Wałęsa przyzna się do TW Bolka?

Obrazek użytkownika zuberegg
Kraj

Bogdan Borusewicz udzielił dziś wywiadu w radiowej Jedynce, rozmawiano o aktualnych sprawach politycznych m.in. o związkach zawodowych.

Zuzanna Dąbrowska (Jedynka):Henryka Krzywonos powiedziała niedawno, że to pan był prawdziwym przywódcą strajku w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 roku, że Lech Wałęsa, owszem, często się pokazywał i wskakiwał na wózek, żeby przemawiać, ale to pan był mózgiem. I może dlatego tak pana wypytuję o te związki zawodowe, bo zaczął pan dzisiejszą rozmowę od przypomnienia o kryzysie, o tym, że uderzy w nas rykoszetem, a w sytuacji, kiedy Polacy nie wierzą w związki zawodowe, no to czym to się może skończyć?

Borusewicz: A ja myślę, że ta rola związków zawodowych w sytuacji kryzysu ta rola będzie wzrastać i pozycja może także będzie wzrastać, może nie ilość członków związku, ale pozycja związków zawodowych. Ja nie sądzę, żeby Polska została uderzona tak mocno kryzysem, żeby nastąpiła sytuacja Hiszpanii, gdzie na ulice wychodzą ludzie niezorganizowani i tworzą taki ruch oburzonych. W Polsce co prawda usiłuje się taki ruch stworzyć, ale to dość sztucznie, dlatego że ruch oburzonych w sposób naturalny tworzy się na ulicy, a nie w salach zamkniętych.

Ta odpowiedź tak rozzłościła Wałęsę iż postanowił wpisać się na swym blogu. Choć trudno zauważyć w wypowiedzi Borusewicza coś niestosownego, wydaje sie iż były prezydent popada w jakąś obsesję na punkcie swego przywództwa co zdaje się nasilać z wiekiem..... Wałęsa przyznaje, że Borusewicz wybrał datę rozpoczęcia strajku i pracował na jego zapleczu technicznym. Jednak żąda od Borusewicza by przyznał że prawdziwym przywódcą strajku był on-LW.

Wałęsa kończy zapewnieniem, że nie chciał o "nieprzyjemnych sytuacjach w ogóle mówić" ale "jeśli kradnie się i przywłaszcza i przerabia prawdę, na to nie można się zgadzać". Lech Wałęsa ma nadzieję, że marszałek go przeprosi i nie wymusi "odkrywania innych niemiłych stron historii".

Jak widać Wałęsa zaczął rozumieć motywy Krzysztofa Wyszkowskiego który oczekuje od niego przyznania się do bycia agentem Bolkiem.

Z niecierpliwością czekam na przyznanie się Wałęsy przecież nie można kraść, przywłaszczać i przerabiać prawdy. Nie możemy sie na to godzić.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Tak sobie nazwał Wałęsa to wezwanie o "prawdę historyczną".
http://static0.blip.pl/user_generated/update_pictures/3102137.jpg

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#357899

 ...a być  nie moze . Ten pyszałek w swoich wypowiedziach zrównał się niemal z Bogiem , który jednak ograniczył mu mocno inteligencję, ale za to "wynagrodził" sowicie  poprzez nieograniczanie głupoty. On wierzy w to ze sam obalił komunizm, mur berliński i ze ma same asy w rękawie i recepty na wszystko. Zapomniał przy tym o swojej prawdziwej bolkowej przeszłości.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#357906

Widać iż Wałęsa zrobił jakiś nerwowy:). Mogą być tego dwie przyczyny-albo przeczuwa że coś wypłynie, albo sumienie zaczyna go gryźć...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

zuberegg

#358029

wygrzewającego się na trawniku obok Sali BHP - miejsca obrad MKS w Gdańsku.
Podobnie jak w grudniu 1981 roku w dwóch strajkujących wówczas gdańskich stoczniach też go nie przypominam, bo jakoś szczególnie nie był widoczny, czy aż tak aktywny jak inni członkowie władz krajowych regionalnych czy zakładowych NSZZ Solidarność.
Pamiętam, iż pierwszy zstępca TW Bolka, Mirosław Krupiński ciągle chciał być takim drugim Bolkiem co to by sam strajk zorganizował czy prowadził, a przecież dla tego olsztyńskiego "panicz" ważniejsza była herbatka czy golonko rano w pokoju gdańskim hotelowym.
Polecam książkę jego autorstwa, gdzie możemy o tym przeczytać. Poza tym w dniu 16 grudnia 1981 roku chyba poszedł by się poddać samemu dla ZOMOwców, tak przynajmniej wynika z ostatniej z nim rozmowy przed pacyfikacją Gdańskiej Stoczni Remontowej, na terenie której go nie widziałem, a byłem razem z Antonim Macierewiczem i innymi członkami czterech komitetów strajkowych działających na terenie dwóch gdańskich stoczni tj. Stoczni Gdańskiej im. Lenina i Gdańskiej Stoczni Remontowej im. Józefa Piłsudskiego, którzy wycofali się na teren naszej stoczni remontowej położonej na wyspie Ostrów.
Sytuacja przekomiczna i przezabawna, bo Lenin graniczył z Piłsudskim, tam gdzie był Lenin ostał on po dzień dzisiejszy, tam gdzie był Piłsudski trwa do dziś.
Abstrahując od tego kto kim był w sierpniu 1980 roku i kto kierował podczas strajków w gdańskich czterech stoczniach ( dodać należy Stocznię Północną im. "Bohaterów Westerplatte" i Stocznię Remontową "Radunia") chciałbym jeszcze się dowiedzieć, a i poznać pewnego gdańskiego kolegę TW Bolka - chodzi o STASIowego Oscara.

