Janusz Radziwiłł - Bohater Rzeczpospolitej

Obrazek użytkownika Łażący_Łazarz
Historia

Chciałbym niniejszym wziąć w obronę Janusza Radziwiłła - podeptanego przez Sienkiewicza i na jego przykładzie pokazać że nie ten zdrajca lub bohater o kim tłuszcza tak sądzi. Niech to będzie aluzja do tzw "Bohaterów" dzisiejszych.

Na dowód zacytuję tekst znaleziony na Internecie i go uzupełnie o swój komentarz:

Janusz Radziwiłł - tak naprawdę nie był on zdrajcą, tylko lojalnym poddanym króla Jana Kazimierza, a poza tym bardzo zdolnym dowódcą wojskowym.

Już jako 21 latek w czasie obrad Senatu, gdy wojewoda kujawski zaczął narzekać na Litwę i podważył sensowność Unii Lubelskiej, Radziwiłł wstał i w swoim zwyczaju obrzucił go obelgami. Nieukontentowany jednak efektem swego wystąpienia, chwycił za karabelę i już maszerował - aby go usiec - gdy powstrzymali go inni senatorowie.

Po wybuchu powstania Chmielnickiego, kiedy Polacy dostawali od powstańców baty, Radziwiłł bronił Litwy przed Kozakazmi i odciągał część sił Zaporożców od Korony. Obległ i zdobył Bobrujsk, każde inne miasto poddawało się prawie bez walki. Pod Łojowem, tradycyjnie dysponując mniejszymi siłami, rozgromił armię nieprzyjaciela Rzeczpospolitej. Jeszcze tego samego roku wysłał do Warszawy 50 zdobycznych choragwi. Jan Kazimierz, na skutek podszeptów zawistników, wstrzymał w "nagrodę" zapłatę należnego armii litewskiej żołdu i rozkazał rozesłać do Korony połowę zebranego już wojska Radziwiłł nie posłuchał rozkazu, a zaległy żołd wypłacił z własnej kiesy. W następnym roku śmiałym zagonem podszedł pod Kijów i zdobył stolicę Kozaczyzny. 23 Września 1650 stał już na lewym skrzydle wojsk koronnych w bitwie pod Białą Cerkwią, gdzie nie czekając na rozkazy wodza naczelnego, hetmana Potockiego, sam rozpoczął brawurowy atak na Kozaków. Jak się okazało było to zbawcze zagranie - armia Rzeczpospolitej odniosła spektakularne zwycięstwo, a geniusz strategiczny Janusza Radziwiłłą podziwiał sam Stefan Czarnecki.

Na początku czerwca 1654 r. 70 tysięcy rosyjskich żołnierzy (szwedzkie wojsko podczas "potopu" liczyło 30 tys. żołnierzy), wspieranych przez niemiecki korpus oficerski, przekroczyło granicę Wielkiego Księstwa Litewskiego (a więc i Rzeczypospolitej Obojga Narodów). Wojewoda wileński Janusz Radziwiłł zawiadomił króla, że natychmiast potrzebuje gotówki - niektóre miejscowe oddziały nie były opłacane od 16 lat. Odpowiedzią był stłuminy rechot zadowolonych senatorów - w efekcie król, jakby na złość wojewodzie, postanowił nie wysyłac pieniędzy na pobór przed obroną państwa związanego unią z Koroną. Po raz kolejny, "dla Ojczyzny ratowania", Radziwiłłowie sięgnęłi do własnej szkatuły. Tymczasem rosyjska armia już przekroczyła Dniepr. Pierwszy padł Połock, następnie Mścisław, Siebież, Dorohobuż i Krzyczew. Jan Kazimierz niestety kontynuował zabawę - zamiast oddać dwie buławy hetmańskie, czyli dowódctwo w ręce Janusza i Jego stryjecznego brata Bogusława - hetmanem polnym litewskim, czyli zastepcą wodza, mianował królewskiego lizusa Wincentego Gosiewskiego. Więc Radziwiłówie przestali się oglądać na Warszawę i wzięli obronę Litwy we własne ręce.

