Anegdoty z PRLu w prezencie świątecznym

Obrazek użytkownika Łażący_Łazarz
Historia

Nadchodzą święta, więc będzie coraz luźniej. Ot sztuka, by było swobodnie i krotochwilnie ale nie głupio. W tym celu, postanowiłem przypomnieć kilka „tyrmandowskich” anegdot z czasów realnego socjalizmu.

Opisują one trafnie i soczyście prawdziwe życie w siermiężnym PRL-u. Tym samym, do którego tak dziś tęsknią zwolennicy lewicy oraz adwokaci łysej pały generała:

 

„W trumnie nie leży,

 wiec któż pobieży,

pokolendować Jaruzelu?”

 

Chciałoby się zaśpiewać elytom, awtorytetom i wszelkim serduchom w ruchu lewostronnym.

 

Myślę jednak, że przypomniane niżej śmieszno-straszne anegdoty będą lepszym argumentem i zbijakiem wybiórczych wspomnień o tych „ciekawych” czasach. Może kilku starszych ludzi nareszcie zrozumie, że nie tęsknią do PRL-u i do kraju „sprawiedliwości społecznej” ale do młodości swojej po prostu. Którą ubarwiali jak umieli, w której przeżywali pierwsze uniesienia młodzieńcze, draki uczniowski i studenckie oraz tajemnicze Święta Bożego Narodzenia z pachnącą choinką w świeczkach, łańcuchach z papieru i w obecności dawno już odeszłych ś.p. rodziców i ukochanych dziadków. Wspominają „raj utracony” który de facto rajem nie był, gdyż palił niejednokrotnie i zniesmaczał piekielnie. Czasami nawet przetrącał kręgosłup. Lecz serce gorejące ból wyparło i zastąpiło nostalgią. Tak myloną dziś z prawdą.

 

Poniższe anegdoty (nie „kawały”) są też dla tych względnie młodych 30-to, 40-to latków którym się wciąż wydaje, że za PRLu było fajnie, bo wyedukowali się „za darmo”, na wszystko wszystkich „było stać” a aby kupić sprzęt luksusowy wystarczyło tylko mieć odpowiednie „znajomości”. Jeśli kultura była tylko „wysoka” - jak nie przymierzając Pałac Kultury i Nauki – to skąd te opowieści?

 

A może nie trzeba sięgać, aż do Tyrmanda? A może pamiętacie swoje?

 

Tymczasem:

 

W pewnym węgierskim miasteczku, natychmiast po zgnieceniu powstania przez sowieckie czołgi, komuniści z właściwym sobie taktem postawili pomnik przyjaźni sowiecko-węgierskiej. Przechodząc obok, mały chłopczyk spytał ojca:- Tatusiu, co to jest?- To jest pomnik przyjaźni węgiersko-radzieckiej – odparł ojciec zgodnie z pozorami rzeczywistości.- Ale dlaczego u nas? – zażądał wyjaśnień chłopczyk. 

*** 

Kiedyś dziewczynka wezwana do zbiórki „świątecznej” dla Stalina miała odpowiedzieć:- A dlaczego ja nie dostaję od niego prezentów?W odpowiedzi usłyszała od nauczycielki:- Stalin dał ci wszystko, co masz: ojczyznę, wolność, szczęśliwe dzieciństwo…Dziewczynka nie dała się złamać i odparła zimno:- Ja chcę buciki!

*** 

W czasie mszy w jednym z warszawskich kościołów, gdy modlący się klękają nabożnie, jeden tylko człowiek pozostaje w postawie stojącej. „Proszę pana…- szepcze ktoś obok – dlaczego pan nie klęka?”. „Bo ja nie jestem wierzący – pada odpowiedź – Ja jestem tu przeciw rządowi”. 

*** 

Znana była w Warszawie sprawa pewnego pisarza, który zdobył sławę, wysokie nakłady swoich książek, a nawet uznanie swych kolegów pisarzy. Niezależnie od tych wspaniałości i darów życia pisarz ów miał młodą, pełną wdzięku i rozlicznych talentów żonę, oraz piękne mieszkanie z oddzielną sypialnią, przedmiot zazdrości znajomych i przyjaciół, najdobitniejszy dowód jego powodzenia i doskonałych stosunków z władzami partyjnymi. A żona miała kochanka. Kochanek miał zaś to wszystko, czego brakowało pisarzowi, a mianowicie młodość, urodę i niespożytą siłę, nie posiadał zaś jego zdolności zarobkowania oraz stosunków. Był on także człowiekiem miłym, spokojnym i życzliwym, dalekim od chęci robienia jakiejkolwiek przykrości pisarzowi i skłonnym do wszelkich kompromisów. Przeto wraz z jego żoną, a swoją kochanką, unikał wszelkich ostentacji tak, że warszawiakom znudziło się w końcu nawet plotkowanie na ich temat.

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że pisarz naraził się jakoś w końcu władzom komunistycznym. I te, w imię ukarania krnąbrności, uznały że pisarz zajmuje zbyt wielką przestrzeń mieszkalną, i postanowiły dokwaterować mu obcą osobę, czyli zabrać sypialnię. Żona pisarza udała się przeto do urzędu kwaterunkowego, gdzie oświadczyła, że w sypialni owej już ktoś mieszka i zażądała oficjalnego przydziału dla owego „lokatora”.