Pozdrawiam.
Obibok na własny koszt

PS
Borsuk, ma do cienie trzy krótkie i proste pytania:

1. Ile gorzałki wypił twój kolega ze STASI na przyjęciu komunijnym twojej córki oraz kto według cienie był tym Oscarem, bo według mnie ciągle na jego gębę patrzysz w lustrze, prawda to czy fałsz?
2. Za czyim sprawstwem znalazł się eSBecki nadajnik radiowy w kserokopiarce, którą przekazałeś drukarzom, o której mówiła w swoim wywiadzie Ewa Kubasiewicz?
3. Dlaczego ze swoją aferałów i złodziejską sforą mafii trójmiejskiej tak zaciekle mnie zwalczałeś służąc i osłaniając ich swoim fanatycznym kordonem wyznawców TW Bolka?
Ja tylko pytam, bo wcześniej czy później rozliczy ciebie historia i żyjący podówczas ludzie, mam nadzieję, że będą to prawi i dumni Polacy, a nie dzisiejsze skundlone POlactwo i tacy jak ty nicości.

Onwk.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#357948

Czy ta gruba berta Krzywonos też się tam uwijała,bo ona też
chce odebrać zasługi,pani Ani Walentynowicz.

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#357959

Gdybyś mnie znał tak dziś jak i wówczas zrozumiałbyś, ze ta locha nie była w kręgu moich zainteresowań, no chyba, że chodziło o spożywany przez nią zakazany wówczas alkohol, który osobiście niszczyłem upijając ruską bolszewicką bladź budowaną na pochylni Stoczni Północnej przy moście pontonowym w ciągu ulicy Na Ostrowiu, po prawej stronie przyczółku mostu.
Po lewej są trzy kominy EC II, te malowane przez znanych malarzy ;O))
Na terenie była całkowita prohibicja, za próbę przemytu były wrzucane przeze mnie nie tylko przepustki stałe stoczniowców lecz i prawa jazdy czy książki marynarskie.
Komuchów jak i CRZZowcy gdy tylko przekraczali most (szczególnie w dniu 16.08.1980 roku tj. po podpisaniu przez TW Bolka zakończeniu strajku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina), to na ich oczach wrzucałem przepustki stałe do kanału o tu jest przyczółek, na którym był posterunek straży stoczniowej, na który przemytnicy nie mieli prawa przekroczyć w kierunku wyspy Ostrów, tak jak i łamistrajki na nią wrócić.
Wybierali bramy Stoczni Gdańskiej i Stoczni Północnej, gdzie nie było tak wyspecjalizowanej straży, bo jak pospacerujesz po wyspie, to tuż za mostem po prawej stronie zobaczysz magazyny i elewatory zbożowe, do których nie mogliśmy powstrzymać dostaw, bo to mogliby wykorzystać komuniści by podjąć się interwencji tak jak i w przypadku jakichś alkoholowych burd.

TU jest link a dalej spacer według własnych upodobań:

http://goo.gl/maps/CmG4L

Na terenie naszej stoczni było kilkanaście ruskich statków, a więc weszliby je chronić przed pijakami i chuliganami.
Każdy samochód był przeczesywany takimi długimi szpikulcami z drutu centymetr po centymetrze.
Znałem się na zbożu i nasionach siewnych, tak jakbym był pracownikiem PZZ i tego Elewatora, w każdym razie nigdy bym się nie położył spać na nasionach, a szczególnie nasionach lnu.
Jeden kierowca stracił podczas takiego kipiszu 10 butelek pewexowskiej lub baltonowskiej wódki żytniej, a i tak miał szczęści, bo sam je roztrzaskał o burtę ruskiej świni i tym sposobem ocalił prawo jazdy.
Marynarze idący na wachtę na remontowanych w naszej stoczni statki stracili możliwość przemycenia alkoholu na handel.
Ten kierowca od zboża to jesienią 1980 roku nawet mnie poznał, zatrąbił gdy stałem na przystanku tramwajowym przy ulicy Jan z Kolna (wówczas jeszcze z granitowej kostki - przystanek linii 9 i 10 był na wprost po prawej przed widocznym budynkiem http://goo.gl/maps/XxWUK )na wysokości dworca autobusów komunikacji miejskiej, podwiózł mnie pod bramę przy budynku dyrekcji GSR i mnie wiele razy przepraszał za tamten incydent z próbą przemytu alkoholu.
Niestety na teren Stoczni Gdańskiej im. Lenina wiem, że był duży przemyt, no i byli liczni jego smakosze, w tym i rzecz jasna grubej i chudej płci rzekomo pięknej.
W tej kwestii zaczął coś przebąkiwać Krzysztof Wyszkowski, który ją przywoływał rzekomo do porządku i to jego należałoby spytać o procentowy i promilowy udział tejże tramwajarki.