Janusz Radziwiłł na czele wszystkiego co miał - 4.000 wojska - podkradł się pod obóz Moskali pod Nową Wodą. Wykorzystując fakt, że rosyjskie wojsko spało upojone alkoholem, bo dzień wcześniej opijało św. Jana, dokonał całkowitej rzezi wojska nieprzyjaciela (obóż liczył około tysiąca) ludzi. Pod Szkłowem koło przeprawy na Dnieprze, by nie dopuścic do połączenia się dwóch armii przeciwnika, postanowił stanąć do bitwy. Dokładnie naprzeciwko kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy wroga ustawił w szeregu 3 tysiące husarii i dał rozkaz do ataku. Ciężka jazda Litwinów zadziałała jak tyraliera czołgów na pełnym gazie - po prostu wjechała w ludzką breję i siekła co popadło. Po pięciu godzinach masakry wycofał swoich do tyłu, ustawił szyk i przeprowadził decydującą szarżę - w efekcie tego jedna z czterech rosyjskich armii przestała całkowicie istnieć "Nie szanował się, ale się bardzo narażał i sam, i tam się podając i po skrzydłach i w samym czele, nie tylko potykac się rozkazując, ale i sam przywodząc" - tak pisał o Januszu Radziwille uczestnik tamtych walk. Trumf wojsk radziwiłłowskich był totalny - niestety straty własne również.

Dwa tygodnie później Radziwiłł był gotów bić się dalej - niestety wystawił jedynie 6 tysięcy żołnierzy (byli to ostatni uzbrojeni mężczyźnie w promieniu kilkuset kilometrów a na ściąganie wojska z bardziej odległych terenów po prostu nie było już stać Janusza). Bitwa pod Szepielewiczami zakończyła się fatalna klęską, ale nie z powodu jakiegoś błędu wodza - Radziwiłł był obłożnie chory. "Stać nie mógł żadną miarą, ani na konia wsiąść" - tak widziano go na dwa dni przed starciem. Po klęsce wycofał się w kierunku Wilna, a armia rosyjska podeszła pod Smoleńsk. Późniejsze oblężenie Kamieńca Podolskiego przez Turków, w porównaniu do oblężenia Smoleńska przez Rosjan mozna tylko porównac do bitwy na śnieżki. Po zdobyciu Smoleńska Rosjanie kierowali się ku Wilnu, a Janusz Radziwiłł leżał złożony chorobą, jak się później okazało śmiertelną.16 Lipca 1655 dotychczasowi krytycy polityki Radziwiłła kapitulowali na wyścigi przed Karolem Gustawem. Pod Ujściem poddała się cała armia Rzeczypospolitej, nie oddawszy nawet jednego strzału. Króla zdradzili wszyscy oprócz Stefan Czarneckiego który nie zdążył na miejsce zboru pospolitego ruszenia, oraz schorowanego Radziwiłła. Tymczasem Rosjanie zdobyli Wilno tradycyjnie paląc, gwałcąc i rabując. Pożar miasta trwał 17 dni.

Tymczasem Jan Kazimierz, kiedy udawał się na Śląsk, napisał do Radziwiłła list z prośbą, żeby spróbował porozumieć się ze Szwedami i w ten sposób powstrzymać ich od grabienia kraju. Biskup wileński Jerzy Tyszkiewicz kapitulował przed Rosjanami - a skoro przed Rosjanami można kapitulować, to dlaczego przed Szwedami już nie? Po dezercji większości żołnierzy Radziwiłłą po bitwie pod Oszmianą, z powodu niemożności wypłacenia im należnego żołdu, Radziwiłł, który z tego powodu został z niczym, 17 sierpnia 1655 zawarł ze Szwedami układ w Jaszwojniach. Podpisało go łącznie 436 osób - tylko we własnym imieniu. Była to najwidoczniej próba ratowania tego, co się dało uratować. Jednak Szwedom ten układ nie wystarczył i na Radziwille w końcu wymuszono nowy układ, na który początkowo nie chciał się zgodzić, ale ostatecznie uległ. Dopiero wtedy podpisano niesławną umowę ze Szwedami w Kiejdanach. Strony uzgadniły, że Wielkie Księstwo Litewskie pod żadnym pozorem nie może być wcielone do Królestwa Szwedzkiego, "lecz naród szwedzki narodowi litewskiemu, senat senatowi, rycerstwo rycerstwu, pod każdym względem mają być równe".

Janusz Radziwiłł został "kozłem ofiarnym", uznanym za głównego zdrajcę - podczas gdy tacy jak wojewoda poznański Krzysztof Opaliński - odpowiedzialny za kapitulację pod Ujściem, czy wspomniany bp Tyszkiewicz, zostali zapomniani.