I odtąd mieszkali troje w tym mieszkaniu ciesząc się ogólnym uznaniem i szacunkiem za nieugiętą postawę w walce z komunistycznym bezprawiem. 

*** 

Na strzeżone miejsce do parkowania samochodów przed wielkim hotelem w Warszawie zajechał piękny, sportowy samochód z Zachodu, należący do gościa hotelowego. Z hotelu wyszedł umundurowany pracownik hotelowy i oświadczył gościowi, że tu parkować nie można. Gość przestawił wóz o pół bloku dalej, a gdy za pół godziny wyszedł z hotelu stwierdził, że do samochodu włamano się i skradziono cenne aparaty filmowe. Gość pojechał na milicję, złożył meldunek, udał się do warsztatu celem zreperowania szkód, poczym wrócił do hotelu i zajechał na hotelowy parking. Z hotelu wyszedł ten sam pracownik w mundurze i oświadczył, że tu parkować nie wolno.

Gość rzekł: - przecież tu wyraźnie jest napisane, że jest to parking dla gości hotelowych! Gdy parkowałem dalej zostałem obrabowany!

- No, widzi pan – uśmiechnął się pracownik hotelu z dumą – W ten sposób jest to pańska sprawa. A gdyby pan parkował tutaj, ja byłbym za to odpowiedzialny. 

;-))))))) 

Wesołych i Pogodnych Świąt Bożego Narodzenia wszystkim Szanownym Blogerom, Komentatorom i Czytelnikom życzy Łażący_Łazarz.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

W stanie wojennym przychodzi baba do budki z warzywami.
- Poproszę brukselkę.
- Coooo!!!??? Całą!!!???
- Wiwm, że to podejrzanie wygląda, ale chciałam zrobić bigos.

Gierek spóźnił sie na pociąg z Moskwy, a na lotniskach była mgła. Radzieccy Towarzysze wpadli na pomysł, że wyślą go Rurociągiem Przyjaźni. Dotarł po tygodniu. Nie jest łątwo płynąć pod prąd.

W sklepie zoologicnym była papuga, która darła się: "ZOMO, ZOMO... (a jeśli jakiś zomowiec się zatrzymał)...ty skurwysynu !!!!". Właściciel ograniczył jej racje żywnościowe, w ramach represji. Po tygodniu wołała: "ZOZO...ZOMO... (a jak się patrol zatrzymał)... ty... wiesz!"

W czasach Solidarności Breżniew postanowił odwiedzić Towarzysza Lenina w Mauzoleum.
- Towarzyszu Leninie! Kontrrewolucja w Polsce!!!
Towarzysz Lenin otworzył oczy...
- Dajcie broń robotnikom!
(nie wszyscy kumali bazę, bo na przykład wycieczka z Londynu dziwiła się, dlaczego tak wielka kolejka stoi pod budyneczkiem na placy czerwonym, gdzie sprzedaja jakiś mysi olej:))

Pytali górala, czy gdyby dostał ciągnik i kosiarkę, to klęknąłby przed Pierwszym Sekretarzem, jak przed krucyfiksem?
- ... No...gdyby wisiał...

Temu samemu góralowi chcieli dać Order Odrodzenia, ale on się nie zgodził.
- Od rodzenia je moja stara!
Na jakimś pokojowym spotkaniu w Warszawie dwaj admirałowie, amerykański i sowiecki sikają do pisuarów, ale przy okazji obcinają narządy sąsiada. Ruski pyta nagle:
- Przepraszam, ale pan, admirale, ma tam wytatuowane "oria", co to znaczy?
- Tak się stało, że odłamek podczas pływania w konwojach urwał mi końcówkę. Właściwie to było: "Victoria"...Ale...ale... Pan też, admirale ma jakiś tatuaż...
- Widzi pan? Teraz też jest "oria", ale miałem podobny wypadek, a było: "Mariaki Cziornowo Moria priwiet mariakom Biełowo Moria"
itd...itd...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#9576

Faceta potrącił samochód. Zjawiłą sie milicja. Facet jęczy:
- Księdza, księdza....!!!!
- Skąd my ci księdza weźmiemy?
- A nie macie jakiegos w bagażniku????

Wycieczka milicjantów wlazła na Pałac Kultury. Jakiś gliniarz zagapił sie na panoramę Stolycy i westchnął:
- Eeeeech... Odbić się tak i polecieć nad miastem...
Na co jakis niepozorny facet:
- Spokojnie! To całkiem proste. Wybicie... machasz rękami...
Odbił sie od barierki, zrobił kółko wokół Pałacy Kulturu i wylądował przy milicjancie.
- Ja też tak mogę???
- Jasne, spróbuj!
Glina odbił sie z barierki...
- Aaaaaaaaaaaa!!!!
Facecik do siebie:
- No, jak na Anioła Stróża, to niezły ze mnie skurwysyn!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#9578

Zaleska, red. oczywiście.
pozdr

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#9622