Pozdrawiam.

Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#357968

Dzięki za relacje.

Bo ja uważam że borsuk i Henia co wajchę zmienia,PO prostu pachną ubecją,a jego POstawa w senacie,dobitnie POkazuje dla kogo ten łotr pracuje,ja nie mam złudzeń co do tego,i pani Ania jasno się na ten temat wypowiadała.

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#357985

Marku i jeszcze jedno w temacie była nie była był czy nie był.

Tu o północy pod Pomnikiem Poległych w grudniu 1970 roku Gdańskich Stoczniowców w rocznicę stanu wojennego było Nas niewielu, lecz było wielu z byłych członków komitetów strajkowych i działaczy Pierwszej Solidarności zdelegalizowanej przez komunistów i zdrajców solidarnościowych z Magdalenki i OS .
Byli obecni m.in. członkowie komitetu Stoczni Gdańskiej im. Lenina (w osobie sekretarza Stowarzyszenia „Godność)Stanisław Fudakowski), Andrzeja Michałowskiego i Czesława Nowaka i mojej skromnej osobie reprezentującego komitet strajkowy Gdańskiej Stoczni Remontowej im. Józefa Piłsudskiego i Antoniego Macierewicza, z którym ramię w ramię szliśmy pod eskortą do Sali BHP w dniu 16.12.1981 r.
Po prawie 32 latach fotografię upamiętniającą nasz marsz wykonał nam osobiści Piotr Naimski po drugim pogrzebie i przy grobie śp. Anny Walentynowicz, na której jesteśmy tak ustawieni tak jak wówczas w dwójkę maszerowali prowadzeni przez oddział ZOMO.
Zapaliłem w jego i swoim imieniu znicze w tym mojej „produkcji” przy rzeźbie bosego stoczniowca Polaka i złożyłem wiązankę kwiatów.

http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/51,35636,13040328.html?i=5

Nie było tam nikogo z dzisiejszych rzekomo o solidarnościowym rodowodzie polityków w tym TW Bolka, Borusewicza, Lisa, Borowczaka, Krzywonos, a także tego stoczniowego Lisa TW coś tam coś tam, który powołał komitet budowy istniejącego pomnika Poległych Stoczniowców w Gdańsku (być może chcą dobudować czwarty krzyż?

Istnienie czwartego zakładał wstępny projekt pomnika z sierpnia 1980 roku (była też wykonana makieta przyszłego pomnika w Gdańsku z czterema krzyżami, którą można zobaczyć na fotografiach i filmach wykonanych w sierpniu 1980 roku w Sali BHP Stoczni Gdańskiej - MKS), który został wybudowany dzięki ofiarności Polaków i wykonawstwu m.in. mojego Brata, który na jednym z ramion krzyża wyciął szlifierką napis „ ŚMIERĆ KOMUNIE”.
Nie widziałem tam tych rzekomych „oburzonych” na swoją budowlę, którą wcześniej sami budowali, ustanawiali i ochraniali trzymając swoje parasolki ochronne nad sprzedawczykami tak czerwonymi jak i tymi udających solidarnościowców.
Nie czynili tego za friko lecz za srebrniki będąc na etatach związkowych, na które ich powołał lub mianował Czesław Kiszczak i jego bandyci z MSW.
Dziś gdy ich kolesie wyrzucili z łajby i znaleźli się na aucie zaczynają podnosić raban, którego nie podnosili jak byli fanatycznymi i usłużnymi lokajami TW Bolków.
Dziś nie chcą rozmawiać o ich „zasługach” w Magdalence czy kanciastych czy okrągło-kanciastych czy o ich haniebnych wyczynach, w tym prześladowania przeciwników Magdalenki i OS.
Tak to ci dzisiejsi cyniczni hipokryci, którzy dziś odgrywają po raz kolejny wyreżyserowane przez kolejnych zdrajców role „oburzonych”.
Gdy tymczasem od 1989 roku prześladowali, represjonowali i wyrzucali z pracy obrońców polskiej racji stanu u ogólnonarodowego majątku, który rozkradali wspólnie i w porozumieniu z komunistami.
Proszę spytać się jeśli nie mnie to Joannę Gwiazdę, Andrzeja Gwiazdę, czy też Wnuka lub Syna śp. Anny Walentynowicz, bo Ona już nie może osobiście dać świadectwa ich niegodziwości dokonywanych na wczorajszych kolegach, którzy stanęli na drodze komunistycznej nomenklaturze i nowych sekretarzyków z kiszkowsko-bolkowej bezzębnej Solidarności, która wyrzekła się nawet strajków solidarnościowych co było jednym ze znaczących warunków rejestracji Pierwszej Solidarności.

