego.

Coś mi się zdaje, że całkiem niedługo, w dużej mierze nawet ci sami, co wtedy komedianci, zwani artystami przemówią do nas tymi słowy:

„Jesteśmy nareszcie w naszym europejskim, czyli niemieckim domu. Nie stój! Nie czekaj! Co robić? Pomóż!!!

To wystarczy. Przy dzisiejszej kondycji Polaków myślę, że nie trzeba nawet stanu wojennego czy wyjątkowego. Niech no tylko baca Tusk zakrzyknie znane nam – Pomożecie? – a polskie stado baranów pędzonych na rzeź odpowie radośnie – Pomożemy!

Artykuł opublikowany w Warszawskiej Gazecie

Brak głosów

Komentarze

Kończy się rola w polskim teatrze,
Władza w kulisy już jeno patrzy.
Skończona rola na naszej scenie,
Większośc widowni-same jelenie.
http://www.youtube.com/watch?v=4z6OzbFSzfs

Vote up!
0
Vote down!
0

JAN OLSZEWSKI

#207140

Bez przerw.Raz się nasila(1956,1970,1981,1989,1992,2001,2007,2010)a raz słabnie ale trwa.A my jak te cioty pozwalamy aby nas gnojono.

Poniżano,poniewierano,upokarzano,deptano,pluto w twarz.Chodzę po dużym mieście,patrzę,mijam ludzi,nie mogę się nadziwić,że stajemy sie kartofliskiem jeuropy.Ale skoro jesteśmy jełopami to czemu nie.Na pochyłe drzewo....

Vote up!
0
Vote down!
0
#207150

A propos ostatniego akapitu Twojego tekstu. "Stado baranów"? Przypomina mi to stary dowcip. Dwa wieprze rozmawiają w rzeżni. "Ty tu pierwszy raz? Nie, q..wa, drugi!" Barany stały się bywalcami!

Pozdrawiam.

Vote up!
0
Vote down!
0
#207156

Ja zaś, jak wtedy, tak i teraz, gromko zakrzyknę:
A POMAŻĘ, POMAŻĘ!
Ściany Komitetów TEŻ.
Pozdrawiam

"My nie milczymy, my rośniemy,zmieniamy w siłę gorzki gniew- I płynie w żyłach moc tej ziemi, jak sok w konarach starych drzew" Yuhma

Vote up!
0
Vote down!
0
#207158

Czy zastanawiacie się drodzy czytelnicy, w jakim celu rozpoczęto ten nasilający się ostrzał artyleryjski? Co tym razem mamy przyjąć ze zrozumieniem, by później odetchnąć z ulgą?

1 stycznia 2002 roku, kiedy to euro weszło do powszechnego obiegu. Zastąpiło ono około 12 miliardów banknotów i 70 miliardów monet narodowych.
W dwunastu państwach strefy euro (Austria, Belgia, Finlandia, Francja,Grecja Hiszpania, Holandia, Irlandia, Luksemburg, Niemcy, Portugalia i Włochy)z tym jednym ze Grecja, Włochy, Portugalia i Hiszpania nie były dostatecznie gotowe do przyjęcia wspólnej waluty. Zostały wciągnięte trochę na sile co przyniosło korzyści handlowe takim krajom jak Niemcy i Francja o silnej i dynamicznej gospodarce. Dla tych ostatnich zaczęło się eldorado handlowe z tymi pierwszymi które nie mogły sprostać konkurencji i wciąż się zadłużały. Efekt jest nam wszystkim znany.
Dzis Niemcy i Francja pragną obrabować resztę krajów z ich rezerw i ratować własne banki. Jak już się uda wyssać wszystko co jest możliwe Eurowaluta upadnie!!!
Niemiecka marka ponoć jest już wydrukowana i leży w skarbcach gotowa do wykupienia zadłużonych bo przecież pozbawionych własnych rezerw - mających w reku jedynie nic nie warte euroobligacje państw takich jak Polska.
Co im zrobimy będąc bankrutem bez armii?
Co im zrobią inne kraje?
Ano nic!

Vote up!
0
Vote down!
0
#207165