Podsumowujac, Radziwiłła trudno nazwać zdrajcą - zdrajcą można prędzej nazwać Bogusława Radziwiłła z powodu układu rozbiorowego w Radnot.

Tyle Internet
Tu chciałbym dodać parę słów od siebie, by wykazać skad sie wzięła ta czarna legenda. Do której zresztą przyczynili się sami Litwini.
Bo, najśmieszniejsze jest to, jest to, że sami Litwini nie znają swojej historii. Na pomniku Janusza Radziwiła w Kiejdanach, napisali iż do jego najwiekszej chwały należało oderwanie Litwy od Korony. Zapomnieli tylko napisać, że to de facto Korona w początkowej fazie Potopu (po ucieczce Króla na Śląsk i pozostawieniu Radziwiłła na pastwę rosjan) oderwała się od Litwy.
Wróćmy do realiów historycznych:

Nie zapominajmy, że do czasu oblężenia Jasnej Góry (a nie Częstochowy, Częstochowa nie był oblegana przez Szwedów bo rajcy miasta uznali zwierzchność Karola Gustawa) Potop Szwedzki nie był jeszcze Potopem ale "Wojną dwóch Wazów" o koronę. Połowa Rzeczpospolitej w tej wojnie bardzo szybko poparła Karola Gustawa (Demona Wojny i Zwyciężcę z Wojny Trzydziestoletniej) który miał plany stworzenia wielkiego Szwedzko-Polskiego imperium od Morza Czarnego (a nawet Kaspijskiego) do Morza Północnego z Morzem Bałtyckim wewnatrz. Karol Gustaw poczatkowo wydał absolutny zakaz łupienia dóbr Rzeczpospolitej, za okrucieństwo względem ludności karał stryczkiem a ponadto uznał religię katolicką tak samo wazną jak protestantyzm. Bardzo bał sie bowiem by nie uznano tej wojny za religijną. Dlatego chronił kościoły. I na początku wszystko szło dobrze póki sobie nie strzelił w stopę i nie wpakował się z tą Jasną Górą (oblężenie było zresztą słabiutkie) która została propagandowo wykorzystana wspaniale przez Jana Kazimierza (a zwłaszcza jego żonę, damę z dworu Króla Słońce) i wywołała wrażenie Cudu.

Było to tak, u Szwedów był czeski watażka i zbrodniarz Jan Wejhard Wrzesowicz. Skurwel, bandyta i złodziej. Wbrew wyraźnemu rozkazowi Karola Gustawa podszedł on ze swoim oddziałem (ok. 200 osób) pod Jasną Górę, wdarł się do klasztoru i zaczął łupić precjoza. Ale został wyparty (klasztor miał też prawie 200 ochrony + pątnicy). Poawanturował się więc w okolicy. Próbował wymusić okup (tzw pożarowe - tzn. jeśli zapłacisz to cię nie spalimy) ale nie dał rady i poszedł to samo robić z Wieluniem. Zaraz potem napatoczył sie Generał Muller, troche tępawy urzędas Szwedzki (i Żołnierz) który jeździł od miasta do miasta i przejmował szwecką jurysdykcję nad grodami. Miał ze sobą pułkownika Sadowskiego, który tłumaczył, że Polski Król Jan Kazimierz zbiegł ratując własny tyłek, zostawiając kraj Karolowi Gustawowi który niedługo sie koronuje na Króla Polski. I miasta mniej lub bardziej chetnie uznawały władzę szwedzką. Tak zrobiła też Częstochowa do której jurysdycznie należał Klasztor Jasnogórski. Ale Przeor Kordecki nie uznał władzy szwedzkiej bojąc się, że zaraz stanie sie to ze skarbami klasztoru i Cudownym Obrazem co chcieli z nimi zrobić pare dni wcześniej bandyci od Wrzesowicza. Użył wiec fortelu i powiedział że Jasna Góra to nie Częstochowa i uchwała rajców tu nie obowiazuje. Muller postanowił wiec poczekać aż Klasztor sie namysli i jednocześnie wyjaśnić (serio) jak to zgodnie z prawem jest: należy Klasztor do Częstochowy czy nie (Szwedzi to straszni formalisci byli). Więc 8 listopada rozłozył się z 3000 wojska pod klasztorem. Zaczął go oblegać "na całego" dopiero jednak w grudniu (strzelając z armat) gdy własnie wyjaśnił, że to Szwedzi prawnie maja rację.