Lecz byli za to ci co przybyli na rozkaz POwskich zaprzańców, którzy przybyli pod pomnik bez choćby polskich narodowych flag za to w licznej asyście policyjnych tajniaków w nieoznakowanych samochodach rozstawionych wokół pomnika.

Stanęli tam i tak gdzie w stanie wojennym stały WRONie czołgi i wozy opancerzone sowieckiego ludowego wojska polskiego – (celowo z małej litery), a wśród nich jeden z klanu Skrzypczaków, zasłużonych terepów w pacyfikacji polskich zrywów narodowych w PRL.
My byliśmy po tej samej stronie, po której byliśmy w czasie trwania strajku w dniach 13-16 grudnia 1981 roku.

Wśród tych przybyłych na rozkaz nie było nikogo, kogo mógłbym zaliczyć do działaczy dla mnie znanych tam z imienia i nazwiska czy tylko z widzenia.
To byli przeważnie młodzi ludzie nie związani w ogóle z Solidarnością lub ci, którzy byli członkami lecz czerwonych organizacji partyjnych i młodzieżowych, albo dzieci i wnuki komuchów lun aparatu represji tak PRL i III RP.
Marku sprowokowałeś i wywołałeś u mnie ślinotok ;O))

Pozdrawiam Ciecie jak zwykle bardzo serdecznie.

Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#358021

marcopolo

Witam Szanownych Kolegow z "S" (tej pierwszej NAJWAZNIEJSZEJ!) chcialbym tylko dodac,ze wszyscy mieli "jakies "teczki,ale  "BORSUK" nie ma zadnej,wyczyscil,zniszczyl nie wiem ,ale NIE MA !!TEN " bohater" nie ma nawet jednego "medalika "polskiego za swoje zaslugi dla POLSKI i to chyba jedyny "rodzynek "w polskim ciescie bez RODZYNKA-ODZNACZENIA,No ,jak nie bylo za co,to nawet koledzy jego koledzy z tamtego okresu nie pochylili sie przed nim,aby cos mu tam "walnac "na jego piersi,ale wazne ,ze jest III osoba w panstwie i dzieki Bogu ,ze nie zabiera duzo glosu,bo on jak otwiera usta ja zamykam telewizor!!POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE!!!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

marcopolo

#358049

Dziękuje za wzbogacenie wiadomościami jakie prawy Polak wiedzieć powinien,co tam się wydarzyło i kto nas zdradził.A dzięki tobie mój obraz o tamtych sierpniowych dniach jest coraz większy,i coraz większa wyjawia się prawda.
Nikt tak dobrze nie przekaże tego co tam było,jak prawy człowiek,który tam był i pracował w te dni.

Ja bym tych zdrajców POwieśił na strunach od fortepianu,
ale strach przed Bogiem,każe mi zapomnieć o tym.

Ale na dożywocie jak najbardziej.

Proszę napisz w odcinkach całą historje tamtych dni na NP,
masz talent do pisania,przynajmniej ja to pożeram to twoje pisanie,na jednym oddechu.

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#358055

a także poświęć trochę czasu podanym przeze mnie linkom w moim komentarzu z dnia 08.06.2013 r. do @Marcopolo.

Pozdrawiam serdecznie.

Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#362382

Z tymi odznaczeniami to było i jest różnie tak jak i z Encyklopedią Solidarności pisaną przez samych zainteresowanych by tam być, tak też w większej mierze o odznaczenia sami zainteresowani występowali lub występowali wspierając się nawzajem.
Są też i tacy, którzy się o odznaczenia nie ubiegali a wręcz odmawiali ich przyjęcia, prawda?
Są tam w całej masie TW "coś tam coś tam" albo i niedoszłe sekretarzyki PZPR, działacze ZSMP/ZSMW/SZSP itp. itd. czy działacze CRZZ, a przy tym rozrywkowe pijaczki, którzy już poczynając od andrzejek, a później przy każdej nadarzającej się okazji, która dla pijaczków każda jest dobra.
Odsłonięcie pomnika Poległych Stoczniowców w Gdańsku w dniu 16.12.1980 roku było np. bardzo dobrą okazją do wypitki, a właściwie do zapicia się na "śmierć" dla etatowego prezydium Tymczasowej Komisji Założycielskiej NSZZ Solidarność w Gdańskiej Stoczni Remontowej by tuż obol w stoczniowym klubie "AKWEN" GSR, dziś sala "AKWEN" w siedzibie Solidarności w Gdańsku przy ulicy Wały Piastowskie.
Tak się chłopaki popili po odsłonięciu pomnika w Gdańsku(rzecz jasna w zarezerwowanej na tą ostrą popijawę mniejszej salki klubowej, tak jak zwykle czynili to w przeszłości ich odpowiednicy, z których widocznie chcieli brać od samego początku istnienie Solidarności, no bo skąd mieliby czerpać inne przykłady, prawda? jak nie z RZ CRZZ, KZ PZPR czy ZSMP GSR), że w dniu 17,12.1980 roku nie byli w stanie na uroczystościach odsłonięcia pomnika w Gdyni by tam złożyć wieniec od załogi Naszej GSR, do czego zobowiązali ich delegaci wydziałowi i członkowie Tymczasowej Komisji Założycielskiej GSR.
Bardziej planowali wówczas swoją balangę niż wykonywanie nałożonych jak i podjętych się przez nich samych obowiązków, bo przecież nie pełnili funkcji etatowych pod przymusem, że zapomnieli zamówić wieńca na dzień następny, a może z góry zakładali, że się upiją i nie będą w stanie tam pojechać, prawda?
Jak poinformowały mnie panie tam pracujące i sprzątające, to po tej balandze mogły stwierdzić, co biesiadnicy podczas jej spożywali na zakąskę albo ZAGRYCHĘ, bo były liczne zwroty na meblach, ścianach i podłodze.
Skąd to wszystko wiem, a no z obowiązków służbowych jak i w związku z pełnioną społecznie funkcją członka Tymczasowej Komisji Zakładowej GSR.
Po uzyskaniu tej informacji wraz z innymi członkami TKZ doprowadziliśmy do zwołania w trybie nadzwyczajnym Nadzwyczajne Zebranie Delegatów, które odwołało prezydium (poza jednym wypadkiem, który przyłączyła się do Nas, znali/znają go osobiście zarówno Nasi Niepoprawni jak Lech Zborowski jak i TŁ, którzy zajmowali lub byli w jakikolwiek sposób związani ze sprawami drukarni w gdańskim MKZ przy ulicy Grunwaldzkiej w Gdańsku Wrzeszczu - słynny strajk drukarzy) oraz nasz delegat do MKS, a także pierwszy przewodniczący strajku w dniu 15.08.1980 roku w GSR Henryk Matysiak ze Ślaska, na którego mówiłem "HANYS".
Jak wynika z mojego związkowego kajetu, brudnopisu nadzwyczajne zebrania zebranie odbyło się w dniu 19 grudnia 1980 roku i o ile dobrze pamiętam w świetlicy wydziału W-1 albo W-3.
Data jest pewna bo posiadam takie notatki o nim i dokonanym wyborze nowych władz TKZ |Solidarność" w GSR.

https://lh4.googleusercontent.com/-O74C-KNpf7M/UbDlpIcHXtI/AAAAAAAAF9s/t...

https://lh5.googleusercontent.com/-k32mAjwpIKI/UbDlr9odHZI/AAAAAAAAF98/5...

https://lh5.googleusercontent.com/-XHbhfJ6VL14/UbDltxNtdtI/AAAAAAAAF-M/z...

Już po ich wybrykach andrzejkowych zabiegałem o odwołanie tych balangowiczów lecz nie zmalazłem odpowiedniej liczny czlonków TKZ by zwołać zebranie delegatów, bo jak widać alkoholizm we władzach czy prywatnie to taka meska sprawa, za która nie powinno być żanych sankcji dyscyplinujących.
To jest jedna z naszych narodowych przywar, ze lekceważymy alkoholizm, a później wstydzimy się i utyskujemy na alkoholików, którzy w pianym widzie dokonują takich czy innych haniebnych wyczynów.
Gdyby mnie poparto po balandze ze zwrotami w klubie Akwen, nie musieli by świecić oczami po tym co ci nieodpowiedzialni ludzie zrobili w dniu 16 i 17 grudnia 1980 r., prawda?

O nieprawidłowościach na linii MKZ i TKZ GSR także informowałem i wnosiłem o wyciągnięcie sankcje dyscyplinarnych a nawet odwołania naszych delegatów przy MKZ.

https://lh3.googleusercontent.com/-SJT0eNojFhE/UbDlGr0Q0KI/AAAAAAAAF7A/Q...

https://lh3.googleusercontent.com/-SJT0eNojFhE/UbDlGr0Q0KI/AAAAAAAAF7A/Q...

https://lh4.googleusercontent.com/-yov2UWZbAy4/UbDlcqwJNJI/AAAAAAAAF8M/l...