Ale juz było za późno, już się rozeszło, że krwiożerczy protestanci oblegaja najbardziej świety polski klasztor i chcą zniszczyć Cudowny Obraz. Zaczęły się ruchawki oburzenia w całej Reczpospolitej, a wkurwieni Polacy zaczęli odstepować od Króla Szwedzkiego i porzucać go (a nawet walczyć ze szwedami). To samo w Polski obnozie pod Jasną Górą. M.in. porzucił to oblężenie młody magnat Jan Sobieski i ze swoimi ludźmi opuscił szwedów. Gdy Karol Gustaw zrozumiał co Muller narobił swoim formalizmem wydał niezwłoczny rozkaz odstapienia Jasnej Góry. Traf sprawił (i kolejny pech Szwedów) że rozkaz dotarł do Mullera w Święta Bożego Narodzenia. Generał niezwłocznie zwinął obóz i w nocy z 26/27 grudnia odszedł. Ale mleko dopiero wtedy się rozlało. Bo nie dość, że Szwedzi uznani juz zostali za profanów to jeszcze wyszło (co nagłosnił Kordecki) że to Najświetrza Panienka w Święta Bożego Narodzenia przepedziła Szwedów spod Jasnej Góry. A jak Madonna Królowa Polski jest przeciwko Szwedom, to już żaden szanujący sie Polak nie mógł z nimi być, a jeśli był to był zdrajcą. I tak sie rozpoczęło antyszwedzkie powstanie - które też spowodowało, że szwedzi zmienili politykę i przestali dbać o pozory a zaczęli łupic, palic i niszczyć. Tym też sposobem, za najwiekszego zdrajcę został uznany najwiekszy sojusznik Szwedów i kalwinista jednocześnie Janusz Radziwiłł.
Tak, że tego nawet nie wymyslił Sienkiewicz (tylko utrwalił) ale propaganda Jana Kazimierza i legenda ludowa.
Gdyby jednak Janusz Radziwiłł postąpił inaczej pierwszy rozbiór Polski (na część ruską i szwedzką) mielibyśmy już w 1655 r. !!!
I tak oto obiegowe opinie mają sie do rzeczywistosci. Jeżeli więc ktoś jest taki lub owaki bo "wszyscy tak mówią w TV" to Panie i Panowie Szlachta nic to jeszcze do cholery nie znaczy!
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Oskarżano go (post factum, juz po smierci) o przekupienie posła Sicińskiego (słynne VETO) i zerwanie Sejmu.

Wierutna bzdura, mając na uwadze, że to własnie Radziwiłł walczył z Moskwicinami. Ja bym jednak obstawiał Ossolińskiego albo popleczników Radziejowskiego.

Jednocześnie informuję, że forum dyskusyjne Geostrategia Rozwoju Polski od dzisiaj jest otwarte. Zapraszam do przeglądania, rejestracji i batali na argumenty.

www.grp.org.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#21638

A niby czemu Opaliński czy Grudziński a nie Jan Sobieski?
Ten wyjątkowo aktywnie stronników Carolusowi kaptował. Ż

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#21653

...był.

Ps. dzięki, że przyjąłeś zaproszenie na grp.org.pl - już jesteś zarejestrowany :-)

To nie blogosfera, tą rolę Niepoprawni.pl spełniają znakomicie ale forum dyskusyjne o historii, teraźniejszości i przyszłosci Polski

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#21661

Pamiętajmy, że termin "zdrajca" nie odnosił się wtedy do Państwa, ale do Monarchy. Tak właśnie funkcjonował feudalizm. Wasal musiał być lojalny wobec suwerena i tyle. Służba obcym monarchom w zasadzie nie była niczym zdrożnym. Były to personalne powiązania typowe dla tamtej epoki. Polak służący Habsburgom nie był w niczym gorszy od Polaka służącego Wazom, czy Hohenzolernom. Nie przestawał być w oczach rodaków Polakiem.
Nowoczesny patriotyzm i pojęcie zdrady Ojczyzny (a nie suwerena)kształtowało się w końcu XVIII wieku, a na dobre w Polsce zagościło wraz z wejściem na dziejową scenę pokolenia romantyków, ludzi urodzonych na przełomie XVIII i XIX wieku.

Piotr W.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#21770