Dopiero od tego momentu rozpoczęła się faktyczna praca prezydium MKZ, a postulaty jego członków wdrażane w życie.
Można datować ten dzień jako początek tworzenia pierwszej redakcji Informatora GSR, komisji, kancelarii, archiwum, księgowości, które ja jako biurokrata uważałem za bardzo istotne, na co starałem się zwracać uwagę także i w MKZ pisząc pismo w sprawie rozliczeń o takiej treści jak tu widoczny brudnopis:

https://lh6.googleusercontent.com/-7e32Hzxzvns/UbDkVWx0lXI/AAAAAAAAF00/M...

Jak i takie proste sprawy jak druk z karami dla łamistrajków, który był napisany przeze mnie i powielony na ksero, był to szablon z powołaniem się na przepisy Statutu Związku, bo było to konieczne by od ręki tworzyć wszystko co było na daną chwilę konieczne.

https://lh6.googleusercontent.com/--xIITQMQ87Q/UbDl2O6lRdI/AAAAAAAAF_Q/5...

Nowe władze w większości zdały egzamin także i w godzinie prawdy tj. gdy wprowadzono stan wojenny dały świadectwo swojej odwagi i męstwa, którego dziś szczególnie brakuje Polsce i Polaków, którzy z natury są leniwi i zdający się na innych, którzy mają im wszystko załatwić.

No bo przecież w stanie wojennych na rzekomo 10 milionów członków związku kilka tysięcy zatrzymano i internowano w miejscu ich zamieszkania, tak więc oni nic nie mogli już zrobić, a tym bardziej dać świadectwo tego jak by się zachowali nie będąc zatrzymanymi, ale ja się pytam mimo to gdzie było te około 9,9 miliona członków Związku nie strajkujących skoro nas strajkujących było tylko 100 tysięcy w tylko 199 zakładach w tej liczbie w 40 zakładach zmilitaryzowanych, w których sankcje karne za sam udział w strajku w trybie doraźnym rozpoczynały się od 3 lat więzienia wzwyż.
Byłem jednym z tych strajkujących w stanie wojennym, w jednym z tych 40 zakładach zmilitaryzowanych, w którym nie byłem biernym lecz czynnym organizatorem strajku jako członek zakładowego i wydziałowego komitetu strajkowego z racji pełnionych wówczas funkcji w strukturze organizacyjnej Związku w GSR im. Józefa Piłsudskiego.
Przypomnę, że podczas strajków w PRL od lipca do 3 września 1980 roku w strajkach wzięło udział ogółem około 750 tysięcy Polaków na ponad 20 milionów zatrudnionych w ponad 5 tysiącach większych zakładach.

Do informacji dla oszczerców, także tu na Niepoprawnych, a także dla wątpiących niedowiarków (jak mawiał błogosławiony Jan Paweł II o wątpiących - strzeżcie się wątpiących bo oni w godzinie prawdy zawsze was zdradzą), którzy nie są w stanie podjąć merytorycznej dyskusji a jedynie stosują atak by podważyć czy zdyskredytować to, co tu piszę, polecam moje oryginalne zapiski z kajetu związkowego od września 1980 roku do 13 grudnia 1981 roku oraz z mojego kalendarza z roku 1981, który posiadam i zostanie tak jak inne notatki sfotografowany i zamieszczony na licznych moich kontach google - dokumenty, picaso czy na YT.
Nagrywam też swoje wspomnienia o wydarzeniach z tamtych lat z moim osobistym udziałem, tak by potomni poznali to w czym sam bralłm osobisty udział jak i to, o czym nawet dziś nie mogę publicznie i oficjalnie powiedzieć, by nie chodzić śladami Krzysztofa Wyszkowskiego, który w przeciwieństwie do mnie z TW Bolkiem nie kumplował się lecz go bezwzględnie zwalczał już na początku stanu wojennego jak i wcześniej po zdradzie strajkujących w tym mnie i moich Kolegów Stoczniowców z GSR.

Parę stron jak leciało w wykonaniu fotograficznym, a będą też zeskanowane i opublikowane w formacie PDF.

https://picasaweb.google.com/108910137865025242278/KajetZ19801981Kalenda...

Czynię też przygotowania do zgrania nagranych na starych taśm magnetofonowych zapisu dźwiękowego z głównych wydarzeń sierpniowych i posierpniowych, bo nawet nie wiem czy takowe archiwa dźwiękowe gdziekolwiek się do dziś zachowały.
Najciekawsze mogą być te z okresu 0d 15 do 31 sierpnia 1980 roku oraz kilkudziesięciu innych posiedzeń różnych gremiów pierwszej Solidarności w Gdańsku.

https://lh4.googleusercontent.com/-rHxsr1EZvsE/UbDoDmqla1I/AAAAAAAAGA4/v...

Tu są taśmy z kilku dni, cyfry odzwierciedlają ich kolejność lub daty nagrań.
Zdziwi się zapewne wielu nawet z tych, którzy poddawali w wątpliwość moje ówczesne nagrywanie mówiąc wówczas - po co? dla kogo? czy jest w ogóle sens nagrywania?
Dziś muszę napisać, że był i jest sens upublicznienia tych nagrań , bo nie wiem czy w ogóle nie są to nagrania unikatowe.
O ile tylko taśmy magnetofonowe nagrane na Grundigu ZK-120 będą możliwe do odtworzenia na magnetofonie ARIA, to przy pomocy karty RiTV zgram ich ścieżki dźwiękowe do postaci cyfrowej i upublicznię także bajki opowiadane prze warszawskich komuszych "doradców" w służbie komunistycznej bezpieki w dniu ich przybycia do Stoczni Gdańskiej im. Lenina i MKS.

Jeśli coś piszę o tym co było w gdańskich stoczniach poczynając od mojego pierwszego udziału w strajku w dniu 25.06.1976 roku na remontowanym w naszej stoczni na doku pływającym Zakładu Remontu Masowców Z-2 masowcu MS Manifest Lipcowy, gdy bylem w brygadzie spawaczy Kaszuba Kasprzaka z zespołu mistrza Masłowskiego z wydziały Budowy Doków Z-1, to jako świadka i współuczestnika tego dzikiego strajku podaję nazwisko spawacza Stanisława Sobieraja innych nazwisk już nie pamiętam, lecz była to nasz prawie cała ówczesna brygada.
Po strajku zostałem przeniesiony na inny wydział stoczniowy M-5.
To są faktu, a nie wyssane z palca lub przywiane powiewem lekkie megalomania.
Podobnie jak te z czasu strajku od 15 do 31 sierpnia 1980 roku non stop byłem w gdańskich stoczniach,tam po prostu pracowałem i mieszkałem, to był mój dom i hotel, noclegownia, jak kto woli, tak niech to sobie tłumaczy.
Na zewnątrz stoczni mój los mógł być zgoła inny, bo już wkrótce usłyszałem podczas przesłuchań o faktach z wyrzucanymi przeze mnie przepustkami stałymi łamistrajków jak i czerwonej stoczniowej burżuazji z PZPR , CRZZ i ZSMP - tych akurat przepustki stałe to wyrzucałem do kanału na moście pontonowym z nieukrywaną satysfakcją.

https://picasaweb.google.com/108910137865025242278/GdanskaStoczniaRemont...

Tak jak w dniu 13 grudnia 1981 roku gdy wychodziłem w nieznane po pożegnaniu się z moją przebywającą na urlopie wychowawczym żoną opiekującą się naszym 8 miesięcznym synem ( w albumie z kajetem jest pierwsza z 6 stron mojej notatki z tamtego dnia), tym co zatruł się gazem w dniu 3 maja 1982 roku w Gdańsku, tym co pokazywał w sali widzeń Aresztu Śledczego w Gdańsku jak potrafi już chodzić i biegać, tym z plakatem "Boję się Żarnowca" z maja 1986 roku.
Na tym historia z tym moim synem się nie skończyła lecz był jej dalszy ciąg tragiczny w skutkach, ale o tym przy innej okazji, podobnie jak o moim śp. otrutym bracie.

Trafiłem też na bardzo ciekawe zapiski w kalendarzu z roku 1990 - ale o tym to już innym razem.

Jeśli idzie o Borska, to jest to niewymowny pac wart krzykliwego paca Bolka, bo są siebie warci, chociaż Borsuk ma u mnie bardziej przechlapane jeśli liczyć od 1989 roku.

Pozdrawiam.

Obibok na własny koszta

PS
Posiadam też i takie pamiątki z PRL:
https://lh3.googleusercontent.com/-6EbgcNICys4/Ua-WH1V0r1I/AAAAAAAAFQ4/T...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#362380

Witaj Obiboku.

Miło mi, że Cie widzę i czytam.

Każda zdrowa pigułka Twojej wiedzy jest niezbędna.

Twoje P.S. jest ważne, gdyż nie tylko on kumał się ze Stasi, ta część Polski była pod jej wpływem, a znamy przecież nazwiska kilku agentów STASI osadzonych na Pomorzu i nie tylko. Czy to na studiach, czy też w innych okolicznościach. Sam Tusk był też pod ich wpływem.

Ja znam przypadki agentury, zarówno KGB, jak i STASI np. w polskich szkołach sztuk walki. A są też nazwiska znane obecnie, artyści, wykładowcy na uniwersytetach, pochodzący z ZSRR, których tak pięknie u nas "zalegendowano", a białe plamy mają w życiorysach, jak wyrzutu na mordzie.

Pozdrawiam Serdecznie

P.S. Dzisiaj w pewnej rozmowie dowiedziałem się o kilku kolejnych SB-kach osadzonych np. w biurach projektów, którzy dawniej jawili się świetnymi kumplami, a nawet opozycjonistami.

Uwielbiam modną teraz narrację o "głupich SB-ekach".

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

jwp - Ja też potrafię w mordę bić. Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ? Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

#362387

Jeśli idzie o Tuska, to on tak przed jak i w stanie wojennym nie miał prawie żadnego znaczącego wpływu w 3mieście.
Po raz pierwszy się z num zetknąłem jak rozpędzałem jedną bandę z wojewodę Jędykiewiczem i drugą z rzekomo "naszym" wojewodą Maciusiem Pierwszym zwanym też "Przerwą" i tym jednym z trzech tenorów z agentury MSW i WSW,założyciela PO.
Według mnie tym, który spowodował największe szkody dla podziemnej i w ogóle dla Solidarności był niewymowny stękający jakby ciągle siedział na klopie Borsuk.
Obejrzyj i posłuchaj co o nim mówi Ewa Kubasiewicz.
To m.in. Borsuk z innymi od konfitur z Okopowej w stanie wojennym mnie poszukiwał, bo byem jedynym, który był dla całego podziemia nieznanym drukarzem i kolporterem ulotek niezgodnych z linia policji politycznej jak i samej upapranej po czubek głowy agentury, która sama wytworzyła kocioł na jednej z plebanii pod nadzorem TW i KO, w roli prałata.
W tamtym czasie się Tusk tez zaczął udzielać na tej plebanii i przy tym kościele, jako uczeń LO, a wiem to od kuzyna mojej żony, który był w tej grupie.
Za to od szwagra ojca, który był tam jego nauczycielem wiem, ze on go już wówczas oceniał tak jak i ja w latach 1988 i następnych, gdy m.in. o mało się nie zwarliśmy na jednym ich (KLD) spotkań w Pruszczu Gdańskim z wyborcami w czasie kampanii do sejmu 1991 roku. Najbardziej przestraszony wówczas biesiadnikami byli Janusz Lewandowski i Jacek Merkel.
Ja wspomagałem (logistycznie, organizacyjnie, lokalowo i finansowo) ówczesne ugrupowanie Solidarność Pracy (do póki nie zwąchali się z komuchami i samego Ryszarda Bugaja, którego bylem też akuszerem, a także byłem na pierwszych wyborach władz w sali Kolumnowej Sejmu, gdzie zazgrzytało między mną, a Karolem Modzelewskim.
To stało się podłożem mojego wycofania się z uczestniczenia w tym projekcie, chociaż nadal na terenie Pomorza współpracowałem z innymi członkami SP jak śp. Markiem Krankowskim b. prezesem Banku Własności Pracowniczej czy Bogusławem Kaczmarkiem późniejszym posłem, a wcześniej działaczem solidarności i rady pracowniczej Gdańskiej Stoczni Remontowej - tej mojej, z której mnie wyrzucono za działalność związkową, na co ma oficjalny papier w postaci opinii, w której zawarte jest stwierdzenie za co mnie wyrzucili w lutym 1982 roku.
Tak więc podsumowując, to ten malarz, ocieplacz moich bloków, jak i czyściciel kominów i świetlików nie był dla gdańskich struktur taki groźny nawet gdyby był STASI dzieciakiem jak sam Borsuk, który jak twierdzi Ewa Kubasiewicz, to Borsuk przekazał jedna z maszyn z ukrytym nadajnikiem radiowym i była wsypa drukarni.
Miałem okazję widzieć się i chwilę porozmawiać z Ewą Kubasiewicz po spotkani z Janem Pospieszalskim na Uniwersytecie Gdańskim w czerwcu 2010 roku.
Był to czas kampanii i nie było wiele czasu by porozmawiać o tamtych sprawach no i nie wiedziałem wówczas tego, co Ewa Kubasiewicz powiedziała w jednym ze swoich wywiadów o Borsuku i tej kserokopiarce z radiem.
Dowiedziałem się za to od niej, że jedynymi skazanymi na kary bezwzględnego więzienia za grudzień 1970 roku i to jeszcze za komuny w stanie wojennym byli ci, którzy zbierali materiały o zbrodniach komunistycznych popełnionych na ludności cywilnej polskiego Wybrzeża.
O tak to leciało i leci w powtórka i dziś, że zbrodniarze są nie tylko bezkarni,którzy nadal każą i rozkazują karać ludzi prawych, a ich rozkazy wykonują posłuszni, dyspozycyjni i rozgrzani sędziowie z widocznymi wadami intelektu na twarzy.
Tulejka jak i ta ostatnia od tortu mają taką dziwną fizjonomię, prawda?

Pozdrawiam serdecznie.

Spokojnej nocy dobry człowieku i oby nikt Ciebie i mnie nie budził o 6 rano, chociaż i na to jestem jak mało kto przygotowany idąc spać.

AHOJ!
Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#362395